Dodaj do ulubionych

Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły?

22.12.07, 21:03
Napiszcie, jak to widzicie, przyda mi się spojrzenie z zewnątrz.
Nasza rodzina tu na miejscu nie jest duża. Jest moja babcia, rodzice, ja z
mężem i córką oraz ciotka z wujkiem. Reszta się rozjechała. Na Święta będziemy
w ww. składzie. I teraz problem. Mój wujek jest alkoholikiem, zawsze ciotce
życie uprzykrzał. Generalnie różnie było między nimi, on jest marynarzem,
często go nie było. Rok temu ciocia miała udar niedokrwienny. Pozostał jej po
tym taki lekki zespół otępienny, zanik aktywności - generalnie to już nie ta
sama osoba. Moja rodzinka naiwnie sądziła, że skoro ona teraz jest taka
biedna, to jej mąż się zmieni, przestanie pić i się będzie nią opiekował. Ha
ha uncertain Oczywiście jest gorzej i coraz bardziej się na niej wyżywa. Mnie za
bardzo nikt nic nie mówi, ale wiem, że jak jest na lądzie (w ciągu ostatniego
roku to były może w sumie 3 miesiące), to przepija wszystko, wyzywa ją, a
nawet ją uderzył w twarz (co wiem od tygodnia) i jest coraz gorzej. Moi
rodzice próbowali jakoś go do pionu postawić, ale nic to nie daje. Ja
rozmawiałam z ciocią o rozwodzie, ona chyba nie chce, nie widzi tego jakoś...
żyje z nim w sumie już ok. 35 lat, też jest współuzależniona od dziada... no i
to otępienie. Zabrałam ciocię do psychiatry, przepisał je tabletki, mają
zacząć działać po 2-3 tygodniach i wtedy chcę z nia pogadać. Ale o Wigilii.
Oczywiście moja rodzina zaprasza na Wigilię ich oboje. Albo ja jestem jakaś
dziwna, ale to dla mnie nie do pomyślenia. Dziad znęca się nad kobietą, wyzywa
ją, a tutaj udajemy, że jest wszystko ok, siadamy do stołu, opłatek itp. Ja
wiem, że to Święta i się wybacza i wolałabym jakoś tę moc przebaczenia w sobie
znaleźć ale nie umiem i już. Wg mnie powinno się zamknąć drzwi przed takim
bandziorem, co się nad żoną znęca i może jakby sam sobie w Wigilię posiedział
(jego własna rodzina, rodzeństwo, go nie chce widzieć), to by coś do niego
doszło. Ale opcja jest taka, że on normalnie przychodzi i udaje, że jest
dobrym mężem, a my - że jest wszystko ok. Zapowiedziałam mojej mamie, że ja
się do niego odzywać nie będę i opłatkiem się nie połamię i wiecie, że wpadła
wtedy na genialny pomysł - to my się w tym roku nie będziemy opłatkiem łamać w
ogóle, tylko sobie symbolicznie życzenia złożymy!!! Nosz poniosło mnie. Żeby
się jaśnie pan nie poczuł źle, to rezygnujemy z opłatka.
Napiszcie, czy ja nie przesadzam, czy rzeczywiście powinnam zęby zagryźć i
traktować go normalnie? Z jednej strony nie chcę psuć Wigilii sobie i mojej
rodzinie (mama i babcia to nadciśnieniowcy zresztą) no i nie wiem, może on
rozjuszony moim zachowaniem, wyżyje się potem bardziej na ciotce? Z drugiej
strony, ja nie umiem tak udawać, że jest ok. W ciągu ostatniego roku ja go po
prostu nie widziałam, unikaliśmy siebie, on zresztą rzadko był na lądzie.
Teraz będzie pierwsze takie spotkanie... mam ochotę mu wszystko wygarnąć...
ale może rzeczywiście powinnam się powstrzymać...
co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • agarem Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 21:19
      faktycznie bardzo trudna sytuacja, chwala Tobie ze nie chcesz zyc w
      zaklamaniu. Dosc typowa sytuacja jak rodzina alkoholika udaje ze
      wszystko jest normalne. No ale bicie i znecanie psychiczne to juz
      powazna sprawa. Pytanie powstaje dlaczego wszyscy to toleruja? Zeby
      miec swiety spokoj i nie zadzierac. Ale to jest przestpstwo a
      przestepce o dziwo traktuje jak jajko.
      Uwazam ze to twoich rodzicow nalezy tutaj sie wziac w garsc (tzw
      odwaga cywilna) i powiedziec wujkowi ze wobec zaszlej przemocy nie
      moga go zaprosic i ze licza ze on to zrozumie. Zobacz co sie stanie
      jak sprawa sie rozwinie i on ja zacznie niedlugo tak bic ze np
      obrazenia beda takie powazne ze bedzie musiala isc do szpitala, jak
      wtedy rodzice zareaguja? Bedzie biadolenie ze sie cos wczesniej nie
      zrobilo. Dla mnie sprawa jest jasna, gnoja sie nie zaprasza zeby
      udawac ze wszystko jest ok. Pamietaj ze alkoholicy opanowali do
      perfekcji sztuke manipulacji wiec musicie byc ostrozni i przytomni.
      • szszpk1 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 21:25
        No wszystko pieknie i ja przedmowczynie popieram, ale niestety sie nie zgodze,
        ze autorka watku jest w stanie wplynac na rodzicow. Jakby mogla, to z pewnoscia
        juz by to zrobila, przeciez probowala interweniowac w sprawie oplatka,
        bezskutecznie. Ja bym chyba nie zdzierzyla i powiedziala wprost przy wszystkich,
        ze nie uwazam, ze to ze to ze wuj tu jest to byl dobry pomysl i cos w tym
        stylu... Ciezka sprawa.
        • ibulka Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 21:34
          nie psuj świąt sobie i innym, Kochana. opanuj się, zaciśnij zęby, ogranicz
          kontakt z draniem do minimum, opłatkiem przełam się symbolicznie - zdrowia,
          rozumu i silnej woli życz.

          ten człowiek jest na pewno bardzo nieszczęśliwy, i nie nam oceniać, czy z
          własnej woli, czy też nie.


          ciężka sytuacja, współczuję.
          mimo wszystko trzymam mocno kciuki za Ciebie, za Was, życzę wspaniałych i
          ciepłych świąt... smile)
          • kawka74 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 21:37
            najnieszczęśliwsza w tym układzie jest raczej żona tego faceta, niż on sam
            dla alkoholików nie mam krzty miłosierdzia, natomiast wszelkie demonstracje
            niechęci do niego, skądinąd zrozumiałe, nie mają sensu o tyle, że nikt nie
            zrozumie, dlaczego autorka tak się zachowała
            • verdana Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 23:32
              Teoretycznie masz 100% racji - tyle tylko , ze do drania-alkoholika dowiązana
              jest ciotka. Można albo zaprosić oboje, albo żadnego. Jeśli rodzice zaproszą
              tylko ciotkę, to albo nie przyjdzie, albo mąż, zostawiony sam na wigilię urządzi
              jej piekło w domu.To może być tylko wstęp do rozwodu, a ciotka rozwodu nie chce.
              Czyli protestując przeciw obecności na Wigilii damskiego boksera przede
              wszystkim skrzywdzisz ciotkę, a chyba nie o to chodzi.
              • phantomka Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 22.12.07, 23:53
                Moze sie okazac, ze jak nie zaprosisz wuja tylko sama ciotke, to ona
                nie przyjdzie "bo bidulek sam na swieta zostanie" Ja bym chyba
                zrobila w ten sposob, ze podczas zyczen, puscilabym mu kilka slow do
                ucha, moze nie wprost, ale tak zeby cos go ruszylo.
                • donna28 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 07:37
                  o, wiedziałam, że jak tu napiszę, to się czegoś mądrego dowiem smile
                  no właśnie jest chyba tak, jak pisze phantomka. W sierpniu mieliśmy chrzciny
                  córki, on akurat był, ja kategorycznie powiedziałam, że go na chrzcinach nie
                  chcę i żeby ciocia sama przyszła i w efekcie nie było żadnego z nich. Myślę, że
                  ona się bała go tak zostawić po prostu, nie wiem, nie jestem żoną alkoholika i
                  nawet sobie nie chcę wyobrażać, jak to jest.
                  Poza tym na chrzcinach to my sobie ustalaliśmy gości, a tu nie mam wpływu na
                  zaproszenie go albo nie. Będzie i już.
                  Każda z Was ma trochę racji i ja w sumie też nie chcę wszystkim psuć Świąt swoim
                  zachowaniem, ale też udawać, że jest ok, to nie umiem i już. Myślę, że jeszcze
                  raz powiem rodzicom dobitnie co o tym sądzę. Normalnie zawiodłam się na nich, że
                  po tym wszystkim zapraszają go do domu i już im powiedziałam, że tracę do nich
                  zaufanie, bo pewno gdyby mojemu M. coś odbiło i zaczął pić i bić, to też bym w
                  rodzinie wsparcia nie uzyskała, tylko by go normalnie do domu zapraszali, jakby
                  nigdy nic sad
                  Oczywiście moja przemowa do rodziców nic nie da i tylko się razem powkurzamy sad
                  a wobec niego to bym najchętniej powiedziała co myślę, ale boje się jednak o
                  ciotkę i chyba nie bardzo mam prawo wyżyć się na nim kosztem osoby trzeciej,
                  która na tym ucierpi...
                  Kurczę i jeszcze mi Święta popsuł zbój jeden sad
                  • lola211 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 08:35
                    Malzenstwo twojej ciotki z tym osobnikiem to jakby nie bylo takze
                    jej osobisty wybor.Zycie z nim rowniez.Nie skorzystala z opcji
                    rozwodu, wiec po prostu wybrala taki model.Teraz jest niestety
                    bardziej bezbronna z uwagi na stan zdrowia i sie nie dziwie, ze az
                    cie skreca na mysl o nim.
                    Co do Wigilii- tak jak tu napisano- jak on nie przyjdzie to i jej
                    nie zobaczysz(raczej dlatego ze nie bedzie chciala kolejnej
                    awantury, a nie dlatego ze bedzie sie nad mezem uzalac), ona
                    najbardziej na tym ucierpi.
                    Przy skladaniu zyczen dobitnie powiedz mu, co o nim sadzisz - bedzie
                    to dla niego znak, ze nie wszyscy udaja, ze jest ok.
                    • lila1974 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 11:22
                      Dokładnie tak ... życzyłabym mu, aby wreszcie swoją siłę spożytkował
                      na leczenie siebie z nałogu, a nie gnębienie chorej żony ...
                      wycedziłabym mu to cicho do ucha, bo nie chodzi tu o przedstawienie,
                      a o danie dziadowi sygnału, że jest ktoś, kto mu patrzy na ręce.

                      Co za obrzydliwy dziad ... <rzyg>
                      • kawka74 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 11:26
                        > a o danie dziadowi sygnału, że jest ktoś, kto mu patrzy na ręce.

                        Żeby dziadowi patrzeć na ręce, musiałaby z nim mieszkać.
                        Demonstracja niechęci obróci się przeciw ciotce, która dostanie po twarzy za to,
                        że się skarży.
                        Pomóc można jedynie próbując ciotkę zbuntować, powoli i delikatnie.
                        • lila1974 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 11:38
                          Niestety, nie umiałabym sobie chyba odmówić, choc w sumie nei wiem,
                          może w stosownym momencie ugryzłabym się w język właśnie przez
                          wzgląd na ciotkę uncertain

                          Strasznie jest żyć wiedząc o nieszczęściu bliskiej osoby i o tym, że
                          ona wciąż nie znajduje w sobie sił, by tę sytuację zmienić
                          diametralnie ... niestety wiem o czym piszę sad
                          • ally Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 14:55
                            ciotce należy wysysłać sygnały, że w sytuacji krytycznej bądź jesli zdecyduje
                            się na rozwód będzie mogła liczyć na Twoje wsparcie. myślę, że to dla niej
                            bardzo ważne, a wiele więcej niestety nie zrobisz.
    • na_pustyni Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 14:55
      Dopóki ciotce ten układ pasuje, to nic nie da się zrobić.
      Porozmawiaj z nią za te 2-3 tygodnie.
      Do rodziców nie miałabym pretensji, pewnie chcą dla ciotki dobrze i jeśli ona
      akceptuje swój związek, to oni też to robią. Tyle, że nie zniosłabym witania
      faceta z otwartymi ramionami - niech wie, że jest na Wigilii tylko ze względu na
      ciotkę.
      • berecik7 Re: Wigilia-konflikt. Co byście zrobiły? 23.12.07, 15:31
        Ja bym się z nim podzieliła opłatkiem i złożyła mu specyficzne
        życzenia, albo zgodziłabym się na ten opłatek "ogólny", ale
        walnęłabym przy tym przemowę w stylu "Boże chroń nas od wszelkiego
        zła, przemocy, alkoholu itp. Spraw, by ci, którzy zeszli z Twojej
        ścieżki, powrócili na nią z Twoją pomocą". Itp. Nie wiem, jak z
        inteligencją wujka, ale może coś zrozumie.
    • mruwa9 a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 01:08
      To istotne pytanie, ktorego naturalnym ciagiem dalszym bedzie
      pytanie: a dlaczego obchodzisz swieta Bozego Narodzenia?
      To jest koscielne, religijne swieto, uczczenie narodzin Tego, Ktory
      wybaczyl swoim oprawcom, mordercom. A Ty nie potrafisz zdobyc sie na
      te odrobine pokory i wybaczenia akurat tego dnia, w Wigilie?
      Decyzja o wspolnym zyciu z wujkiem byla i jest dobrowolna, swiadoma
      i miejmy nadzieje, ze dojrzala, decyzja twojej ciotki. Nie twoja
      rzecza jest wychowywanie wujka ani naklanianie ciotki do rozwodu,
      jesli ona sama nie jest do tego przekonana. Mozesz wspierac ciotke,
      pomagac jej, ale nie podjudzac przeciwko jej mezowi, ani podjudzac
      calej rodziny przeciwko temu wujkowi.Chyba, ze jestes gospodynia
      wieczoru, to mozesz sama dobierac swoich gosci. Jesli nie, a nie
      odpowiada Ci towarzystwo innych zaproszonych osob i swoim
      zachowaniem masz zamiar popsuc samopoczucie pozostalych obecnych, to
      lepiej zostan w domu i przygotuj wlasna wieczerze wigilijna. Albo
      naucz sie wybaczac, wzorem Chrystusa.
      • soemi Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 10:51
        O jakim wybaczaniu piszesz?! Wybaczać to może mu ciotka czyli żona. Natomiast
        autorka wątku protestuje na przyjęcie oprawcy w domu, nie zgadza się z sytuacją,
        gdzie każdy przymyka oczy i siada przy wspólnym stole z draniem.
        Wybaczyć można człowiekowi, który widzi swoje błędy, stara sie ich unikać,
        przyznaje się do złych czynów i stara się je naprawiać, samemu lub poddając się
        leczeniu. A facetowi, który znęca się nad swoją żoną i robi to z pełną
        premedytacją nie zamierzając sie zmienić ?! A wybaczyć nie znaczy za każdym
        razem "odpuszczać" złe czyny, podczas gdy człowiek robi wkółko to samo, tylko
        wybaczyć i w rozmowie przedstawić swoją postawę. I tu ciocia powinna podjąc
        decyzję czy chce żyć z taki człowiekiem czy nie.
        Autorka wątku nie ma obowiązku zasiadać do stołu z osobą której postępowania nie
        akceptuje i nie znaczy to, że nie jest chrześcijanką.
        • verdana Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 10:59
          Nie ma nic łatwiejszego, niż wybaczyć cudze krzywdy. To może z chrześcijańską
          pokorą zrobić każdy.
          Gorzej z obroną pokrzywdzonego...
          Jednak ja bym w czasie Wigilii nic nie robiła - najwyżej można demonstracyjnie
          nie złożyć życzeń. Przecież nie chodzi tu o własna satysfakcję (z draniem się
          nie witam) tylko o ciotkę. A ona najbardziej na tym ucierpi.
      • kawka74 Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 11:59
        A jeśli nie jest wierząca, to co?
        O ile mnie zresztą pamięć nie myli, to Jezus nie patyczkował się z tymi, którzy
        handlowali w świątyni, tylko wywalił ich na zbity pysk, więc znał zdrowe granice
        nadstawiania drugiego policzka.
        Pokora wobec typa znęcającego się nad drugim człowiekiem to jakaś pomyłka.
      • donna28 Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 12:56
        Jestem wierząca. Przebaczenie nie jest jednak bezwarunkowe. Są warunki
        otrzymania rozgrzeszenia, m.in. szczera skrucha, mocne postanowienie poprawy,
        zadośćuczynienie za krzywdy... ten człowiek nic z tego nie wykazuje, przeciwnie
        - przekonany jest, że jest super-mężem, a nikt go za bardzo z tego przekonania
        nie wytrąca, bo wszyscy wolą ŚWIĘTY SPOKÓJ.
        Nie wiem, co wspólnego ma taka polityka obojętności na cudzą krzywdę z wiarą
        chrześcijańską. I mam nadzieję, że niewiele smile A wybacza się bardzo łatwo z
        pozycji człowieka szczęśliwego, spełnionego.
        Twój pogląd prezentuje większość mojej rodziny, która własne "dobre
        samopoczucie" (tak, to o którym piszesz) przedkłada nad prawdę o tym, co
        naprawdę dzieje się w małżeństwie cioci. Dla mnie to niedopuszczalne i ja się z
        tym godzić nie mogę.
        Dobrze, że przynajmniej na tym forum jest to pogląd odosobniony.
        • mruwa9 Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 14:03
          kolejne pytanie: czy to wlasnie Ty jestes osoba upowazniona do
          sadzenia, wydawania wyrokow i udzielania rozgrzeszenia? Kto jest bez
          winy...
          Bynajmniej nie usprawiedliwiam wujka-psychopaty ani nie uwazam, ze
          powinno sie przymykac oczy na krzywde, jaka spotyka naszych
          bliskich. Mam jedynie watpliwosci, czy nalezy to robic wlasnie w
          taki sposob i w takim momencie, jaki wybralas.
          • triss_merigold6 Re: a czy jestes wierzaca? 24.12.07, 14:27
            A czemu nie? Widzi toksycznego alkoholika w rodzinie i przynajmniej
            głośno mówi, że sytuacja jest niefajna a faceta nie powinno się za
            prog puszczać. Gdyby KK tyle energii co w antyskrobankowe akcje
            włożył w zwalczanie alkoholizmu podczas każdego kazania z każdej
            ambony to może ów polsko-rodzinny problem miałby mniejszą skalę.
            Alkoholikowi solidny kopniak jest potrzebny a nie wybaczenie. Po
            chrześciajńskim wybaczeniu pojdzie nawalić się z czystym sumieniem.
            • ibulka Re: a czy jestes wierzaca? 25.12.07, 20:40
              triss_merigold6 napisała:

              > A czemu nie? Widzi toksycznego alkoholika w rodzinie i przynajmniej
              > głośno mówi, że sytuacja jest niefajna a faceta nie powinno się za
              > prog puszczać. Gdyby KK tyle energii co w antyskrobankowe akcje
              > włożył w zwalczanie alkoholizmu podczas każdego kazania z każdej
              > ambony to może ów polsko-rodzinny problem miałby mniejszą skalę.
              > Alkoholikowi solidny kopniak jest potrzebny a nie wybaczenie. Po
              > chrześciajńskim wybaczeniu pojdzie nawalić się z czystym sumieniem.


              obawiam się triss, że tu nie trafiłaś tak w stu procentach...

              w naszej parafii ciągle proboszcz trąbi z ambony o alkoholu w święta, podczas
              przyjęć pierwszokomunijnych, o alkoholikach i rozbitych rodzinach, i nikt sobie
              z tego nic nie robi... ba - wczoraj na Pasterce panowie wyprowadzili jego
              trunkowego delikwenta, który był wyraźnie pod wpływem...


              ale może to tylko u nas w parafii taki margines jest...
    • ibulka Re: donna28 27.12.07, 19:13
      już po świętach, jak poszło? smile
      • agarem Re: donna28 27.12.07, 20:06
        wlasnie tez mnie to interesuje. Jak bylo? Wszyscy udawali ze
        wszystko jest dobrze czy cos sie ruszylo?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka