el_jot
30.11.07, 10:03
Od kiedy pojawiła się na świecie nasza córeczka ciągle się kłócimy i
godzimy. Już byliśmy na krawędzi rozwodu, ale doszliśmy do wniosku
że chcemy być razem Od tego momentu raz jest lepiej raz gorzej.
Byłam pewna jednego: że trzyma nas razem nie tylko dziecko ale i
udany seks. I nagle : zaczęło się od żartów, typu że biust mam ok,
ale ta d...I że od kiedy urodziło się dziecko przestałam dbać o
siebie. Jest to dla mnie potwornie krzywdzące, ponieważ z powodu
naszej decyzji przeniesienia się na wieś ok. 100 km od miejsca
zamieszkania spędzam poza domem 13,14.Przyjeżdżam do domu ok.18.30,
dzieciak jest spragniony kontaktu ze mną (ma 3 lata) a on mi
zarzuca że przed ciążą o siebie dbałam.Owszem figurę miałam , ale
dziei temu że 5,7 razy chodziałm na siłownie, aerobik yogę. Ale
wtedy mieszkałam w WArszawie fitnees miałam 300 metrów od domu i nie
miałam dziecka. Do niego te tlumaczenia nie docierają, niby się
zadeklarował że będzie sie zajmował dzieckiem godzinę dziennie,a le
póki co nic z tego mu nie wychodzi. Marzę o tym żeby ćiwczyć, żeby
schudnąć, ale on twierdi że nic w tym celu nie robię, co kopmletnie
mija sięz prawdą, bo dbam o siebie na tyle na ile mi pozwala czas i
możłiwości. A najgorsze w tym wszystkim jest to że całe 7 lat
zapewniał mnie że mnie akceptuje taką jaka jestem. Jak go
przycisnęłam dlaczego tak chce żebym schudła, dowiedziałam się, że w
seksie przeszkadza mi moja fałda na brzuchu. Mam go dosyć
serdecznie i nie wyobrażam sobie żebym jeszcze kedykolwiek mogłą
przed nim rozebrać. Tak strasznie mi przykro.