Dodaj do ulubionych

mam problem (długi)

17.07.03, 13:02
Można spotkać dużo wypowiedzi na temat teściowych ( niekoniecznie
pozytywnych) a ja mam problem z moimi rodzicami. Otóż od momentu urodzenia
mojego synka ( 15 miesięcy temu) nie specjalnie się nim interesują. Mieszkamy
od siebie w odległosci 10 km a oni byli u nas zaledwie ok.10 razy. Owszem
dzwonią, ale jest to na zasadzie dlaczego do nas nie przyjeżdzacie, nie
dzwonicie itd. Oboje pracujemy, opiekujemy się Miśkiem na zmianę, tak więc w
tygodniu nie mam czasu nawet porządnie przyjrzeć się sobie w lusterku nie
mówiąc o jakichkolwiek wyprawach z domu. Sobota, niedziela są dla nas dniami
odpoczynku wspólnego spaceru, obiadu. Nie zawsze mam ochotę udzielać się
towarzysko. O wiele łatwiej byłoby nam, gdyby to oni przyjechali do nas,
mogliby się pobawić z małym, a ja w tym czasie bardzo chętnie
np.przeczytałabym gazetę. Mają jedno wytłumaczenie- pracują i nie mają
czasu. Ale np. podczas długiego majowego weekendu wyjechali za miasto albo
dopiero co wrócili z urlopu.
Wczoraj pojechaliśmy do nich , znowu my. Nie mialam tego w zamiarze, ale
doszło do ostrej dyskusji. Ja im wyrzuciłam to, że minęło 15 miesięcy a dla
mojego dziecka są obcymi ludźmi, nawet nie ma możliwości ich zapamiętać, bo
tak rzadko się widują.Po porodzie byli przejęci itd. a potem zero
zaangazowania. I znowu kontrargumenty, bo przecież pracują nie mają czasu a
jak mają to muszą odpocząć.
Ja nie wymagam od nich zmieniania pieluszek, sama sobie poradzę, ale zależy
mi na tym, żeby wywiązała się więź między dzieckiem a dziatkiem i babcią.
Może ja jestem przewrażliwiona, czuję sie dziś nie za dobrze nie wiem już
sama co mam o tym myśleć. Jakie są relacje w Waszych rodzinach?

KachaSowa
Obserwuj wątek
    • s.a.m.m.y Re: mam problem (długi) 17.07.03, 13:57
      A ja się zastanawiam dlaczego nie możecie zapakować dziecka i pojechać do
      rodziców?? czy wspólnego obiadu tam się nie da zjeść, nie da się wyjść na
      spacer, położyć dziecka?? Ja np. tak robię i mam z głowy gotowanie i
      zajmowanie się dziećmi. Siedzę, rozmawiam, czytam i obiad mam podany.
      Zdecydowanie wolę niż jakbym miała przyjmować gości u siebie. Bardziej jestem
      zmęczona jak oni przyjadą do mnie na 3 godziny niż jak ja jadę tam na pół
      dnia. Na prawdę nie ma o co kruszyć kopii tylko spakować się i zabrać dziecko
      do dziadków.

      pozdrawiam
      sammy smile
      • nulka2 Re: mam problem (długi) 17.07.03, 14:04
        Tak, przyłączam się - ja robię tak samo i mam święty spokój, dzieci bawią się
        u dziadków, teściowa zrobi jedzonko, my też odpoczywamy - rewelacja smile
    • marzenus Re: mam problem (długi) 17.07.03, 14:49
      A ja cię rozumiem.
      Moi rodzice mieszkają ponad 100 km od nas. Też niby dzwonią z pytaniem co u nas
      słychać, od czasu do czasu przyjadą w odwiedziny. Ale to wszystko wygląda jak
      przysłowiowe wpadniecie po ogień. A moja mama tylko siedzi i patrzy. Ani się
      nie pobawi z Adą, ani nie poczyta jej książeczki ... Mój tata - odwrotnie.
      Widać, że on się cieszy z wnuczki. No a chyba można tego oczekiwac od dziadków.
    • maggz2 Re: mam problem (długi) 24.07.03, 21:44
      Hejka,
      dziewczyno nie łam się. U mnie bylo na odwrot. Mama proponowala aborcje , a
      teraz uwielbia. U mnie od czasu mojego slubu i calego "potem" jest zupelnie
      inaczej. Rodzice sa mi coraz bardziej obcy. Teściowie sie bardziej mna
      interesowali jak bylam w ciazy niz oni. Teraz jest podobnie. Tylko czasem ktos
      zadzwoni z udawana troska. Wszystko jest sztuczne.
      Rozumiem twoje rozgoryczenie. Sama je odczuwam, bo naprawde czuje sie czasem
      sama. Kubus spi, a ja nie mam sie do kogo wygadać. A kiedys (wydawalo mi sie)
      mialam dobry kontakt z rodzicami. Duzo rozmawialismy. Tylko teraz zrozumialam,
      że jak ja mowilam to nikt mnie nie sluchal.
      Pozdrowionka dla maluszka.
      • lemur_ks Re: mam problem (długi) 24.07.03, 22:07
        Oj, a ja mam wręcz przeciwną sytuację. Mianowicie moi rodzice są u mnie/nas co
        najmniej trzy razy dziennie w drodze do.../w drodze na....a jak nas nie ma w
        domu , to niemal obraza ! Pomóc mi w niczym nie pomogą, raczej rozjuszą
        dziecko, a wtedy < już muszą lecieć > !!! Mają działkę, ale co z tego skoro
        mojej mamie nie dość, że się nie chce robić przetworów, to nawet jej się nie
        chce zerwać warzyw. A mnie się dziwi, że nie potrzebuję buraczków. Tylko kiedy
        ja mam je przerobić?! Dziecko ząbkuje , dopiero się skończyły kolki....Mama
        mówi,że mogę robić weki jak mały śpi. .......... A śpi jak < mucha na bębnie
        > , a poza tym wtedy to ja mam prasowanie, obiad, czy chociaż chwilę, żeby
        zobaczyć jak wyglądam , bo juz sama siebie nie poznaję! Myślę, że brak jest
        żly , ale nadmiar jeszcze gorszy........ Aha, wczoraj musiałam wyjść i moja mam
        spędziła ze swoim jedynym wnukiem 20 minut ( ząbkuje, więc niestety
        płaaakaaaał) i wiecie co mi później powiedziała ?! - że była po tym tak
        zmęczona,iż musiała się zdrzemnąć 1,5 godziny. Ja też o tym marzę !!!
        Czasami wolałabym mieszkać z dala od rodziny........

        Pozdrawiam - mama Kornela ( ur. 13.03.2003r. )
    • magda2303 Re: mam problem (długi) 25.07.03, 20:03
      Moi rodzice też nie okazują żadnego zainteresowania wnuczką. Mieszkam parę
      domów od nich, a nigdy nie przyszli do nas bez specjalnego zaproszenia ( w
      ciągu trzech lat byli może z 10 razy). Przez pierwsze trzy miesiące po
      urodzeniu Olgi mieszkałam u nich i wtedy nie mogłam po prostu pozbyć się ich z
      mojego pokoju, bo wciąż chcieli na nią patrzeć i się nią zajmować. Potem
      urodził się synek mojej siostry, mieszka z nimi, a Ola dla nich jakby przestała
      istnieć. Drugiego wnuczka codziennie prawie zabierają na działkę, Olga była tam
      tylko raz w tym roku. W tym czasie moja siostra siedzi z mężem w domu i się
      relaksuje, a ja padam z nóg, bo mój mąż od dwóch miesięcy jest za granicą i
      wszystko jest na mojej głowie. Ostatnio mnie Ola zapytała, czemu babcia jej nie
      zabiera, a ja po prostu nie wiedziałam, co mam jej powiedzieć. Ona już jest
      dużą i mądrą dziewczynką i zaczyna pewne rzeczy dostrzegać... Na szczęście moja
      teściowa jest cudowną babcią i chociaż trochę jej rekompensuje zachowanie moich
      rodziców. Czasami jest mi za nich wstyd przed własnym dzieckiem...
      • aga173 Re: mam problem (długi) 25.07.03, 21:22
        U mnie problem się zaczął jak zaszłam z drugim dzieckiem w ciążę!!!Jak wyszłam
        za mąż teściowa była ok.Potem zmarli moi rodzice (w 6 m-cu ciąży)Jak urodził
        się Kamil (obecnie 27 m-cy)była codziennie, poszłam do pracy jak syn miał 6 m-
        cy to zajmowała się nim przez rok,dzwoniła.Jak dowiedziała się że jestem w
        ciąży z drugim to się obraziła(dla mnie to był szok,bo moja babcia miała 11
        dzieci i każde z nich miało po 2-3 swoich dzieci i kochała każdego wnuka
        jednakowo)Byłam na chorobowym wysoko w ciąży to Kamil już musiał być ze
        mną.Wyobrażcie sobie że nawet mój mąż dostał od niej ochrzan że tak długo nie
        przyjeżdzał po Kamila tylko siedział u mnie w dniu narodzin naszego drugiego
        synka.Teraz przyjeżdza do nas może 2 razy w miesiącu i to przy okazji a mieszka
        3 km dalej.Jeszcze ani razu nie przyszła mi pomóc kąpać dzieci jak mąż idzie na
        2 zmianę i mój starszy syn jeszcze nigdy nie spał u babci.Niby interesuje się
        Kacperkiem(6m-cy)ale to jest "sztuczne"Dodam tylko że mój mąż to jedynak i
        chowany przez babcie,bo mama nigdy nie miała dla niego czasu bo musiała
        pracować!Ale najgorsze jest to że jeszcze ma preensje że nie dzwonimy(bo ona
        oszczędza na telefonie!)KOCHAM BARDZO MOJEGO MĘŻA I DZIECI a teściowej po
        prostu unikam.Nie chodzę na niedzielne obiady bo nie mam ochoty,ale po waszych
        wypowiedziach zacznę chodzić, bo macie rację przynajmniej obiadu nie muszę
        gotować w niedzielę!!!!!Chciałabym się skontaktować przez Gadu-Gadu z mamami o
        podobnych problemach przynajmniej nam ulży jak się wyżalimy!!!! POZDRAWIAM MAMA
        KAMISIA I KACPERKA

        P.S Młodszy syn ma ksywkę Kapsel bo tak mówi na niego Kamil

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka