Dodaj do ulubionych

Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka?

    • aska2000 NIE poświęcam się ANI dziecku, ANI partnerowi!! 27.11.07, 09:47
      Nienawidzę tego słowa - mam uraz od małego, niestety sad(

      Jak już ktoś przede mną napisał- spędzam czas z dzieckiem, sporo tego czasu,
      naprawdę.Pracę nawet tak sobie poustawiałam, by 1-2 popołudnia być z Małą (1
      klasa) w domu. Wcześniej, zanim poszła do przedszkola, miała mnie 'na
      wyłączność'(osobny temat, nie będę ciągnąć ).
      Za to wieczorami (powiedzmy 2-3 razy w tyg.), kiedy ma opiekę swojego taty ja
      wybywam z domu - na basen, czasem na zakupy, kawę czy do kina.
      I nie wyobrażam sobie inaczej - czas tylko dla siebie jest może i egoizmem, ale
      niezbędnym dla zdrowia psychicznego! wink

      'Porzucam dziecko' (wg nomenklatury niektórych dyskutantówwink również od czasu do
      czasu - wyjścia bez Małej, która zostaje wówczas u mojej Mamy, to jednak nie
      częściej (statystycznie rzecz ujmując;P) niż 1-2 razy w miesiącu.
      Aha- i przez 7,5 roku swojego życia moja córa została pod wyłączną opieką Babci
      przez 5 tygodni w trzech 'kawałkach' - 1 tydz. nart, 2 x po 2 tyg. wyjazdów
      wakacyjnych (odpowiednio 5,5 i 7 lat).
      Dziecko było zachwycone, ja stęskniona wprawdzie, ale wreszcie 'oderwana',
      Babcia nieco zmęczona, ale szczęśliwa - czyli chyba nikt nie ucierpiał, prawda?
      smile
    • hrabina_murzyna Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 09:58
      zebra12 napisała:

      > Często czytam, słyszę, że kobiety poświęcają swój czas i energię
      > mężowi/partnerowi kosztem dziecka. Np wspólny wyjazd sam na sam,
      czy wieczorny wypad na imprezkę.

      Doprawdy ciekawe stwierdzenie. Wakacje czy kino z ojcem dzieci to
      faktycznie rażące zaniedbanie. Takim babom to powinno się dzieci
      odbierać po prostu.

      > Wyobraźcie sobie, że ten oto mąż/partner nagle Was zostawia,
      > zdradza, opuszcza.
      > Wy zaś odstawiłyście dziecko dla niego. Jak się czujecie?

      To akurat są konsekwencje nieodstawienia dziecka.

      > Patrząc wstecz nie żałuję tego, że nigdy nie dałam się namówić
      > mężowi na jakiś wypad gdziekolwiek. Zawsze wybierałam dzieci.
      Teraz zostały mi tylko one.

      kolejna toksyczna mamusia. I Ty mówisz o miłości do dzieci. Jak byś
      je kochała to dbałabyś nie tylko o siebie, ale i o ich ojca. Nie
      rujnuj im życia kobieto.

      > Czuję tylko wstyd i nienawisć do siebie, że uprawiałam z nim seks.
      > Nienawidzę się za to!

      I dobrze, bo kto by Cię zapłodnił. Wiesz mi się wydaje, że
      psychiatra to jak najbardziej wskazany w Twoim przypadku.
    • adellante1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 10:22
      zebra12 napisała:

      > Patrząc wstecz nie żałuję tego, że nigdy nie dałam się namówić
      > mężowi na jakiś wypad gdziekolwiek. Zawsze wybierałam dzieci. Teraz
      > zostały mi tylko one.
      > Czuję tylko wstyd i nienawisć do siebie, że uprawiałam z nim seks.
      > Nienawidzę się za to!
      > Nie wiem czemu i nie umiem się z tego wyleczyć!
      > Czuję się jak zbity pies!
      > Miało być nie o tym.... sad

      Kobieto... to sie kwalifikuje pod psychiatryka....
      Nie dziwię się że się rozwodzisz, natomiast dziwie sie ze ten facet jakimś
      niesamowitym cudem zmarnował z toba tyle lat.
      Przypomnij sobie jeszcze jedna okrutna prawdę ze tylko dzieki temu ze uprawiałas
      z nim sex masz te dzieci...
      Skad się takie biorą????
      najlepsze jest to ze z czasem dzieci odejda od ciebie.... Im szybciej tym lepiej...
      • krwawakornelia nic innego nie robie tylko swiece...n/t 27.11.07, 10:23
      • hrabina_murzyna Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 10:58
        Adellante
        te dzieci to 3 dziewczyny. Jak myślisz, co się stanie za kilka lat?
        Podobnie jak matka zacisną zęby, w egipskich ciemnościach, pod
        kołderką, po cichutku pomęczą się kilka razy, aby tylko dzieciaka
        zmajstrować i poszedł od łoża. Albo w drugiej wersji będą się
        puszczać na lewo i prawo.
        • adellante1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 11:12
          Nie wiem co bedzie, nie potrafie prorokować. na pewno Tak skrzywiona psychika
          nie wierzę że kobieta z tak zdeformowaną psychika bedzie w stanie przekazać im
          normalne wartosci rodzinne i społeczne ponieważ sama takowych nie posiada.
          • marina2 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 11:21
            zebra chyba się pogubiłaś.nie wiem w jakim bólu napiłaś ten
            post,ale w Twoim mieście są dobrzy terapeuci.pogadaj z
            którymś.pozdrawiam
    • koza_w_rajtuzach Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 11:07
      Nie poświęcam mężowi czas kosztem dziecka. Jasne, że czasem
      wyskoczymy gdzieś. Jeśli na kilka dni to zabieramy ze sobą również
      dziecko (żadne z nas nawet nie myśli, że moglibyśmy postąpić
      inaczej), a jeśli na kilka godzin to czasem zostawiamy córkę z
      dziadkami, z którymi jest przeszczęśliwa.
      Raczej staram się nie robić niczego kosztem kogokolwiek. Dziecko
      jest ważne, ale mąż również.
      • niutaki Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 11:26
        nikomu niczego nie poświęcam niczyim kosztem, ale przyznaję dopiero niedawno do tego doszłam.
        • aste Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 12:52
          och to ja się dopuszczam tych zaniedbań, niestety zbyt rzadko bo jedni i drudzy
          dziadkowie mieszkają w innych miastach niż my, ale jak już tam jedziemy to
          zawsze mykamy w miasto czy na spacer bez małej- zachwyconej towarzystwem
          dziadków- Ida już teraz mnie piłuje, żeby mogła pojechać na ferie (gdzie do
          ferii jeszcze!!) do dziadków, całkiem SAMA podkreśla zdecydowanie dużymi literami.
          częściej zdarza mi się wypuszczać samej na ploty, kawę, basen, i mąż też jak ma
          okazję to go wykopuję z domu na piwo niech ma, ja w tym czasie jak już mała
          idzie spać oglądam komedie romantyczną której ukochany za nic nie chciałby ze
          mną oglądać. UWIELBIAM ZANIEDBANIA!
    • g0sik I jeszcze jedno....... 27.11.07, 11:52
      Mam wrażenie, że wyszłaś za faceta którego wogóle nie kochałaś - to
      musiała być jakaś dziwna i chłodna kalkulacja....
      Masz 3 córki i jeśli czegoś nie zrobisz skrzywisz je psychicznie być
      może na zawsze....Czy na prawdę nie widzisz dookoła siebie ludzi
      którzy żyją inaczej? Wierz mi, ze żadna normalna kobieta nie
      chciałaby aby któraś z Twoich córek została jej synową....mając
      takie wzorce z domu.
      • zebra12 Gosik 28.11.07, 06:04
        Wiesz, co mi mój mąz powiedział kilka dni po slubie...
        Widzę, a on sie pakuje, wyraźnie gdzieś wybiera. Więc pytam go,
        gdzie jedzie. On na to, że jedzie do swojej mamy. Na to, ja pytam,
        co ze mną, a on rozbrajająco:
        - Ty jestes takim szczurem miejskim, to cię nie biorę...
        • raxa.avra Zebra do jasnej cholery !!! 28.11.07, 09:17
          Skoro od początku to on był nie fair - bo najwyraźniej to próbujesz nam
          przekazać, to jakim kurna cudem chciałaś mieć z nim trójkę dzieci??!
          Dlaczego robiłaś z nim kolejne i kolejne ??? Tylko błagam Cię nie pisz mi
          pierdół w stylu "myślałam, że się zmieni" smile
          • triss_merigold6 Re: Zebra do jasnej cholery !!! 28.11.07, 09:34
            Zapewne chciała mieć dzieci, w dodatku zeby wszystkie miały to samo
            nazwisko. Z opisów wynika, że pan ani przed ślubem ani po ślubie nie
            prezentował się rewelacyjnie, Zebra z wielkiej miłości nie
            ślubowała, dla kasy czy pozycji przyszłego męża też nie. Sorry -
            widziały gały co brały.
    • mara_jade73 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 11:57
      Nie uważam, że wyjście z mężem na imprezę czy do resteuracji było
      czymś co odbywa się kosztem dziecka. Zwłaszcze, że Michał zostaje
      wtedy z moimu rodzicami, których uwielbia. Nie bardzo rozumiem tok
      rozumowania autorki.
    • 18_lipcowa1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 12:00
      wcale sie nie dziwie ze sie rozwodzisz
      nie umiesz wyposrodkowac tego ze w oprocz bycia matka pozostalas
      kobieta i zona?
      trudno, szkoda ze zmarnowalas facetowi tyle lat
      a co bedzie jak corki dorosna i odejda???????
      • krwawakornelia zrob przysluge sobie dzieciom i spoleczenstwu 27.11.07, 12:02
        i idz na psychoterapie.
      • wieczna-gosia Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 13:28
        Solidarnosc jajnikow zawsze mnie wzusza no po prostu masakra- wiadomo ze mu
        zycia zmarnowala bo to zla kobieta byla hehe.....
      • zebra12 wiesz, to mnie akurat nie rusza... 28.11.07, 05:41
        Niech sobie najpierw zdejmie pampersa! Facet 40 lat i nigdy nie
        zdarzyło mu się pracować, żeby sobie choć rok! opłacić składki ZUS!
        A dzieci wciąz pyta, do której klasy chodzą...
        Ale skoro go uważasz za takiego nieszczęśliwca, to łykaj, bo jest
        wolny!
    • wieczna-gosia Prrrr dziewczyny prrrrr chlopaki :) 27.11.07, 13:25
      zebra troche o swoim malzenstwie pisala i naprawde zalowanie jej prawie bylego
      bynajmniej nie wchodzi w rachube.

      Ja troche ja rozumiem- zeby z takim bubkiem strzelic sobie 3 dzieci- trzeba sie
      niezle zaslepic. Otworzyly jej sie oczy (i brawo brawo) i ma dziewczyna
      dokladnie przeciwstawne odczucia czyli licza sie dzieci, wszyscy faceci to
      swinie i nie warto na nich splunac. I dopoki czlowiekim szarpia takie emocje
      chwilowo- wszystko jest ok.

      Ale zebra! naprawde chialabys by twoje corki analigicznie poswiecily sie
      dzieciom? By w sytuacji konfliktowej po prostu wialy od samca gdzie pieprz rosnie?

      Bo ja nie. ja bym chciala by moje corki znaly swoja wartosc. by wiedzialy ze
      moga miec meza i dzieci a moga ich nie miec, ale wazne by wiedzialy ile sa warte
      i ze najwazniejsza osoba w ich zyciu sa one same. I poswiecenie jest piekna
      sprawa gdy wyplywa z nas i naszych pragnien, ale gdy wyplywa z zewnatrz- staje
      sie kajdanem, ktory nas wyjalawia a nie ubogaca.

      Naprawde strasznie ci wspolczuje. Ale nie oddawan swoich przezyc dzieciom- wrecz
      przeciwnie pokombinuj jak porazke wlasnego zwiazku przekuc na szczescie- swoje
      wlasne i swoich dzieci. A nie wierze- no po prostu nie wierze ze czlowiek moze
      byc szczesliwy skazujac sie na samotnosc- nazwijmy rzeczy po imieniu. Czasowo-
      tak- czasowa samotnia moze byc super. Ale dzieci odejda. I co wtedy? Wtedy
      kochana trzeba miec przy sobie fajna bratnia dusze- taka do pogadania i do
      pobycia razem. Taka co w chorobie pomoze a w zdrowiu poswietuje z toba.

      Uwazam ze wylezienie po 12 latach duzgoczacego zwiazku samotnie- jest malo
      prawdopodobne, tym bardziej ze twoja rodzina z tego co pamietam nie jest
      strasznie wspierajaca. Idz do psychologa, nie ogladaj sie na meza, po pierwsze
      wiedziec nie musi, po drugie czasami antydepresanty czynia cuda, po trzecie
      jeszcze sie taki nie urodzil co normalnej kobiecie dzieci w Polsce odebral. A
      koieta nawet z deprecha to nadal normalna kobieta smile
      • adellante1 Re: Prrrr dziewczyny prrrrr chlopaki :) 27.11.07, 14:09
        Od jakiegos czasu poczytuje jej wypowiedzi... Sorry gosia ale nie przekonujesz
        mnie ani troche. Przy tego typu kobiecie nie ma miejsca na normalnego faceta.
        Każdy by zwariował. Dla mnie kobieta od wielu lat kwalifikuje sie na poważna
        terapię....
        • purpurowa_komnata Re: Prrrr dziewczyny prrrrr chlopaki :) 27.11.07, 14:23
          A mnie przekonuje wypowiedż Gosi(zresztą wypowiedzi Zebry czytuję). Adelllante zapomniałeś jeszcze o jednym ogniwie: Przy tego typu facecie nie ma miejsca na normalną kobietę. I to jest to zapomniane ogniwo. Poważna terapia jest konieczna i owszem...
        • triss_merigold6 Ano 27.11.07, 14:53
          Wychowa córki w takim klimacie i potem jakiemuś Bogu ducha winnemu
          chłopu się jedna z drugą trafią. A spędzanie reszty życia pod
          hasłem "dzieci są dla mnie wszystkim" to paranoja, dzieciom życie
          zatruje.
          Zebra! Znajdź sobie fajnego gacha, poznaj smak dobrego seksu i
          wyluzuj.D
      • andaba Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 14:11
        Naprawde sądzisz, ze dzieci pozostawione z lubiana nianią, babcią lub starszym rodzenstwem, powiedzmy raz w miesiącu, są takie nieszczęśliwe? Wątpię. To dla nich miła odmiana.
        Gdzie ten koszt dziecka? że ma zadowolonych i wypoczętych rodziców?
        Koszt jest wtedy, gdy rodzice wyjeżdzaja na rok za granicę na dorobek i zostawiaja dzieci z byle kim, ale nie jednorazowe wyjście.
        • marina2 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 14:23
          a ja się tym bardziej podpisuję pod tym co napisała Gosia.kobieta
          jest w momencie bardzo bolesnym.wybuch nastąpił wkoło gruz.ale
          wkrótce poukładasz może czas zacząć.rany są jak widać głębokie.
          dziwi mnie od jakiegoś czasu ,że forum ,które w moim odczuciu miało
          być wspierającym,empatycznym zamieniło się w dowalanie
          leżącemu.cudzym kosztem zrobić sobie dobrze,pouczać,wylać żółć
          frustracji.przeraża mnie ,że mijam się z ludźmi na ulicy ,uśmiecham
          się do nich a to możecie być Wy forumowiczki.zza monitora jadem
          brakiem empatii-bezpiecznie co?w realu kim jesteście skrzywionymi
          paniami z banku?sfrustrowanymi nauczycielkami?
          można napisać "masz coś z głową" ale można też "szkoda życia
          Twojego Twoich córek jest jeszcze czas".a córeczki zebra ma
          prześliczne - szkoda ,żeby były nieszczęśliwe.trochę
          życzliwości.myślicie ,że jak kogoś kopnicie w tyłek to wstanie i
          się poprawi?a za chwilę wątek o karach cielesnych-nie ja nigdy ,ja
          nie zwierzę.człowieczeństwa tu na lekarstwo.
          zebra walcz.pozdrawiam
          • zebra51 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 15:01
            zebra12, kurczę, dziewczyno....
            smutno mi się Ciebie czyta... życzę Ci poukładania wszystkich spraw,
            życie powinno byc choc troche przyjemne, nie tylko poświęceniem.

            też zebra, ale 51
          • zebra12 Dzięki Marina... 28.11.07, 05:35
            za zrozumienie, pociechę i wsparcie...
    • zagrasia Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 15:09
      wazny jest umiar we wszyskim, nawet w poswiecaniu czasu dla dziecka...
    • zonka77 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 17:16
      TO jakiś żart?
      • tosina Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 27.11.07, 17:22
        Oj nie sadez. Kobieta ma glebszy problem i to z soba .Zreszta na
        innym forum wyrazala podobne wnioski.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=72431281&a=72541046
    • zapracowana6 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 08:41
      Zebro, na pierwszy rzut oka wyglada to tak, że wyniosłaś dzieci na
      piedestał kosztem męża. Nie jest to normalne i związek się rozpada.

      Być może jest odwrotnie: masz tak toksycznego męża, ze uciekasz od
      niego a Twój nazbyt emocjonalny związek z dziećmi jest tylko
      konsekwencją pierwszego problemu?

      Znajdż kogoś, kto pomoze Ci się zdystansować- psychoterapeuta byłby
      optymalny, ale może chociaż przyjaciel, znajomy, z którym można
      rozsądnie porozmawiać. Musisz dotrzeć do istoty problemu, bo na
      razie się miotasz.
      Pozdrawiam i życzę odzyskania równowagi i spokoju.
    • przeciwcialo Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 09:25
      Moja rodzina to mąz i dzieci. Nie wyobrażam sobie że zaniedbuję
      któregoś z nich. Tak samo bolałoby mnie gdyby mąz skupił sie na
      byciu tylko ojcem a juz niekoniecznie mężem.
      • adellante1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 09:40
        zebra12 napisała:

        > Niemowlę potrzebuje matki! Dokładnie matki! Ojca niekoniecznie, ale
        > matki tak(...)


        > Nie zostawiłabym dziecka, choćby nie wiem co, dla własnej rozrywki
        > czy wypoczynku(...)

        > wogóle mnie nigdzie nie ciągnie. Jestem zmęczona. W sumie do ludzi
        > nie wychodzę jak nie muszę(...)Często wtedy nawet nie odbieram
        > telefonów i nie otwieram drzwi jak ktos dzwoni(...)

        > Nigdy nie chodzę na Sylwestra, bo lubię spać.

        > I mam święty spokój! Nie wyobrażam sobie faceta juz od 17 w domu...



        To taka garść cytatów z autorki watku.
        I co moze powiecie ze biedaczka siedzi w toksycznym związku, mąż jej życie
        zmarnował.... Taaaaaaa.
        Wg mnie człowiek z taka psychiką powinien naprawde szukac spercjalisty i to nie
        pierwszego lepszego ale jednego z najlepszych...
        Ewidentnie sama na własną prośbę schrzaniła swoje małżeństwo a teraz żale do
        całego swiata i wszystkich mężczyzn..
        • triss_merigold6 [...] 28.11.07, 09:47
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • adellante1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 09:57
            Dokładnie tak jak mówisz..
            Ps
            wczoraj dokupiłem "męskie gry" - kobita jest boska, Agata Christie przy niej to
            pikuś.... Dzieki. Ogólnie jak widze jej książke to nie mogę sie oprzec już smile))
        • agao_72 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 10:22
          kurcze blade, to już zaczyna wygladać jak jakiś przypadek kliniczny.
          szkoda dzieciaków.
        • zapracowana6 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 10:45
          Adellante, w wiesz,ze takie zachowania są typowe dla depresji?
          Mąż niszczył żonę przez ileś lat, żona ma teraz deprechę, która
          tylko pogarsza całę sytuację, i tak w koło Macieju...
          Nie twierdzę,że tak jest na 100%, ale taka opcja też wchodzi w grę.
          • adellante1 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 11:35
            Żaden z przytoczonych przeze mnie cytatów nie jest wynikiem depresji...
            A posty dotyczące mężczyzn nie są obrazem kobiety niszczonej przez męża. Z
            resztą jak ją może niszczyć mąż z którym nie mieszka i widują sie jeden dzień w
            tygodniu co? (vide wcześniejsze posty z innego wątku)
            • zapracowana6 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 12:11
              Niewiele wiesz o depresji.
              • triss_merigold6 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 12:34
                Ja za to wiem, bo kiedyś leczyłam. Żaden z powyższych tekstów nie
                wskazuje na depresję tylko na nadgorliwość kobiety, ktorej jedyną
                życiową rolą jest bycie matką i ktora na własne życzenie wymiksowała
                się z innych aktywności.
                Tekst o tym, że niemowlakowi ojciec niepotrzebny do depresji ma się
                nijak. To tekst kobiety, ktora nie potrzebuje mężczyzny do innej
                roli niż rozród.
                • zapracowana6 Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 12:58
                  To,że się leczyłaś nie znaczy,że wiesz.
                  Izolowanie się od świata, zamykanie w 4 ścianach i kurczowe
                  trzymanie ludzi, którzy w mniemaniu danej osoby zapewniają poczucie
                  bezpieczeństwa- emocjonalnego bezpieczeństwa, to jeden z symptomów
                  depresji.
            • zebra12 adellante1 i czytaj uważnie moje posty 28.11.07, 12:38
              skoro już je tak śledzisz...
              Nie mieszkam z nim od września. I czuję naprawdę ulgę!
        • zebra12 adellante1 Ty niewiele rozumiesz 28.11.07, 12:34
          Kiedyś taka nie byłam! Jeździłam stopem po Polsce, miałam
          przyjaciół, wyjeżdżałam na wakacje. Potem wyszłam za mąż...
          Usłyszałam, że wyjeżdząć NIGDZIE nie ma potrzeby, bo można siedzieć
          na wsi u teściowej. Żadne wakacje, wypady, rozrywki! I mąz sobie
          jeździł, ale sam, bo zawsze mówił, że służbowo. Nigdy nie miał dla
          mnie czasu, ani tym bardziej dla dzieci.
          Kidyś moja 3 tygodniowa córeczka miała zapalenie płuc. Była barzdo
          chora, ledwo przeżyła. Gdy wyszła ze szpitala, zachorowała moja
          starsza na jakiegoś wirusa jelitowego. Pytam więc męża czy nie
          mógłby zostać z maluszkiem, żebym poszła z 3 latką do lekarza. A on
          a na to, że nie, bo wychodzi do pracy. Wzięłam więc do tramwaju
          zapakowałam dzieci i pojechałam do lakarza. Tak drżałam o zdrowie
          małej, przeciez dzień wcześniej wyszła ze szpitala, jeszcze na
          zastrzykach była... Zeszło mi u lekarza kilka godzin. Wróciłam po
          12. Patrzę, a on sobie śpi!.......

          Innym razem powiedział mi, że zaakceptuje te dzieci, jeśli będę je
          wychowywać, tak, jak on sobie tego życzy!...... Dodam, że to są jego
          dzieci.....

          Wiele razy, gdy jeszcze nie pracowałam wychodził z domu i zostawiał
          mnie bez pieniędzy. Często wyzywał, szantażował. Nie będę opisywała
          tutaj szczególów, bo i tak mnie wyśmiewacie i poniżacie. W każdym
          razie mój prawnik miał zamiar zgłosić sprawę do prokuratury. Tylko
          ja odmówiłam, bo zwyczajnie się go...boję!

          Często znęcał się nad dziećmi, bił je, rzucał nimi, ciągnął, groził.
          Mnie osobiscie straszył siekierą i nożem!
          Jak wieczorem słyszałam chrobot klucza w drzwiach to miałam serce w
          gardle!
          Uciekałyśmy szybko z dziećmi do drugiego pokoju i udawałyśmy, że
          śpimy!
          Wiele, wiele innych rzeczy się wydarzyło w naszym cudnym
          małżeństwie. Teraz jestem kłębkiem nerwów.
          Kiedyś zostawiłam na pół godziny z nim dziecko, bo wyszłam do pracy,
          a mój tata jeszcze nie zdążył do nią przyjechać, a on juz ją zbił,
          bo...za wolno jadła sniadanie!
          A jak moja najstarsza była malutka, miała około 2 lat, to poroniłam
          ciążę. Poszłam do szpitala, Tosia została z nim. Ja wracam po 2
          dniach i zastaję taki obraz: mąż siedzi uchachany z kolegami,
          dziecko w krzesełku głodne i brudne, bo podał jej stary barszcz,
          który sama ugotowałam przed poronieniem. Tyle, że to był sam barszcz
          bez ziemniaków, bez śmietany, taki goły. A ona nie umiała sobie
          nabrać na łyżkę, takiej wody. Wszystko jej się wylewało. A on
          imprezka...

          Ech, jakbym miała wszystko opisywać to byście się zdziwiły!
          A teraz pomyślcie skąd moje poglądy wynikają....

          Czemu nie odeszłam?
          Bo wciąż liczyłam na poprawę. Głupia byłam? Wiem! ale to nie powód,
          żeby mnie tak deptać i kopać!
          Do teraz ludzie do mnie wydzwaniają, zebyśmy się pogodzili....
          Kto nie przeżył tego co ja, tego strachu, tego opuszczenia, tej
          samotności, tego odrzucenia, tego ponieżnia, tych wyzwisk...ten mnie
          nie zrozumie!
          I jeśli macie napisać mi cos tak raniącego, to lepiej nic nie
          piszcie, bo naprawdę jestem na krawędzi!
          • gryzelda71 Re: adellante1 Ty niewiele rozumiesz 28.11.07, 12:44
            Zebra na początku napisałaśtongue_outatrząc wstecz nie żałuję tego, że nigdy nie dałam się namówić
            mężowi na jakiś wypad gdziekolwiek. Zawsze wybierałam dzieci.

            Kilka postów niżejsuspicious Usłyszałam, że wyjeżdząć NIGDZIE nie ma potrzeby, bo można siedzieć
            > na wsi u teściowej. Żadne wakacje, wypady, rozrywki!

            Co jest prawdą?
            • ledzeppelin3 Re: adellante1 Ty niewiele rozumiesz 28.11.07, 12:56
              Zebra na początku napisałaśtongue_outatrząc wstecz nie żałuję tego, że
              nigdy nie dałam
              > się namówić
              > mężowi na jakiś wypad gdziekolwiek. Zawsze wybierałam dzieci.
              >
              > Kilka postów niżejsuspicious Usłyszałam, że wyjeżdząć NIGDZIE nie ma
              potrzeby, bo m
              > ożna siedzieć
              > > na wsi u teściowej. Żadne wakacje, wypady, rozrywki!
              > Co jest prawdą?

              To może być mechanizm wyparcia...dziewczyna racjonalizuje sobie, że
              dobrze, że z mężem nie pojechała, że CHOCIAŻ TO świadczy o tym, ze
              jest dobrą matką (a pewnie w rzeczywistości mąż i tak nie pytał
              tylko jeźdźił sam). Cały wątek świadczy o tym, że próbuje sobie
              podreperować ego- przyczyną sa tu wyrzuty sumienia, że facet
              maltretował dzieci, a ona nie bardzo umiała się przeciwstawić. To
              częste u ofiar przemocy
            • zebra12 gryzelda71 28.11.07, 13:32
              Jedno i drugie. Mój mąz zawsze unikał kontaktu z dziecmi, mnie przy
              okazji "zlewał". Potem chciał pokazać, że jednak mnie lubi. Było to
              na zasadzie: patrz jak ja się nad tobą lituje. Zawsze z pozycji: ja
              pan, ty służka. Nie obchodziło go co wtedy zrobię z dziećmi. "Załatw
              TO jakoś" - mówił.
              Bo oczywiście dzieci brac nie chciał!
              Nazywał je wypierdkami, pomiotami itp. Więc wybierałam dzieci! On
              ode mnie chciał tylko jednego. Ja ja nie chciałam, to on nie pytał.
              Dzieci mu przeszkadzały...
              Nienawidze jego i siebie za to, że się dawałam sad
          • riita78 Zebro 28.11.07, 12:47
            niestety nic milego nie napiszę. Jesteś koszmarną egoistką i fatalną
            matką!!!!!!! Chociąz w swoim mniemaniu robisz wszystko co najlepsze dla dzieci
            zniszczyłaś im dziecinstwo. Tak , Ty, nie Twoj mąż. Pozwolilas mu gnebic córki,
            dlaczego???? 12 lat zgadzania sie na ponizania, kobieto, rozumiem, ze Ty sie na
            to godzials, ale jakim prawem pozwalalas meczyc dzieci. To sie odbijac bedzie na
            nich do konca zycia. A mówi Ci to wlasnie takie dziecko i choc nie przezylam
            nawet polowy tego co twoje corki, NIGDY nie wybacze mojej mamie tego co
            przezylam przez nia. moja mama jest taka jak Ty, zycie by za mnie oddala,ale nie
            podjela najwazniejszej decyzji dla dziecka, dezyzji o zabraniu mnie z
            koszmaru... Zawiodlas bardzo.
            • riita78 Re: Zebro 28.11.07, 12:49
              przepraszam za ten atak, ale lzy same mi naplywaja do oczu na mysl o tym jak
              zjechana mam psychike. I paradoksalnie odp. za to jest moja najkochansza na
              swiecie mama.
          • lady_sphinx Zebra 28.11.07, 13:21
            Zebra - dziewczyny troszke pojechały po bandzie, ale to między innymi dlatego, że jeśli jest prawda to co napisałas przed chwila, to niestety nie ujęłaś tego w poście na początku. To co teraz napisałas diametralnie (przynajmniej jak dla mnie) zmienia postac rzeczy. Nadal sądzę, że powinnas skorzystać z porady specjalisty (psychologa, psychiatry,)choć teraz wydaje mi sie że przez te 12 lat byłaś zaszczuta przez męża i rozumiem Twoje rozgoryczenie. Faktycznie dziwię Ci się, że czekałaś aż tyle lat - na psychice dzieci to na pewno odbiło swoje piętno. Czekałas 12 lat, pogrążając się jeszcze bardziej. Nie chcę tu nic sugerować, bo z tego co przeczytałam, Twoje dzieci są dla Ciebie podporą i miłością życia - ale skoro wiedziałaś jakie Twój mąż ma podejście do Ciebie i dziecka, to po kiego... rodziłas kolejne??? Przepraszam ale nie jestem w stanie tego zrozumieć.
            • zebra12 lady_sphinx 28.11.07, 13:52
              chciałm ci napisać maila, ale się wyświetla, że adresat nieznany!
              Podaj mi maila. Jak nie na forum, to na mojego, to Ci napiszę. Nie
              chcę o tym pisac na forum!
              • jolilka Re: a ja Ciebie Zebra doskonale rozumiem 28.11.07, 14:39
                nikt tego nie zrozumie , co sam nie przezyje tego samego.Ja wychowałam sie w
                takiej rodzinie.Ojciec pił ,bił nas wszystkich ,łacznie mamę nawet jak byłam w
                ciąży.Jak czytam te twoje posty , to tak jakbym czytała o swoim ojcu.Moja mama
                jest dalej z ojcem .Uspokoił się ale charakter ten sam pozostał.Jej życie to
                krzyz pański.Dlaczego została bo nie było dokąd 20 lat temu , bo na wsi , co
                ludzie powiedza .Znosiła bicie ,upokorzenia,strach a my razem z nią.Był nie
                opowiedzialny , nigdy nie dbał o nas , to mama martwiała sie o pieniądze , a
                mam liczne rodzeństwo.Dziś każdy ma swoją rodzinę , jesteśmy dorośli ale w
                środku jesteśmy dziedziństwem skrzywdzeni(i to chyba nazywa się DDA).Ratuj
                siebie i dzieci bo będa miały pretencje do Ciebie, że nic nie zrobiłas.Jeśli
                chcesz pogadać napisz maila na skrzynke pocztowa.Pozdrawiam
              • lady_sphinx Re: lady_sphinx 28.11.07, 23:55
                Mail: lady_sphinx@o2.pl - nie wiem czemu nie dałas rady wysłać maila.

                Czekam
                Pozdrawiam
          • rita75 Zebro 28.11.07, 14:34
            Bardzo, ale to bardzo ci wspolczuje i zycze wszystkiego dobrego.
            A forum sie nie przejmuj....
    • malgra Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 10:35
      nie bardzo to rozumie,czy jeśli kładę dziecko wcześniej spać,bo mam ochot
      wieczorami pobyć tylko z mężem to robię to kosztem dziecka?
      Albo jeśli zostawię małą pod opieką niani,bo mam ochotę wybrać się z mężem na
      kolację to też robię to kosztem dziecka? Albo zostawiam dziecko u siostry a sama
      wyjeżdżam na kilka dni odpocząć do spa to też źle,bo kosztem dziecka?
      Oj chyba trochę skrzywione masz myślenie przez swoją nieciekawą sytuację rodzinną.
      Dziecko jest bardzo ważne i należy mu poświęcać dużo czasu ale nie
      przesadzajmy,nie popadajmy w skrajności.
    • mooh Dwa odrębne problemy 28.11.07, 14:49
      Małżeństwo Zebry, jej motywacje by je zawrzeć, by w nim trwać przez
      tyle lat, by rodzić dzieci - to jest jedna sprawa. Zebra będzie
      musiała sobie oczywiście te wszyststkie sprawy wyjaśnić, żeby
      zamknąć bilans.
      Stosunek Zebry do jej córek, to druga, odmienna i chyba bardziej
      istotna rzecz. Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, dziewczyny za
      jakieś 10-20 lat staną przed darmatycznym wyborem: założyć rodziny,
      życ normalnie i pracować na własne szczęście ALBO utrzymywać
      kontakty z matką. Jednego z drugim nie da się pogodzić.

      Zebro, potrzebujesz pomocy dobrego terapeuty. Nawet najlepszy
      chirurg sam sobie wyrostka nie wytnie. Twój stosunek do córek, choć
      psychologicznie uzasadniony życiem przez 12 lat w opresji, jest
      chory. One są dla Ciebie wsparciem na takiej zasadzie, jak
      współtowarzyszki niedoli. Zapominasz, że rodzic tak nie może
      traktować dzieci. Wsparciem mogą być, jak już są dorosłe i
      samodzielne, a rodzic stary i niedołężny. Dopóki są dziećmi, nie
      można ich używać jako emocjonalnej laski do podpierania. Rodzic-
      bluszcz, to najgorszy typ, jaki może się dziecku przytrafić.
      Zwłaszcz w relacji matka-córka, bo chłopcy jakoś lepiej sobie radzą
      z odcinaniem pępowiny. Jak nie idzie inaczej, to odgryzą i uciekną.
      Córkom jest trudniej. Jeśłi teraz nie uporządkujesz swojej mocno
      poturbowanej psychiki, cenę za to zapłacą Twoje córki.
    • megi_blue Re: Poświęcacie czas mężowi kosztem dziecka? 28.11.07, 22:18
      Zebra, jeśli jest tak jak piszesz,to myślę, że zostawałaś z dziecmi
      bo podświadomie chciałaś je bronić; nie chciałaś, aby czuły się
      zagrożone w czasie Twojej nieobecności. Teraz się rozwodzisz - masz
      szansę poukładać wszystko od nowa, ale postaraj się w tym wszystkim
      znaleźć czas dla siebie, zostawianie dzieci samych nie musi być
      równoznaczne z poswięcaniem ich. Jeśli masz kogoś, komu z zaufaniem
      możesz zostawić dzieci na parę godzin, u kogo będą się dobrze i
      bezpiecznie czuły - to nie wahaj się. to będzie dobre zarówno dla
      Ciebie jak i dla dzieci.
      Ja musiałam często zostawiać synka z babcią - bo kilka razy do roku
      wyjeżdżałam. Kiedy wracałam - był co prawda stęskniony,ale żadna
      krzywda emocjonalna mu sie nie stała,był zadbany i pogodny. Myślę,
      że to ja bardziej przeżywałam te rozstania niż on.
      Życzę Ci jak najlepiej.
      • zebra12 megi_blue - masz chyba rację 29.11.07, 06:04
        z tą obroną.
        Co zaś do zostawiania dzieci, to chętnie bym je zostawiła z moją
        mamą czy tatą, ale oni nie chcą!
        Tata zajmuje się nimi na codzień, gdy ja pracuję i ma dosć. Chociaż
        starsze są cały dzień w szkole. Ale taki roczniak, może człowieka
        wykończyć, zwłaszcza jak się ma grubo po 60...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka