Dodaj do ulubionych

Mąż mnie zdradził przed samym porodem:(((

17.12.07, 20:50
Wczoraj dowiedzialam sie,ze mój mąż mnie zdradził kilka dni przed
moim rozwiazaniem i do tego to wssystko trwa do dziśsad Nasza
coreczka ma w srode 6 tygodnisad(( Nie wiem co robić???sad((( Jak się
z tym uporac i w ogóle!!!!!! Pomóżcie potrzebuję Waszego wsparcia!!!
Oszukanasad
Obserwuj wątek
    • motylek292 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 21:00
      bardzo mi przykro...ale nie wiem jak Tobie pomoc...
      trzymaj sie dzielnie...
    • deela Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 21:40
      ja bym wybadala przyczyne dlaczego to zrobil?
      - brak sexu?
      - zauroczenie?
      - strach przed rola ojca?
      - "ciezka" atmosfera w domu? (kobiety w ciazy potrafia byc nieznosne, sama taka
      bylam)
      tak czy owak to swinstwo i tyle to nawet nie zdrada tylko regularny romans!
      • agar2208 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 21:41
        jedyne co mozesz teraz zrobic, to szczerze porozmawiac z meżem,
        wyjaśnić o co chodzi
        • bsl Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 21:48
          wiem co czujesz ,przykro mi
          • peonies Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 22:17
            witaj
            rzeczywiście trudna sytuacja...
            ale może jeszcze nie do końca wszystko stracone.
            jak się dowiedziałaś-przeanalizuj źródło - może to tylko jakieś
            plotki
            porozmawiaj z mężem-bez awantur na zimno i max trzeźwo. poproś o
            wyjaśnienia dlaczego tak się stało (o ile coś takiego rzeczywiście
            miało miejsce)i nie spodziewaj się że od razu sie do tego przyzna -
            oczywiście nie możesz go dręczyć to ma być rozmowa.będziesz
            wiedziała czy mówi prawdę.
            nie rób nic pod wpływem chwili i emocji-przeczekaj najgorsze chwile
            i wtedy będziesz dopiero wiedziała czego tak naprawdę chcesz.
            wiem jak to jest jak człowiek się miota, jak przeżywa ciężkie
            chwile i tak naprawdę nikt nie może mu pomóc. ja pomogłam sama
            sobie ale było ciężko. teraz już wiem że było warto bo przecież nic
            nie dzieje się bez przyczyny. oczywiście nigdy nie wybaczę ale mogę
            z dnia na dzień uczyć się z tym żyć i on też.mam nadzieję że i wy
            znajdziecie siebie na nowo - przecież macie dla kogo smile.pozdrawiam
            gdy tylko będziesz miała ochotę napisz na priv smile
    • mamaigiiemilki Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 23:14
      przykro mi...
      to ze zdradzil to raz a dwa- to trwa do tej pory
      w kazdym razie ja bym spakowala walizki i niech idzie do tej drugiej; dla mnie
      zdrada to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mozna zrobic i nie ma zadnego
      usprawiedliwienia; jezeli twojemu mezowi "cos" nie pasowalo w malzenstwie to po
      to ma jezyk, zeby mowic o tym...jezeli bylo mu az tak bardzo zle, to mogl
      powiedziec o tym i odejsc; byc po prostu uczciwym...
      zycze zebys "poukladala" sie sama ze soba;
    • 18_lipcowa1 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 17.12.07, 23:42
      zapytaj siebie sama - co Ty zrobilas ze maz cie zdradzil?
      tak, jest winny ale zapytaj sama siebie czy nie pomoglas mu.
      • myelegans Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 02:54
        lipcowa, no prosze Cie, dala mu telefon tamtej, umowila na randke i wyprasowala
        koszule.
        • 18_lipcowa1 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 16:20
          myelegans napisała:

          > lipcowa, no prosze Cie, dala mu telefon tamtej, umowila na randke
          i wyprasowala
          > koszule.
          wystarczylo ze utyla z 30 kilo,,,,dorobila sie odrostow, zero
          makijazu, zaczela gderac, meczyc i juz,,,
          • raxa.avra Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 19.12.07, 09:11

            wystarczylo ze utyla z 30 kilo,,,,dorobila sie odrostow, zero
            > makijazu, zaczela gderac, meczyc i juz,,,

            nie ma to jak małżeństwo.."na dobre i na złe, w bogactwie i biedzie, w zdrowiu i
            chorobie.." oparcie w małżonku w ciężkich chwilach itp, itd uncertain swoją drogą ciąża
            też ma swoje prawa, nie każdy przechodzi ją kwitnąco..gdzie odrobina zwykłego,
            ludzkiego zrozumienia, nie tylko dla własnych potrzeb, ale i dla potrzeb
            kobiety, która nosi pod sercem Twoje dziecko. Ok, skoro tak mu źle było, nie
            dogadywali się, rozmowy nie pomagały-trza się było spakować. Wiem jak trudna to
            decyzja ale chyba nie bardziej jak ta o zdradzie, a i sumienie (o ile jest
            takowe) mniej gryzie. Czasem po prostu nie wychodzi, to normalne, życie
            niekiedy przerasta nasze oczekiwania, ludzie się schodzą i rozchodzą, żenią i
            rozwodzą-to jest właśnie ok. Ale nie poniżajmy się, nie upadajmy tak nisko, żeby
            własną żonę (rzekomo kochaną przez męża) zdradzać w takim momencie związku,
            zresztą nie tylko w takim. Trzeba być naprawdę zachłannym i przebiegłym, chcieć
            mieć wszystko na raz-wtedy faktycznie zdrada nie jest problemem, a ubarwianiem
            życia. Chamstwo, bez dwóch zdań, podłe i niskie.

            Ten facet nie ma za grosz honoru, o męstwie już nawet nie wspomniawszy.


            Lipcowa i Kotula, ja rozumiem co chcecie powiedzieć i macie rację, ale nie
            róbcie z tego usprawiedliwienia dla zdrady, no błagam Was!
            Jeżeli ta druga osoba(zdradzająca)jest naprawdę nieszczęśliwa to niech
            odejdzie..zdrada to średni sposób na naprawienie problemów małżeńskich.
      • gacusia1 Lipcowa! 18.12.07, 04:49
        Ty masz dobrze pod sufitem??? Cokolwiek by zrobila,badz nie
        zrobila,MAZ NIE MA PRAWA ZDRADZAC ZONY.Obojetnie,czy zona w ciazy,po
        porodzie,czy bezplodna!!! Po to jest takie cos,co sie nazywa
        MALZENSTWO,by do konca pozostac sobie wiernym.Jak sie zdradza,znaczy
        ze sie ma w glebokim "powazaniu" malzonka.Jesli sie zdradza to
        znaczy,ze nie zalezy na uczciwosci zwiazku.Jesli maz zdradzil zone
        tuz przed porodem ichwspolnego dziecka i dalej sobie "bimba" to
        chyba pytanie nie powinno brzmiec "co Ty zrobilas ze maz cie
        zdradzil? tak, jest winny ale zapytaj sama siebie czy nie pomoglas
        mu" lecz "jaki sens jest zyc z takim czlowiekiem dluzej?"

        • mama_kotula Re: Lipcowa! 18.12.07, 08:50
          Gacusiu i wszystkie oburzone wypowiedzią Lipcowej smile
          Lipcowa poniekąd ma rację, może to zbyt ostro ujęła.

          ZAWSZE w przypadku zdrady "wina" leży na przecięciu symetralnych tego trójkącika
          tongue_out. Oczywiście, w tym przypadku znamy sytuację jednostronnie - czyli żali się
          nam zdradzona żona, to się automatycznie staje po jej stronie.
          A prawda... jak pisałam, pośrodku smilesmile

          Co zrobić.. hmmm... jakby to ująć - mąż i tak prędzej czy później rzuci
          kochankę, niemal zawsze tak sie dzieje. Dlaczego? Bo każdy facet wybierze
          kiepską pewność zamiast cudownej niepewności.
          A dalej to już autorka postąpi tak, jak chce.
          • bsl kotula 18.12.07, 09:01
            szczerze wątpie zeby autprak wątku była teraz na siłach zeby
            przeprowadzac analizę związku
            emocje , emocje , emocje
            i cobyśmy nie napisały ona sama musi sie z tym przespac i podjać
            decyzje

            acha i uwierz starszej koleżance ;P niezawsze wracają smile( całe
            szczęscie )
            • mama_kotula Re: kotula 18.12.07, 09:10
              bsl napisała:
              > acha i uwierz starszej koleżance ;P niezawsze wracają smile( całe
              > szczęscie )

              Echh. No ja piszę z tej drugiej... trzeciej? strony, dlatego generalizuję, wrrr tongue_out
              I zdaję sobie sprawę z tego, że autorka wątku nie ma siły na analizę wątku, po
              prostu zawsze mnie wquerfia, jak się szuka "winy" wyłącznie po stronie męża,
              albo - jeszcze lepiej - wybiela się męża i obarcza całą odpowiedzialnością tą
              wredną podłą sucz, która jego, bezwolnego kurczaczka, śmiała uwieść i omotać tongue_out
              • ciociacesia trójkąty 18.12.07, 14:36
                tylko wiesz, zadko kiedy trójkąt jest równoboczny - tylko wtedy wina
                lezy równo po środku smile i nie oszukujmy sie - czasem maz jest po
                prostu sucz i winy zony nie ma w tym zadnej - taka tylko ze ta sucz
                była pokochała. wierze takze w istniejace gdzies w przyrodzie złe
                kochanki sucze które niewinnych niemal kurczaczków zwodza
                wykorzystujac chwilowa niemoc zwiąku, ale raczej winię kurczaczków smile
          • niunia_167 Re: Lipcowa! 18.12.07, 09:09
            nawet jeżeli coś zrobiła to on powinien jej o tym powiedzieć z nią porozmawiać a
            nie lecieć do innej, Co by nie zrobiła to jak już wcześniej napisane zostało, po
            to jest małżeństwo by rozwiązywać problemy, a nie sobie je stwarzać. ja bym go
            wyprowadziła z domu, jeżeli to pewne źródło!!! Współczuję i pozdrawiam gorąco!
            3maj się
            • mama_kotula Re: Lipcowa! 18.12.07, 09:12
              niunia_167 napisała:

              > nawet jeżeli coś zrobiła to on powinien jej o tym powiedzieć z nią porozmawiać
              a nie lecieć do innej,

              Oczywiście.

              > Co by nie zrobiła to jak już wcześniej napisane zostało, p
              > o to jest małżeństwo by rozwiązywać problemy, a nie sobie je
              > stwarzać.

              Oczywiście.

              > ja bym go wyprowadziła z domu, jeżeli to pewne źródło!!!

              Ech, na tym forum wy tak wszystkie chętnie i z zapałem "wyprowadzacie z domu",
              "wystawiacie walizki", "wykopujecie do kochanki"... teoria teorią, miłe panie, a
              praktyka wygląda zupeeełnie inaczej smilesmilesmilesmile
              • raxa.avra Re: Lipcowa! 19.12.07, 09:16
                > Ech, na tym forum wy tak wszystkie chętnie i z zapałem "wyprowadzacie z domu",
                > "wystawiacie walizki", "wykopujecie do kochanki"... teoria teorią, miłe panie,
                > a
                > praktyka wygląda zupeeełnie inaczej smilesmilesmilesmile

                Nieprawda, dla chcącego nic trudnego ;P
                Sama teorię zmieniałam w praktykę, początki są ciężkie to fakt..
                ale ' co se ne da jak se da". Czasem po prostu warto.
            • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 18.12.07, 16:21
              niunia_167 napisała:

              > nawet jeżeli coś zrobiła to on powinien jej o tym powiedzieć z nią
              porozmawiać
              > a
              > nie lecieć do innej,

              a skad wiesz ze nie mowil???????

              Co by nie zrobiła to jak już wcześniej napisane zostało, p
              > o
              > to jest małżeństwo by rozwiązywać problemy, a nie sobie je
              stwarzać. ja bym go
              > wyprowadziła z domu, jeżeli to pewne źródło!!! Współczuję i
              pozdrawiam gorąco!
              > 3maj się
              • raxa.avra Re: Lipcowa! 19.12.07, 09:18
                > a skad wiesz ze nie mowil???????

                ano jak mówił, to ma rozgrzeszenie, moze bzykać ile wlezie !!!
                Hulaj dusza, piekła nie ma!
          • gaja78 Re: Lipcowa! 18.12.07, 21:28
            mama_kotula napisała:

            > Gacusiu i wszystkie oburzone wypowiedzią Lipcowej smile
            > Lipcowa poniekąd ma rację, może to zbyt ostro ujęła.
            >
            > ZAWSZE w przypadku zdrady "wina" leży na przecięciu symetralnych tego
            trójkącika tongue_out. Oczywiście, w tym przypadku znamy sytuację jednostronnie - czyli
            żali się
            > nam zdradzona żona, to się automatycznie staje po jej stronie.
            > A prawda... jak pisałam, pośrodku smilesmile

            Gdyby nie ten moment życiowy, w jakim autorka wątku się znalazła - zgodziłabym
            się z powyższym. Jednak jakkolwiek by nie było, gdziekolwiek by ta wina nie
            leżała, taki numer w takim momencie świadczy o niepełnosprawności umysłowej
            faceta i ostatecznie przeważa szalę winy ostro na jego stronę. Jeszcze jakby to
            był jednorazowy skok w bok, pod wpływem chwili, alkoholu, czegokolwiek - to da
            się zrozumieć. Ale regularny romans w okolicy terminu porodu żony ? Czarna
            rozpacz niestety sad
        • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 18.12.07, 16:19
          MA PRAWO, jak zona mu odmawia seksu, jak sie zaniedba, gdera,
          zrzedzi, jest nie do zniesienia i takie tam
          ma prawo, tak samo jak kobieta ma prawo zdradzic faceta
          • elza78 Re: Lipcowa! 18.12.07, 22:05
            lipcowa juz cie widze jak po porodzie nie odmawiasz seksu swojemu facetowi tongue_outPP
            • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 18.12.07, 22:34
              elza78 napisała:

              > lipcowa juz cie widze jak po porodzie nie odmawiasz seksu swojemu
              facetowi tongue_outPP


              wiesz wydaje mi sie ze nie o porod tu chodzi czy polog, takie
              frustracje nawarstwiaja sie miesiacami i latami a nie tylko w
              okresie porodu czy pologu ( jesli tylko z tego powodu zdradzil to
              jasne ze cham i prostak) jednak czesciej jest to cos glebszego -
              moze babka skupila sie na sobie, na ciazy , na dziecku i takie sa
              konsekwencje takiego czegos. Malo to takich kobiet ktore przymilnie
              daja jak tylko chca zajsc w ciaze a jak osiagna cel to pan idzie na
              bok? Nie winmy facetow za cale zlo zdrad, choc wiadomo ze wina ich
              jest tez bezsprzeczna.
              • elza78 Re: Lipcowa! 18.12.07, 22:43
                nie wiem lipcowa, mozna sobie pisac co sie chce, jak dla mnie taki wyczyn w TEJ
                dokladnie sytuacji (ciaza-porod-polog) to normalnie noz w plecy...
                ale podobno czesto tak bywa...
                co do zaniedbania siebie, czasem jest i tak ze facet zdradza naprawde zajebista
                laske nie utrafisz z tym dlaczego tak sie dzieje...
                • gaja78 Re: Lipcowa! 18.12.07, 23:17
                  elza78 napisała:

                  > nie wiem lipcowa, mozna sobie pisac co sie chce, jak dla mnie taki wyczyn w TEJ
                  > dokladnie sytuacji (ciaza-porod-polog) to normalnie noz w plecy...
                  > ale podobno czesto tak bywa...

                  Amen numer jeden ...

                  > co do zaniedbania siebie, czasem jest i tak ze facet zdradza naprawde zajebista
                  > laske nie utrafisz z tym dlaczego tak sie dzieje...

                  I amen numer dwa smile
          • loola_kr Re: Lipcowa! 18.12.07, 23:24
            >MA PRAWO, jak zona mu odmawia seksu, jak sie zaniedba, gdera,
            zrzedzi, jest nie do zniesienia i takie tam
            ma prawo, tak samo jak kobieta ma prawo zdradzic faceta<

            nie ma prawa bo ślubował na dobre i na złe.
            Powinien natomiast opiekować się żoną w ciąży i po porodzie czy zrzędzi czy nie
            bo to hormony i często to niezależne od kobiety.
            • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 19.12.07, 22:16
              yy jasne - jakby mi sie facet zapuscil to tez by dostal po rogach,
              niestety....
              • gryzelda71 Re: Lipcowa! 19.12.07, 22:23
                18_lipcowa1 napisała:

                > yy jasne - jakby mi sie facet zapuscil to tez by dostal po rogach,
                > niestety....

                No tak,a kobieta w ciązy jak nie patrzeć przytyta.
              • loola_kr Re: Lipcowa! 19.12.07, 23:04
                to po co obiecywać jednemu jak można mieć kolekcję kochanków, każdy na swój
                sposób piękny ...
          • raxa.avra Re: Lipcowa! 19.12.07, 09:24
            18_lipcowa1 napisała:

            > MA PRAWO, jak zona mu odmawia seksu, jak sie zaniedba, gdera,
            > zrzedzi, jest nie do zniesienia i takie tam
            > ma prawo, tak samo jak kobieta ma prawo zdradzic faceta


            Masz jakieś źródło na poparcie swojej teorii???
            jakieś badania naukowe? kto takie prawa wydaje?
            wink

            Lipcowa - nie ma PRAWA..może zażądać separacji, unieważnienia małżeństwa,
            rozwodu, wakacji na Hawajach i wielu innych, ale skąd pomysł ze zdradą..?
            • marzennak Re: Lipcowa! 19.12.07, 17:46
              Skąd ten pomysł? Z autopsji...Prawda Lipcowa?
              • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 19.12.07, 22:18
                marzennak napisała:

                > Skąd ten pomysł? Z autopsji...Prawda Lipcowa?


                wow, strzelalas czy chcialas byc dowcipna?
                >
                • marzennak Re: Lipcowa! 20.12.07, 07:57
                  Ani jedno, ani drugie. Już dawno zauważyłam twoje pełne jadu
                  wypowiedzi nt zdradzonych żon i zrzucanie winy za zdradę na nie.
                  Tymczasem zdrady nie usprawiedliwia nic. Jeśli żona nie odpowiada to
                  trzeba się najpierw rozstać, a potem szukać pocieszenia w ramionach
                  innych.
                  Ale ty jako kochanka masz inne zdanie.
                  • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 20.12.07, 21:10
                    marzennak napisała:

                    > Ani jedno, ani drugie. Już dawno zauważyłam twoje pełne jadu
                    > wypowiedzi nt zdradzonych żon i zrzucanie winy za zdradę na nie.
                    > Tymczasem zdrady nie usprawiedliwia nic. Jeśli żona nie odpowiada
                    to
                    > trzeba się najpierw rozstać, a potem szukać pocieszenia w
                    ramionach
                    > innych.
                    > Ale ty jako kochanka masz inne zdanie.



                    ALe ja kochanka nie jestem to raz
                    Dwa ze bylam czyjas kochanka ale nie dlatego ze lubie dowalac
                    zonom ,tylko dlatego ze sama mialam w zwiazku zle i znalazlam kogos,
                    dla siebie, nie zeby zrobic na zlosc komus, a ze facet byl zwiazany -
                    kij w to , obojenie czy wolny czy nie, chociaz ze zwiazanym
                    bezpieczniej
                    w moim przypadku to szczescie ze tak sie stalo - zakochalismy sie w
                    sobie i jestemy razem
                    • marzennak Re: Lipcowa! 22.12.07, 09:42
                      Zawsze mnie zastanawia postawa takich osób jak ty,którym jest
                      wszystko jedno, czy facet jest z kimś związany, czy nie.
                      Najważniejsze, żeby tobie było dobrze. Nie przyszło ci do głowy, że
                      w przyszłości i ty będziesz prawdopodobnie potraktowana przez niego
                      tak, jak jego żona? Myślisz, że jesteś wyjątkowa? Znów trafi się
                      lepsza, a może nie lepsza, tylko nowa,świeża...I co wtedy powiesz?
                      Przyznasz, że byłaś egoistką? Przyznasz, że on jest gnojkiem? Czy
                      znajdziesz dla niego usprawiedliwienie, a winy poszukasz w sobie? Że
                      przytyłaś pól kilo? Że się nie uśmiechałaś i nie skakałaś z radości
                      na jego widok? A może krzywo się spojrzałaś? A może nawet mu coś
                      złego powiedziałaś? No cóż w takim razie będzie miał prawo cię
                      zdradzić. Sama na siebie kręcisz bat takimi poglądami.
                      • uuuulala Re: Lipcowa! 22.12.07, 14:18
                        marzennak napisała:
                        Nie przyszło ci do głowy, że
                        > w przyszłości i ty będziesz prawdopodobnie potraktowana przez
                        niego
                        > tak, jak jego żona?

                        Nie sądzę. Jest taki gatunek kobiet, które się zdradza i już.
                        Ogromna większość pań wypowiadających się w tym i podobnych wątkach
                        prezentuje cechy właściwe dla tego gatunku, niestety..
                        • kropkacom Re: Lipcowa! 22.12.07, 15:12
                          > Nie sądzę. Jest taki gatunek kobiet, które się zdradza i już.
                          > Ogromna większość pań wypowiadających się w tym i podobnych wątkach
                          > prezentuje cechy właściwe dla tego gatunku, niestety..

                          Jest też pewien gatunek pań które nigdy nie będą żonami. Kochanka to taka
                          odskocznia i trofeum przechodnie. Żadnych wyższych uczuć.
                          • raxa.avra Re: Lipcowa! 23.12.07, 11:42

                            "Kochanka to taka
                            > odskocznia i trofeum przechodnie. Żadnych wyższych uczuć. "

                            A przyszło komuś do głowy, ze kochanka może być czyjąś bardzo nieszczęśliwą
                            żoną? Tak jak facet autorki, którego część tu zaciekle broni? Odwróćmy sytuację,
                            jest sobie kobita, której facet się zapuścił, nic tylko zrzędzi i siedzi cały
                            czas w domu, przed TV. Ona oczywiście próbuje z nim rozmawiać ale to nie
                            przynosi rezultatu, no i co ona biedna, nieszczęśliwa, niekochana ma zrobić?
                            Oczywiście zdradza go, dokładnie jak mąż autorki-tyle, ze tym razem to facet ma
                            szukać winy w sobie. No i ta bidna kobicina wdała się w romans z facetem
                            (również żonatym jak na ironię <sic!> ), czy teraz też nie ma "żadnych uczuć
                            wyższych"? No przecież ona tylko szuka szczęścia, którego nie zaznała w swoim
                            związku.
                            Naprawdę tak trudno sobie wyobrazić, ze kochanka to nie zawsze wymalowana,
                            wyuzdana i pachnąca drogimi perfumami sucz? Czasami to żona sąsiada , albo
                            kasjerka z Żabki-ta co ma wiecznie odrost. Albo babka, którą czasem mijasz na
                            ulicy i wiesz od kogoś, ze jest sama, bo dzieci się rozjechały po świecie, maż
                            wcześnie umarł - i cóż poznała fajnego pana, a jego jedyna wada to żona sad
                            Życie jest trochę bardziej skomplikowane i pełne niespodzianek, nie da się go
                            sprowadzić do jednego zdania.

                            Owszem, są i takie laski o jakich mówisz kropkakom, ale to naprawdę niewielki
                            odsetek wśród zdradzających. Zresztą one wyżej celują, nie łapią się za zwykłych
                            mężów z pensją poniżej ładnych paru klocków miesięcznie smile Tak przynajmniej sądzę.
                            • kropkacom Re: Lipcowa! 23.12.07, 12:20
                              Kłopot jest taki że ludzie nie robią tego co nakazuje zdrowy rozsądek. Skoro
                              jest problem w małżeństwie to sie go rozwiązuje wspólnie. Nie biegnie się do
                              innej/innego. Jeśli problem należy do tych nierozwiązywalnych to niestety trzeba
                              zakończyć związek.
                        • marzennak Re: Lipcowa! 23.12.07, 10:41
                          Żebyś się kiedyś nie zdziwiła,że też do tego gatunku kobiet
                          należysz. Ale będziesz w dobrym towarzystwie: Kayah, Kasia Groniec,
                          Doda, Kinga Rusin, Marylin Monroe, Nicole Kidman, Madonna,Jennifer
                          Aniston i wiele innych...
                          Po prostu chrzanisz głupoty! Jest taki gatunek kobiet,które tak
                          myślą dopóki je to nie spotka.
                          I jest taki gatunek mężczyzn, którzy zdradzają. Nie dlatego, że im
                          kobieta nie odpowiada (nawet najpiękniejsze i najmądrzejsze są
                          zdradzane) tylko dlatego, że wiecznie szukają wrażeń i nowości.
                          • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa! 23.12.07, 13:14
                            marzennak napisała:

                            > Żebyś się kiedyś nie zdziwiła,że też do tego gatunku kobiet
                            > należysz. Ale będziesz w dobrym towarzystwie: Kayah, Kasia
                            Groniec,
                            > Doda, Kinga Rusin, Marylin Monroe, Nicole Kidman, Madonna,Jennifer
                            > Aniston i wiele innych...


                            nie znasz prawdziwych powodow dlaczego sie tak stalo...
                            moze po prostu nie dalo sie z nimi zyc? moze byly ladne tylko na
                            pokaz, a w domu byly zimne i nie do zycia?????? to nie chodzi o sama
                            urode, ale o to by byc zona, przyjacielem i kochanka w jednym, wielu
                            kobietom czegos brakuje w tym temacie, moze i gwiazdom tez, w koncu
                            to tylko ludzie....
                            > Po prostu chrzanisz głupoty! Jest taki gatunek kobiet,które tak
                            > myślą dopóki je to nie spotka.
                            > I jest taki gatunek mężczyzn, którzy zdradzają. Nie dlatego, że im
                            > kobieta nie odpowiada (nawet najpiękniejsze i najmądrzejsze są
                            > zdradzane) tylko dlatego, że wiecznie szukają wrażeń i nowości.
      • wieczna-gosia Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 06:12
        pewnie nie pilnowala....
      • lidia341 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 25.12.07, 07:56
        A dlaczego ma czuc się winna?? Była w ciąży a to nie usprawiedliwia
        go że poszedł do innej.Powinien jej powiedziec że coś jest nie tak,
        że czegos potrzebuje i wogóle. Pójście do innej kobiety to nic
        innego niż pójście na łatwiznę. Najważniejsza jest rozmowa.
        Pozdrawiam
    • przeciwcialo Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 08:25
      Znam przypadek ze facet zdradził zonę tuz po tym jak ona urodziła
      dziecko. Kochanka miała 10 lat wiecej niż zona. Po roku rozpadło sie
      i karnie wrócił na łono rodziny. Ja jednak nie chciałabym takiego
      zwrotu.
      Trzymaj sie i machnij na goscia reka, niech spada skoro nie umie
      uszanowac ciebie i waszego zwiazku.
    • mathiola Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 08:59
      dostanę łomot, ale poniekąd muszę przyznać rację Lipcowej.
      To oczywiste że nie można zdradzać żony i każda zdrada to draństwo, którego nie
      powinno się tłumaczyć, ale jeśli już ktoś ma potrzebę analizowania... to tak,
      wtedy okazuje się, że zdradził bo: brak seksu, bo seks nie taki, bo żona się
      zaniedbała, bo się czepia i naburmusza a on potrzebuje ciepła, bo.... i tak dalej.
      Nie chcę bronić zdradzającego, bo uważam, że tylko mały gnojek tak postępuje
      zamiast postarać się naprawić w związku to co da się naprawić i przeczekać to,
      co należy przeczekać.
      Nie wiem co masz zrobić, to twoje życie. Jeśli on czuje chęć poprawy a ty
      czujesz że możesz wybaczyć, spróbujcie. Jeśli nie... no, przykro mi. Wstrętna
      sytuacja.
      • betty_julcia Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:47
        Taaaaak kochane, trzymajmy się na baczności, pilnujmy ale tak żeby
        go nie krępować bron boże i żeby nie czuł się osaczony, kontrolujmy
        ale tak żeby się nie czuł kontrolowany, prasujmy, sprzątajmy,
        gotujmy żeby nie było ze jesteśmy złe żony, pięknie przy tym
        wyglądajmy żeby nie było ze zaniedbane, przecież to nie problem myć
        podłogę na szpilkach bo tak się seksowniej wygląda,w ciąży miejmy
        zawsze dobry humor, ochotę na seks, po ciąży trzeba szybko dojść do
        równowagi hormonalnej, do wagi sprzed ciąży żeby swietnie wygladać,
        bądźmy głupiutkie i naiwne a jednocześnie inteligentne i w ogóle
        zorganizowane, poukładane, seksowne, pachnące z zawsze
        uśmiechniętymi dziecmi u boku, mądrymi, nie marudzącymi, nie
        robiącymi kupek, nie ulewającymi itd itp...... zeby nie dać powodu
        mężowi do zdrady. Bo przecież jak wyłpaie chwilę kiedy nie bedziemy
        aż tak idealne to mógłby skorzystać i wyskoczyć w boksmile


        Naprawdę niektóre z was uważają ze jak mężczyzna tuż przed albo po
        porodzie zony zdradzi ją, a nawet tylko poflirtuje z inną bo mu
        brakuje nie wiem seksu, uwagi ze strony żony akurat w takim momencie
        to moze się usprawiedliwiać winą zony???? To o kant dupy rozbić
        takie małżeństwo...
        • mama_kotula Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:54
          Betty_julciu.
          Zdrada i wynikający z niej romans baaardzo rzadko bierze się z dnia na dzień.
          Podejrzewam, że to trwa - choćby sama chęć do zdrady - o wiele dłużej niż od
          "przed porodem" i nie ma podejrzewam aż tyle wspólnego z nastrojem żony po
          porodzie (owszem, to też ma wpływ, ale nie aż tak). I wiem co piszę, mam ekhem
          niejakie doświadczenie smilesmile
          Co innego jednorazowa przygoda, a co innego regularny romans.
        • mathiola Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:33
          jeśli twój post jest podpięty pod mój w celu odpowiedzi nań, to muszę ci
          powiedzieć, że wyjątkowo głupio gadasz.
        • ledzeppelin3 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 15:37
          betty_julcia, zapomniałaś o zorganizowaniu!tongue_out Kobieta jeszcze musi
          być zorganizowana, inaczej mąż ją rzuci dla bardziej zorganizowanej
          i ta rzucona sama będzie sobie winna.
    • majmajka Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:31
      Ja tu widze tylko jedno rozwiazanie- Ty wez sie w garsc i glowa do gory. Z czasem bedzie Ci latwiej. A jemu czapke na droge...I wypad... I prosze nie doszukuj sie winy w sobie itd.
      • mama_kotula Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:32
        majmajka napisała:

        > I prosze nie doszukuj sie winy w sobie itd.

        Majmajeczko, dlaczego nie?
        Rozumiem, że teraz nie jest najlepszy moment, bo dziecko małe i męczy. Ale tak
        ogólnie?
        • majmajka Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:43
          Tak, chocby dlatego, ze dziecko male i meczy. A poza tym... Nie, no prosze Cie...ona w ciazy a on ja zdradza. Ona rodzi , a on ja zdradza. Ona meczy sie z dzieckiem byc moze wiecznie wrzeszczacym, a on ja zdradza nadal...i ona ma szukac winy w sobie...
          • mama_kotula Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:48
            majmajka napisała:

            > A poza tym... Nie, no prosze Cie.
            > ..ona w ciazy a on ja zdradza. Ona rodzi , a on ja zdradza. Ona meczy sie z
            dzieckiem byc moze wiecznie wrzeszczacym, a on ja zdradza nadal...i ona ma
            szukac winy w sobie...

            A poza tym... nie, no proszę cię.
            ...ona w ciązy... i warczy na męża, mając wieczne pretensje o byle g..., oraz
            traktując męża jak bankomat i wibrator

            ...ona rodzi... i zlewa męża, traktując go jako wynieś przynieś pozamiataj, oraz
            jak bankomat i wibrator

            ...ona męczy się z dzieckiem być może wiecznie wrzeszczącym... i warczy na męża,
            mając wieczne pretensje, traktując go jak bankomat i wibrator

            ...taki scenariusz też może być, prawda? Patrzyłaś na to z tej strony

            Oczywiście pisałam czysto teoretycznie. Nie piłam personalnie do autorki wątku,
            bo nie znam jej sytuacji. Nie usprawiedliwiam też męża, którego wina jest
            bezsprzeczna. Rozumiesz, co ci chciałam pokazać? smile
            • majmajka Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:54
              Nie...No prosze Cie...Oczywiscie, ze rozumie co mi(?) chcialas pokazacsmile. Patrzac z tej strony to on powinien sie obrazic i wyniesc do mamuski najwyzej, a nie zdradzac ja. Wypad z takim facetem i tyle.
            • loola_kr Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:19
              tak to jest, żona w ciąży warczy na męża, ma humory ale to często
              jest niezależne od kobiety - hormony i już.
              A mąż powinien to wiedzieć, być na to przygotowanym, być podporą i
              usługiwać (to też jego ciąża).
              W końcu to tylko przez pewien czas a czym jest 1 rok w stosunku do
              całego życia.
            • gryzelda71 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:21
              mama_kotula napisała:
              > ...ona w ciązy... i warczy na męża, mając wieczne pretensje o byle g..., oraz
              > traktując męża jak bankomat i wibrator
              > ...ona rodzi... i zlewa męża, traktując go jako wynieś przynieś pozamiataj, oraz
              > jak bankomat i wibrator
              > ...ona męczy się z dzieckiem być może wiecznie wrzeszczącym... i warczy na męża,
              > mając wieczne pretensje, traktując go jak bankomat i wibrator

              Nawet jak tak jest,to co?Mąż zwolniony z rozmowy?On od działania,a żona od rozmów?
              • mama_kotula Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:26
                gryzelda71 napisała:


                > Nawet jak tak jest,to co?Mąż zwolniony z rozmowy?On od działania,a żona od rozmów?

                Gryzeldo kochana, ja specjalnie wyolbrzymiłam sytuację smile)

                I toż przecież napisałam, że nie usprawiedliwiam męża, bo każdy który zdradzi,
                to oszust, łajdak, kanalia i tchórz.

                Jeszcze raz powtarzam, że w takich przypadkach nie zaczyna się od doopy strony,
                tylko od rozmowy. Od rozmowy z żoną, a nie od wyżalenia się niuni tongue_out.
                • gryzelda71 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:50
                  Tylko widzisz,zawsze w takich sprawach(zdrada)zona musi i porozmawaic z męzem zeby pojąc dlaczego on to robi i dlaczego teraz,oraz w sobie znaleźć przyczyny i jeszcze naprawic to co złe.
                  A facet cóz.....
                  Ech szkoda gadac

                  • mama_kotula Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:58
                    gryzelda71 napisała:

                    > Tylko widzisz,zawsze w takich sprawach(zdrada)zona musi i porozmawaic z męzem z
                    > eby pojąc dlaczego on to robi i dlaczego teraz,oraz w sobie znaleźć przyczyny i
                    > jeszcze naprawic to co złe.
                    > A facet cóz.....
                    > Ech szkoda gadac


                    Niee, wcale tak nie jest.
                    Rozmowa, czyli dialog = czyli żona rozmawia z mężem a mąż rozmawia z żoną.
                    Nie chodzi o wytykanie sobie nawzajem win, czy czegoś tam. Chodzi o
                    zaprezentowanie tongue_outtongue_out tego, co nas boli, co nam przeszkadza, i danie szansy
                    drugiej stronie na dostrzeżenie tego. Po OBU stronach.
                    Przypomniał mi się jeden znajomy, który w końcu powiedział żonie, dlaczego czuje
                    się zaniedbywany... była w ciężkim szoku, bo w ogóle nie zauważyła tego w swoim
                    postępowaniu i w ogóle nie pomyślała, że mógł się tak czuć. Aaa - przykład
                    podałam z facetem, ale równie dobrze mogła żona powiedzieć mężowi, co ją boli.
                    Całość polega na dochodzeniu do wspólnych wniosków i nie zbywania się, mówiąc
                    "jakoś to będzie". Jeżeli oczywiście obu stronom zależy na związku, a tak chyba
                    powinno być z definicji.

                    Aaa - i rozmowa przed zdradą, a nie po tongue_out, a najlepiej od razu po dostrzeżeniu
                    jakiegoś "sygnału alarmowego", żeby nie kumulować negatywnych emocji smile
                    • gryzelda71 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 11:09
                      Ale można założyć,ze w tym konkretnym przypadku mogła nie dostrzec "sygnałów alarmowych"prawda?Bo miała dośc innych obserwacji.A mąz wolał radykalne rozwiazania.
                      I tyle w kwestii gdybania,bo mam za mało danychsmile
            • milka_milka Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 13:43
              A on jest biedny i głupiutki i nie rozumie, że w takiej chwili trzeba żonę
              wspomóc i przeczekać, a nie lecieć do innej chętnej (co to której w takiej
              sytuacji mam jedno do powiedzenia - k.....wa)? To co to jest - mężczyzna czy
              chłopczyk, który przy byle problemie bierze nogi za pas i ucieka, gdzie łatwiej,
              ciszej i przyjemniej?
            • anettabartczak Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 14:10
              Ależ mamao kotula - małżeństwo to nie idylla - to również problemy.
              Swiadomość tego trzeba mieć, że na pewno nie bedzie różowo. I co to
              zaraz powód do zdrady? Bo ona po porodzie taka czy owaka, bo to , bo
              tamto. w małżeństwie są lepsze i gorsze chwile. I dojrzałość polega
              na tym, że kiedy nadejdą te gorsze chwile to trzeba im stawić czoło
              o nie uciekać się do zdrady. Oczywiśćie nalezy analizować zawsze
              swoją sytuację, ale pojawiające się problemy , trudności nie mogą
              stawać się motorem do zdrady i nie mozna usprawiedliwiać takiego
              zachowania się. Skoro zle się z nią czuł i i nie było już ratunku
              to uczciwość nakazuje , że powinien odejść a nie zdradzać.
              Dla mnie ten facet to zwykły smieć i niedojrzały chłystek.
              A kobieta , która ma świadonmość, że on ma rodzinę, jest zonaty i z
              takim wchodzi w związek jest warta takiego właśnie smiecia in nic ją
              w moich oczach nie usprawiedliwia.
              • raxa.avra święte słowa Anetta, nt. :) 19.12.07, 09:29
            • gaja78 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 23:13
              mama_kotula napisała:

              > A poza tym... nie, no proszę cię.
              > ...ona w ciązy... i warczy na męża, mając wieczne pretensje o byle g..., oraz
              > traktując męża jak bankomat i wibrator
              >
              > ...ona rodzi... i zlewa męża, traktując go jako wynieś przynieś pozamiataj, ora
              > z
              > jak bankomat i wibrator
              >
              > ...ona męczy się z dzieckiem być może wiecznie wrzeszczącym... i warczy na męża
              > ,
              > mając wieczne pretensje, traktując go jak bankomat i wibrator
              >

              Z drugiej strony ...
              Ona męczy się psychicznie i fizycznie końcówką ciąży - on nie.
              Ona boi się porodu, bólu, zagrożeń - on również, ale to nie on tkwi w tym
              zagrożeniu bezpośrednio.
              Ona przechodzi przez proces porodu, który nie jest takim sobie hop-siup i czasem
              kończy się poważnymi powikłaniami. On nie.
              Ona przez swoją fizjologię, zmiany hormonalne, jest zagrożona depresją
              poporodową, która u wielu kobiet kończy się "odrzuceniem" dziecka lub/i próbą
              samobójczą.

              Jakby na to nie patrzeć "walka" jest nierówna.
              Skoro ona na niego warczy i nie zauważa - on może nią potrząsnąć i uświadomić to
              wszystko co go boli. A jeśli się nie uda - odejść odczekawszy kilka miesięcy.

              Ona nie może wykonać żadnego ruchu dowiedziawszy się o romansie chwilę przed
              porodem. Jest bez szans. Do zagrożeń związanych z porodem i depresją o podłożu
              fizjologicznym mężuś dokłada swoją cegiełkę. Obciążenie nie do uniesienia jak
              dla mnie.
          • mathiola Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:37
            pierwszy lepszy psycholog powie ci, że tam gdzie jest związek dwojga ludzi i
            dzieje się w nim coś złego, winę należy rozłożyć na obydwie strony.
            niekoniecznie symetryczny ten suwaczek musi być, niekoniecznie po równo.
            A w ogóle to nie jestem zwolenniczką rozwalania małżeństwa z powodu pierwszego
            potknięcia, jeśli oczywiście OBIE STRONY mają chęć coś naprawić.
      • ewcia1976 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:42
        Trudna sytuacja i wbrew temu co się sądzi, zdrada gdy kobieta jest w
        ciąży, jest dość częsta. Jedne z nas dowiadują się tak jak ty, inne
        później a jeszcze inne - nigdy.
        Męża nie będę usprawiedliwiać, tak się nie robi. A ty nie wyrzucaj
        go narazie z domu. Poczekaj aż odejdą emocje. I wtedy 1. czy
        będziesz umiała mu wybaczyć,
        2. czy będziesz umiała żyć bez wypominania mu,
        3. czy będziesz umiała żyć z ograniczonym zaufaniem,
        4. czy nadal będzie umiała go kochać?
        Wszystko zależne jest tez oczywiście od Twojego męża. Może popełnił
        błąd (jest w końcu tylko człowiekiem), będzie mu naprawdę głupio,
        postara się abyś już nigdy przez niego nie cierpiła ? A może jest
        tylko zwykłym dupkiem?
        I wtedy podejmnij decyzję.
        Trzymaj się.
        • betty_julcia Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 09:51
          Taaaaak kochane, trzymajmy się na baczności, pilnujmy ale tak żeby
          go nie krępować bron boże i żeby nie czuł się osaczony, kontrolujmy
          ale tak żeby się nie czuł kontrolowany, prasujmy, sprzątajmy,
          gotujmy żeby nie było ze jesteśmy złe żony, pięknie przy tym
          wyglądajmy żeby nie było ze zaniedbane, przecież to nie problem myć
          podłogę na szpilkach bo tak się seksowniej wygląda,w ciąży miejmy
          zawsze dobry humor, ochotę na seks, po ciąży trzeba szybko dojść do
          równowagi hormonalnej, do wagi sprzed ciąży żeby swietnie wygladać,
          bądźmy głupiutkie i naiwne a jednocześnie inteligentne i w ogóle
          zorganizowane, poukładane, seksowne, pachnące z zawsze
          uśmiechniętymi dziecmi u boku, mądrymi, nie marudzącymi, nie
          robiącymi kupek, nie ulewającymi itd itp...... zeby nie dać powodu
          mężowi do zdrady. Bo przecież jak wyłpaie chwilę kiedy nie bedziemy
          aż tak idealne to mógłby skorzystać i wyskoczyć w boksmile


          Naprawdę niektóre z was uważają ze jak mężczyzna tuż przed albo po
          porodzie zony zdradzi ją, a nawet tylko poflirtuje z inną bo mu
          brakuje nie wiem seksu, uwagi ze strony żony akurat w takim momencie
          to moze się usprawiedliwiać winą zony???? To o kant dupy rozbić
          takie małżeństwo...

          • betty_julcia Nie, nie wyrzuciłabym 18.12.07, 10:02
            Nie widzę potrzeby wyrzucania, to byłoby najwygodniejsze wyjście dla
            mężczyzny, nie ponieść żadnych konsekwencji swojego zachowania i
            niedojrzałości. Dlaczego miałaby pozwolić potraktować sie jak zużyty
            stary, zepsuty model samochodu???

            Ja porozmawialabym z facetem i dała nam szansę ale zmieniałabym
            radykalnie swoje podejscie do niego i jego podejście do domu.
            Podział obowiązków, zadnego podstawiania pod nosek. Musiałby sobie
            zapracować na zaufanie i troskliwe traktowanie. Jednym słowem
            wykorzystałabym sytuację....
            • kali_pso Re: Nie, nie wyrzuciłabym 18.12.07, 10:38
              Aleś sobie plan wydumała, nie ma cowinkP
              Juz widzę to wasze miłe, wieloletnie pożycie, tryskającą jadem Betty
              Julcię, stawiająca sobie za cel pokazania mężowi, jakim jest
              skończonym @##$$$, że takiego anioła.... zemsty zdradziłwinkP

              Ja nie czułabym żadnej potrzeby, aby wychowywać ponownie męża, karać
              go z premedytacją, przypominać winy i kazać do końca zycia
              pokutowaćwinkP

              Nie chciałoby mi się być mściwą, bezduszną jędzą. Co to za związek.?
              Po co? Na co? Ile lat można funkcjonować w ten sposób? Całe zycie?
              To juz kamieniołomy lepsze.....
              Lepiej juz rozejść się i żyć osobno, bez zapędów w stylu "Ja Ci
              pokażę"winkP
              • betty_julcia Re: Nie, nie wyrzuciłabym 18.12.07, 10:44
                Nie ma to jak nadinterpretacja. Co człowiek nie do czyta to sam
                sobie wymyślismile

                Nie, po prostu powtarzam: nie byłabym troskiliwą żoną, nie
                wchodziłabym w tyłek, nie przyjęłabym z otwartymi ramionami i z
                ogromną wdziecznoscią ze raczył wrócić. Raczej pozwoliłabym niż
                byłabym wdzieczna, dałabym szansę ale POWTARZAM musiałby zapracować
                na zaufanie. Nie skreślałabym z życia totalnie. Tak trudno to
                zrozumieć? Moze wyraziłam sie gdzieś niejasno? Już prościej się nie
                dasmile

                • kali_pso Re: Nie, nie wyrzuciłabym 18.12.07, 10:55
                  > Nie widzę potrzeby wyrzucania, to byłoby najwygodniejsze wyjście
                  dla
                  > mężczyzny, nie ponieść żadnych konsekwencji swojego zachowania i
                  > niedojrzałości. Dlaczego miałaby pozwolić potraktować sie jak
                  zużyty
                  > stary, zepsuty model samochodu???


                  No cóż, nagle zrobiłas ciut bardziej wyrozumiała, bo ten fragment ,
                  jasno dowodzi, że marzy Ci zrobienie facetowi piekiełka w domu, z
                  tytułu zdrady. To nie jest zapowiedz małej, domowej zemsty,
                  rozłożonej na lata?winkP Jasne, po co "ułatwiac zycie" zdrajcy, kiedy
                  mozna go zgnębić, w domowych pieleszach..powtarzam, lepsze
                  kamieniołomy, niz zycie w takim związku..i
                  Teraz Ci sie wydaje, że ograniczyłabyś się do wychowywania męża. Ale
                  Twoje stwierdzenie "wykorzystałabym sytuację" brzmi, co najmniej
                  baaaaardzo twórczowinkP Tyle o sobie wiesz, że jasno stwierdzisz
                  tutaj, że nie ciagnełoby Cię do wytykania tej zdrady przy byle
                  okazji?
    • omamamia1 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 10:18
      to nie ma znaczenia,że zdradził przed porodem i trwa to dalej to
      znaczy,że facet taki już jest,prawdopodobnie robił to też wcześniej
      i zrobi później w każdej dla niego stresującej,niewygodnej
      itp.sytuacji.Ten typ tak ma i mówię to bo znam cały szereg takich
      typków.Co zrobić?,nie wiem,teraz nie powinnaś robić nic
      burzliwego,pomyśl o sobie,ledwo wyszłaś z połogu,małe potrzebujące
      Cię dzieciątko,które odbiera wszystkie Twoje emocje,do tego
      wyczerpanie fizyczne i psychiczne,na odwet zostaw sobie czas,teraz
      myśl o sobie i dziecku.
    • jopowa Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 11:10
      To jest bardzo smutne.Czytalam w gazetach ze czesto kobiety w ciazy
      czuja sie nieatrakcyjne bo maja duze brzuchy sa grube i
      spuchniete.Ja tez sie tak czulam w ciazy i to ejst oczywiste,ze maz
      nie chce sie kochac z taka nieatrakcyjna zona i ktora jeszcze ciagle
      narzeka.To wiec jest ta twoja historia potwierdza to co pisza w
      gazetach.Masz racje
      • kkud Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 12:19
        Ja w czasie ciazy czulam sie cudownie, maz wspieral mnie na kazdym
        kroku, prawil komplementy!mamy teraz 5 mies synka.Bardzo Ci
        wspolczuje, musisz byc teraz bardzo silna, wiem ze to nie latwe ale
        nie masz wyjscia.Masz sliczna coreczke a to jest
        najwazniejsze...facet jak facet, wiadomo...egoista na maksa. nie wim
        jaka jest Twoja sytuacja materialna, ale jak masz wsparcie swojej
        rodziny to olej to, przeciez masz prawo byc szczesliuwa, czuc sie
        kochana, a jak bedziesz tak sie czuc Twoje malenstwo to wyczuje i
        tez bedzie szczewsliwe.Skoro ten romans twojego 'meza'trwa tzn ze
        zalezy mu na innej.ja nie potrafilabym wybaczyc czegos takiego,
        przeciez to swinstwo na maksa!mysl teraz tylko o sobie i o
        dziecku.TERAZ WY JESTESCIE NAJWAZNIEJSI!ja rozumiem ze pewnie swiat
        Ci sie zawalil, ale pamietaj ze my kobiety jestesmy silniejsze od
        mezczyzn...pod wieloma wzgledami.Jak dzis sytuacja wyglada???jak
        Twoje samopoczucie?trzymam kciuki za Ciebie i malenstwosmile
      • lubie.garfielda Ileż jadu!! 18.12.07, 12:21
        KObiety!
        Czemu z ust tylu z was wypływają strumienie jadu w kierunku i tak
        poobijanej przez sytuacje innej kobiety? Tak niewiele umieściło
        posty z odrobiną zrozumienia. Jak to mówią: kobieta kobiecie wilkiem!

        Inna Kobieta
    • miminko Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 12:22
      oboże, znowu stara śpiewka "wina leży po obu stronach" blablabla. dodajcie
      jeszcze "serce nie sługa" i w ogóle, zaraz się popłaczemy ze wzruszenia nad
      nieszczęsnym zaniedbanym małżonkiem.

      nieważne teraz czyja wina.
      mężczyzna, który zdradza kobietę, kiedy w drodze jest jego dziecko (skoro to
      mąż, zakładam, że nie była to wpadka po parotygodniowej znajomości i oboje
      przyjmujecie jakąś odpowiedzialność za prokreację)
      jest TCHÓRZEM.

      ma problemy z podjęciem decyzji. chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko. zamiast
      stawić czoła problemom, ucieka w pierwszą przecznicę - rozłożone nogi uczynnej
      kochanki.

      zastanów się - chcesz być z nim, czy nie. zapytaj co on chce. naprawić? - daj mu
      szansę, a przy kolejnej zdradzie bez pardonu wywal z domu. tego kwiatu jest pół
      światu.

      nie wie czego chce? kocha i ciebie i ją? nie wie czy chce z tobą być?
      natychmiast za drzwi i do widzenia. być może już nie wróci, bo będzie wolał mimo
      wszystko być z nią. jedyne co mogę poradzić w takiej sytuacji to opłakać
      związek, popracować nad nadszarpniętą miłością własną (dobry psychoterapeuta,
      sprawdzeni przyjaciele) i żyć dalej, mądrzejszą o to doświadczenie. wtedy będzie
      czas na uświadomienie sobie tego, co ty robiłaś w tym związku nie tak. takie
      refleksje przychodzą kiedy uspokoją się emocje...

      teraz potrzebne są radykalne środki.

      spoko, ja też przeżyłam zdradę w ciąży. tatuś jest do tej pory z kochanką i
      głównie zlewa dziecko. ja się podniosłam, otrzepałam, wzięłam się do roboty i
      znalazłam nową miłość a przy okazji realnego tatę dla mojego dziecka. właśnie
      jedziemy na wakacje naszego życia - we trójkę smile

      psst. a najszczęśliwsza byłam kiedy byłam sama, przez rok po urodzeniu dziecka.
      wtedy naprawdę czułam, że żyję, że jestem panią samej siebie, z miłością mojego
      życia tuż obok.
    • elza78 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 15:41
      taaa odwieczny problem bo facet musi inaczej sie udusi, nawet jak zona dziecko
      rodzi i jest w pologu...
      fajny kundel normalnie wiadomo kazdy pies swoje potrzeby ma smile
      czy dranstwo to nie wiem, dla mnie to najgorsze na swiecie sk...
      ale ktos tutaj zdaje sie na forum pisal o oddziale neurologicznym gdzie leza
      "warzywa" kazde meskie warzywo ma swoja warujaca przy nim kochajaca zone... od
      warzyw zenskich faceci bardzo szybciutko odchodza smile taki nasz los moje drogie
      panie...
      faceci to kundle jedni bardziej inni mniej, ale zawsze wink
    • karimea Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 16:52
      za klejnoty rodzinne bym powiesila.
      wspolczuje Ci...
    • rita75 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 20:53
      Twoj maz to pokemon.
    • mamaigiiemilki Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 21:38
      <nie zytalam wszystkich postow>

      tylko nie daj sobie wmowic, ze to twoja wina!jezeli mezowi cos nie pasowało w
      waszym zwiazku to powinnien to powiedziec; a zdrada=oszustwo i juz!i to on jest
      winien;
      • marzennak Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 18.12.07, 22:10
        Przychylam się do przedmówczyni,nie wiń siebie za jego brak
        równowagi.
        Śmieszą mnie wypowiedzi domorosłych psycholożek, że za zdradę
        zawsze ponoszą odpowiedzialność obie strony. Ktoś nawet stwierdził,
        że po równo! To wierutna bzdura! Są dwie przyczyny zdrady. Pierwsza
        to kryzys małżeński, gdy jedna strona jest sfrustrowana
        niezaspokajaniem jej potrzeb w związku, które mogłyby być
        zaspokojone, ale druga strona ma to gdzieś, albo nie może ich
        zaspokoić. I nie mówię tylko o potrzebach fizycznych, także
        emocjonalnych. Druga przyczyna to wspomniany brak równowagi,
        zaburzenia emocjonalne, uzależnienia
        (alkoholizm,seksoholizm,uzależnienie od internetu itp).
        Śmieszy mnie również radykalność osądów-wykop go,wywal itd. Kto tego
        nie przeżył, ten nie wie jakby się zachował. Uwierzcie mi: życie
        weryfikuje nasze poglądy...
        I jeszcze coś. Lipcowa bardzo ostro wypowiada się o zdradzanych
        żonach, żeby się usprawiedliwić. Ale już Sokrates mówił, że nie może
        być szczęśliwy ten, kto nie żyje w zgodzie ze swoim sumieniem...
        • mania2424 Do marzennak 19.12.07, 09:30
          Zgardzam się z Tobą marzennak. Nie można obwiniać siebie za czyny
          innych.
          Malżonkowie powinni sobie być lojalni bo to jest podstawa związku i
          nic nie usprawiedliwia czynów zdradzającego.
          Przerażające są opinie forumowiczek, wypowiadających się w sposob
          atorytatywny na temat, na który nie mają pojęcia. W każdym
          małżeństwie zdarza się kryzys małżeński i trzeba go przetrwać i
          próbować rozwiązać.Trzeba przeanalizować , czy jest warto i czy jest
          o czym rozmawiać, czasami warto przebaczyć i dać drugą szansę. Ale
          to jest osobista i indywidualna decyzja partnerów.
    • rainbow2007 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 20.12.07, 01:06
      Też przeżyłam zdradę w związku i wiem jak może być ciężko.Teraz zapewne czujesz
      przeogromną gorycz i żal do niego że zrobił takie świństwo, szukasz
      przyczyny,może nawet winisz siebie.Cokolwiek było powodem jego zdrady,nie ma
      usprawiedliwienia na nią bo to brak szacunku i szczerości do
      współmałżonka(ciebie).Gdyby(!) tak się stało że w jakiejś tam sytuacji on
      poszedł za ciosem i raz się zdarzyło że zdradził- bolałoby tak samo ale można by
      było jeszcze szukać nadziei dla związku,zrozumienia sytuacji.Twierdzisz że to
      trwa nadal więc on świadomie tworzy sytuację przez którą Ty cierpisz,nie liczy
      się z Twoimi uczuciami, nie szanuje ani Ciebie ani siebie ani tego co do tej
      pory razem stworzyliście.Zastanów się czy będziesz potrafiła mu jeszcze ufać i
      czy może być mowa o waszym wzajemnym szacunku.
      Masz teraz obok siebie najwspanialszy skarb,dzieciątko które niedawno
      urodziłaś,które kochasz i jakby nie patrzeć jest numerem 1 w Twoim życiu.To na
      pewno trudne,ale staraj się myśleć głównie o tej kruszynce.Zobacz, mijają
      dni,ono rośnie,potrzebuje Ciebie i Twojej miłości.Nie pozwól byś przez swojego
      męża i jego niedojrzałe zachowanie przegapiła najpiękniejsze chwile- pierwszy
      uśmiech,pierwsze momenty gaworzenia itd.Czasu nie wrócisz.
      Jak wspomniałam też byłam zdradzana.Chciałam walczyć o związek ale to było bez
      sensu.Rozstaliśmy się.Nie mieliśmy dzieci i nawet gdybyśmy mieli nie dałabym
      rady być dłużej z tą osobą.Z czasem dowiedziałam się że to nie był jedyny wyskok
      więc moja decyzja była słuszna.Myślałam że świat zawalił mi się na
      głowę.Cierpiałam,ale otrząsnęłam się z czasem.Zawalczyłam o siebie.I udało
      się.Poznałam świetnego faceta,3 miesiące temu urodził się nam syn.
      Jeśli podejmiesz decyzję o rozstaniu pamiętaj, że dasz radę, być może otwierają
      ci sie drzwi do lepszego jutra. Myśl o sobie i chwytaj każdą chwilę jaką
      spędzasz z dzieckiem.A mąż... coż. Wie co zrobił.. sam podjął decyzję.
      A tak w ogóle to chyba nie Ty powinnaś się zastanawiać co teraz zrobić tylko on
      powinien się zastanawiać co teraz.Jak spojrzeć w Twoje oczy i jak prosić byś
      zechciała spróbować obdarzyć go ponownie zaufaniem.
      • nod26 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 23.12.07, 13:03
        Wywal dziada bo jesli juz raz sie posunął do zdrady to zrobi to raz jeszcze i
        mozesz o tym sie nie dowiedziec(zreszta nie masz pewnosci czy zrobił to po raz
        pierwszy).Takim facetom nie daje sie szans,on poprostu ma takie ciagotki.Chyba
        nie chcesz byc ta ktora dostaje ochłapy.
    • limonka_3 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 23.12.07, 16:27
      naczytałam się o tym sporo: romans, gdy żona "w połogu"... to dość
      częste zjawisko. niestety sad
    • aneta_mil Re: Dziewczyno! Nie załamuj się! 28.12.07, 19:52
      Bardzo Ci współczuję i rozumiem, bo sama teraz przez to przechodzę (tyle, że
      mamy już większe dziecko). Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, bo się
      zmieniłaś, zaniedbałaś, czy coś z Tobą nie tak. Boli jak diabli, wiem, ale nie
      daj się zwariować. Nikogo nie słuchaj, sama przemyśl sprawę i głowa do góry. Co
      nas nie zabije to nas wzmocni. Powodzenia, cokolwiek zrobisz.
    • monia832 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 28.12.07, 22:08
      Bardzo ci wspolczuje i nawet nie wyobrazam jak to boli.ja
      powiedzialam mojemu mezowi gdyby mnie zdradzil to przysiegam ze bym
      go zabila albo do konca zycia nie zobaczyl by dziecka.Tak bardzo go
      kocham ze jednoczesnie bym chyba go tak samo znienawidzila.powodzenia
      • arioso1 Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 29.12.07, 12:32
        wiecie co- ja i mój maż may jedno wspólne zdanie nt zdrad-jeżeli
        istnieje jakikolwiek powód do zdrady to zostawiam partnera
        rozstaje się i ide machać tylkiem gdzie mi sie podoba. kwestia
        zdrady męza czy zony to obrzydliwy odruch i nie wazne jaki powód-
        nawet gdybym nie chciala seksu ważyla 70 kilo byla gruba, w
        papilotach, bez makijażu gotowala z papierosem w ustach -mąż nie
        ma prawa mnie zdradzić -nigdy-a jeżeli to zrobi nie ma dla niego
        miejsca w moim zyciu- nie rozumiem glupoty kobiet ,które zdradzone
        przyjmuja męzów wybaczają im- takie kobiety zaslugują aby je nawet
        publicznie zdradzać i nie zdziwi mnie że wręcz będą zapraszać
        namiętnych kochanków na obiadek- zdradzil cię to won nie znasz go -a
        nie przyjmuj z otwartymi ramionami bo on bedzie wiedzial ze jak
        ciwe zdradzi to i tak go przyjmiesz -nie bedzie ciebie szanowal.
        niestety dla mojego jesteśmy razem 24h na dobę a jak nie razem to na
        eterze-tak jesteśm6y przywzwyczajeni -taka praca- dlatego mam 1000
        proc pewności że moj mnie nie zdradzil ale jeśli to zrobi to jakby
        umarl...i krzyż mu na drogę
    • zdradzonawciazy Re: Mąż mnie zdradził przed samym porodem:((( 08.01.08, 19:02
      Dzieki wszystkim za wypowiedzi...przepraszam, nie pisałam długo bo
      po pierwsze nie mam stałego dostępu do netu, a po drugie mój wątek
      został przeniesiony i nie za bardzo mogłam się połapać gdzie się
      znajduje...mam nadzieje, że rozumiecie...
      Wracając do mojej sytuacji...to mąż okazuje wielką skruchę. Tego
      samego dnia zadzwonił do tej dziewczyny i powiedział że to koniec,
      że zależy mu na małżeństwie, itp. O ile w tym prawdy to nie
      wiem...nie wiem czy mnie rozumiecie, ale tak naprawdę przyjęłam to
      co mówi na sucho i nie wiem czy mogę mu teraz wierzyć w cokolwiek,
      co mówi...okłamywał mnie przez taki czas to dlaczego nie mógłby
      robić tego i tym razem...Boję się też tego, że jak teoreczytnie mu
      przebaczyłam (TEORETYCZNIE) to czy nie będzie tak jak napisała jedna
      z Was, że następnym razem może też tak zrobić bo wie, że i tak mu
      przebaczę!??? Nie wiem co robić...minęło juz od tamtego czasu 3
      tygodnie , odkąd się dowiedziałam i ciągle o tym myślę, może w ciągu
      dnia nie tak często bo mam małą córeczkę, którą muszę się
      zajmować,ale to wraca do mnie jak bumerang. Nawet teraz bardziej jak
      3 tygodnie temu. Wtedy do mnie to nie docierało, ale teraz wiem co
      się stałosad(( Pozdrawiam wszystkie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka