mój mąż - bryła lodu

13.12.07, 00:37
Wieczór. Mój mąż leży w łóżku i czyta gazetę. Pyta, czy nie mam
jakiegoś kremu do twarzy, bo już skóra mu łuszczy. Przynoszę, nawet
rozsmarowuję mu na twarzy (sama mam takie ciągoty kosmetyczne). Po
czym odkładam krem i przytulam się do mojego męża. A on? NIC
Dosłownie zero reakcji. Nawet nie zmienił pozycji w moim kierunku,
nie ruszył ręką. NIC.
Ja: nie przytulisz mnie?
On: mmm... już zasypiam
Dalej zero reakcji.
Więc wychodzę z pokoju i... za chwilę słyszę szelest papieru. Mój
mąż dalej czyta gazetę.

To znamienna scena (no, bez tego smarowania kremem, raz na ruski rok
mi się zdarza go posmarować).

Mój mąż to chodząca bryła lodu. Nigdy sam z siebie mnie nie
przytulił. Nie pocałował. Nie poweidział komplementu. Nie
powiedział, że kocha. Uwierzycie? Od 10 lat mojego małżeństwa, nie
usłyszałam, że jestem kochana. Przed ślubem owszem. Po, nie.
Mam swoją dumę. Nie wiszę na nim ciągle. Ale do jasnej cholery czy
wymagam za wiele, jeśli raz na miesiąc podejdę się przytulić?
Próbowałam rozmawiać. Mówiłam, że go kocham. Dwa razy w ciągu tych
10 lat nie wytrzymałam i sama zapytałam czy mnie jeszcze kocha. Za
pierwszym razem to było w jakiejś sprzeczce i
usłyszałam: "oczywiście, po co głupio pytasz, a dla kogo bym to
wszystko robił, jeżeli bym nie kochał?".
Za drugim razem, na pytanie "kochasz mnie?" rozesmiał się i
powiedział "nie", poklepał mnie po głowie i dodał "ale ty głupiutka
jesteś". No, na litość boską, dorosły facet nie potrafi powiedzieć,
że kocha?

Słuchajcie. A może ja za dużo wymagam? W moim domu nie ma awantur.
Jest bardzo dobrym, wręcz idealnym ojcem. Sprząta, przynosi kasę do
domu, nie łazi nigdzie z kumplami, robi zakupy, pierze, no
wszystko... Jest inteligentny, przedsiębiorczy, naprawdę świetny
facet. Generalnie nie mam do czego się przyczepić, oprócz tego co
opisałam. Zero czułości, bliskości, komplementów.
Co Wy o tym myślicie? Też macie mężów, partnerów, czy ktoś tak
jeszcze ma???
    • ania1500 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 00:49
      poprostu taki typ czlowieka,nie mowi,ze kocha ,ale to pokazuje,i
      moze to jest lepsze niz puste kocham cie,ale fakt nie chciala bym
      miec kogos takiego brakowalo by mi ciepla,porozmawiaj z mezem
      powiedz mu,ze chcesz aby okazywal ci uczucia nie raz na rok ale na
      codzien,napewno zrozumie,moze sama zacznij okazywac mu wiecej
      ciepla ,przyzwyczaj go,ze przytulanie sie,calowanie nie tylko w
      sytuacjach intymnych to normalna sprawa,i potrzebna w zwiazku
      kochajacych sie ludzi.
      mysle ,ze twoj maz,byl wychowany w domu gdzie nie okazywalo sie tak
      bezposrednio uczuc,no ale to oczywiscie tylko takie
      przypuszczenie,rozmowa szczera taka bez zachamowan z twojej strony
      jasno okresl wymagania w tej kwestii,mysle ,ze wystarczy maz
      przemysli sprawe i zmieni swoje postepowanie.
      a jesli nie to zacznij na nim "wisiec" za wszelka cene staraj sie go
      przekonac do tego,bo mysle ze obecna sytuacja nie jest dla ciebie
      mila.
      • demarta Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 00:56
        a ja nie zgadzam się na filozofię poprzedniczki a propos "wiszenia".
        jestem zdania, że to go bardziej zniechęci niż przekona.
        • ania1500 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:10
          moze tutaj masz racje fakt,moze to przyniesc odwrotny skutek,ale
          rozmawiac i mowic jasno o co chodzi trzeba,inaczej wszystko zostanie
          po staremu.
          • jednorazowa Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:16
            Siedzę i płaczę. Jest mi strasznie przykro. Czy ja się sama nie
            oszukuję? Może on mnie zwyczajnie NIE KOCHA? A jest ze mną z
            obowiązku. To taki typ faceta, dla którego rodzina jest na pierwszym
            miejscu. Już sama nie wiem co myśleć...
            • ania1500 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:19
              on cie kocha poprostu nie potrafi ci tego okazac tak jak bys ty tego
              chciala,i to nie jest jego wina poprostu on taki juz jest,kup jutro
              wino zrob kolacje przy swiecach i pogadaj z nim.
          • demarta Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:27
            a tu też pozwolisz, że się nie zgodzę. wg mnie jeśli między dwojgiem
            ludzi jest coś nie halo, to obydwoje w jakimś sensie sa temu winni.
            i wg mojej teorii zmiany należy zacząc od siebie. tak samo jak
            występują osobniki wybitnie chłodne, tak samoi zdarzają się
            wyjątkowo wymagające całusów i przytulańców. konstruktywna rozmowa
            powinna doprowadzić do satysfakcjonującego kompromisu, ale.... nie
            musi..... aczkolwiek próbowac warto.


            wypowiadam się tak na chłodno i niejako z boku, bo.... jak widzę
            zmęczoną twarz mojego męża wracającego z pracy, i jak on z taką
            twarzą i jeszcze gorszym samopoczuciem kolejne godziny daje się
            ujeżdżać rozbrykanemu maluchowi, i dopiero parę godzin później ma
            możliwość walnać się spać i odpocząć.... a odpoczynku nigdy dość po
            tak intensywnych dniach..... nie mam sumienia żebrać u niego o czułe
            uściski, obejmowania, całusy...... ja po prostu widzę jak ciężko
            zarabia na nas, jak mimo zmęczenia bawi się do upadłego z maluchem,
            z jaką pieczołowitością przynosi mi co wieczór coraz to
            wymyślniejszą kanapkę...... wieczorem zostawiam go sam na sam w
            łóżku z gazetą, bo to dla niego jedyna chwila wytchnienia w ciągu
            całej doby. i nie potrzebuję słów, gestów, przekonywań codziennych,
            czy innych zapewnień. ja wiem, że skoro robi to co robi i jak to
            robi jest dla mnie bezcenne. żadne slowo mi tego bardziej nie
            unaoczni. a że inni mają inaczej..... albo są krótkowidzami, albo
            wyjątkowo potrzebującymi.........
            • ania1500 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:34
              wiesz,ale ja np.nie mogla bym zyc z kims takim,potrzebuje sie
              przytulac sluchac czulych slow itp.
              jestem zwolenniczka rozmow,a mysle,ze pan o ktorym mowa nawet nie
              wie,ze jego zonie czegos brakuje.
              mojego meza tez nie ma calymi dniami wychodzi o 6 wraca czasami o
              23,ale sa czule esy,telefony i poswiecony mi czas po pracy,zawsze na
              niego czekam.
              sory nie umiala bym tak zyc,to co miala bym sie pogodzic z tym,ze
              mam w domu robota do przynoszenia kasy i mam mu dac spokoj bo byl w
              pracy pobawil sie z dzieckiem. a ja?gdzie w tym wszystkim byla bym
              ja i moje potrzeby?w takim wypadku wolala bym byc sama.
              • demarta Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:42
                widzenie świata dookoła siebie jest mozliwe na wiele sposobów. skoro
                sama ograniczasz je do wyliczanych "esów", dotyków, uśmiechów,
                całusów i przytulań, to jesteś bardzo ubogą "czuciowo" kobietą wg
                mnie. bo grzeje nie tylko to co jest namacalne, policzalne i
                cieliście odczuwalne. pieszczotą i satysfakcją bywa także to czego
                nie czuć dotykiem, czego nie da się usłyszeć, to czego nie
                widać..... a i tak jest, tylko trzeba się wczuć i wysilić trochę,
                żeby to dostrzec...... wspóczuję wszystkim gruboskórnym osobnikom.
                ich życie nparwdę bywa dużo ubozsze niż życie przeciętnych
                śmiertelników.
                • ania1500 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 01:52
                  nie no ok,ja widze to troche inaczej,nie chcialam wywolac burzy
                  poprostu,powiedzialam co o tym mysle.
                  u mnie jest troche inna sytuacja,inaczej podchodze do pracy meza,on
                  pracuje u siebie,i siedzi tam tak dlugo z wlasnej woli,i to nie ma w
                  sumie znaczenia,czy wroci wczesniej czy nie,nie zarobi z tego powodu
                  mniej ani wiecej,bo to i tak nie on pracuje tylko ludzie ktorych
                  zatrudnia,a on sobie jezdzi po wawie i kontroluje ich gada z nimi,ma
                  czas na to ok,ale ma rodzine i zdaje sobie z tego sprawe na
                  szczescie,wie,ze nie wolno nas zaniedbywac,cos za cos wracasz o 23
                  idziesz spac o 2.chcesz sie wyspac wroc o 17.
                  takie ja mam do tego podejsie,a naprawde jestem bardzo wyrozumialom
                  zona.
                  naszczescie dla niego to jest jasne,zawsze to rozumial i ja nigdy z
                  nim nie musialam na ten temat rozmawiac.
                  • demarta Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 02:00
                    ania1500 napisała:

                    > ,a naprawde jestem bardzo wyrozumialom
                    > zona.

                    nie miałam absolutnie zamiaru wywołać żadnej burzy. ale tobie to się
                    udało. jako uosobienie owej bardzo "wyrozumialom" żonom/żoną....
                    sama nie wiem, ale.... chciaom ino poinoformowoć, ży idem spoć i już!
                  • milka_milka Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 09:36
                    Ania, przestań już. Nie znudziło Ci się trollowanie? Z Wychowania się wyniosłaś,
                    teraz tu rozsiewasz swoje wątpliwe teorie? Gratuluję widzenia pracy męża: "on
                    sobie jeździ po W-wie i kontroluje ich, gada z nimi". Dziewczyno, ile Ty masz
                    lat? 12?
    • morgen_stern Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 09:42
      Rozumiem rozżalenie, ja też miewam taki problem z mężem. Może nie aż
      tak drastycznie, jak ty, ale też czasem muszę się dopraszać o
      czułości. Ostatnio już mi się nie chce, zniechęciłam się.
      U niego to kwestia wychowania. W moim domu, mimo, że mocno
      toksycznym wink byłam pieszczona, przytulana, ciągle siedziałam
      rodzicom na kolanach, także częsty kontakt fizyczny z bliskimi
      osobami jest dla mnie czymś oczywistym i naturalnym. U męża w domu
      tak nie było, co nie znaczy oczywiście, że się nie kochali. Ale
      okazywano to sobie w dużo bardziej powściągliwy sposób.
      Ja to bym ciągle się tuliła wink i bardzo mi tego brakuje.
      • kraina.marzen Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 10:13
        Dlaczego uważasz,że zapytanie o uczucia to sprawa Twojego honoru?
        Trzeba pytać by uzyskać odpowiedź. Nie pytając nie dajesz mozliwości
        dowiedzenia się...
        Ja pytam, mówie o swoich uczuciach-sama się domagam drobnych
        przejawów miłości od męża- i je otrzymuję.
      • bar_barka4 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 11:20
        Ale trafiłam na temat! Jestem po ogromnej kłótni z mężem, ponieważ walczę o
        odrobinę uwagi i czasu dla siebie i dziewczynek. Zupełnie pochłonęła go praca,
        jest to jego firma, ma kilku pracowników, pracuje 10-12 godzin dziennie, ale jak
        wraca do domu nawet bawiąc się z dziećmi myśli tylko o pracy. Rozumiem wszystko
        i doceniam że robi to wszystko dla nas, ale... starsza córka jest
        niepełnosprawna, młodsza to istny żywioł. Mam mnóstwo ograniczeń jest mi trudno
        nawet wychodzić na spacery, jednak radzę sobie z tym wszystkim sama, jakieś
        drobne zakupy, wyjazdy na rehabilitację, turnusy ogólnie życie codzienne. W
        swoim pojmowaniu tego podłego świata myślę że pomagam mu właśnie w ten sposób!
        Nie ciągnę go do domu z powodu szczepienia dzieci i innych wyjść, ogarniam to
        samodzielnie(gdy widzę mamę noworodka u lekarza w asyście męża lub babci i
        dziadzia do pomocy, złoszczę się bo muszę być sama) Swoje kłopoty i zmartwienia
        spycham w kąt, ale już nie mam siły i potrzebuję trochę uwagi. Niestety nie
        rajcuje mnie buziak i przytulenie kiedy wiem że myśli tylko o pracy. Wiem że to
        tylko przejściowe załamanie i wszystko wróci do normy, czyli on swoje(praca) a
        ja swoje(dom, dzieci) i będę się z tym godziła, bo tak musi być, takie jest życie.
        Wiem że mój mąż mnie kocha i ja kocham jego, ale ciągle musimy się ścierać i
        dopasowywać mimo 7 lat razem.
        Pozdrawiam
    • a.m.a Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 11:14
      A moze twoj maz woli facetow?
    • croyance Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 11:15
      Nie czytalam wszystkich postow, ale ... hmm, czego go nie zmusisz? :-
      ) To znaczy, czemu z nim nie porozmawiasz? smile
      Moj akurat na odwrot, potrzebuje bliskosci jak dziecko, ale jak
      czasem nie zwraca na mnie uwagi w ten sposob, to ja na niego
      wskakuje i mowie cos w stylu: odloz gazete i mnie przytul ... co to
      za ignorowanie kobiety, i jej potrzeb, i co to w ogole ma byc?
      Potrzebuje przytulenia teraz i natychmiast, po co mam faceta, jesli
      czyta sobie, a zreszta czytaj, ale ja sie i tak przytule (i laduje
      mu sie do wyra) smile
      • kraina.marzen Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 11:19
        Czasami warto "zgwalcic " faceta by osiagnac swoj cel
    • 18_lipcowa1 Re: mój mąż - bryła lodu 13.12.07, 12:26
      mialam takiego, kropka w kropke twoj maz, ZOSTAWILAM - nie moglam
      tego zniesc
Pełna wersja