peresia
17.07.07, 23:55
Wczoraj przełożyłam obrączkę na palec lewej ręki, no i dzisiaj kolejny
zgrzyt, tym razem z inną panią sąsiadką. Zmianę zauważyła w windzie i
zakipiała oburzeniem: że ona, chociaż już minęło 6 lat od śmierci męża dalej
nosi obrączkę na prawej ręce. Według niej przekładając obrączkę na lewą rękę,
cyt:" dałam sygnał wszystkim mężczyznom, że jestem wdową (cóż za okropne
słowo:/), a to jest "zaproszenie" do wiadomo czego...
I mam tę obrączkę natychmiast przełożyć na prawą dłoń!
Nosz &^@##$@, czy ja nie mam prawa decydować o sobie, o swoich uczuciach i
odczuciach?
Powiedziałam jej, że po pierwsze to jest moja decyzja, po drugie - moja
obrączka i będę robiła to, co uważam za słuszne.
Potem doszłam do wniosku, że niektórzy ludzie potrafią się tylko w taki
sposób dowartościować:/, ale było mi bardzo przykro...
Obrączka na lewej ręce pomaga mi dostrzec zmianę w moim życiu, że "coś" się
skończyło, zmieniło nieodwołalnie...
Po południu doładowałam nieco akumulatory u psychologa: wypłakałam się i
wykrzyczałam, nastepna wizyta 1-go sierpnia.
Momentami kompletnie do mnie nie dociera, nie moge uwierzyć w to, co się
stało..Strasznie boję sie samotności...
Pozdrawiam.
Peresia.