Dodaj do ulubionych

Dziecko samo bez nadzoru.

20.07.07, 23:26
Dziewczyny!Byłam wczoraj na spacerze z moją niunią po osiedlu ( u teściowej )
i podeszła do mnie dziewczynka 5-6 lat. Zaczęła ze mną rozmawiać, chciała
pchać wózek, pytała czy może sobie wziąć chrupka, cukierka itd. Zaczęłam ją
wypytywać jak ma na imię, gdzie mieszka, gdzie jest jej mamusia. Okazało się,
że rodzice są w domu, ale jej pozwolili wyjść na dwór, zaczęła trochę kłamać
ze swoim imieniem, co chwila zmieniała wersje. Wyrwała mi nawet wózek z
dzieckiem wołając: " nie ma już twojej mamusi, mamusia sobie poszla od
ciebie". Szczerze- to byłam nieco zdezorientowana. Powiedziałam, że
odprowadzę ją do domku, bo muszę już wracać z dzidzią do swojego. Zapytała,
czy może iść ze mną. W końcu zobaczyła jakieś znajome dziewczynki i pobiegła
do nich. Jak można dziecko w takim wieku puszczać na dwór bez opieki?
Fajnie, że dziewczynla szybko się "zaprzyjaźnia", jest kontaktowa i
towarzyska, ale ja zamierzam od początku wkładać do głowy, żeby nie
podchodzić do obcych, nie wpuszczać nikogo do domu, nie zaczepiać
nieznajomych itd. Tyle sie teraz słyszy o porwaniach, zaginięciach dzieci,
morderstwach, a niektórzy tak bezmyślnie postępująsadNaprawdę, bardzo fajna
dziewczynka, myślałam nawet żeby pogadać z jej rodzicami -ale czy mam prawo?
Jedna kobieta powiedziała, że często widzi to dziecko samo biegające po
osiedlu. W głowie mi się nie mieści. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lineczkaa Re: Dziecko samo bez nadzoru. 20.07.07, 23:34
      Może bawiła się wcześniej ze starszymi dziewczynkami, tylko ją coś w Tobie
      zainteresowało?

      "Pochodzę" z blokowiska i pamiętam, że latem chodziło sie dużymi grupami i
      bawiło się do wieczora. Nie dziwił się nikt, że latają z nami i kilkuletnie
      dzieci. Któregoś z nas siostra, brat albo dziecko sąsiadki itp.
    • brak.polskich.liter Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 00:22
      sniezynka234 napisała:
      > Jak można dziecko w takim wieku puszczać na dwór bez opieki?

      Yyy... A Ty, w zamierzchlych wink czasach swojego dziecinstwa nie bawilas sie na
      podworku i nie biegalas z innymi dzieciakami? Bo ja tak...

      IMO dziecko 5-6 letnie, bawiace sie w ciagu dnia na podworku (na ogol z innymi
      dziecmi) bez mamuni czujnie spozierajacej z laweczki to raczej norma, niz
      patologia. Ale moze ja staroswiecka jestem, bo teraz trynd zdaje sie taki, ze
      bez obstawy mamci/babci/nianki ani rusz do 16-go roku zycia najmarniej.

      A zachowanie tej dziewczynki... coz, jakos mnie jej zachowanie nie dziwi.
      Pamietam, ze bedac w podobnym wieku (koncowka przedszkola to byla, wiec 5 lat
      pasuje), mialam na koncie podobne numery - gadanie z obcymi, lazenie "po
      domach", opowiesci dziwnej tresci i jeszcze "gorsze" rzeczy. Podobnie, jak
      jakies 90% moich kolezanek i kolegow. Znak czasow?..
      • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 11:49
        brak.polskich.liter napisała:

        > Yyy... A Ty, w zamierzchlych wink czasach swojego dziecinstwa nie bawilas sie na
        > podworku i nie biegalas z innymi dzieciakami? Bo ja tak...

        A ja, majac lat 5 - nie, zdecydowanie nie.

        > IMO dziecko 5-6 letnie, bawiace sie w ciagu dnia na podworku (na ogol z innymi
        > dziecmi) bez mamuni czujnie spozierajacej z laweczki to raczej norma, niz
        > patologia.

        Patrze na mojego 5,5 latka i wiem, ze wypuszczenie go samodzielnie na podworko
        byloby z mojej strony nieodpowiedzialnoscia. IMO 5-6 latek jest jeszcze zbyt
        szalony na samodzielne przebywanie poza domem. W domu zreszta tez.
    • gacusia1 To fakt-czasy sie zmieniaja... 21.07.07, 00:23
      Ja bawilam sie SAMA na podworku w wieku 3 lat.
      Moja corke puszczalam sama jak miala 6 lat(dlatego,ze ona nie chciala a nie ja).
    • noovaa Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 07:45
      Sama się też tak bawiłam.. Więc nie wiem o co chodzi.

      Wiadomo o obcych ludziach wpajać trzeba ale na podwórko z innymi dziećmi, czemu nie?
    • vibe-b Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 09:56

      "Ja sama sie tak bawilam jak bylam mala"
      "Ja tez biegalam z grupa innych dzieci, bez obstawy mamy"


      tongue_outPP
      Szanowne adwersarki nie zauwazyly chyba ze jakies 30 lat temu rzeczywistosc
      byla skrajnie inna od terazniejszej.
      • michalina7 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 10:05
        > Szanowne adwersarki nie zauwazyly chyba ze jakies 30 lat temu rzeczywistosc
        > byla skrajnie inna od terazniejszej.

        Nie było gwałtów, morderst, pedofilów?
      • vatum Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 10:06
        Rzeczywistość nie była inna. Pamiętam, że też sama chodziłam na dwór, oczywiście
        w obrębie swojego podwórka. I było mnóstwo różnych zboczeńców, którzy
        onanizowali się na naszych oczach, zaczepiali. Ale zawsze byłyśmy co najmniej w
        parach smile
        Teraz jest tak samo tylko więcej się mówi o tych rzeczach, bo jest to pożywka
        dla mediów i dla gospodyń domowych.
        • vibe-b Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 11:45
          vatum napisała:


          > Teraz jest tak samo tylko więcej się mówi o tych rzeczach, bo jest to pożywka
          > dla mediów i dla gospodyń domowych


          A przedtem nie bylo ani mediow ani gospodyn domowych, co?
          Nie, mi sie wydaje ze ilosc wszelakich zboczen wzrasta na linii czasu. Zreszta,
          nie tylko o zboczencow chodzi. Ilosc pojazdow w ruchu drogowym chociazby-
          wzrosla dramatycznie. Albo inne drobiazgi: o ile ja pamietam, nigdy nie
          zdarzylo mi sie wykopac w piaskownicy np. strzykawki zostawionej przez jakiegos
          cpuna, co teraz sie zdarza. Srodowisko, otoczenie podworkowe tez bylo zgola
          inne. Bylo bezpiecznie, bo wiekszosc rodzicow konczyla prace o przyslowiowej
          15,00 i popoludniami krzatala sie po domu, zerkajac z okien. Nie mowiac juz o
          blokowych "pilnowaczkach" czyli niepracujacych gospodyniach domowych, ktore
          spedzaly cale dnie na podworku, gawedzac. Teraz jest przeciez zupelnie inaczej-
          pracujemy niemal dwa razy tyle, poczucie spolecznosci blokowej sie jakby
          zatarlo. Nie, nie wierze w to, ze jest tak samo jak 30 lat temu.
    • mathiola Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 10:07
      w miejscu gdzie mieszkam normalne jest że takie dzieci same latają "po dworzu".
      Młodsi pilnują starszych, rodzice kontrolują z okien, jakby co to dyscyplinują
      wszystkich, swoich i nie swoich. Ale ja nie z blokowiska tylko z maleńkiego
      osiedla. A tam, gdzie mieszkają moi rodzice, na spokojnej uliczce na
      peryferiach miasta, to dzieci w ogóle bawią się ze sobą nawet i na ulicy,
      latają po podwórkach swoich i nie swoich, odwiedzają się po sąsiedzku. Tak jest
      od zawsze, tylko teraz trochę więcej nadzoru, bo jak my byliśmy mali, w domu
      bywaliśmy na śniadanie, obiad i kolację.
      • paliwodaj Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 15:24
        dziewczyny wasza nieodpowiedzialnosc nie zna granic!
        30 lat temu byly faktycznie inne czasy.
        Mieszkam (nie w Polsce) w duzym miescie, do tej pory w tym roku w moim miescie
        zamordowano w najwymyslniejszy sposob 290 osob, w tym tez dzieci w roznym
        wieku, i za swiata nie wypuscialabym dziecka (tez 5-6 lat) bez opieki na
        podworko .

        Czy moze nie macie telewizji w domu i wyobrazni?
        Inaczej gdy ktos mieszka na wsi i wypuszcze dziecko na wlasne , ogrodzone
        podworko, ale w miescie, same trzy-latki bawiace sie pod blokiem?????
        A gdy pedofil porywa takie dziecko to jest placz i zgrzytanie zebow gdy
        zgwalcone policja znajduje w rowie!!!!!!!!
        Moje dzieci sa zbyt cenne dla mnie.
        • kea100 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 15:38
          Wszystkie "luzackie "mamusie,myślą,że ich ten problem nie dotyczy,bo po
          pierwsze"jaki pedofil,a co on na każdym rogu stoi?"po drugie wszystkie dramaty
          z niedopilnowanymi dziecmi skądś się biorą prawda?Poza tym częśc mamuś woli
          powierzyć opiekę wszystkim świętym.Był już taki wątek pt"dziecko samo w
          aucie",i tam wszystkie"nadopiekuńcze"zostały wyśmiane i wyszydzone
          przez "nowoczesne"mamy.Ja tam też jestem nadopiekuńcza bo nie puszczam mojego
          4,5 latka samego....
          • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 15:56
            Podstawa,to zdrowy rozsądek.Tak jak przesadą jest puszczanie samopas 5 latka na wilkim osiedlu,gdzie nie zna sie nawet sąsiadów,tak i odporowadzanie 10 latka do szkoły oddalonej 200m od domu,gdy nie pzechodzi on przez ulice.
    • sniezynka234 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 15:38
      Dziekuje za oddzew. Ja, jako kilkuletnia dziewczynka ( wychowywana na wsi)
      takze spedzalam wiekszosc czasu poza domem, ale wies to wies, wszyscy sie znaja
      a podworka czesto dzieli tylko plot, nigdy jednak nie oddalalam sie sama daleko
      od domu. Gdyby ta dziewczynka bawila sie z grupka kolezanek, grala w gume, czy
      cos w tym rodzaju, ok, moze ktoras mama patrzy z balkonu na te dzieci,ale bylo
      kolo 20, ( wychodze z dzieckiem kiedy nie jest juz tak goraco), na dworze
      zadnych 5-6 latkow, tylko grupa wyrosnietych nastolatkow siedzacych na
      lawkach... kilka dni temu, na innym osiedlu, moja 9 letnia kuzynka wsiadla do
      windy z obcym facetem (mieszka na 9 pietrze), i okazal sie ekshibicjonista, z
      tego wszystkiego odebralo jej glos, jakos uciekla z tej windy... chodzi sama na
      podworko, w koncu nie mozna dziecka trzymac w domu w nieskonczonosc, kiedys sie
      musi nauczyc samodzielnosci, ale zawsze do klatki odprowadza ja ktos, a do
      windy nigdy nie wsiada z nieznajomymi. Ja wole dmuchac na zimne. Pozdrawiam
    • figrut Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 16:43
      Moi [trzylatek i pięciolatek] właśnie sami bawią się na podwórku. Gdy jestem u
      rodziców, to wypuszczam ich samych przed blok na plac zabaw i od czsu do czasu
      wyglądam przez okno czy wszystko OK. W mojej rodzinnej wsi [tam, gdzie mieszkają
      moi rodzice] wygląda trochę jak w zadbanym, małym miasteczku. Place zabaw przed
      każdym blokiem, ławeczki na których przesiadują sąsiadki znające wszystkich i
      jak by z wieloletniego "obowiązku" interesujące się tym, gdzie jakieś dziecko
      idzie jeśli opuszcza plac zabaw. Czasy rzeczywiście się zmieniły. Tam, gdzie
      kiedyś jako przedszkolak urzędowałam z innymi dzieciakami [osadniki cukrownicze
      z masą wody i mułu] teraz jest ogrodzenie, kiedyś wchodził kto chciał. W
      krzakach nie widać żadnego ekshibicjonisty [kiedyś była ich masa], a plac zabaw
      od ulicy dzieli niski płotek [kiedyś biegło się za piłką bez opamiętania na
      ulicę, teraz trzeba biec wzdłuż płotu, żeby się na ulicę dostać i w tym czasie
      niejeden dzieciak zdąży się zastanowić zanim wybiegnie na ulicę.
      • twojasasiadka Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 16:57
        ja bym nie puściła samego syna bez opieki "na podwórko".
        "Podziwiam" stalowe nerwy niektórych rodziców,że pozwalają sobie na coś takiego.
        Co innego wieś-co innego miasto ,i własnie w mieście nie wypuścilabym dziecka
        samego między bloki-myślicie że jak sąsiadka(nie mylić ze mną)wink siedzi na
        ławeczce i patrzy na swoje dziecko to przy okazji Wam Waszego dzieciaka
        upilnuje?winkwolne żarty.
        Dzieci są naiwne i łatwo może się im stać krzywda-pod czujnym okiem mamusi
        wyglądającej z okna,czy dziecku nic się nie dziejewink
        • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:01
          twojasasiadka napisała:
          myślicie że jak sąsiadka(nie mylić ze mną)wink siedzi na
          > ławeczce i patrzy na swoje dziecko to przy okazji Wam Waszego dzieciaka
          > upilnuje?winkwolne żarty.

          Ja nie myslę,ja mam pewność,ze na moje też zerknie,tak jak i ja na jejsmile))
      • kea100 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:00
        Mój synek absolutnie nie rozgląda się wchodząc na ulicę,jest ufny i przyjażnie
        nastawiony do ludzi,oczywiście tłumacze mu,że ma z nikim obcym nie
        rozmawiać,ale ile z tego dociera do 4,5 latka tego nie wie nikt.Na wszystko
        przychodzi czas,na samotne wypady na podwórko,na wyjazdy na kolonie,pózniej pod
        namiot.Bardzo mądrze ktoś wspomjniał w poście powyżej:Moje dziecko jest dla
        mnie zbyt cenne,i nie zamierzam robić doświadczeń,na ile mogę zaufać 4,5
        latkowi,bo a nuż nie wpadnie pod samochód....
    • kotbehemot6 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:11
      Nie da się wiecznie miec dziecka na oku, a o jego bezpieczeństwo będziemy się denerwowac mając lat i 80 -tak jak nasze mamy o nas. Pytanie kiedy należy pozwolić na samodzielne wychodzenie .Nie da się ta urzadzic życia by wiecznie miec dziecko pod kontrolą, wszytsko zależy od tego gdzie mieszkamy i w jakim stopniu nasze dziecko wie jak ma się zachowywac w sytuacjach niebezpiecznych. Posyłam moją małą od 6 roku życia, najpiewr spędzając cały czas przy oknie. teraz jezdzi sama na rowerze , na rolkach ma swoje podwórkowe sekerety i tajemnice. Inna sprawa,ze mieszkam na małym osiedlu, młoda ma komórke i jest sprawdzana co jakiś czas gzdie jest, wie tez jak ma się zachować gdy cos jej grozi i zna podstawowe zasady bezpiecznego poruszanaisie po drodze.
      Nie wydaje mi sie zeby pzrez ostatnie 20lat przybyło pedofilów , gwałcicieli w moich czasach zwanych "zboczeńcami", wzrosła natomiast świadomośc społeczna dotycząca zagrożeń a jednocześnie ,co pozytywne, mechanizmy obrony pzrzed nimi.
    • twojasasiadka gryzelda 21.07.07, 17:12
      jeśli się z kimś tak umówisz to pewnie Ci dziecko przypilnuje, przy okazji
      swojego.Ale tu jest bardziej mowa o puszczaniu dzecka samopas z nadzieją że jak
      już tam siedzi jedna babka z sąsiedztwa to przypilnujewink
      • gryzelda71 Re: gryzelda 21.07.07, 17:15
        Ja wiem,ze w dzisiejszych czasach wydaje sie to dziwne,ale u nasz tak jest.Nie muszę się umawiać i prosić.Rodzice uważają na wszystkie dzieci.
        • twojasasiadka Re: gryzelda 21.07.07, 17:16
          brzmi jak bajkasmile
          • gryzelda71 Re: gryzelda 21.07.07, 17:17
            A jednaksmile))
            • kotbehemot6 Re: gryzelda 21.07.07, 17:21
              Podłącze sie pod gryzeldę...u mnie tez tak jest. mamy znają się bezpośrednio albo z widzenia i siłą rzeczy wiadomo czyje jest dziecko i jak dzieje sie coś niepokojącego to interweniują...nawet jezeli jest to tylko skaleczone kolano. Może na małych osiedlach, niewielkich społecznościach tak jest?????
              • twojasasiadka Re: gryzelda 21.07.07, 17:24
                jeżeli wymieniacie się w miarę systematycznie to jest to ok(tak sądzę),ale
                jeśli są mamusie, ktore tylko "podrzucają" dzieciaki to współczuję reszcie-
                ktora niejako czuej się zobligowana do opieki.
    • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:18
      moja ma prawie 7 lat
      a jeszcze sama nigdzie nie wychodzi
      i prędko nie wyjdzie

      nazwijcie mnie przewrazliwioną..

      to jest jeszcze małe , w sumie głupie dziecko..
      wyglądanie co kilka minut ?
      Niby można ale co jesli to własnie w ciągu tych kilku minut cos sie stanie?
      I nie mówię,ze musi to byc od razu pedofil.. wystatrczy jakiś niemądry pomysł..

      zaczełam sama wychodzć z domu ok. 8 roku zycia
      • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:24
        Rodzice znaja swoje dzieci,i wiedzą kiedy moga pozwolic na samodzielne wyjscie.Ja wiem.
        • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:32
          gryzelda71 napisała:

          > Rodzice znaja swoje dzieci,i wiedzą kiedy moga pozwolic na samodzielne
          wyjscie.
          > Ja wiem.

          moja jesst całkiem mądra i odpowiedzialna wink ale diabli wiedza co by jej do
          głowy strzeliło w wiekszej grupie?
          • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:34
            A kiedy będzisz wiedziała?
        • kea100 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:34
          Rodzice małej Madeleine McCain,też pewnie WIEDZIELI,że nic się nie stanie,jak
          zostawią śpiące dziecko samo w hotelu,siostry zakonne z przedszkola też nie
          przypuszczały,że 4 latek oddali się samodzielnie i utopi w pobliskim stawie
          itd...Co tu dużo gadać naokoło pełno jest bezmyślnych opiekunów,ale na to nic
          się nien poradzi,choćby trąbiono,i apelowano ze wszystkich stron,rodzice i tak
          wiedzą lepiej,tylko póżniej jest płacz i rwanie włosów z głowy...
          • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:40
            Oj nie dramatyzuj.Ile matek pisze:wyszłam z pokoju dosłownie na sek,a dziecku cos tam.Więc naprawdę nie przewidzisz wszystkiego.Nigdy.
      • figrut Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:36
        marghe_72 napisała:

        > moja ma prawie 7 lat
        > a jeszcze sama nigdzie nie wychodzi
        > i prędko nie wyjdzie
        Jeśli ma prawie 7 lat, to zdaje się, po wakacjach do szkoły powędruje. Co wtedy
        zrobisz ? Nie puścisz jej samej do szkoły ? Będzie czekać na Ciebie aż po nią do
        szkoły pójdziesz ? Co, jeśli szybciej skończą się lekcje, jeśli będziesz w pracy ?
        Moja córka chodziła z takim chłopakiem do podstawówki - mama go do szkoły
        zaprowadzała, mama go przyprowadzała i nie chodziło tu o jakieś 3 kilometry
        drogi, a o jakieś 300 metrów z domu do szkoły [moja miała jakieś 700 metrów].
        Chłopak w połowie pierwszej klasy zaczął się buntować, bo koledzy się z niego
        śmiali "mamusia jeszcze nie przyszła i nie możesz się ruszyć z ławeczki", a
        koleżanki uważały za mięczaka z którym wstyd rozmawiać [dzieci niestety tak
        mają]. Chłopak kiedyś się wyrwał sam, bo kolegom chciał pokazać, że jemu też
        wolno wychodzić wszędzie bez mamy. Szukali go do ciemnej nocy, bo koledzy z
        którymi bawił się w parku zrobili sobie z niego żarty i zostawili samego w
        krzakach w jakimś szałasie który zbudowali. Chłopak był zdezorientowany i nie
        wiedział w którym kierunku trzeba iść żeby z parku na ulicę się wydostać i
        poszedł nie w tym kierunku co trzeba - w stronę jeziora. Nic mu się nie stało,
        ale po tamtej samowolce mamusia jeszcze bardziej nad nim skrzydełka rozwinęła i
        przez kilka lat matka nigdzie go samego nie puściła. Dziś nie ma kolegów, bo dla
        rówieśników "za miękki" jest.
        • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:44
          figrut napisała:

          > marghe_72 napisała:
          >
          > > moja ma prawie 7 lat
          > > a jeszcze sama nigdzie nie wychodzi
          > > i prędko nie wyjdzie
          > Jeśli ma prawie 7 lat, to zdaje się, po wakacjach do szkoły powędruje. Co
          wtedy
          > zrobisz ? Nie puścisz jej samej do szkoły ? Będzie czekać na Ciebie aż po nią
          d
          > o
          > szkoły pójdziesz ? Co, jeśli szybciej skończą się lekcje, jeśli będziesz w
          prac
          > y ?


          tak się składa, ze do szkoły mamy ładnych kilka kilometrów..
          trudno,zeby siedmioletnie dziecko taka odległośc samo pokonywało.
          Będzie wożona. Proste, nie?
          • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:46
            No ale kiedyś przyjdzie czas,ze nie bedziesz widziała co córka robi,a kiedy to bedzie?
            • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:47
              myślisz, ze juz dzis umiem przewidziec kiedy to będzie?
              Nie umiem
              czas pokaże
              • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:49
                Obys zdażyła do 18wink
                Jak napisałam,rodzice wiedzą najlepiej i już.
        • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 17:46
          figrut napisała:

          > Jeśli ma prawie 7 lat, to zdaje się, po wakacjach do szkoły powędruje. Co
          > wtedy zrobisz ? Nie puścisz jej samej do szkoły ? Będzie czekać na Ciebie aż
          > po nią do szkoły pójdziesz ?

          Wybacz, ale pierwszoklasista, jesli szkola nie miesci sie w budynku obok domu, a
          w domu nie czeka mama, tak czy siak powinien byc ze szkoly odbierany. Moje
          dziecko do szkoly bedzie mialo spory kawal i nawet w drugiej czy trzeciej klasie
          nie bedzie wracalo samo do domu. Ja sama, mieszkajac w malym miasteczku, do
          polowy drugiej klasy szkoly podstawowej bylam odprowadzana do szkoly i z niej
          odbierana.
    • twojasasiadka Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:13
      załóżmy taką sytuację:
      5, 6 czy 7 latkowi latającemu między blokami osiedlowymi coś złego się stało
      (pedofil, wpadł pod samochód, starsze dzieci go pobiły).
      Co powiedzą o jego rodzicach?
      że wiedzieli , kiedy puścić dziecko samo, czy że nieodpowiedzialni?
      • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:15
        A jak to samo zdarzy sie 25 latkowi?Co powiedzą o jego rodzicach?
        • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:17
          15 latkowi miało byc
          • twojasasiadka Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:17
            gryzeldasmile
            chyba jest subtelna różnica między 6 a 15 latkiemwink
            • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:29
              Ale chodzi o to,że ty jako rodzic powinnas znac swoje dziecko,wiedzieć jakie jest,jak się może najprawdopodobniej zachować.Jak to wiesz(przypuszczasz)to bedziesz wiedziała czy odporowadzac 11 latka do szkoły,czy 7 latek moze iść sam.
              • twojasasiadka Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:37
                pewnie,że mi się wydaje,że znam swoje dziecko-ale dziecko to tylko dziecko.
                Inaczej się zachowuje samo, a inaczej przy rodzicach.Ja swojego syna już teraz
                uczę odpowiedzialności i samodzielności w różnych sytuacjach.Jednak wydaje mi
                się,że takie puszczanie małych dzieci samopas (dzieci w wieku 4,5,6 czy nawet 7
                lat) na osiedlowe podwórko to nieodpowiedzialność i rodzice robią to tylko dla
                swojej wygody-żeby mieć święty spokój-prawda?
                • kotbehemot6 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:42
                  i rodzice robią to tylko dla
                  > swojej wygody-żeby mieć święty spokój-prawda?

                  Nieprawda, a przynajmniej nie zawsze. Na swoim przykładzie, nie jestem w stanie zabronić małej jazdy na rolkach czy na rowerze, głupota byłoby kazać jezdzić wokół klombiku na który mam baczenie a nie jeżdżę na rowerze a drugich rolek nie posiadam. Po za tym dzieci w wieku lat 7 mają juz swoje sprawy a obecnośc rodziców tylko im w tym przeszkadza, a hustanie sie na huśtawce i stawianie babek to już raczej nie są atrakcje dla 7 latków
                  • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 20:55
                    kotbehemot6 napisała:

                    > i rodzice robią to tylko dla
                    > > swojej wygody-żeby mieć święty spokój-prawda?
                    >
                    > Nieprawda, a przynajmniej nie zawsze. Na swoim przykładzie, nie jestem w
                    stanie
                    > zabronić małej jazdy na rolkach czy na rowerze, głupota byłoby kazać jezdzić
                    w
                    > okół klombiku na który mam baczenie a nie jeżdżę na rowerze a drugich rolek
                    nie
                    > posiadam. Po za tym dzieci w wieku lat 7 mają juz swoje sprawy a obecnośc
                    rodz
                    > iców tylko im w tym przeszkadza, a hustanie sie na huśtawce i stawianie babek
                    t
                    > o już raczej nie są atrakcje dla 7 latków


                    też nie mam rolek
                    roweru nie lubię
                    że tak powiem - co z tego?

                    biorę ksiązkę i ide do parku z dzieckiem
                    • kotbehemot6 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 21:21
                      Bardzo fajnie -tzreba miec jeszce park w okolicy. Parku nie mam , mam osiedle.
                      • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 22.07.07, 11:02
                        kotbehemot6 napisała:

                        > Bardzo fajnie -tzreba miec jeszce park w okolicy. Parku nie mam , mam osiedle.


                        oprócz parku mam osiedle
                        a na osiedlu dróżki i ławki..
                        nie pusciłabym córki samej na rolki..
                • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:43
                  twojasasiadka napisała:
                  ednak wydaje mi
                  > się,że takie puszczanie małych dzieci samopas (dzieci w wieku 4,5,6 czy nawet 7
                  >
                  > lat) na osiedlowe podwórko to nieodpowiedzialność i rodzice robią to tylko dla
                  > swojej wygody-żeby mieć święty spokój-prawda?


                  Wycierać pupę też nauczyłam dla włanej wygodysmile)
                  Ale powiedz,od ilu lat dziecko moze samo wyjść na podwórko?
                  • twojasasiadka Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:50
                    jak będę chciała mieć dzieciaka z głowy to puszczę go samego na podwórkowink
                    a niech tam-niech się dzieje wola boża-przecież w domu też mu może coś na głowę
                    spaśćwink))))))
                    • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:52
                      Cięta ripostawink
      • kotbehemot6 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:19
        W taki sposób to dzieci do 18 roku życia powinny byc prowadzane na smyczy bo rodzice sa za dzieci odpowiedzialni do 18 roku życia. dziecko trzeba nauczyc bezpiecznego zachowania się i to jak najwcześniej.trzymanie dziecka pod kloszem nie jest najszcęśliwszym sposbem nauczenia dziecka reguł poruszania się w śiwecie i unikania niebezpieczeństw.Pytanie kiedy-nalepiej w porę...nie za wcześnie i nie za późno, ale trudno tez naszymi lękami obciążać dziecko. Nieszczęscia zawsze będą się zdarzały ale czy fakt ,ze wielu ludzi trje się salmonellą w lodach oznacza,ze ma przestac jeśc lody?????
        • brak.polskich.liter Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 19:18
          kotbehemot6 napisała:

          > W taki sposób to dzieci do 18 roku życia powinny byc prowadzane na smyczy

          Tak wlasnie jest w Anglii. W bliskiej rodzinie mojego prawie juz malza jest
          dziewczynka, lat 11. Chodzi do "bardzo dobrej" (tj. elitarnej i kupe kasy
          kosztujacej) szkoly, ma czas zorganizowany co do minuty, etc. Dziewczynka:
          - nie potrafi sama przejsc przez jezdnie,
          - nie jest w stanie sama trafic ze szkoly do domu, mimo ze szkola rzut kaloszem
          (bo mamunia zawozi i przywozi),
          - elementarna samoobsluga (zrobienie sobie kanapki, herbaty, etc) odpada w
          przedbiegach,
          - samodzielne zostanie w domu na pare godzin - ZE COOOOOO?
          - wedlug swoich rodzicow, jest "za mala" na: samodzielne wybranie sobie
          ubrania/sniadania/zajec pozalekcyjnych, kilkudniowy wyjazd z grupa rowiesnikow
          pod opieka wychowawcow, etc

          Rzadki przypadek nadopiekunczych rodzicow? Nienienie. Takich dzieci jest mnostwo.
          A obok tego - niejako z odbicia - sa rodzice, ktorzy zostawiaja malutkie (2-3
          letnie dzieci) na cala noc i ida balowac. I wedlug mnie to wspolwystepowanie
          skrajnosci nie jest wcale przypadkowe...

          > trzymanie dziecka pod kloszem nie
          > jest najszcęśliwszym sposbem nauczenia dziecka reguł poruszania się w śiwecie
          > i unikania niebezpieczeństw.Pytanie kiedy-nalepiej w porę...nie za wcześnie i
          > nie za późno, ale trudno tez naszymi lękami obciążać dziecko.

          Podpisuje sie. Jesli rodzicow az tak bardzo paralizuje lek przed utrata kontroli
          nad dzieckiem na bodajze 5 minut, ze w imie poprawiania sobie samopoczucia robia
          dziecku krzywde, to zdecydowanie przydalby im sie psycholog.
          • twojasasiadka brak polskich liter:) 21.07.07, 19:34
            mówisz:
            "Podpisuje sie. Jesli rodzicow az tak bardzo paralizuje lek przed utrata
            kontroli
            nad dzieckiem na bodajze 5 minut, ze w imie poprawiania sobie samopoczucia robia
            dziecku krzywde, to zdecydowanie przydalby im sie psycholog. "

            a moim zdaniem psycholog przydałby się rodzicom,ktorzy puszczają małe dzieci
            bez opieki na podwórko i liczą na to,że dziecku się nic nie stanie.
            NIe chodzi tu o żadną kontrolę nad dzieckiem-chodzi o opiekę nad nim.
            I nie łączyłabym braku samodzielności w wyborze koloru bluzki u owej 11-latki z
            zakazem samodzielnego wychodzenia z domuwink)))))P
            mój 4 latek sam płaci za zakupy (oczywiście sam nie zarabia-ja mu daję
            pieniądze) i odbiera od pani resztę.Oczywiście na zakupy chodzi ze mną, bądź
            innym dorosłym.Uważam to za naturalne, tak samo jak to,że takiego malucha
            samego nie wypuszczę z domu.

            • gryzelda71 Re: brak polskich liter:) 21.07.07, 19:42
              Ale od jakiego wieku dziecko moze samo wyjść na podwórko?Tak wg ciebie.
        • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 20:59
          kotbehemot6 napisała:

          Nieszczęscia zawsz> e będą się zdarzały ale czy fakt ,ze wielu ludzi trje się
          salmonellą w lodach o
          > znacza,ze ma przestac jeśc lody?????

          nie o lęki chodzi a o zdroworozsądkowe podejście
          Siedmiolatek jest jeszcze bardzo podatny na wpływy towarzystwa..
          zgadzam się z uczeniem od najmołodszych lat.. Ale puszczanie dziecka samego na
          ulice nie jest nauką, jest rzucaniem na głęboką wodę - a taki maluch nie zawsze
          sam z niej wypłynie..

          co do lodów, abstrahując od absurdalności porównania, wystarczy unikać
          niesprawdzonych miejsc
    • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:40
      Z wiekiem spada prawdopodobienstwo nieodpowiedzialnych zachowan. Tak po prostu.
      Dlatego za roczniakiem chodzi sie krok w krok, a pieciolatek juz moze sie bawic
      samodzielnie w swoim pokoju.
      I jesli nie ma koniecznosci, nie ma sensu niczego przyspieszac.
      Wlasnie pojawila sie kolejna tragiczna wiadomosc. Siedmiolatek wypadl z 10
      pietra, byl w domu sam. Pewnie rodzice tez uwazali, ze nie ma co trzasc sie nad
      dzieckiem do 18 roku zycia.
      • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 18:50
        e_r_i_n napisała:
        I jesli nie ma koniecznosci, nie ma sensu niczego przyspieszac.

        Nie ma.Ale nie ma też sensu opóźniac.
        • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 19:12
          gryzelda71 napisała:

          > Nie ma.Ale nie ma też sensu opóźniac.

          No coz, nie sadze, zeby niewypuszczanie szesciolatka samodzielnie na dwor bylo
          opoznianiem.
          • gryzelda71 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 19:35
            Zalezy jakiego sześciolatka,zależy na jakie podwórko.
            • kea100 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 19:50
              Wg mnie ta dyskusja to typowe"bicie piany"która,żadnej ze stron nie
              przekona.Matki "nadopiekuńcze"będą razem ze swoimi dziećmi na placu zabaw,i
              będą ich pilnować,będą też mamy które preferują "wychowanie okienne",dorabiając
              do swojego wygodnictwa ideologię o usamodzielnianiu dzieci.Nawiąze tylko do
              kwestii odprowadzania 7 latka do szkoły,otóż jestem już w porównaniu z
              wami "wiekowa"(40 lat),i powiem wam ,że nie spotkałam się wśród moich
              znajomych,żeby którokolwiek z nich puszsczało samego 7 latka do szkoły,a nie ma
              wśród nich nadopiekuńczych kwok.Dzieci są już odchowanie ,i nie upośledzone w
              żadnym stopniu,jeżdża na ko9lonie,obozy.Tak że niech każdy robi zgodnie ze
              swoimi poglądami.
              • marghe_72 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 21:02
                a orientuje się ktos jak to wygląda z prawnego punktu widzenia?

                ps. taką windą dziecko do lat .. iluś tam nie moze jeździc samo. Skadś ten
                przepis sie wziął. A skoro winda nie może to i na podwórko nie powinno
                • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 22.07.07, 10:02
                  marghe_72 napisała:

                  > a orientuje się ktos jak to wygląda z prawnego punktu widzenia?

                  Nie dam sobie palca uciac, ale chyba do 12 roku zycia nie powinno sie dziecka
                  zostawiac bez opieki.
              • karolcia44 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 21:04
                Tez wychowywałam się na wsi i niby wszyscy się znali i starsi ludzie zwłaszcza
                ciągle na nas wrzeszczeli gdy coś bylo nie tak. Ale jak pomyślę sobie co my
                wtedy wyprawialiśmy i ile razy byłam o krok od kalectwa jeśli nie nawet
                śmierci...Aż włos się na głowie jeży...Dlatego swoich dzieci samych jeszcze
                długo nigdzie nie puszczę.
                Kiedyś gdzieś czytałam, że w Polsce dzieci do 12 roku życia powinny przebywać
                pod opieką dorosłych. Nie wiem czy to prawda. Kiedyś wydawała mi się ta granica
                wieku mocno przesadzona ale patrząc na pomysły syna naszych przyjaciół(naprawdę
                starają się wpoić mu wiele zasad rozsądnego zachowania) mającego obecnie 11 lat
                już tak nie myślę.
                • 1514a Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 21:58

                  Do figrut. Nie wiem do jakiej szkoły uczęszcza twoje dziecko ale w szkole mojej
                  córki dziecko od 0-3 klasy szkoły podstawowej nie może opuśćić szkołu bez
                  opieki rodzica , po lekcjach nauczyciele sprowadzają dzieci do szatni a w razie
                  braku opiekuna dziecko jest odprowadzane na świetlice. Rodzic musi napisac
                  pisemko nauczycielce, że zgadza sie by jego pociecha sama wracała do domu.
                • fogito Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 22:02
                  Ja proponuje, zeby kazdy robil jak uwaza. Tylko niech Ci co wypuszczaja samopas
                  maluchy na ulice lub podworko nie dzwonili potem na policje z wolaniem o pomoc.
                  Poszukiwania dziecka to duzy koszt i zaangazowanie wielu sluzb.
                  Ja wychowalam sie na wsi w bezpieczniejszych czasach, ale to co robilam z
                  kuzynami przechodzi ludzkie pojecie. Kiedys prawie sie wszyscy potopilismy w
                  rzece. Mielismy po okolo 10 - 12lat i niech nikt mi nie mowi, ze takie
                  dzieciaki sa odpowiedzialne i potrafia ocenic zagrozenie. Jak teraz mysle na co
                  pozwalala (albo o czym nie wiedziala) nasza mama to wlos mi sie na glowie jezy.
                  Jednie chyba aniolowie stroze nas przez to dziecinstwo przeprowadzili.
                  A swoja droga to niektore mamuski maja albo zelazne nerwy albo wszystko w d....
                  Sorki ale przeprowadzilam sie niedawno na Prage Polnoc i tutaj takich mamusiek
                  na kopy. Zal tylko dzieciakow, ktore walesaja sie same po parku lub ulicach.
                  Predzej czy pozniej spotka je cos zlego, ale w koncu kogo to obchodzi, prawda?
            • e_r_i_n Re: Dziecko samo bez nadzoru. 22.07.07, 10:02
              gryzelda71 napisała:

              > Zalezy jakiego sześciolatka,zależy na jakie podwórko.

              IMO wlasne podworko (kolo domu jednorodzinnego), ogrodzone - ok. Inaczej - IMO -
              nieodpowiedzialnosc.
    • sniezynka234 Re: Dziecko samo bez nadzoru. 21.07.07, 21:52
      To sprawa indywidulna- ile matek , tyle koncepcji wychowania, roznych pogladow
      na temat wprowadzania dziecka w doroslosc, i ma na to wplyw wiele czynnikow-
      nasze wychowanie, nasze doswiadczenia- i zle i dobre, otoczenie gdzie dziecko
      sie wychowuje, itd, itd. Ja raczej bede z tych nadopiekunczych matek- mimo iz
      mieszkam w samiutkim centrum 150 tys miasta to i tak nie jest to okolica
      bezpieczna i na pewno tak szybko nie wypuszcze swojej pociechy samej. PS. co do
      lat, to z tego co wiem, winda do 12 roku zycia dzieciom bez opieki jezdzic nie
      mozna, byc moze tak samo jest z opiekawink Pozdrawiam
    • escribir Na wsi bezpiecznie?????? 22.07.07, 15:34
      W dzieciństwie, 50 metrów do bramy zaczepił mnie facet (znałam go z widzenia,
      prawie sąsiad). Szedł naprzeciwko mnie, minął, zawołał ("ej dziewczynko" czy
      coś w tym stylu), odwórciam sie i zobaczyłam jego przyrodzenie w całej
      okazałości, szedł w moim kierunku. Nie czekałam na ciąg dalszy, uciekłam.
      Więc nie mówcie że na wsi takich rzeczy sie nie spotyka a w mieście - TAK!

      I nie porównujcie "naszych czasów" do czasów dzisiejszych. Zboczeńcy byli i
      będą. Może było ich mniej, a może to my mielismy wiecej szczęścia, a może po
      prostu media tego nie nagłaśniały. Ale jakby nie było to nasz, rodziców,
      zasr... obowiązek ustrzec przed nimi nasze dzieci. Na newsy np. o Grażynce ze
      Śląska, zgwałconej, zamordowanej i porzuconej w altance na działce przez
      sąsiada- palimy świeczki na forum i ronimy łzy. A gdzie w tym czasie są nasze
      dzieci???? Co takiego stanęło na przeszkodzie że my, rodzice, nie mozemy być z
      nimi na podwórku, chociażby siedząc na ławce czytając książkę, zerkając na
      dzieci? Tak, wiem- dzieci trzeba uczyć samodzielności. Ale czy za wszelką
      cenę??? Mama Grażynki nie nauczy jej juz niczego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka