pacia811
22.11.07, 11:59
po roku walki z "potworną alergią na niewiadomo co" u mojej córki
(14 miesięcy ma młoda), po okropnym AZSie, okazało się, że mała ma
lamblie, owsiki i grzyba. leczymy się w tej chwili i jest dużo
lepiej...ale jest pewne ale, z którym nie wiem co mam zrobić...
jak wiadomo pasożyty, które ma córka są związane z brudnymi rękami.
wiadomo też, że ktoś małą zaraził tymi gadami...
i jest problem z teśćiami, bo oni nie mają wogóle zwyczaju mycia
rąk. mąż próbował tłumaczyć im, że mają myć ręce jak do nas
przychodzą-owszem po wejściu do mieszkania każdy przykładnie umył
ręce- potem wszyscy skorzystali z kibla i nikt nie pofatygował się
do łazienki............chce mi się ryczeć, bo boje się, że znów
wrócą wszystkie zmiany na ciele mojego dziecka....
jakoś nie potrafie dorosłym ludziom mówić o higienie, o porządnym
wymyciu rąk. nie mogę też jakoś za każdym chodzić i pytać czy umyłeś
rączki...nie mam zbyt dobrych stosunków z teściami, nie są
oczywiście złe...moi tesciowie uważają mnie za dziewczyne z "dobrego
domu" tzn z wykształconego, inteligentnego itakie tam.....ja nie
traktuje ich jako wartwa niższa...ale w takim przypadku mówienie, że
nie myją rąk--nie wiem jak na nich zadziała.....
co gorsza zbliżają się świeta....a więc odwiedziny.....
poradźcie coś, może macie jakieś delikatne patenty jak wytłumaczyć
im mycie rąk.....