Dodaj do ulubionych

Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali

16.10.07, 22:43
Dlaczego PO chce wprowadzić podatek liniowy?Czy to realne?i jesli
tak będzie jak mówią to wzbogacą się bogacze. A prywatyzacja
szpitali?To już wogóle nie mieści mi się w głowie. Waham, się czy
oddać mój głos na nich. Pozdr.
Obserwuj wątek
    • loganmylove Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 22:50
      Bo na tym zalezy Pis-owi żeby tak własnie pokazać te pomysły. Podatek liniowy
      jest w porządku gdyż znosi wszelkie ulgi i wszyscy go płacą. W tej chwili i tak
      głównie płaca najbiedniejsi a sprytniejsi bogatsi kombinuja i nie płacą wcale. Z
      drugiej strony jeśli komus się udało znaleźć dobrze płatną pracę to z jakiej
      racji ma płacić państwu 40% swoich zarobków? A szpitale? Po pierwsze nikt nie
      mówi o pełnej prywatyzacji a po drugie sama już chyba nie wierzysz w darmową
      służbę zdrowia? Wszystko co jest za darmo jest wg mnie demoralizujące-dla
      wszystkich znaczy dla nikogosad
    • big__mama Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 22:55
      1. Podatek liniowy tak ale w rozsądnym czasie tzn. po uporządkowaniu
      finansów publicznych.
      2. W żadnym kraju na świecie nie ma tylko i wyłącznie prywatnej
      służby zdrowia. Ochrona zdrowia obywateli należy do podstawowych
      zadań państwa więc nijak by to nie przeszło.

      Nie daj się propagandzie pisuarów!
      • wenus2006 Re: Nie ulegaj pisowskiej propagandzie... 17.10.07, 09:27
        ...bo o to im właśnie chodzi,po trupach chcą się utrzymać przy władzy.mam
        nadzieję ,że naród mądry i 21.10 to oceni.

        PS Jak wygra PIS to się chyba załamię
    • monikaa13 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 22:58
      chce podatek liniowy marze o tym, choc watpie ze on bedzie, szkoda
      chce prywatnych szpitali, ale waidomo nikt normalny nie wprowadzi
      normalnych spzitali na zasadzie usuniecie wyrostka - 3tys dla
      wszystkich, operacja oczu 4 tys dla wszystkich, jest to nierealne i
      niemozliwe
    • mika_p Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 23:09
      Bo podatek liniowy jest sprawiedliwy. Zarabiasz, oddajesz państwu 1/5 i szlus.
      A najbogatsi i tak płacą mniejsze podatki niż wynika z tabelki, bo mają takie
      siakie i owakie ulgi.

      Chyba logiczne jest, że jak ktoś zarabia 3 razy tyle co ty, to powinien wpłacić
      do budżetu 3 razy większy podatek? A jak zarabia 8 razy tyle co ty, to powinien
      wpłacić do budżetu 8 razy tyle co ty?
    • babsee Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 23:10
      Prosze Cie,nie pisz ze na podatku liniowym wzbogacą sie bogaci...no serce sie
      dziewczyo kraje.Poczytaj troche.Nie mowie tego zlosliwie/
      Powiedz mi taką rzecz-dlaczego moj kolega, ktory ciezko pracuje po 12 ha na
      dobe,6 dni w tygodniu ma oddawac juz w marcu 30%podatku a po wakacjach
      40%???dlaczego?bo ja tego wlasnie nie rozumiem.Pracuje uczciwie, wyksztalcenie
      ma ze buty spadają i co?placi ze to ze jest dobry?bzdura jakas totalna.
      A naprawde bogaci-mowie o tych z pierwszyc stron gazet i tak nie placa-wlasnie
      dlatego ze 40% podatek jest calkowitym i absolutnym przegieciem..Stac ich na
      zatrudnienie mądrych głów, ktore wiedzą jak podaktu uniknąć.
      • monikaa13 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 23:11
        tak czy siak platforma wycofala sie i tak z podatku liniowego o ile
        mi wiadomo, chyba ze znowu do tego wrocili, nie wiem
        • mika_p Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 23:16
          Czytałam, że ponieważ hasło "podatek liniowy" źle się kojarzy, PO ma promować
          "podatek proporcjonalny", czyli taką samą stawkę dla wszystkich, czyli dokładnie
          to samo, ale pod nową nazwą, żeby nie miała obciążenia złej sławy.
          • monikaa13 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 09:05
            mam nadzieje, ze to kiedys wprowadza
    • sloneczko2812 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 16.10.07, 23:18
      Chodziło mi własnie o realne wytłumaczenie tego, bo politycy tak
      motają, jeden drugiego spycha na dno aby tylko przejść do władzy.
      Choć i tak będę za PO, bardziej wiarygodniejsi mi się wydają od tych
      z Pisu. Zdania nie zmienię. Pozdr. Dzięki za wytłumaczenie na czym
      tak naprawdę polega ten podatek liniowy, bo wcześniej wstyd się
      przyznać, ale nie wiedziałam.
      • mika_p Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 00:20
        To ja ci jeszcze powiem, jak to wygląda z perspektywy zwykłej rodziny, ten
        podatek progresywny.

        Rodzice zarabiają, pracodawca odciąga składki. Firma jest duża, więc w pewnym
        roku daje niewielkie podwyżki. I nagle listopadowa, grudniowa wypłata jest
        wyraźnie niższa. Zaskoczenie, szok, szukanie wyjasnień. I okazuje się, ze ta
        niewielka podwyżka przyznana w zesżłym roku, w tym roku się skumulowała i
        rodzice weszli na wyższy próg podatkowy, więc zaliczka na podatek musiała być
        większa. Cóż... święta będą skromniejsze niż zwykle. Prezenty dla dzieci też.

        Mijają lata, zakład pracy przekształca się i tworzy się firma o nowej nazwie, z
        prawnego punktu widzenia powstaje nowy podmiot gospodarczy. I ten nowy podmiot
        liczy zarobki od połowy roku, więc odciąga tylko te najniższe składki na podatek
        (a jeszcze w pierwszym miesiącu poniejszone o kwotę wolną od podatku, po raz
        drugi w tym roku). Wiosną rodzice spokojnie rozliczają podatek. Spokojnie, bo
        zakład solidny, składki płaci, zaliczki odciąga, zawsze były niewielkie
        nadpłaty, akurat na wakacyjne dodatkowe kieszonkowe. Liczą, liczą, wychodzi
        kilkusetzłotowa dopłata. Idą do księgowej, płacą jakaś tam kwotę, księgowa
        liczy, patrzy w papiery i co się okazuje? Brutto rodzice zarobili tyle co dotąd,
        ale ponieważ nowy podmiot gospodarczy potraktował ich wypłaty tak, jakby przez
        pół roku przed powstaniem nowej firmy nie zarobili nic.
        A dla nich nic się nie zmieniło, może poza logo i tym, że dostali po 2 PIT-y, a
        nie po jednym. I nerwowe poszukiwanie pieniędzy na zapłatę należnego podatku, a
        tu wiosna i wycieczki szkolne, i zaplanowany na wiosnę niewielki
        remont-odświeżenie mieszkania, i wakacje w perspektywie.

        Pewnie, mogli zwrocic uwagę i dopilnować swoich interesów. Ale szary człowiek
        ufa, ze tryby machin, które zawsze działały, zadziałają i tym razem.
        W imię progresywnego podatku sporo nerwów w zwykłej rodzinie, tyle, że nie
        takiej zarabiającej pensję minimalną i pobierającej zasiłki, tylko takiej, w
        której rodzice zarabiają okolice średniej krajowej.
        Czy średnia krajowa to takie bogactwo?
        • mika_p Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 00:22
          Aha, jedyną osobą która naprawdę wyszła do przodu na podatku progresywnym, była
          księgowa z drugiego przykładu.
    • krwawakornelia A poco karac 16.10.07, 23:34
      ludzi ktorzy zarabiaja, za to ze to robia, a tych ktorzy nie zarabiaja
      nagradzac zasilkami.
    • kalendarzowa_wiosna Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 00:02
      Ja płacę podatki w wyższych progach i zawsze w kwietniu szlag mnie
      trafia. Pracuję w czterech firmach, czasem 13 godzin na dobę żeby
      mojej rodzinie żyło się jak najlepiej. Z jakiej racji państwo chce
      ode mnie wyciągnąć więcej pieniędzy, niż od innych obywateli?
      Dlatego, że jestem pracowita?

      I odnośnie prywatyzacji słuzby zdrowia:
      Obecnie ogromne pieniądze ze składek na zdrowotne idą do wspólnego
      worka i tak naprawdę nikt z tego nie jest zadowolony. Lekarze za
      mało zarabiają, pacjenci nie mają satysfakcjonującej opieki. W
      efekcie i tak wytworzył się swego rodzaju "prywatny" rynek w postaci
      łapówkarstwa. Ludzie chcąc mnieć dobrą opiekę, płacą za nią
      kopertami, prezentami lub zwyczajnie idą prywatnie do lekarza.
      Na swoim przykładzie: w zeszłym roku, moja rodzina zapłaciła ponad 9
      tys. obowiązkowych składek na ub. zdrowotne. W lutym ciężko
      chorowałam jednak do
      lekarza specjalisty nie mogłam się dostać (zapisy w maju). W
      konsekwencji i tak poszłam prywatnie do lekarza bo kto wie, czy w
      maju, jeszcze bym żyła smile Można się zdenerwować?
      • edytek1 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 08:44
        Podatek tylko liniowy każdy x proocent ( koniecznie mało) aby wojsko
        utrzymać urzędasów i ludzi na pierdzistołkach mamy za dużo niesesty
        niewiele oni potrafią i do żadnej innej roboty się nie nadają.
        Bezpołatna służba zdrowia nie rozmieszajcie mnie. Nie ma jej już
        dawno któa była u gina czy dentysty państwowo. Rodziłam córkę w
        Warszawie na Solcu prawie 6 lat temu zapłaciłam do koasy szpitala
        600 zł za usługę wybranej położnej a w kibl i tak nie było papieru
        do obiadu nie doatałam łyżki itp... Opieka ok , ale miałąm brudną
        pościel i nie dostaąłm nowej bo nie byłosad
        Gdyby szpial był sprywatyzowany ja miałabym prwatne ubezpieczenie to
        oni od mojego ubezpieczyciela mieliby kasę a ja normalną obsługę.
        Moj mąż był w Tajlandii i widział ich szpiatal ( montował tam
        system informatyczny) i naszym daleko do niego super sprzęt i jacuzi
        w salach na piętrach restauracje i mc donald...
        Mam teścia leczonego onkologiczne przy bezpłatnej służbie sdrowia
        teściowa spieniężyła samochód... ( wizyty, miejsca w szpialu badania
        bo limity sie skończyły) mimo tego , ze uczciwie placiła składki
        ileś lat teraz i tak ma g ..ówno. Gdyby zachorował po prywatyzacji
        za leczenie zapłaciłoby jego ubezpieczenie i nie byłoby informacji
        albo płacisz za tomograf 200 zł albo czekaj pół roku co w przypadku
        choroby onkologicznej jest prawie wyrokiem.
        • miedzymorze Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 09:03
          Bogaci z listy najbogatszych Polaków w ogóle nie pracują 'na etat', w związku z czym PIT ich najczęściej zwyczajnie nie dotyczy. PITu nie płacą też rolnicy - niezależnie od wysokości dochodu. Firmy (gdzie mówimy o dużo większej kasie) płacą CIT - liniowy.
          Towary i usługi są opodatkowane VAT-em - liniowo. Zyski kapitałowe - liniowo...
          IMHO nie ma żadnego uzasadnienia dla tego, że (upraszczając) zarobienie pieniędzy pod koniec roku jest wyżej opodatkowane niż na początku...

          pozdr,
          mi
    • e_r_i_n Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 08:52
      Na podatku liniowym nie wzbogacą sie bogacze. Podatek liniowy będzie
      sprawiedliwy - każdy będzie oddawał tyle samo swoich dochodów. W tej
      chwili karze się lepiej zarabiających za to, że im się chce.
      Zmiany w służbie zdrowia są konieczne i kierunek pt. prywatyzacji
      jak najbardziej mi pasuje.
      Jestem za systemem amerykanskim - czyli kazdy placi jakąś niewielką
      składkę na publiczną sluzbe zdrowia, ktora daje opieke na
      podstawowym poziomie i z ktorej korzystają Ci najbiedniejsi i bez
      dodatkowego ubezpieczenia, a dodatkowo mozna (ale nie trzeba)
      wykupic ubezpieczenie dające prawo do wyzszego standaradu usług.
      Kazdemu wg mozliwosci, nie kazdemu po rowno.
      • nicol.lublin Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 09:03
        dziewczyny, co wy z tą prywatyzacją szpitali??? przecież prywatny
        czy państwowy dla pacjenta nie ma aż takiego znaczenia. to chodzi o
        system rozliczeń, o pewne decyzje, o nie marnowanie pieniędzy. kto
        chodzi dziś do państwowego lekarza rodzinnego czy pediatry? a jest
        chyba lepiej niż było, prawda?
        p.s. nawet gdyby liczyło się to z pewnymi dopłatami, to wolę
        legalnie wpłacić w kasie lub wykupić sobie lepsze ubezpieczenie niż
        dawać koperty i i tak mieć bryndzę w szpitalu
        • e_r_i_n Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 09:08
          Prywatyzacja szpitali to raczej skrot myslowy - chodzi o zmiane
          systemu ubezpieczen, gdzie ubezpiczenie zdrowotne bedzie duzo
          nizsze, finansujace podstawowa opieke. Cala reszta bedzie
          finansowana z prywatnych ubezpieczen.
        • vera-0 wlasnie dlatego podoba mi sie pomysl prywatyzacji 17.10.07, 09:32
    • chicarica Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 09:41
      Prywatyzacja szpitali jest JEDYNYM rozsądnym wyjściem, a boją się jej jak ognia
      ludzie, którzy nie rozumieją na czym ma polegać - na tym właśnie żerują populiści.
      Otóż NFZ (lub inna instytucja ubezpieczenia zdrowotnego) będzie WYKUPOWAĆ dla
      swoich członków usługi zdrowotne w zakładach opieki zdrowotnej. Siłą rzeczy,
      wykupować będzie tam, gdzie usługi te świadczone są na najwyższym możliwym
      poziomie za najniższą możliwą cenę. A że zakład opieki zdrowotnej ma długi? To
      nie będzie problem NFZ, tylko szpitala - najwyżej na jego miejsce powstanie
      inny, lepiej zarządzany.
      Od wielu lat jako pacjentka z NFZ chodzę do prywatnej przychodni, gdzie NFZ ma
      podpisaną umowę. Nachwalić się nie mogę - nie płacę za to ani grosza poza tym co
      w ubezpieczeniu, a traktowana jestem jak klientka, nie jak petentka.
    • melka_x Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 10:12
      Podatek liniowy nie oznacza przecież tej samej kwoty do zapłacenia,
      ale ten sam procent. Czyli zamożniejsi i tak płacą więcej, bo
      przecież 20% od dajmy na to 2000 zł to 400 zł, ale od pensji w
      wysokości 10 000 to już 2000 zł. Podatek liniowy w dużej mierze
      niweluje szarą strefę (co pokaźnie zwiększa wpływy do budżetu) i
      przede wszystkim oznacza o wiele niższe koszty obsługi. Księgowanie
      oraz aparat kontroli przy podatkach progresywnych to naprawdę
      gigantyczne koszty.
      Do tego przy podatkach progresywnych z ulg korzystają zamożniejsi, a
      więc de facto często to oni właśnie przy obecnym systemie płacą
      MNIEJ niż biedniejsi.

      A co jest złego w bogaceniu się zamożniejszych? Na plecach
      zamożniejszych jadą biedniejsi, bo więcej zamożniejszych to większy
      popyt na różne usługi i produkty, a więc więcej miejsc pracy (czyli
      mniejsze bezrobocie) i wyższy pensje dla tych, którzy pracują w
      firmach dostarczających dane usługi i produkty.
      Boli Cię, że zamożniejszy kupi sobie kilka samochodów, wybuduje
      wielki dom czy będzie robił zakupy spożywcze w ekskluzywnych
      delikatesach? Przecież na tym wszystkim zarobią inni, od dilerów
      samochodowego, przez firmy budowlane, agencje nieruchomości aż do
      ekspedentki w delikatesach (a im większy będzie popyt na to co
      sprzedaje, tym jej pozycja przetargowa przy ustalaniu wysokości
      pensji lepsza).

      W programie PO nie ma na razie prywatazacji szpitali, ale chyba
      przyznasz, że obecny system jest kompletnie niewydolny i nie ma co
      utrzymywać fikcji jaką w Polsce jest bezpłatna opieka zdrowotna. To
      teraz jest właśnie tak, że zamożniejszy sobie poradzi idąc do
      prywatnej kliniki czy na prywatne badanie, a biedniejszy będzie
      czekał na badanie, które być może mogłoby mu uratować życie rok czy
      nawet więcej.
      BTW ja chodzę do prywatnej przychodni mającej kontrakt z NFZ. Nie
      płacę za wizyty (poza obowiązkowym ubezpieczeniem), a w przychodni
      nie ma kolejek, numerków, obsługa jest miła, dla dzieci jest
      specjalny kącik, wszystko czyste, wygodne, ładnie urządzone, o
      wizycie przychodnia przypomina sms-em itd. Sąsiednia publiczna
      przychodnia funkcjonuje fatalnie, choć przecież dostaje te same
      pieniądze. Obsługa jest burkliwa, trzeba czekać godzinami, nie można
      zapisać się tego dnia, na łeb sypie się tynk itd.
      • e_r_i_n Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 10:28
        melka_x napisała:

        > BTW ja chodzę do prywatnej przychodni mającej kontrakt z NFZ. Nie
        > płacę za wizyty (poza obowiązkowym ubezpieczeniem), a w przychodni
        > nie ma kolejek, numerków, obsługa jest miła, dla dzieci jest
        > specjalny kącik, wszystko czyste, wygodne, ładnie urządzone, o
        > wizycie przychodnia przypomina sms-em itd.

        Tez zapisana jestem wraz z rdzoina do prywatnej przychodni majacej
        kontrakt z NFZ. Mam naprawdę wysoki poziom usług, przychodnia czynna
        do 20 bodajże, więc nie musze sie zwalniac z pracy, zeby pojsc z
        dzieckiem na bilans, czysto, miło. I wlasnie w tym kierunku ma sie
        zmieniac polska sluzba zdrowia wg PO. Nie jak w spocie z Religą
        (wlasnie ostatnie 'kawałlki' szacunku dla niego straciłam), gdzie
        bez kasy beda ludzie umierali. Podstawowa opieka i ratownictwo tak
        czy siak beda panstwowe.
      • aluc Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:09
        z lenistwa się podpiszę
      • ciociacesia melka - podaj namiary na te przychodnie :) 17.10.07, 14:11
        bo ja w mojej juz wytrzymac nie moge
    • dirgone Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 11:13
      "Bogacenie się bogaczy" wpływa na mnie jak płachta na byka. A niby dlaczego
      "bogacze", którzy pracuję 10 razy tyle, niż "biedaki" mają płacić o wiele więcej
      od "biedaków"?? To jakaś kara musi być za to, że chcą i mają więcej, niż
      przeciętni ludzie?

      Mój ojciec w naszym małym mieście jest uważany za takiego "bogacza" własnie
      (bezpodstawnie, niestety, bo chciałabym, żeby miał tyle pieniędzy, ile ludzie
      myślą, że ma). Ciężką pracą (przez 30 lat pracował po 18 godzin na dobę
      niemalże) osiągnął to, co ma teraz. W czasach PRL pracował więcej, niż 10 ludzi
      z naszego miasta razem wziętych. Do tyłka dobierał mu się Urząd Skarbowy (po 6
      latach ojciec wygrał proces, winnych nie ukarano), miał problemy z ZUSem, ze
      względu na "cudowną" politykę państwa moja mama za lata ciężkiej pracy nie
      dostanie grosza emerytury. No ale mój ojciec według mnóstwa ludzi to "bogacz" i
      należy mu zabrać więcej.

      Dla mnei wstydem w Polsce jest to, że właśnie takie "biedaki" teraz są u władzy.
      No żesz k.. mać! Jak ktoś przez 30 lat pracy nie dorobił się niczego, to raczej
      nie powinien zostać wybrany na prezesa prawie 40-milionowego przedsiębiorstwa,
      prawda? Jak nie ma nawet konta w banku i nei wiadomo, czy kiedykolwiek był sam
      na zakupach, to co on kurna może wiedzieć o normalnym życiu??
    • joasia1234 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 11:55
      Podatek liniowy jest sprawiedliwy. Bogacze się nie będą bogacić, tylko więcej
      zostanie im z ciężko zarobionych pieniędzy. Niby dlaczego ktoś, kto pracuje po
      kilkanaście godzin na dobę ma oddawać połowę swojej pensji w podatkach? Żeby
      utrzymać tych, którym się pracować nie chce? Ale i tak obawiam się, że podatek
      liniowy w naszym kraju nie przejdzie. A już szlag mnie trafił, jak usłyszałam
      wczoraj jakiegoś jegomościa z partii pracy bodajże (jakoś tak się nazywała), że
      w Polsce biedni utrzymują bogatychsmile Niby z czego??
      • bri Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:02
        Biedni, czyli większość społeczeństwa, która nie wychodzi poza
        pierwszy próg podatkowy, faktycznie utrzymuje bogatych, czyli np.
        posłów parlamentu.
      • twinmama76 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:13
        joasia1234 napisała:
        > w Polsce biedni utrzymują bogatychsmile Niby z czego??

        z podatków Joasiu, z podatków smile
        • joasia1234 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:21
          A bogaci nie płacą podatków? Z tego co wiem, płacą wyższe niż biedni, właśnie
          dlatego, że więcej zarabiają (pomijam tych, którzy dochody ukrywają).
    • twinmama76 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:02
      Pytanie podchwytliwe - GDZIE jest podatek liniowy?
      Pytanie pomocnicze - czy w USA jest podatek liniowy? Bo, że w
      Irlandii nie ma, to już chyba wiadomo ;-P

      Rozwój gospodarki zależy od tego ile pieniędzy mają firmy (nie ich
      właściciele). Podmioty gospodarcze podatek liniowy już mają. Nic
      więc w tym wypadku się nie zmieni.

      No, może tyle, że likwidacja karty podatkowej i ryczałtu podniesie
      obciążenia podtkowe mikroprzedsiębiorców, którzy pewnie zaczną
      uciekać do szarej strefy.

      Liniowy PIT odnosi się jedynie do wynagrodzeń, więc właściciele firm
      radośnie będą mogli wypłacić sobie większe wynagrodzenie. Wypłacą
      oczywiście z kasy firmy, więc na inwestycje pozostanie pieniędzy
      nieco mniej. Na nowe miejsca pracy takoż.

      Co wiąże się z argumentacją: "że podatek liniowy zwiększy ilość
      pieniędzy w kieszeni podatników, które będą mogli zainwestować, albo
      przeznaczyć na konsumpcję poprawiając koniunkturę i przyczyniając
      się do rozwoju gospodarczego kraju."

      Tylko jaki procent Polaków naprawde dużo zyska na liniowym? Ci,
      którzy teraz płacą najwyższe podatki. Można więc założyc, że 80 %
      Polaków nie zyska. A czy straci?

      Ci najbogatsi, którzy teraz nie płaca podatków, nie będą ich płacić
      również wtedy, gdy będa niższe (liniowy). Po co płacić mniej, skoro
      nie można płacić wcale?

      Można więc wnioskować, że liniowy nie zachęci do płacenia podatków,
      natomiast faktyczne wpływy z PITu będą mniejsze. A wydatki państwa
      wcale nie.

      Trzeba więc będzie nie tylko zlikwidowac wszelkie ulgi, ale także
      podwyższyc różne podatki pośrednie, bo z pustego i Salomon, jak
      wiadomo, nie naleje.

      W efekcie okaże się więc, że owszem, bogaci płacą mniejszy podatek
      PIT, ale płacą więcej za różne rzeczy.

      A biedniejsi będą płacić podatek taki, jak do tej pory (bez żadnych
      ulg), ale również będą płacić więcej za różne rzeczy.

      I to jest ta sprawiedliwość podatku liniowego.

      Ale argumentacje quasi ekonomiczne nie sa w sumie najważniejsze.

      Najważniejsze jest postępujące rozwarstwienie społeczne i
      psychologia.

      Ludzie nie lubią liczyć. Nie lubią także, kiedy im sie cos zabiera
      (zwłaszcza cięzko zarobione pieniądze). Lubia za to, jak im się cos
      daje. Dlatego korzystniejsze z punktu widzenia społeczeństwa jest
      utrzymywanie niec wyższych podatków + ulg, niż maksymalne obniżenie
      podatków i likwidacja ulg.

      IMO wprowadzenie podatku liniowego zwiększy dysproporcje
      doprowadzając do jeszcze większych napięć społecznych. Górne kilka
      procent, które naprawdę zyska, nie pobudzi gospodarki za to zwiększy
      sprzedaż luksusowych sklepów i import, bo bogatsi Polacy częściej
      korzystają z luksusowych dóbr produkowanych poza Polską.

      Nawet politycy PO przyznają (po cichu i nie podcazs kampanii), że
      koszty społeczne wprowadzenia podatku liniowego być muszą i będą.
      Mają tylko nadzieję, że dobra koniunktura gospodarcza je złagodzi. A
      jak koniunktura będzie gorsza?
      • e_r_i_n Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:13
        twinmama76 napisała:

        > Ludzie nie lubią liczyć. Nie lubią także, kiedy im sie cos zabiera
        > (zwłaszcza cięzko zarobione pieniądze). Lubia za to, jak im się
        > cos daje.

        Wiekszosc znanych mi osob zdecydowanie woli NICZEGO nie dostawac, za
        to jednoczesnie mniej oddawac.
        • twinmama76 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:15
          e_r_i_n napisała:
          > Wiekszosc znanych mi osob zdecydowanie woli NICZEGO nie dostawac,
          za
          > to jednoczesnie mniej oddawac.

          I tutaj leży klucz - "większość znanych mi osób".
          A większość Polaków łakomi się na promocje i ładne opakowanie.
          • e_r_i_n Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:21
            Wyborcy PiSu - owszem. Mam nadzieję, ze nie jest jednak większość smile.
      • melka_x Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 12:43
        > Pytanie pomocnicze - czy w USA jest podatek liniowy? Bo, że w
        > Irlandii nie ma, to już chyba wiadomo ;-P

        Toteż nigdy PO nie twierdziła (bo do debaty pijesz), że jedynym
        sposobem na rozruszanie gospodatki jest podatek liniowy. Irlandia
        była w innej sytuacji niż Polska, owszem sami sobie pomogli, ale
        dostali też pomoc na jaką Polska liczyć nie może. W Polsce rolę
        pomocy jaką dostała Irlandia mógłby odegrać podatek liniowy (m.in)
        Podatek liniowy jest w Estonii i na Litwie, i można się tam
        przekonać jak gospodarki tam ruszyły.

        Moje pytanie pomocnicze - jaki procent ludzi płaci najwyższy podatek
        i jaki to jest procentowo wpływ do budżetu?

        > Liniowy PIT odnosi się jedynie do wynagrodzeń, więc właściciele
        > firm
        > radośnie będą mogli wypłacić sobie większe wynagrodzenie. Wypłacą
        > oczywiście z kasy firmy, więc na inwestycje pozostanie pieniędzy
        > nieco mniej. Na nowe miejsca pracy takoż.

        To nie ma nic wpólnego z prawdą. Przedsiębiorcy wbrew temu co tu
        sugerujesz nie są idiotami i wiedzą, że żeby wyciągnać większą kasę
        trzeba coś zainwestować. Żaden z krajów, który wprowadził podatek
        liniowy nie przeżył tego scenariusza, wręcz przeciwnie miejsc pracy
        PRZYBYŁO.

        > Ci najbogatsi, którzy teraz nie płaca podatków, nie będą ich
        > płacić również wtedy, gdy będa niższe (liniowy). Po co płacić
        > mniej, skoro nie można płacić wcale?

        I znowu nieprawda. Z doświadczeń innych krajów jasno wynika, że
        jednak całkiem spora część osób jak nie ma poczucia, że państwo
        oskubuje ponad miarę to chętnie wychodzi z szarej strefy (czy z
        rajów podatkowych). To jest zresztą jak najbardziej racjonalne i
        ekonomicznie wytłumaczalne. Trzęsienie tyłkiem w przypadku szarej
        strefy też ma ciężar przeliczalny na kasę, większość jak może
        legalnie coś robić woli legal nawet jak to oznacza podatek (o ile
        nie jest zabójczy). Z kolei w przypadkach uciekania do rajów
        podatkowych, spora część bardzo zamożnych lubi czuć się lepiej
        płacąc w swoim kraju podatki, taki luksuswink. We wszystkich krajach,
        w których zdecydowano się na liniowy podatek wielkość szarej strefy
        oraz liczba osób rozliczających się poza granicami kraju ZMNIEJSZAŁA
        SIĘ.

        > Można więc wnioskować, że liniowy nie zachęci do płacenia
        podatków,
        > natomiast faktyczne wpływy z PITu będą mniejsze. A wydatki państwa
        > wcale nie.

        I znowu to wszystko można sprawdzić, są statystyki. Po
        krótkoterminowym zmniejszneniu wpływów do budżetu te rosną.
        Dlaczego?
        1) Zmniejsza się szara strefa
        2) Zwiększa się popyt na rózne usługi i produkty, przybywa
        inwestycji, zwiększają się zyski firm, wynagrodzenia, zmniejsza się
        bezrobocie
        4) Nie ma gigantycznych kosztów obsługi podatków progresywnych
        (księgowania i aparatu kontroli). Czyli wydatki państwa też się
        zmniejszają.

        Zwykły Polak na tym nie zyska? Zyska. Bo zarobi u tego
        zamożniejszego, który mając więcej kasy więcej wyda. Towary
        luskusowe spoza Polski? Po pierwsze żaden choćby najzamożniejszy nie
        żyje tylko szampanem i kawiorem, ci ludzie kupują też inne rzeczy,
        po drugie nawet na tym kawiorze zarabiają ludzie w Polsce
        (pośrednicy, właściciele sklepów, pracownicy, firmy transportowe etc)

        I na koniec.
        Rynek naprawdę nie działa na zasadzie zero - jedynkowej, czyli że
        jak ktoś zyska to ktoś musi stracić. Wręcz przeciwnie, często zyski
        jednych generują zyski innych.

        No i na margniesie - podatki, nawet progresywne, jak w Irlandii czy
        USA są de facto o wiele niższe niż w Polsce. My płacimy całą masę
        podatków pośrednich i akcyz.
        • melka_x p.s. 17.10.07, 12:49
          Odejdźmy od PiSowskiej propagandy o oligarchach i bogaczach. W
          Polsce najwyższy podatek nie bogacze płacą, ale stosunkowo dobrze
          wykwalifikowani specjaliści, w najwyższy próg wpadasz stosunkowo
          szybko. Naprawdę sugerujesz, że ci ludzi kupują tylko towary
          luksusowe? Zajrzyj do domu średniej kadry zarządzającej (a to już
          często najwyższy podatek). IKEA z produkcją w Polsce i polskie
          żarcie, zapewniam.
          • dagmama Liniowy 17.10.07, 13:21
            Hi hi, ja już mam liniowy i dlatego nie muszę głosować na PO.
            • tatekon spojrz we wlasna stopke o samotnej wyspie 18.10.07, 10:43
              Ty placisz liniowy ale caly aparat skarbowy nastawiony na
              sprawdzanie czy ktos nie omija progow podatkowych i czy mial prawo
              odliczyc kuchenke gazowa ale juz nie mial prawa odliczyc plyty
              elektrycznej i piekarnika musi dzialac. Musi byc oplacany (co raz
              lepiej bo wzrost plac powoduje ze administracja musi walczyc o
              wykwalifikowanych pracownikow (to wyjasnienie gdzie sie
              podzialo "tanie panstwo", i dorzuce dzisiejszego Cymanskiego d;a
              ktorego wszystko ponizej Hyatta zdaje sie byc "dziadostwem"). Tylko
              jaka na Boga mamy korzysc z ich pracy? Ci ludzie mogliby scigac
              czarna/szara strefe w czasie gdy przekladja nasze standardowe pity z
              półki na półkę.

              Kolejny mit o bogaczach w trzecim progu. Czy rodzina nie zarabiajaca
              w ten czy inny sposob powyzej 5tys na reke jest w stanie kupic
              mieszkanie za 40000 (+/-7 lat bez jedzenia i kosztow zycia!!! a to
              najtansze oferty dwusypialniowych mieszkan na obrzezach Warszawy). W
              ten sposób m.in. bojowe pisowe oraz postkomusze babcie z kwaterunku
              czy obecnego uwlaszczenia spoldzielni poprzez progresje podatkowa
              uniemozliwiaja swoim wnukom normalne zycie. Zanim oni odloza pare
              tysiecy zeby z kredytem kupic mieszkanie mina lata placenia podatkow
              w 3, czy 4 progu.

              Sprawiedliwosc progresji? Jesli ktos zarabia 30 000 rocznie rok w
              rok dla uproszczenia zaplaci 6000 podatku rocznie ale jesli ktos
              zaryzukuje stale miejsce pracy i w jedym roku zarobi 90 000 beknie
              dodatkowy podatek w 2/3 progu tylko ze jesli w kolejnym nie zarobi
              nic nikt mu roznicy nie zwroci chocby trawe jadl. Zneichecenei do
              ryzyka to kolejny skutek progresji. I najwazneijsze spoleczenstwo to
              organizm ktory ma byc korzystny dla wszystkich. Jesli podatki
              prograsywne maja byc naprawde sprawiedliwe to bogatsi powinni
              dostawac nieproporcjonalnie wiecej od Panstwa niz biedniejsi. Smiem
              twierdzic ze jest odwrotnie, czyli jest to zwykle janosikowanie" pod
              plaszczykiem ladnych slow. Oni nie dosc ze kupuja prywatnie rozne
              uslugi (bo czas to pieniadz, tylko ze w ich wypadku progresywnie
              opdatkowany) to jeszcze sie na nich szczuje biedniejszych
              opowiesciami o kawiorze.

              Wiec sobie Ci najbogatsi sami wymierzaja sprawiedliwosc omijajac
              podatki i w efecie placa mneij niz biedni, co prosty podatek
              proporcjonalny likwiduje bo nie ma ulg i odliczen. A kaze zlamanei,
              ominiecie prawa rodzi pokuse kolejnego, moze glebszego i tak
              chodujemy przestepcow ktorzy w normalnych warunkach byliby
              powazanymi obywatelami. No ale kogo by wtedy scigal Kamisnki?

              I kolejne klamstwo ze wplywy od tych kilku procent "najbogatszych"
              (to tez klamstwo to tylko sredniacy placa w 3 progu) daja 40% wplywu
              z PIT. Owszem tylko jaki procent PIT stanowi w budzecie? Ano maly
              (wiekszosc to VAT, AKCYZA) zatem i te 40% nic nie znaczy wobec
              kosztow bezposrednich i spolecznych poboru.

              I na dokladke jeszcze jednolita stawka VAT. Kazdy kto mial do
              czynienia z rozliczaniem vatu wie ile jest z jednej strony
              kombinowania zeby placic nizsze stawki i zdobyc odliczenia i ile z
              drugiej strony ciezkiej pracy zeby zlapac podatnika na kombinacji.
              To jest nikomu nie potrzebna ciezka praca. Po co? Zeby rzadzacy
              mogli opowiadac jak to dbaja o biednych. Gdyby stawki byly rowne
              rynek dopasowalby ceny towarow do mozliwosci nabywczych, tak to
              dziala i koszt zywnosci bylby taki sam dla biednych ale aparat by
              nie mial co robic. Gdy zlikwodowano wszystkie ulgi zakup mieszkań te
              zwyczajnie stanialy, lub zwolnil wzrost cen, bo rynek nie znosi
              prozni. Cala ta skomlikowana procedura nabijala kabze developerom i
              generowala kolejne etaty w kontroli. Raz oplaca sie budowac dom
              innym razem kupic mieszkanie na pozorny wynajem i nie decyduja o tym
              koszty i preferencje ale podatki. Tak jak ciagle zmiany w
              opdatkowaniu samochodow firmowych generuja a to popyt na kombi a to
              na kraty a znowu teraz na pick-upy i tak w kółko.

              Niemal caly ten aparat rozliczania i kontroli traci racje bytu przy
              proporcjonalnych podatkach (np. w wersji podatku od funduszu plac -
              zamiast 30mln podatnikow mamy ich wtedy 2mln), rownym vacie i
              likwidacji najrozniejszych ulatwien i ptrzywilejow. Niknie pokusa
              przestepstw podatkowych i zadziwiajacych kombinacji w rodzaju
              OPtimusa czy JTT. Te kombinacje, kontrola to sa godziny pracy i
              koszty, ktore w zaden sposob niepoprawiaja nikomu jakosci zycia. To
              zwykle bicie piany i mydlenie oczu biedniejszym wyborcom ze im cos
              pis-da.
              • mharrison Re: spojrz we wlasna stopke o samotnej wyspie 18.10.07, 11:02
                >Niemal caly ten aparat rozliczania i kontroli traci racje bytu przy
                >proporcjonalnych podatkach

                e, tam traci rację bytu

                może by go tak przesunąć do kontroli sprawnych rencistów...
              • ciociacesia jaki piekny post!!! 18.10.07, 16:04

        • twinmama76 i o to chodzi 17.10.07, 13:23
          melka_x napisała:
          > No i na margniesie - podatki, nawet progresywne, jak w Irlandii
          czy
          > USA są de facto o wiele niższe niż w Polsce. My płacimy całą masę
          > podatków pośrednich i akcyz.

          Z tym sie oczywiście zgadzam i o to mi chodziło.

          > To nie ma nic wpólnego z prawdą. Przedsiębiorcy wbrew temu co tu
          > sugerujesz nie są idiotami i wiedzą, że żeby wyciągnać większą
          kasę
          > trzeba coś zainwestować.

          Ale przedsiębiorcy, czyli firmy, mają już podatek liniowy i to
          niski. To nie jest żaden argument.

          Prawda jest taka, że podatek liniowy nie został należycie
          przetestowany na żywym organizmie.
          To, że wprowadzili go nasi sąsiedzi tak naprawdę nic nie znaczy. Oni
          dopiero są na początku drogi, długofalowe skutki, także społeczne,
          nie sa jeszcze znane.

          > Żaden z krajów, który wprowadził podatek
          > liniowy nie przeżył tego scenariusza, wręcz przeciwnie miejsc
          pracy
          > PRZYBYŁO.

          Podobnie jak w krajach, które takiego podatku nie wprowadziły, w tym
          w Polsce. Ma to IMO większy związek z utrzymywaniem się wzrostu
          gospodarczego na całym świecie, niż z rodzajem podatku. Jak
          nadejdzie recesja, to liniowy przed nią nikogo nie uchroni.

          Najbogatsze państwa, w tym docelowe polskiej emogracji, liniowego
          podatku nie mają. To powinno dac do myślenia, zwłaszcza w zakresie
          konieczności wprowadzenia takiego podatku.

          Najdalsza jestem od budowania opozycji bogacze-biedni, ale równie
          daleko mi do rozumowania - dajmy ulgi bogatszym, to biedniejsi tez
          skorzystają.

          > Zwykły Polak na tym nie zyska? Zyska. Bo zarobi u tego
          > zamożniejszego, który mając więcej kasy więcej wyda.

          Ale na co wyda? Na francuskie samochody, japoński sprzęt czy narty w
          Alpach? To się po prostu nie sprawdza. Sprawdza się za to
          dopieszczanie biedniejszych, ponieważ hamuje populizmy. Będę sie
          upierać, że ze społecznego pubktu widzenia lepszy jest wyższy
          podatek + ulga, niż goły, choć niższy podatek. Państwo musi
          pokazywać ludziom, że się o nich troszczy.

          Właśnie w Polsce przerabiamy ten scenariusz - gospodarka hula,
          wszyscy się bogacą, jest super, a ostatnie wybory wygrali populiści.
          Co więcej, mają duże szanse wygrać także w niedzielę.

          Na koniec i przede wszystkim - spór o podatek liniowy jest tak
          naprawdę debatą polityczną a nie gospodarczą. To spór o rolę
          opiekunczą państwa.
          • aluc Re: i o to chodzi 17.10.07, 13:38
            twinnmamo, przeczytaj post melki powyżej

            najwyższej stawki nie płacą u nas najbogatsi ludzie, konsumenci
            tylko i wyłacznie dóbr luksusowych, tylko specjaliści, zarabiający
            od 7-8 tys. złotych miesięcznie brutto - to nie są jakieś
            niewyobrażalne kokosy, to nie są ludzie kupujący zagranicą wille i
            jachty, ale biorący kredyty na mieszkanie i kupujący w
            hipermarkecie, te zaoszczędzone pieniądze wrócą do obiegu w Polsce,
            a nie gdzie indziej

            nawet prezesi nie płacą, bo albo są na kontrakcie menedżerskim albo
            w inny sposób od tej 40% stawki uciekają, więc 40% płacą tylko ci,
            którzy nie mają żadnego innego wyjścia, co z kolei nienajlepiej
            świadczy o systemie podatkowym jako takim

            co do innych krajów - tak, masz rację, podatek liniowy jest w
            mniejszości, jednocześnie w znakomitej większości tych bogatych
            krajów od lat dyskutuje się na temat uproszczenia systemu
            podatkowego, przede wszystkim spłaszczenia skali przez zmniejszenie
            liczby progów i obniżenie maksymalnej stawki oraz likwidacji ulg,
            zaś skomplikowany system podatkowy w żadnym przypadku nie jest
            źródłem bogactwa tych krajów
            • guderianka Re: i o to chodzi 17.10.07, 13:52
              niefortunnie nazwali i podatek i prywatyzację. na potrzeby kampanii
              powinni byli użyć sformułowac zrozumiałych dla prostych ludzi-bo
              właśnie na takich działa retoryka np. w wykonaniu PiS
              Mam mieszane odczucia jesli chodzi o podatek liniowy-z jednej strony
              byłby on włąsciwy dla etapu rozwoju gospodarczego na którym
              jesteśmy, z drugiej zaś obawiam się żebyśmy na stałe w tym nie
              utknęli bo wtedy przyniesie to więcej szkód niż zysków.

              prywatyzacja a raczej "prywatyzacja"- jestem za. Chciałabym tylko
              poznać więcej szczegółow na ten temat, przepływ pieniedzy, sposób
              finansowania, czy bedzie organ centralny nadzorujący czy też nie itp
            • twinmama76 Re: i o to chodzi 17.10.07, 13:54
              aluc napisała:
              > co do innych krajów - tak, masz rację, podatek liniowy jest w
              > mniejszości, jednocześnie w znakomitej większości tych bogatych
              > krajów od lat dyskutuje się na temat uproszczenia systemu
              > podatkowego, przede wszystkim spłaszczenia skali przez
              zmniejszenie
              > liczby progów i obniżenie maksymalnej stawki oraz likwidacji ulg,
              > zaś skomplikowany system podatkowy w żadnym przypadku nie jest
              > źródłem bogactwa tych krajów

              nad podatkami dyskutuje się cały czas, a cóż my innego teraz
              robimy? ;-P

              Ja zmierzam do tego, że ŻADEN system podatkowy nie jest źrodłem
              bogactwa.

              Nie ma jak na razie żadnych dowodów, że korzyści wprowadzenia
              liniowego podatku przewyższą koszty. To nie jest tak prosty rachunek
              ekonomiczny i ekonomiści nie są w tej materii aż tak zgodni, jak to
              PO przedstawia smile

              Powtórzę - to jest raczej odwieczny spór o rolę państwa. IMO państwo
              powinno tę rolę opiekuńczą jednak spełniać, a w to nijak sie liniowy
              nie wpisuje. Bo generuje niezadowolenie społeczne.

              P.S.
              Ja też nie piszę o krezusach. Raczej o tym, że obieg pieniądza nie
              ogranicza się aktualnie do jednego kraju. Więc to, że specjalista
              wyda więcej w TESCO nie oznacza, że tamtejsza kasjerka będzie więcej
              zarabiać. Za to ulgi na dzieci ucieszyłyby ją z pewnością. Dlatego
              głosuje na PiS.
              • guderianka Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:01

                > Nie ma jak na razie żadnych dowodów, że korzyści wprowadzenia
                > liniowego podatku przewyższą koszty. To nie jest tak prosty
                rachunek
                > ekonomiczny i ekonomiści nie są w tej materii aż tak zgodni, jak
                to
                > PO przedstawia smile

                czy ja wiem czy nie ma dowodów? Podatek liniowy SPRAWDZA się w
                państwach rozwijających się , w państwach Europy Środkowo-
                Wschodniej. Podatek progresywny sprawdza sie w krajach rozwinietych.
                A Polska rozwiniętym krajem nie jest -i długo nie będzie
                • twinmama76 Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:11
                  guderianka napisała:
                  > czy ja wiem czy nie ma dowodów? Podatek liniowy SPRAWDZA się w
                  > państwach rozwijających się ,

                  tak? Sprawdza się (na razie) w warunkach większej ściągalności
                  podatków i dobrej koniunktury na świecie.

                  Co nie oznacza, że nie generuje kosztów społecznych, które mogą sie
                  ujawnić później, gdy np.koniunktura się załamie.

                  A co najważniejsze - wcale nie oznacza, że sprawdziłby sie w tym
                  samym stopniu u nas.
                  • guderianka Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:12
                    tak? Sprawdza się (na razie) w warunkach większej ściągalności
                    > podatków i dobrej koniunktury na świecie.
                    >
                    czyli się sprawdza


                    Co nie oznacza, że nie generuje kosztów społecznych, które mogą sie
                    > ujawnić później, gdy np.koniunktura się załamie

                    myslę że nie stać nas póki co na inne rozwiązanie
                  • aluc Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:14
                    słuchaj, ale jak już jesteśmy przy sprawdzaniu, to aktualny system
                    podatkowy u nas nie sprawdza się w ogóle smile)
                    • guderianka Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:16
                      to do mnie czy do twinmamy ?wink
                      • aluc Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:19
                        do twinmamy jak najbardziej, tylko byłam po tobie
                    • twinmama76 Re: i o to chodzi 17.10.07, 14:21
                      aluc napisała:

                      > słuchaj, ale jak już jesteśmy przy sprawdzaniu, to aktualny system
                      > podatkowy u nas nie sprawdza się w ogóle smile)

                      i za to możemy wypić smile

                      niestety nijak nie kończy to naszej, jakże akademickiej, dyskusji ;-P

                      Mądrzejsi od nas zęby na takich kłótniach zjedli wink
        • guderianka USA 17.10.07, 13:59
          melka-my mamy akcyzy i podatki pośrednie a w USA mają wiele progów
          podatkowych począwszy od 10% a skończywszy na 35%.Ponadto oprócz
          podatku federalnego jest jeszcze podatek stanowy i podatek
          obrotowy.Koszmarnie wysokie są podatki od nieruchomości. Istnieje
          całkiem inne finansowanie edukacji i służby zdrowia.

          Nie miałabym odwagi napisać że w USA podatki są niższe niż w POlsce
          • aluc Re: USA 17.10.07, 14:00
            guderianko, pytanie kto w USA (od jakich dochodów począwszy) płaci
            maksymalną stawkę
            • guderianka Re: USA 17.10.07, 14:03
              od 10% dla zarabiających nie wiecej niż 7300dolarów
              po 35% dla zarabiających powyżej 326 451 dolarów
              • aluc Re: USA 17.10.07, 14:10
                a w Polsce 40% płaci się od 85 tys złotych rocznych dochodów, czyli
                mniej więcej 10 razy mniej niz u was 35% ...
                • guderianka Re: USA 17.10.07, 14:13
                  > a w Polsce 40% płaci się od 85 tys złotych rocznych dochodów,
                  czyli
                  > mniej więcej 10 razy mniej niz u was 35% ...


                  jakie u was, jakie u nas ?smile ja w Polsce przecież mieszkam wink
                  • aluc Re: USA 17.10.07, 14:18
                    a to sorry, już mi się wątki plączą smile)
                    • guderianka Re: USA 17.10.07, 14:20
                      hehesmile
              • mharrison Re: USA 17.10.07, 14:11
                a u nas 40% już od 85k PLNów sad
                • krwawakornelia klasy podatkowe 17.10.07, 15:44
                  ja place 48 %
                  maz 19%
          • tatekon Re: USA vs. Polska 19.10.07, 09:00
            akurat tu nie trzeba odwagi. Udzial podatkow w PKB jest obliczany
            corocznie i na tej podstawie symbolicznie skazywany jest "dzien
            wolnosci podatkowej", czyli dzien od ktoregoo przecitny podatnik
            przestaje pracowac na panstwa a zaczyna na siebie. Roznica jest
            chyba okolo miesiaca na korzysc USA. I jeszcze raz podkreslam prosze
            nei szermowac progami w sytuacji gdy u nas wpada sie w drugi prog
            ledwie odrwiemy sie od ziemi. Rozumiem że ktoś zarabiajacy 100pln
            uwaza 3000 za bardzo duzo. Ale tez pamietajmu ze na dobro podstawowe
            jakim jest bardzo skromne mieszkanie w Warszawie trzeba tu pracowac
            20 lat z pensja na poziomie sredniej krajowej. Liczby sa bezwzgledne.
    • twinmama76 do poczytania 17.10.07, 15:04
      Żeby nie było, że przeciw liniowemu jest jedynie twinmama, jeszcze
      jeden (w miarę chyba kompetentny, a na pewno zrozumiały) głos w
      dyskusji.

      Warto przeczytać, żeby zrozumieć, że to naprawde nie sąa proste i
      jednoznaczne zagadnienia.

      gospodarka.gazeta.pl/podatki/1,25044,4503767.html
      • guderianka Re: do poczytania 17.10.07, 15:14
        twinmama-ty zdecydowanie przeciw, ja zdecydowanie mieszana wink
        z linku który dałaś zwraca moją uwagę zdanie : "
        Choć w krótkoterminowym horyzoncie podatek liniowy powoduje
        zapełnienie ciągle pustej kasy państwowej w krajach
        postkomunistycznych, to z długoterminowego punktu widzenia jego
        wprowadzenie może mieć zasadnicze skutki socjologiczne i
        polityczne. "

        to właśnie miałam na mysli. podatek liniowy tak-ale traktowany jako
        przejściowy, jako swoisty most między tym w czym tkwimy (świeżą
        jeszcze gospodarką rynkową) a przyszłością.

        inny ciekawy link:

        ekonomia.interklasa.pl/?art=289010

        blisko coraz bliżej..
      • denea Re: do poczytania 17.10.07, 16:26
        Twinmamo, przyznam że miałam podobne wątpliwości jak Ty w kwestii
        podatku liniowego. Ale to nie jest tak, że PO proponuje liniowy
        w "czystej" postaci, poczytaj sobie ich program:
        www.platforma.org/program/
        (musisz pobrać plik pdf, ten pierwszy)
        Liczę, że gdyby przyszło do realizacji tego pomysłu, to po pierwsze
        zostanie ona poprzedzona reformą finansów publicznych, po drugie PO
        miałaby podobnie odpowiedzialne stanowisko w jak kwestii euro.

        A tzw. prywatyzacja szpitali (swoją drogą to rzeczywiście
        nieszczęślliwe spormułowanie) - jestem na tak ! Ja też chodzę do
        prywatnej przychodni, w ramach NFZ. Czynna cały dzień, bez kolejek,
        z miłą obsługą. Poszłam kiedyś z mamą, która się skarżyła na
        dolegliwości sercowe myśląc, że lekarz przynajmniej ją osłucha i da
        skierowanie na EKG, to pojedziemy do szpitala i w kolejkę. Osłuchał,
        poprosił do pokoju obok, zrobił EKG... W szoku byłam, wszystko razem
        trwało może 15 min od wejścia do przychodni.
        Ona jest malutka, kilku lekarzy, ogólny, pediatra. Reforma służby
        zdrowia oznaczałaby dla tej placówki rozwój, pewnie
        rozszerzyliby "ofertę", zatrudnili dentystę, ginekologa, dokupili
        sprzęt. Daj mi Panie Boże taką straszliwą, zbrodniczą
        prywatyzację wink !
        Przecież nikt normalny w tym kraju nie powie, że obecny stan rzeczy
        jest dobry i nie trzeba go zmieniać ! Religa także nie, chociaż
        teraz udaje Greka. Zresztą proponowane zmiany to żaden znowu kosmos
        tylko powrót do zaczętej i zarzuconej na rzecz NFZ-tu reformy.
        W końcówce ciąży o mało nie trafiłam do szpitala 4 dni wcześniej niż
        miałam trafić bo... w przychodni wyczerpały się limity na ktg.
        Obecny system zakłada, że taniej jest karmić pacjenta w szpitalu,
        zapewnić mu pościel, opiekę itd. niż zwiększyć limit badań, które
        można wykonać ambulatoryjnie. Logiczne ?? Jakoś użebrałam, lekarka
        powiedziała, że najwyżej nie będą robić ktg w grudniu wink - a to był
        lipiec.
        Niby wpompowali dodatkowe pieniądze, jak podkreśla premier - i gdzie
        one są ? W takim kształcie całe miliardy złotych rozpełzną się nie
        wiadomo gdzie, czy stać nas na taki brak racjonalności ?
    • melka_x Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 17.10.07, 18:20
      Twinmama napisała:

      > Ale na co wyda? Na francuskie samochody, japoński sprzęt czy narty
      > w Alpach? To się po prostu nie sprawdza. Sprawdza się za to
      > dopieszczanie biedniejszych, ponieważ hamuje populizmy.

      Czy Ty sądzisz, że ludzie zarabiający po 7 - 10 tys. nie robią
      zakupów na bazarkach? Francuskie samochody? Polskich niestety nie
      mamy. A kupując francuski samochód też daję zarobić Polakom. Narty w
      Alpach? Pewnie, zdarza się. Ale wybierz się do Zakopca czy Karpacza
      i sprawdź ile tam osób z zarobkami wchodzącymi w 40% próg. Większość
      moich znajomych wchodzi w najwyższy próg, wyjeżdzają za granicę, ale
      też sporo jeżdzą w polskie góry czy nad polskie morze. A niektórzy
      jeżdzą nawet składanymi w Polsce oplamiwink. No naprawdę twierdzenie,
      że wchodzący w najwyższy próg podatkowy nie wydają w Polsce kasy
      jest absurdem.

      (Nie mówiąc o tym, że i tak większość kupowanych produktów bez
      względu na zawartość portfela jest made in Chinawink

      > Będę sie upierać, że ze społecznego pubktu widzenia lepszy jest
      > wyższy podatek + ulga, niż goły, choć niższy podatek. Państwo
      > musi pokazywać ludziom, że się o nich troszczy.

      Ulg najbiedniejsi sobie nie odliczą i to jest podstawowa
      niesprawiedliwość podatków progresywnych z ulgami. Taki system
      SEKUJE BIEDNIEJSZYCH, w tym jeden z sęków.

      Poza tym najlepszym rodzajem troski jest więcej kasy w porfelu i
      więcej miejsc pracy. Ja zdecydowanie wolę, gdy państwo rzeczywiście
      się o biedniejszych troszczy, niż gdy to tylko pokazuje.
      A dla biednych największym problemem jest bezrobocie. A im więcej
      państwo będzie zabierać w podatkach, tym bezrobocie będzie większe.
      • twinmama76 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:08
        melka_x napisała:
        > Ulg najbiedniejsi sobie nie odliczą i to jest podstawowa
        > niesprawiedliwość podatków progresywnych z ulgami

        hehehe jak ja mówię o "bogatych" to pewnikiem mam na myśli kolegów
        Krauzego, a jak o "biedniejszych" to z pewnością chodzi o
        podpiecznych MOPSu tongue_out

        A jest jeszcze cały środek, czyli ci "specjaliści" zarabiający 7-8
        tys./msc oraz szara masa pracowników, zarabiających 2-4 tys./msc.

        Szarzy pracownicy, nawet ci którzy płacą 19%, spokojnie odliczą
        sobie ulgi.

        Ale takie wyliczenia nijak mają się do tego, że Polacy chcą państwa
        opiekuńczego. Liniowy jest zaprzeczeniem funkcj opiekuńczej panństwa.

        Co z tego, że jest dobry dla bogatszych czyli specjalistów, co z
        tego, że w dłuższym okresie czasu być może da większe przychody do
        budżetu, jeżeli jednocześnie doprowadzi do rozhulania populizmów.

        IMO są inne skuteczne sposoby reformy finansów publicznych, które
        nie niosą tak dużego zagrożenia społecznego.

        Może juz czas przestac traktowac obywateli jak ciemna masę, która
        nie zrozumie, że "chcemy dla niej dobrze", więc niech chociaż pasa
        pozaciska. Bo potem mamy Kaczyńskich u władzy.

        P.S.
        Powyższy apel nie był skierowany jedynie do PO, do lewicy również,
        jak najbardziej.
        • guderianka Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:16
          Ale takie wyliczenia nijak mają się do tego, że Polacy chcą państwa
          > opiekuńczego. Liniowy jest zaprzeczeniem funkcj opiekuńczej
          panństwa.


          twinmamo-a które ugrupowanie dąży by państwo było państwem
          opiekuńczym i socjalnym? wink
          • twinmama76 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:59
            Dyskusja była o wadach i zaletach liniowego, ale dobrze.

            Moim marzeniem jest silna socjaldemokracja, której LiD do pięt na
            razie nie dorasta, ale innej oferty (dla mnie) na naszej scenie
            politycznej nie ma.

            Nie rusza mnie rozliczeniowo-populistyczny PiS ani rozliczeniowo-
            pseudoliberalna PO.

            Uważam, że państwo powinno pełnic funkcje opiekuńczą, bo to hamuje
            populizmy. Uważam, że wprowadzenie u nas liniowego byłoby działaniem
            z gatunku "zamienił stryjek siekierkę na kijek".

            Wszyscy się zgadzamy, że reformę finansów publicznych przeprowadzic
            trzeba, różne wybieramy środki.

            I na koniec - dyskusje pomiędzy zwolennikami podatku liniowego i
            progresu toczą się na całym świecie, także wśród uczonych
            ekonomistów i toczyc się będą. Podobnie jak dyskusje ateistów z
            wierzącymi na przykład.

            Zdecydowałam się zabrac głos w tej dyskusji, ponieważ w necie głos
            zwolenników liniowego jest bardzo silny, co daje złudzenie, że jest
            on jakąś powszechnie uznaną receptą na dobrobyt. A tak nie jest.

            Podobnie z prostej opozycji PO/liniowy - PiS/progresywny wychodzi
            fałszywe przekonanie, że progres to wymysł uwstecznionych umysłów
            Kaczyńskich, natomiast liniowy to postęp. A tak nie jest.

            I na tym skonczę ze swojej strony, bo moglibyśmy tak jeszcze długo
            dyskutować.
            • tatekon najlepsze lekarstwo na populizm to 18.10.07, 10:54
              dac ludziom zarabiac i nie mieszac w glowe gadaniem o opiekunczosci
              i tym ze cos sie im od "innych" bogatszych nalezy. Tworzenie enklaw
              chronionych to wlasnie hodowanie populistow. 19% pozwala korzystac
              z ulg? Czy prog podatykowy nie jest ciagle na poziomie 40 tys? To
              oznacza ze na najtansze 2-3 pokojowe mieszkanie w warszawie trzeba
              pracowac 10 lat non stop i placic podatek progresywny!!! I nie mow
              mi o kredytach bo i do tego musisz sporo odlozyc i nie kazdy z
              roznych wzgledow dostaje go rownei tanio. Mieszkanie za 40000 to
              raczej dolny prog oczekiwan i trojki dzieci w nim nie umiescisz. Byc
              moze progresja mialaby sens ale twierdzenie ze na takim poziomei
              dochodow jak u nas jest zwyklym klamstwem i mydlniem oczu. I to jest
              roznica miedzy Irlandia, Szwecja czy USA, ze te wysokie podatki
              odnosza sie do dochodow znacznei pozywzej tego co musisz zarobic by
              bezpiecznie i dostanio zyc a u nas wala po ludziach zyjacych tuz
              obok ale nei majacych szcescia dostac mieszkania czy domu w spadku
              tylko zarabiajacych na nie od zera wlasnymi rekami i glowami.
            • guderianka Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 15:43
              szkoda że kończysz

              ja jestem przeciwnikiem państwa opiekuńczego
        • beata118 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:20
          Przeczytałam cały wątek i chciałabym wiedzieć ( bo nalezymy do tych
          którzy po wakacjach płaca już 40%) jakie są ulgi w tym kraju bo ja
          chyba pierdoła jestem i nic nie odliczam ?!
          • laminja Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:46
            tia, możesz sobie odliczyć internet wink
            • miedzymorze Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 10:09
              2007
              darowizny (na organizacje do 6%, na kościół - nielimitowane)
              internet
              ulga na dziecko
              odsetki od kredytu mieszkaniowe o ile został wzięty przed 2006(chyba) i podatnik wcześniej nie korzystał z innych ulg budowlanych, kas mieszkaniowych itp.
              Poza tym można:
              opodatkować się wspólnie z małzonkiem jeśli on też jest PIT-owcem, a małżeństwo trwa cały rok podatkowy

              Niektóre z powyższych są od podatku, inne od dochodu, szczegóły np. tu:
              podatki.elfin.pl/?id=podatki/przewodnikpodatkowy//przewodnikpodatkowy.html
              pozdr,
              mi
        • melka_x Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:49
          Po pierwsze wśród ludzi płacących 19% podatek odsetek odliczających
          sobie ulgi jest relatywnie niewielki.

          Po drugie to, że najbiedniejsi sobie ulg nie odliczą, a zamożniejsi
          od nich tak, nijak się ma do idei państwa opiekuńczego.

          Po trzeci niby dlaczego podatek liniowy jest zaprzeczeniem państwa
          opiekuńczego? Jeśli przez państwo opiekuńcze rozumiesz zasiłki i
          duże bezrobocie to masz rację. Jeśli jednak uważasz, że rolą państwa
          jest dbanie o mechanizmy generujące tworzenie miejsc pracy to nie.
          IMO zasiłki zamiast pracy odbierają ludziom godność. IMO rolą
          państwa jest tworzenie warunków, w których każdy może się z własnej
          pracy utrzymać, a nie dawanie jałmużny ZAMIAST pracy.

          Po czwarte nie odniosłaś się do meritum, czyli tego, że płacący
          najwyższe podatki zostawiają w Polsce kupę kasy, w związku z czym
          kupę osób biedniejszych na tych zamożniejszych zarabia, co nijak ma
          się do Twojego twierdzenia, że ludzie wchodzący w najwyższy próg
          podatkowy to wydają kasę głównie w Alpach i ludzie płacący niższe
          podatki nic z tego nie mają. Mają z tego bardzo dużo.
        • melka_x Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 18.10.07, 09:52
          > hehehe jak ja mówię o "bogatych" to pewnikiem mam na myśli kolegów
          > Krauzego,

          A jest inaczej? To Ty kilka postów wyżej twierdziłaś, że ludzie
          wchodzący w najwyższy próg kupują prawie wyłącznie produkty
          luksusowe wytwarzane poza Polską w związku z czym reszta Polaków nic
          z tego nie ma. Obawiam się, że to nie ja pomyliłam kolegów Krauzego
          czy Kulczyka z ludźmi zarabiającymi 8 tys. BRUTTO
    • laminja O szpitalach 18.10.07, 09:45
      Prywatyzacja to w Polsce słowo silnie nacechowane. Dla wielu negatywnie. Jest
      często nadużywane i źle odczytywane. Teraz Kaczyńscy używają go jako hasła
      wyborczego - straszaka. Chcą żeby ludzie się bali czego co może uratować naszą
      służbę zdrowia. Ale od początku. Trzeba najpierw spojrzeć na to jaka jest jej
      obecna sytuacja. Większość szpitali należy do samorządów lokalnych np. miasta
      czy powiatu. Są też szpitale kliniczne i branżowe (MSWiA, Kolejowy, itd.).
      Ogromna większość jest zadłużona. Są często w starych bywa, że zabytkowych
      budynkach. PO dąży do tego, co zaproponowano już w ustawie autorstwa SLD kilka
      lat temu, czyli do przekształceń własnościowych szpitali. To się de facto dzieje
      od wielu lat i przekształcone szpitale dużo lepiej sobie radzą. Trzeba
      wyeliminować niepotrzebne oddziały, zoptymalizować zarządzanie łóżkami i
      personelem. I przede wszystkim szpitale muszą zarabiać, bo bez tego będą się
      degradować - popadać w długi, tracić najlepszych pracowników. Na samym
      kontrakcie z NFZ ciężko jest utrzymać szpitale - mamy tego dowód kiedy patrzymy
      na strajki czy ewakuację. Do tego wszystkiego obecnie większość miejsc w
      zarządach jest obsadzanych politycznie. To sprawia, że zarządzanie większością
      placówek jest nieudolne. Od lat nie ma też ustalonego pakietu świadczeń
      standardowych, to prowadzi do różnego rodzaju napięć. Trzeba to wreszcie
      uporządkować. Płacimy ogromne pieniądze na prywatną służbę zdrowia (dentystów,
      ginekologów, itd) - trafiają do prywatnych kieszeni, bo to co oferuje nam
      państwo w ramach NFZ jest trudne do zaakceptowania. Jeśli szpitale będą mogły
      konkurować z prywatnymi przychodniami będzie taniej. Zyskają też na tym wszyscy
      - bo zarobione przez szpital pieniądze będą trafiały do kasy szpitala, a to się
      przełoży na inwestycje i lepsze zarobki jego pracowników. Jest w Polsce kilka
      "sprywatyzowanych" szpitali - pacjenci są z nich bardzo zadowoleni. Technicznie
      jest to też korzystne dla miasta. Użyto słów Sawickiej, która najwyraźniej nie
      wiedziała co mówi jako propagandy. W chwili obecnej miasto tylko wykłada
      pieniądze na szpitale. Jedne sobie radzą lepiej, inne gorzej. Jeśli zostaną
      przekształcone prywatne spółki będą mogły się ubiegać o zarządzanie tymi
      placówkami. Te szpitale nie zniknął. Będą inaczej zarządzane, przestaną być
      zależne od polityków. Umowy tego typu w praktyce polegają mniej więcej na tym,
      że miasto dzierżawi budynek i sprzęt danej spółce prywatnej stawiając przy tym
      warunki np.: określając ilość świadczeń danego typu wykonywanych rocznie w
      ramach kontraktu z NFZ. Spółka płaci miastu czynsz! Nie ma więc możliwości żeby
      nagle taki szpital przestał przyjmować pacjentów w ramach kontraktu z NFZ.
      Stałoby się to podstawą do wymówienia dzierżawy.
      • ledzeppelin3 Re: O szpitalach 18.10.07, 15:16
        Brawo, mądra merytoryczna wypowiedź. Oby to każdy przeczytał i
        zakonotował. Niestety PIS woli ogłupiac naród, mówiąc, ze podłe
        liberały chcą zabrać biednym i dać bogaczom. To krótkie i
        populistyczne hasełko zrobi tyle złego, ile wyciągnięcie dziadka z
        Wermachtu przed poprzednimi wyboramisad
    • ally Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 19.10.07, 13:32
      jak moja babcia smile
      chwali na prawo i lewo prywatny szpital, w którym leżała, ale jak podczas debaty
      pojawił się temat prywatyzacji szpitali, to natychmiast do mnie zadzwoniła i
      zaczęła rzucać gromy na tuska wink
    • mma_ramotswe Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 19.10.07, 13:33
      Liniowy, to znaczy, że im więcej zarabiasz tym więcej płacisz. Ale
      rozumiem, że niektórzy wolą janosikowy model
    • mim288 Re: Podatek liniowy i prywatyzacja szpitali 25.10.07, 19:24
      Prywatyzacja szpitali mi nie przeszkadza. Ważne nie to czy bedą
      prywatne, tylko czy za składkę płacona na NFZ (czy jakkolwiek to
      nazwać) dostane realną usługe. na razie od 10 lat płace, a nigdy nie
      udało sie ani mnie ani żadnemu z moich dzieci nic uzyskać. Z
      poważniejszymi operacjami tez jest dno - mam w rodzinie osobę
      kwalifikująca się do przeszczepu wątroby, to jest horror i pic na
      wodę - płaci się całe lata i g... z tego jest. Może wolałabym
      prywatne szpitale i służbe zdrowia działająca na zasadzie
      ubezpieczen obowiązkowych (coś jak obowiązkowe OC samochodów - ale
      bezpieczyciele prywatni). Podatek liniowy wg mnie jest
      sprawiedliwszy - bogaci i tak zapłaca więcej, bo proporcjonalnie do
      dochodów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka