dorotamakota1
29.01.08, 14:45
Mieszkam w Warszawie. Ostatnio dowiedziałam się, że to co się dzieje u nas z
wizytami u lekarza jest tylko zmorą Warszawiaków. Dostanie się do lekarza z
chorym dzieckiem graniczy z cudem.
Dzwonię rano do przychodni, pytam o której dyżuruje pediatra lecząca moje
dzieci. Otrzymuję wiadomość, że o godz. 10 ale o 9.30 są już wyjmowane karty.
Idę więc o 9(!!!) aby mieć pewność, że dostanę się z dziećmi do lekarza.
Jestem 8(!) w kolejce. Nadchodzi upragniona 9.30 i co? Dowiaduję się, że
wydanych zostaje tylko 6 kart.
!@#$%^&*()!@#$%^&*@#$%^&!@#$%^&!!!!!!!!!!