Dodaj do ulubionych

żony jedynaków - łączmy się

03.12.07, 16:59
i nie napiszę nic więcej
kto przezył, ten wie, o co chodzi
dajta mi siłę, baby
bo nie zdzierżę, k... a jego faszystowska mać
Obserwuj wątek
    • hellious Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 17:20
      Ja jeszcze nie żona ale też nie zdzierżę smile
    • sebaga Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 17:24
      Skoro już zaczęłaś temat to napisz o co chodzi. Ja jestem żoną jedynaCZKĄ, więc
      moze czegoś ciekawego się dowiem.
      • konwalka Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 17:32
        Gdybym zaczęła pisać, nie starczyłoby Internetu :I
        Chodzi o bycie żoną jedynaka
        Jezuuu......
        Jeśli jestes jedynaczką, to zupełnie inna kwestia
        I prosiłam tylko o siłę- taki wirtualny kop
        • sebaga Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 17:57
          Oki. Myślałam, ze mi otworzysz oczy na coś co takiego złego i innego robi
          małzonek jedynak. Ale jeśli tylko wsparcia szukalaś to już się zamykam, bo
          jeszcze tego kopa mi strzelisz...
          • konwalka ależ tu nie o małzonka lata :/ 03.12.07, 18:11
            a o mamunię jego, dla której syn jedynym męzczyzną życia jest
            nawyki jedynactwa chłopa to pikuś w zestawieniu z tym zjawiskiem
            matczynym...
            • gorzkasweetie Re: ależ tu nie o małzonka lata :/ 03.12.07, 18:26
              Ale wiesz, ja spotkałam jednego niestety takiego, co rodzeństwo w postaci
              siostry posiadał, a chowany był jak jedynak, najukochańszy mężczyzna właśnie. A
              siostra, dziewczyna skądinąd całkiem fajna, się dla matki prawie nie liczyła,
              wręcz ją mamusia z domu wykopywała i opluwała... I on był na 100 procent jak
              jedynak, mimo że formalnie to nie wink Trafił mi się taki na pierwszego męża.
              Szybko znalazł się na wylocie wink)) na całe moje szczęście.
              • kali_pso Re: ależ tu nie o małzonka lata :/ 03.12.07, 18:33
                Celna uwaga...
                Ja tez znam wielu facetów, co to formalnie jedynakami nie są, a
                wszelkie wady stereotypowo przypisywane jedynakom- egocentryzm,
                egoizm, dwuleworęczność w sprawach domowych- posiadająwinkP
                Wystarczy, jak syn jest beniaminkiem mamusi,ukochanym
                dziubdziulkiem, któremu świat powinien padać do stóp...
                • hellious Re: ależ tu nie o małzonka lata :/ 04.12.07, 10:47
                  "dziubdziulkiem" hehe big_grin urocze smile
            • myelegans Re: ależ tu nie o małzonka lata :/ 03.12.07, 18:27
              No nie w jedynactwie problem. Mialam taki patologiczny egzemplarz w
              zyciu i jedynakiem wcale nie byl. Mial siostre i nadal byl jedynym
              mezczyzna w mamusinym zyciu.
    • wegatka Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 18:37
      konwalka napisała:

      > a o mamunię jego, dla której syn jedynym męzczyzną życia jest
      > nawyki jedynactwa chłopa to pikuś w zestawieniu z tym zjawiskiem
      > matczynym...

      No tak coś mi się wydawało, że to o mamunię będzie biegać i nie pomyliłam się wink
      Moja droga, ja mam męża jedynaka, który był wychowywany przez dwie kobiety -
      mamusię i babcię, niestety bez tatusia, więc mam poniekąd dwie teściowe
      troszczące się bardzo o swojego chłopczyka wink)
      • konwalka wegatka - i żyjesz? 03.12.07, 18:59
        Jedynactwo męża jest chyba osobnym gatunkiem, znajdującym w
        psychologii zwiazków poczesne miejsce
        a to nie byle co, ho ho ho
        wyższym stopniem jazdy jest jedynactwo plus mamcia samotnie
        wychowująca
        tu juz trzeba ewakuacji
        jak sie, k...wa, zdąży uncertain
        • wegatka Żyję ;-))) 03.12.07, 21:13
          Nawet 13 lat wytrzymałam. Jeśli chodzi o męża, to muszę powiedzieć, że dość
          szybko po ślubie zmężniał wink) Problem oczywiście był z babcią i mamusią, której
          się bardzo długo zdawało, że synkowi dzieje się krzywda wtedy, gdy ona nie ma
          nad nim kontroli. Niestety nie obyło się bez kilku solidnych kłótni, bo rozmowy
          i prośby nie przynosiły żadnego efektu. Owe kłótnie oczywiście nie były niczym
          przyjemnym, ale dzięki nim teściowa zrozumiała (choć dopiero po kilku latach) że
          jej syn jest osobą dorosłą i powinna liczyć się z jego zdaniem, szczególnie w
          sprawach, które dotyczą jego osoby.
        • topcia27 Ja właśnie w tym klubie od 11 lat:))))) 04.12.07, 07:44
          Nie zdążyłam się ewakuowaćsmile)))))))))))))
      • myelegans Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 19:01
        A ja mam znajomych 2 jedynakow, ktorzy jako partnerzy sa superowscy,
        jeden wychowany tylko przez matke, jest jednym z najfajniejszych
        ludzi jakich znam, tak samo twierdzi jego zona.
        Wybaczcie, ale te stereotypy jedynactwa sa tylko nimi....
        stereotypami.
      • zuzanka79 Re: żony jedynaków - łączmy się 02.01.08, 23:18
        > Moja droga, ja mam męża jedynaka, który był wychowywany przez dwie
        kobiety -
        > mamusię i babcię, niestety bez tatusia, więc mam poniekąd dwie
        teściowe
        > troszczące się bardzo o swojego chłopczyka wink)

        Ło matko - dwie teściowe !!! A kto to wytrzyma? wink
    • mor_lena Re: żony jedynaków - łączmy się 03.12.07, 20:45
      Pozwolę sobie, jako żona jedynaka, zgłosić zdanie odrębnesmile
      Chyba, że mój to wyjątek potwierdzający regułę.
    • triss_merigold6 Z tego wniosek 03.12.07, 20:50
      Z tego wniosek, że mamusi jedynaka/niejedynaka ale na piedestale
      zwyczajnie w życiu brakowało i brakuje chłopa. Partnera, męża,
      gacha, dorosłego faceta z którym spędzałaby czas i dawała upust
      uczuciom.
      Przestroga dla wszystkich matek synów.wink
      • kea100 Re: Z tego wniosek 03.12.07, 20:58
        Jestem żoną jedynaka,w dodatku skorpiona,w dodatku mieszkam z
        teściową.Mam pisać dalej czy wystarczy?smile
        • konwalka Re: Z tego wniosek 03.12.07, 21:05
          nie, nie musisz sad
          triss- smutne, banalne i prawdziwe- jedynacy często zastępują
          partnerów
          to się kwalifikuje do jakiejs terapii, wg mnie
          • triss_merigold6 Re: Z tego wniosek 03.12.07, 21:18
            Cóż, zapewne kiedyś mamusię przekonano, że po rozstaniu/rozwodzie
            powinna poświęcić się dziecku a obcy pan w otoczeniu zrobi
            dzieciakowi gorzej na sajko. I pani gdzieś upust uczuciom dać
            musiała.
            • wegatka Re: Z tego wniosek 04.12.07, 11:04
              Niestety mam podobne zdanie. Jestem pewna, że gdyby mnie zabrakło, to moja
              teściowa byłaby najszczęśliwszą osoba pod słońcem, bo nie musiałaby rywalizować
              już z nikim o swojego ukochanego mężczyznę.
              Na początku naszego związku odnosiłam wrażenie, że jej się mylą role matki i
              żony. Sposób, w jaki traktowała synka, ewidentnie świadczył o tym, że cholernie
              brakuje jej faceta.
              • konwalka Re: Z tego wniosek 04.12.07, 11:07
                Czaję
                niestety
                czasami myślę, ze to ze mna cos nie halo, że takie myśli mi
                przychodzą do łba
                i tak myślalam, dopóki kilka osób z rodziny nie puściło farby
                syn przejął rolę faceta
                bez łóżka rzecz jasna
                ale i tak masakra
                • wegatka Re: Z tego wniosek 04.12.07, 11:27
                  konwalka napisała:

                  > syn przejął rolę faceta
                  > bez łóżka rzecz jasna
                  > ale i tak masakra

                  Wiesz, ja to odnosiłam wrażenie, że moja, gdyby tylko mój mąż zechciał (tfu,
                  tfu, tfu a fuuuuj), to zaangażowałaby go we wszystkie (bez wyjątku) sfery
                  swojego życia. Taka jest sfiksowana.
                  • konwalka aha 04.12.07, 12:35
                    ...
      • pan_szczepan Re: Z tego wniosek 04.12.07, 08:27
        Widze, ze lubisz poslugiwac sie stereotypami.
        • guderianka Re: Z tego wniosek 04.12.07, 10:12
          No to ja się nie połączę bo nie wiem o co Ci chodzi
          Mąż jest jedynakiem a ja jedynaczką
          • wieczna-gosia Re: Z tego wniosek 04.12.07, 10:54
            guderianka ale naprawde nie wiesz o co chodzi? Bo ja przez otoczenie nigdy nie
            bylam postrzegana jako jedynaczka, czyli typowa egoistka ze stereotypu nigdy nie
            bylam, a jednoczesnie mam poczucie pewnego stopnia niekumacji. Trudno mi to ujac
            w slowa, jak patrze sie na moje dzieci, nie dosc ze wielodzietne to w dodatklu
            grupami w zblizonym wieku to to widze... no wlasnie o takie zachowania stadne
            chodzi o umiejetny balans pomiedzy potrzeba dzielenia a potrzeba zawalczenia o
            wlasne terytorium klami i pazurami. One to maja, w grupe wchodza jak w maslo, mi
            potencjometr sie wychyla poza skale, albo jestem poswietliwa do wyrzygu, albo
            histerycznie zaczynam bronic tego co moje......
            • titta Re: Z tego wniosek 05.01.08, 21:23
              O? A to tak sie ma z jedynactwa? A ja myslamalm, ze to z moimi
              genami cos nie tak wink
          • wegatka Re: Z tego wniosek 04.12.07, 11:17
            Wiesz, w tym wątku nikt nie pisze, że wszyscy jedynacy są "be" i egoiści. Gdybym
            żyła w takim przeświadczeniu, w życiu bym za jedynaka nie wyszła. W tym wątku
            jest raczej mowa o szczególnym stosunku matek, czyli naszych teściowych, do
            swoich synów - jedynaków.
    • wieczna-gosia Re: żony jedynaków - łączmy się 04.12.07, 10:49
      Tez jestem jedynaczka wiec asertywnosc mam wybujala- wydaje mi sie nawet ze w
      egzekwowaniu wlasnych zachcianek mam wieksze przebicie niz on smile
      • konwalka ok- zmiana tytułu 04.12.07, 10:54
        żony jedynaków, ktore wiedzą, o co chodzi - łączmy się big_grin
      • hellious Re: żony jedynaków - łączmy się 04.12.07, 10:56
        Moj nie-maz jest jedynakiem wychowywanym tylko przez mame. Mama jego jest troche
        jak kwoka smile Malo zawalu nie dostala jak wyprowadzil sie z domu do obcej baby smile
        A ze jeszcze w ciaze zaszlam to juz w ogole tragedia byla smile Ale jakos to
        przezyla i teraz oczko w glowie to wnuczek, tez chlopak smile Dziadek mojego
        chlopa, wdowiec od kilku lat, mieszka z moja tescowa i jest traktowany tak, jak
        moj chlop kiedy jeszcze tam mieszkal. Dziadek poznal kobiete, bardzo fajana,
        starsza ale energiczna pania. Jest naprawde bardzo sympatyczna, ale tesciowa jej
        nie lubi. Zapytana przeze mnie dlaczego odpowiedziala " bo nie " smile Co to by
        bylo gdyby jej tatus sie zechcial wyprowadzic do owej pani smile
    • mor_lena Re: żony jedynaków - łączmy się 04.12.07, 13:30
      Kurczę, zaczynam podejrzewać, że mój mąż, dotąd znany mi jako
      jedynak, ma jednak jakieś zaginione rodzeństwo, bo nijak nie pasuje
      do opisanych przez was przypadków. Muszę podpytać teściowąwink
      • loola_kr to tak jak mój... 02.01.08, 09:39
        bardziej związany jest z ojcem niz mamą, ale to chyba z racjii
        zawodu (mają taki sam...)
    • after_dark Re: żony jedynaków - łączmy się 01.01.08, 21:39
      A same macie zamiar mieć jedynaka? Myślicie, że to jest kwestia tego, że ktoś
      jest jedynakiem, a nie kwestia tego, jak ktoś jest wychowany? Bo te same błedy
      można popełnic przy dwójce dzieci i pewnie będą miały takie same cechy, jak
      jedynacy….
      • konwalka nie mamy zamiaru 01.01.08, 22:49
        i nie mamy jedynaków
      • matulka27 Re: żony jedynaków - łączmy się 01.01.08, 23:57
        nie mogę no, a wy znowu o tych jedynakach.

        smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=4255&Itemid=0 znalazłam tam artykuł, kolejne budowanie mitu!!!

        a poza tym co to za argument tej całej owalnej, że jedynaki są sknerami, sama jestem jedynaczką, choć może nie powinnam się tu odzywać i jakoś się nie czuję sknerą.

        mój mąż też byłby jedynakiem i jakoś nie jawi mi się takim potworem a mały Antek, nasz synek, tym bardziej.

        się uniosłam.
        • konwalka my nie o jedynakach 02.01.08, 14:48
          my o ich matkach
    • mam_to_w_nosie Re: żony jedynaków - łączmy się 03.01.08, 11:56
      To ja również pozwolę sobie zgłosić zdanie odrębne, mam męża jedynaka
      mającego mamusię ale nie wiem o co wam chodzi. To raczej nie kwestia
      jedynactwa a wychowania smile)
    • lolinda1 jestem w tym klubie 04.01.08, 20:37
      Mój mąz jedynak i ja jedynaczka.
      I zgadzam się w 100% z autorka posta, mój chlop jest najlepszy na swiecie, wygrałam go na loterii i takie tam, ale jego mama to jest inna bajka.
      Mysle, ze każda z nas przeszła szantaze zdrowotne.( moja lubi mowić ,ze ma chore kobiece sprawy). Jak nie jest po jej myśli to ona będzie umierać, choc mój maz jest wzorowym synem.
      Jestem 4 lata po slubie, mój maz ma 37 lat i jego książeczka zdrowia i inne takie akty , dokumenty sa u jego mamy.
      Powtórze jednak- mam najlepszego mezem na swiecie.
      Wszyscy znamy tekst- ja wszystko dla ciebie

      Co do jedynactwa, naprawdę nie chce mieć jedynaka ( i boje się, ze ja tez będę zaborcza), ja jestem średnio zdrowa nie wiadomo jak to będzie, ale marze o 2 dzieci.

      • konwalka i tak trzymaj 05.01.08, 18:27
        smile

        tak, choroby to szantaż emocjonalny very popularny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka