mathiola
02.09.07, 11:10
Małe dziecko, tak na oko ze 2-letnie... histerycznie wydzierające
się bez opamiętania, zero kontaktu z małym, rzucał się, wyrywał,
płakał i krzyczał tak, że nie dało się spokojnie tam ustać, głowa
normalnie pękała. Nigdy nie widziałam takiej histerii u dziecka,
matko święta!
Matka brała go na rece, wkładała do wózka, znowu brała znowu
wkładała, w końcu złapała go za fraki, sprała tyłek i WRZUCIŁA
(dosłownie) do tego wózka.
I cały czas spokojnie (no, raczej niespokojnie) stała sobie w
długaśnej kolejce po kawę. Dopiero jak kawę kupiła, wyjechała z
wrzaskunem ze sklepu.
Ja bym wzięła i z tego sklepu po prostu wyjechała (była po
zakupach). Nie umiałabym narażać obcych ludzi na takie doznania
akustyczne przez tak długi czas i dzieciaka na takie stresy.
I jak tu się nie interesować życiem obcych ludzi, jeśli czasem moje
własne tak bezmyślnie uprzykrzają?