25.07.07, 19:39
Mój dziesięcioletni syn wyjechał na kolonie nad morze z zakładu pracy męża.
Pojechaliśmy w odwiedziny to co zobaczyłam nie przeraziło: wychowawcy
(wszystkich grup) zabrali dzieci i poszli na plażę ja napisałam oświadczenie,
że zaopiekuję się swoim dzieckiem więc mój syn nie poszedł z nimi po chwili
woła mnie lekko wystraszony i okazuje się, że pan zapomniał o jednym chłopcu.
Chłopiec został na ośrodku sam nikt się nim nie zainteresował (po za nami)
dzwoniłam do pani kierownik kilka razy nie raczyła odebrać telefonu pewnie
się opalała. Gdy wrócili nie usłyszałam żadnego wyjaśnienia nie wiem czy to
się może częściej im zdarza. Moje dziecko zostało okradzione przez kolegę z
pokoju wychowawczyni wytłumaczyła mi, że tamten chłopiec ma mniej pieniędzy
od mojego syna ale czy to go usprawiedliwia? Mało tego zabronili rodzicom
wchodzić do pokoju dzieci "bo może coś zginąć" Syn jest drugi raz na kolonii
ale ta jest zdecydowanie gorsza od zeszłorocznej nie wiem czy puszczę go w
przyszłym roku trochę się boje być może jestem nadopiekuńczą matką.
Oczywiście po powrocie poinformowaliśmy zakład pracy o zaistniałym fakcie
przeraża mnie to jak można zostawić dziecko samo w ośrodku czy oni nie liczą
dzieci? Zastanawia mnie czy liczą dzieci po wyjściu z wody.
Obserwuj wątek
    • ammam Re: kolonie 25.07.07, 22:40
      I zostawiłaś go tam. No jak dla mnie to ty nadopiekuńcza nie jesteś.
      • olcia029 Re: kolonie 26.07.07, 01:11
        hejka. Jeździłam na kolonie jako uczestnik. Potem jako wychowawca - od czasu
        studiów. Znam temat od podszewki. Sama zastanawiam się czy kiedykolwiek wyślę
        dziecko na taki wyjazd. To co robi kadra często nie ma nic wspólnego z
        odpowiedzialnością a nawet zdrowym rozsądkiem. Miałam styczność z panią notabene
        nauczycielką z długoletnim stażem, która zabierała dzieci nad rzekę tam gdzie
        nie było kąpieliska strzeżonego i sama nie umiała pływać. Z babką, która
        pogubiła dzieci na popołudniowym spacerku po górach... Brrrrr radzę kontrolować
        sytuację, może jak będą mieć stracha u .upy to podejdą odpowiedzialnie do swojej
        pracy.
        • jusienka Re: kolonie 26.07.07, 01:22
          ja tez jezdzilam cale mlode lata jako uczestnik, a pozniej jako kadra.
          uwielbialam kolonie, ale na te chwile stanowczo moge powiedziec, ze moje dziecko
          nie pojedzie na kolonie...
          • emilly4 Re: kolonie 26.07.07, 11:12
            Ja jezdzilam na kolonie od 3 klasy podstawowej,rowniez z zakladu..i nie mozliwe
            jest aby dopilnowac wszytskie dzieciaki.Szczegolnie jesli co roku sa te same
            osoby. Jesli grupa liczy kilkadziesiat osob,do tego dolacza sie kolonia z
            innego miasat o porzadku,ciszy mozna zapomniec!
            Pamietam jak na pierwszych koloniach biegalysmy w nocy po osrodku-a bylismy w
            lesiesmileWszedzie ejst tak samo:pierwsze dyskoteki,milosci,nocne wychodzenie,(nie
            wiem czego niektorzy rodzice sie spodziewaja po swoich aniolkachwink)
            W pozniejszych latach bylo tak samo,ale nic nikomu sie nie stalo,zawsze jeden o
            drugiego sie troszczyl.
            Za spoznianie sie na zbiorki byly kary w postaci przysiadow i krzeselek-10
            minut spoznienia=100przysiadowsmile)
            Co innego bylo na obozach bez maluchow,wtedy to i opiekunowie potrafili
            zaszalec na dyskotece i pic Amaretto z podopiecznymi na plazy we Wloszechsmile)
            Kolone sa super,trzeba tylko znalezc bezpieczne oferty,z przeszkolona i
            doswiadczona kadra,a nie z 20 letnimi opiekunkami.
            • lila1974 Re: kolonie 26.07.07, 16:04
              Jeździłam na kolonie co roku odkąd zdałam do 4 klasy.
              Jedyne co złego mogę powiedzieć o opiekującej sie nami kadrze to to, że byli
              nadopiekuńczy tongue_out
              Na żadnej kolonii, której byłam uczestniczką, nikomu nic złego się nie stało.

              Nie było mowy o kąpielach na niesterzeżonych kąpieliskach. Chodziliśmy albo na
              basen, albo mieliśmy ogrodzony kawałek plaży i własnego ratownika.

              Kiedy byłam wychowawczynią na kolonii równiez te standardy były zachowane.
              Dzieci liczyło się przed każdym wyjściem poza bramkę kolonii. Ostrzegano nas
              również, by nie dawać dzieciom tzw. czasu wolnego.

              Pomna na własne pomysły z czasów szczeniackich pierwsze kilka dni spędziłam na
              wycieraczce przed naszym domem i dość szybko dzieciarnia załapała, że o nocnych
              wędrówkach między domami mogą zapomnieć. Raz, już pod koniec pobytu, udała się
              ta sztuka jednej z moich dziewczyn, ale zaraz po ucieczce złapał ją wychowawca
              chłopców, do których chciała się przedostać.

              Moja rada - nie łaszczyć się na tanie oferty - jakość musi kosztować -
              sprawdzić, czy kolonia uzyskała niezbędne zezwolenia z Kuratorium - znaleźć
              osoby, które korzystały z usług danej firmy - kazać sobie pokazać "papiery"
              wychowawców i kierownictwa - a najlepiej spróbować się z wychowawcą
              skontaktować i wyrobić sobie o nim opinię.

              Mam nadzieję, że w przyszłe wakacje znów uda mi się wyjechać na kolonię jako
              opiekunka - koleżankom zas oddam pod opiekę swoją córkę smile
              • rogalowa-1 Re: kolonie 26.07.07, 16:28
                Rozmawiałam z panią kierownik, wychowawcą i pielęgniarką są w bardzo dobrej
                komitywie nie można nic powiedzieć. Sytuację którą opisałam wyżej one
                interpretują zupełnie inaczej kłamią aby się wybielić. Dzisiaj rozmawiałam
                przez telefon z kierowniczką jest okropnie zakłamana mało tego zaczyna się
                gubić w tych kłamstwach. Ma wielkie pretensje, że opisliśmy sytuacje
                pracownikowi z działu socjalnego oskarżyła nas, że wszystko wymyślamy. Totalna
                beznadzieja na drugi rok mój syn nie pojedzie!!!
                • lila1974 Re: kolonie 26.07.07, 16:36
                  Skoro wmawia Ci, że coś takiego nie miało miejsca, to już widzisz z kim masz do
                  czynienia.
                  Bardzo często organizator kolonii to nie jest ta sama osoba co keirownik, czyli
                  tak jak w Twoim przypadku. Warto skierowac pisemną skargę do zakładu
                  organizującego kolonię, opisac zajście, opisac próbę wybielania się
                  kierowniczki oraz poprosić o wyciągnięcie wniosków na przyszły rok.

                  Jesli firmie zalezy na bezpieczeństwie dzieci, to na drugi rok już tej samej
                  osobie nie powierzy tego stanowiska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka