Dodaj do ulubionych

Mój mąż wyjeżdża za granicę....

07.11.07, 08:47
Witam wszystkich odwiedzających to forum. Jestem tu po raz pierwszy.
Widzę, że temat podobny do mojego często sie tu przewija. Chyba to
teraz stało się normą, że żona zostaje w Polsce, a mąż wyjeżdża.
Jeśli i Wy jesteście w podobneju sytuacji - napiszcie jak dajecie
sobie radę, bo napewno dajecie, przecież my kobiety jesteśmy silne!
Jak mijają samotne dni? Co robicie żeby nie tęsknić?
Pozdrawiam wszystkie "słomiane" wdowy.
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa2 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 09:19
      mojego 2 lata juz nie ma i zyjesmile
      • roksanaa22 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 09:25
        Kochana mój mąż też jest za granicą...
        Teraz pracuje w Berlinie i jest w wekeendy w domu ale jeszcze latem
        był w Holandii i zjawiał się raz na 3 m-cesad
        Dodatkowo jestem w PL właściwie sama.wszyscy bliscy
        wyjechali:rodzice,teściowa,szwagier...Została żona mojego taty i
        moja siostra(jej córka,9l.)No i tak się wspieramy...

        Na początku było mi b. ciężko.Nie mam samochodu więc wszystko muszę
        załatwiać "na nogach" z dwojgiem dzieci.Pada,nie pada-trzeba wyjść
        na zakupy,spacer itp.

        Ale dasz radęsmile))
        • mamaslodkiejcorki Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 09:33
          Dasz sobie rade,moja mama byla trojka dziecmi 10lat w poslce sama,
          tata pracowa w niemczech, i przyjezdzal na swieta i wakacje zawszw
          tak na tydzien.

          Takze dasz sobie rade, masz rodzine obok siebie, i przyjaciol,
          telefony i internet wspaniala sprawa.

          pozdrawiam
          • nasyceni Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 09:36
            jest nas wiecej kochanasmilezapraszam na forum my mamy mezow za granica
            • bsl Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 09:43
              mój dopiero co wyjechał
              zastałam w obcym miescie z 3 dzieci sama , żyję i mam sie całkiem
              dobrze
              chciaz czasami cięzko ogarnąć wszystko
    • wobbler Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 14:09
      Ciekawe,czy ci meżowie też tak tęsknią za małżonkami?Pewnie smutki w czymś topią
      albo gdzieś tulą...
      Oczywiście nie musi to być regułą,ale na pewno przypadki takie nie są bardzo
      wyjątkowe.Z takiej rozłąki nic dobrego nie może wyniknąć.Nie po to zawierało się
      małżeństwo,żeby teraz samej wychowywać dziecko i żyć osobno.
      No ale zaraz "cud" będzie i wszyscy gromadnie wrócą do krainy szczęśliwości i
      dostatku.Właściwie to po co Twój mąż w ogóle wyjeżdża? wink
      • bsl wobbler 07.11.07, 14:25
        pytasz autorkę czy resztę ?
        • wobbler Re: wobbler 07.11.07, 14:37
          Autorkę,bo używa czasu teraźniejszego-"wyjeżdża".No to chyba lada chwila to
          nastąpi,a w obecnej sytuacji to już zbędne. wink
    • 18_lipcowa1 jak najszybciej do niego dojedz 07.11.07, 16:02
      panom za granica zazwyczaj lekko odbija.
    • mozambia80 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 16:15
      Przeżyć, to na pewno przeżyjesz, bo babki są silne, ale nastaw się że nie będzie
      kolorowo. Miałam taką sytuację i przeżyliśmy z mężem kryzys... wróciłam po pół
      roku, a miałam rok za granicą.
      No ale może wam się uda, czego z serca życzę smile
      • patssi Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 21:58
        mój niemąż jest dwa lata na kontrkacie w uk i gdyby coś "majstrował"
        wiedziałabym piersza ponieważ jest tam mnóstwo moich znajomych..dość zamknięty
        krąg smilepoczta pantoflowa niesie wieści jak Pershing smile
        Dasz radę ale lataj do niego jak najczęściej lub jeździj ja się da...my widujemy
        się raz w mies.czasem częściej..ale mam nadzieję że od czerwca będziemy juz razem...

        po co pojechał pytają...

        bo lubi smile
        nosz...
        • yoggi87 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 22:07
          Mój mąż pojechał na 3 tygodnie jak nasza córeczka miała 5 tygodni,
          uparł się i już. Fakt, warto było, zarobił na remont połowy
          mieszkania, tu charował by na to 4-5 miesięcy. Potem pojechał na 2
          tygodnie, nie było mi aż tak strasznie ciężko, miałam malutkąprzy
          sobie, rodziców, teściów, wszyscy mieszkamy blisko siebie. Mam
          samochód pod blokiem, więc nie byłam uwięziona w domu, czas zleciał,
          ale nie wyobrażam sobie takiego życia na dłuższą mete!
        • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 07.11.07, 22:17
          patssi napisała:

          > mój niemąż jest dwa lata na kontrkacie w uk i gdyby
          coś "majstrował"
          > wiedziałabym piersza ponieważ jest tam mnóstwo moich
          znajomych..dość zamknięty
          > krąg smilepoczta pantoflowa niesie wieści jak Pershing smile


          tez bylam w scislym gronie znajomych, ale jak chcialam walnac po
          rogach to nikt sie nie dowiedzial, a ci co mieli trzymac gebe na
          klodke to trzymali,,,tym sie nie kieruj

          > Dasz radę ale lataj do niego jak najczęściej lub jeździj ja się
          da...my widujem
          > y
          > się raz w mies.czasem częściej..ale mam nadzieję że od czerwca
          będziemy juz raz
          > em
          > po co pojechał pytają...
          >
          > bo lubi smile
          > nosz...
          >
    • mama_piotrusia1984 Re: Mój mąż wyjeżdża za granicę.... 08.11.07, 22:51
      a ja miałam odwrotnie- to ja wyjechalam do pracy w anglii na 3
      miesiące a mąż został z dwuletnim synkiem. Bylo mi potwornie trudno
      i igdy więcej bym tego nie zrobiła, ale nie mieliśmy wtedy innego
      wyjścia, a dodatkowo to znałam dość dobrze angielski. synek teraz
      nawet tego nie pamięta ale taki pobyt za granicą samemu to żaden miód
      • tutunia Dzięki za wpisy 26.11.07, 18:29
        Choć jeśli mam być szczera gdybym brała na poważnie większość
        wpisów, to chyba musiałabym się rozwieść albo strzelić sobie w łeb.
        Jak to zwykle bywa, najwięcej do powiedzenia mają Ci, którzy nigdy
        nie byli w podobnej sytuacji i niewiele z tego rozumieją.
        Jednak są też pozytywne posty i za nie dziękuję szczególnie.
        Pozdrawiam wszystkie żony na odległość wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka