Dodaj do ulubionych

Do mam, które sie boją...

04.07.03, 09:31
Witam wszystkie mamy, zwaszcza te, które się boją...o swoje dzieci. Wiele
razy zastanawiałam sie, że może jestem nienormalna, bo wpadam w panikę za
każdym razem, gdy moje dziecko poważniej zachoruje, z niepokojem myślę o tym
jak sobie poradzi w dorosłym życiu itd. Czy Wy też tak macie? I jak radzice
sobie z tymi lękami i obawami? Mimo, że staram sie pracować ze swoimi
czarnymi myslami, to i tak czasmi mnie dopadają. Z niecierpliwością czekam
na Wasze refleksje i przemyslenia. Joa.
Obserwuj wątek
    • miola Re: Do mam, które sie boją... 04.07.03, 10:13
      Ty chyba powinnaś radzić sobie lepiej niż inne, prawda? wink Nie radzę sobie z
      tymi lękami. Mam dwoje dzieci (5,5 i 1,5) i nie wpadam już w panikę przy byle
      katarku, ale... Nie jestem w stanie oglądać czy czytać o chorych czy
      krzywdzonych dzieciach, zbrodnie na nastolatkach nie dają mi spać (wychowam, a
      potem jakkieś zwierze...). Jestem na etapie wyboru szkoły dla Michała - zerówka
      w przedszkolu i co dalej? Szkoła prywatna, która jest m.in. kloszem, czy tzw.
      głęboka woda - szkoła publiczna i 30 różnych dzieci w klasie. Ale czy mojemu
      synkowi potrzebne są doświadczenia typu wymuszenie pieniędzy czy kradzież
      butów?... Nie radzę sobie - moje dzieci nie spędziły nocy bez jednego z
      rodziców. Wojny w TV - co będzie jeśli jakieś ataki dotrą do Polski ...Bardziej
      się boję, jak jestem zmęczona, nie wyspana - spada moja odporność na otaczający
      świat. I wtedy staram się zrelaksować, odpocząć, wyspać się. Czasami ziołowe
      tabletki uspakające, rozmyślania "statystyczne" - więcej jest rodzin, które nie
      przeżyły dramatów, rozmyślania "kupieckie" - cieszę się z problemów, bo nie
      jest "za dobrze" czyli nie muszę się bać, bo swoją porcję trosk otrzymuję,
      łapczywie czytam historie osób które mimo dramatów sobie poradziły. I ostatnio
      (to głupie) - wyglądam Kamila Durczoka w Wiadomoścach. Jego choroba - KAŻDEMU
      może się zdarzyć (młody, zdolny, odniosł sukses, ale to go nie ochroniło), ale
      ostanio wygląda dużo lepiej, więc KAŻDY może sobie z tą choroba poradzić....
      Trochę to tak, ze jeśli jemu się uda, to mnie również.. (tzn. pokonac problemy
      ogólnie i w razie czego, nie jestem chora tak poważnie, ani nikt z mojej
      rodziny).
      Mam 32 lata - to podobno typowe dla tego wieku, skłonność do nerwic, wzmożony
      strach o dzieci, tak jakby człowiek dostał kawałek lustra od Królowej Śniegu -
      widzi tylko zło i zagrozenia. Potem przechodzi - mam nadzieję że mi przejdzie
      wkrótce. Ale dobrze mi zrobiło, to wypisanie... Cieszę się, że jest nie jestem
      sama - podstawowa zaleta forum. Pa.
      • umasumak Re: Do mam, które sie boją... 04.07.03, 11:03
        Hmmm...czytam wasze listy i jakbym czytała o sobie.... moje obawy o dzieci ( to
        narodzone i to jeszcze nie narodzone ) i o męża, nie dają mi normalnie żyć.
        Ciągle coś sobie wyobrażam. Kiedy córka spóźnia się 10 min ze szkoły przychodza
        mi do głowy takie scenarjusze, że włos się na głowie jeży. Sama się za to
        ganię, opieprzam w duchu - czasem to pomaga, ale niestety nie zawsze. Pamiętam,
        że dawniej kpiłam z mojej mamy, a teraz zachowuję się dokładnie tak samo sad(.
        • grzalka Re: Do mam, które sie boją... 04.07.03, 11:40
          Ja się boję chorobliwie. Ciągle mnie nachodzą natrętne wizje jak to mojemu
          dziecku się coś dzieje. Że z czegoś spada, ktoś jej robi krzywdę. Albo, że
          nagle zachoruje na jakąś straszną chorobę. Albo, że teściowa jadąc z nią będzie
          miala wypadek. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że te lęki to patologia,
          więc staram się ich nie uzewnętrzniać. Zostawiam Anię z babcią, jak musialam to
          wyjechałam na tydzień zostawiając ją z tatusiem, staram się jakoś sobie
          racjonalizować ten strach. Ale nie idzie mi to najlepiej. W ogóle chyba lęki to
          moja specjalność, bo najpierw bałam się, żę coś się stanie moim rodzicom,
          potem, że mężowi, a teraz na plan pierwszy wysuwa się moja córeczka. A może
          wszyscy tak mają?
    • natalju Re: Do mam, które sie boją... 04.07.03, 11:49
      Tak, tak ja wczoraj właśnie miałam inaugurację, tzn pierwszy raz zostawiłam
      dzidzię samą z teściową, mąż w pracy, ja musiałam pilnie i nagle wyjechać na
      pół dnia, na dodatek komórka się rozładowała a telefon który znalazłam był
      zepsuty - horror.
      Zero kontaktu a do głowy przychodziły mi różen scenariusze między innymi że
      wylądowała w szpitalu, a to przecież nic takiego zostać z babcia...
      No i jak wróciłam do nich (biegiem smile) okazało że wszystko jest ok! Julka się
      świetnie bawiła wszystko ładnie zjadła i w ogóle było spoko. A ja odchodziłam
      od zmysłów co to będzie jak dorośnie ???
      Pozdrawiam Natalia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka