beciam3
13.02.08, 11:52
Dziewczyny moze wy mi cos doradzicie,bo naprawde mam juz dosc!Jestem
mamą 1,5 rocznego dziecka,mieszkam z mężem i niestety z jego
rodzicami,a moimi tesciami i tu tkwi problem.Do czasu jak nie było
dziecka,generalnie było wszystko ok,teściowa praktycznie w ogóle sie
nie wtrącala w nasze sprawy,ale zaczelo sie jak pojawił sie nasz
syn.Pomijam juz fakt,ze są to ludzie na których kompletnie nie można
liczyc,a od jakiegos czasu wtrącają nam sie we wszystko.To tesciowa
decyduje o tym kiedy i co maly je,kiedy ma spac,itd...dodam tylko,ze
maly ma skaze bialkowa,wiec wszystkiego jesc nie moze,a mimo tego
tesciowie karmia go czym chca,bo jak to oni twierdza,tak trzeba.W
ogole traktuja mnie jak nic niewiedzaca matke,nie mam pojecia o
niczym,wszystko robie zle,w niczym nie mam racji itd.Dziewczyny nie
wspomne juz o tym,ze nie pomagaja nam przy malym
kompletnie,poswiecaja mu 30-40 minut dziennie,biorac go do siebie na
dól i wtedy robia z nim co chca.Ostatnio tesciowa z usmiechem na
twarzy oznajmila mi,ze maly zjadl u nich polowe cukiernicy z
cukrem,bo przeciez dziecko musi jesc slodkie,a jak sie potem
okazalo,tak karmia go juz od dawna,sam cukier,slodycze itd.masakra!
Ostatnio powiedzialam dosc i nie pozwolilam go juz zabrac,wiec jest
wojna w domu,bo izoluje wnuka od dziadkow,a to wcale nie o to
chodzilo.Ja po prostu nie wiem jak mam juz do nich mowic,bo nie
docieraja zadne argumenty,nie mam racji i juz.Moj maz tez juz kilka
razy z nimi rozmawial,ale nic dobrego z tego nie wyszlo,po
prostu,jak to oni oswiadczyli,my nie mamy pojecia o dzieciach i caly
czas maja jeden argument-"...bo dawniej bylo tak i tak..."Mamy juz
dosc,kompletnie nie wiemy jak ich utemperowac,dodam tylko,ze
ewakuacja(nasze marzenie)narazie nie wchodzi w gre,bo nas na to nie
stac.Poradzcie prosze,jak z nimi rozmawiac,jak to zalatwic,bo mam
juz tego serdecznie dosc!!!Czasami po prostu wychodze z domu na caly
dzien albo zamykam drzwi wejsciowe do mnie na klucz,bo nie moge juz
patrzec jak tesciowa nastawia dzieciaka przeciwko mnie.