Dodaj do ulubionych

dlaczego seks??

04.09.07, 23:13
babki powiedzcie mi czy wy też kłócicie się z chłopem o barki w
seksie???Mój chło twierdzi że zbyt rzadko się z nim bzykam a ja
uważam że 2 razy w tygodniu powinny mu wystarczyć.Co wy o tym
myślicie??Czy to ze mna do diaska jest coś nie tak??????Pomóżcie
proszę
Obserwuj wątek
    • marysienka110 Re: dlaczego seks?? 04.09.07, 23:17
      A ja zawsze myslalam ze seks sprawia przyjemnosc.
    • kotbehemot6 Re: dlaczego seks?? 04.09.07, 23:17
      noo ja mam problem odwrortny-kwestia temperamentu
      • kotbehemot6 Re: dlaczego seks?? 04.09.07, 23:18
        temperamentu i okoliczności gwałtownie zmniejszających lub zwiększających ochotę
        na figle
        • gacusia1 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 04:25
          Witaj w klubie .-)
    • fajka7 Re: dlaczego seks?? 04.09.07, 23:19
      Ja mysle, ze to on wie lepiej ile mu wystarcza.
    • jola9932 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 00:47
      o barki się nie kłocimy czasem tylko opieram o nie nogismile)
      • aguskin Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 08:07
        to mi mało, więc mój się stara, ale jakby 2 razy w tygodniu tylko
        mnie zaspokoił to wymieniłabym na inny model, seks to nie pole nie
        może leżec odłogiem
        • mijaczek Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 08:10
          Wspolczuje twojemu mezowi, skoro to TY decydujesz za niego ILE seksu powinno mu
          wystarczyc... zalosne.
    • kali_pso Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 08:14
      To, co napisałaś brzmi jak odrobianie pańszczyzny z Twojej
      strony.....na tyle seksu chłop ma przydział i bastawink
      I co tak w każdy wtorek i piątek wieczorem? Zaszalej dziewczyno- w
      jednym tygodniu wysil się na ten trzeci raz- facet zgłupieje
      całkowicie i moze w stanie permanentnego szoku, w nastepnym da Ci
      spokój?smile
    • rita75 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 08:26
      Mój chło twierdzi że zbyt rzadko się z nim bzykam a ja
      > uważam że 2 razy w tygodniu powinny mu wystarczyć

      rotfl
      • mayra3 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 13:44
        rita75 napisała:

        > Mój chło twierdzi że zbyt rzadko się z nim bzykam a ja
        > > uważam że 2 razy w tygodniu powinny mu wystarczyć
        >
        > rotfl


        Ja tez nie wiem, o co chodzi. A "rotfl" co ma znaczyć? Oswieć mnie
        proszę
        • rita75 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 14:32
          Rolling On The Floor Laughing
    • syriana a dlaczego NIE seks?? 05.09.07, 08:41
      > Czy to ze mna do diaska jest coś nie tak?????

      polemizować nie będę

      masz dwa problemy:

      1. facet ma większy temperament niż Ty i stąd zgrzyty
      2. prezentujesz paskudną postawę: "dwa razy w tygodniu wystarczy" -
      czyli seks jest towarem luksusowym, wydzielanym jak chłop zasłuży
      a pani w swej łaskawości da po dokładnym rozważeniu czy jest wart
      tego skarbu

      rozwój wypadków może być przykry dla Ciebie
      • rita75 Re: a dlaczego NIE seks?? 05.09.07, 08:49
        > rozwój wypadków może być przykry dla Ciebie

        chlopu radzilabym kupic gumową seks-lalę- będzie namiętniejsza
        • mijaczek Re: a dlaczego NIE seks?? 05.09.07, 09:00
          rita75 napisała:

          > > rozwój wypadków może być przykry dla Ciebie
          >
          > chlopu radzilabym kupic gumową seks-lalę- będzie namiętniejsza

          i to nie lala bedzie decydowac ile seksu mu wystarczy...haha! naprawde, watek
          jest dobry!!!! chyba przetlumacze mezowi.
      • mintaj600 Re: a dlaczego NIE seks?? 06.09.07, 10:05
        ja marzę zeby on miał chęc na mnie, ale ze zmęczenia ciągle pada i
        jestem tak spragniona ze moze jak nie chcecie ze swoimi facetami
        więcej niz 2 razy w tygodniu to chętnie ja skorzystam z
        napalonymsmile)))
        Ja mam raz na 2 tyg i się cieszę, mój jest wiecznie zmęczonysad Wraca
        z pracy po 16 godzinach i pada.
        • dyzurna Re: a dlaczego NIE seks?? 06.09.07, 12:47
          nie czytalam wszytkich wpisow ale chyba po raz pierwszy zgadzam sie
          z lola ze na forum ladnie mozna koloryzowac.
          Szczegolnie o tym extra mega udanych zwiazkach, o 3 miesieczniakach
          pijacych z niekapkow czy 6 miesieczniakach poslugujacych sie nozem i
          widelcem. Przestalam ufac temu co czytam. Zreszta to samo dotyczy
          sexu ile tu jest kobiet dzien w dzien uprawiajacych sex, akurat!
          Zreszta wystarczy spojrzec na statystyki jakimi kochankami sa
          Polacy.niestety marnymi..
          • dyzurna Re: a dlaczego NIE seks?? 06.09.07, 12:52
            no musze sie poprawic. przeczytalam to co napisalam i w mojej opini
            jest to 100% prawdy. ale nie pisze ze tacy sa WSZYSCY sa i kobiety i
            mezczyzli bardzo czasto uprawiajacy sex. ale jest to maly odsetek
            osob.
    • majmajka Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 09:03
      Masz nick Zolza i tak Cie odebralamsmileNo nie badz taka niedobra dla tego chlopa,nie przesadzaj z ta zawrotna ilosciom seksu tygodniowo.Wiecej spontanicznosci,nie licz,ze to juz drugi raz.Nic na sile oczywiscie,ale z matematyka bym skonczylawink
    • adellante1 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 09:13
      Następna szeroko rozgarnieta oczekująca w kolejce do założenia wątku o
      zdradzającym i porzucającym mężu...
    • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 09:22
      Mój chło twierdzi że zbyt rzadko się z nim bzykam a ja
      > uważam że 2 razy w tygodniu powinny mu wystarczyć.

      2 razy w tygodniu z Tobą, 2 razy z inną to akurat wyjdzie na seks co drugi dzień.

      Cudeńko.
      • rita75 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 09:35
        > 2 razy w tygodniu z Tobą, 2 razy z inną to akurat wyjdzie na seks
        co drugi dzie
        > ń.
        >
        > Cudeńko.

        z czasem te 2 razy w tygodniu z Tobą- mogą odpaść..
        • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 09:44
          rita75 napisała:

          > z czasem te 2 razy w tygodniu z Tobą- mogą odpaść..

          Są dwie opcje (z tych realnych): albo nie odpadną, żeby nie było podejrzeń, albo
          odpadną na rzecz dwóch razów gdzie indziej.
          Tak czy siak - bądź gotowa na dzielenie się ślubnym.
          • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 14:11
            Wrózka czy co?
            Troche smieszy mnie ta "znajomosc" tematu.
            • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:16
              No to śmiej się na zdrowie!

              Nie jestem znawcą tematu, szczerze mam w dupie ile razy w tygodniu i z kim
              sypiacie i jakie to ma lub będzie miało konsekwencje.
              To pewnie też cię rozbawiło, prawda? smile

              Pozdrawiam.
    • escribir czyli co??? 05.09.07, 09:54
      Zmuszać się do seksu 5 razy w tygodniu, żeby tylko nie poszedł na "baby"? Żeby
      jemu zrobić dobrze? Jeśli chce skoczyć w bok to i tak skoczy, a tłumaczenie sie
      potem że to wina żony bo mu d... nie dała jest szczeniackie.
      A jeśli się zmuszać do samego stosunku to pewnie też trzeba orgazm udawać,
      prawda? Bo jak ja nie chcę to znaczy że NIE CHCĘ- i fizycznie i psychicznie.
      Więc pozostaje udawanie już na całej linii. No bo przecież jak nie dojdę to
      jeszcze większa afera będzie.

      Zolza27- "pociesz" męża, że niektórzy mają to 2 razy w miesiącu.
      • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 10:01
        > Zmuszać się do seksu 5 razy w tygodniu, żeby tylko nie poszedł
        na "baby"? Żeby
        > jemu zrobić dobrze?

        klasyczne niedopasowanie-jezeli sie trzeba az zmuszac, to lepiej sie
        rozwiesc- kazdy sąd da rozwod
      • marysienka110 Re: czyli co??? 05.09.07, 10:03
        Dobry seks to 5% zwiazku, zly 95%.
      • majmajka Re: czyli co??? 05.09.07, 10:05
        Nie,nie zmuszac.Nic na sile,ale skonczyc liczyc.Raz,dwa,trzy...Odhaczac w kalendarzu?Wiecej spontanicznosci poprostu.
        • ammam jaki kompromis ? 05.09.07, 12:57
          no dobra dziołszki a jak naprawdę ochoty nie ma niezależnie od
          okoliczności to co zrobić jaki ma być kompromis. Ja po pierwszym
          diecku to przez 6 miesięcy naprawdę nie miałam ochoty na sex ale
          jakoś żeśmy sie dogadali, i nie powiem żebym się zmuszała ale
          przyjemności mi to niestety nie dawało.
          • majmajka Re: jaki kompromis ? 05.09.07, 12:59
            No to nie wiemsmileJa tam mam zawsze ochote i patrze przez pryzmat wlasnego nosasmile
            • ammam Re: jaki kompromis ? 05.09.07, 13:09
              mi po pół roku też przeszło i teraz jest oki smilesmilesmile))))))))))))))
      • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 13:13
        No własnie, czy to tak ciezko zrozumiec, ze mozna nie miec po prostu
        na seks ochoty? Kazda z nas moze dopasc taki stan - stala chec nie
        jest dana raz na zawsze.Po prostu nie chce sie i juz.I albo bedzie
        sie odwalalo panszczyzne, albo klocilo z facetem.
        Swoja droga- naprawde niekoniecznie facet zaraz poleci szukac innej,
        to stereotyp.
        Tu trzeba wspolpracy obu stron, zamiast pretensji ze strony faceta.
        • syriana Re: czyli co??? 05.09.07, 13:38
          czym innym jest świadomość tego, że w seksie tak jak i w innych dziedzinach, są
          górki i dołki i wahania potrzeb oraz pomysłów łóżkowych (które można przeczekać
          i próbować zmienić eliminując powody tychże), a czym innym niedopasowanie od
          początku związku występujące i postawa księżnej na włościach wydzielającej swe
          usługi z oburzeniem, że ciągle mu mało
          • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 13:48
            a czym innym niedopasowanie od
            > początku związku występujące i postawa księżnej na włościach
            wydzielającej swe
            > usługi z oburzeniem, że ciągle mu mało

            Nie znalazlam w tresci zalozycielskiego postu nic, co by wskazywalo,
            ze tak jest od poczatku,ale moze cos ominelam?

            postawa księżnej na włościach wydzielającej swe
            > usługi z oburzeniem, że ciągle mu mało

            A to juz jest dowolna interpretacja, bo ja po prostu odebralam to
            jako zwykly tekst, iz 2 razy w tyg. to calkiem dobra czestotliwosc i
            zarzuty faceta sa nieuzasadnione, z czym akurat sie zgadzam.
            • syriana Re: czyli co??? 05.09.07, 14:00
              > Nie znalazlam w tresci zalozycielskiego postu nic, co by
              > wskazywalo, ze tak jest od poczatku,ale moze cos ominelam?

              ominęłaś

              autorka pisze, że to powód ich kłótni, więc wnoszę że nie nie o lekki spadek
              formy tu chodzi, ale o sytuację poważniejszą i spory czas już mającą miejsce

              > iz 2 razy w tyg. to calkiem dobra czestotliwosc i
              > zarzuty faceta sa nieuzasadnione, z czym akurat sie zgadzam.

              dobra, pod warunkiem, że biorąca się z naturalnego rytmu i potrzeb obu stron
              a nie będąca wynikiem kulawego dyktatu: "ja wiem lepiej ile ci wystarcza"

              bo oprócz różnicy temperamentów, widzę tu jeszcze różnicę w podejściu do seksu -
              Zołzie chyba ciężko pojąć, że nie ma normy, która określa częstotliwość
              stosunków seksualnych i poza którą strach wychodzić
              • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 14:09
                Widze, ze ten sam tekst mozna zupelnie inaczej odczytywac.

                Sytuacja moze byc tez taka, ze OD JAKIEGOS CZASU tego seksu jest
                mniej i dopiero od jakiegos czasu facet sie czepia.

                > Zołzie chyba ciężko pojąć, że nie ma normy, która określa
                częstotliwość
                > stosunków seksualnych i poza którą strach wychodzić

                Rany, skad takie wnioski?
                Pisze tylko, ze uprawiaja seks 2 razy na tydzien i ona uwaza, ze to
                powinno wystarczyc- widac jej wystarcza, facet przy tym seksu
                pozbawiony nie jest , wiec niech sie az tak nie czepia.
                Oczywsicie, ze potrzeby kazdy ma inne, ale widac on tego tez nie
                rozumie.Dlaczego to ona ma sie naginac do jego rytmu?
                • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 14:27
                  Dlaczego to ona ma sie naginac do jego rytmu?
                  >

                  popęd plciowy to nie rytm, lecz stala sila, ktorej tlumienie
                  prowadzi do nerwic i innych zaburzeń- można jedynie zmniejszyć jego
                  napięcie poprzez zaspokojenie. Brak zaspokojenia wywołuje większe
                  napięcie chociazby dlatego powinna wykazac wiecej zrozumienia-
                  naprawdę jest wielu ludzi, ktorym dwa razy w tygodniu nie wystarcza-
                  on nie zmniejszy swojego popedu- bo nie moze, bedzie sfrustrowany-
                  nie wróże dorze takiemu malzenstwu
                  • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 14:40
                    Bidulek, naprawde..
                    To moze pomysl, jakiej nerwicy moze sie nabawic ona poprzez
                    traktowanie siebie jako zaspokajacza faceta.
                    Wiele zwiazkow sie rozpada wlasnie dlatego, ze facet traktuje
                    partnerke przedmiotowo, zeby sobie ulzyc wymusza na niej wspolzycie,
                    a ona, majac mniejsze potrzeby, albo dla swietego spokoju roklada
                    nogi albo robi uniki, bo po prostu nie odczuwa potrzeby wspolzycia
                    tak czesto.Dobrze napisalas- nalezy wykazac ZROZUMIENIE.Tylko czemu
                    akurat ma to sie odbywac tylko i wylacznie ze strony kobiety?
                    • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:12

                      > Wiele zwiazkow sie rozpada wlasnie dlatego, ze facet traktuje
                      > partnerke przedmiotowo, zeby sobie ulzyc wymusza na niej wspolzycie



                      Te zwiazki nie powinny nigdy zaistnieć, niektóre kobiety by zlapac
                      meza udaja wulkany seksu, a pozniej gdy juz maja obraczke na palcu
                      i dzidzi- przestają udawac- a gdy maz chce seksu- nazywaja to
                      wymuszeniem.
                      nie wyobrazam sobie by maz mnie nie zaspokajal, bym w malzenstwie
                      chodzila jak kotka na blaszanym gorącym dachu - nie wiadomo jak
                      wielka by byla milosc- niedopasowanie zniszczy zwiazek,onanizm to
                      tylko polsrodek.Nedzny seks bardzo szyko doprowadza do zdrady. A co
                      do bycia czyimms zaspokajaczem- jezeli się kogoś kocha to nic
                      strasznego.
                      • malila Re: czyli co??? 05.09.07, 15:19
                        rita75 napisała:
                        > A co
                        > do bycia czyimms zaspokajaczem- jezeli się kogoś kocha to nic
                        > strasznego.

                        A byłam pewna, że na "dowód miłości" naciąga się jedynie nastolatkiwink
                        • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:28
                          > A byłam pewna, że na "dowód miłości" naciąga się jedynie
                          nastolatkiwink

                          Nie trywializuj p
                          Gdy bylam w ciazy, nie moglam uprawiac seksu- 9 miesiecy-
                          zaspokajalam go , bo czulam sie szczesliwa widzac szczescie w jego
                          oczach- on tez to samo robi dla mnie. Jestesmy szczesliwą i udaną
                          parą juz 13 lat- mysle, ze rowniez i dzieki temu.
                          • malila Re: czyli co??? 05.09.07, 15:46
                            rita75 napisała:

                            > > A byłam pewna, że na "dowód miłości" naciąga się jedynie
                            > nastolatkiwink
                            >
                            > Nie trywializuj p

                            To nie dokonuj ekstrapolacji. Zaspokajanie z własnej woli jest
                            zupełnie czymś innym niż bycie zaspokajaczem. Twoja chęć
                            zaspokajania nie przekłada się na obowiązek zaspokajania innych
                            przez swoich współmałżonków.

                            > Gdy bylam w ciazy, nie moglam uprawiac seksu- 9 miesiecy-
                            > zaspokajalam go , bo czulam sie szczesliwa widzac szczescie w jego
                            > oczach- on tez to samo robi dla mnie. Jestesmy szczesliwą i udaną
                            > parą juz 13 lat- mysle, ze rowniez i dzieki temu.
                            • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:50
                              Twoja chęć
                              > zaspokajania nie przekłada się na obowiązek zaspokajania innych
                              > przez swoich współmałżonków.

                              alez oczywiscie
                      • driadea Re: czyli co??? 05.09.07, 15:22
                        rita75 napisała:

                        A co
                        > do bycia czyimms zaspokajaczem- jezeli się kogoś kocha to nic
                        > strasznego.

                        No, niby tak, ale wiesz, jak się kogoś kocha, to pewnie niczym strasznym nie
                        będzie też, w imię miłości, dostać od czasu do czasu jakiś subtelny wpie....
                        • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:31
                          > No, niby tak, ale wiesz, jak się kogoś kocha, to pewnie niczym
                          strasznym nie
                          > będzie też, w imię miłości, dostać od czasu do czasu jakiś
                          subtelny wpie....

                          jak ktos lubi sado maso hhehe
                      • iwoniaw Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:29
                        > do bycia czyimms zaspokajaczem- jezeli się kogoś kocha to nic
                        > strasznego.

                        No, ale jak się kogoś kocha, to chyba też nic strasznego trochę ograniczyć
                        częstotliwość, zwłaszcza, że nie mówimy o seksie wyłącznie z okazji święta
                        państwowego, a o takim co 2-3 dni, nieprawdaż?
                        • rita75 Re: Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:32
                          > No, ale jak się kogoś kocha, to chyba też nic strasznego trochę
                          ograniczyć
                          > częstotliwość, zwłaszcza, że nie mówimy o seksie wyłącznie z
                          okazji święta
                          > państwowego, a o takim co 2-3 dni, nieprawdaż?

                          poped to nie jest cos co mozna ograniczyc, chya ze
                          farmakologicznie ;p
                          • lola211 Re: Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:52
                            > poped to nie jest cos co mozna ograniczyc, chya ze
                            > farmakologicznie ;p

                            Alez oczywiscie ze mozna.Sa sytuacje, gdy po prostu tego seksu
                            uprawiac nie mozna i da sie to przezyc bez wiekszej traumy.
                            • rita75 Re: Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:53
                              > Alez oczywiscie ze mozna.Sa sytuacje, gdy po prostu tego seksu
                              > uprawiac nie mozna i da sie to przezyc bez wiekszej traumy.

                              syty glodnego nie zrozumie ot co
                              • driadea Re: Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:58
                                rita75 napisała:
                                > syty glodnego nie zrozumie

                                Ale już głodny sytego - owszem wink
                        • driadea Re: Rita, a to tylko w jedną stronę działa? 05.09.07, 15:33
                          Tu chodzi o to, aby nie wyliczać, a nie o to, żeby było codziennie albo raz w
                          roku. Częstotliwość nie ma tu znaczenia, chodzi wyłącznie o kwestię "dozowania"
                          czy też, jak ktoś wspomniał, odbębniania pańszczyzny.
                          • iwoniaw No więc ja post założycielski odebrałam jako 05.09.07, 16:08
                            zapytanie o to, czy kłótnie o częstotliwość seksu muszą się kończyć ustępstwem
                            ze strony mającej mniejsze potrzeby, żeby było "dobrze". A te "2 razy w
                            tygodniu" to takie naświetlenie sytuacji - mimo wszystko co innego napisałabym
                            kobiecie, która stwierdziłaby "przecież dopiero co na Wielkanoc się kochaliśmy",
                            a inaczej odbieram sytuację opisywaną, gdzie najwyraźniej ten seks jednak _jest_
                            i to dosyć regularnie, częściej niż raz w tygodniu. Wzmianki o "pańszczyźnie"
                            się tam nie dopatrzyłam.
                      • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:41
                        jezeli się kogoś kocha to nic
                        > strasznego.

                        To zalezy.
                        Dla mnie to po prostu nie do przyjecia.
                        I nie chcialabym sama, by ktokolwiek zmuszal sie do seksu ze mna, to
                        uwlaczajace po prostu.
                        W imie trwalosci zwiazku podkladac sie panu, bo ona ma taki a nie
                        inny temperament.Never.
                        • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 15:47
                          > I nie chcialabym sama, by ktokolwiek zmuszal sie do seksu ze mna,
                          to
                          > uwlaczajace po prostu.

                          ani nie pisalam o zmuszaniu się ani podkladaniu- lecz o zrozumieniu
                          potrzeb drugiego czlowieka



                          > W imie trwalosci zwiazku podkladac sie panu, bo ona ma taki a nie
                          > inny temperament.Never.

                          • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 16:13
                            Rito- no ale na czymze ma polegac to zrozumienie?
                            Czy nie na czestszym uprawianiu seksu, wbrew sobie?Bo jak nie, to
                            foch.
                            • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 16:16
                              > Czy nie na czestszym uprawianiu seksu, wbrew sobie?

                              oh od razu wbrew sobie...najprosciej by bylo sie rozwiesc, albo
                              nigdy sie nie pobierac.
                              • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 16:29
                                Zatem Rito po prostu nie rozumiesz sytuacji.
                                Po prostu sa okresy w zyciu, gdy seks spada na drugi albo i trzeci
                                plan, z powodow roznych i wowczas po prostu chce sie go mniej, nie
                                chce sie wcale, itd.I naprawde,na sama mysl czlowiekowi robi sie
                                niedobrze.To psychika.Kto przezyl ten wie, a reszcie sie tylko co
                                najwyzej cos wydaje.Z tego mozna wyjsc.Ale najgorzej, gdy sie
                                jeszcze ta osobe obwinie, tak jakby sama sie w ten stan
                                wprowadzila.No ale to znak naszych czasow- kobieta musi byc zawsze
                                na seks gotowa i oczywiscie zawsze byc zadowolona, bo inaczej cos z
                                nia nie tak.
                                • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 16:39
                                  > Zatem Rito po prostu nie rozumiesz sytuacji.

                                  to raczej ty teraz napisalas cos, co sie nie tyczy tego watku- nie
                                  mowimy o wyjatkowej sytuacji

                                  > Po prostu sa okresy w zyciu, gdy seks spada na drugi albo i trzeci
                                  > plan, z powodow roznych i wowczas po prostu chce sie go mniej, nie
                                  > chce sie wcale

                                  ten watek dotyczy roznic w popedzie plciowym a nie marginalnych
                                  wahnięc libido przeca!
                                  • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 16:56
                                    Alez skad.Nie wiadomo od kiedy trwa problem ani jak bylo
                                    wczesniej.Skad przekonanie, ze to norma i tak od zawsze?Skad
                                    wiadomo, ze to nie czasowe?
                                    • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 17:02
                                      >Skad przekonanie, ze to norma i tak od zawsze?

                                      osoba, u ktorej problemy z niedopasowaniem w lozku bylyby czyms
                                      marginalnym, nie zakladalaby takiego watku
                                      • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 17:04
                                        "problemy z niedopasowaniem w lozku bylyby czyms
                                        marginalnym, nie zakladalaby takiego watku"

                                        marginalnym i przejsciowym
                                      • lola211 Re: czyli co??? 05.09.07, 17:05
                                        smile), Rito, no prosze ciesmile, to zaden argument.Zalezy od osoby.
                                        • rita75 Re: czyli co??? 05.09.07, 17:07
                                          to nie jest argument, tylko opinia
                                    • zolza27 Re: czyli co??? 05.09.07, 22:25
                                      ten stan trwa od przeszło 2ch miesięcy kiedy spadło na mnie zbyt
                                      wiele obowiązków.MAm chyba prawo być zmęczona a moze zawsze mam być
                                      chętna i gotowa na seks???2 razy w tygodniu to średnia miesiąca a
                                      nie tak jak niektórzy myślą że piątek i wtorek bądź jakiekolwiek
                                      inne dni.Mnie to też męczy ale zmuszanie się do zwiększenia
                                      częstotliwości męczy mnie jeszcze bardziej.Widzę jednak że są takie
                                      osoby które potrafią dodać mi otuchy.Dziękuję
                                      • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 07:38
                                        > ten stan trwa od przeszło 2ch miesięcy kiedy spadło na mnie zbyt
                                        > wiele obowiązków.

                                        oki- od dwoch miesiecy, wczesniej bylo wszytsko super w zwiazku-
                                      • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 07:45
                                        "uważam że 2 razy w tygodniu powinny mu wystarczyć."

                                        To jest cytat z postu rozpoczynającego ten wątek- na nim oparlam
                                        swoją wypowiedz-
                                        pozwol, by druga osoba oceniła, czy jej cos powinno wystarczyc, czy
                                        tez nie
                  • escribir Re: czyli co??? 05.09.07, 23:58
                    rita75 napisała:

                    > Dlaczego to ona ma sie naginac do jego rytmu?
                    > >
                    >
                    > popęd plciowy to nie rytm, lecz stala sila, ktorej tlumienie
                    > prowadzi do nerwic i innych zaburzeń- można jedynie zmniejszyć
                    jego
                    > napięcie poprzez zaspokojenie. Brak zaspokojenia wywołuje większe
                    > napięcie chociazby dlatego powinna wykazac wiecej zrozumienia-
                    > naprawdę jest wielu ludzi, ktorym dwa razy w tygodniu nie
                    wystarcza-
                    > on nie zmniejszy swojego popedu- bo nie moze, bedzie
                    sfrustrowany-
                    > nie wróże dorze takiemu malzenstwu

                    Czyli nie istotne frustracje i napięcia kobiety, których nie da
                    sie "wyleczyć" seksem, grunt żeby on mógł sobie podupczyć? Bo
                    inaczej pójda w kąt wspólne plany, marzenia, wspólne kulanie sie po
                    podłodze ze smiechu, wyjadanie lodów w jednego pojemnika? Bo facet
                    nie rózni sie niczym od zwierzecia?
                    • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 07:31
                      > Czyli nie istotne frustracje i napięcia kobiety, których nie da
                      > sie "wyleczyć" seksem, grunt żeby on mógł sobie podupczyć?


                      Ja o krowie, ty o rowie

                    • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 07:47
                      Bo
                      > inaczej pójda w kąt wspólne plany, marzenia, wspólne kulanie sie
                      po
                      > podłodze ze smiechu, wyjadanie lodów w jednego pojemnika? Bo facet
                      > nie rózni sie niczym od zwierzecia?

                      mam bardzo wysokie libido- mialabym gdzies wspolne turlanie sie po
                      dywanie i wyjadanie lodow z pojemnika. Gdybym notorycznie czula sie
                      niezaspokojona seksualnie- rozwiodlabym sie.
                      • gryzelda71 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:05
                        rita75 napisała:
                        > mam bardzo wysokie libido- mialabym gdzies wspolne turlanie sie po
                        > dywanie i wyjadanie lodow z pojemnika. Gdybym notorycznie czula sie
                        > niezaspokojona seksualnie- rozwiodlabym sie.

                        Hmmm rozumiem,ze gdyby na skutek wypadku np mąż stałby sie niezdolny do zadawalającego(częstotiwość) sexu rozwiodłabyś się?
                        • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:15
                          > Hmmm rozumiem,ze gdyby na skutek wypadku np mąż stałby sie
                          niezdolny do zadawal
                          > ającego(częstotiwość) sexu rozwiodłabyś się?

                          czy seks to tylko penis w pochwie?
                          • gryzelda71 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:23
                            rita75 napisała:
                            > czy seks to tylko penis w pochwie?

                            Nie napisałam ,że sex to tylko penis w pochwie,co nie zmienia pytania.
                            • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:28
                              > Nie napisałam ,że sex to tylko penis w pochwie,co nie zmienia
                              pytania.

                              czyli co? impotent bez rąk i języka?
                              • gryzelda71 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:39
                                Napisze tak:w wyniku wypadku(czyli przyczyny niezależnej od nas)twój mąż traci dotychczasowe zaintereowanie sexem(czyli nie ma ochoty z różnych przyczyn ani penisem,ani rękoma,ani jezykiem ani czymkolwiek innym).Nie wiesz,czy ten stan ulegnie zmianie,ale wiesz że jesteś niezaspakajana na dotychczasowym poziomie,i nie masz pojęcia czy jest to przejściowe,czy na stałe.Teraz chyba jasnosmile
                                • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:52
                                  mysle, ze po jakims czasie ten stan rzeczy stal sie nie do
                                  zniesienia i zaczelabym się zachowywac jak kotka na blaszanym
                                  gorącym dachu- nie mam zadatkow na matkę teresę.
                                  • gryzelda71 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:54
                                    Dzięki za odpowiedzsmile
                                    • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 09:00
                                      Tak naprawde do konca nie wiem jak bym postapila- teoteryzuje tylko-
                                      jestem w bardzo szcesliwym pod wzgledem seksualnym zwiazku. Z
                                      obeserwacji par wokol wysnulam wniosek- ze nieudany seks potrafi
                                      zniszczyc udany pod innymi wzgledami zwiazek- udawanie, ze tak nie
                                      jest- jest tylko wkladaniem glowy w piasek.
                                      pozdrawiam smile
                              • lola211 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:43
                                Seks z impotentem musi byc FANTASTYCZNY..
                                • rita75 Re: czyli co??? 06.09.07, 08:46
                                  > Seks z impotentem musi byc FANTASTYCZNY..

                                  jest viagra
                                  • lola211 Re: czyli co??? 06.09.07, 09:41
                                    Ktora nie zawsze pomaga.
      • mama.igora escribir RACJA 05.09.07, 22:37
        czytalam czytalam ten watek i czekalam az padnie taka wypowiedz. Zaatakowaly
        zolze bez sensu. Zawsze jest mit, stereotyp, ze to kobieta ma seksem dbac o
        jakosc i trwalosc pozycia, ze ma dac bo on sie obrazi , zbierze zabawki i
        pojdzie do innej. Nie wiem, moze maja kiepskich facetow. Moj maz po pierwsze
        uwaza ze wazniejsza jest jakosc, choc moglby uprawiac seks codziennie, szanuje
        roznice miedzy kobietami i mezczyznami, zdaje sobie sprawe z powodow dla ktorych
        czasem spada mi libido... kobieta to cos misternego, bardziej zlozonego...
        Czasem uprawiam seks dziki i czesto, a sa okresy spokojniejsze... zycie!
        Zolza moze ma podejscie odrobine... machinalne, beznamietne, a moze nie chciala
        tak zabrzmiec
    • orsacchiotto Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 13:26
      2 razy w tygodniu to naprawde malo smile ale ja to akurat zawsze mam ochote wink
      • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 13:33
        Jak dla kogo malo.
        Czesty seks jest po prostu nudny, ilez mozna? Nawet najpyszniejsze
        ciastko zemdli i spowszednieje jedzone codziennie.
        • demonii Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:26
          > > Czesty seks jest po prostu nudny
          Mów za siebie, dobrze? smile
          • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:58
            Mowie za siebie, poniekad i za autorke watku, bo przeciez jej sie
            ekscytujacy tez nie wydaje.
            • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:02
              A tak w ogole to te demony seksu maja czas na inna rozrywke niz
              ciupcianie? Chyba nie, bo i kiedy? To calkiem rozsadne- codzienna
              dawka rozrywki malym kosztem..
              • rita75 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:06
                > A tak w ogole to te demony seksu maja czas na inna rozrywke niz
                > ciupcianie?

                nie nazekam, mam wiele innych hobby
                • rita75 narzekam nt 05.09.07, 17:09
                  • lola211 Re: narzekam nt 05.09.07, 17:16
                    Ja tez nie narzekamsmile.
                    Za malo mam wolnego czasu, by go przeznaczac tylko i wylacznie na
                    seks, moze w tym tkwi roznica?
                    • rita75 Re: narzekam nt 05.09.07, 17:29
                      > Za malo mam wolnego czasu, by go przeznaczac tylko i wylacznie na
                      > seks, moze w tym tkwi roznica?

                      mysle, ze chciec to moc ;p
              • demonii Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:30
                > A tak w ogole to te demony seksu maja czas na inna rozrywke niz
                > ciupcianie?
                Wiesz, nie mam pojęcia, może spytaj jakiegoś demona seksu.

                > To calkiem rozsadne- codzienna
                > dawka rozrywki malym kosztem..
                Małym kosztem? Hm... no tak niektórzy tylko leżą smile
                • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:39
                  Hmm, inne koszty mam na myslismile, troche gimnastyki nikomu nie
                  zaszkodzi.
        • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:31
          la211 napisała:


          > Czesty seks jest po prostu nudny, ilez mozna? Nawet najpyszniejsze
          > ciastko zemdli i spowszednieje jedzone codziennie.

          Jeśli to jest codziennie takie samo ciastko, to obrzydnie szybciej niż szybko.
          Ale jeśli codzień inne pyszne...
          • malila Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:33
            driadea napisała:
            > Jeśli to jest codziennie takie samo ciastko, to obrzydnie szybciej
            niż szybko.
            > Ale jeśli codzień inne pyszne...

            To pójdzie w biodrawink)
            • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:34
              big_grin
          • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:53
            A tak, jasne, codzien inne..
            Juz to widze.
            • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:57
              Oj, no wiesz lola211, jednych stać na dobre ciastka, innych nawet na sucharki
              nie. I niekoniecznie chodzi o pieniądze. Takie jest życie, wiesz to przecież...
              • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:07
                Driadeo, ja wiem przede wszystkim, ze w necie 3/4 slow to
                bajeczki.Glownie te o super urozmaiconym fantastycznym seksie,
                ciagle z tym samym facetem(oczywiscie magaprzystojnym
                ekstrakochankiem- jakzeby inaczej).Wiec moze nie ciagnijmy tematu
                pysznych ciasteczek, bo znowu zrobi sie smiesznie.
                • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:13
                  A widzisz, lola211, nie chodzi o to ile i czego jest w internecie, tylko o to,
                  żeby nie mierzyć ludzi swoją własną miareczką, bo wówczas może się okazać, że
                  wszystko, co inne nisz nasze, jest śmieszne. A jak się człowiek tak ciągle
                  śmieje, choćby i z najlepszych dowcipów, to mu się przejeść może, jak wspomniane
                  wyżej ciasteczka...
                  • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:15
                    "nisz" - miało być, rzecz jasna, "niż" smile
                  • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:18
                    > żeby nie mierzyć ludzi swoją własną miareczką

                    He he, co namietnie wlasnie robisz sama..
                    • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:20
                      Gdzie niby?
                      • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:41
                        Pierwszy cytat z brzegu:

                        >Są dwie opcje (z tych realnych): albo nie odpadną, żeby nie było
                        >podejrzeń, albo
                        >odpadną na rzecz dwóch razów gdzie indziej.
                        >Tak czy siak - bądź gotowa na dzielenie się ślubnym.
                        • rita75 no i co?Wrozka z niej niezla 05.09.07, 16:43
                          gosik odkopala:

                          Re: 36 tydzien... maz mnie zdradza....
                          zolza27 18.08.07, 20:39


                          przeszłam przez to.Byłam zdradzana w ciąży i w krótkim okresie po
                          porodzie.Mój synek ma młodszego braciszka o rok ale ten braciszke
                          nie jest moim synkiem.Współczuję Ci bo wiem jak to boli.Ale pamiętaj
                          liczy się maleństwo i Ty.Trzymaj się bo tylko to Ci pozostało.Jak
                          zdradził raz to zrobi to po raz kolejny.Tylko Maleństwo nigdy Cię
                          nie zdradzi.Kochaj je i będziesz też prze Nie kochana.Pozdrawiam

                      • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:41
                        Pierwszy cytat z brzegu:

                        >Są dwie opcje (z tych realnych): albo nie odpadną, żeby nie było
                        >podejrzeń, albo
                        >odpadną na rzecz dwóch razów gdzie indziej.
                        >Tak czy siak - bądź gotowa na dzielenie się ślubnym.
                        • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:45
                          I to jest, że się zapytam, mierzenie moją miarą?!
                          E, chyba jednak nie, ja nie mam takich doświadczeń, ani nawet, a co mi tam, się
                          przyznam, obserwacji.
                          Otóż widzisz, lolu211, obawiam się, że nadinterpretujesz nieco.

                          Pozdrawiam.
                          • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 16:54
                            A, no widzisz, bo myslalam, ze masz w temacie ciezkie doswiadczenia
                            za soba i kazdego chlopa posadzasz o zdrade z tytulu
                            niesatysfakcjonujacego pozycia.A tu prosze, okazuje sie, ze
                            teoretyzujesz, az milo, czemu ja sie w zasadzie dziwie? Na tym forum
                            to norma przeciez..
                            • driadea Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:13
                              No widzisz, nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaje wink

                              Pozdrawiam.
                              • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:16
                                No wlasniesmile.
      • mijaczek Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 13:46
        haha! Ale ja naprawde rozumiem, ze mozna miec wahania libido, inne potrzeby
        seksualne niz maz/zona, mnie rozwalilo to, ze to autorka watku decyduje o tym co
        powinno mezowi wystarczac... to jest...hm...nowatorskie jak dla mnie podejscie
        do tematu,... chcialabym rowniez wiedziec, czy kolezanka przezywa orgazmy za
        malzonka takze?
        • lola211 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 13:58
          Ale co jest dziwnego w twierdzeniu, ze 2 krotny seks w tyg. jest
          wynikiem calkiem dobrym?
    • g0sik Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 15:37
      Re: 36 tydzien... maz mnie zdradza....
      zolza27 18.08.07, 20:39


      przeszłam przez to.Byłam zdradzana w ciąży i w krótkim okresie po
      porodzie.Mój synek ma młodszego braciszka o rok ale ten braciszke
      nie jest moim synkiem.Współczuję Ci bo wiem jak to boli.Ale pamiętaj
      liczy się maleństwo i Ty.Trzymaj się bo tylko to Ci pozostało.Jak
      zdradził raz to zrobi to po raz kolejny.Tylko Maleństwo nigdy Cię
      nie zdradzi.Kochaj je i będziesz też prze Nie kochana.Pozdrawiam


      No to teraz przynajmniej powinnaś wiedzieć dlaczego...
      • ammam Gdzie jest załozycielka tego wątku ??? 05.09.07, 16:25
        Dobra dziewczyny i nie tylko (chyba) my tu sobie gadu gadu, spory
        prowadzimy udawadniamy która ma rację i ile razy na tydzień
        wystarczy a ja jestem bardzo ciekawa gdzie nasza Zołza27 sie
        podziewa bo jakoś jej tu nie widzę.

        Troll ?????????????????
        • majmajka Re: Gdzie jest załozycielka tego wątku ??? 05.09.07, 16:33
          Moze jednak sie przemogla i na 3 razy w tygodniu postanowila zmienic?smileWiec moze z mezem umilaja sobie czas teraz?smile
        • agata7712 Re: Gdzie jest załozycielka tego wątku ??? 05.09.07, 22:41
          Znowu ... Już Wam pisałam, tutaj co drugi to troll, albo macie nosy
          przewrażliwione...
    • horcrux1 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 17:48
      A ja się zastanawiam, jak smutne i monotonne pożycie seksualne muszą mieć ci,
      którzy twierdzą, że kompromis nie jest możliwy do osiągnięcia i że albo rozwód
      albo na pewno facet w końcu będzie zdradzał.
      Ja mam mniejszy temperament od mojego faceta (kiedyś był sporo większy, ale w
      wyniku wahań hormonalnych czasami jest bliski zeru), jednak jakoś bez problemów
      sobie z tym radzimy. Seks to nie tylko zanurzyć-wyjąć-zanurzyć-wyjąć-zanurzyć i
      koniec. Mnie akurat wszystko w środku boli, kiedy nie mam ochoty na seks. I
      mojego faceta raczej nie podniecałoby, gdybym rozkładała nogi i wyła z bólu.
    • agata7712 Re: dlaczego seks?? 05.09.07, 22:31
      No powinny wystarczyć, marud jeden z niego wink
      • marysienka110 gdzie autorka? 06.09.07, 13:04
        Pewnie spelnia swoj ciezki obowiazek.
    • behemot34 Re: dlaczego seks?? 11.09.07, 10:51
      rita75 napisała:
      > zdradził raz to zrobi to po raz kolejny.Tylko Maleństwo nigdy Cię
      > nie zdradzi.Kochaj je i będziesz też prze Nie kochana.Pozdrawiam

      Jasne że zdradzi! Jak przyprowadzi za parenaście lat wybrankę serca
      żeby się pochwalić wyborem. A ty bedziesz najeżoną wciekłą na
      wszystko teściową co beedzie chciała ja zniszczyć bo czuje sie
      zdradzona przez miłośc w którą wszystko zaiwestowała
      • ammam do zołza27 11.09.07, 12:49
        zołza podziękowałabyś choć dziewczynom za te rady bo nadal cie tu
        nie widać a one piszą i piszą.

        ps. niezły ubaw masz co nie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka