Dodaj do ulubionych

maz mnie oszukuje

04.11.07, 12:18
pisze do was i ciagle jeszcze placze.a wszystko zaczelo sie od
pewnej sasiadki..moja kolezanka ma sasiadke-rozwodka,dziecko lat 7 a
ona jest ok trzydziestki.ladna,zgrabna no niczego jej nie
brakuje.odkad zamieszkala obok mojej kolezanki,to jej maz normalnie
glowe stracil dla tej sasiadki.przywozil zakupy,odbieral dziecko ze
szkoly ,a jego zonka zakupy dzwigala sama,no w ogole szkoda
slow.troche bylo mi jej zal,nie,bardzo bylo mi jej zal.ona jednak
odpowiadala,ze sie przyzwyczaila do jego wybrykow .trwalo to tak ok
4 miesiecy i moja kolezanka znalazla sobie prace i postanowila kupic
sobie auto.i tak pomalu sie usamodzielnia,a jej maz troche
przystopowal.i tu zaczyna sie moj problem.nadmienie ze moj maz
krytykowal ten "romans"z kazdej mozliwej strony.ale teraz zaczyna
zajmowac ow miejsce co maz mojej kolezanki.a na pytanie czemu to
robi dowiedzialam sie,ze przeciez sasiadka taka biedna,nie ma
faceta,co by jej pomagal w zyciu-a ja mam(tylko ze mam tez 3 dzieci)
no i nie ma w tym nic zlego zeby na tej pomocy sie tylko
skonczylo,ale ostatnio dowiedzialam sie ze byl pare razy u niej na
kawie i nic mi nie powiedzial,a zapytany o to stwierdzil ,ze nie
mialam wiedziec.malo mnie nie roznioslo.boje sie ze to posunie sie
dalej.moze jestem za bardzo zazdrosna,ale nie chce grac te drugie
skrzypce.boli mnie to ze musze radzic sobie z trojka dzieci a taka z
jednym ma kazdego na kiwniecie.poradzcie mi cos.nie chce stracic
meza,myslalam zeby dac mu nauczke,ale zupelnie nie mam sily.dzis
powiedzial ze jestem zalosna i poszedl do sasiadki.
Obserwuj wątek
    • luxure Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 12:39
      Zostaw mu dzieci i idź do sąsiada. A tak na poważnie, chyba zdajesz sobie sprawę
      że im bardziej będziesz okazywać swoją zazdrość tym mniej on będzie Cie
      szanował? Faceci już tak mają, w małym poważaniu mają kurki domowe pełne
      poświęcenia, natomiast tracą głowę dla cwanej zołzy.
      Co poskutkowało u Twojej koleżanki? Ano właśnie sama sobie odpowiedziałaś.
      Znalazła pracę, kupiła samochód, pokazała chłopu że jest NIEZALEŻNA i że nie
      jest jej niezbędny, bo poradzi sobie sama. Zazdrość i strach że go stracisz w
      niczym Ci nie pomoże.
      Kłótniami nic nie wskorasz bo powie Ci po raz kolejny że jesteś żałosna, zresztą
      to jest żałosne, nie ukrywajmy.
      Powiedz jak facet ma szanować kobietę która sama siebie nie szanuje?
      No to już chyba wiesz co robić.
    • mateoeasy Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 13:07
      myslalam tez o pracy,ale musze poczekac do wiosny. i tez nie jestem
      przekonana czy to rozwiaze ten moj problem.mam troche chorego synka
      i nie wiem jak do bedzie czy bede mogla podjac wogole prace...a jak
      nie bedzie czego ratowac?nie mam stalowych nerwow jak moja
      kolezanka..
    • sylwiap76 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 13:33
      Ja na twoim miejscu zrobiłabym się na bóstwo zostawiłabym męża z
      dziećmi a sama wyszłabym na spotkanie np.właśnie z sąsiadem być może
      zrozumie co to znaczy zainteresowanie się kimś innym.
      • zo-ja Re: powiem Ci co w podobnej sytuacji zrobiła... 04.11.07, 14:15
        moja cioteczne siostra.Mężuś też zaczął okazywać nadmierne
        zaineresowanie koleżance z pracy-świeżej rozwódce.Tłumaczył ich
        ciągłe spotkania tym,że ona jest taka rozbita po rozwodzie,że nie
        daje sobie sama rady itp.Więc moja siostra długo tego nie wytrzymała
        tylko-wymyśliła sobie przyjaciela.
        Wychodziła z domu nie mówiąc mu gdzie odpindrzona(najczęściej
        przychodziła do mnie),udawała że on do niej dzwoni a kilka razy
        wysłała na swój numer telefonu smsa z netu w imieniu
        owego "przyjaciela" w bardzo ciepłym tonie i niby przypadkiem
        zostawiła telefon na wierzchu a na jego pytania mówiła,że to dawny
        znajomy,któremu życie się trochę pogmatwało i jest taaaaki rozbity.
        Na efekty długo nie czekała.Któregoś dnia usłyszała podobno jak w
        rozmowie telefonicznej z tą koleżanką jej mąż mówi-musisz poradzić
        sobie sama bo ja mam własne życie i rodzinę...smile)
        Myślę,że dziewczyny mają rację i ciągłym okazywanie zazdrości nic
        nie wskurasz tylko pogorszysz sytuację.
        Złap trochę dystansu i działaj wink)
    • elza78 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:17
      prawda jest taka ze im bardziej si ebedziesz miotac tym bardziej sunia sie
      bedzie cieszyc i tym bardziej bedzie mogla liczyc na czeste wizyty twojego meza smile
      jedynym mozliwym wyjsciem z sytuacji jest olanie sprawy, tym sposobem mozesz
      jedynie zdzialac ze sie opamieta bo inaczej sama go popychasz do takich a nie
      innych dzialan....
      zemsty tez nie odstawiaj bo akcje odwetowe w takich sytuacjach jedynie
      osmieszaja tego kto je urzadza...
      swoja droga zawsze zastanawialo mnei skad sie biora takie suczki jak ta sasiadka big_grinD
    • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:17
      Kochana, prawda to jest taka, że widocznie mąz dostaje od sąsiadki
      to, czego od Ciebie nie ma. I bez dwuznaczności to piszęwinkP
      Zdrada, jeśli wchodzi w grę, to pojawia sie na końcu, najpierw jest
      fascynacja, poczucie, że w końcu ktos NAPRAWDĘ mnie rozumie, że
      docenia moje wysiłki co do pomocy, powie miłe słowo, nie marudzi,
      nie narzeka, że czuję wreszcie, że jestem komus potrzebny, bo mi to
      POWIE.

      Czy to wszystko Twój mąż ma w domu?winkP
      • zo-ja Re: kali_pso 04.11.07, 14:25
        W sumie mimo dośc brutalnego spojrzenia na sprawę napisałaś
        niestety prawdę.Coś musi być źle w tym związku skoro facet zostawia
        swoją zonę i leci do obcej baby a nie oszukujmy się widać ta wie
        czego on potrzebuje.
        Może właśnie jest to moment fascynacji i oby nie poszło to dalej
        ale jeśli dziewczyna nie zacznie działać to skończy się nieciekawie.
        Więc ne lej łez tylko zastanów się co robić i co zmienić wink)
        • kali_pso Re: kali_pso 04.11.07, 14:32
          Brutalnego?
          Ja mogę sobie pozwolić na realistyczny osąd tej sytuacji, bo stoję z
          bokui mogę pokusic się o popatrzenie na to wszystko z punktu
          widzenia męża Mateoeasywinkp Mój post nie był absolutnie napaścią na
          autorkę- był raczej próbą nakierowania jej myślenia, na to, DLACZEGO
          w jej małżeństwie dzieją się takie historie. Bo to tutaj jest
          najważniejsze, a nie jakieś tam plany zemsty na panu mężuwinkP
          • zo-ja Re: kali_pso 04.11.07, 14:42
            napisałam brutalnie nie w sensie agresywnie tylko brutalnie
            realistycznie
      • kawka74 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:29
        Ale czasem jest też tak, że ucieka się nie DO czegoś, tylko OD czegoś. Od
        zakazów, od nakazów, od obowiązków. Ucieka się tam, gdzie jedynym obowiązkiem
        jest konwersacja przy kawie.
        I trzecia przyczyna - chęć spróbowania NOWEGO.
        • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:43
          Zgoda...należy więc przyczyny szukać we własnym domu.
          Wszyscy mamy jakies obowiązki i wszystkie stawiamy granice poprzez
          pokazanie naszym partnerom tego na, co sie godzimy a na co nie.
          I mimo to nie wszyscy oni wolą spędzać niedzielne popołudnia u
          sąsiadek na kawie. Może więc zestawienie obowiązków i zakazów z
          przyjemnościami płynącycmi z życia razem, wychodzi jednak na korzyść
          tych przyjemności? Jak się zaburzy tę relację, to wtedy rzeczywiście
          szuka się przyjemności gdzie indziej.
          • kawka74 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:48
            Można to też odwrócić - czy docenianie męża zawsze zapobiega wycieczkom do
            atrakcyjnych sąsiadek?
            • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:52
              Na pewno nie.
              To tylko jedna z możliwości.
              Bo każdy z nas inaczej rozumie pojęcie "przyjemności" w życiu i od
              czego innego uzależniamy szczęście w związkusmile
              • kawka74 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:56
                Pytanie zatem brzmi: "od czego uzależnia szczęście w związku mąż obskakujący
                sąsiadkę?".
                • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:11
                  Myslę, że wartoby zadać to pytanie dzisiaj wieczorem mężowiwinkP

                  Słuchaj, nie wiem od czego uzależnia swoje szczęście mąz autorki
                  wątku...może od poczucia, że jest na pierwszym miejscu w jej życiu?
                  Może choroba dziecka, tak na nich wpłynęła, że ona ma mało sił i
                  czasu na hołubienie go tak jak dawniej, a on czuje sie zepchnięty na
                  boczny tor?
                  To, że facet chwali zaradnośc zony, to moim zdaniem ogromna pułapka-
                  juz tłumaczę dlaczegowinkP Żonie jest miło, bo sądzi, że mąz ja
                  docenia, a on tymczasem docenia swój wolny czas, który ma podczas,
                  gdy ona walczy z losemwinkP Ale później gośc domaga sie takiego samego
                  zaintersowania jak wczesniej a ona juz po prostu nie ma sił. Wtedy
                  jemu przychodzi do głowy, że jej ciągle coś nie pasuje( chciaz on ja
                  przeciez chwali) i idzie tam, gdzie to zaintersowanie swoja osoba
                  znajduje.
                  Egoistyczne to, wiem...ale możliwe.
      • e_r_i_n Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:34
        kali_pso napisała:

        > docenia moje wysiłki co do pomocy

        Tyle tylko, ze wobec sasiadki to jest pomoc. W malzenstwo powinno
        byc WSPOLNE wykonywanie obowiazkow, nie pomoc meza przy dzieciach.
        • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:37
          Ja nie neguję, że partnerstwo to najlepszy wynalazek, jeżeli chodzi
          o małżeństwo i rodzinę. Nawet jednak w nim od czasu do czasu miło
          jest usłyszeć, że jest się potrzebnymwinkP
          • e_r_i_n Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:39
            To oczywiste. Tyle, ze trudno, zeby kobieta dziekowala mezowi za
            wniesienie wspolnych zakupow, prawda?
            • zo-ja Re:e_r_i_n 04.11.07, 14:45
              a ja czasem lubię powiedzieć meżowi po wtaszczeniu tych zakupów-
              dzięki kochanie nie poradziłabym sobie bez ciebie.Jasne,że
              poradziłaby sobie ale żebyś widziała jego dumną minę kiedy coś
              takiego usłyszy wink)
              • e_r_i_n Re:e_r_i_n 04.11.07, 14:48
                A jak mu podajesz obiad, to slyszysz to samo?
                • zo-ja Re:wyobraź sobie.. 04.11.07, 14:52
                  że u nas często to mąż wykłada i podaje obiad jednak kiedy robię to
                  ja to zawsze słyszę-dzięki
                  • e_r_i_n Re:wyobraź sobie.. 04.11.07, 14:55
                    Alez wyobrazam sobie i tez slysze/mowie dziekuje, jak sie mi cos
                    podaje. Robienie jednak wokoł tego takiej otoczki, jak to zapewne ma
                    miejsce w przypadku sasiadki, nie jest raczej spotykane w
                    malzenstwie. Bo maz zonie nie pomaga, maz z zona prowadzi dom.
                    • zo-ja Re:wyobraź sobie.. 04.11.07, 14:58
                      pewnie,że nie musimy na każdym kroku dziękować sobie za byle g....
                      ale tak czasami miło jest usłyszeć od drugiej połówki coś co nas
                      dowartościuje i uświadomi nam,ze druga strona widzi nasze starania-
                      nawet przy wnoszeniu zakupów wink)
          • kawka74 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:43
            Pewnie, że miło. Żona też lubi takie rzeczy usłyszeć smile
    • mateoeasy Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 14:56
      zarzucacie mi ze maz nie dostaje widac w domu dobrego slowa ,ze
      sasiadka kusi.a wlasnie ze tak nie bylo.mimo dzieci i stosu
      obowiazkow w domu bylo czysto,byl obiad-no jest nadal-,wieczorem
      siadalismy przy stole pijac winko,maz nigdy nic mi nie zarzucil a
      wrecz podkreslal,ze ma naprawde zaradna zone.rozmawialismy o
      wszystkim-tak mi sie wydawalo.az tu pewnego dnia dowiedzialam
      sie ,ze nasz syn jest chory i zeby do konca go zdiagnozowac bede
      musiala troche pojezdzic.oboje to przezylismy bardzo i tak chyba od
      tego momentu cos zaczelo sie zmieniac.nie wiem co mam robic.nie chce
      byc oszukiwana,a zupelnie nie wiem co ma takiego ta sasiadka ze
      faceci na nia "leca".chyba tylko to ze udaje biedna i zagubiona..
      • zo-ja Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:01
        więc może zwyczajnie szuka urozmaicenia,odskoczni.Co by to nie było
        miotając się i płacząc tylko pogorszysz sprawę.
        Musisz wziąźć się w garść i moze pogadać z mężem moze on nie
        rozumie tego jak Ty to odbierasz.Wiesz mężczyźni są trochę INNI wink)
        • mateoeasy Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:09
          oj uwierz mi ze probowalam z nim rozmawiac,ale przechodzilo bez
          echa.bylo tylko,ze przesadzam.bo sama daje sobie rade i nie widze
          potrzeb innych...a on nie widzi niczego zlego w tym co robi.tylko,ze
          ja widze jak ona go przyciaga.a tak krytykowal swojego kolege..
          • kawka74 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:19
            wzruszający jest ten Twój mąż
            i frajer straszny
            a pani uderzyła w odpowiednią strunę i wszystko gra, opierając się na starym jak
            świat stereotypie uwięzionej księżniczki i rycerza jadącego ją uwolnić. Każda
            przytomna księżniczka sama zwiewa, ale wtedy rycerz staje się niepotrzebny.
            Może i coś jest w tym, co Kalipso pisała...
            • zo-ja Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:30
              Niestety dziewczyny mają rację-tak uważam.
              • zo-ja Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:33
                Facet zasłania się jakimiś pierdołami-to dorosły chłop i dokladnie
                wie czym to moze się skończyć!!Skoro z nim rozmawiałaś i zna Twoje
                podejście do tej sprawy to zwyczajnie facet igra z ogniem-oby się
                nie poparzył wink)
            • triss_merigold6 Kawka ale po co? 04.11.07, 15:35
              Po gwint samej kosić trawnik, naprawiać cokolwiek, walczyć z wirusem
              na kompie, tachać siaty etc. skoro można poprosić o to gentelmana?
              Celem oszczędzania własnej cennej energii, sił i czasu.
              BTW ani jako singielka ani jako sparowana nie tykałam domowych
              zajęć "technicznych", nawet nie próbowałam czegoś zrobić
              samodzielnie tylko zgłaszałam panu będącemu akurat w zasięgu.
              • zo-ja Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 15:37
                będzie wolny a nie żonaty wink
                • triss_merigold6 Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 15:44
                  Szczerze powiem, że mnie to nie robiło róznicy jeśli prosiłam o
                  czysto koleżeńską i nie zabierającą wiele czasu przysługę - coś
                  odkręcić, przykręcić, przewieźć ciężkie. Naprawdę nie trzeba się od
                  razu doszukiwać podtekstów erotycznych ani tym bardziej próby
                  usidlenia pana na stałe.
                  • zo-ja Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 15:48
                    a zastanawiałaś się jak podchodziły do tego żony tych panów nie?no
                    to poczytaj sobie co większość przeżywała
                    • triss_merigold6 Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 15:56
                      Szczerze? Miałam to w d...e. Albowiem to byli moi koledzy a nie
                      mężowie moich koleżanek, z ich żonami/pannami kontakt miałam
                      właściwie żaden. Chwalić się w domu nie musieli.wink
                      • zo-ja Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 16:29
                        BRAWO!!!Postawa godna naśladowania!!Obyś nigdy nie musiała znaleźc
                        się na miejscu takich żon/panien
                        • iwles Re: ok ale niech gentelmen 04.11.07, 17:33
                          zo-ja napisała:

                          > Obyś nigdy nie musiała znaleźc
                          > się na miejscu takich żon/panien


                          A ja Ci życzę, obyś nigdy nie musiała znaleźć się na miejscu tych
                          drugich kobiet, którym pęknięta rura zalewa mieszkanie, a one boą
                          się zapukać i poprosić o pomoc sąsiada, bo a nóż-widelec tym
                          gestem "rozwali" czyjeś małżeństwo ?
                          • zo-ja Re:co innego zapukać do sąsiada... 04.11.07, 20:16
                            a co innego nagminnie "nagabywać" faceta o pomoc i robić z siebie
                            bidulkę.Sama korzystam z pomocy sąsiada bo mąż ciągle w rozjazdach i
                            zdarza się sytuacja,która przewyższa siły kobiety ale zawsze pytam
                            czy nie przeszkadzam i zawsze staram się robić to w obecności żony
                            żeby nie było niedomówień.
                            • zo-ja Re:co innego zapukać do sąsiada... 04.11.07, 20:19
                              nigdy nie chciałabym stać się taką właśnie sąsiadeczką,więc wolę
                              dmuchać na zimne.
                              Sama jestem żoną i szanuję inne żony i to,że są pewne
                              granice,których się NIE PRZEKRACZA!!!
                              • triss_merigold6 Jakie? 04.11.07, 20:29
                                Chyba jest różnica między codziennym absorbowaniem sobą a
                                sporadycznym poproszeniem o pomoc? Autorka wątku faktycznie ma
                                problem ale niech do męża kieruje pretensje.
                                • zo-ja Re: Jakie? 04.11.07, 22:15
                                  No cóż sama sobie odpowiedziałaś co innego sporadyczne proszenie a
                                  co innego codzienne absorbowanie.Poza tym moja kochana przecież ona
                                  właśnie to robi,pretensje kieruje do męża.
                                  Inna sprawa to zachowanie tamtej kobiety-być może dla niej to
                                  zwykła pomoc,być moze liczy na coś więcej ale nie można mieć
                                  pretensji do autorki wątku o to,że obawia się o swój związek
      • triss_merigold6 Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 15:31
        Może kobieta wcale nie udaje tylko zwyczajnie pyta czy pan X mógłby
        jej pomoc w czynności Y. Wielu panów lubi się spełniać w ten sposób,
        na ego im to fajnie robi. Pan X może spokojnie odmówić, dorosły jest.

        Uwagi o "suniach" są cudne, zaczynam rozumieć czemu na sąsiednim
        forum "Samodzielna mama" tyle kobiet skarży się na izolowanie
        towarzyskie i brak koleżanek.
        • zo-ja Re: może dlatego 04.11.07, 15:36
          że skoro taka kobieta wie,ze ewentualny pomocnik ma żonę i dzieci i
          pomaga jej ich kosztem a do tego,jak to kobieta,moze domyślec się co
          czuje jego żona i mimo tego swapliwie pomoc przyjmuje to w oczach
          kobiet jest-spalona
          • triss_merigold6 Re: może dlatego 04.11.07, 15:41
            To pana problem. Dorosły jest i może odmówić. Może nie lecieć z
            pomocą słusznie rozumując, że potrzeby własnego domu, zony i dzieci
            mają pierwszeństwo. Przymusu nie ma.
            Przypuszczam, że panna ma naturalny dar przyciągania mężczyzn i
            korzystania z tego co mogą dla niej zrobić, to bardzo praktyczne.
            • zo-ja Re: może dlatego 04.11.07, 15:47
              jasne,że taki koleś dorosły i za swoje czyny odpowiada ale normalne
              jest,że żona zawsze obwini kobietę-dlatego pewnie niektóre samotne
              mamy typu co ta sąsiadeczka są izolowane
              • triss_merigold6 Re: może dlatego 04.11.07, 15:48
                No... na kawę się ich nie zaprasza.DDD
            • kali_pso Re: może dlatego 04.11.07, 15:47
              I co ciekawe, wcale ale to wcale, owa dama, nie musi dązyć do
              uwiedzenia i niecnego wykorzystania owych panówwinkP Może po prostu
              czerpać wymierne korzyści z ich potrzeby dowartościowywania się i
              poprężenia muskułów w imię bycia prawdziwym mężczyzną( czy Ty juz
              tego nie napisałaś?wink I zamieniać na coraz to lepszy model, bo
              wydajniejszywinkP
              • zo-ja Re: tak też może być;) 04.11.07, 15:49
                szkoda tylko,że żona takiego kolesia cierpi
              • triss_merigold6 Re: może dlatego 04.11.07, 15:52
                Dokładnie. Model się zużywa albo żona skraca modelowi smycz.wink
                Czerpie profity z męskiej potrzeby bycia kogucikiem a niekoniecznie
                chce owego kogucika na stałe.
    • zebra12 No biedny męzulek 04.11.07, 15:39
      Trzeba go hołubić, przytulać, chwalić, pogłaskać po główce, no
      biedaczek malutki...
      Co z tego, że żona musia sobie radzić z 3 dzieci, z chorym synkiem,
      z porządkami, z obiadkami, być zwarta i gotowa na nocne igraszki...
      To wszystko NIC!
      Bo chłopisko ma potrzeby!
      No bzdura totalna!
      W łeb go i pokazać swoją niezależność! Dobrze Ci tu radziły forumki
      na początku! Niech bedzie zadrosny, wyjdź gdzieś z kimś, pomóz
      opuszczonemu koledze...
      Nie jojczeć, nie poniżać się, nie błagać, nie podejrzewać, nie
      pytać, robić swoje!
      Aaaa i oczywiscie żadnych romantycznych wieczorków. Szlaban!
      • triss_merigold6 Re: No biedny męzulek 04.11.07, 15:46
        No tak, Zebra, zwłaszcza Ty w temacie mężczyzn możesz się pochwalić
        doświadczeniem.P
        • dlania Re: No biedny męzulek 04.11.07, 15:57
          Ja bym olała takiego typa, zachowała sie z honorem, a nawet bezwzględnie.
          Nie zgadzam sie z tym, że mąz chodzi do sąsiadki po cos, czego nie ma w domu.
          Zgadzam sie, że może uciekać nie DO, ale OD czegos.
          Może on po prostu za dużo dostaje i za oczywiste to dla niego: porządek,
          obiadek, dzieci zadbane, żona z chorym dzieckiem po lekarzach jeździ...
          Nie osaczaj go swoja miłościa, pozwól, niech on sie teraz wykaże i cie troche
          pozdobywa.
      • mateoeasy Re: No biedny męzulek 04.11.07, 15:56
        wiecie co?jest jeden kolega mojego meza,ktorego on nie trawi wlasnie
        przez to ze lubi kobietki.facet pewny ze moze miec kazda.zaczne
        chyba od sasiadki moze by pana Jurcia poznala?molze wspolna
        kolacyjka we czworo.ale najpierw musze przed panem jurciem poudawac
        taka biedna sierote.facet nie zonaty wiec tragedii nie bedzie.moze i
        pomysl troche jak z telenoweli,ale coz mi zostalo?czekac nie bede az
        mi taka ...
        • triss_merigold6 Re: No biedny męzulek 04.11.07, 15:59
          W przeciwieństwie do wszystkich innych strategii, strategia udawania
          bezradnej, wiotkiej istoty oczekującej pomocy NIGDY nie zawodzi. O
          ile stosowana z umiarem. Doszłam do tego po mnóstwie własnych
          doświadczeń i latach prezentowania się jako bardzo samodzielna i
          niezależna. Dawaj sąsiada wprzęgnij do pomocy, powinno podziałać.
          • mamaemmy Re: No biedny męzulek 04.11.07, 16:41
            triss_merigold6 napisała:

            > W przeciwieństwie do wszystkich innych strategii, strategia udawania
            > bezradnej, wiotkiej istoty oczekującej pomocy NIGDY nie zawodzi. O
            > ile stosowana z umiarem. Doszłam do tego po mnóstwie własnych
            > doświadczeń i latach prezentowania się jako bardzo samodzielna i
            > niezależna.

            hehe racja,racja tongue_outP
      • basialub Re: No biedny męzulek 04.11.07, 16:05
        z autopsji: nowa fryzura, nowe ciuchy i sąsiad na kawie, albo niejednoznaczny
        telefon i nagła chęć na samotne wyjście do kina....
    • magdusinska Re: maz mnie oszukuje 04.11.07, 16:05
      Ale zaraz zaraz Drogie Panie, bo ja tu czegoś nie rozumiem. Dlaczego
      autorka ma sobie wymyślać kochanków, udawać romansik. Naprawdę
      uważacie, że takie zachowanie jest ok i dobrotliwie wpłynie na męża.
      Może jestem jakaś dziwna, ale nie wyobrażam sobie, aby mój z
      naciskie na mój mąż nadgorliwie pomagał obcej babie, a ja mam w tym
      czasie romansik sobie wymyślać. Może zwyczajnie trzeba było ostro
      postawić granice i nie zezwalać na owe spotkania. Kobieta zwyczajnie
      się nie szanuje, co prowadzi do tego, że pan mąż również jej nie
      szanuje i nie liczy się z jej zdaniem. W dodatku mąż nie pomylił się
      twierdząc, że jest żałosna. Bo jest i już. Zamiast błagać, prosić i
      płakać trzeba dobitnie i wprost przedstawić sytuację. "Nie zgadzam
      się na te spotkania, jesteś moim mężem i masz obowiązki w naszym
      domu i wobec naszych dzieci a nie cudzych. Jeśli myślisz inaczej to
      spakuj walizki i zamieszkaj w tamtym domu". Tylko niestety autorka
      tak sobie małżeństwo poukładała i teraz zbiera skutki swojej
      dobroci. Mało który małżonek poleciałby tak ochoczo z pomocą obcej
      kobiecie, w dodatku znając zdanie swojej żony.
      • mamaemmy czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 16:39
        ale dlaczego ma mu ZAKAZAC pomocy jakiejs kobiecie?Czy on jest jej
        własnoscią?To,że jest jej mężem,nie znaczy ze jest niewolnikiem,a ona jego PANIĄ
        co ma mu zakazywac lub zezwalać...Poza tym zakazany owoc...i tak dalej.
        Nie lepiej sprawić,zeby on sam z siebie przestał miec ochote na pomaganie obcej
        pani,a zaczął miec ochote na własną żonę?
        Czemu ma sobie wymyslac romansik???Niech sie normalnie umówi z kolega na
        piwo,raz .drugi,trzeci,niech wyjdzie piekna,a wróci w super humorze!Ją to
        podbuduje, a u niego zadziała syndrom psa ogrodnika.Wiem co mówięsmile
        • magdusinska Re: czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 16:53
          Nie zakazać pomocy całkowicie ale zakazać nadmiernej pomocy.Skoro ją
          ta jego pomoc męczy i niepokoi się o własne małżeństwo, a mąż poaga
          tak ochoczo i nie liczy się ze zdaniem żony to powinna zakazać.
          Widzisz różnicę? Nie zawsze musimy się zgadzać na wszystko, czasami
          jasny i dobitny komunikat nie zgadzam się może zadziałć lepiej niż
          odwet w stylu ty tak to ja też. Dla mnie osobiście umawianie się z
          obcym facetem tylko dlatego, żeby mąż zzieleniał z zazdrości i nie
          zauważył byłoby upokarzające i nie do przyjęcia.
          Poza tym nie na każdego męża Twoja metoda piwa z kolegą i
          rozanielenia po powrocie do męża byłaby skuteczna. Dla mnie
          zastosowanie jej wiązałoby się z poważnym kryzysem w małżeństwie.
          Tak więc nigdy nie polecam metody klin klinem. Lepiej jasno
          formułować żądania i stawiać granice.
          • mamaemmy Re: czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 17:04
            no widzisz sama,na kazdego inna metoda.Wszytsko zalezy od faceta,ja tam mojemu
            nic nie zakazuje,nie jest moim dzieckiem,ale znam takie zony,które krótko faceta
            trzymają i kawa z kolezanką/kolega = kryzys...

            "Dla mnie osobiście umawianie się z
            > obcym facetem tylko dlatego, żeby mąż zzieleniał z zazdrości i nie
            > zauważył byłoby upokarzające i nie do przyjęcia"..
            Dlaczego zaraz zzieleniał?Pójscie z kolegą/kolezanką na piwo to taki straszny
            grzech,takie wykroczenie?Małzenstwo to jakas forma więzienia?
            A ja sie zastanawiałam,czemu NIGDY zaden facet mnie nie zostawił i dlaczego z
            większoscią "eksiów" mam wciąż doskonały kontakt od wielu lat.No to teraz już
            wiem tongue_outP
            • mateoeasy Re: czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 17:40
              na pewno niczego nie bede mu zakazywac.odzywki typu "masz zostac w
              domu ,bo mi sie to nie podoba" POTWIERDZA W JAKIEJ JESTEM
              DESPERACJI.nie bede wiecej plakac.musze to w sobie
              zwalczyc.pomyslalam o p Jurciu i to zrobie-zaprosze go do
              siebie,nawet jak bedzie moj maz.w koncu zazdrosc jest
              zalosna,prawda.a swoja droga popmysle jeszcze o jakis kursach
              jezykowych,lub zajeciach fitness-bedzie musial siedziec z dziecmi
              wieczorem.moze zawsze zaprosic sasiadke,niech mu pomoze..
              • mateoeasy Re: czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 17:44
                iwles napisalawiec odpowiem-nic zlego w pomaganiu naprawde,ale w
                przeginaniu to tak.komus peka rura,to sama wyslalabym meza do
                pomocy,tylko ze tu problem tkwi glebiej,bo pomoc moze rowniez inny
                sasiad,a nie tylko moj maz
            • magdusinska Re: czekaj,czemu Z A KA Z A C ? ? 04.11.07, 19:15
              Mamo Emmy nie mówię, że nie wolno się spotykać, ale o sytuacji oko
              za oko. Nie spotkałabym się z kolegą na piwku, aby mężowi zrobić na
              złość, ale spotkałabym się, aby pogadać. Nie mówię też, że kawa z
              koleżanką to kryzys i blee. To nie tak, bo budując więzienie nic nie
              osiągniemy. Dlaczego wciąż rozumiemy się na opak?smile Mówię tylko, że
              skoro sytuacja zabrnęła za daleko to należy to uciąć definitywnie.
              A do autorki wątku może pojedź razem z mężem do tej Pani?
              • mamaemmy Magdusinska:) 04.11.07, 20:30
                wiesz czemu rozumiemy się na opaksmile?
                Mam cięzkie dni (@)więc troszkę dokuczam smile)
                A tak naprawde każda z nas ma troche racji,ale pamietam jednak dobra radę od
                jednej osoby,brzmi ona_nigdy nie stawiaj sprawy na ostrzu noza..
                Poza tym inaczej sie pisze z boku"co ja bym zrobiła w takiej sytuacji"inaczej
                jak sytuacja nas dotyczy bo wtedy w gre wchodza emocje..
                Moi eks faceci mieli zawsze duuzo swobody-hmm zabrzmiało dziwnie ale wiesz o co
                mi chodzi-i powiem Ci,ze z tego co wiem,to zaden mnie nigdy nie zdradził,zaden
                związek nie rozpadl sie przez inna kobietę-nie było w ogóle tego problemu..
                Moje niektóre znajome miały odwrotna zasadę-żadnej swobody,narzeczony czy mąż
                MUSIAŁ sie opowiadac z kazdej chwili,zero kolezanek,zero wypadów z kumplami na
                piwo"bo mają zły wpływ" i wiesz co,byłam na jednej imprezie na której ci
                faceci byli wreszcie bez swoich kobiet..zachowywali się..jak pies spuszczony ze
                smyczy.
                Troszkę odbiegłam od tematu,ale generalnie chodzi mi o to,że nikt nie lub
                zakazów.Lepsza rozmowa,na zasadzie jest mi przykro,gdy zachowujesz sie tak i
                tak.Chociaz to tez nie kazdy facet sie nadaje..
                • magdusinska Re: Magdusinska:) 04.11.07, 20:55

                • magdusinska Mamo Emmy 04.11.07, 21:04
                  zgadzam się z Tobą w 100%, że nie można chłopa na smyczy prowadzić i
                  wszystkiego zakazywać. Tylko, że jak ten chłop pcha się w inne
                  ramiona, zaniedbuje rodzinę, a obca Pani jest ważniejsza od własnej
                  żony to coś tu nie halo. Pewnie, że dobrze radzić z boku. Ale tak
                  szczerze, która z forumek spokojnie malowałaby usta wiedząc, że jej
                  mąż lgnie w cudze ramiona a może i łóżko. Pewnie się nie przyznają,
                  ale zapewne każda ucięłaby taką znajomość bardzo szybko. Zwłaszcza,
                  że w grę wchodzi jeszcze trójka dzieci. I niestety wiem z rodzinnego
                  podwórka, że honor w takiej sytuacji to można sobie do kieszeni
                  wsadzić, bo inaczej zostanie się bez męża a dziecko bez ojca. Tym
                  bardziej, że owy pan wogóle nie liczy się z mało stanowczą żoną.
                  Wiesz, ja też dbam o siebie i zawsze staram się wyglądać atrakcyjnie
                  nie tylko dla mojego męża, ale w takiej sytuacji nie poprzestałabym
                  na zwykłym strojeniu się do knajpy a stanowczym nie, nie zgadzam
                  się. Ale ja zawsze miałam jakoś bardzo duże poczucie własnej
                  wartości i przeświadczenie, że sobie poradzę nawet sama. Pewnie
                  dlatego, że wychowywała mnie tylko mamasmile
    • elza78 do triss :) 04.11.07, 17:50
      sunia triss to taka sarenka - swieci "lusterkiem" i juz samczyki leca na kazde
      pierdniecie smile to taka "zaawansowana forma prostytycji" ja ci umile czas kawka a
      ty mi naprawisz cieknacy kranik big_grinD
      to zachowanie ponizej poziomu, ale co kto woli, skoro lubisz sie tak zachowywac
      smile ja bedac samotna w zyciu nie znizylabym sie do czegos takiego smile kran
      potrafie sobie sama wymienic tongue_out lakier mi z paznokci nie poodpada big_grinD
      • elza78 Re: do triss :) 04.11.07, 17:56
        a co do lazenia z takimi panami do lozka to juz proceder podwojnie obrzydliwy -
        sypiac z kims z kogo sie robi debila i do kogo czuje sie pogarde... samemu jest
        sie wtedy smieciem smile ale zawsze sobie mozna ideologie dorobic ze sie jest
        singielka i to dla zdrowotnosci... niekoniecznie na stale hehe zastanowic sie
        wtedy nalezy czy w ogole z drugiej strony jest opcja "na stale" smile bo latwo
        wypierac sie czegos czego i tak nie mozna otrzymac tongue_out
        i jeszcze jedno - zastanawiajace jest kto tu z kogo robi idiote w takich ukladach smile
        • triss_merigold6 O czym Ty mówisz? 04.11.07, 20:43
          Tradycyjnie błysnęłaś intelektualnie.P
          W moim świecie można kogoś poprosić o pomoc i tę pomoc otrzymać
          bezinteresownie. Nie za kawkę czy danie d...y ale w imię koleżeństwa
          i ludzkiej życzliwości. Jak znam kogoś 10 czy 15 lat to nie będę sie
          bawiła w konwenanse tylko powiem wprost o co mi chodzi tzn. o jaką
          pomoc. No...sorry, coś za coś też było - znajomy mi naprawiał kompa
          a ja mu pożyczałam książki na studia. Faktycznie prostytucja.

          Widzisz, można sobie z wieloma rzeczami radzić ale po co? Nie mam
          cienia zamiaru wymieniać uszczelek w imię zasad, podobnie jak
          wieszać karniszy czy malować samodzielnie mieszkania (aczkolwiek do
          malowania mieszkania lepiej nadaje się własny chłop niż cudzy, bo to
          czasochłonna zabawa).
          • elza78 Re: O czym Ty mówisz? 04.11.07, 20:46
            mysle ze autorka watku nie miala na mysli wymiany ksiazek na rzeczonej kawie tongue_outP
            • triss_merigold6 Re: O czym Ty mówisz? 04.11.07, 20:59
              Myślę, że autorka wątku popełniła gdzieś standardowy błąd pokazując
              jaka jest super hiper samodzielna, zaradna, zorganizowana etc.
              Rozumiem kobietę, bo też swego czasu tak zrobiłam w pierwszym
              paroletnim związku, na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że młoda
              byłam i durnoambitna.wink
              A to, że samotna kobieta potrafi sobie zorganizować sąsiedzką pomoc
              zamiast zasuwać sama to pogratulować pani cennej praktycznej
              umiejętności i podpatrzeć jak to robi zamiast się oburzać. Wszystko
              jest wyuczalne... no może poza sex appealem, bo to wrodzone.D
              • elza78 Re: O czym Ty mówisz? 04.11.07, 21:46
                triss powiedz mi w takim razie, czy rzeczywiscie trzeba robic z siebie idiotke a
                z faceta debila zeby cos osiagnac, no bo ja czegos nie rozumiem, piszesz ze
                babka popelnila blad bo byla zaradna, chyba w normalnym partnerskim ukladzie tak
                to funkcjonuje ze kazdy ma jakies tam obowiazki i nikt nie musi sie uciekac do
                odgrywania teatru w celu osiagniecia jakiejs pomocy przy codziennych czynnosciach...
                co do samotnej kobiety potrafiacej zorganizowac sobie pomoc, jasne wszystko ok,
                poprosic zawsze mozna do momentu kiedy to nie koliduje z czyims zyciem rodzinnym
                a w tym wypadku jak widac szanowna sasiadeczka nie wie kiedy skonczyc i jakie sa
                granice wykorzystywania faceta ktory ma swoje obowiazki w domu...
                • zo-ja Re: triss 04.11.07, 22:24
                  Proszę Cię daj spokój tu nikt nie uogólnia i nie podciąga
                  wszystkich samotnych kobiet pod jedną kreskę a jedynie staramy się
                  odpowiedzieć na tą konkretną sytuację o której pisze autorka wątku.
                  Jest róznica między pomocą sąsiedzką a tym co robi ta pani i bez
                  względu na to gdzie tkwi błąd czy to w zachowaniu faceta czy w ich
                  związku to zwyczajnie starajmy się jej doradzić a nie dodatkowo
                  dołować stwierdzeniami-to wszystko Twoja wina bo dałaś mu za duzo i
                  byłaś samodzielna-ona nie pyta czemu pyta jak mogę to przerwać.
                  Niestety ale Ty sama napisałaś,ze prosząc o pomoc facetów miałaś
                  gdzieś co pomyślą ich żony czy panny-czy tak mamy postrzegać samotne
                  kobiety?
                  Oburzasz się o coś czemu sama dałaś powód.
                  Wybacz ale bez względu na to jakie są Twoje intencje Twoje
                  wypowiedzi nie przynoszą samotnym kobietą nic dobrego.
                  • triss_merigold6 LOL 05.11.07, 12:34
                    Bo ja zasadniczo mało empatyczna jestem.wink
                    No tak, samotna kobieta powinna najpierw zapytać właścicielkę czy
                    może jej użyczyć narzeczonego/męża do pomocy...

                    Nie ma sensu okazywać się zbyt heroiczną ponieważ partner potraktuje
                    ów wysiłek jako coś należytego i oczywistego, jako pakiet a nie
                    wyjątkowo dobrą wolę. Cóż, na błędach się czlowiek uczy.
                    Pocieszające dla autorki powinno być to co Gosik napisała - zaradna
                    samodzielna kobieta nie będzie chciała na stałe typa z trojką dzieci
                    i niepracującą żoną - za duże koszty, za duże problemy. Jak jest
                    bardzo cyniczna to pobawi się, wykorzysta do remontu chałupy i
                    pogoni do żonki w stanie niemal nienaruszonym.
                    • zo-ja Re: LOL 05.11.07, 13:31
                      Qurcze tylko,która żonka przyjęłaby takie "popłuczyny" hihi wink)
    • mateoeasy Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 07:39
      normalnie zaraz mnie trafi.czytam posty i mnie zalewa zlosc.wychodzi
      na to ze bycie za<radna to dzis nie w modzie...lepiej sierote
      udawac.gdyby sytuacja przedstawiala sie inaczej i ja bylabym
      niezaradna a sasiadka kobieta zorganizowana,to pojechalybyscie sobie
      po mnie,ze to moja wina itd.kiedy emocje mi opadna,a mysle ze dojde
      do siebie wkrotce,wezme sie za mojego meza..nie krzykiem a
      sposobem.a tak na marginesie,to spotkalam sie z moja kolezanka
      wczoraj ,jej maz tez tak latal do sasiadeczki,powiedziala ,ze
      swojemu na gwiazke niezly prezent szykuje.chce separacji.ale u niej
      to nie tylko ta sasiadeczka przeszkadzala.normalnie kobieta mnie
      zadziwila,bo wybryki meza znosila przez 4 lata.
      • lolinda1 Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 08:14
        Mam jedną radę, zawsze isć z meżem do takiej "niezaradnej" sąsiadki,kupić ciastka i isć.
        Gwarantuję,ze usterki się skończą.
        Myslę,że dziewczyny które tak popierają"sasiedzka pomoc" w realnej sytuacji trzymały by chłopa w domu
        • gryzelda71 Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 08:23
          Trzymac w domu to mozna psa,ale nie męża.
          Pomoc sąsiedzka mile widziana,ale juz kawki na które pan wpada to jakby co innego i pani sąsiadka powinna zdawać sobie sprawę,że przekracza granice.
          Nie jestem w twojej sytacji,ale ja bym słówkiem nie pisnęła.Zero reakcji.A na odpowiedz,ze idze do sąsiadki tylko ok.
        • zo-ja Re: o dobry pomysł 05.11.07, 13:36
          Następnym razem bierz mężunia pod pachę i idź z nim,zapytaj
          sąsiadki czy może i Ty mogłabyś jej w czymś pomóc co tak samych
          mężczyzn będzie prosić.
          Jak inteligentna to zrozumie wink
      • kali_pso Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 08:26
        Nie zrozumiałaś.
        Nikt nie twierdził, że lepiej być ofiara niż zaradną kobietą.
        Natomiast prawdą jest, że pewien typ facetów potrafi tą żoniną
        zaradność wykorzystywać. I czasami warto, chociaz na chwilę, pozbyć
        sie gęby heros-baby, co to ze wszystkim sobie daję radę samawinkP
    • vanderica Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 10:10
      a to wychwalanie pomocy sasiedzkiej w tym konkretynym przypadku to rozumiem
      takie silenie sie na orginalnosc? bo o co chodzi to by i slepy zauwazyl.a maz
      autorki to po prostu dupek jakich wielu.wspolczuje.a ze tak krytykuje kolegow
      kobieciarzy?no coz najciemniej pod latarnia jak to mowia.widocznie sam o tym
      marzy.kolege poprzednika krytykowal,bo widocznie zazdroscil miejsca przy suni,a
      jak sie zwolnilo to hop!jak piesek.opowiesci o pomocy to mozna miedzy bajki
      wlozyc.jak taki wrazliwy na krzywde ludzka to niech sie jako wolontariusz do
      domu starcow zglosi.choc jak natura ciagnie wilka do lasu,to i pewnie tam
      poznalby biedna pielegniareczke.gierek typu oko za oko bym nie
      polecala.widzialyscie film "Sztuka zrywania"? efek moze byc odwrotny od
      zamierzonego.jak maz zobaczy,ze zona z kims sie umawia to zamiast rozpaczy i
      powrotu z podkulonym ogonem poczuje sie rozgrzeszony i pokrzywdzony,a wtedy
      sasiadeczka juz bedzie wiedziala jak go pocieszyc.odradzam szczerze.polecam
      jednak metode slodkiej zmiji-kochanie idziesz do sasiadki(z usmiechem)?upieklam
      ciasto to moze pojdziemy razem.masz racje ona taka biedna i niezorganizowana,a
      sam mowiles,ze jestem zaradna.moze wspolnie jej pomozemy?ty naprawisz zlew,a ja
      okna pomyje...itp.faceci nie sa tacy bystrzy i mysle,ze lekko go to zbije z
      tropu.sama pokombinuj.albo-sluchaj kochanie tak czesto pomagasz pani x.zapytaj
      czy moze ona moglaby nam pomoc i zostac w sobote wieczorem z naszymi dziecmi (w
      ramach pomocy sasiedzkiej rzecz jasna)a my mielibysmy czas dla siebie,jakis maly
      seansik erotyczny albo kino? cos w tym klimacie.dasz rade.kobiety to potrafia.
    • g0sik Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 10:49
      Nazywanie w tym przypadku sąsiadki sunią jest śmieszne. Kobieta
      prosi o pomoc - facet może jej odmówić tym bardziej, że zna stosunek
      swojej żony do tej pomocy. Skoro ma gdzieś, ze jego własna żona
      zielenieje z zazdrości, to dlaczego ma się tym przejmować obca
      kobieta? Może nawet nie wiedzieć, że z tego powodu facet ma
      regularną jazdę w domu. To, że mąż ukrywa przed żoną kawki z
      sąsiadką to nie wina sąsiadki tylko komunikacji w związku....Autorka
      wątku zachowuje się jak zakompleksiona kura domowa i myśli, że jeśli
      samotna kobieta prosi o pomoc to jest to tylko pretekst żeby
      zaciągnąć jej misia do wyra.......A może małżonek sam szuka
      pretekstu do spotkań z sąsiadką i sam naprasza się z pomocą?
      • gryzelda71 Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 10:53
        g0sik napisała:
        A może małżonek sam szuka
        > pretekstu do spotkań z sąsiadką i sam naprasza się z pomocą?

        Może tak jest,ale nie chcesz chyba napisac,ze ta sasiadka taka nieswiadoma i niekumata.
        • g0sik Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 11:05
          >Może tak jest,ale nie chcesz chyba napisac,ze ta sasiadka taka
          >nieswiadoma i ni ekumata.

          Może właśnie ma świadomość, że facet nie interesuje jej jako obiekt
          seksualny więc nie widzi nic złego z korzystania z pomocy. Wątpię
          też aby chciała misia dla siebie - umówmy się facet trójki dzieci +
          niepracująca żona to kiepski materiał na towarzysza życiowego choćby
          z racji zobowiązań finansowych w postaci alimentów...Skoro sąsiadka
          taka wyrachowana, autorka wątku może być spokojna o misia....
          • gryzelda71 Re: maz mnie oszukuje 05.11.07, 11:11
            g0sik napisała:
            > Może właśnie ma świadomość, że facet nie interesuje jej jako obiekt
            > seksualny więc nie widzi nic złego z korzystania z pomocy. Wątpię
            > też aby chciała misia dla siebie - umówmy się facet trójki dzieci +
            > niepracująca żona to kiepski materiał na towarzysza życiowego choćby
            > z racji zobowiązań finansowych w postaci alimentów..

            Wiesz gdyby było tak jak piszesz(moze tak jest,może nie,to tylko zaożenia)to pani jest złośliwą małpa i juz.
            Bo co innego skorzystać z pomocy,a co innego podejmowac gościa kawkami.
    • fonula mateoeasy -trzymam kciuki 05.11.07, 11:59
      Wiesz, też by mną telepałosmile. Działaj, tak jak radziły dziewczyny.
      Pokaż mężowi, że jesteś kobietą o którą jednak warto powalczyć i
      zostawić tfu sasiadeczkę. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego kobieta
      kobiecie wilkiem. Te podchody do żonatych facetów. Żałosne.
      Trzymam kciuki. Ja bym też szalała. A miałam kiedyś podobna
      sytuację, ale powoli udało mi się koleżankę (nota bene byłą
      narzeczoną jak bluszcz uczepiona mojego faceta) wyeliminować z
      naszego wspólnego zycia. Na pewno zazdrość i wieczne "wypominki"
      niczego tu nie dadzą, a facet poczuje się macho o którego walczy
      jego "żałosna" żona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka