Casting na nianię

13.11.07, 22:09
i sprzeczności, być czujną, zawsze czujną
wypytywać kogoś dwie-trzy godziny

GW spada na psy
    • tangerka Idiotyczne porady 13.11.07, 23:09
      Szukając niani ma się najczęściej do dyspozycji jakieś ćwierćinteligentne
      rencistki albo osoby zupełnie niewykwalifikowane ciężko mówiące po polsku, więc
      wszystkie te wydumane oczekiwania można o kant dupy potłuc. Jakaś miła studentka
      to szczyt marzeń, decydujemy się na nią szybko a ona po dwóch miesiącach mówi,
      że idzie pracować do butiku, bo lepsze warunki ... Niania z ogłoszenia to
      zupełny niewypał, właśnie z polecenia koleżanki czy rodziny można znaleźć kogoś
      sensownego, ale agencje i pośrednictwa to zupełny niewypał, czysty totolotek i
      randka w ciemno w jednym, o referencjach , świadectwach pracy itp. można tylko
      pomarzyć, zupełnie nie ma z kogo wybrać niestety.
      • semafor.semafor Re: Idiotyczne porady 14.11.07, 15:48
        My też mamy nianię z ogłoszenia - miła, inteligentna, rozsądna i
        odpowiedzialna kobieta. Co więcej, miała referencje od poprzedniego
        pracodawcy. Więc nie obrażaj ludzi na oślep, tangerka.

        Niania to też człowiek - jeżeli z góry nią pogardzasz i pomiatasz,
        zastanów się, która będzie chciała dla ciebie pracować.
      • ml130676 Re: Idiotyczne porady 14.11.07, 16:03
        To już teraz wiem, kto daje te ogłoszenia: "...młoda, wyższe
        wykształcenie pedagogiczne, doświadczenie, referencje,8 godzin,7 dni
        w tygodniu, 1000 złotych..." Nie miej w pogardzie ludzi, bo oni
        odpłacą ci w dwójnasób.
        • sir.vimes Re: Idiotyczne porady 20.11.07, 12:19
          W wypowiedzi twojej poprzedniczki nie ma pogardy dla ludzi.

          A same porady sa idiotyczne - np. sugestia, że niania z agencji bedzie lepsza
          niż polecona przez koleżankę.

          Nianię u koleżanki można "obejrzeć" w czasie pracy, pogadać z nią kilka razy -
          nianię z agencji widzi się dopiero na rozmowie.
    • maziq Casting na nianię 14.11.07, 08:51
      A my znaleźliśmy nianię z ogłoszenia - studentkę zaoczną pedagogiki
      i jest po prostu fantastyczna. I powiem szczerze ze wcale nie
      spotykałam się z nie wiadomo jaką ilością kandydatek. Ta przyszła
      jako czwarta i zdecydowałam się od razu bo wiem ze takie sensowne
      dziewczyny to długo pracy nie szukają wiec to nie jest tak jak piszą
      ze sie najlepiej spotkać z 20 kandydatkami i wybrać tą najlepszą.
      No i jeszcze te wszystkie pytania, które radzą zadać typu jak bedzie
      karać czy nagradzać dziecko, no nie wiem dla mnie to trochę
      absurdalne. Przeciez wiadomo ze na takie pytania mozna się
      przygotować i niekoniecznie się trzeba zamotać w zeznaniach jak
      sugerują w artykule. Ja tam po prostu sobie z nianią szczerze
      porozmawiałam, ona opowiedziała mi o sobie, o swoich
      doświadczeniach, nie na zasadzie przepytywania, tylko po prostu
      sobie pogadałyśmy przy kawie i na podstawie takiej rozmowy mozna
      najlepiej stwierdzić z kim się ma doczynienia. Plus parę dni
      spędzonych razem z nianią i dzieckiem i się wie czy to właściwa
      osoba.
    • sir.vimes Śmieszne 14.11.07, 09:48
      To jest po prostu śmieszne:

      "Po tym, że od progu zasypie nas pytaniami. Głownie o finanse. Ile chcemy
      zapłacić? Jak będą liczone nadgodziny? Jak płatne urlopy? Od razu chce wiedzieć,
      czy nie grozi jej przepracowanie."

      W końcu to nie ma być wolontariuszka tylko pracownica. Chyba normalne, że chce
      wiedzieć ile będzie pracować i ile zarabiać? Niania ma tez własne życie i nic
      dziwnego, że chce wiedzieć czy będą nadgodziny...
      • lola211 Re: Śmieszne 14.11.07, 18:52
        "Po tym, że od progu zasypie nas pytaniami

        Zaden kandydat na pracownika nie powinien tak postepowac- na takie
        pytania jest wlasciwy czas.Nie na poczatku rozmowy.
        • sir.vimes Re: Śmieszne 20.11.07, 12:17
          Trudno uwierzyć, ze bez przywitania się ktoś zadaje takie pytania już w drzwich,
          więc to "od progu" traktuje jako stylistykę.

          Moga to jednak być pierwsze z pytań zadanych przez pracownika i nie ma w tym nic
          dziwnego.
          Bo jeśli okaże się, że pracodawca wymaga pracy do 20.00 a niania ma np. własne
          dzieci, to w tym momencie wie, że dalsze pytania sensu nie mają bo miejsce pracy
          jej nie odpowiada. Dla mnie logiczne.
    • ml130676 Wiele do życzenia pozostawiają rodzice... 14.11.07, 10:47
      Tyle się w każdym artykule mówi o wymaganiach rodziców i o
      konieczności sprawdzania każdej opiekunki. Narzeka się na osobowość
      niani i jej wymagania finansowe, a co daje w zamian? Przytoczę
      przykład: niania, która zajmowała się moimi córkami to
      najwspanialsza osoba, jaką kiedykolwiek poznałam. Szczera, uczciwa,
      sympatyczna, ale nie wylewna na siłę lub do przesady. Serce mi
      pękało, kiedy musiałam z niej zrezygnować, ale brak tzw. płynności
      finansowej uniemożliwiał mi korzystanie z tego luksusu. Dzieci
      wylądowały u babci. Poleciłam nianię na forum tematycznym i szybko
      znalazła pracę. Cieszyła się, bo zarobki były dobre, a "państwo"
      mili, przywiązała się do dziecka, patrzyła, jak rośnie i robi
      postępy. Rodzice to tzw. "ludzie sukcesu", bogaci i chwalący się
      kilkunastotysięcznymi miesięcznymi zarobkami. Jej płacili "tylko"
      1600 zł. Pomińmy tak oczywisty fakt, jak nie zarejestrowanie niani w
      ZUS-ie czyli de facto zatrudnienie jej "na czarno". Każdy chce
      unikać podatków, jak tylko może. I wszystko byłoby w porządku, gdyby
      nie takie minusy tej pracy, jak: nie zapowiedziane wcześniej i
      częste nadgodziny (praca od 7 do 19-20, a czasem i do rana bez
      dodatkowej opłaty lub za tzw. ochłap, co łaska), aluzje, że niania
      za "taaakie" pieniądze powinna też gotować, sprzątać i nastawiać
      pranie, kiedy "państwo" są w pracy. Ponieważ "państwo" stworzyli na
      początku "kariery" niani atmosferę na pół koleżeńską, dziewczyna
      była mało asertywna i z czasem zaczęła się po prostu zajmować domem.
      Pan domu niestety był upierdliwym pedantem i z czasem zaczął
      wypominać nianio-gosposi niedokładności w usuwaniu kurzu, niesprane
      plamy z koszul etc. Cały czas jednak było miło i dało się wytrzymać.
      Po roku niania poprosiła o podwyżkę, gdyż zdarzało jej się już
      spędzać z dzieckiem nawet weekendy. Państwo obiecali, że dadzą
      podwyżkę "po nowym roku", a po miesiącu zaczęły się "kwasy". Nagle
      okazało się, że rodzice są niezadowoleni z pracy opiekunki. Mieli
      coraz częstsze pretensje o drobiazgi, zaczeli jej nawet robić uwagi
      odnośnie wyglądu i sposobu wysławiania (wcześniej jakoś tego nie
      zauważali), a szczytem było oskarżenie jej o kradzież ulubionej
      książki pana domu (rzecz bez wartości - jakiś kryminał), ostatni
      dzień jej pracy nie zwiastował niczego przykrego. Państwo wrócili,
      usiedli na przeciwko niani, stwierdzili, że nie mają do niej
      zaufania. Na pytanie, o co chodzi, odrzekli, że nie muszą się
      tłumaczyć, wypłacili jej pensję (bez nadgodzin) i kazali się szybko
      wynosić. Nie dali jej żadnych referencji, nie powiedzieli
      nawet "dziękuję" za cały ten okres pracy, kiedy dziewczyna zajmowała
      się ich dzieckiem od noworodka do małego, ale dobrze rozwiniętego
      dziecka, które było pogodne i uśmiechnięte. Państwo ci zatrudnili na
      miejsce mojej znajomej (więź z nią przeszła moje oczekiwania i
      okazała się kimś więcej niż tylko pracownikiem, kontakt utrzymujemy
      do dziś)kobiecinę, którą poznali w jakimś markecie. To prosta
      dziewczyna, nie potrafiąca się dobrze wysłowić po polsku, niezbyt
      czysta, ale...tania. Za 1000 złotych sprząta, gotuje i zajmuje się
      dzieckiem, a potem jeszcze dorabia u znajomych tych państwa jako
      sprzątaczka. Wyrzucona niania znalazła nową pracę, za o wiele
      większe pieniądze, pracuje krócej i pracodawczyni przywozi i odwozi
      ją do domu, dostaje premie i płatny urlop, dalej pracuje na czarno,
      ale cieszy się szacunkiem, wciąż jednak czuje niesmak pracy u ludzi,
      którzy po prostu nie zachowali klasy. Znam jeszcze kilka innych
      przypadków, bardzo podobnych, ale widzianych oczami osób-
      pracodawców, a konkretnie mających poprzewracane w głowie matek,
      które płacąc grosze wymagają cudów, trzeba znosić ich fochy, trudne
      dni, dąsy, depresje, ataki histerii etc. Warto może pomyśleć, zanim
      się postawi wysokie wymagania innym ludziom, co samemu jesteśmy w
      stanie dać z siebie. Narzekamy na swoich szefów w pracy, oburzamy
      się nieciekawą sytuacją pracowników marketów, cały czas wspominamy o
      prawie pracy, a jak nam samym przychodzi odegrać rolę tego, który
      płaci, stajemy się apodyktyczni i potrafimy urządzić innym ludziom
      nasze indywidualne piekło, którego nie znieślibyśmy, gdyby to ktoś
      inny tak nas potraktował. Nieeleganckie zachowania pracodawców wobec
      niań są dodatkowo nakręcane i usprawiedliwiane przez artykuły takie,
      jak ten. Nie można każdego traktować, jak potencjalnego złodzieja,
      kłamcę, sprawdzać go na różne sposoby, urządzać naloty jak CBA,
      jeżeli kiedykolwiek przyjdzie nam to do głowy - dajmy spokój z
      nianią i zapiszmy dziecko do żłobka, prywatnego oczywiście.
      • fanka2507 Re: Wiele do życzenia pozostawiają rodzice... 11.04.08, 12:11
        Pozdrawiam cię serdecznie ! Rzadko na forach można przeczytać tak
        rozsądne, mądre i wyważone opinie. Zgadzam sie z Tobą w każdym
        zdaniu. Kultura osobista niekoniecznie idzie w parze z wysokimi
        dochodami...
    • g0sik Re: Casting na nianię 14.11.07, 10:56
      Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie, że jest słabo ukrytą reklamą
      agencji opiekunek....Ja lubię mieć 100% pewność do osoby której
      powierzam swoje dziecko więc gdy córeczka była mała mieliśmy kamerę.
      Dla mnie to najlepsza forma sprawdzenia czy dokonaliśmy właściwego
      wyboru. Niestety bywało, że opiekunka która wydawała się idealną
      kandydatką jedyne co potrafiła to świetnie się sprzedać na rozmowie
      o pracę.....
    • boskajana Casting na nianię 14.11.07, 14:08
      Ja znalazlam super nianie z ogloszenia, wiec nie narzekam. Syn
      zadowolony, my zadowoleni, niania zadowolona smile
      Ale jakbym tak miala z kazda niaia spotkac sie najpierw na pol
      godziny, a potem jeszcze na 2 godziny, rekrutacje trwalaby dluzej
      niz rekrutacja pracownikow do firmy - to jest bez sensu...
    • agaw_80 Re: Casting na nianię 15.11.07, 00:04
      my mamy nianię z ogłoszenia- z internetu.
      wybraliśmy kilka ogłoszeń, parę rozmów z kandydatkami i sądzę, że wybór był dobry.
      żadne filmowanie, żadne podsłuchy- jakos intuicyjnie wiem, że się sprawdza.
      wydaję mi sie, ze szanujemy się nawzajem, były od początku ustalone jasne reguły.
      natomiast odnosnie głupkowatego artykułu- jeden apel- nie dajmy się zwariować,
      szanujmy innych ludzi, zachowajmy zdrowy rozsądek i będzie git
      • opt Re: Casting na nianię 29.02.08, 21:33
        Bardzo rozważny głos.Oczywiście współpraca musi odbywać się na
        wzajemnym zaufaniu a nie podglądaniu i podsłuchiwaniu.Istotną sprawą
        są jasne reguły ustalone na początku i ich przestrzeganie przez
        wszystkie strony.Ponadto zachowania,wypowiedzi dziecka są najlepszym
        obrazem efektów pracy z dzieckiem.Ponadto dlaczego to ma być
        opiekunka a nie opiekun.Ktoś złośliwie wypowiada się o emerytkach,a
        ja mogę dać przykłady starszych pań uwielbianych przez dzieci,bo
        metoda nie w wieku tylko w tym ile się z siebie daje tyle się
        zyskuje,a dziecko bez wiedzy pedagogicznej potrafi to lepiej ocenić
        niż wymądrzające sie mamuśki.
    • maziq Casting na nianię 15.11.07, 08:09
      My tez mamy super nianię co już pisałam na tym wątku. Zanim ją
      poznalismy byłam w 100% pewna że niezaleznie od tego jaką fajną
      osobę znajdziemy to będę ją chciała w jakiś sposób kontrolować,
      poprzez kamerę albo dyktafon, przynajmniej na początku. Potem jakoś
      to sobie odpuściliśmy, bo dziewczyna była naprawdę sensowna, dziecko
      uśmiechnięte. Ale powiem szczerze że ostatnio znów zakiełkowała we
      mnie myśl zeby jednak zainstalować kamerę. Wiem ze jest mnóstwo
      przeciwnikow tego pomysłu sugerujących ze to przeasada, ze trzeba
      zaufać drugiej osobie. Dla mnie jedno jest oczywiste - moje dziecko
      jest dla mnie najwazniejsze , a niania tylko osobą którą zatrudniam
      do opieki i na pewno jej uczucia nie są dla mnie ważniejsze niż
      dobro mojego dziecka. A naczytałam i nasłyszałam się trochę o
      niańkach które potrafią odgrywać niezły spektakl na oczach rodziców
      a za zamkniętymi drzwiami róznie bywa, czasem naprawe włos się jeży
      jak się w końcu zobaczy co się w domu dzieje. No i tak myślę o tej
      kamerze i myślę, tylko nie bardzo wiem jak się za to zabrać. Gdzie
      się kupuje taką kamerę i czy jest szansa zainstalować takie
      urządzenie tak by było niewidoczne? Jesli ktoś ma jakieś
      doświadczenia to będę bardzo wdzięczna za pomoc.
      pozdrawiam
    • matina031084 Casting na nianię 29.02.08, 23:16
      nie uważam żeby opieka u niani w domu była gorsza niż u siebie z
      wielu względów
      sama sie opiekuje dziecmi u siebie w domu
      i wcale nie robię prania ani nic
      robie tylko to co potrzeba aby miały czysto jak się bawiją i tak
      dalej
      jak robie obiad to przeciez dla dzieci
      jak bym była u kogoś równie dobrze mogła bym sie rozwalic przed
      telewizorem i nic nie robić
      więc jak bym miała do wyboru ogródek czy kawalerkę to bym wybrała
      ogródek
      pozatym
      1.dla dziecka nowy dom tez jest jakąs odskocznia...coś nowego
      ciekawego
      2.osoba ma pewność ze niania nie wyje jej wszystkiego z lodówki, nie
      będzie grzebać ani nic nie ukradnie
      3.niania do której dziecko sie dowozi jest przeciez również tańsza

      i tak dalej
      dlatego w tym punkcie się z tym artykułem nie moge zgodzić.
      • lavetti Re: Casting na nianię 07.06.09, 23:09
        Z taką nianią jak Ty, z całą pewnością nie zostawiłabym dziecka.
        1. Przy tej ilości błędów ortograficznych mniemam, że jesteś osobą
        słabo wykształconą.
        2. Twój sposób wypowiedzi jest co najmniej roszczeniowy.
        3. Wyjadanie z lodówki? Opanuj się, moja lodówka jest otwarta zarówno
        na dziecko, jak i opiekunkę.
        4. Masz swoje dzieci i opiekujesz się obcym? Gratuluję pomysłu
        rodzicom tego "Obcego".
        A teraz moje trzy grosze:
        znalazłam opiekunkę z ogłoszenia. W pierwszych chwilach rozmowy
        wiedziałam, że to właściwa osoba do opieki nad moim dzieckiem. Nie
        płacę jej kokosów, bo zarabia u mnie 1000 zł. Jej jedynym i
        najważniejszym obowiązkiem jest sprawowanie należytej opieki nad moim
        dzieckiem. Czasem ugotuje obiadek (wcześniej kupuję mrożonki typu
        marchewka, kalafior, brokuły, szpinak, etc. + jakieś mięsko w postaci
        cielęcinki), ale staram się, żeby jedzonko było wcześniej
        przygotowane. Nie robię żadnych kontroli ponieważ ufam tej kobiecie.
        Jest najcieplejszą osobą, jaką spotkałam w życiu, a moje dziecko
        rozwija się wspaniale. Telewizora w domu nie mam, ponieważ go nie
        potrzebuję, opiekunka nie poświęca czasu dziecka na zbędne oglądanie
        bezsensownych bajek. Moje dziecko wyprzedza swoich rówieśników o rok
        i uważam, że w ogromnym stopniu przyczyniło się do tego mądre
        podejście niani.
    • waldemar591 Casting? ... 01.03.08, 17:06
      Bardzo przepraszam za "naiwne" pytanie:
      - Co to jest "CASTING"???

      Zdaje sie, ze mamy do czynienia z gazeta "polskojezyczna" juz tylko z nazwy ...
      • mozambique Re: Casting? ... 03.03.08, 12:53
        oczywiscie idiotymzy sie rozpleniajaa

        CASTING to kompletpwanie obsady do czegos , wieloosobowej
        ktos chyab chce miec u sibei cały zepól nianiek ?

        jeslil jzu ktos nie moze wytzrymac bez amerykanszczyzny to nei cuh
        uzyej słowa PRZESLUCHANIE , i kandydtace kaze zatanczyc i
        zapspiewac

        bo juz, jak rozumiem, rorzmowa kwalifikacyjna nie wchdozi w grę ?
    • kol.3 Casting na nianię 03.03.08, 20:44
      Miałam w swoim czasie 3 nianie. Ta, która zaprezentowała się
      najlepiej była najgorsza. Po prostu wiedziała co się mówi na
      rozmowie wstępnej, a potem to już byla tylko porażka. Zero
      umiejętności radzenia sobie z dzieckiem, do tego poczucie krzywdy,
      że musi w taki sposób zarabiać.
      Nie za bardzo decydowałam się na studentki, jedna z dziewczyn
      przedstawiła mi swój napięty plan-grafik codziennych zajęc. Moje
      dziecko byłoby gdzieś upchnięte między bieganiem z jednego wykładu
      na drugi, no zupełny absurd. Interesowała mnie wyluzowana
      doświadczona młoda emerytka, dyspozycyjna. Trafiła mi się taka pani,
      energiczna, zdroworozsądkowa, z agencji. Do dziś utrzymujemy
      serdeczne kontakty mimo dziecko już dorosłe.
    • dee.angel Re: Casting na nianię 11.04.08, 13:20
      Moja obecna niania to juz numer 9 (w ciagu 3 lat). I jest to dopiero druga, z
      ktorej jestem w 100% zadowolona. Obie dobre nianie sa z polecenia, z niewielkim
      doswiadczeniem, ale za to z autentyczna (a nie tylko deklarowana) checia pracy i
      zabawy z dziecmi. I wcale nie musialam z nimi rozmawiac 3 godzin, zeby wiedziec
      czy chce dac im szanse. I tak naprawde to pewnosc mozna miec dopiero jak niania
      zacznie pracowac, a nie gadac smile Przeszlam przez wszystko - agencje polskie i
      zagraniczne, wszelkie strony internetowe, fora z ogloszeniami itd. W pewnym
      momencie faktycznie zastanawialam sie, czy to moze ze mna jest cos jest nie tak,
      albo nie znam sie na ludziach, albo zle im u mnie, albo cos innego robie nie
      tak. Okazalo sie, ze po prostu trzeba miec szczescie, bo wiele osob traktuje ten
      zawod jako cos, co kazdy moze robic i ze to latwizna, hehe smile
    • ruda9925 Casting na nianię 17.04.08, 00:36
      Jestem matką dwójki dorosłych dzieci,babcią przedszkolaczki którą wychowałam od
      urodzenia,dziś to radosna dziewczynka w wieku 5 lat,która chodzi do
      przedszkola.Ponadto od 17 roku zycia pomagałam zajmować się kilkorgiem dzieci w
      rodzinie,opiekowałam się również synem sąsiadki.Ot,opieka zobowiązująca,ale i
      swobodna/poza moją wnuczką/.Kiedy moja córka i wnuczka wyprowadziły się do innej
      dzielnicy,miałam 49 lat,wielką chandrę z powodu ,,utraty,,wnusi,z powodu pójścia
      na rentę,nie czułam się chora,z powodu samotności w domu.Maz skądinąd człowiek
      kochany szedł do pracy o 6 rano,wracał o 19 wieczorem.Dorosły syn żył swoim
      życiem,a wnuczka przebywała u nas od piątku wieczora,do niedzieli wieczora.I
      było zupełnie jak w bajce,pomyślałam,podumałam,posiedziałam w internecie,i
      pierwszy raz trzęsacymi się rękoma zadzwoniłam.Potem wizyta,daleko od mojego
      domu,ale pochodzę z innego świata,dla pracy mogę jeżdzić daleko.Ale tylko dla
      fajnej pracy.Cudo dziecko,miła mama,rozmowa,pytania z zesztu,i pytanie ,a co
      zrobię jak dziecko ruszy kolumnę płyt taty.No cóż,powiedziałam ze nie pozwolę
      nato,ale w duchu pomyślałam..dziewczyno,za miesiąc ,dwa,sama będziesz to chować
      po szafach.Nie dostałam tej pracy,ponoć ubiela mnie jakaś studentka.I dalej,i
      dalej.Dwa miesiące.A to chusteczki kosmetyczne,a to krem,a to coś tam.W ciągu
      tego czasu byłam na kilkunastu rozmowach.Był dzień próbny,ale wtedy babcia
      dziecka widocznie stwierdziła że byle baba nie będzie opiekowała się moim
      wnukiem,znowu na 100% następna praca i po kilku dniach dziękuję,w momencie kiedy
      podziękowałam innym rodzicom,bo ta praca miała być już moja.Robiłam z igły
      widły.Nie musiałam aż tak bardzo szukać pracy,sama tego chciałam.Warunków nie
      stawiałam aż takich wielkich.Jeśli samotnej matce mówię o 1100 zł,ona daje
      1000,praca od 6 rano do 18-19,bez windy 4 piętro,dziecko 7 iesięcy,umawiamy się
      na trzy dni ,dzwoni po 5 i o co pretensja?Czasami po rozmowach czułam
      poniżenie,pogardę,nie wiem jak to nazwać.Praca na 10 m.,albo na rok.Urlop
      bezpłatny,6-7-8 zł na godzinę.Za soboty,niedziele nic.Była pani,4 piętro,wózek
      na dół ,do
      góry,bez windy.Do tego w domu jeszcze 2 dzieci.Nie uwierzę że nie chorują.I
      pies,wielki,duży,co z tego że według nich łagodny i stary?
      Trzeba go wyprowadzić z dzieckiem na spacer.W środku miasta.Lubię zwięrzęta,sama
      mam dom ich pełen,pies,kot,a było ich dwa,chomik,a może pani powiesi pranie/to
      pewnie na początek/,a może wstawi ziemniaki ,albo usmaży mięso.A może pani
      jechać z dziećmi w sobotę na basen,bo tamta pani jest instruktorką pływania dla
      dzieci.Ludzie,to wszystko miało być za sumę 6-8 zł na godzinę.Naprawdę śmiałam
      się że w tym czsie kiedy szukałam pracy ,dzięki tym ludziom zwiedziłam prawie
      całą Warszawę.Czasami zabierałam na takie rozmowy wnuczkę,i wtedy łaziłyśmy po
      mieście.Wiecie dlaczego tak naprawdę mnie nie zatrudnił?Bo mam 50 lat,jestem
      wysoka i dość potężna,a raczej gruba.
      A coś takiego wśród młodych ludzi budzi odrazę.Czułam się poniżona,wręcz brak mi
      słów.Ostatni telefon,to ona daje ogłoszenie,dzwonię,po krótkiej chwili ,ale my
      już kiedyś rozmawiałyśmy ze sobą.Zrezygnowałam wtedy ,bo za daleko.Ale teraz
      pani która miała zająć się dzieckiem miała wypadek,a może stwierdziła że to dla
      niej za daleko?W każdym razie ja zajęłam jej miejsce.Troje dzieci,chłopcy,7m.3
      lata i 5 lat.Dwójka chodzi do przedszkola,mój jest najmłodszy,ale reszta w razie
      choroby siedzi w domu.Jadę 3 autobusami w jedną stronę,ok.1500 m na
      piechotę,brak dojazdu,poprostu wiocha,i co?Po 9 miesiącach nie zmieniłabym tej
      pracy na inną.Dzieci?
      Jak dzieci,zależy od humoru,z młodszym mamy swoje nawyki,starsi chyba dopiero
      teraz zaczeli mnie akceptować,mama na początku nawet nie chciała sprawdzić
      mojego dowodu,dopiero po perwasji rodziny uznała to za słuszne.Bywa że jestem
      zostawiana sama sobie,nawet jeśli tych dzieci jest więcej niż jedno.Nie robię
      nic ,co im by nie odpowiadało.Dzieci nie siedzą plackiem przed telewizorem,jedzą
      o ustalonych porach,cukierek,czy czekoladka jest sporadycznie,dom jest
      duży,ogród,las.Poznałam ich rodzinę,sąsiadów,wszyscy mili.Dlaczego
      ta wielka pani psycholog twierdzi że coś ze mną nie t5ak że jeśli mam
      lat 50/u niej 60/i mam rodzinę ,wnuki,to nie mogę mieć czsu dla mojej
      przyszywanej rodziny?Jestem wolna,jeśli moja córka ,ma wolny dzień,a
      moja szefowa twierdzi że akurat 3 maja ma wesele i nie ma z kim zostawić
      dzieci,to dlaczego mam być psychiczna według tej pani ,że przyjadę,pewnie szef
      odbierze mnie,moją córkę i wnuczkę z autobusu,i spędzę z dziećmi więcej niż 24
      god.Płacą mi za wszystkie godz.Nie ruszam szaf,nie ruszam alkocholu,czasami
      spróbuję zupy,którą przygrzewam dzieciom.Dostaję wolne dni,bo przyjechała
      babcia,albo mama ma wolne na święta.Nawet jak zachorowałam po wielkiej nocy,też
      mi zapłacili.Nie mam zadnej,nawet najmniejszej sprawy nietak.Przegrane płyty
      ,szef nigdy nie wtrąca się do tego co robię,pracuje w domu ,jest pomocny w razie
      czego,ale staram się nie nadużywać jego czasu.Dlaczego emerytki stawiane są pod
      ścianą?Przecieć to nie szkoły uczą nas miłości do dzieci ,trzeba ją mieć w
      sobie.Teraz czuję się spełniona ,doceniona,szanowana.A te baby
      z reklam ,niech zachowają dla siebie swoje zdanie.A mamy niech liczą na swoją
      intuicję,bo naprawdę nigdy niewiesz kto da miłość twojemu dziecku,a tobie
      radfość życia i zwykłą pomoc.Pozdrawia
Pełna wersja