Dziś zjadłam dwa zimne,prosto z lodówki kotlety mielone i zagryzłam
je trzema waflami z nadzieniem kakaowym i polewą czekoladową...Bleee!
Nie miałam czasu dzisiaj spokojnie zjeść:rano do pracy,w pracy
młyn,że mowy nie było o śniadaniu,po drodze z pracy musiałam
załatwić 3 sprawy,potem w te pędy wystroić córki do pediatry na
kontrolę.Wróciłam,dałam Małej zupkę,starszej odgrzałam i podałam
resztę wczorajszej pomidorowej.Po zupce Mała w ryk,bo chciała spać,a
że mnie ssało,a chleba ani bułki w domu niet,to wchłonęłam takie
wykwintne danie i zabrałam się za uśpienie Malutkiej.Uff...chwila
oddechu...
Miewacie takie szalone dni?Jadacie tak oryginalnie ?