pikum
01.08.07, 16:29
Ostatnio miałam bardzo ciekawe spotkanie!Ale może od początku.Moi rodzice
rozwiedli się gdy miałam 5 lat.Po rozwodzie, moje kontakty z ojcem były w
miare regularne.Gdy troszke urosłam,chyba coś mu sie odwidziało i kontakty
zwykle telefoniczne były tak co 4 lata.Latka mijały i kontakt się urwał.On
założył własną rodzine i jakoś przestałam go obchodzić.Nie mam do niego
żalu,ale teraz patrze na to wszystko z perspektywy macierzyństwa i nie
wyobrażam sobie jak można zapomnieć o dziecku.Jego raczej nie obchodziło czy
mam gdzie mieszkać,czy mam co jeść,czy wogóle żyje!!!Ostatnio spotkaliśmy się
na ulicy.Po 10 latach od ostatniego spotkania.Tak poprostu,ojciec spotkał
córke.Moje zaskoczenie było tak duże,że wogóle nie wiedziałam co mam
powiedzieć,przecież przez 10 lat troszke się wydarzyło.Po chwili
rozmowy,dowiedziałam się,że ostatnio "szanowny"pan tatuś widział mnie na
mieście,tylko bał sie podejść,żebym nie padła z wrażenia(hahaha)Przy okazji
poinformowałam go o posiadaniu potomstwa.Widziałam,że troche mu było
dziwnie,ale jakoś nie czułam potrzeby ani chęci informowania obcej mi osoby o
moich dzieciach.Może powinnam,bo to w końcu mój ojciec(chyba tylko na
papierze),ale z drugiej strony...Zapowiedział,że odwiedzi nas w najbliższym
czasie,by poznać wnuki,ale jak narazie minęło 4 miesiące i nic.I własnie dziś
dopadły mnie"myślenice"co z tym wszystkim zrobić.Moje dzieci mają dziadka
(obecny mąż mojej mamy)i wolałabym żeby tak pozostało.Nie chciałabym mieszać
w głowie biednym dzieciom dwoma dziadkami,bo pewnie tem drugi będzie dostępny
raz na 10 lat, a może i wcale.Coś mnie kusi,żeby zadzwonić do Niego i
powiedzieć,żeby dał sobie spokój i nam także.Jak myślicie?