Dodaj do ulubionych

Nie chcę wesela

30.12.07, 09:43
Moze wyda wam sie to dziwne, ale jak sobie pomysle, ze mialabym byc glowna
atrakcja takiej imprezy, wszedzie na okolo uchlani goscie, tandetny zespol i
to cale "gorzko, gorzko" to nie chce wesela wcale. Tesciowa sie napewno uprze,
bo jak to slub bez wesela?? Ja wole zrobic jakis dobry obiadek dla gosci,
ktorych z reszta duzo nie bedzie, zamiast takiej potupajki. Jak wygladaly
wasze wesela? Mialyscie huczne weseliska czy raczej skromnie?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:45
      hellious napisała:

      > Moze wyda wam sie to dziwne, ale jak sobie pomysle, ze mialabym byc glowna
      > atrakcja takiej imprezy, wszedzie na okolo uchlani goscie, tandetny zespol i
      > to cale "gorzko, gorzko" to nie chce wesela wcale.

      Dziwne masz wyobrażenie wesela,albo na dziwnych bywałaś.
      • hellious Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:50
        Moze masz racje, ze dziwne mam wyobrazenie wesela, ale takie wlasnie mam
        smileZawsze sie slyszalo "oo na wesele jedziesz, to sobie popijesz" a ja nie chce
        zeby goscie weselni przyszli, zeby pochlac...Nie lubie darmozjadow. Zreszta nie
        zamierzam zapraszac duzo gosci wiec nie wiem czy bedzie dla kogo to wesele
        organizowac...
        • gryzelda71 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:53
          hellious napisała:

          > smileZawsze sie slyszalo "oo na wesele jedziesz, to sobie popijesz" a ja nie chce
          > zeby goscie weselni przyszli, zeby pochlac...Nie lubie darmozjadow.

          O co chodzi z tymi darmozjadami?Zrób bezalkoholowe i luzik.
          I popić nie znaczy zapić się do nieprzytomności.
    • dominika8 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:51
      nasze wesele to była impreza do 50 przyjaciół i znajomych w naszym
      wieku, plus rodzice. Bawiliśmy się super. Ja nie trawię żadnych
      zabaw na siłę-typu zbieranie na wózek, czy zabawa w krzesła. Było
      dokładnie tak jak zaplanowaliśmy. Przed ślubem mieliśmy swoisty
      maraton wesel na 100-200 osób, z tymi wszystkimi zabawami, tłumem
      gości, zaproszonych bardziej dla rodziców, niż dla młodych itp. Po
      tym doświadczeniu podjęliśmy decyzje, jak ma wyglądać nasze.
      • gardeniaa Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:54
        coś mi mówi, że masz kompleksy
        • hellious Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 09:58
          Po czym to wnioskujesz?
          • gardeniaa Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:11
            hellious napisała:

            > Po czym to wnioskujesz?

            po twojej wypowiedzi

            >ze mialabym byc glowna
            atrakcja takiej imprezy, wszedzie na okolo uchlani goscie, tandetny zespol i
            to cale "gorzko, gorzko" to nie chce wesela wcale.

            jakby nie było i tak będziesz główną atrakcją wesela/ kameralnego przyjęcia
            zespół wcale nie musi grać tandetnie- to od was zależy jaki zamówicie
            goście wcale nie muszą się uchlać, zależy jak dużo wódki postawicie
            i dlaczego goście to darmozjady?

            widzisz, ja na swoje wesele zaprosiłam rodzinę i przyjaciół ,nie było wśród
            nich ani jednego darmozjada
            a więc wszystko zależy od ciebie kogo zaprosisz
            • hellious Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:21
              Troche sie mylisz, bo kompleksow jakis wygorowanych nie posiadam, ale zadna ze
              mnie gwiazda i poprostu nie lubie byc w centrum uwagi. Czy to zawsze musi byc
              zwiazane z kompleksami?
              • gardeniaa Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:26
                sorry jeśli cię to uraziłosmile
                • hellious Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:28
                  Nie, nie urazilo. Tylko nie rozumiem dlaczego tu, na forum tak powszechne jest
                  stwierdzenie "masz kompleksy".
                  • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:35
                    Jest to zgodne z "Erystyką" Schopenhauera: jeśli brakuje Ci argumentów ad rem,
                    wal ad personam ;p
                    • ibulka Re: hellious 30.12.07, 12:09
                      z całym szacunkiem, ale skoro to jest TWOJE wesele, to kto ma być w centrum
                      zainteresowania, jak nie TY?
                      nie rodzice chyba? smile
                      • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 12:16
                        Wiesz, kiedy sobie czasem rozmawiam ze znajomymi i kiedy czytam różne wątki o
                        ślubach i weselach na różnych forach, to okazuje się to być nie takie znów
                        oczywiste.
                        • ibulka Re: hellious 30.12.07, 12:19
                          kawka74 napisała:

                          > Wiesz, kiedy sobie czasem rozmawiam ze znajomymi i kiedy czytam różne wątki o
                          > ślubach i weselach na różnych forach, to okazuje się to być nie takie znów
                          > oczywiste.

                          no ale jednak PRZEWAZNIE to Młoda Para jest w centrum smile
                          chociaż zdarzają się wyjątki, pewnie, ale zawsze jest coś/ktoś, co/kto odbiega
                          od normy.
                          • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 12:32
                            Mnie nie chodzi wyłącznie o samą uroczystość. Wesele pociąga za sobą kilka
                            tygodni czy miesięcy (zależnie od tego, co kto planuje) przygotowań.
                            i tak:
                            -rodzice młodych mają własne pomysły na przykład co do gości: 'no jak to, nie
                            zaprosisz cioci Ziuty z Pcimia?', przy czym panna młoda rzeczonej cioci na oczy
                            nie widziała;
                            -młodzi decydują się na wesele bez dzieci - i awantura gotowa (mało było takich
                            wątków na forum?);
                            -wesele bez alkoholu - jak to?! co powiedzą goście?! na weselu wódka musi być!
                            -DJ? w życiu a nigdy, orkiestra winna być!
                            i tak dalej.
                            Chodzi mi o to, że to państwo młodzi winni mieć głos decydujący we wszystkim, bo
                            to ich dzień - a tu okazuje się, że rodzina, krewni i znajomi królika mają swoje
                            własne pomysły na uświetnienie uroczystości i osaczają przyszłych małżonków na
                            różne sposoby. Osaczeni małżonkowie zgadzają się dla świętego spokoju i w dniu
                            ślubu okazuje się, że miast skromnego obiadu po sali miota się dwieście osób w
                            przedziale wiekowym od 0 do 100, alkohol leje się strumieniami, a wujek
                            Zdzisiek, który nadużył, wszedł na stół i zaczął robić striptiz w rytm "Miała
                            matka syna".
                            • gryzelda71 Re: hellious 30.12.07, 14:20
                              kawka74 napisała:
                              > Chodzi mi o to, że to państwo młodzi winni mieć głos decydujący we wszystkim, bo
                              > to ich dzień - a tu okazuje się, że rodzina, krewni i znajomi królika mają swoje
                              > własne pomysły na uświetnienie uroczystości i osaczają przyszłych małżonków na
                              > różne sposoby.

                              No jak rodzice za wszystko płacą to nie dziwne,że mają swoje wizje.Chyba jak młodzi sami finansuja to nie ma takich problemów.
                              • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 14:23
                                Skucha, Gryzeldo. Czy Ty naprawdę myślisz, że rodzice, którzy nie dokładają się
                                ani groszem do wesela, nie wtrącają się i nie potrafią uprzykrzyć życia?
                                • gryzelda71 Re: hellious 30.12.07, 14:27
                                  Uprzykrzać mogą,ale wtedy łatwiej postawić na swoim.
                                  • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 14:37
                                    Niekoniecznie. Oczywiście jest to dość silny argument: moje wesele, mój ślub,
                                    moje pieniądze. Ale z drugiej strony mamy granie na uczuciach rodzinnych,
                                    poczuciu winy i takich tam. Niejedna para, mimo że sama wszystko czy prawie
                                    wszystko finansowała, ugięła się pod łzami, groźbami, prośbami i manipulacjami,
                                    odpuszczając sobie i postanawiając dobrze się bawić mimo wszystko. Oprócz
                                    pieniędzy ogromną rolę grają - rosnące znienacka do rozmiarów Pekinu - uczucia
                                    rodzinne, które dość dobrze opierają się argumentom finansowym.
                                    • gryzelda71 Re: hellious 30.12.07, 14:48
                                      No jasne.Te same osoby potem robią wszystko pod dyktando rodziców,teściów.
                                      • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 14:55
                                        A to już nie mój problem, co robią potem.
                                        Nie mówię, że pochwalam uginanie się pod żądaniami krewnych i znajomych królika,
                                        mówię tylko, że równanie "płacę=decyduję" nie jest wcale takie oczywiste.
                                        • gryzelda71 Re: hellious 30.12.07, 15:01
                                          Nie moim problemem jest też czy robią weselicho czy przyjęcie.No to jak to wyglada ma wpływ wiele czynników, najbardziej jednak finanse(zaraz po stanowczosci młodych).
                                          • kawka74 Re: hellious 30.12.07, 15:07
                                            > Nie moim problemem jest też czy robią weselicho czy przyjęcie.

                                            No, ale chyba to właśnie jest tematem wątku...?

                                            No to jak to wygl
                                            > ada ma wpływ wiele czynników, najbardziej jednak finanse(zaraz po stanowczosci
                                            > młodych).

                                            Nie tylko.
                                            • gryzelda71 Re: hellious 30.12.07, 15:11
                                              Tematem jest,ale nie moim zmartwieniem.
                                              Ty masz takie obserwacje ja takie.
                                        • weronikarb Re: hellious 31.12.07, 10:01
                                          Kawka jak dla kogo.
                                          My z mezem placilismy razem za wesele i my decydowalismy jak ma
                                          wygladac smile
                                          Zespol, sala i lista gosci
                                          Czyli super zabawa bez dzieciakow na sali smile

                                          NIKT sie nie upil.
                                          Wesele male do 60 osob, przedzial wiekowy od 18-80 - jednak to nie
                                          znaczy ze sie nie bawili.
                                          Zadnych glupich przyspiewek i zabaw - omowione wczesniej

                                          Koszt wesela wrocil sie calkowicie - co nie przewidywalismy

                                          Bardzo milo nam wracac do tamtych chwil
                                          • kawka74 Re: hellious 31.12.07, 10:04
                                            Super, gratuluję.
                                            Niemniej - biorąc pod uwagę moje własne obserwacje - pozostanę przy swoim zdaniu.
        • dominika8 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:00
          to do mnie? Szybka analizasmileCiekawe na jakiej podstawie? że wolę
          zabawę w kameralnym, znanym mi gronie?
          To wielu moich znajomych też ma, w takim razie!
          Autorka wątku zadała pytanie-jak wyglądały nasze wesela-ja
          odpowiedziałam, więc daruj sobie te wycieczki osobiste.
          • gardeniaa Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:04
            nie do ciebie to było smile
            po prostu moja odpowiedź wkleiła się jako ostatnia
    • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:04
      Mieliśmy obiad w znajomym pubie, na którym było chyba ze 30 osób, nie musieliśmy
      tańczyć, uczestniczyć w idiotycznych konkursach, po prostu siedzieliśmy,
      gadaliśmy i tyle; było nawet miło. Impreza miała być jeszcze bardziej okrojona,
      ale pewne okoliczności zadecydowały, że zgodziliśmy się na obiad w liczniejszym
      gronie.
      Huczne wesele na milion osób to dla mnie koszmar.
      • hellious Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:11
        Kawka, i dokladnie o to mi chodzi! Dla mnie to tez bylby koszmar...
    • mruwa9 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:11
      U nas bylo skromniutko, 28 osob (najblizsi krewni i przyjaciele),
      lokal w praktyce okazal sie taki sobie (oglednie mowiac), zadnych
      glupich zabaw czy oczepin nie bylo, zreszta ani ja, ani moj malz nie
      nalezymy to typu imprezowiczow i cala impreza byla szykowana z
      nastawieniem, ze wesele jest dla rodzicow, nie dla nas, jak o mnie
      chodzi, to mogloby go nie byc wcale. Tez nienawidze byc w centrum
      zainteresowania i najchetniej w takich sytuacjach schowalabym sie do
      mysiej dziury, zeby mi wszyscy dali swiety spokoj. No, ale
      przezylam, nawet specjalnie nie bolalo, choc chrzestna prawie sie na
      mnie obrazila o te oczepiny, ktorych nie bylo wink Sukienke wedlug
      wykroju z Burdy uszyla mi moja mama (sukienka byla skromna i
      bezpretensjonalna), nie mialam welonu, czesalam sie i malowalam
      sama, nie bylo limuzyny, do slubu zawiozl nas swoim samochodem
      przyjaciel,a fotografia zajal sie inny przyjaciel, zadnych
      profesjonalnych sesji w studio. Nawet torty pieklam sama z mama
      (inna rzecz, ze i tak nie bylo kasy na nic wystawniejszego).
      • yadrall Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:45
        To nie rob!!! Takiego obowiazku nie ma smile
        My mielismy kolacje (slub byl o 19) w restauracji i byl ekstra!!!
        Jedyne co zalowalam,ze nie zaprosilam kilku innych osob (kasa nie
        byla klopotem,ale zalozylam,ze jak nie robie wesela to zapraszam
        tylko najblizszych (to byl blad,bo do dzis zaluje,ze pewnych osob
        nie zaprosilam). Po kolacji byl tort i kawka,a o polnocy towarzystwo
        rozeszlo sie do domow smile Z alkoholu byl tylko szampan i po lampce
        wina.
        Ja jednak postawilam na elementy dla mnie wazne-sukienka (taka jaka
        sobie wymarzylam), dobry kamerzysta (facet wspolpracuje z zona i
        dzieki nim mielismy super sesje fotograficzna w parku przed
        kosciolem-nie bylo to planowane) oni rowniez zajeli sie ukladem
        nagran ktore byly w tle calej uroczystosci w restauracji. Do
        kosciola woiozl nas maz mojej przyjaciolki (super pomysl!!! na
        rozladowanie nerwow),fakt,ze samochod mieli ok.
        W efekcie impreza byla naprawde udana i nie zaluje,ze nie bylo
        wesela (dodatkowo na tydzien przed slubem rozwalilam sobie kolano i
        z tancow i tak by nic nie wyszlo)
    • maurra Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 10:36
      rob po swojemu, twoja impreza, twoje święte prawo
      sama nie trawię burackich wesel z "gorzko-gorzko", macaniem po kolankach i
      innymi durnowatymi zabawami dla mocno wstawionych gości
      Obiad w fajnej knajpie i siosmile
    • gagunia Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 11:01
      u mnie bylo 30 osob- najblizsza rodzina i przyjaciele. Zespołu nie bylo, byla
      muzyka ska, punk, rock i reggae z płyt smile))) Tancowali starzy i mlodzi do 6
      rano. W centrum uwagi lubie byc, wiec bylo fajnie wink
      Generalnie w centrum jestes tak czy siak, na malych imprezach chyba nawet
      bardziej. Czy sie pochlaja to zalezy od gosci. U mnie padl jeden o 1 w nocy (z
      daleka przyjechal, pewnie zmeczony byl haha), reszta w dobrej formie dotrwala do
      rana.

      Gdybym miala powtarzac to pewnie w podobnym gronie. Bywałam na duzych i malych
      imprezach i lepsza zabawa zawsze byla na malych. Ludzie bardziej sie
      integrowali, razem bawili, wszyscy ze wszystkimi rozmawiali. Na duzych duzo bylo
      wujkow, ciotek i typow niewiadomego pochodzenia, z ktorymi nie zamienilam nawet
      slowa. Ogolnie taka masówka a'la Sylwester, a moim zdaniem ma to byc wesele w
      pełnym tego slowa znaczeniu- wszyscy razem sie bawia i ciesza.
      • gusia210 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 11:21
        a ja tam sobie chwalę swoje wesele.Było na 50 osób z super orkiestrą,wspaniałym
        jedzeniem i świetną zabawą.Było tak pół na pół rodzinki i znajomych.Wszyscy
        świetnie się bawili i tylko jedna osoba się upiła(wujek męża,alkoholik)i to już
        na sam koniec o 4 rano więc i tak długo się trzymał jak na niego.Jak tylko ktoś
        zauważył że on już nie może więcej to odwieziono go spokojnie do domu.
        Był świetny kamerzysta i mam mnóstwo zdjęć które teraz razem z moim synem sobie
        od czasu do czasu oglądamy.
        Wcześniej nie chciałam mieć wesela ale presja męża i rodziny wzięła górę.I
        dobrze.Nie żałuję.Było świetnie.Szkoda że to tylko raz w życiu.smile
    • kruszynka301 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 11:31
      Też nie chcę wesela - w pierwszej wersji nie chcieliśmy nawet obiadu, ale już widzę, że nasze córeczki nam tego nie darująwink.
      Ale - pierwsze wesele miałam w dworku, w białej sukni, bardzo eleganckie - żadnych przytupajek nie było.
      Do drugiego wesela podchodzę z przymrużeniem oka, oraz nie czuję takiej rodzinnej presji na całonocną imprezę. Poza tym, trudno mówić o hucznym wstępowaniu na "nową drogę życia" po kilku latach bycia razem i dorobieniu się jak najbardziej planowanych dzieciwink).
    • wieczna-gosia Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 11:54
      to nie rob.
      wlasnie odespalam wesele, na ktorym bawilam sie do 5, mysle ze bylo ok. 60 osob,
      popilam, wytanczylam sie jak wsciekla, oczepiny byly bardzo symboliczne, napilam
      sie ale nie widzialam zadnego uchlanego goscia, a panstwo mlodzi jakby sila
      rzeczy byli bohaterami wieczoru. Ja mialam impreze na 30 osob z didzejem, nie
      bylo oczepin, wytabczylismy sie do bialego rana w gronie osob, ktore mnie znaja
      i lubia.

      I nawet na tym weselu wczorajszym wymyslilismy z kolega ze w przyszlym roku
      sobie razem zrobimy odnowienie slubow i weselisko bis dla naszych znajomych i
      rodzinek z piciem, tanczeniem i dzikiem w jablkach, bo zwyczajnie lubimy sie bawic.

      Ale bywalam tez na obiadach na 12 osob, naprawde jak nie chcesz miec wesela to
      nie musisz smile
      • ibulka Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 12:13
        poza tym, wesele na 20 najbliższych osób to takie samo wesele, jak to na 100 -
        czym się martwisz? smile
        dla was ma być fajnie, nie dla reszty, jak chcą imprez, to niech idą do dyskoteki.

        powodzenia wink
        • uroda_ziemi1 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 12:42
          Ja nie miałam wesela i był to świadomy wybór.
          Po ślubie był obiad na jakieś 12 osób i to nie w restauracji
          ale w domu moich teściów bo mają wielki ogród i można było swobodnie się
          poruszać, pogadać, siedzieć do woli.
          Bardzo miło wspominam tamten czas.
          Zamiast wesela pojechaliśmy na 2 tygodnie do Hiszpanii,Francji, Szwajcarii. Mam
          piękne wspomnienia!
    • sylwiap76 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 12:32
      Ja miałam duże wesela na dwa dni,ale dlatego że takie chcieliśmy z
      mężem mieć w końcu taki dzień jest raz w życiu i to od was zależy
      jak będzie zespół czy goście .Moi znajomi do tej pory wspominają
      nasze wesele,ogólnie byliśmy bardzo zadowoleni,nie było pijaństwa
      ponieważ byli u mnie ludzie z kulturą a nie darmozjady.Pozdrawiam i
      życzę wesela o jakim marzysz.
    • ania.silenter Uroczysty obiad dla najbliższych 30.12.07, 12:35
      a potem super podróż poślubnasmile))). Wesela nie było bo nie jestem entuzjastką
      tego typu imprez.
    • lila1974 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 12:36
      Miałam tradycyjne wesele dla 60 osób i przeświadczenie, że oto
      jestem wśród ludzi, którzy dobrze mi życzą (nam). Mam szczęście
      posiadać krewnych, których nie dzielą wzajemne animozje, więc o
      atmosferę byłam spokojna.

      Goście zostali jedynie poproszeni, by nie palić w lokalu, więc
      grzecznie wychodzili na dwór.

      Orkiestrę wybrałam taką, której byłam pewna. Ustaliłam z nimi, czego
      mniej więcej sobie nie życzę, a co jest mile widziane.

      Jedynie kuchnia nawaliła - zwyczajnie nas okradli, czego od razu nie
      zauważyłam. Karę za to ponieśli przy rozliczeniu (choć moim zdaniem
      tata i tak był zbyt łaskawy).

      Wspomnienie tego dnia jest mi bardzo miłe.


      Moja siostra zaś optowała przy skromnym ślubie z udziałem wyłącznie
      rodziców i świadków. Po namowach taty dała się przekonać do wesela,
      choć zrobili je mniejsze niż moje. Siostra była rodzicom wdzięczna,
      ze sprawili jej tę przyjemność i przyznała, że mieli rację.

      A z tym byciem w centrum uwagi bym nie przesadzała. I owszem kieruje
      się jej na Ciebie więcej niż zazwyczaj, ale goście tak na prawdę
      cieszą się swoją wzajemną obecnością i nie zamęczają szczególnie
      młodej pary smile
      • mor_lena Lila 30.12.07, 18:55
        Miałam bardzo podobne wesele jak Twoje, z wyjątkiem kradzieży
        kuchennejwink Również b. miło wspominamsmile
    • pacia811 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 12:53
      byłam na paru głównie wiejskich weselach...dla mnie to były
      koszmarne wesela-wiejska orkiestra przygrywająca usia siusia, pijani
      jacyś "wujkowie" dający buzi buzi, 100tka osób wogóle mi nieznanych,
      zalane towarzycho, denne zabawy typu pokaż nóżke, pocałuj dziadka,
      macanki cacanki, przepychanie jajka między nogawkami faceta....

      bałam się, że i moje będzie takie, ale byłam bardzo zadowolona...53
      osoby, sale i menu wybieraliśmy osobiście, duet grająco-śpiewający
      jak dla mnie rewelacja (co mają grać ustalaliśmy razem), zabawy były
      aż dwie bo towarzystwo bawiło się cały czas, więc nie trzeba było
      nikogo na siłe zapraszać na parkietsmile

      ja najbardziej się bałam się pijanych osób, że popsują impreze, o
      dziwo poszło nam niewiele alkoholu.
      • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 17:43
        Jak Jaśnie Panienka to zniosła? Toż to był wręcz skandal towarzyski.
        Jak można arystokratkę wprost z salonów z konwenansami zapraszać na
        wiejskie wesele gdzie piją, macają i śpiewają sprośne piosenki?
        Takie zabawy godne są wyłącznie gminnego motłochu, Jaśnie Panienka
        została więc obrażona podwójnie - raz w momencie zaproszenia na taką
        nazwijmy to zabawę, a drugi raz gdy Panienki nie przeproszono za
        takie strasznie niedopatrzenie. Toż to musiał być dla Jaśnie
        Panienki szok znaleźć się nagle pomiędzy pijanym Wujkiem Czesiem a
        nie mniej pijanym Wujkiem Staśkiem i być o zgrozo obmacywaną przy
        akompaniamencie muzyki niegodnej arystokratycznych uszu.

        Ale rodziny się Księżniczko nie wybiera, jest jaka jest wystarczy
        zerwać z nią kontakty i spróbować się podłączyć do jakichś
        Dzieduszyckich, Branickich albo innych Radziwiłłów. Ale coś mi się
        wydaje że nie bawiliby się dobrze w towarzystwie panianki z
        pospólstwa. "Trędowatą" czytała? Jak nie to niech przeczyta, będzie
        wiedziała o co chodzi.
        • chicarica Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 17:47
          Skąd wiesz, że u rodziny na tych weselach była? Może np. u kogoś znajomego, kto
          miał korzenie na wsi i żeby np. rodziców nie urazić, musiał zorganizować takie
          wiejskie weselicho i zaprosić wujków-pijaków.
          Założę się, że tobie by się podobało - tak mi właśnie trącisz takim
          polaczkowo-kozacko-pijacko-wiejskim klimacikiem. Cóż - każdy się bawi jak mu
          pasuje, mnie też wiejskie weselicha niezbyt pasują, więc swoje miałam w innym
          stylu.
          • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 17:54
            No nie wiem tak tam u nich było. Ale przecież wiadomo że jak w
            remizie czy gdziekolwiek na wsi to raczej będzie w wiejskim stylu,
            podobnie zresztą nietrudno przewidzieć gdy albo pan młody albo panna
            są ze wsi. Ja wykręcam się jak mogę od wesel w jakiejś dobrej
            knajpie bo jest zawsze drętwo i nie ma klimatu wesela tylko takie
            jakieś to do dupy.

            > Założę się, że tobie by się podobało - tak mi właśnie trącisz takim
            > polaczkowo-kozacko-pijacko-wiejskim klimacikiem

            Sądząc z opisu tego wesela to raczej na pewno by mi się podobało.
            Moja mama zawsze mówiła że prawdziwe wesele to tylko z orkiestrą,
            stoły mają się uginać od jedzenia i picia, wódki zabraknąć nie może,
            musi być starosta weselny, muszą być oczepiny, muszą być wiejskie
            przyśpiewki no i ktoś się z kimś musi pobić, wtedy jest prawdziwe
            wesele. I oczywiście do rana i jeszcze poprawiny.
            • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 18:15
              no
              najlepiej jeszcze zorganizować je w remizie, bo to nie od dziś wiadomo, że w
              remizie najlepiej
              i żeby sztachety z pobliskiego płotu fruwały
              gdybym jeszcze mogła oberwać taką sztachetą bez łeb, byłabym w pełni
              usatysfakcjonowana
              • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:27
                Niekoniecznie muszą fruwać sztachety. Jednak typowe polskie wesela
                przynajmniej są jakieś a nie takie nijakie. Bywałem i na takich i na
                takich i świetnie pamiętam jak u kuzynki podpaliliśmy stóg siana na
                łące za remizą, jak u drugiego kuzyna się bili, jak na moim własnym
                kelnerka/kucharka się schlała i jak podawała płonące kiełbaski to
                chciała je jeszcze płonące polać spirytusem bo za mało płonęły i jak
                się butelka zajeła to ją rzuciła na podłogę, buelka się roztrzaskała
                z efektem wiadomym. A na zapleczu i w kanciapach też się działy
                ciekawe rzeczy smile A takie wesele gdzie wszystko eleganckie,
                wykwintne, dopięte na ostatni guzik to tak przechodzi i nic się z
                tego nie pamięta tak naprawdę bo i co tu pamiętać?
                • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:33
                  tylko że wesele w stylu "Wesela" Smarzowskiego nie każdego interesuje i
                  satysfakcjonuje
                  akurat w tej kwestii wolę nietradycyjne rozwiązania, podejrzewam, że nie tylko ja
                  • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:43
                    "Wesela" nie oglądałem, ale chyba se obejrzę. Ogólnie trochę mnie
                    denerwuje to że Polacy upodabniają się do Amerykanów. Teraz już
                    coraz więcej jest wesel które przypominają mi stypę. Nieważne co
                    podasz na stół, czy wokalista fałszuje czy perkusista jest nawalony,
                    ważne jest jaki klimat na tym weselu panuje. Do dupy z takim weselem
                    gdzie wszystko jest eleganckie, dopięte na ostatni guzik, a moja
                    kochana córka zaczyna jeść dekorację stołu bo była to kolorowa
                    galaretka w jakimś takim kieliszku którą sam miałem ochotę zjeść bo
                    apetycznie wyglądała. Połowa ludzi czuje się przytłoczona eleganckim
                    wnętrzem, wykwintnym żarciem, wódka się kończy i nie ma starosty
                    weselnego który stawia nową flaszkę tylko trzeba się prosić kelnera
                    a głupio tak się prosić bo oni każdą z nich doliczają do rachunku.
                    Ja na wesele kupiłem parę skrzynek gorzały tak żeby wychodziło po
                    połówce na łebka, ojciec rządził wódką i nikomu nie było głupio pić
                    bo po to kupione żeby wypić a nie żeby potem zostało.
                    • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:54
                      Obejrzyj, warto.
                      O moim weselu można było powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że było dopięte
                      na ostatni guzik. Podano porządnego schabowego (sama zjadłam, chociaż nie znoszę
                      kotletów schabowych), żarcie, które nie wymagało główkowania w kwestii sposobu
                      spożycia, stało sobie na stole, był open bar i każdy mógł sobie wziąć piwo. Ale
                      nie było czegoś, co mnie znacznie bardziej wqrwia - muzyki z cyklu "niech żyje
                      wolność", idiotycznych konkursów, pierwszych, drugich i dziesiątych tańców pary
                      młodej, miliona głupawych toastów wygłaszanych przez coraz bardziej nawalonych
                      gości - po prostu spotkanie bliskiej rodziny i bliskich znajomych.
                      Między weselem "ą-ę" a weselem z gośćmi częściowo czołgającymi się pod stołami,
                      a częściowo już pod tymi stołami leżącymi jest jeszcze kilka innych możliwości.
                      • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:11
                        Ja tam nie jestem od tego żeby decydować za gości jak mają się
                        bawić. Ja na weselu mam im stworzyć możliwości. Ponieważ 90% gości
                        jest takich co lubi dobrze zjeśći wypić, 5% lubi ale się nie
                        przyznaje, a 5% to sztywniaki to wiadomo że wesele będę ustawiał
                        bardziej pod 95% ludzi a 5% sztywniaków ma pecha smile Nie każdy musi
                        się schlać i żygać i paść pod stołem. Nikt nikomu na siłę nie wlewa.
                        A muzyka też jest dla wszystkich. Na weselach nie leci przecież
                        tylko disco polo. Świetnie sprawdza się też muzyka lat 80tych, też
                        może być to co obecnie jest na topie. No i takie typowo weselne
                        przeboje. To wszystko sprawia że i starzy i młodzi dobrze się bawią.
                        • kawka74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:34
                          I tu dochodzimy do kwestii, dla kogo jest wesele i kto jest postacią centralną.
                          Ja na przykład mam wrodzony wstręt do urżniętych w trupa podtatusiałych panów,
                          którzy dostają po dobrej wódzie ataku paraojcowskich uczuć. Brzydzę się
                          pseudowujków, którzy stukają się po raz pięćdziesiąty kieliszkami wódki i ryczą
                          'sto lat' nie bardzo już wiedząc, komu. Na wymioty mi się zbiera, kiedy muszę
                          tańczyć z typami, co to lubią wypić i dają temu wyraz.
                          W związku z powyższym na własnym weselu starałam się do tego nie dopuścić i
                          miałam w dupie, czy ktoś, dla kogo wesele bez hektolitrów wódy to nie wesele,
                          siedzi nabzdyczony, bo jest tylko piwo. A na cudzych - cóż, jeśli mi się nie
                          podoba, zawsze mogę wyjść.
                          • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:42
                            Wiem o czym mówisz. Też ich nie lubię a oni sami nie mają za grosz
                            samokrytyki i podchodzi taki spocony zajeżdżający fajami,
                            przetrawioną gorzałą i śledzikiem, uczesany na pożyczkę typek do
                            młodej dziewczyny i wydaje mu się że ona o niczym innym nie marzy
                            tylko o tym żeby w tańcu zostać przez niego podeptana i żeby jej
                            zionął w twarz tą przetrawioną wódą, śledzikiem i fajami. No ale
                            takie typy są i co na to poradzisz? Zawsze można takiemu odmówić. A
                            wesele jest dla gości,więc to do nich i do ich upodobań trzeba się
                            dostosować.
        • pacia811 Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 12:24
          hmm, dość ciekawe podejście do sprawysmile

          widzisz, nie kązdy przecież musi lubić typowo wiejskie wesela. nie
          każdy lubi bawić się przy pijanej i fałszującej orkiestrze (znaczy
          wujek gra na trąbce i pan Zdzich śpiewa). nie widze też przyjemności
          całowania się z pijanymi, kimkolwiek by byli, czy byłby to Kowalski
          czy Szanowny Radziwiłł. może jestem dziwna, ale wiesz...jakoś mi to
          nie pasuje....nie lubie też jak mnie obmacuje jakiś 60letni pan,
          może Ty lubisz tkie zabawy??

          to były wesela daaaalekich kuzynów mojego małżonka ( wówczs jeszcze
          nie małżonka)....
      • jkk74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 18:26
        Pacia ale skoro to ty byłaś gościem to w czym problem? Skoro wiem do kogo idę to
        mam podstawy podejrzewać jak będzie wyglądać wesele u danej pary i albo idę albo
        nie (o ile nie jesteś świadkiem).
        Jeśli nie lubię wiejskich wesel to na nie nie chodzę i sobie takiego nie funduję.
        Autorka wątku zapytała o nasze wesela, te które organizowałyśmy sobie, o nasze
        preferencje i upodobania, o wspomnienia już "po" czyli co się udało a co nie.
    • anetina Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 13:00
      u nas wesele pół roku temu
      gosci 125 osób
      sala od środy do środy
      poprawiny w niedzielę i w poniedziałek
      żaden gość się nie opił tak, żeby było cokolwiek zażygane, nie było
      awantur
      towarzystwo na poziomie - goście z całego kraju i z poza kraju

      super impreza
      powtórzylibyśmy chętnie
      a dzieciaki do tej pory wspominają smile
      • anetina Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 13:03
        zespół był super
        jedzenie podobno też - nie wiemy, bo nie mieliśmy czasu jeść
        gorzko gorzko zaspiewali nam tylko raz, bo póżniej nie siadaliśmy
        praktycznie już za stołem
        wytańczyliśmy sie za wszelkie czasy
        wybawiliśmy się
        nikt nie narzekał, wszystkim się podobało

        a i niecodzienny pochód młodych też wszystkich na długo zachowa się
        w pamięci
        • marzeka1 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 13:31
          Też nie chciałam, w domu miałam tylko uroczysty obiad, następnego dnia wyjechaliśmy na 2 tygodnie do pensjonatuw górach na wakacje, było super.Nigdy nie tęskoniłąm za spędem dalekiej rodziny, rozmowami,ile wódki na głowę, kosztami (np. wesele "na 3 kredyty")...nie żałuję, ze miałam kameralnie (trochę zresztą na poważną chorobę mamy), spokojnie.
    • jkk74 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 13:54
      Mieliśmy wesele na 47 osób (w tym my młodzi i nasza 2-letnia wtedy córka).
      Całość trwała od ok 20.00 do 1.00, w zaproszeniach napisaliśmy konkretnie o
      której kończy się zabawa. Całość odbyła się w eleganckiej restauracji, niedużej,
      z klimatem, był DJ prowadzący część rozrywkową.
      Ogólnie - wszyscy zadowoleni, wybawieni, nikt się nie schlał, zaprosiliśmy tylko
      tych których chcieliśmy a nie "bo wypada, bo trzeba, bo też byliście itp".
      W sumie całość przypominała bardziej większy obiad rodzinny z muzyką a o tym że
      to wesele najbardziej przypominała moja suknia smile
    • gacusia1 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 15:22
      Nie bylo to wesele lecz przyjecie weselne.Gosci bylo 16 plus
      MY.Sliczna restauracyjka,stol szwedzki i kawalek parkietu.Zespolu
      nie bylo tylko odtwarzacz CD i nasze plyty.Nikt nikogo do tanca nie
      zmuszal.Mnie sie podobalo i to bardzo.Imprezka do 4 rano.
      Polecam ,-)
    • ik_ecc Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 15:33
      Nie mialam wesela - byl obiad dla rodziny i osobna impreza u nas w
      domu dla najblizszych przyjaciol (swiadkowie + ich "dodatki").

      Moja najblizsza przyjaciolka tak samo.

      Inna moja kolezanka zaprosila znajomych do zwyklej knajpy na pizze i
      tez bylo duper.
    • estel7 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 17:19
      To albo nie rób albo zrób po swojemu.
      My zrobiliśmy na 50 osób z fajnym zespołem który grał muzykę która nam się podobała.
      Ponieważ nieznoszę zalanego towarzystwa to było tylko wino do obiadu, a dużą
      część czasu po obiedzie nas nie było bo robiliśmy zdjęcia.
      Warto mieć wodzireja i umówić się z nim ze ma gości zabawiać i jak i czy nas w
      to wciągać czy nie, a i zaznaczyc czego absolutnie nie wolno i on ma tego pilnować.

      Bałam się okropnie a było fajnie.
    • zebra12 Przecież nie musisz mieć! 30.12.07, 18:21
      Ja nie miałam wogóle wesela. Był ślub, potem obiad u teściów, na
      którym byli: moi rodzice, teściowie, nasze rodzeństwo oraz
      świadkowie i tyle!
      Zwykły obiad, bez przygotowań, bez muzyki, bez alkoholu. W domu u
      teściowej, na ganku, w słoneczku.
      Tyle.
      Każdy robi jak chce.
    • arnika15 Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 18:39
      Świetnie Cię rozumiem, też nie chciałam całej tej szopki. Mój
      narzeczony też nie chciał tradycyjnego wesela. Rodzice powiedzieli
      swoje a my zrobiliśmy po swojemu... Wszystko zorganizowaliśmy sami.
      Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę (wyszyscy są przyjezdni)ok. 30 osób.
      Poza tym na ślub zaproszeni byli znajomi. Po ceremonii w kościele
      była impreza - w hotelowej restauracyjce przy plaży. Jedzenie,
      spokojna muzyka. O północy tort i dobranocsmile
      Sami też mieliśmy zamówiony apartament (aż do wtorku). Rano wspólne
      śniadanie i goście pojechali do domusmile Byliśmy zadowolenismile
      • anulka.p Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 21:00
        Doskonale Cię rozumiem, bo też nie chciałam wesela i .. nie miałam.
        Tradycyjne polskie wesele przyprawia mnie o dreszcze, z orkiestrą
        (swoją drogą szumna nazwa na pana z casio i fałszującą panią, albo
        na odwrótsmile, z obowiązkowym rosołem i schabowym, z durnymi
        przyśpiewkami " a teraz idziemy na jednego", z beznadziejnymi
        zabawami, itd.itd. brrr (świetnie takie wesele było pokazane w
        niedawnym filme "Wesele" Smarzowskiego, polecam)
        Na szczeście trafiłam na chłopaka, które miał identyczny poglad na
        sprawę, nasi rodzice byli jak najbardziej za naszym pomysłem -
        przyjecie, czyli uroczysty obiad odbył się w szykownej
        restauracyjce przy wrocławskim rynku, z wykwintnym menu, do dziś
        wspominanym przez gości, z dobrym winem, na deser był tort Pavlova z
        bialej i czarnej czekolady, do tego pyszna, włoska kawa. Była bliska
        rodzina, najbliżsi przyjaciele, ponad 20 osób, miło, serdecznie,
        wesoło posiedzieliśmy do wczesnego wieczorka, a rano pojechaliśmy w
        podróż poślubną.
        Jeśli kogoś nie bawią klimaty polskiego wesela, moim zdaniem warto
        postawić na swoim, chociażby dla dobrych wspomnień.
        • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:33
          > przyjecie, czyli uroczysty obiad odbył się w szykownej
          > restauracyjce przy wrocławskim rynku, z wykwintnym menu, do dziś
          > wspominanym przez gości, z dobrym winem, na deser był tort Pavlova
          > z bialej i czarnej czekolady, do tego pyszna, włoska kawa. Była
          > bliska rodzina, najbliżsi przyjaciele, ponad 20 osób, miło,
          > serdecznie, wesoło posiedzieliśmy do wczesnego wieczorka.

          Tak właśnie wyobrażam sobie stypę po moim pogrzebie smile
          • anulka.p Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:40
            No właśnie, ty takie klimaty znasz tylko z własnych wyobrażeń, a z
            doświadczenia tylko hardcorowe polskie wesela z pijaną kucharką.
            • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:45
              No nie, bywałem i na tego typu weselach. Tylko nigdy tam nic
              ciekawego się nie zdarzyło i zabawa była jakaś drętwa. A najgorsze
              jest to że w momencie jak cokolwiek zaczyna się rozkręcać, to koniec
              wesela bo lokal wynajęty tylko do 23.30
              • anulka.p Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 22:52
                Choć przechodzi mi przez myśl, ze chyba nas tu trochę
                podpuszczaszsmile, to sprecyzuj, co to ma byc "to ciekawe, co się
                zdarza" na tradycyjnych weselach? Ta wspomniana pijana kucharka
                podpalajaca kiełbaski, czy jak ktoś komuś w pysk da?
                • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:04
                  Nie chodzi tu tylko o jakąś bójkę czy rozbitą płonącą butelkę
                  spirytusu na podłodze. Wesele na którym jest 150 osób z czego
                  oczywiście nie wszyscy się znają, do tego wódka przktycznie bez
                  ograniczeń do tego okoliczne krzaczki i różne zakamarki remizy to
                  już jest taka mieszanka która może do czegoś doprowadzić. Nieważne
                  czy kuzyn ze strony panny młodej wydupcy kuzynkę ze strony pana
                  młodego na zapleczu, czy się jeden wujek z drugim wujkiem pobiją o
                  ciotkę Zochę, czy pan Kazio schla się i zaśnie pod stołem. Ważne że
                  oni będą pamiętali że na tym konkretnym weselu się dobrze bawili. I
                  o to chodzi. Każdy wyobraża sobie zabawę inaczej. Jeśłi ktoś potrafi
                  się dobrze bawić tylko w taki sposób jaki opisujesz, no to na moim
                  kolejnym weselu (już niedługo) będzie miał Z A J E B I S T E G O
                  pecha smile Panna młoda jest bowiem z mazurskiej wsi i ma tam liczną
                  rodzinę.
                  • anulka.p Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:30
                    No cóż, byłam i na naprawdę megaeleganckich, zapiętych na ostatni
                    guzik weselach, z przemyślanym każdym detalem, przy ktorych moje
                    przyjątko to po prostu bezpretensjonalna rodzinnno-przyjacielska
                    imprezka w ładnym miejscu i z dobrym jedzeniem. Byłam i na
                    odlotowych wesela w modnych klubach, przyjęcie w ogrodzie, itd.
                    Wszystkie miały swoj urok i miło je wspominam, ludzie bawili się
                    tam całkiem nieźle. Najbardziej wynudziłam się na klasycznym polskim
                    weselichu, na ktorym dopóki wóda nie płynie szeroką strugą jest
                    totalnie drętwo, ach długo by mówic.... już w tym watku zostało
                    takie wesele dokładnie opisane.
                    Tak jak piszesz, każdy wyobraża sobie zabawę inaczej. Nie wszystkich
                    kręcą swojskie, alkohole klimaty z "wodką praktycznie bez
                    ograniczeń, i do tego okoliczne krzaki i zakamarki remizy".
                    • acorns Re: Nie chcę wesela 30.12.07, 23:44
                      > Najbardziej wynudziłam się na klasycznym polskim weselichu, na
                      > ktorym dopóki wóda nie płynie szeroką strugą jest totalnie drętwo

                      Ale za to jak już popłynie, a zaczyna płynąć prawie natychmiast to
                      przestaje być drętwo a zaczyna być ciekawie smile A drętwo jest bo
                      każdy czeka na tą gorzałę właśnie.
                      • ibelin26 Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 08:54
                        Wyprowadziłam się z domu jak miałam 22 lata, od tego czasu jestem
                        finansowo niezależna. Moi rodzice nigdy nie ingerowali w moje życie,
                        (zresztą słabo sobie wyobrażam w takiej sytuacji jakby taka
                        ingerencja mogła wyglądać)

                        Z moim narzeczonym mieszkamy razem 6 lat, mamy oboje po 32 lata. W
                        przyszłym roku bierzemy ślub, wesela nie będzie tylko obiad dla
                        najbliższej rodzny. Teściowie pewnie by chceli weselicho. My nie i
                        dla tego jest jak jest.
                        W ubiegłym roku kupiliśmy mieszkanie, kredyt będzimy spłacać do
                        emerytury, mam nadzieję że niedługo zostanimy rodziacami. W tej
                        sytuacji nie widzę powodu żeby dodatkowo się zadłużać.
                        • acorns Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 09:24
                          > W ubiegłym roku kupiliśmy mieszkanie, kredyt będzimy spłacać do
                          > emerytury

                          Przeczytaj sobie coś na temat kryzysu na amerykańskim rynku
                          nieruchomości, który pociągnął za sobą kryzys amerykańskiego rynku
                          finansowego, który z kolei przełożył się poprzez kurs dolara na cały
                          świat. Amerykanie kilkanaście lat temu robili tak jak Wy - chcieli
                          żyć ponad stan, brali więc duże kredyty hipoteczne na 30 lat a w
                          pewnym momencie spora część tych ludzi nie była w stanie ich spłacać
                          i banki poprzejmowały domy. Jeśli nie stać Was na kupno mieszkanie,
                          powinniście starać się o kwaterunek. Ja bym się w taką niewolę nie
                          pakował. Teraz aż do emerytury bank będzie Was trzymał za dupy i nie
                          uwolnicie się od tego. Takie kredyty to pułapka w którą się
                          wpakowaliście.
                          • ibelin26 Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 10:48
                            Arcons, nie będę cie wtajemniczać w naszą sytuację majątkowo-
                            fiansową, ale zapewniam cię, że decyzja o kredycie była przemyślana.

                            Zarabiam dużo wiecej niż średnia krajowa i chociażby dla tego nie
                            kwalifikuję sie do mieszkania z kwaterunku, i dla tego stać mnie na
                            kredyt.

                            Na ewentulane trudności jestem przygotowana i mam zabezpieczenie,
                            tak więc w przypadku utraty pracy nie zostanę goła i wesoła.

                            Kredyt to zobowiązanie, a nie pułapka.
                            • acorns Re: Nie chcę wesela 02.01.08, 16:18
                              Nie musisz mnie w nic wtajemniczać, nie o to tu chodzi. Ja nie
                              wpakowałbym się bez względu na wysokość zarobków w żaden kredyt ze
                              względu na bandyckie oprocentowanie. Jak tak wyliczyłem to przy
                              kredycie 300 tysięcy na 30 lat, odsetki wynoszą ponad 347 tysięcy.
                              Jeśli wzięłaś taki kredyt, to za mieszkanie przepłaciłaś ponad 100%
                              i to mieszkanie jest Twoje tylko na papierku. Faktycznym
                              właścicielem do momentu spłaty całości kredytu jest bank. Część
                              odsetkowa raty wynosi ok. 964 zł. czyli niewiele mniej niż koszt
                              wynajęcia jakiegoś mieszkania (mam nadzieję że zwróciłaś uwagę na
                              proporcje części kapitałowej i odsetkowej bo może być tak że na
                              początku spłaty odsetkowej masz np. 75%, a kapitałowej 25% żeby bank
                              swoje zarobił w razie wcześniejszej spłaty). Ja bym w takim układzie
                              wynajmował u kogoś, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze albo
                              jakoś rozsądnie i bezpiecznie inwestował albo po prostu odkładał na
                              konto oszczędnościowe i w którymś momencie kupił mieszkanie za
                              gotówkę. W ten sposób nie miałbym zobowiązania aż do emerytury,
                              miałbym gdzie mieszkać i wszyscy by mi mogli naskoczyć.
                        • beata132 Prośba 31.12.07, 09:29
                          Tak Was czytam, czytam i chyba dłużej nie zdzierżę. A weźcie
                          odczepcie się od wiejskich wesel, co? Przestańcie (tu, gdybym była
                          złośliwa napisałabym "Pańcie z miasta o bardzo niskim poziomie
                          kultury") pisać, że jak wiejskie wesele to od razu wszyscy nachlani
                          orkiestra do kitu i sami wieśniacy dokoła. Zapewniam, ze bywa
                          inaczej, i nie ma to związku czy impreza jest organizowana na wsi
                          czy w mieście. Na punkcie nazywania kogoś lub czegoś obciachowego,
                          że jest wieśniackie mam alergię.
                          Poza tym jeśli te wesele są takie straszne to po co na nie
                          chodzicie? Przecież można odpowiednio wcześniej powiedzieć młodym,
                          że nie, dziękujemy, nie lubimy takich spędów, nie chcemy być
                          darmozjadamitongue_outPPP


                          I kilka słów na temat wesel opłacanych przez rodziców. Do naszego
                          wesela część pieniędzy dołożyła moja teściowa. Gdyby nie dała także
                          dalibyśmy sobie radę. Nie odezwała się słowem co do zaproszonych
                          gości, chociaż jej rodzinę okroiliśmy strasznie (powód: ja ich nie
                          znam, a mąż nie utrzymuje z nimi kontaktu). Nie wyobrażam sobie, że
                          ktoś miałby decydować za nas jaka orkiestra, menu, czy goście, bo za
                          to płaci. Jeśliby się tak wydarzyło poweidzielibyśmy, że w takim
                          razie dziękujemy za pomoc, ale wolimy wziąć kredyt lub poczekać aż
                          uzbieramy sami.
                          • anulka.p Re: Prośba 31.12.07, 09:59
                            Warto wyjaśnic jedną kwestię, pisząc o tradycyjnym weselu wcale nie
                            mam na mysli wiejskiego, czyli na wsi, więc nie ma co się obrażaćsmile
                            Te o ktorych piszę - były jak najbardziej miejskie, ale wlasnie
                            utrzymane w stylu "tradycyjnym", w jakimś nie za fajnym miejscu,
                            typu sala na działkach, czy dziwny lokal osiedlowy, z tandetnym
                            zespołem, durnymi zabawami, dużo osób, dużo wodki, no polska klasyka.
                            Jednych to bawi, innych nie.
                            • beata132 Anulka 31.12.07, 10:02
                              Ja się nie obrażam, jestem na to za starasmile
                              Zniesmaczyło mnie tylko podejście do sprawy, ot cosmile

                              To pisałam ja, baba ze wsismile (chwilowo miastowa)
    • be_em nie miałam wesela:) 31.12.07, 09:37
      bo od kiedy skończyłam naście lat całą rodzinę uprzedziłam, że to
      nie jest impreza w moim stylu i ja nie chcę oglądać wujków z
      drugiego końca polski, których nie znam, a których wypada zaprosić,
      bo my byliśmy u władzi 12 lat temu na weseluwink) nie trawię przyjęć
      ze świniakiem pieczonym z jabłkiem w ryju, mnogością taniej wódki i
      orkiestry z białym misiemsmile
      miałam przyjęcie dla najbliższej rodziny, obiadokolację + deser,
      wino i do domuwink
    • ewcia1976 Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 09:49
      U mnie na weselu było z nami 25 osób. Atmosfera rodzinna. Zamiast
      orkiesty była muzyka z płyt. Zabawa trwała do rana.
      Pamiętam wesele koleżanki, która przyjechała z Francji i robiła w
      Polsce wesele, typowe polskie wesele. Po kilkuletnim pobycie tam
      miała dość weselnych kolacyjek przed którymi musiała sie najeść,
      gdzie podawano wydzielone porcje i lampkę wina a potem siedziano jak
      na stypie. Jej goście z Francji byli zdziwieni, ze tak dobrze można
      sie bawić.
      JAk sama nazwa wskazuje wesele jest po to by się weselić smile. A czy
      na 5 czy 105 osób - co kto lubi.
    • na_pustyni Re: Nie chcę wesela 31.12.07, 11:08
      Nie miałam wesela, bo nie chcieliśmy, ktoś tam się obraził, ale nie pamiętam kto wink
    • justi54 Re: też nie chciałam 31.12.07, 11:21
      i nie miałam zaprosiłam na obiad tylko 5 osób plus my i było super.
      A potem podróż poślubna do Paryża i zwiedzanie zabytków, muzeów,
      galerii, wystaw i włuczenie się po romantycznych knajpkach całymi
      wieczorami. Zaoszczędziłam sobie brakiem wesela nie tylko kupę kasy,
      ale przede wszystkim czasu i nerwów. No i od razu na starcie
      pokazałam tesiom kto tu rządzi.
      • ibulka Re: powiedzcie mi 31.12.07, 13:29
        dlaczego próbujecie tak zawzięcie przebić jedno drugiego, i udowodnić innym
        wyższość wesela wiejskiego nad obiadem w restauracji, albo odwrotnie? smile

        [nie do wszystkich to mówię, oczywiście.]
        • anulka.p Re: powiedzcie mi 31.12.07, 15:15
          ibulka napisała:

          > dlaczego próbujecie tak zawzięcie przebić jedno drugiego, i
          udowodnić innym
          > wyższość wesela wiejskiego nad obiadem w restauracji, albo
          odwrotnie? smile

          LOL. Bo taki jest temat tego wątku? Bo autorka poprosiła o różne
          opinie?
          A poza tym, bez przesady, nie widzę szczegolnej zawziętości, jak na
          mozliwosci emamy to jest wręcz lajtowotongue_out
          • ibulka Re: powiedzcie mi 02.01.08, 16:27
            anulka.p napisała:

            > ibulka napisała:
            >
            > > dlaczego próbujecie tak zawzięcie przebić jedno drugiego, i
            > udowodnić innym
            > > wyższość wesela wiejskiego nad obiadem w restauracji, albo
            > odwrotnie? smile
            >
            > LOL. Bo taki jest temat tego wątku? Bo autorka poprosiła o różne
            > opinie?

            temat tego wątku jest 'nie chcę wesela', a nie 'które wesele jest lepsze i
            dlaczego: wiejskie czy w knajpie?' smile

            opinia to opinia, a nie wzajemne przebijanie się zaletami i wadami w/w typów wesel.


            > A poza tym, bez przesady, nie widzę szczegolnej zawziętości, jak na
            > mozliwosci emamy to jest wręcz lajtowotongue_out

            tak, tu się zgodzę smile
            myślałam, że będzie większa jatka.
    • karimea Re: Nie chcę wesela 02.01.08, 16:36
      mielismy tylko cywilny, po nim obiad w restauracji, po nim
      wsiedlismy w pociag do Berlina na Loveparade i mily weekend we dwoje
      w Berlinie.

      nie zamienilabym tego na huczne weselicho.
      ale mnie nigdy takie imprezy nie bawily.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka