mma_ramotswe
28.10.07, 11:10
Nie znam tej babki, o której piszecie, że się modli a dzieci szaleją.
Ale znam parę wierzących, które mnie przerażają. Kocham Boga i lubię
mój Kościół, ale to "zwalanie" wszystkiego na Boga mnie normalnie
wnerwia. Spóźniła się - przeprasza, ale widocznie Bóg tak chciał.
Jest jakaś potrzeba - pomoże, ale to Bóg pokaże, co trzeba zrobić.
Albo pomoże modlitwą. Modlitwa rzecz ważna, ale zamiast czynu to mi
pasuje tylko w zakonach. Czekaj cierpliwie, Bóg ci pomoże. Bóg
powie. Bóg osądzi. Bóg to i siamto. A, jeszcze: poczekaj, niech Bóg
działa! Wszystko w Jego mocy!
Z jednej strony zazdroszczę, bo może też bym czasem chciala żeby
ktoś pociągał za wszystkie sznurki kukiełki nazywanej "ja". Ale
jakoś niechce mi sie wierzyć, że Bóg chce takich marionetek.