26.12.07, 17:12
Pechowe Święta mam w tym rokusad
Od Wigili cały czas ryczę...
Właśnie usłyszałam od mojego męża, że nic nie robię, mam za mało
obowiązków, jak na kogoś, kto siedzi w domu i że mam szukać pracy.
Jestem na urlopie wychowawczym, mam dwójkę dzieci- 5 lat i 1,5 roku
i jestem w 4 miesiącu ciąży.
Poza "zwykłymi" obowiązkami domowymi, zajmuję się wykańczaniem
mieszkania-pilnowaniem robotników, zamawianiem materiałów i wożę
starsze dziecko do przedszkola (13 km w jedną stronę). Przed
remontem pracowałam też na zlecenia, ale mój mąż miał cały czas
pretensję, że siedzę cały czas przy komputerze.
Żyć się odechciewa...
Oczywiście prezentu nie dostałam-bo mój mąż nie miał czasu, ja
kupiłam prezenty dla wszystkich, nawet dla męża...
Mam dość...
Po 8 latach małżeństwa, marzę żeby być sama.
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: Kłótnia 26.12.07, 17:35
      Kurka dorka....trzymaj sie! Musicie chyba z mezem pogadac na
      spokojnie, a Tobie hormony na pewno nie daja zyc... Pamietam jaka w
      ciazy bylam delikutasnasad
      Maz neiladnie, ze ani prezentu, ze tak sadzi o Tobie, bo wszyscy
      wiemy ile pracy w domu i z dwojka dzieci jest...a tu jeszcze
      robotnicy itd.. Coz, jak dla mnie to tylko ROZMOWA z mezem i
      staranie sie by dojsc do porozumienia, by to byla rozmowa, a nie
      walka..
      Powodzenia!
    • przyszla_mama22 tez mam zje**** swieta dzieki mojemu facetowi:/ 26.12.07, 18:04
      niestety najgorsze swieta yhhh smutne ale prawdziwe.....NIECH SZYBKO
      SIE SKONCZA
    • maziq Re: Kłótnia 26.12.07, 19:33
      Krew mnie zalewa jak to czytam. Siedzenie w domu z jednym dzieckiem,
      bez dodatkowych obowiązków to już jest ciężka praca, z czego nie
      wszyscy zdają sobie sprawę. Ale w ogóle jak można robić takie
      wyrzuty kobiecie w ciążycrying To jest po prostu podłe
      Strasznie Ci współczuję. Ja sama jestem podminowana tymi Świętami (o
      czym napisąłam przed chwilą posta), ale moje problemy to nic w
      porównaniu z twoimi. Aż mi głupio że się przejmuję takimi bzdurami
      Mam nadzieję że mąż Cię przeprosi, ze to co usłyszałaś wynikało po
      prostu z kłótni, w złości różne rzeczy sie czasem mówi. A jeśli to
      jest jakiś większy kryzys, to kurcze - cięzko tu coś poradzić.
      Najgorszę że pewnie jesteś od męża finansowo uzależniona, bo
      naprawdę, gdyby tak nie było to chyba bym Ci poradziła, żebyś po
      prostu zostawiła takiego drania !
    • rita75 Re: Kłótnia 26.12.07, 22:10
      nie da sie ukryc, ze zle sie dzieje...czy uzgodniliscie przed, jakie
      macie wyobrazenia na temat waszego zwiazku?
    • marzeka1 Re: Kłótnia 26.12.07, 23:24
      Wspólczuję, sytuacja nie wyglada zbyt wesoło, szcególnie, że trzecia
      ciąża i mąż (jak rozumiem współtrwórca tego stanu) żąda pójścia do
      pracy, zarzucając, że nic nie robisz. Ustaliliscie wczesniej, jak
      wyobrażacie sobie wspólne życie i dzielenie obowiazkami?
      • dorka-34 Re: Kłótnia 27.12.07, 00:23
        Dzięki za odzew...
        Nawet nie wiecie, jak mnie zabolały te słowa mojego męża. Ciekawe
        jak on sobie to w praktyce wyobraża, do starej pracy nie mam po co
        wracać, bo zarobiłabym jedynie na przedszkole dla starszego, a jak
        mam szukać nowej pracy, będąc w ciąży?
        Jak urodził się pierwszy syn, to wydawało mi się naturalne, że
        rezygnuję z pracy i zajmuję się dzieckiem, aż nie pójdzie do
        przedszkola, choć nie był to szczyt moich marzeń zostać "kurą
        domową"wink Długo karmiłam piersią pierwsze dziecko, drugie karmię do
        tej pory i trudno mi jest gdziekolwiek się wyrwać bez dzieci, jestem
        jak uwiązana. Mój mąż uważa, że on ciężko pracuje na rodzinę i nie
        doceniam jego pracy, ale on nie rozumie, że on nie musiał rezygnować
        ze swojego życia po urodzeniu się dziecka, a moje przewróciło sie do
        góry nogami. I teraz za swoje poświęcenie dla rodziny, dostałam
        takie piękne podziękowanie...
        • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 09:06
          Jak urodził się pierwszy syn, to wydawało mi się naturalne, że
          > rezygnuję z pracy i zajmuję się dzieckiem, aż nie pójdzie do
          > przedszkola

          Caly czas piszesz o swoich oczekiwaniach, a jest was przeciez dwoje.
          A mezowi jak sie wydawalo?

          I teraz za swoje poświęcenie dla rodziny, dostałam
          > takie piękne podziękowanie...

          moze mezowi niekoniecznie o takie poswiecenie chodzilo
        • lucerka Re: Kłótnia 27.12.07, 10:05
          A doceniasz jego prace? Mowisz mu, ze sie cieszysz sie, ze na Was zarabia? Kiedy
          ostatnio mu to powiedzialas?
          Sprobuj moze z tej strony podejsc meza. I zapytaj sie go jak sobie wyobraza
          Wasza przyszlosc - moze niekoniecnie oczekuje ze bedziesz siedziala w domu.
        • triss_merigold6 Re: Kłótnia 27.12.07, 11:54
          A czy ktos Cię zmuszał do długiego karmienia oraz do zajścia w
          trzecią ciążę?
          • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 11:57
            No moze mąz miał jakis udział w tym zajściu,nie sądzisz?
            • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:02
              > No moze mąz miał jakis udział w tym zajściu,nie sądzisz?

              tu jest raczej konflikt interesow....zonie sie wymarzylo, ze bedzie
              rodzila dziecko za za dzieckiem, bedzie realizowala sie jako
              hausfrau, a mezowi nie za bardzo to odpowiada.
              • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 14:54
                rita75 napisała:
                > tu jest raczej konflikt interesow....zonie sie wymarzylo, ze bedzie
                > rodzila dziecko za za dzieckiem, bedzie realizowala sie jako
                > hausfrau, a mezowi nie za bardzo to odpowiada.
                Znasz ich osobiście,że wiesz takie rzeczy?
                • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:01
                  > Znasz ich osobiście,że wiesz takie rzeczy?

                  czy autorka oponowala wzgledem takiego scanariusza?
                  • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:07
                    To,że nie zaprzeczyła oznacza potwierdzenie?
                    • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:09
                      > To,że nie zaprzeczyła oznacza potwierdzenie?

                      to tylko oznacza to, co napisalam
            • triss_merigold6 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:11
              W ciąży owszem udział zapewne miał ale na długość karmienia to facet
              raczej nie ma wpływu. Jak facet ma w perspektywie jeszcze ładnych
              parę lat zarabiać na niedługo piątkę osób to mu się nie dziwię, że
              go szlag trafia.
              • dorka-34 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:30
                Fakt, że sporo zarabia w stosunku do mojej pensji, ale to nie
                znaczy, że jest jedynym żywicielem rodziny.
                Wróciłam do pracy, gdy pierwszy syn miał 21 miesięcy i pracowałam do
                porodu drugiego syna. Poza tym cały czas pracowałam na zlecenie i
                miałam z tego spore pieniądze, których nie wydawałam na "kremiki"
                tylko wszystko szło na dom. Ale wtedy miał pretensję, że non stop
                siedzę przy komputerze. Potem zaczęłam grać na giełdzie i jako
                początkujacy gracz miałam sporo szczęścia (wiecej szczęścia niż
                rozumu)i udało mi się zarobić jego roczną pensję, ale tego też nie
                widzi...
                • triss_merigold6 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:35
                  To mu pokaż PIT-y czy rachunki z Twoimi dochodami - taka prezentacja
                  czarno na białym bywa cennym argumentem.
    • annasi23 Re: Kłótnia 27.12.07, 11:48
      No nieładnie ten twój mąż postępuje.
      Powinien posiedzieć z dziećmi przez kilka dni.
      Ja osobiście uważam, że zajmowanie się domem to jedna z najcięższych
      prac. Mam na razie tylko jedno dziecko, jestem w drugiej ciąży i po
      weekendzie w domu z małą jestem wykończona, idę do pracy odpocząć.
      Naprawdę uważam, że facet powinien posmakować "nicnierobienia" w
      domu przez kilka dni. A potem pomnożyć to przez te wszystkie lata,
      kiedy nie możesz spokojnie załatwić spraw na mieście, każde wyjście
      trzeba ustalać i organizować opiekę dla maluchów, a czas na własną
      kąpiel trzeba negocjować.
      Mój mąż też dużo pracuje i się na niego wściekam, ale nigdy by mi
      nie powiedział, że nic nie robię i mam szukać pracy. I jak może to
      pomaga (na miarę swoich umiejętności).
      Dziwię się, że twój mąż po 8 latach małżeństwa i 5 latach posiadania
      dzieci nie wie, jak wygląda Twoje życie. Ktoś powinien mu to
      powiedzieć.
      • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 11:57
        > Dziwię się, że twój mąż po 8 latach małżeństwa i 5 latach
        posiadania
        > dzieci nie wie, jak wygląda Twoje życie.

        a moze po prostu pragnie zony realizujacej sie zawodowo
        • demonii Re: Kłótnia 27.12.07, 12:10
          Pragnie, nie pragnie - powinni takie rzeczy obgadać zanim się dzieci na świecie
          pojawiły, czy jakoś tak chyba, co nie? smile
          A do autorki wątku - czy ktoś wymagał od Ciebie taaakich poświęceń ?
          Skoro siedzenie w domu dla Ciebie to poświęcenie, to może warto było wcześniej
          rozważyć liczbę posiadanego potomstwa. I nie mam zamiaru Ci pitolić, że nie masz
          tak ciężko skoro nie pracujesz, bo sama mam czwórkę i wiem jak to jest z więcej
          niż jednym dzieckiem.
          Uszy do góry.
          • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:11
            > Pragnie, nie pragnie - powinni takie rzeczy obgadać zanim się
            dzieci na świecie
            > pojawiły, czy jakoś tak chyba, co nie? smile

            to wlasnie chcialam powiedziec ;p
            • demonii Re: Kłótnia 27.12.07, 12:24
              No toć ja też smile
        • dorka-34 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:18
          tak, wiem, wiem...
          Cała ta sytuacja wymaga spokojnej rzeczowej rozmowy i komuś innemu
          też bym tak doradziła, ale czuję sie tak zraniona i upokorzoma, że
          nie mam ochoty na niego patrzeć, a co dopiero z nim rozmawiać.
          Jeśli ja nie słyszę dziękuję, gdy podaję mu obiad, gdy "same" się
          pojawiają czyste rzeczy na jego półce, gdy załatwiam fachowców,
          pilnuję ich, albo zamawiam materiały, to dlaczego JA mam mu
          dziękować, że na nas pracuje. Przecież ja też pracuję i nikt tego
          nie docenia!
          Jak pracowałam, to miał pretensje, że mało zarabiam, a nie widział
          tego, że jestem kierownikiem i że oprócz płacy etatowej, mam
          dodatkowe zlecenia sporo płatne... Zawsze źle...
          • demonii Re: Kłótnia 27.12.07, 12:23
            A to taki typ bardziej skomplikowany...
            Powiem szczerze, nie zazdroszczę.
          • kali_pso Re: Kłótnia 27.12.07, 12:25
            To nie jest miłe, fakt.
            Ale mnie zawsze w takiej sytuacji wydaje się, że te zarzuty o nic
            nierobienie w domu, pojawiaja sie kiedy zarabiająca strona czuje sie
            przemęczona, niepewna jutra i ten ciężar bycia jedynym zywicielem
            rodziny, znowu powiększającej się, staje się zbyt duży...
            Wiem, powinno się wtedy, powiedzieć o swoich obawach, umieć je
            zwerbalizować i przekazać w bardziej cywilizowany sposób, niż
            czasami ludziom wychodzi, ale to tylko w teorii jest takie prostewinkP
          • zonka77 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:29
            Wy się chyba gruntownie nie dogadujecie - Ty masz swoje cele i pragnienia a Twój
            mąż swoje.
            Brakuje wam wspólnego fundamentu i będzie brakowało tak długo aż każde z was
            będzie myślało "dlaczego to JA mam coś zrobić, powiedzieć"

            Z doświadczenia wiem ze relacje mogą się poprawić i dużo może się zmienić z
            chwilą kiedy ludzie myślą "co ja mogę zrobić żeby drugiej osobie było lepiej, co
            ja mogę naprawić u siebie"
            Ale tego trzeba chcieć - obustronnie. Inaczej nawet nie słuchacie co do siebie
            mówicie a rozmowa jest kłótnią służącą do wyrzucenia żali i złości a nie do
            naprawy sytuacji.

            I to nie jest chyba tak że ten Twój mąż taki zły jest - czytam co piszesz i mam
            wrażenie że uważasz się za wielką męczenniczkę. Taaakie poświęcenie - o on co?
            Wiesz co, dorosła jesteś i robisz to co chcesz - chcesz mieć 3 dzieci? To masz
            (no na razie 2) Chcesz długo karmić? To karmisz. Przecież nikt Cię nie zmusza?

            Chcesz być doceniona ale sama nie doceniasz - Ty się pytasz dlaczego masz mu
            dziękować. A on pyta siebie dlaczego ma dziękować Tobie? I w rezultacie nie
            dziękujecie sobie wcale.
            • dorka-34 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:34
              Masz rację, obie strony są winne, nie mówię, że tylko on jest zły,
              ale powiedzenie mi w 4 miesiącu ciąży, że mam iść do pracy, to dla
              mnie cios poniżej pasa.
              • kali_pso Re: Kłótnia 27.12.07, 12:36
                A nie jest to czasami argument tylko na potrzeby kłótni?winkP
                Nieprzemyślany, powiedziany w chwili emocji, taki, którego żałuje
                się pięć sekund po wypowiedzeniu?
            • ledzeppelin3 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:06
              Tak tak, podejmij go pod kolana, że łaskawie daje Ci i dzieciakom
              pieniążki. Pewnie jak każda baba, wrobiłaś nieboraka w dzieci i
              teraz doisz. i jeszcze masz pretensje. Uwielbiam, jak baby
              tak "radzą" innej. Takie baby nazywają się "długie ramię
              patraiarchatu" tongue_out
              • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:08
                "długie ramię
                > patraiarchatu" tongue_out

                slad patriarchatu to wlasnie kobiety bedace na utrzymaniu meza
                • ledzeppelin3 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:31
                  Tak, a mężczyźni pozostający na utrzymaniu kobiet to ślad
                  matriarchatu. Jeszcze jakieś mądre przemyślenia?
                  • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:54

                    > Tak, a mężczyźni pozostający na utrzymaniu kobiet to ślad
                    > matriarchatu. Jeszcze jakieś mądre przemyślenia?


                    mezczyzna na utrzymaniu kobiety to fajtlapa i obibok- czyz nie takie
                    obiegowe opinie funkcjonuja w naszym patrialchalnym spoleczenstwie?
                    a wracajac do meritum- kobieta niepracujaca, bedaca na utrzymaniu
                    meza- jest niedolezna, mąż może kierować życiem żony , podejmować
                    kluczowe decyzje, domagać się od kobiety wykonywania prac
                    związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego, opieką nad dziećmi -
                    tzw. siedzenie w domu z dziecmi jest jak najbardziej tego wyrazem.
                    Kobieta bedaca na utrzymaniu meza jak najbardziej podtrzymuje taki
                    stan rzeczy.
          • marzeka1 Re: Kłótnia 27.12.07, 12:31
            Ależ to dziecinne zachowanie! On mi nie dziękuje za obiad i czyste
            rzeczy, ja mu nie podziękuję za pracę i utrzymywanie nas. W ten
            sposób spokojnie mozesz pisać pozew rozwodowy.
            Pewnie że pracujesz, ale myślę, że problemem jest, że nie
            ustaliliście PRZED pojawieniem się aż 3 dzieci, że Ty zostajesz w
            domu, a mąż zarabia, z Twojego postu rysuje się obraz dzielnej pani
            domu z dzieckiem uwieszonym na piersi niedocenionej przez męża. Też
            mam 2 dzieci, dłuzszy staż małżeński(18 lat, dzieci rodziłam kilka
            lat po ślubie) i wiem jedno, dla mojego męża jestem pzrede
            wszystkim kobietą, a nie cyckiem karmiącym dłuuuugo jego dziecko i
            o dobre relacje w małżeństwie nalezy zadbać przede
            wszystkim.Pozdrawiam.
            • ledzeppelin3 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:01
              No, tak najłatwiej, robi Ci dziecko za dzieckiem, a potem nagle cały
              spretensjonowany bo mu się małzonki pracującej zachciało. Głupi
              tchórzliwy fiut. Wystraszył się trzeciej fasolki tongue_out niektóre facety
              tak mają. Powiedz mu, że Ty dla odmiany wolisz żeby w końcu był
              orłem w łóżku/w końcu awansował/przynosił więcej kasy/czy co tam
              sobie wymyślisz. I jeszcze chamisko prezentu Ci nie dał. Olej go,
              jesteś w ciąży, stres Ci potrzebny jak dupie ząb, musisz zrobić
              wszystko żeby go olać. Urodzisz, odchowasz i wrócisz do pracy - albo
              i nie, jak Ci się spodoba. A on zrobił dzieci, to niech buli, mógł
              założyć gumę.
              • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:06
                robi Ci dziecko za dzieckiem, a potem nagle cały
                > spretensjonowany bo mu się małzonki pracującej zachciało.

                fakt mogl zalozyc gumke, jakby gumka dla chcacej zajsc w ciaze
                kobiety byla jakakolwiek przeszkoda...
                • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:09
                  rita75 napisała:
                  jakby gumka dla chcacej zajsc w ciaze
                  > kobiety byla jakakolwiek przeszkoda...
                  ?????
                  • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:10
                    > ?????

                    Nie wiesz? Nie zartuj
                    • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:13
                      N nie wiem.Nie wrabiałam więc i skąd mam wiedziec?smile
                      • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:14
                        > N nie wiem.Nie wrabiałam więc i skąd mam wiedziec?smile

                        zeby wiedziec, ze istnieje kradziez, nie trzeba samemu ukrasc
                        • gryzelda71 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:20
                          Nie zmienia to faktu,że nie wiem.A skoro dla ciebie zycie nie ma tajemnic to oświeć mnie.
                          • ledzeppelin3 Rita 27.12.07, 15:38
                            Bredzisz jak szowinistyczny sku..syn po trzech piwkach.
                            • rita75 Re: Rita 27.12.07, 16:22
                              > Bredzisz jak szowinistyczny sku..syn po trzech piwkach.

                              to realistyczne spojrzenie
              • kawka74 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:54
                Led, nie przesadzaj w drugą stronę. Co to znaczy "robi ci dziecko za dzieckiem",
                gwałci?
                Dorka --> Twój mąż miota się tak, jakby sam nie wiedział, czego chce, albo nie
                potrafił powiedzieć tego, o co mu naprawdę chodzi. Póki nie wyartykułuje
                porządnie i spokojnie, o co biega, nie daj się wciągnąć w przepychanki.
                Argumentu o powrocie do pracy w czwartym miesiącu ciąży nie bierz pod uwagę.
                Może się boi, że nie wydoli finansowo...?
                • ledzeppelin3 Re: Kłótnia 27.12.07, 16:46
                  Jeśli wymaga się od żony określonych zachowań, np pracy zawodowej
                  innej niż prace na umowę-zlecenie (ch..j wie, dlaczego), to nie
                  wkłada się wacusia do szparki, nie upewniwszy się, że można to
                  zrobić bez "szkody"
                  Jakoś tak jest, że "winę" za posiadanie dzieci zawsze przypisuje się
                  kobiecie. Celowo przeginam, bo wk ..wia mnie podejście "Facet to
                  biedny miś, na którego żarłoczne pochwy tylko czekają, aby go udupić
                  dziećmi i zmienić w żywy bankomat"
                  • kawka74 Re: Kłótnia 27.12.07, 17:04
                    > Jeśli wymaga się od żony określonych zachowań, np pracy zawodowej
                    > innej niż prace na umowę-zlecenie (ch..j wie, dlaczego), to nie
                    > wkłada się wacusia do szparki, nie upewniwszy się, że można to
                    > zrobić bez "szkody"

                    Robienie dzieci, o ile wiem, nie sprowadza się do działań wacusia na terenie
                    wroga, bo wtedy to jest gwałt, a - o ile dobrze widzę - o gwałcie nie ma mowy.
                    Pan po prostu sam nie wie, czego chce i o co mu chodzi, względnie zmienia zdanie
                    pięć razy na miesiąc.

                    > Jakoś tak jest, że "winę" za posiadanie dzieci zawsze przypisuje się
                    > kobiecie. Celowo przeginam, bo wk ..wia mnie podejście "Facet to
                    > biedny miś, na którego żarłoczne pochwy tylko czekają, aby go udupić
                    > dziećmi i zmienić w żywy bankomat"

                    Takie podejście jest wqrwiające, to fakt, podobnie jak stwierdzenie 'zrobił jej
                    dziecko'. Także nie dziw się, że mi to nie podeszło.
                  • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 17:08


                    Celowo przeginam, bo wk ..wia mnie podejście "Facet to
                    > biedny miś, na którego żarłoczne pochwy tylko czekają, aby go
                    udupić
                    > dziećmi i zmienić w żywy bankomat"

                    niestety ja widze taka tendencje nawet na tym forum- kobiety sie
                    ubezwlasnowolniaja na wlasne zycznie, a pozniej jecza
          • rita75 Re: Kłótnia 27.12.07, 15:13
            "Jak pracowałam, to miał pretensje, że mało zarabiam, a nie widział
            tego, że jestem kierownikiem i że oprócz płacy etatowej, mam
            dodatkowe zlecenia sporo płatne... "

            i takiemu komus dalas sobie natrzaskac 3 dzieci?
          • sir.vimes A ja nie rozumiem jak mozna 27.12.07, 15:42
            zabronić komuś pracować - piszesz, że męzowi nie podobało się , że siedzisz przy
            komputerze.

            Dziwna ta historia trochę - trudno mi uwierzyć w to, że można NAKAZAĆ komuś
            porzucenie pracy - i że mozna wymagać nagle od ciężarnej by szukała nowej.
            Albo twój mąż ma nierówno pod pokrywką albo to podpucha.

            No i jeszcze jedno - jak mozna rzucić pracę TYLKO dlatego, że mąż sobie tego życzy?
            • lila1974 sir 27.12.07, 15:52
              Nie podejrzewam Cię o brak wyobraźni, więc ją może nieco wysil smile

              To, że TY byś nie poszła na taki układ, że TY nie pozwolisz sobie
              dyktować jedynie słusznych warunków nie oznacza, ze nie ma takich
              ludzi, którzy poddają się woli innej osoby ... i niekoniecznie musi
              to być facet.

              W imię milości ludzie są skłonni do różnych wyrzeczeń, a niech
              jeszcze trafi się jednostka pozbawiona własnej wartości, to materiał
              do lepienia na własną modłę wręcz idealny.

              Pana męża z postu powyżej zaprosilabym na rzeczową rozmowę ... bez
              histerii, oczerniania itp. ... stoicki spokój i rzeczowa dyskusja.
              Liczyłabym, ze mam do czynienia z jednostką może przemęczoną, ale z
              całą pewnością nie głupią, więc jakiś kompromis wypracujemy.

              Jesli by się okazało, że Pan jednak ma nierówno pod sufitem, to już
              inne środki poszłyby w grę.
              • sir.vimes Re: sir 27.12.07, 16:01
                nie oznacza, ze nie ma takich
                > ludzi, którzy poddają się woli innej osoby ... i niekoniecznie musi
                > to być facet.

                Jasne, wiem, że masa ludzi tak postępuje - najczęściej ze szkodą dla siebie.
                Autorce wątku współczuję i nie sugeruję, ze jest czemuś winna.

                Ale nasuwają mi sie pytania - czy ta rezygnacja z pracy była "prezentem" dla
                męża? Wyrzeczeniam z miłości do niego? Czy może wykonaniem rozkazu.

                > Jesli by się okazało, że Pan jednak ma nierówno pod sufitem, to już
                > inne środki poszłyby w grę.

                Niekonsekwencja w podejściu do pracy żony, do dzieci itp nasuwa mi podejrzenia ,
                że ma nierówno - lub bawi się władzą , upaja się "zabawą" uczuciami i reakcjami
                żony.
                • dorka-34 Re: sir 27.12.07, 16:36
                  Nie zrezygnowałam ze zleceń " z rozkazu męża", po prostu dostaliśmy
                  klucze do nowego mieszkania i wiedziałam, że muszę się skupić na
                  urządzaniu mieszkania i nie bedę miała już czasu na dodatkową pracę.
                  • marzeka1 Re: sir 27.12.07, 16:42
                    Nie masz poczucia, że Twój mąż może być zwyczajnie tym przybity: 3
                    dzieci zaledwie w 8 lat,niepracująca żona, nowe mieszkanie (czyli
                    koszty) i 1 żywiciel? Być może nie potrafi inaczej wyrazic swojej
                    frustracji.
                    • dorka-34 Re: sir 27.12.07, 16:49
                      To raczej ja się przejmuję, czy nam starczy na wykończenie
                      mieszkania-ja załatwiam materiały, płacę rachunki, jeżdżę po
                      sklepach. Sam się przyznał, że od trzech tygodni nie sprawdzał stanu
                      konta.
                      Ale pewnie masz w jakimś stopniu rację. Może przytłacza go poczucie
                      odpowiedzialności za rodzinę, ale dorosły człowiek powinien to umieć
                      wyrazic normalnie, a nie wyżywając swoje frustracje w taki sposób.
                  • sir.vimes To zmienia postać rzeczy nt. 27.12.07, 16:49
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka