Dodaj do ulubionych

poszkodowane dzieci

10.01.08, 20:40
wiecie tak czytam o tym 18-tku i tak sie zastanawiam w jaki wy
sposób bronicie własne dzieci
czy to w przedszkolu jak go ktos czesto popycha, a to w szkole
kolega dokucza czy na podwórku jest jakis bandyta
jak wy reagujecie jak waszemu dziecku ktos zagraża
bo mi to sie wydaje że wiekszość tu tylko narzeka a nic nie robi
Obserwuj wątek
    • dlania Re: poszkodowane dzieci 10.01.08, 21:05
      Sylwia, u Ciebie na podwórku chodza sobie luzem bandyci? Bo u mnie nie.
      Przypominasz mi socrealistyczny plakat z robotnikiem z palcem wycelowanym w
      widza i tekstem: 'A co TY zrobiłes dla postępu?!"
    • krwawakornelia dziecko co prawda dopiero w wieku przedszkolnym 10.01.08, 22:08
      konfliktow ma nie wiele, ale dopoki krew sie nie leje staramy sie z
      mezem nie mieszac.
    • karola1008 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:22
      Żadnych poważnych problemów mój synek do tej pory na podwórku nie
      miał. Przez poważny problem rozumiem na przykład sytuacje, w której
      ktoś go notorycznie bije, popycha, napuszcza na niego inne dzieci.
      No własciwie kiedyś się zdarzyło, że synka jeden z chłopców ciągle
      przezywał "Łysol, Łysol". Powiedziałam synkowi, żeby też tego gnojka
      przezwał, a w ogóle to tamten jest śmierdzący tchórz, bo przezywa
      małego. Starszego pewnie by sie bał. No i następnego dnia synek
      przycodzi do domu i oznajmia z dumą, że nazwał Pawła śmierdzącym
      tchórzem. I małym dupkiem. Nie wiem, skąd wziął to ostatnie,
      naprawdę.
      Przez pewien czas na osiedlu był problem grupki gó..arzy bijących
      młodszych. Żeby było śmieszniej, to nie była to żadna "typowa"
      patologia, tzn. bieda i alkohol. Banda rozwydrzonych smarkaczy, z
      tzw. przyzwoitych domow, którymi zapracowani rodzice się nie
      zajmowali. Nie miałam jeszcze wtedy dzieci, interesowalam się tym
      raczej po to, żeby w ogóle zwracać uwagę, co się dzieje w moim
      otoczeniu. Wiem tylko, że byly w szkole spotkania z rodzicami,
      policją, psychologiem itp., zorganizowano dzieciom zajęcia. MOja
      sąsiadka twierdzi, że tak naprawdę spokój nastał dopiwero wtedy, gdy
      ojciec jednego z pokrzywdzonych malców dorwał jednego z
      krzywdzicieli i spuścił mu manto. Mam nadzieję, że nie jest to
      prawda, ale jesli tak-to naprawdę smutne.
      • guderianka Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:29
        ingerowałam często-i w przedszkolu i na podwórku. Mam dziecko
        niepełnosprawne i niestety-wiele dzieci wykorzystywało swoją
        przewagę fizyczną i krzywdziło. Nie zliczę ile rozmów przeszłam z
        dziećmi, ile tłumaczeń, wykładów.
        Czasami miałam wrażenie, że dzieci rodziców nie mają i że nikt nie
        tłumaczy im, że nie wolno bić słabszych, ze to że ktoś jest inny nie
        znaczy że ma być wypychany z placu zabaw, że niektóre czyny mogą
        sprawić że dziecko wyląduje w szpitalu a wtedy to już policja
        zaczyna działac itp..
        Dżungla
      • gryzelda71 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:30
        karola1008 napisała:

        > Powiedziałam synkowi, żeby też tego gnojka
        > przezwał, a w ogóle to tamten jest śmierdzący tchórz, bo przezywa
        > małego. Starszego pewnie by sie bał. No i następnego dnia synek
        > przycodzi do domu i oznajmia z dumą, że nazwał Pawła śmierdzącym
        > tchórzem. I małym dupkiem. Nie wiem, skąd wziął to ostatnie,
        > naprawdę.

        Pewnie usłyszal na podwórku,bo od mamy niemozliwesmile
        • karola1008 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 10:20

          gryzelda71 napisała:

          > karola1008 napisała:
          >
          > > Powiedziałam synkowi, żeby też tego gnojka
          > > przezwał, a w ogóle to tamten jest śmierdzący tchórz, bo
          przezywa
          > > małego. Starszego pewnie by sie bał. No i następnego dnia synek
          > > przycodzi do domu i oznajmia z dumą, że nazwał Pawła śmierdzącym
          > > tchórzem. I małym dupkiem. Nie wiem, skąd wziął to ostatnie,
          > > naprawdę.
          >
          > Pewnie usłyszal na podwórku,bo od mamy niemozliwe
          Gryzeldo, przemyślałam sprawe i biję się w piersi. Faktycznie, małym
          dupkiem nazywam czasem mojego kolegę, który jest bardzo niskiego
          wzrostu i jest dupkiem. Boże, a byłam przekonana, że robię to
          dyskretnie smile))).
    • triss_merigold6 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:34
      U mojego dziecka w przedszkolu w grupie trzylatków był problem z
      agresywnymi i silniejszymi od innych chłopcami. Problemem zajęły się
      wychowawczynie, były rozmowy z rodzicami, z psychologiem
      przedszkolnym i kilka dodatkowych zajęć rodzice + dzieci
      poświęconych kontrolowaniu emocji, wyciszaniu się, rozładowywaniu
      konfliktów.
      Ze mojej strony trzylatek ma kodowane, że powinien się bronić. Jeśli
      nie działa werbalny komunikat to ma prawo kopnąć, uderzyć,
      odepchnąć. Ma się nie bać zareagować ze złością i agresją. Za 2 lata
      pójdzie na zajęcia typu judo czy aikido a teraz ma pokazywane proste
      i skuteczne uderzenia, ktore na 100% doprowadzą przeciwnika
      rówieśnika do płaczu.

      Gdyby problem był ze starszymi dziećmi/nastolatkami i moje padłoby
      ofiarą napadu to rozwiązanie widzę proste, chamskie i skuteczne:
      problemem zajmuje się ojciec dziecka albo mój aktualny. Krótka męska
      rozmowa z agresorami, stosowne obietnice, ewentualnie złożenie
      wizyty rodzicom owych agresorów w większym gronie wraz ze
      stosownymi obietnicami co będzie jesli akcje się powtórzą. Taka siła
      perswazji.wink
      Na policję bym nie liczyła absolutnie.
      • gryzelda71 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:45
        A co jak krótka męska rozmowa nie przyniesie zamierzonego efektu?
        No bo w sumie nie wiadomo na jakich rodziców się trafi.
        • triss_merigold6 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:51
          Wtedy argumenty bardziej skuteczne, bezpośrednie. Wiesz, dorosłemu,
          wysportowanemu mężczyźnie, który zna blokowiskowe klimaty łatwo jest
          zastraszyć grupę nastolatków. Wiem co piszę, 3/4 życia na Pradze
          mieszkam.
          Męska rozmowa to nie jest subtelny komunikat "słuchajcie to
          nieładnie tak się wyżywać na młodszym/słabszym etc.".
          • gryzelda71 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:53
            Wiem o czym piszesz.
            Tylko co jak nic nie pomaga nawet przykładowy wpier...
            • triss_merigold6 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 09:59
              Gwarantuję, że pomaga. Solidne, rzetelne obicie zawsze pomaga,
              zwłaszcza jesli istnieje prawdopodobienstwo, że zostanie powtórzone
              w razie potrzeby. Jeśli grupa łebków przy okazji obijania innych
              diluje albo zajmuje się branżą samochodową to mają kogoś nad sobą -
              ci wyżej z reguły nie życzą sobie problemów z policją, bo to psuje
              biznes więc tu można przycisnąć.
              Wyjaśnię wprost: testosteronowe nastolatki są jak zwierzęta i mają
              bdb instynkt - nie rzucają się jesli ryzyko jest zbyt duże,
              wybierają łatwe ofiary, które nie potrafią sie bronić.
              • gryzelda71 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 10:11
                Obijajacy,chocby nie wiem jak sprawny zawsze moze zostać obity.No ale takie rzeczy pewnie tylko w kinie.
              • karola1008 Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 10:24
                triss_merigold6 napisała:

                > Gwarantuję, że pomaga. Solidne, rzetelne obicie zawsze pomaga,
                > zwłaszcza jesli istnieje prawdopodobienstwo, że zostanie
                powtórzone
                > w razie potrzeby. Jeśli grupa łebków przy okazji obijania innych
                > diluje albo zajmuje się branżą samochodową to mają kogoś nad sobą -

                > ci wyżej z reguły nie życzą sobie problemów z policją, bo to psuje
                > biznes więc tu można przycisnąć.
                > Wyjaśnię wprost: testosteronowe nastolatki są jak zwierzęta i mają
                > bdb instynkt - nie rzucają się jesli ryzyko jest zbyt duże,
                > wybierają łatwe ofiary, które nie potrafią sie bronić
                Smutne to, ale prawdziwe, jak nic nie pomaga, to obicie pomaga.
                Spędziłam większość życia w PGR-rze, i z bolem stwierdzam, że środki
                cywilizowane czasem zawodzą.
    • rotera Re: poszkodowane dzieci 11.01.08, 10:00
      kiedyś twierdziłąm, ze sie nie bede mieszać,
      ale mojemu obecnie prawie 4 latkowi trafiła sie w tamtym roku
      prawdziwa gangrena w grupie przedszkolnej.
      Biła, tłukła, gryzła, drapała pazurami do krwi, nadrywała uszy.
      Nie tylko mojemu, terroryzowała całą grupe, dzieci jej z drogi
      szybko zaczeły schodzic, ale okazało się ze bez powodu tez leje i to
      jeszcze bardziej.
      niestety moj starszy taki spokojny i uległy ma charakter, wiec
      pamiątki do końca życia mu zostaną - szrama na policzku, naderwane
      ucho, rozcięty łuk brwiowy.
      Rozmawiałyśmy z paniami, ktore potwierdzały i robiły co mogły,
      interweniowała pani dyrektor, mama była wzywana, rozdzice nagabywali
      mame i babcie, ale one tylko 'phi...widać daje sobie rade', no i
      wreszcie niestety jak odbierałam go, to celowo przeprowadziłam kilka
      rozmow z mała terrorystką, byłam potworem, niestety nieskutecznie.
      a w tym roku zmiana pan, mamy uprzedzały, pani ze przesadzamy, po
      tygodniu zebranie, mamusia sie nie stawiła, wiec panie wzieły sprawy
      w swoje rece, nie wiem jak to zrobiły, nieinteresuje mnie, bo
      wspołczucia dla niej mam zero, ważne ze chodzi jak w zegarku i
      wystarczy ze pani stanowczym głosem powie jej imie i gaśnie jej ten
      błysk w oku.

      generalnie jestem przeciwna intereweniowaniu, czasem inerwencja bez
      wiedzy dziecka jest wskazana, ale tak jak krew sie leje to bez
      skrupułow, tylko zeby to coś dało

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka