Dodaj do ulubionych

Cos smiesznego-prosze:)

20.09.07, 08:01
Opowiedzcie cos zabawnego,cokolwiek.przypomniala mi sie pewna historia,ktora zawsze mnie bawi,a ktora przeczytalam kiedys jako przygode,ktora wydarzyla sie naprawde.Stoi kobieta na przystanku autobusowym,przystanek jest na przeciw szpitala psychiatrycznego.Kobieta o tym wie.Nagle podchodzi do niej facet i pyta:"HASZLO?".Kobieta myslac,ze to pacjent z tego oto szpitala,odpowiada:"Czerwony kapturek".Facet patrzy na nia dziwnie i odchodzi,co chwila jednak spoglada w jej kierunku.Kobieta przyjezdza do domu i opowiada o calym zdarzeniu.Wszyscy pekaja ze smiechu,bowiem okazuje sie ,ze z tego przystanku odjezdza autobus:H! I facet poprostu zapytal czy ten autobus juz jechal:"H-szlo?".Pewnie pomyslal o niej to samo co ona o nim.Mnie to bawi,mam nadzieje,ze kogos tez to choc troche rozbawi.
Obserwuj wątek
    • owianka Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 08:21
      To podobno prawdziwa historia.

      Do Fibaka grajacego na korcie podchodzi mlodzian i mowi "wie pan, chcialem sie
      pochwalic przed dziewczyna, ze znam takich slawnych ludzi jak pan. Jakby pan
      mnie tu jutro przypadkiem spotkal, czy moglby pan powiedziec - "czesc Piotrek",
      bo ja Piotrek jestem". "OK, nie ma sprawy" odpowiedzial Fibak.
      Nastepnego dnia Fibak przychodzi na kort, widzi Piotrka z dziewczyna, podchodzi
      i mowi:
      - "Czesc Piotrek!".
      - "Spie..j"
    • anita334 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 10:36
      Józek zmywał pół roku gary w Londynie.Wraca w końcu na rodzinną
      wieś.Ojciec do niego od progu: Józek idź ino, gnój
      porozrzucaj! .Józek na to : "What?". Łot krowy i łot konia !
    • mama_frania Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 11:55
      Historia prawdziwa. Mojemu mężowi kilka lat temu dwóch osiłków próbowało wyrwać
      z ręki telefon w autobusie. Jeden złapał za telefon, mój mąż nie puszczał. Drugi
      warknął: "Puszczaj ten telefon!" i ten osiłek co trzymał posłusznie puścił,
      wtedy ten drugi powiedział: "Nie ty, idioto", a mój mąż w tym czasie spokojnie
      schował telefon do kieszeni. Panowie jeszcze chwilę próbowali dyskutować ale
      wysiedli na najbliższym przystanku.
      Żeby napadać też trzeba nieco mysleć.
    • kea100 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 13:24
      A ja znam wersję z "ło szło?",czyli tramwaj zero.....smile
      • roksanaa22 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:14
        smile
        Leżałam w szpitalu podczas ciąży.Był długi wekeend.Tego dnia już
        wszyscy lekarze sie zmyli został tylko doktor H,który na wizytach
        zajmował się słuchaniem brzuszków przez tzw.trąbkę.Przyszedł mąż i
        pyta:
        -może puszcza cię na przepustkę
        -nie wiem już nikogo nie ma
        -ktoś musi być
        -jest tylko "trąbka" ale on mnie nie puści bez zgody innego
        Mąż posiedział i poszedł.chciał chyba pokazać,że wszystko potrafi
        załatwić bo poszedł do dyżurki i:
        PUK PUK
        -proszę
        -dzień dobry,jest doktor Trąbka?
        -NIE on dzisiaj nie przyjmuje !!!
        ŁUP...drzwi zamknięte przez doktora H nie pozostawiły złudzeń.Nie
        pójdę na przepustkę...
        smile))
        • bacia14 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:31
          to było jeszcze za swietności automatów telefonicznych na żetony-
          brak tel.komórkowych. Imprezka, koleżanka-blondynka zresztą-poszła
          zadzwonić do automatu po taksówkę, a że było nas 8 osób prosiliśmy,
          żeby zamówila 2 taksówki. Po czym koleżanka wraca i mówi:" kochani,
          nie zamówiłam 2 taksówek, bo miałam 1 żeton!"Wszyscy parsknęli
          śmiechem, ona też, po chwili...
        • luska1973 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:31
          Ponieważ mi smutno dzisiaj, spróbuję się rozweselić, a może i Was
          przy okazji.
          W 8 m-cu ciąży trafiłam do szpiatala na patologię. Nigdy wcześnie
          nie widziałam ani nie słyszałam o rzeczonej trąbce do słuchania
          brzucha jw.
          Po poznaniu się z dziewczynami z sali i krótkiej dyskusji, one
          stwierdziły, że idą spać bo ich o 6:00 budzi połozna z trąbką smile
          Nie mogłam zrozumieć czemu niby ktoś miałby trąbić na pobudkę w
          szpitalu, ale ponieważ byłam przerażona całą sytuacją - nie
          zgłębiałam tematu.
          Nastepnego ranka, punkt 6 wchodzi do salo położna z trąbką w ręku,
          zaświeca światło a ja na cąły głos: już wstajemy, proszę nie trąbić,
          już wstajemy.
          • bacia14 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:32
            dobre!!!
            • majmajka Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:40
              Wszystko dobresmile))Przypomnialao mi sie tez cos z automatami tel.Kolezanka gdzies dzwonila i w polowie rozmowy przerwal jej automat:wrzuc monete,wrzuc monete...A ona,calkiem serio z blagalna mina:prosze pani,prosze pani...Jeszcze chwilke...jeszcze chwile,niech pani pozwoli...Bylo to w szk.podst.,wiec troche ja to usprawiedliwia.
              • dorotamakota1 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 16:52
                big_grinDD
                To tak jak mój mały...
                Dochodzimy do przejścia, w koło tłum ludzi, a ten do mnie: "mamo,
                mogę nacisnąć" ja oczywiście takwink
                A on na to podchodzi do przycisku naciska i na cały głos: "poproszę
                zielone"
                big_grinDDDDDD
                • lila1974 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 08:45
                  W ten sam deseń i jak z kawału o blondynce.

                  Wychodziłam z mieszkania z córką, jeszcze się coś grzebałam w
                  przedpokoju, więc ją poprosiłam:
                  - Idź zawołaj winde.
                  Posłusznie poszła. Nagle z korytarza dobiega mnie jej głos:
                  - Winda!!!!
          • beata985 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 23:08
            to ja tez byłam w ciąży i poszłąm do szpitala ale nie rodzic
            tylko ..juz sama nie pamietam i leżały tam cieżarne ale równiez inne
            kobiety z problemami gin.
            te cieżarne chodziły codziennie na tętno no i to wydaje takie dziwne
            odgłosy-ja wiedziałam, bo już wczesniej rodziłam.
            po kilku takich badaniach, starsze kobiety-te nieciezarne-zaczęły
            rozmowe z której wynikło, ze w WC CIĄGLE ZATYKAJĄ SIE KIBLE. byłam
            zdziwiona, bo nic takiego nie zauważyłam.
            no i przy kolejnyb badaniu, dowiedziałam sie, ze znowu kibel
            przetykają...
            dopiero je uswiadomiłam.
            a nie. teraz przypomniałam sobie-wtedy nie byłam w ciąży tylko tez
            na jakims zabiegu
    • renkag Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 14:44
      Ostatnio potrzebowałam zamówić wywrotkę ziemi do ogródka. Koleżanka
      przysłała mi na komórkę wizytówkę faceta, który zawsze im przywozi -
      kontakt nazywał się "Ziemia Marszałko". No więc zadzwoniłam -
      dzień dobry panie Marszałko, panie Marszałko to, panie Marszałko
      tamto. Ziemię przywiózł. Mówię potem do koleżanki - przywiózł juz
      mi ziemię ten pan Marszałko? Koleżanka: - tak, to on się tak
      nazywa? No przecież sama mi napisałaś. Na co ona w śmiech: to był
      skrót od ulicy na której mieszka - marszałkowska smile
      • kea100 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 22:07
        Marszałko to ci się udało smile))leżę i kwiczę!
    • mama_frania Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 15:56
      Przypomniało mi się jeszcze coś. Jakiś czas temu mąż postanowił przejrzeć swoją
      książkę telefoniczną w komórce i wyrzucić zbędne już numery telefonów. Po chwili
      pokazuje mi telefon i pyta czyj to może być numer. Patrzę a tam jest zapisana
      jakaś komórka pod hasłem "Ziemia".
      Myśleliśmy pół wieczoru. Potem przypomieliśmy sobie, że telefon do faceta od
      którego kupiliśmy działkę 5 lat temu.
      • mor_lena Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 21:56
        A propos telefonów. Dzwoni mi komórka, ale przestała zanim zdążyłam
        odebrać. Wyświetlił się absolutnie nieznany mi numer, więc uznałam,
        że to pomyłka. Za jakiś czas znowu to samo, i potem jeszcze raz. W
        końu ten ktoś dzwonił na tyle długo, że zdążyłam odebrać - a w
        telefonie odezwał się obrażony głos mojej siostry: "Dlaczego do mnie
        nie oddzwaniasz? Puszczam ci strzałki i puszczam, a ty nic". Ja na
        to: "Ale to nie twój numer mi się wyświetlał, tylko jakiś zupełnie
        inny". A siorka: "No właśnie, bo to mój nowy numer. Myślałam, że do
        mnie oddzwonisz i ja ci go wtedy podam!"
        • ju8 Re: Cos smiesznego-prosze:) 20.09.07, 23:24
          Ale ubawsmile
          No, ja także, jako siostra, wykazałam się inteligencją. Było to w zamierzchłych
          już dla mnie czasach szkoły podstawowej. Mój starszy brat pożyczył od swojej
          koleżanki lekturę dla mnie. Poszłam oddać książkę, dziewczyna otwiera drzwi a ja
          na to:
          -dzień dobry, jestem siostrą mojego brata.....
          • chipsi Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 08:33
            smile
            Przypomniało mi sie jak moja kuzynka, dziewczę o nieco egzotycznej
            urodzie, poszła oddać książkę koleżance z klasy (podstawówka).
            Otworzyła jej mama i w krzyk że "holerne Rumunki tylko na żebry
            chodzicie, do roboty..." itd. Kuzynka ksiazki nie oddała smile
            • dlania Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 09:03
              Dzisaj rano, ździebko zaspana i zasapana wpadam do autobusu 7.20 i
              mówię do kierowcy: "Wyborczą z filmem poproszę"...
              Kierowca na to z usmiechem; "Nie ma pani, juz wyszli"wink

              Stary mi wczoraj tak tłukł, że mam mu tego Harry'ego Angela kupić,
              że wstałam widać ufiksowana na tej gazeciewink
              • denea Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 09:28
                Przypomniałaś mi...
                Od lat co sobota kupuję "Wyborczą", głównie ze względu na Obcasy,
                ale nie tylko wink
                Któregoś roku Wigilia tak wypadała, że ta świąteczna Wyborcza była
                również wigilijna, mieli dorzucić jakąś płytę za darmo czy inny
                upominek, więc wiedziałam, że jeśli chcę ją kupić, to muszę wcześnie
                do kiosku lecieć, bo się sępy rzucą.
                Nastawiłam budzik, narzuciłam spodnie i kurtkę na piżamę i w te pędy
                po ciemku do kiosku. A zimno było jak diabli, wiał taki przejmujący
                wiatr.
                Pan w kiosku z bardzo smutną miną stwierdził, że niestety już
                Wyborczą wykupili, że bardzo mu przykro... Ale akurat Obcasy dostali
                o jeden egzemplarz więcej, więc on mi go da w prezencie i bardzo
                przeprasza, że nie zdążył zostawić całej gazety.
                Trochę się zdziwiłam, że pan był strasznie przejęty tą "tragedią",
                ale myślę święta są, ludzie chcą być mili...
                Dopiero jak odeszłam od okienka zdałam sobie sprawę, że od tego
                cholernego wiatru mam całą twarz zalaną łzami...
                Od tamtej pory choćby się waliło i paliło sobotnią Wyborczą mam
                ZAWSZE ;D
    • trudy77 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 11:00
      Jeszcze na studiach; śpię sobie smacznie, dzwoni telefon (a mieliśmy
      wtedy numer do numeru pralni chemicznej "Śniezka" i często ludzie
      się mylili). Słyszę w słuchawce:
      - "Śnieżka?"
      A ja zaspana na to:
      - "Nie, śpiąca królewna." i odłożyłam słuchawkę,
      • donna28 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 14:58
        Byłam w ciąży, dopiero 3 miesiąc, brzucha prawie nie było widać, ledwo się
        zarysowywał. Spotkaliśmy z mężem na mieście znajomych - małżeństwo z dzieckiem,
        gadamy sobie i nagle on patrzy się wymownie na mój brzuch i mówi: o, Wam też się
        rodzina powiększy?
        Po tym jak się pożegnaliśmy mówię do męża:
        - słuchaj, to niewiarygodne, facet a zauważył że jestem w ciąży, myślałam, że
        wy nie zwracacie na takie rzeczy uwagi
        Na co mój mąż spokojnie:
        - wiesz, to marynarz, góry lodowe wypatruje i wieloryby... to co, miał Twojej
        ciąży nie zauważyć?
        smile)
    • reteczu Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 18:31
      Gdy miałam 16 lat,przeszłam zabieg wycięcia guzków z
      tarczycy.Leżałam wtedy w Instytucie Hematologii w W-wie.Oddziały
      chirurgiczny i hemofilii były na jednym poziomie.Hemofilicy
      zauważyli pewną prawidłowość-jak lekarze wytną komuś guzki,to na
      obiad są pulpety,a jak wole płatowe-to schabowe.
      Zwieźli mnie do sali po zabiegu,a tu na obiad...pulpety! smile
      • dlania Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 18:35
        reteczu napisała:

        > Gdy miałam 16 lat,przeszłam zabieg wycięcia guzków z
        > tarczycy.Leżałam wtedy w Instytucie Hematologii w W-wie.Oddziały
        > chirurgiczny i hemofilii były na jednym poziomie.Hemofilicy
        > zauważyli pewną prawidłowość-jak lekarze wytną komuś guzki,to na
        > obiad są pulpety,a jak wole płatowe-to schabowe.
        > Zwieźli mnie do sali po zabiegu,a tu na obiad...pulpety! smile

        BLEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!wink
    • reteczu Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 18:41
      A to o niecnym postępowaniu mojej babci,która mnie do złodziejskiego
      fachu wdrażała...

      Moja babcia,wówczas około 70-letnia pewnego grudniowego dnia wybrała
      się jak co roku do pobliskiego lasu kraść choinkę.Włożyła siekierę
      za pazuchę,mnie wzięła do towarzystwa.
      W lesie podchodzi do nas 2 facetów,którzy przyszli w tym samym celu
      co babcia.Pytają:"Babciu,którą wyciąć?Tę czy tę?".Babcia pewna,że to
      pracownicy leśni ją podpuszczają,wypaliła:"Nie,my nie po choinkę,my
      na grzyby przyszłyśmy".Myślałam,że padnę!Śnieg po kostki,połowa
      grudnia,a babcia o grzybach...
      Faceci spojrzeli na siebie znacząco,uśmiechnęli się i poszli.Pewnie
      pomyśleli,że staruszka sfiksowała na umyśle smile
      • raczek47 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 19:40
        To historia sprzed kilkunastu lat-wczesne 90-te.Znajomy znajomego
        założył firmę, która miała organizowac polowania dla Niemców, wtedy,
        na poczatku lat 90-tych było to pewne novum, u nas w regionie jedna
        z pierwszych takich firm.Drogą jakichs znajomości załatwił sobie
        kilku Niemców, którzy przyjeżdżali na weekendy i polowali na
        zające.Niemcom widać się podobało, bo znajomy zdobył pewną,
        niewielką jeszcze renomę i interes zaczał się rozwijać.Pewnego razu
        dostał telefon z Niemiec, że jakiś bogaty przemysłowiec chciałby
        zapolować u nas, ale ....na niedźwiedzia.Facet nie chciał przepuścić
        okazji i pzrez telefon zapewnił ,ze tak, oczywiście, niedźwiedź
        będzie, myśliwy-amator ma przyjechać.Dopiero po odłożeniu słuchawki
        zaczął się głowić, skąd wziąć tego zwierza na odstrzał.Nie wiem, czy
        sam na to wpadł, czy ktoś mu podsunął, żeby ...kupić niedźwiedzia w
        cyrku.Jakimś nadludzkim wysiłkiem facetowi się to udało, odkupił
        skadś jakiego misia-staruszka, nie podam szczegółow, co do
        transportu i przemycenia miśka do lasu, bo to strasznie dawno było.W
        każdym bądż razie w dniu polowanie misiek był w lesie, w klatce,
        która miał otworzyć wspólnik (prawie jak w Samych swoich, nie?)
        wszystko szło ładnie i składnie, gdyby nagle w pobliżu miejsca
        polowanie nie pojawił się jakiś miejscowy chłopina na rowerze.Pech
        chciał, ze wpólnik odpowiedzialny za otwarcie klatki chłopa nie
        widział i miśka wypuścił.Mozecie sobie wyobrazić reakcję faceta z
        zachodniej Polski, gdy nagle w lesie, znanym mu od iluś tam lat
        widzi niedzwiedzia-rzuca rower i w nogi ze strasznym wrzaskiem,
        Wrzask wywabił z krzaków i Niemca i organizatora- i co zobaczyli?
        Starego, ledwie dychajacego, ogłupiałego niedżwiedzia,
        który...próbował wsiąść na rower, (ponoć nawet prawie mu się to
        udało) bo to własnie biedny misiek robił długie lata w cyrku.
        Nie pamiętam jaka była reakcja Niemca, jak to się skończyło, ale ta
        historia długi czas rozbawiała mnie do łez, potrafiłam w środku nocy
        obudzić się i śmiać, choć właściwie niedźwiedzia powinno być żal...
        • aglesnik Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 20:49
          moj 3-letni synek wybrał się z babcią do kościoła na niedzielną msze. jak to
          zwykle bywa, chodził kościelny zbierajac datki. podszedł do nich i babcia
          wrzuciła pieniążka, pan rzekł jak zwykle Bóg zapłać, na co mój synek, nie płace,
          jeszcze się nie skonczyło smile i miał racje...
        • olamad Re: Popłakałam się ze śmiechu... 21.09.07, 22:42
          big_grinDD
          • jagoda.li Re: Popłakałam się ze śmiechu... 21.09.07, 22:59
            Sąsiadka siedzi z kilkuletnim synkiem na przystanku- nagle zauwaza
            ze mały żuje gume i pyta skąd ją ma ,a mały na to że była
            przyklejona do
            ławkismile
            2.Kiedys będąc pod namiotem zabrakło nam benzyny do agregatu
            pradotw.i na stacje pojechał rowerem cioteczny brat M (lat 16) po
            benzynę bezołowiową -wraca i mówi ze nie ma bo Pb było
            przekreślone ...do tej pory sie z niego nabijamy
    • marghe_72 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 22:54
      Miejsce - namiot na campingu
      Postaci - Ona, on .. i cała reszta (męska )

      Ona z wnętrza namiotu: Kochaaaaanie, nie moge znaleźć
      spiraaaalki*!!!!
      On z zewnątrz: NIe martw się zrobimy to metodą ręczną
      Cała reszta rży ze smiechu









      * spiralki na komary
    • marghe_72 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 22:57
      Miejsce - zatłoczony tramwaj
      Występują - Ona , On, pasażerowie, opakowanie od szkieł kontaktowych

      Ona - łapiąc go za okolice krocza - CZY TO JESZCZE STOI???

      Ona: Tak, nie martw się

      Pasażerowie - lekki wytrzeszcz






      chodziło o opakowanie na szkła kontaktowe. Musiało stać pionowo, w
      przeciwnym razie płyn mógł sie wylać. A przebywało w kieszeni spodni
      Onego
      A dlaczego u niego w kieszeni. Ano dlatego że na imprezę
      jechaliśmy.. a na imprezie niewygodnie z torebką ergo kieszenie
      Onego słuzyły za torebkę
    • majmajka Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 23:04
      Ja juz kiedys o tym pisalam,ale powtorze siesmileZawsze i to dosyc dlugi czas,kiedy slyszalam,ze ktos mowi,ze jakis tam samochod jest 5-drzwiowy zastanawialam sie ;skad oni te piate drzwi biora?.Pojelam dopiero jak mi ktos wytlumaczyl,ze to o bagaznik chodzismile.
    • iwonag25 Re: Cos smiesznego-prosze:) 21.09.07, 23:51
      Moze jak to opisze to nie wyda sie smieszne, ale na "żywca"
      pękaliśmy ze śmiechu.
      Moja dwulatka dopiero pojmuje nowe słowa. Ostatnio nauczyła się
      słowa motyl (motil).
      Razem z mężem siedzimy w kuchni i obserwujemy córkę (uwielbiamy jak
      ona się na czymś skupia). Córka siedzi poważnie, ogląda bajkę i po
      swojemu gada co tam widzi. I nagle mówi:
      "O, molit. Niee, motil".
      Kochana, sama się poprawiłasmile
    • renia1807 Re: Cos smiesznego-prosze:) 22.09.07, 00:07
      - zrobiłas już kupę?
      - nieee
      - a kto zrobił?
      - tata
      - a kto tu naśmiecił?
      - tata
      - a kto narysował kreseczki na ścianie?
      - tata
      tata ma przechlapane, jest głównym winowajcą w naszym domu w oczach naszej córkismile
    • mama.igora Re: Cos smiesznego-prosze:) 22.09.07, 12:00
      moja mama wspomina taka historie, jeszcze z jej dziecinstwa: przychodzi facet do
      sklepu spozywczego i pyta po ile ten ser tam na gorze. Ekspedientka odpowiada,
      ze to atrapa. On na to: to ja poprosze pol kilo
      smile
    • scarlett74 Re: Cos smiesznego-prosze:) 23.09.07, 14:19
      Rodzinna impreza.Mój brat we wczesnym dziecinstwie. I dumni Rodzice-
      jak ma na imię ta ciocia?
      Marysia.
      A ta ciocia?
      Basia.
      A ten wujek?
      Dupek.

      Musiał się wujo fajnie wtedy poczuć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka