headonshoulders
26.11.07, 14:24
Chyba nastapil koniec mojego zwiazku.
Mielismy isc w zeszlym tygodniu na terapie razem do psychologa.
O daty mial sie dowiedziec on ( taka byla umowa) a ja mialam
zalatwiac inne wspolne sprawy.
O datach nie wspomnial natomiast w srode uslyszalam ze jedzie z
kolegami do bratyslawy (6 osob, on jeden zareczony koles i czterech
singli) . Powiedzialam ze absolutnie nie podoba mi sie ten pomysl
poniewaz mamy teraz problemy, ja musze go za kazdym razem blagac jak
chce gdzies razem z nim wyjechac a on leci jakby mu sie d... palila
kiedy jest w perspektywie pijanski wyjazd do wschodniej europy z
kolegami.
Oczywiscie to ze nie chcialam zeby pojechal w ogole nie
poskutkowalo, pojechal i nie odzywal sie 2 dni. W koncu zadzwonil ,
teraz jest z powrotem i chce ze mna porozmawiac.
Co mam robic? On mi wmawia ze narzeczona kolegi nic nie miala
przeciwko wyjazdowi kolegi a ja robie cyrki. Ale co do cholery jest
w bratyslawie oprocz dziwek i alkoholu??? NO CO????