Dodaj do ulubionych

Ukradziono mi wózek.

11.07.03, 11:15
Drogie mamy!Podziele sie z wami swoim smutkiem.Zostawiłam na chwile wózek pod
drzwiami i gdy chciałam wyjśc na spacer jego tam nie było.Było mi bardzo
przykro.Ryczałam jak dziecko i wylałam morze łez bo bardzo go lubiłam.Po 6
miesiącach przyzwyczaiłam sie do niego.Mąż widząc moją rozpacz kupił mi też
nowy wózek ale ten już nie jest taki wygodny.Nie pierwszy raz mnie okradziono
było i na duzo duzo większą kwote, ale to najobrzydiwsza kradzież.Czuje sie
winna,że go nie schowałam i to jest najgorsze.Upewniam sie w przekonaniu,że
cwaniactwo, złodziejstwo nigdy nie zginie.Przeciez w Sklepiku dośc często
ktoś kogoś oszukuje!Czy ten świat wariuje ?Czy musze sie obawiać każdej osoby
stukającej do drzwi?Prosze pocieszcie, że nie ja jedna taka biedna i
nieżyciowa.
Obserwuj wątek
    • anecik1 Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 11:47
      witaj,
      mi co prawda nie ukradziono wózka, ale sprawiono mi równie wielką przykrość.
      zostawiłam wózek na dole klatki schodowej i poszłam po dziecko. jak przyszłam
      okazało się, że ktoś nawrzucał mi do wózka pinezek. rozumiem, że ktos może mnie
      czy męża nie lubić, ale sprawiać cierpienie dziecku????
      Świat jednak się stacza...
      Nett
      • maria_rosa Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 12:42
        a mnie ukradli 3 wozy.
        na jeden zbieraliśmy z zapałem całą moją ciążę.sad((((
        Dodatkowo w zimę w żłobku ktoś zwinął kombinezon małego.Wracaliśmy do domu bez
        wózka, bez kombinezonu,ja z siatkami z zakupami, + 13 kg.pokemon na rękach,
        owinięci jak debile w żłobkowe dwa koce.

        Nie komentujcie, proszę.

        pozdrawiam,
    • odalie Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 13:13
      Hej!

      Mieszkam w przybytku wiedzy smile)) i muszę korzystać ze wspólnej suszarni i
      pralni (pralkę każdy ma swoją, ale pomieszczenie jest wspólne, zamykane na
      klucz - każdy ma swój). Przez cztery lata nic mi nie zginęło. A miesiąc temu
      jakaś menda zwinęła nam z mojej suszarki (takiej rozstawianej, z emaliowanych
      rurek) sukieneczkę córki. To była letnia sukienka, prezent od ukochanej przez
      naszą młodą cioteczki-nastolatki. Kto ma córeczkę oraz młode ciocie w rodzinie,
      ten zrozumie bezmiar naszej tragedii smile)) Sukienka była owszem letnia, ale z
      tych bardziej wyjściowych, bardzo ładna, elegancka po prostu. Młoda miała ją na
      sobie słownie dwa razy!!!

      Nie było mowy o pomyłce. Jakiś t-shirt to i owszem, można przez pomyłkę
      ściągnąć z linek u sufitu, ale żeby przez pomyłkę zabrać dziecięcą sukieneczkę
      z cudzej suszarki?!!!

      No i nie mam pojęcia, która to menda zrobiła (pardon my French, ale tego typu
      złodziej to dla mnie menda i już!). Na tym piętrze nie ma małych dziewczynek,
      zresztą to by było nielogiczne - tak zabrać nasze i ubierać w to dziecko
      mieszkające w tym samym budynku. Podejrzewam, że jakaś menda zwinęła na
      prezent...

      Bardzo mi było przykro.
    • kicia_edziecko Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 13:35
      To przykre. Podejrzewam, że wiele z nas ma takie historie za, a może i przed
      sobą. Wiecie co mnie wkurza jak o tym pomyślę? Otóż to, że jedne mendy kradną a
      drugie, jeszcze gorsze moim zdaniem, kupują takie wózki. Jasne, można
      wytłumaczyć się niewiedzą, jednak w wielu przypadkach to naciągany argument. Te
      drugie mendy to niektóre mamy lub ojcowie. Prosta logika - zapotrzebowanie
      kreuje podaż "tanich" wózków... Bez komentarza.
      • lula11 Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 14:17
        To o czym piszecie jest wstrząsające, chyba jestem baaardzo naiwna , bo nie
        przyszło mi do głowy że ktoś może ukraść dziecku wózek , ubranie czy ( co boli
        mnie najbardziej)chieć sprawić maleńkiej istotce ból. Przerażające, w jakim my
        kraju żyjemy!!!
        Agata, mama dwojga dzieci.
    • joaz Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 14:26
      no cóż - mi a właściwie Zosi 2 razy ukradli wózek z klatki schodowej. Ten drugi
      to nawet przykuty był grubą linka do kaloryfera.
      joannaz
    • edorka1 Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 15:49
      Kurcze, czytam wasze posty i się zżymam.Mnie też ukradli wózek, strasznie to
      było przykre, czułam się jakoś upokorzona, głupie uczucie.Spodziewamy się
      drugiego dziecka, a kradzież miała miejsce w czasie w którym już wiedziałam że
      mam pod sercem kolejne maleństwo...Więc przydałby się bardzo.Ale mówię sobie:
      jeśli ten kto ukradł potrzebował tego wózka bardziej ode mnie - niech się nim
      cieszy ,ale jeśli ukradł po to żeby kupić wódkę...to po prostu bardzo wredny
      ktoś.
    • ariwo Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 21:37
      Mojej kuzynce która przyjechała z zagranicy ukradziono wózek na moim weselu
      (oczywiście nie był to nikt z gości). Było mi wtedy bardzo przykro, że to się
      stało w takim momencie.
      Iwka.
    • p_swiat Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 21:37
      jestem wstrząśnięta jak można ukraść wózek trzeba BYĆ OSTATNIM DRANIEM!!!!!!!!!
      Ja niestety tez zostawiam wózek, ale koło piwnicy niestety nie doczołgam się z
      córcią pod pachą i wózkiem na 3 piętro chyba teraz będę zaraz po niego
      schodzić bo szkoda by mi go było
      Bardzo Ci współczuję a tego co ukradł niech Bóg ukarze sprawiedliwie.
      Pola
      • sojanka Re: Ukradziono mi wózek. 11.07.03, 22:24
        Co prawda wózka mi nie ukradziono, ale chyba wiem jak sie czujesz...

        Przed wielkanocą wybraliśmy się na zakupy. Acha, to był piątek, tego dnia
        wieczorem mieliśmy wyjechać na całe swięta i lodówka była pusta. W sklepie
        zaczęłam oglądac spodnie. Wybrałam dwie pary i .. kiedy przyszło do płacenia
        okazało się, że nie mam portfela.

        Pomyślałam, że mi go ukradli. Pobiegliśmy do domu zablokować kartę. Był tylko
        jeden problem - w portfelu były karty i pieniadze. Kiedy go ukradli nie
        mieliśmy nawet grosika. Nie mogliśmy pojechać do banku, bo nie było nawet na
        bilet! Lodówka pusta, pieniędzy na bilet do rodziców (gdzie mieliśmy pojechac
        na swięta) też nie! Po prostu dramat!
        Uratował mnie internet i ggsmile Okazało się, że znajomy jest we wrocławiu i
        zabierze nas do rodziny (na szczęscie był z naszego rodzinnego miasta).
        W całej tej historii był dlam nie najgorszy fakt, że ktoś mnie okradł. Czułam
        się podle. Jak ktoś, kogo ktoś zgwalcił.

        Najgorsze było to, że po świętach Marcin poszedl do tego sklepu i zapytal czy
        Pani nie znalazła portfela (w dniu w ktorym mi go skradzono, albo go zgubiłam,
        byla właścicielka, po świetach była w sklepie pracownica) i... Pani najpierw
        twierdziała, że nie, potem zaczęła go szukać po sklepie, a na końcu wyjeła go z
        torebki, tłumacząc że go znalazła miedzy ciuchami. Był pusty. Tj. zginęla kasa,
        karty były.

        Myslę, że zgubilam ten portfel grzebiac w ciuchach, a ona go znalazła układając
        i ukradła moje pieniadze. Gdyby było inaczej czy najpierw zaczela by go szukać
        po sklepie, a potem znalazła w swojej torebce???
        • majah76 Re: Ukradziono mi wózek. 13.07.03, 00:38
          Oj, Sojanko... Zasada nr 1: nigdy nie trzymaj gotówki w tym samym miejscu, co
          karty! Nie trzymaj kart po prostu w portfelu. Ja zawsze mam je osobno. W
          zupełnie innym miejscu w torebce czy plecaku. Zawsze jest szansa, że któreś
          ocaleje... A wiesz, że ja kiedyś wróciłam sie po portfel po jakiejś godzinie
          (zostawiłam na ladzie, ale pewności nie miałam!!) i pani zapytala tylko jaki
          kolor... I oczywiście był. Z całą zawartością! Bywa i tak smile

          Nam kiedyś ukradli wózek Oli, z klatki schodowej, mały blok, domofon. To były
          dzieci, ktore chodzily i prosiły o cokolwiek, bo biedne są... Dałam im bułki,
          sok, i ubranko dla malutkiego braciszka... Hmm... Widzialy małe dziecko, mogły
          się domyśleć (to starsze dzieci), że może to nasz wózek. Musiałam wyjść szybko
          (miałam spotkanie, z Olą byli akurat moi rodzice). Te same dzieci (jak się
          okazało później, na ławce przed blokiem czekała ich matka i wszystkim
          zarządzała...), po jakimś czasie wyniosły i wózek... Sąsiadka patrząc przez
          okno, narobila halasu, jej mąż polecial po wozek...

          A we mnie od tego czasu coś pęklo. I już nie daję "proszącym" po domach... A
          wózek jest przypięty. Niestety nie dam rady go wynosić na 2 piętro. Często mam
          pełne ręce (np zakupów) i jestem pojedynczym wink rodzicem, pewnie nie byłoby
          mnie stać na drugi wózek wtedy... A Ola bardzo go jeszcze potrzebowała, chyba
          miała koło roku...

          Majka sad
    • magdawro Re: Ukradziono mi wózek. 12.07.03, 22:06
      Mojemu już 2letniemu dziecku też ukradli wózek w naszym nowoczesnym bloku za
      niebosiężne kredytysad A miało być bezpiecznie!
      Pamiętam to podłe uczucie do dziś - a już 2 lata minęły!
    • edytast Re: Ukradziono mi wózek. 13.07.03, 00:20
      Mi również ukradziono wózek. Stało się to w dniu urodzin mojej starszej
      córeczki. Wózek stał na klatce a gdy goście wychodzili okazało się że go tam
      nie ma. Razem z mężem czuliśmy się okropnie i bezradnie. Mimo iż nie wierzyłam
      że mogę go odzyskać postanowiłam zadzwonić na policję.Tam powiedziano mi że
      warto zgłosić kradzież ponieważ zdarza się że kobiety rozpoznają swój wózek na
      ulicy (zgłoszenie jest wtedy podst. do odzyskania wózka). Radzę Ci żebyś tak
      zrobiła (nie zaszkodzi). Ja odzyskałam swój wózek co prawda w dość dziwnych
      okolicznościach. Rzekomo moim są sąsiadom ktoś zaoferował taki wózek, oni
      zorientowali się że to chyba mój i pod pretekstem obejrzenia przywieźli mi go.
      Nie obchodzi mnie jak było naprawdę.Dla mnie najważniejsze było że wózek
      odzyskałam.
      • majah76 Re: Ukradziono mi wózek. 13.07.03, 00:48
        Zgłoś koniecznie. A potem możesz przejśc sie (przejechać) po pobliskich
        komisach z wózkami. I obserwuj wózki...

        Tylko swój wózek można na pewno poznać natychmiast smile Mojemu ojcu ukradli koła
        z samochodu. Wszystkie cztery! Stal pod blokiem w nocy, przyjechali do mnie.
        Rano stał na cegłach... No, to bylo straszne (i zabawne troszeczkę, i
        tragiczne), jak oni tego dokonali. Auto na alarmie...

        Co za widok! Wyobraźcie sobie. No i on potem mial manię przyglądania się kolom
        w innych samochodach przez miesiąc chyba... Potrafił zatrzymać się i wysiąść na
        skrzyzowaniu prawie, bo wydawało mu się że to jego... Jakoś tam miał poznać, ja
        nie wiem.

        W każdym razie warto szukać. Kół mój tato nie znalazł, ale wózek, to wózek... I
        może jednak.

        Majka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka