Dodaj do ulubionych

wspólne finanse???

12.10.07, 18:41
W grudniu kończy mi się zasiłek macierzyński i w sumie będzie utrzymywać mnie
i dziecko mąż, do tej pory byłam samodzielna, pracowałam i miałam własne
pieniądze, nie musiałam o nie prosić... Teraz po ślubie, po urodzeniu dziecka
czuję się trochę przytłoczona brakiem wolności, zwłaszcza finansowej... Nie
umiem prosić o pieniądze, a niestety wkrótce będę zmuszona prosić męża o
pieniądze nawet na tampony, nie wyobrażam sobie proszenia o nowe buty, kurtkę
czy tusz do rzęs. Mąż sporo zarabia, ja zarabiałam bardzo mało, ale to były
moje pieniądze, może on będzie sobie myślał,że go wykorzystuję albo coś
innego, może mi dąc pieniądze lub nie, to będzie zależeć tylko od niego...
macie jakaś rade??
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 18:55
      A dotychczas każde sobie oddzielnie robiło zakupy,bo piszesz o dużej dysproporcji zarobków?
      • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:08
        Małżeństwem jesteśmy dopiero 6m-cy, zakupy robiliśmy razem, raz płaciłam ja raz
        mąż, z tym,że za rzeczy dla siebie (np. buty,kosmetyki, ubrania itp.) płaciłam
        sama, kupowałam je kiedy chciałam i wydawałam na nie ile chciałam... a wkrótce
        nie będę mogła sobie na to pozwolić, nie będę mogła sama decydować co kupuje,
        kiedy i ile chcę na to wydać, bo to mąż będzie płacił...
        • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:16
          A twój mąż to sknera?Czy to tylko obawy?
    • zapracowana6 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 18:55
      Uzależnienie finansowe- kolejny powód do depresji.
      Musisz sobie -a potem w razie potrzeby mężowi, uświadomić, że w domu
      pracujesz. Gdyby mąż musiał zatrudnić nianię na 24 h, gospodynię,
      kucharkę, nieżle by musiał się wyzłotówkować.
      W tej sytuacji nie czuj się jak sierotka prosząca o pieniądze, ale
      żona/wspolnik, który ma prawo do korzystania z zarobionych przez
      męża pieniędzy. Kiedy Twój niemowlaczek podrośnie będziesz mogła
      czegoś poszukać, nie tylko dla kasy, ale również dla dobrego
      samopoczucia.
    • aluc Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:05
      czegoś nie łapię - wcześniej mogłaś wydawać tylko swoje pieniądze? i
      uważałaś, że jesteś niezależna?

      bo rada to jest prosta - zażądaj karty płatniczej do jego rachunku
      zażądaj, nie proś
      prawdę mówiąc idea wspólnego rachunku i wspólnej kasy była mi dość
      obca... póki właśnie nie przestałam pracować i zarabiać (a
      przynajmniej zarabiać dużo i regularnie)
      teraz każde ma swoje konto plus jedno wspólne, do którego mamy
      karty, o nic nie proszę, najwyżej robię małe awanturki, jak mi karta
      nie zadziała z powodu braku srodków wink

      a nawet nie jesteśmy małżeństwem, nie mówiąc o wspólności majątkowej
    • etka75 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:21
      od samego poczatku małżeństwa mamy wspólne konto i z niego korzystamy razem nie ma u nas czegos takiego to moje a to twoje jest NASZE
    • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:28
      Chyba nie ma u nas podziału na to co moje, a co męża, chodzi raczej o to,że nie
      będę mogła sama decydować o tym na co wydam pieniądze...
      • elf1977 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:32
        Ja też jakas staroswiecka jestem i uważam, że małżeństwo to między
        innymi wspolne finanse. Jedną z pierwszych rzeczy, ktorą zrobiliśmy
        poślubie było połączenie naszych kont w jedno małżeńskie. Razem się
        rozliczamy, nie spowiadamy się z wydatków, większe wspólnie
        ustalamy. I też zarabiam kilkakrotnie mniej niż mąż, ale nawet,
        kiedy byłam na urlopie wychowawczym - nasze pieniądze postrzegałam
        jako pewną rzecz wspólną. Może czas uregulować te sprawy?
        • mamaslodkiejcorki Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:40
          Jestescie jeszcze bardzo mlodym malzenstwem, ale jestescie, i teraz
          nie powinalo byc to sa moje a to twoje pieniadze, powinalas byc w
          stanie isc do sklepu i kupic sobie kurte, buty albo i tampony bez
          pytania sie meza.
          Ja tez tak robie z mezem kazdy moze kupic co chce, tylko bardzo duze
          wydatki razem decydujemy.

          pozdrawiam
      • etka75 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:34
        a dlaczego nie?
        jeśli jest mi coś potrzebne to poprostu to kupuję
        jeśli jest to coś drogiego to sama muszę najpierw przemysleć sprawę czy naprawdę w tej chwili musze to mieć czy jeszcze bez tego wytrzymam a tak na marginesie to jestem na wychowawczym i te marne pieniadze od państwa nadal wkładam na wspólne konto
      • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:40
        Rozmawiałaś o swoich obawach z męzem?
        • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:03
          Jeszcze nie, ale będę musiała, tylko,że sie krępuję...
          • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:08
            Ale czego?Mniej krępujące będą potem rozmowy o kazdą podpaskę?
            • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:12
              nie wiem... jak powinnam zacząć taką rozmowę??
              • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:14
                No prosze.....
                lepiej nie rozmawiaj,moze jakoś samo sie ułoży.
                • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:29
                  Tak już mam,że jeśli nie porozmawiam z mężem na dany temat to on mnie dręczy
                  bardzo długo, lubię konkretnie wiedzieć na czym stoję i czego mogę się spodziewać...
                  • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:33
                    Więc porozmawiaj.
    • eilian Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 19:46
      Ale dlaczego takie rozgraniczenie: moje-twoje. Jesteście małżeństwem, czyli
      chyba powinno być "nasze". Rozwiązaniem jest wspólne konto, po prostu. Wtedy o
      nic nie będziesz musiała prosić. Ja też aktualnie nie pracuję, ale u nas, od
      kiedy razem mieszkamy, finanse SĄ wspólne i wspólnie decydujemy o wydatkach,
      każde z nas ma równe prawo do dysponowania pieniędzmi (które teraz zarabia tylko
      mąż). Jakoś nigdy nie czułam się z tego powodu od niego zależna i nie mam też
      skrupułów, kupując sobie jakiś ciuch, czy kosmetyk (o ile obiektywnie rzecz
      biorąc nas na to stać rzecz jasna). Według mnie to podstawa dobrego związku, nie
      wyobrażam sobie oddzielnych finansów w małżeństwie i rozliczania się typu: "te
      rzeczy kupiłam dla siebie, to ja za to płacę, ty płacisz za swoje, rachunki
      dzielimy po połowie". Brrr... Jesteście w końcu MAŁŻEŃSTWEM a nie tylko
      współlokatorami.
    • wieczna-gosia Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 20:12
      sluchaj to nie ty masz go prosic ale on zarabia na luksus posiadania
      zaopiekowanego dziecka bez pomocy opiekunek i babc. jest to luksus i zaszczyt i
      nalezy zonie za to dziekowac najlepiej codziennie a najlepiej karta platnicza smile
    • exylia Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 20:20
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Mamy wspólne konto odkąd zamieszkaliśmy
      razem (8 lat) i nie jesteśmy małżeństwem. Od zawsze konsultowaliśmy większe
      wydatki, mniejsze były indywidualną sprawą każdego. Odkąd jestem na wychowawczym
      nic się nie zmieniło, oprócz tego, że na koncie jest mniej pieniędzy, bo nie
      pracuję wink.
    • mika_p Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 20:51
      Eeee... dziwne podejście.
      Ja tam od razu zostałam żoną na utrzymaniu męża i nic mnie to nie
      ruszało. Potem poszłam do pracy, a potem znów nie zarabiałam.
      Wydatki podstawowe drobniejsze (typu puder, krem, doładowanie
      telefonu) załatwiałam od ręki, wydatki drobniejsze mniej niezbędne
      oznajmiałam ("musze sobie kupić tusz do rzęs", "kupię sobie tę
      ksiażkę"), wydatki grubsze uzgadnialiśmy ("muszę sobie kupić
      spodnie" "a ja muszę buty","moje spodnie wyglądają już
      fatalnie", "masz rację, kupimy spodnie, a buty za miesiąc").
      Zastanawianie się nad tamponami w życiu by mi nie przyszło do głowy,
      równie dobrze mogłabym mieć problem z kupowaniem pasty do zębów czy
      szamponu. Przecież to elementarna, niezbędna do życia rzecz.

      My mamy oddzielne konta.
      Z tym, że ponieważ wypłaty przychodzą w róznych dniach, to najpierw
      razem wydajemy forsę z mojego konta, a potem wydajemy forse z jego
      konta. Naszą forsę.
      I jak lato nas dopadło znienacka a ja nie miałam bezpiecznych butów,
      to nie czekałam do swojej wypłaty, tylko było krótko: jedziemy kupić
      dla mnie buty, bo trzeba i już.
    • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:09
      No macie racje... Nie miałam ojca, mama sama na nas zarabiała, nauczyłam sie od
      niej samodzielności i niezależności, może dlatego trudno mi polegać na
      mężczyźnie, zwłaszcza w sprawach finansowych...
    • kalina_p Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:20
      O rany, do czego to równouprawnienie doprowadziło!
      Kobieto, przeciez pracujesz- zajmujesz się waszym (JEGO tez) dzieckiem!
      Pieniądze w małżeństwie są wspólne, ustawowo, chyba, że masz rozdzielnośc majatkowa.
      Rety, w głowie mi sie nie miesci, jak możesz mieć jakiekolwiek obiekcje?
      Przeciez to Twój mąż, chyba najblizsza na świecie osoba...przyjaciel..? A
      przynajmniej tak powinno być...
      Smutne to.
      Od bardzo dawna nie zaglądałam na emame a dziś trafiłam na ten post i drugi o
      mężu, ktory "daje na zycie" i ma pretensje, że za dużo idzie. I tak sie
      zastanawiam...jak można zyc pod jednym dachem z obca osobą? No bo żeby własny
      (hehe - osobisty), ukochany mąz miał robic wyrzuty - to juz by nie by ł
      ukochany. A "prosić" o pieniądze? Przeciez to nasze (wasze) wspólne, tak samo,
      jak dziecko...jak dom, obowiazki. E, dziwni ludzie piszą na tym forum, spadam tongue_out
    • lea1001 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:20
      My mamy ta sprawe rozwiazana w ten sposob, ze ustalamy budrzet
      domowysmile Ustalamy ile przeznaczamy miesiecznie na "zycie" (jedzenie,
      chemia) i ile kazde z nas dostaje "na wlasne wydatki". W ten sposob
      czy pracuje jedna osoba czy obydwoje nie ma problemu z "proszeniem
      sie o pieniadze".
    • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:27
      Dziwne to co piszesz...
      Mąż to jakiś niezaznajamiony ,ze nie bedzie wiedział,ze skończył ci się zasiłek macierzyński?
      I skoro kęepujesz sie prosić(??) go o tampony,to co jeść będziesz.
      • kalokabb Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:34
        Te tampony to był tylko przykład... chodzi mi raczej o wydatki typu
        ciuchy,kosmetyki, no i np. studia, sama niestety ich nie opłacę...
        • gryzelda71 Re: wspólne finanse??? 12.10.07, 21:48
          W sumie masz do grudnia czas.Może się domyśli.
    • 18_lipcowa1 eee idz do pracy,,,,? 12.10.07, 21:43
      • wieczna-gosia Re: eee idz do pracy,,,,? 12.10.07, 21:56
        lipcowa dziecko ma 4 miesiace- nie kazdy tak lubi zostawic 4 miesieczne dziecko.
      • kalokabb Re: eee idz do pracy,,,,? 12.10.07, 21:59
        moje dziecko ma w tej chwili 7tyg, nie mogę go zostawić...
        • mamiczek0603 Re: eee idz do pracy,,,,? 12.10.07, 23:31
          a ja dzis 1 raz uslyszalam od meza-TO SA MOJE PIENIADZE!jestem
          zalamana!!!mamy 1,5 roczna coreczke,dosyc wczesnie udalo mi sie
          zarabiac duze pieniazki,bo wyjechalam za granice,maz takze.Po prawie
          3 latach okazalo sie ze jestem w ciazy,wiec nasza wspolna decyzja
          bylo to ze wracamy do polski i tu rodze,i tu mieszkamy.Kupilismy
          mieszkanie,pol kasy wplacilismy,pol na kredyt,zyje nam sie niezle,i
          sporo sumke odkladamy.Corcia ma juz 1,5 roku.Od jakiegos czasu
          zauwazylam ze maz sie zmienil,kontroluje kazdy moj wydatek,maz wciaz
          pracuje za granica,kiedys dawal mi na wszystko co chcialam,wlasciwie
          nawet nic mu nie mowilam,dawal po prostu,bo mowil ze chce zebym
          miala wszystko,od jakiegos czasu stal sie strasznie zaborczy.Wlasnie
          urodzila sie dzidzia mojej znajomej,ktorej on nie znosi.Dla mnie
          rzecz normalna,ze kupuje prezent dla malenstwa,mowie chce tyle i
          tyle,a on NIE!!!i wtedy 1 raz uslyszalam ze to on zarabia i on
          decyduje o wydatkach!!az mi w piety poszlo,mam wrazenie ze z dnia na
          dzien odsuwamy sie od siebie coraz bardziej.Mysle o rozstaniu.nikt
          mnie nigdy tak nie ponizyl
          • gaba29 Re: eee idz do pracy,,,,? 12.10.07, 23:55
            nie martw się na zapas. Od urodzenia dziecka nie zarabiam, nigdy nie musiałam
            prosić o pieniądze, zawsze mąz mi zostawiał gotówkę, bez względu na to czy jest
            mi potrzebna czy nie ( na wszelki wypadek) regularnie bada stan mojego konta i
            jak tylko zejdę poniżej jakiegoś pułapu to przelewa "na zakupy dla kochanej
            żony". Początkowo wydawało mi się ze będzie to niekomfortowa sytuacja, ale w
            praktyce nigdy nie dał mi odczuć że to jego pieniądze. Często powtarza, że by
            się nigdy nie zamienil bo choc mamy urocze dzieci to 2 w odstępie 1,5 roku
            potrafi dać popalić. Wszystkie decyzje finansowe podejmujemy wspólnie, nie ma
            twoje moje...Może tak będzie i u Ciebie, nie denerwuj się na zaś. Zawsze
            pozostaje argument - ja do pracy ty zajmij się dzieckiem....
          • kalokabb Re: eee idz do pracy,,,,? 13.10.07, 12:12
            Właśnie tego się boję, co z tego, że teraz się kochamy, los płata ludziom różne
            figle, kiedyś mąż może sie zmienić...
    • escribir Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 00:54
      Małżeństwem jestescie od półroku, dziecko ma 7 tygodni. Więc ja
      sobie pozwole tak z grubej rury: to wasze małżeństwo to z miłości
      czy z przymusu??? Bo dla mnie twoje dylematy sa niezrozumiałe- to
      tak jakbys kolege a nie męża miała prosić o kasę.
      U nas w domu jest akurat tak że to ja pracuję a mąz prowadzi dom.
      Więc oczywiste jest że musi mieć dostep do konta- przeciez to on
      robi zakupy, gotuje itp. Szlag by mnie trafił gdybym co chwila
      musiała biegac do bankomatu wink Ja za to pilnuję comiesięcznych
      płatności. Do sklepu ide gdy chce kupic sobie jakis kosmetyk- inny
      niz zwykle, więc nie moge poprosić o jego kupienie męża- albo gdy
      dla dzieci mam kupić cos z ciuchów.
      • kalokabb Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 12:14
        Oczywiście,że z miłości...
    • przeciwcialo Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 07:33
      Nie rozumiem oporów- pieniądze sa wspólne.
      • barrtis Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 07:52
        dziwne. Ja nie pracuję od poczatku ciązy, dziecko ma już 4 lata.
        Czyli 5 lat siedzenia w domu.Mąż zarabia i mamy karty do konta i
        wydajemy, ja swoja płacę on swoją. Nawet ja więcej decyduje, onkasy
        nie wydaje.Moze w życiu wydał z 1000 zł bez mojej wiedzy. On wie ze
        to ja rozporządzam, ja się bardziej orientuję.Ale nie wyobrażam
        sobie takiego życia jak ty. Jak to się wstydzisz zapytac? To chyba
        blisko ze sobą nie jesteście? J się wstydziłam zapytac, jak byłam z
        mezem może pierwszy, drugi tydzień narzeczeństwa.Ale bez przesady,
        macie dziecko, jak można taką jałopa być, sory za słowa, ale jak to
        inaczej nazwać. Zarabiałaś i męza sama nauczyłas ze jego kasa ci nie
        potrzena.Teraz mąz moze nie być chętny do dzielenia.Czasem i tacy
        się trafiają.
        • kalokabb Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 12:24
          Sama zarabiałam przed ślubem,teraz mam tylko macierzyńskie,u nas nie było
          narzeczeństwa...nie miałam kiedy sie przyzwyczaić do "wspólnoty", bo ślub był
          decyzją nagłą,ale na pewno z miłości...
          • aluc Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 14:33
            słuchaj, wspólność mają ludzie nie tylko w małżeństwie, więc to jest
            tylko i wyłącznie kwestia porozumienia

            jeśli twoje pozostanie w domu jest waszą wspólną decyzją, to
            elementem tej decyzji musi być sprawa finansów, a raczej twojego
            dostępu do wspólnej kasy

            a to najłatwiej da się załatwić przez wyrobienie karty do konta
            męża smile

            rada podstawowa - rozmawiaj, ale nie proś, przedstaw po prostu swoje
            stanowisko
            • wieczna-gosia Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 14:42
              > jeśli twoje pozostanie w domu jest waszą wspólną decyzją, to
              > elementem tej decyzji musi być sprawa finansów, a raczej twojego
              > dostępu do wspólnej kasy

              i od tego zacznij rozmowe- ze wasze dziecko masz 7 tygodni ale musicie
              zdecydowac co po macierzynskim. I to nie tylko z dzieckiem ale i z wami i z
              domem itd. Spokojnie bez nerw, bez postawy uleglej, tylko wyrabac- potrzebna mi
              jest karta do konta.

              Moj maz z domu wyniosl obraz wszechwladnego ojca wiec pare razy mu sie zdarzylo
              baknac- natomiast ja to traktowalam jako wotum zaufania i robilam mu od razu
              powazne rozmowy, co doprowadzilo do tego ze czesc kart mam tylko ja smile)
          • ewa_mama_jasia Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 15:11
            Szczerze? Wróc do pracy. Weź po macierzyńskim urlop wypoczynkowy a
            potem do pracy. Nie będziesz miała dylematów finansowych, skoro
            krępujesz się uzgodnić pewne rzeczy.
            Dwie pensje skutecznie uniemożliwiają w razie czego argumenty "to
            moje pieniądze" a jednoczesnie są zabezpieczeniem na wypadek tfu,
            tfu, utraty pracy przez męża, co się może zdarzyć zawsze i wszędzie.
            • aluc Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 17:04
              przepraszam bardzo, ale pierwszorzędna sprawa to jest ustalenie
              prawidłowych relacji w związku w kwestii kasy
              powrót do pracy to jest petryfikacja modelu "każde sobie rzepkę
              skrobie"
              dla mnie to antyteza związku
              • ewa_mama_jasia Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 18:05
                Zgadzam się z Tobą, że to najwazniejsze. I najprościej byłoby ten
                temat poruszyć, omówić teraz, żeby potem nie było nieporozumień. Ale
                autorka wątku wyraźnie napisała, że ich staż wspólny jest krótki,
                małżeństwo też krótkie i wierzę w to, ze może być jej trudno ten
                temat poruszyć, szczególnie że w tym momencie jest na gorszej
                pozycji negocjacyjnej. W zasadzie to mąż powinien z nią ten temat
                rozpocząć. Ale nie wiemy, jakie są między nimi relacje. Powrót do
                pracy spowoduje zajęcie przez autorkę równorzędną mężowi pozycji.
                • aluc Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 18:07
                  spowoduje jedynie zamiecenie tematu pod dywan, a jej pozycja nadal
                  będzie nierównorzędna
                  problemów komunikacyjnych nie rozwiązuje się przez nierozmawianie,
                  jak teraz tego tematu nie poruszy, to potem będzie coraz trudniej

                  poza tym temat rozpoczyna ta strona, której na tym zależy
    • sloneczko2812 Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 15:14
      Oboje z mężem mamy swoje konta, z tym że tylko mąż pracuje, ja
      otrzymuję zasiłek wychowawczy. Mamy dostęp do swoich kont i mamy 4
      karty, nie wiem po co nam tyle, bo w sumie moglibyśmy korzystać z
      jednego konta, ale ja mam na swoim założone lokaty. Dlatego nie
      rozumiem twojej sytuacji, bo ja korzystam z pieniędzy męża jakby
      były moje, tak samo on z moich. Wspólnie zarządzamy swoimi
      pieniędzmi. Gdy ja np. nie mam nic na swoim koncie, wybieram
      pieniądze z konta męża i idę robić normalne zakupy, czy to będą
      tampony, czy ubranie czy coś tam innego. Mąż nawet mnie nie rozlicza
      i nie wie co niekiedy kupiłam, ba nawet nie wie ile to kosztowało,
      po prostu się tym nie interesuje, ale może dlatego, że rzadko robi
      zakupy.
      Pozdr. i nie krępuj się zarządzać pieniędzmi męża, korzystaj z nich
      jakby były twoje, w końcu jesteś jego partnerką. I dobra rada: nigdy
      nie proś o pieniądze, one ci się po prostu należą jeśli razem ze
      sobą mieszkacie i wychowujecie dziecko.
      • marcysia51 Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 18:46
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi ale nie rozumiem jak można prosic
        męża o pieniądze?
        My mamy dwa konta jedno moje oszczędnościowe drugie gdzie wpływa
        męża wypłata i korzystam z niego bez ograniczeń a mąż nigdy nie
        sprawdzał jaki jest stan tego konta,ale może dlatego,że w naszej
        rodzinie to ja mam węża w kieszeni.
      • kalokabb Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:00
        Mam do Ciebie takie pytanie, dowiedziałam się, że nie będę miała płatnego
        wychowawczego, nie rozumiem dlaczego?
        • marzeka1 Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:17
          Pewnie zbyt duży dochód na członka rodziny. Czytając Twoje dylematy finansowe (a i inne) mam wrażenie, że PRZED ślubem w ogóle nie uzgodniliście mnóstwo ważnych, aczkolwiek podstawowych, spraw, m.in. dotyczących finansów.
          • kalokabb Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:44
            Ech mój błąd... ale wtedy nie widziałam konieczności, byłam szczęśliwa i nie
            myślałam o wielu rzeczach...
            • marzeka1 Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:47
              Teraz myśl, jeden błąd już zrobiłaś.
        • dontteaseme Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:37
          Pogadaj z mezem, szczerze, normalnie. Moze zacznij rozmowe w stylu-
          ze lada moment konczy ci sie macierzynski... i zastanawiasz sie co
          zrobic, czy wracac do pracy, czy zatrudnic opiekunke na pelen etat,
          czy moze zostac z dzieckiem, czy poszukac nowej pol-etatowej pracy i
          tylko zatrudnic nianie na dochodne... stworzy to mysle taka zdrowa
          baze do tej calej rozmowy, w ktorej najistotniejsze jest to, ze
          opieka nad dzieckiem to tez PRACA ktora ty wykonujesz za free... i
          ze gdyby nie ty to trzeba by bylo komus za to zaplacic, czasem grube
          oieniadze. Nawet jesli juz ustaliliscie, ze zostajesz z dzieckiem,
          to powiedz, ze np. dopadly cie watpliwosci, ze teraz tak ciezko na
          rynku pracy, ze potem jako matka z dzieckiem bedziesz moze miala
          trudnosci ze znalezieniem nowej pracy...etc.
          I przy okazji wspomnij, ze tez nowa bedzie dla ciebie sytuacja, ze
          nie zarabiasz, bo zawsze mialas jakies swoje pieniadze a tu lada
          moment tracisz ten staly dochod - i zobacz jak maz zareaguje. Jesli
          jest normalny i sie kochacie wink - to na pewno rozwieje twoje
          watpliwosci mowiac, ze przeciez on pracuje na wasza rodzine, ze te
          pieniadze sa wspolne, moze nawet bedzie zartowal czy smial sie z
          twoich obaw, w taki zdrowy oczywiscie sposob, i bedziesz miala
          czarno na bialym co i jak. No i wtedy mozesz troche bardziej
          zwierzyc sie ze sowich obaw - ze po prostu nie przywyklas do tego,
          by np. brac czy prosic o kase na kosmetyki czy jakies swoje drobne
          wydatki, rozrywki do kogos. Bo to co dotczy domu, dziecka to
          przeciez bezdyskusyjnie WASZA wspolna sprawa. Powodzenia i daj znac
          jak poszlo!
          • kalokabb Re: wspólne finanse??? 13.10.07, 20:46
            smile dzięki za rade, dam znać jak będzie po wszystkim smile
    • mlodychudini Re: wspólne finanse??? 24.10.07, 13:11
      Jestem dziennikarzem i zainteresowała mnie Pani opowieść.
      Czy chciałaby Pani wziąść udział w programie TVN "Rozmowy w toku"
      Temat:"Mój mąż nie daje mi pieniędzy"
      Proszę o kontakt e-mail lub telefon.
      Kontakt: mlodychudini@wp.pl
      • morgen_stern Re: wspólne finanse??? 24.10.07, 13:16
        Jaaaacieee, będziesz gwiazdą!!! Ale ekstra.
        Chudini, a jakie jeszcze planujecie tematy? Może się zgłoszę...
        <marzy> Np. temat "pisanie na forum rozładowuje moje seksualne
        frustracje, zapędy masochistyczne i niedopieszczenie w
        dzieciństwie". Może być? Troche długie, ale intrygujące.
        Ile dają za udział w tym programie baj de łej?
    • ula_max nie doradzę CI ale wyraże moją opinie: 24.10.07, 13:37
      "wspólne finanse?" - NIGDY w życiu!
      • agmar3 Re: nie doradzę CI ale wyraże moją opinie: 24.10.07, 13:42
        Pogadć najlepiej na temat finansów i ustalić reguły na czas opieki
        nad dzieckiem. A potem do roboty i sprawa rozwiązana. Chyba mąż
        zdaje sobie sprawę że niemowlak sam w domu sobie nie poradzi?
    • ibera Re: wspólne finanse??? 24.10.07, 14:22
      moze ustal kwotę wynagrodzenia za: opiekę nad dzieckiem, gotowanie
      dla mężulka, pranie i prasowanie jego koszul, usługi "inne", wyjdzie
      ci niezły dochód
      na marginesie rozbraja mnie taka niedojrzałość w związku: "będę
      zmuszona prosić męża o
      > pieniądze,może on będzie sobie myślał,że go wykorzystuję albo coś
      > innego, może mi dąc pieniądze lub nie, to będzie zależeć tylko od
      niego..." Masz w domu męża czy Pana i Władcę???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka