kaniurka
03.01.08, 17:45
Witam koleżanki i koledzy
Jestem bliska załamania nerwowego. Końcem miesiąca powinnam wrócić do pracy po
macierzyńskim. Nie chcę jednak. Wolę zostać z dzieckiem. Ze starszym
siedziałam prawie dwa lata, dlaczego i temu mam odbierać siebie. Początkowo
myślałam, że pójdę na płatny wychowawczy. 400 zł to zawsze coś. Jednak
rozwaliła mnie polityka prorodzinna w naszym kraju. Jeżeli chcę iść na
wychowawczy, będzie on płatny jeśli przedstawię dochody - o tym oczywiście
wiedziałam. Jednak są to dochody z 2006 roku z PITU. Niestety przekroczyło mo
o kilkadziesiąt złotych na osobę a ma być 504 zł (a to i tak stawka niemalże
głodowa). Akurat w 2006 mąż miał w szkole 1,5 etatu i to nie ważne, że teraz
ledwie ma cały etat. W szkołach wiadomo, każdy rok inny. Nie mam do nikogo
żalu, ale co to za państwo w którym liczą mi to co miałam prawie 2 lata temu,
w międzyczasie mogłam przecież zostać bankrutem. Myślę, gryzę paznokcie i
płacze w poduszkę. Bo tak na prawdę z jednej pensji nauczyciela-młodego nie
będziemy mieli jeśli zdecyduję się na wychowawczy nie będziemy mieli 400 zł na
osobę. PYTAM gdzie rodzina, dzieci? Na drugie dziecko zdecydowałam się po
prawie 9 latach, bo tyle musiałam czekać na stałą umowę o pracę. Chce mi się
ryczeć...
Pozdrawiam
Kaniurka