Dodaj do ulubionych

Saleta...slyszalyscie??

10.12.07, 15:53
wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=440091
szok...czyzby mial miec az takiego pecha...?
Obserwuj wątek
    • jopowa Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:53
      niewiem o co chodzi.Co sie stalo z Saleta?
      • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:56
        nie umiesz wejść w podany link?
        • dlania Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:58
          mathiola, nie każ jej nigdzie wchodzic, bo sobie kobieta krzywde zrobi, giry
          połamie, masakra!!!
          Jopowa, przeginasz z tą stylizacją na idiotkę.
          • joanna.gr Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:09
            jopowa to nie kobieta. to męski szpieg, który wyłapuje niektóre wątki i
            umieszcza na swoim "pożal-się-blogu".
            • morgen_stern Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:25
              A gdzie niby ten blog?
              • joanna.gr Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 17:01
                Niby tu:

                ratunku-co-robic.blogspot.com/2007/09/co-on-tam-znalaz.html
                • joanna.gr Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 17:22
                  Chociaż...mogę nie mieć racji.Kiedyś na forum był wątek o jopowej i padło takie
                  przypuszczenie, ale na dobrą sprawę, każdy może te teksty przekazywać...
    • dlania Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:56
      Przykro... mam nadzieje, że wszystko bedzie ok, bo w sumie sympatyczny gośc.
      A niektóre foremki mówiły: phi, tez mi bohaterstwo, to chyba oczywiste ,że tak
      sie robi.
      • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:56
        no bo to przecież tylko lans był. Nie?
        • dlania Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:59
          A może on umrze dla lansu? To by było zagranie, wszystkie gazety by o tym pisały.
          • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:02
            Wiem, z pierwszej... nie, z drugiej reki, że on NAPRAWDĘ MOŻE umrzeć. Nie wierzę
            normalnie. Jeszcze niedawno gościa słyszałam i widziałam, a teraz może umrzeć.
    • jopowa Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 15:58
      to ciekawe
      • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:00
        Prawda? Bardzo barwnie napisana historia.

        Jezu, Jopowa, albo ty masz tak ubogi słownik, albo tak ubogą zawartość czaszki,
        albo jesteś długodystansowym trollem, tylko nie wiem czemu ci się jeszcze nie
        znudziło.
        • jopowa Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:02
          Troche to przykre co napisalas,ale ja mysle ze mnie nie chcialas
          obrazic.
          • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:03
            Nie, oczywiście, że nie chciałam, ja kocham cię, kocham świat, kocham wszystkich
            ludzi, więc - kochajmy się!
            • dlania Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:04
              Kochajmy sie i wesołych świat przez cały rok!!!wink
            • jopowa Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:05
              ja tak nie mam,zazdxroszcze ci,ze kochasz caly swiat,mnie niektore
              osoby bardzo denerwuja,chciala bym ich pokochac
              • demarta Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:06
                jopowa, zdejmij gatki, wypnij się i daj im szansę.... a nuż okaże
                się, ze warto ich wszystkich kochać.....
              • mathiola Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 16:06
                a mnie jak jakieś osoby bardzo denerwują, nawet nie staram się ich pokochać.
                Tylko zastanawiam się, jakim cudem tacy idioci chodzą po ziemi.
                • denea Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 19:59
                  No nie mogę się oprzeć, chociaż w tym wątku nie bardzo wypada.
                  Jopowa, a kapelusze nosisz ??!! Zawsze wink ??
    • jk3377 jejku, przestancie,chociaz nie w tym watku........ 10.12.07, 16:07

    • lila1974 przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:15
      Przyklejone przez moderatora:

      Saleta c.d.
      Autor: lola211 10.12.07, 15:56

      wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=440091
      Tyle bylo krzyku, ze Saleta nic takiego wlasciwie nie zrobil, czego
      nie uczynilby inny rodzic..Moze nie do wszystkich dociera jakie
      ryzyko dawca ponosi i dlatego im sie wydaje, ze oddanie nerki to
      zwykly, rutynowy zabieg.
      Kazdy dawca zasługuje na uznanie, bo nie kazdego stac na odwage,
      nawet jesli w gre wchodzi zdrowie czy zycie jego dziecka.
      Trzymam kciuki, mam nadzieje, ze wszystko sie dobrze zakonczy..
      • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:23
        "Do wszystkich krzykaczy, ktorzy nigdy nie byli w takiej sytuacji i
        sie wypowiadaja, nie majac bladego chocby pojecia."

        Mowienie, ze dla kogos, kto oddalby kazda czastke siebie- by ratowac
        swoje dziecko- ofiara salety nie jest niczym wyjatkowym- to
        krzyczenie? Czy doprawdy trzeba byc w danej sytuacji, by wiedziec,
        jakby sie postapilo?
        • gryzelda71 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:26
          Myślę,ze trzeba.Bo inaczej to sa to tylko twoje wyobrażenia.
          • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:28
            > Myślę,ze trzeba.Bo inaczej to sa to tylko twoje wyobrażenia.

            Ja nie musze, ja wiem.
            • gryzelda71 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:30
              To zycze,żeby życie nie kazało tego potwierdzić.
              • dlania Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:34
                Rita, jesli sama masz takie przeżycia za sobą, to gratuluję odwagi. Do mówienia
                że każdy rodzic by tak zrobił nie masz jednak podstaw.

                Gdzie siepodziały, tamte prywatki...
                Hej kolęda,kolęda!
                Dlawiedźmsmile
                • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:36
                  Do mówienia
                  > że każdy rodzic by tak zrobił nie masz jednak podstaw.
                  >

                  kochajacy tak jak ja rodzic
                  • mathiola Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:38
                    Można być kochającym i tchórzem.
                    Czytałam ostatnio gdzieś, nie pamiętam gdzie o matce, której córka potrzebowała
                    przeszczepu wątroby... a ona stchórzyła zwyczajnie. patrzyła jak jej dziecko
                    gaśnie i nie miała odwagi zaryzykować, bo była samotną matką, miała jeszcze inne
                    dzieci. W końcu tatuś wrócił i uratował córce życie, dając swoją wątrobę, znaczy
                    kawałek.
                    • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:46
                      ona stchórzyła zwyczajnie. patrzyła jak jej dziecko
                      > gaśnie i nie miała odwagi zaryzykować, bo była samotną matką,
                      miała jeszcze inn
                      > e
                      > dzieci.

                      ale jakby nie miala innych dzieci- czy by sie wahala?
                      • mathiola Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:51
                        ale miała! I stchórzyła, bo bała się, że może jej zabraknąć dla tych pozostałych.
                        Więc... może należy zweryfikować pogląd, że każdy kochający rodzic zrobiłby to
                        samo.
                        • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 17:04
                          > Więc... może należy zweryfikować pogląd, że każdy kochający rodzic
                          zrobiłby to
                          > samo.

                          Nie zrobila tego samego, bo wiedzac, ze ma inne dzieci- nie chciala
                          stwarzac sytuacji, w ktorej pozbawilaby je matki, czyli siebie. Ja
                          tak to widze.
                          • fajka7 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 17:06
                            A Ty jakbys miala wiecej dzieci, co bys zrobila?
                            A Saleta ile dzieci ma?
              • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:35
                > To zycze,żeby życie nie kazało tego potwierdzić.

                Doprawdy nie musisz mi tego zyczyc.
                • gryzelda71 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:38
                  Więc nie zycze.
        • dlania Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:27
          rita75 napisała:

          > Czy doprawdy trzeba byc w danej sytuacji, by wiedziec,
          > jakby sie postapilo?

          Własnie tak, Rita. Moim zdaniem , oczywiście. Miałam niesatety kiedys okazję
          przekonać sie, jakim słabym potrafie byc człowiekiem, jak nic nie warta jest
          moja psychika.
          • rita75 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 16:33
            Miałam niesatety kiedys okazję
            > przekonać sie, jakim słabym potrafie byc człowiekiem, jak nic nie
            warta jest
            > moja psychika.

            Nie w kazdej sytuacji jestem tak pewna. Mam watpliwosci- tak jak ty.
            W jednej sprawie jestem w 100% pewna jakbym postapila- sa to zdrowie
            i zycie moich dzieci.
            • lola211 Re: przyklejone - autor: lola + odpowiedzi 10.12.07, 17:13

              Ale tu chodzi o to, ze oddanie swojego narzadu do przeszczepu jest
              aktem odwagi i milosci- nie jest ZWYCZAJNYM gestem.Czy dotyczy to
              osoby publicznej czy szarego czlowieka.Chwala tym ludziom.Z
              przeszczepem jest zwiazane duze ryzyko- zdajesz sobie sprawe co
              przezywa osoba, ktora stoi przed takim faktem? Nie wyobrazeniem,
              tylko faktem- w tym nawet wlasnej smierci.
              Inna sprawa- w swiecie, gdzie tylu ojcow ma swoje dzieci w nosie,
              porzuca swoje rodziny, grosza nie placi, doprawdy nie na miejscu
              jest twierdzenie, ze nerke oddalby dziecku kazdy rodzic i w ogole
              nie ma co robic tego wielkiego halo.

              Nie- wielu by jednak nie oddalo.
              • asiam10 to ja "krzyczalam" 10.12.07, 23:12
                Nadal uwazam, ze Saleta nie zrobil niczego "nadzwyczajnego", nie
                umiem dostrzec w tym poswiecenia. Jako kochajacy ojciec uratowal
                dziecku zdrowie. I mysle, ze rodzic przede wszystkim widzi w tym
                radosc i szczescie- radosc, ktorą daje swiadomosc, ze dzieki nam
                ratujemy czyjes zdrowie, czy zycie.
                Powtorze jeszcze raz- nie podobal mi sie sposob "promocji" wlasnej
                osoby przy tej okazji. Nadal uwazam, ze o przeszczepach trzeba mowic-
                ale nie w kontekscie wywiadow z kolorowymi zdjeciami, a w
                kontekscie uswiadamiania ludzi.
                Nie znaczy to, ze nie potrafie zrozumiec, ze walczy teraz o swoje
                zdrowie, a moze nawet zycie. Ze nie potrafie zrozumiec, w jak
                ciezkiem sytuacji znalazla sie jego rodzina. I bardzo im wspolczuje.
                Mimo, ze Saleta nie jest osoba, do ktorej odnosze sie z sympatia, to
                zycze mu jak najlepiej. Przede wszystkim, zeby wrocil do zdrowia.
                • mathiola Re: to ja "krzyczalam" 10.12.07, 23:16
                  widzisz, bo nic a nic nie pojmujesz, że to nie on promował siebie, tylko gazety
                  wykorzystywały jego osobę do promocji...
                  Gdyby naprawdę się promował, powiedziałby o tym na wizji, o powodach swojej
                  rezygnacji... nie zrobił tego. Bo się nie promował, szedł po prostu na operację.
                  A że gazety chodzą ślad w ślad za nim... i uważają, że jest na tyle medialny, że
                  przysporzy im czytelników... no to cóż. Nie jego to wina.
                • fajka7 Re: to ja "krzyczalam" 10.12.07, 23:28
                  A ja calkowicie sie z lola zgadzam.
                  Gdy cos jest zwyczajne, to znaczy, ze kazdy to robi, normalka. A tu
                  mamy do czynienia z sytuacja, gdzie wcale nie kazdy zdecydowalby sie
                  isc w slady Salety. Nie twierdze, ze jest bohaterem narodowym. Ale
                  nalezy mu sie, i kazdemu rodzicowi, ktory sie na taki przeszczep
                  zdecydowal, szacunek po prostu i wielkie uznanie. To jest cos
                  nadzwyczajnego, jesli rozumiesz wlasciwe znaczenie tego slowa.
                  Sama piszesz, ze uratowal dziecku zdrowie, ale nie raczysz zauwazyc
                  jakim kosztem.
                  Uratowac dziecku zdrowie w sposob zwyczajny, to mozna zalatwiajac
                  kase i dobrych lekarzy, a i tak nie wszystkim przychodzi to do glowy.
                  Ale oddanie nerki, to nie jest poswiecenie? Ryzykowanie swojego
                  zdrowia i zycia, to nie jest poswiecenie? To co nim jest????
                  Czy Ty moze twierdzisz, ze nie ma takiej rzeczy zrobionej dla
                  dziecka, ktora moznaby nazwac poswieceniem? Jesli tak, to dlaczego?
                  Moze Ci sie "poswiecenie" jakos zle kojarzy? Bo niektorym kojarzy
                  sie automatycznie z pozniejszym "wypominaniem", a to blad w mysleniu
                  po prostu.

                  Dziecko Salety jest od dawna chore, a on od dawna zajmuje sie tym
                  tematem. Teraz doszlo do operacji i media rozniosly sensacje po
                  kraju. Nie dostrzegam tu zadnej szczegolnej autopromocji. Wielu
                  Polakow jesli w ogole czytaja cokolwiek, to sa to wlasnie pisma z
                  kolorowymi zdjeciami (o ile rozumiem, masz na mysli brukowce).
                  • asiam10 Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 01:45
                    fajka7 napisała:

                    > A ja calkowicie sie z lola zgadzam.
                    > Gdy cos jest zwyczajne, to znaczy, ze kazdy to robi, normalka. A
                    tu
                    > mamy do czynienia z sytuacja, gdzie wcale nie kazdy zdecydowalby
                    sie
                    > isc w slady Salety. Nie twierdze, ze jest bohaterem narodowym. Ale
                    > nalezy mu sie, i kazdemu rodzicowi, ktory sie na taki przeszczep
                    > zdecydowal, szacunek po prostu i wielkie uznanie. To jest cos
                    > nadzwyczajnego, jesli rozumiesz wlasciwe znaczenie tego slowa.
                    > Sama piszesz, ze uratowal dziecku zdrowie, ale nie raczysz
                    zauwazyc
                    > jakim kosztem.

                    Nie potrafie myslec o tym w kategoriach czegos nadzwyczajnego. Moze
                    jestem z innej bajki. Dla mnie oczywiste jest, ze w takiej sytuacji
                    oddaje dziecku nerke i koniec kropka. Nie oczekiwalabym od nikogo
                    wielkiego uznania za taki czyn.

                    > Uratowac dziecku zdrowie w sposob zwyczajny, to mozna zalatwiajac
                    > kase i dobrych lekarzy, a i tak nie wszystkim przychodzi to do
                    glowy.
                    > Ale oddanie nerki, to nie jest poswiecenie? Ryzykowanie swojego
                    > zdrowia i zycia, to nie jest poswiecenie? To co nim jest????
                    > Czy Ty moze twierdzisz, ze nie ma takiej rzeczy zrobionej dla
                    > dziecka, ktora moznaby nazwac poswieceniem? Jesli tak, to dlaczego?
                    > Moze Ci sie "poswiecenie" jakos zle kojarzy? Bo niektorym kojarzy
                    > sie automatycznie z pozniejszym "wypominaniem", a to blad w
                    mysleniu
                    > po prostu.

                    Wiem, ze jest to ryzykowanie swojego zdrowia, a nawet zycia. Kazdy
                    zabieg chirurgiczny jest w jakims stopniu tym obarczony. Nie jestem
                    lekarzem, ale wydaje mi sie, ze jest bardzo maly odsetek powiklan po
                    takich przeszczepach. Na tyle maly, ze decydujac sie na taki
                    przeszczep nawet bym chyba o tym nie pomyslala- pomijajac fakt, ze
                    lekarze na pewno uswiadamialiby mnie doglebnie.
                    Co do poswiecenia- szczerze mowiac (pomijajac slownikowe
                    wyjasnienie) poswieceniem dla mnie bedzie np. opieka rodzicow nad
                    dzieckiem z powazna wada wrodzona, genetyczna. Dlaczego? Bo dziecko
                    takie wymaga opieki 24 godz na dobe, wymaga oddania mu sie czesto
                    przez cale jego zycie. Rodzic po przeszczepie dochodzi do siebie,
                    normalnie zyje, funkcjomuje. Oddanie nerki to zabieg chirurgiczny,
                    operacja. Nie chce upraszczac, ale czy godzac sie na cesrke ratujaca
                    zycie dziecka poswiecam sie? Przeciez to tez operacja mogaca dac
                    powazne powiklania.
                    >
                    > Dziecko Salety jest od dawna chore, a on od dawna zajmuje sie tym
                    > tematem. Teraz doszlo do operacji i media rozniosly sensacje po
                    > kraju. Nie dostrzegam tu zadnej szczegolnej autopromocji. Wielu
                    > Polakow jesli w ogole czytaja cokolwiek, to sa to wlasnie pisma z
                    > kolorowymi zdjeciami (o ile rozumiem, masz na mysli brukowce).

                    Nie wim dokladnie ilu wywiadow udzielil przed operacja, gdzie sie
                    pokazywal, ale Gala to chyba nie brukowiec. Poza tym udzial w
                    Gwiazdy tancza na... i ta rezygnacja. Po co to bylo? Przeciez
                    wiedzial, ze za chwile czeka go przeszczep. I , nawiazaujac do
                    wypowiedzi innej mamy- nie musial mowic dlaczego rezygnuje- sprawa
                    zostala tak rozdmuchana, ze i tak widzowie wiedzieli. I tak oto
                    zaczal rysowac sie nowy bohater.
                    Paradoksalnie powiklania, ktore go spotkaly zwolennikow przeszczepom
                    nie przysporza. A Saleta zostanie bohaterem.
                    Szczerze mu zycze powrotu do zdrowia.
                    • gryzelda71 Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 07:37
                      Widać,słychać i czuć,że nie lubisz Salety.
                    • dlania Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 08:18
                      "Gala" to nie brukowiec? A co? Bo ma lepszy papier to nie brukowiec?
                    • kali_pso Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 10:47
                      No to ciekawe...uważasz, że poświęceniem jest opieka nad dzieckiem
                      chorym nieuleczalnie..hmmmm...zapytaj moze tych matek czy też to w
                      kategoriach poświęcenia oceniająwinkP Niektóre mogłyby się oburzyć,
                      zapewniam Cię....
                      Odpowiedzi byłyby pewnie zadziwiające....dla nich to tez NORMALNE,
                      przeciez kochają swoje dziecko, czy rodzi sie chore czy zdrowe.Tak
                      jak dla Ciebie oddanie nerki choremu dziecku przez Saletę jest
                      zwykłym wyrazem miłości rodzicielskiej, tak dla nich opieka nad ich
                      dzieckiem..... dlatego te spory w tym wątku są bezsensowne.
                    • lola211 Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 13:48
                      Twoja opinia wynika chyba z nieswiadomosci- czym jest operacja,
                      przeszczep.Inaczej takiego myslenia wytlumaczyc sie nie da.
                    • fajka7 Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 17:41
                      Nie potrafie myslec o tym w kategoriach czegos nadzwyczajnego. Moze
                      > jestem z innej bajki. Dla mnie oczywiste jest, ze w takiej
                      sytuacji
                      > oddaje dziecku nerke i koniec kropka. Nie oczekiwalabym od nikogo
                      > wielkiego uznania za taki czyn.

                      Mysle, ze przyczyna tkwi w tym, ze oddanie tej nerki wyobrazasz
                      sobie mniej wiecej jak usuniecie zeba i to mlecznego.
                      Poza tym faktycznie zdaje sie po prostu nie lubisz Salety smile Bo skad
                      to stwierdzenie o oczekiwaniu uznania? Gdzies to wyczytalas? (w
                      ambitnej Gali?)
                      To ze ktos jest obdarzany uznaniem nie oznacza, ze go oczekuje smile
                      A Ty tak zakladasz. Usilujesz odebrac Salecie to uznanie, ktorym go
                      ludzie obdarzyli.
                      Naprawde nie uwazasz, ze ten facet jest godny szacunku? Podobnie jak
                      matki chorych dzieci? Wszyscy rodzice, ktorzy robia cos z milosci do
                      dzieci zasluguja na szacunek. Tak po prostu. Tego sie nie da
                      zakwestionowac, bo to fakt. A ci, ktorzy robia wiecej niz srednia
                      krajowa zasluguja na ciut wiekszy. Ot arytmetyka. Musieli wiecej z
                      siebie dac, poswiecic czyli, z wiekszej ilosci rzeczy zrezygnowac,
                      zeby zapewnic swoim dzieciom to co niezbedne.
                      To jest normalne, ale nie jest zwyczajne. Ja tu widze ogromna
                      roznice.
                      I absolutnie nie oznacza, ze ci rodzice maja jakies oczekiwania w
                      stos. do otoczenia. Ale dlaczego otoczenie tak boli przyznanie tego?
                      Po prostu zauwazenie, ze tamci maja trudniej, czesto gorzej, musza
                      wlozyc wiecej wysilku, poswiecaja swoje zdrowie. Ja ich za to
                      szanuje i obdarzam uznaniem, szczegolnie wiedzac, ze wcale nie
                      wszystkim chce sie tak wysilac, choc to niby oczywiste.
                      • fajka7 Re: to ja "krzyczalam" 11.12.07, 19:06
                        Wlasnie Wydarzenia podaly, ze w Polsce rodzinne przeszczepy to 2%, a
                        dla porownania zdaje w Stanach 35%. Faktycznie oczywiste i zwyczajne
                        sa u nas takie gesty wzgledem wlasnych dzieci uncertain
                        Powiedziano tez, ze powiklania przy tych przeszczepach sa rzadkie.
                        No ale trafilo akurat na Salete.
    • gardeniaa Re: Saleta...slyszalyscie?? 10.12.07, 23:29
      o Boże! to chyba faktycznie pechem mozna nazwac
      moja sąsiadka zmarła w trakcie operacji na zatorowość płucną
      (wszczepiali jej endoproteze)
      • zebra51 Wiadomośc z PR3 - jest lepiej 11.12.07, 08:02
        trzymam za niego kciuki.
        Miał facet pecha, duuuzy organizm, spora waga. Takie osoby gorzej
        znoszą operacje.
    • agao_72 Poświęcenie etc. 11.12.07, 08:17
      czytam sobie Wasze wypowiedzi i dodam parę groszy od siebie.
      Przemek Saleta jest osobą publiczną, zaczął nią być już dość dawno,
      więc trudno się dziwić mediom, że robią halo wokół tego. jego żona i
      dziecko automatycznie też stają się osobami publicznymi.
      nagłaśnianie przeszczepów narządów od dawców spokrewnionych to super
      rzecz, pokazuje w jaki sposób można pomóc bliskim, dla części ludzi
      może być argumentem w ostatecznym podęciu decyzji na tak.

      nie można porównywać opieki nad genetycznie chorym dzieckiem do
      oddania nerki itp. to zupełnie inna jakość, choć wynikająca z tej
      samej przyczyny - miłości do dziecka. miłości, a nie poświęcenia -
      moim zdaniem słowo poświęcenie ma bardzo spory przekaz negatywny.

      pojawia się jeszcze jeden problem. media są takie, a nie inne, bo
      czytelnicy, widzowie, słuchacze je tworzą. jeśli nie chcemy lansu,
      brukowych informacji etc. nie sięgajmy po gazety z takiej półki. a
      jeżeli sięgamy, nawet pośrednio, czy to wchodząć na portale
      plotkarskie, na strony gazet/ magazynów to współtworzymy właśnie
      takie halo.

      i jeszcze jeden problem... załóżmy, że umiera nagle ktoś młody i
      sławny. rodzina owego młodego & słynnego decyduje się na oddanie
      organów do przeszczepów i mówi o tym w mediach. jak to traktujemy?
      jako lans? robienie sobie publicity? ja tego tak nie traktuję, dla
      mnie każda akcja zachęcająca do oddawania organów do przeszczepów
      jest ważna. i piszę to z pełną świadomością, nerki mojego
      niezyjącego 34-letniego kuzyna pomagają żyć nieznanym mi osobom. tak
      przy okazji, znając podejście mojej niezyjącej Mamy do nauki,
      zgodziliśmy się na sekcję zwłok po Jej śmierci. lekarze o to
      prosili, ponieważ rekacja Mamy na leki była dość... nietypowa.

      może warto skończyć przepychankę na temat, czy Przemek Saleta się
      lansował, czy też nie. teraz znacznie istotniejszy jest problem, czy
      Przemek Saleta będzie żyć i czy jego nerka podejmie współpracę z
      organizmem córy. i mam wielką nadzieję, że wszystko dobrze się
      skończy.

      PS. rodzina Salety nie wyraża zgody na robienie halo wokół tego. to
      my, czytelnicy/ widzowie/ słuchacze nakręcamy media.
    • guderianka Re: Saleta...slyszalyscie?? 11.12.07, 09:10
      bezsensu jest ta dyskusja

      bezsensu bo poruszane są w niej SUBIEKTYWNE odczucia wobec Przemka
      Salety. Rita ma rację-bo takie są jej ODCZUCIA I MYŚLI. I reszta z
      was też ma rację -bo kieruje się takimi a nie innymi odczuciami. Po
      co na siłę chcecie przekonać ritę do swojego zdania, skoro w takim
      jak ten przypadku nie ma jednej jedynej słusznej racji. A prawda
      jest po stronie tegi i tylko tego, kto w danej chwili leży na stole.

      trzymam kciuki za przemka
    • przeciwcialo Re: Saleta...slyszalyscie?? 11.12.07, 10:31
      Współczuję jemu i rodzinie.
      jak pisałam ze to sportowiec nie zawsze sportowe zycie prowadzacy i
      dlatego nie nadaje się moim zdaniem na dawcę to się oburzano. Mysle
      że znał ryzyko, organizmy sportowców działają innym rytmem, maja
      inna wydolnośc itp. Stad zabranie jakiegos organu moze doprowadzić
      do zapaści.
      • dlania Re: Saleta...slyszalyscie?? 11.12.07, 10:38
        I on na pewno zdawał sobie sprawę z tego zwiekszonego ryzyka,
        lekarze nie raz mu to pewnie powtarzali.
        • jk3377 na 12.00 zapowiadaja oficjalne informacje 11.12.07, 11:46
          nic nie chca nowego powiedziec,dopiero na 12 zapowiadaja nowe
          inform.w porozumieniu z rodzina salety...tak mowil w ddtvn lekarz
          ktory operowal go...oby dobre wiesci........
      • lola211 Re: Saleta...slyszalyscie?? 11.12.07, 13:50
        Tym bardziej wieksze dla niego brawa.
    • jk3377 na szczescie lepiej..ale czy to wszystkie wiadomos 11.12.07, 12:12

    • vanderica Re: Saleta...slyszalyscie?? 11.12.07, 23:28
      jak czytam wypowiedzi niektorych z was,to normalnie noz sie w kieszeni
      otwiera.jak mozna byc tak podlym i wyrachowanym,zeby mnozyc bzdurne argumenty w
      debilnej dyskusji?czy to jest rozmowa o kolorze buzki kingi rusin? problem
      dotyczy prawdziwej tragedii tej rodziny i pewne wasze argumenty sa po prostu
      obrzydliwe.ale rozumiem,ze to tak z czystej polskiej zawisci i nienawisci do
      tych,co im sie cos w zyciu udalo.a jak sie posypalo to bardzo dobrze.mozna sie
      wreszcie wyzyc na takich.wylazi niestety to polskie drobnomieszczanstwo.bleee...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka