Dodaj do ulubionych

Ręce mi juz opadają!!!

13.02.08, 11:52
Dziewczyny moze wy mi cos doradzicie,bo naprawde mam juz dosc!Jestem
mamą 1,5 rocznego dziecka,mieszkam z mężem i niestety z jego
rodzicami,a moimi tesciami i tu tkwi problem.Do czasu jak nie było
dziecka,generalnie było wszystko ok,teściowa praktycznie w ogóle sie
nie wtrącala w nasze sprawy,ale zaczelo sie jak pojawił sie nasz
syn.Pomijam juz fakt,ze są to ludzie na których kompletnie nie można
liczyc,a od jakiegos czasu wtrącają nam sie we wszystko.To tesciowa
decyduje o tym kiedy i co maly je,kiedy ma spac,itd...dodam tylko,ze
maly ma skaze bialkowa,wiec wszystkiego jesc nie moze,a mimo tego
tesciowie karmia go czym chca,bo jak to oni twierdza,tak trzeba.W
ogole traktuja mnie jak nic niewiedzaca matke,nie mam pojecia o
niczym,wszystko robie zle,w niczym nie mam racji itd.Dziewczyny nie
wspomne juz o tym,ze nie pomagaja nam przy malym
kompletnie,poswiecaja mu 30-40 minut dziennie,biorac go do siebie na
dól i wtedy robia z nim co chca.Ostatnio tesciowa z usmiechem na
twarzy oznajmila mi,ze maly zjadl u nich polowe cukiernicy z
cukrem,bo przeciez dziecko musi jesc slodkie,a jak sie potem
okazalo,tak karmia go juz od dawna,sam cukier,slodycze itd.masakra!
Ostatnio powiedzialam dosc i nie pozwolilam go juz zabrac,wiec jest
wojna w domu,bo izoluje wnuka od dziadkow,a to wcale nie o to
chodzilo.Ja po prostu nie wiem jak mam juz do nich mowic,bo nie
docieraja zadne argumenty,nie mam racji i juz.Moj maz tez juz kilka
razy z nimi rozmawial,ale nic dobrego z tego nie wyszlo,po
prostu,jak to oni oswiadczyli,my nie mamy pojecia o dzieciach i caly
czas maja jeden argument-"...bo dawniej bylo tak i tak..."Mamy juz
dosc,kompletnie nie wiemy jak ich utemperowac,dodam tylko,ze
ewakuacja(nasze marzenie)narazie nie wchodzi w gre,bo nas na to nie
stac.Poradzcie prosze,jak z nimi rozmawiac,jak to zalatwic,bo mam
juz tego serdecznie dosc!!!Czasami po prostu wychodze z domu na caly
dzien albo zamykam drzwi wejsciowe do mnie na klucz,bo nie moge juz
patrzec jak tesciowa nastawia dzieciaka przeciwko mnie.
Obserwuj wątek
    • bsl Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:09
      wyprowadzic sie, to jedyna rada jak dla mnie
      • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:11
        Wierz mi,ze o niczym innym nie marzymy,ale jak juz wczesniej
        napisalm,narazie nie wchodzi to w gre,niestetysad((
        • rita75 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 14:37
          > Wierz mi,ze o niczym innym nie marzymy,ale jak juz wczesniej
          > napisalm,narazie nie wchodzi to w gre,niestetysad((

          dla chcacego ni trudnego wink
    • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:10
      Dziewczyny dodam jeszcze,ze gdyby nie moja mama,która od czasu do
      czasu zajmie sie małym jak chcemy gdzies wyjsc,to pewnie nie
      wyszlibysmy juz z nigdy z domu,poniewaz tesciowie nie zostana nam z
      dzieckie wieczorem,bo oni "nie beda sie martwic,jak dziecko bedzie
      plakac i budzic sie,bo oni chca sie wyspac,wiec szukajcie kogos do
      dziecka,bo to w koncu wasz problem"
      • lola211 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:14
        Ale skoro masz tyle zastrzezen do tesciow, to jak chcesz na dluzej
        dziecko im zostawic?
      • mozambique Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 14:20
        "nie beda sie martwic,jak dziecko bedzie
        > plakac i budzic sie,bo oni chca sie wyspac,wiec szukajcie kogos do
        > dziecka,bo to w koncu wasz problem"

        czemu sie ciskasz ? świeta racja
        • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 14:27
          no ok,racja,nasze dziecko,nasza sprawa i "problem",tylko,ze w tym
          wszystkim chodzilo mi o to,ze skoro tak bardzo kochaja swojego wnuka
          i we wszystkim co z nim zwiazane,chca decydowac,to czemu sie tak od
          niego opedzaja.nie chodzilo mi o to,ze nie mozemy sie ruszyc z domu
          z mezem,bo dziadkom nie chce sie z nim siedziec,spoko,łaski nie
          robia,zawsze jest jakies wyjscie awaryjne,moi rodzice,lub po prostu
          zabieramy malego.chodzilo mi tylko o to,ze dla mnie troche dziwn
          jest to,ze dziadkowie,ktorzy tak sa za wnukiem,udzielaja mu 30-40
          minut dziennie,siedzac 24 na dobe w domu,pierwszy raz sie z czyms
          takim spotkalam wlasnie tu.
    • lola211 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:12
      A jakaz to krzywde wyzadza dziecku w ciagu tych 30 min dziennie?
      Choruje przez diete serwowana przez babcie? A slodycze? Sa dla
      ludzi, dzieci je lubia, nie rozumiem kompletnie tej krucjaty
      przeciwko slodkosciom.
      A rada? Niemozliwa jak piszesz do spelnienia- wyprowadzic sie.Innego
      wyjscia nie widze.
      • lola211 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:13

        • coronella Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:18
          no własnie, tez sie zastanawiałam nad tym, teściowie zajmuja sie 30 min dziennie i w ciagu tego czasu az tyle dziecku robią,
          i usypiaja kiedy chca, i karmia czym chcą.
          zrozumiałam, że mieszkanie na górze, jak to technicznie wygląda, teściowa przychodzi na górę i każe ci usypiac? po czym wychodzi?
          Skąd na świecie tyle jadów do teściów!! Sama mam syna, i ze strachem myślę, że kiedys on bedzie miał żonę, a ja synową.
          • beciam3 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:49
            dziewczyny,sorry,ale wcale nie chodzi mi o to,zeby zrobic z
            tesciowej potwora,wcale nie mam jej za zle tego,ze nie zajmuje sie
            malym itd.po prostu,czasami wymiekam,slyszac,jaka ja to jestem do
            niczego,ze nie znam sie na dzieciach itd.co do schodzenia z malym do
            dziadkow,kilka razy zeszlam tam,jak maly akurat byl nimi i co
            uslyszalam?"a mama po co tu?"a tak w ogole,slyszac czsami,ze nasz
            syn nie ma mamy i taty tylko babcie i dziadka,nie jest
            najprzyjemniejsze.
            • gryzelda71 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:53
              A co będzie jak powiesz,że nie moze dziecka zabrać na do siebie?Pobije cię?
              • beciam3 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:05
                kilka razy juz byla taka sytuacja,ze oznajmilam jej,ze jezeli nadal
                nie beda sie liczyc z moim zdaniem,nie pozwole go zabierac,albo beda
                musieli z nim siedziec u nas na gorze,oczywiscie konczylo sie to
                awanturami,a raz nawet uslyszalam,ze powinnam pomyslec o tym,zeby
                wracac tam skad przyszlam,no,ale opcja,zeby tesciowie wyszli do nas
                do gory,tak po prostu,zeby pogadac,posiedziec,odpada,byli tu tylko
                raz,jak byly chrzciny malego,oczywiscie byli tylko chwilke,bo jak to
                stwierdzili,oni nie lubia siedziec miedzy ludzmi i tu cytuje"my
                jestesmy nietowarzyscy".oj,wiem,ze chore te nasze uklady,ale nie raz
                nie dwa juz o tym rozmawialismy,ale nic z tego nie wyszlo.mozecie mi
                nie wierzyc,ale ja naprawde chcialabym miec dobre uklady z
                tesciowa,pracuje nad tym od prawie poltora roku i nic,bo to nie
                zalezy tylko ode mnie,do tanga trzeba dwojga.
                • gryzelda71 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:11
                  Awantura i ty dałaś dziecko?
                  • dzoaann dlania 13.02.08, 13:23
                    mieszkania w sensie, że samodzielnie, nie z teściami lub rodzicami. A czy to
                    mieszkanie wynajmujesz, czy posiadasz na wlasność, to nie ma znaczenia. Może żle
                    sie wyraziłam, ale chodzilo mi o ogólną "niezależność lokalową"smile

                    i dalej jestem zdania, że i ona nie gwarantuje dobrych stosunkow z rodziną. Ani
                    nasz wysiłek. Faktycznie do tanga trzeba dwojga.
                    I tu własnie ciekawi mnie Wasze zdanie--co robić, jesli druga strona nie
                    wykazuje dobrej woli. Ograniczyc kontakty całkowiecie?
                    A co w razie gdy dziadkowie kochają malucha, a maluch ich, tęskni, a konflikt
                    rodzice- dziadkowie stoi na przeszkodzie w normalnych kontaktach?
                    zaznaczę,że chodzi mi o rózne podłoża złej sytuacji, nie tylko o spory związane
                    z wychowaniem dzieci.
                    • lola211 Re: dlania 13.02.08, 13:35
                      Jesli sie nie mieszka z rodzina nie ma powodow do tak czestych
                      niesnasek.To naprawde pomaga, choc oczywiscie nie oznacza, ze nagle
                      bedzie sielanka.Ale wowczas czlowiek po prostu zyje sobie na co
                      dzien spokojniej.Wowczas nawet wizja karmienia dziecka slodyczami
                      nie jest chyba straszna, skoro nie ma mozliwosci, by dziadkowie
                      serwowali je codziennie.
                      • dlania Re: dlania 13.02.08, 13:38
                        U mnie zaistniał atak potrezba ograniczenia kontaktów dzieci z
                        babcią. Dzieciom było przykro, ja wiem, ale tak było lepiej. Jak się
                        sytuacja poprawiła - prosze bardzo, widujemy sie dalej.
                        Ale moi rodzice i teściowie wykazuja dobra wole i chęć spotykania
                        się z wnukami, bardzo je kochaną, a nas - rodziców tych dzieci -
                        szanują (w miaręwink). Nie wiem, co zrobiłabym w innej sytuacji.
            • lola211 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:53
              Jakies chore uklady panuja w waszej rodzinie.Nic nie zrobisz, mzesz
              oczywiscie odseparowac dziecko, co zapewne doprowadzi do konfliktow.
              Wyprowadzka na swoje - wowczas nikt nie bedzie sie wtracal.Na tym
              sie skupcie- na polepszeniu syt. finansowej.
            • dzoaann Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 12:59
              wiekszość z Was napada na autorkę postu za to, ze mieszka z teściami- więc
              nieodpowiedzialna itp, itd, bo jak mozna mieć dziecko, nie majac mieszkania.
              Dobra, rozumiem...
              ale sprobujcie popatrzec na to z tej strony, że naprawde niektórzy teściowie,
              rodzice są niereformowalni, wtrącają się do spraw dzieci i wnuków (czasem
              mieszkanie osobno nie pomaga). Często młodzi rodzice słyszą podswoim adresem
              cierpkie uwagi i dochodzi do różnych nieprzyjemnych sytuacji.
              Zadne rozmowy nie pomagają, argumenty nie trafiają, a jak juz nerwy puszczą i
              dojdzie do ostrzejszej wymiany zdań, to tym bardziej jesteśmy złe.
              Co wtedy robić?
              Całkowicie zerwać kontakty z dziadkami?
              • dlania Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:04
                Tak, całkowicie zerwać kontakt. Az się dziadkowie uspokoją.
                A o co chodzi z tym, że nie mozna mieć dziecka jak sie nie ma
                mieszkania własnego? ja nie mam, ale też nie mieszkam z teściami.
                Wynajmuje niewielkie mieszkanie 50 metrów od domu teściowejwink
              • lola211 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:19
                Nie widze, by ktos napadal.Po prostu- takie konfikty maja racje bytu
                tylko dlatego, ze sie z tymi tesciami mieszka.To nie jest zdrowa
                sytuacja.Trzeba robic wszystko, by to zmienic.A nie próbowac zmienic
                tesciow, ktorzy maja swoje lata i zapewne sa niereformowalni.
                • beciam3 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:26
                  ja wcale nie mam zamiaru ich zmieniac,chcialabym tylko,zeby zaczeli
                  szanowac mnie jako matke,bo chyba na to zasluguje,narazie dziecko ma
                  1,5 roku,wiec nie wszystko jeszcze rozumie,a ja boje sie pomyslec,co
                  bedzie za kilka lat jak podrosnie a sytuacja w domu sie nie zmieni.
                  • lola211 Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 13:40
                    Skoro zamierzasz z nimi przez kolejne lata mieszkac, to co ci radzic?
                    Wiecej asertywnosci?
                  • tosina Re: "wyrzadza"- zzarlo mi "r" nt 13.02.08, 14:33
                    >>ja wcale nie mam zamiaru ich zmieniac,chcialabym tylko,zeby
                    zaczeli mnie szanowac.

                    Sama sobie zaprzeczasz.Ale zrozum tez nas, nie ma tabletki na zmiane
                    bezbolesna sytuacji w jakiej jestes. Jedyne wyjscie by wszystkor
                    ozwiazac w miare szybko to wyprowadzic sie. Sama piszesz ze
                    tesciowa nie reformowalna ,wiec jak ja zmienisz?I na dodatek to ona
                    jest u siebie a nie Ty. Zycie samodzielne gdy trzeba sie w pelni
                    utrzymywac nie jest łatwe ale tez nigdy nie bedzie odpowiednia
                    pora .Zawsze bedzie cos na przeszkodzie.

                    A co do pilnowania wnuka.ONi nie maja takiego obowiasku.Moga czuc
                    potrzebe , pomagac sami le nie musza naprawde siedziec z nim
                    wieczorami.POmino ze bobas swietny , slodziutki, spokojny i
                    kochany.MOga niby w jakims sensie jesli wy cos robicie np. dla nich
                    mogli by sie zrewanzowa opieka .Ale nie musza.

      • beciam3 lola211 13.02.08, 12:22
        nie mam nic przeciwko podawaniu dzieciom slodyczy,ale dla mnie nie
        jest normalne karmic dziecko przez 20-30 minut samym cukrem,no
        sorry,a co do diet serwowanych przez babcie,to i owszem,konczy sie
        to czesto kilkudniowymi zaparciami lub swędzącą wysypka,mlody ma
        skaze bialkowa,jak juz pisalam i nawet najmniejsza ilosc produktow
        mlecznych powoduje czerwone,swedzące placki na ciele.
        • dlania Re: lola211 13.02.08, 12:30
          A ja akurat taką krucjatę antysłodyczzową prowadziłam. Ze skutkami
          średnimi, ale jednak. Informowałam, że i tak wsztsrkie lizaki,
          ciastka itd., które dzieci dostana, w domu wyląduja w koszu - albo
          od razu oddawałam babci. poinformowałam babcie, że dzieci z nadmiaru
          cukru maja robaki i lekarz zalecił diete bezcukrową, bez sztucznych
          barwników itd (troche ściemniałam, ale liczył ssie efektwink). No i
          pokazałam babci, jak zjadaja obiad dzieci, któym sie zrobi odwyk
          tygodniowy od słodyczy - patrzyła i była w szoku. ja też.
          • lola211 Re: lola211 13.02.08, 12:36
            Ja dbam tylko o to, by to byly dobre jakosciowo slodycze.Odpadaja
            lizaki i landrynki.Jemy głownie czekolady i ciasta, wszyscy, lacznie
            z dzieckiem.I takie slodycze podaja babcie.
            • dlania Re: lola211 13.02.08, 12:44
              U mnie powodem ograniczenia słodyczy dzieciom było faktycznie
              przypadkowe odkrycie, że jedna z córek ma lamblie (zresztą ponoć 60%
              dzieci w wieku przedszkolnym je ma, więc w sumie nic dziwnego).
              Ponieważ nie chciałam ją szpikować mocnymi lekami, poistawiłam na
              zioła i własnie dietę. I nagle okazało się, że wszystko, co dzieci
              jedzą, ma tak cholernie dużo cukru, że akurat cukierki czy żelki to
              tylko szczyt góry lodowej: soki, desery, serki, jogurty, pieczywo,
              kaszki - wszystko to ma tyle cukru, że w nadmiarze zaspokaja dzienne
              zapotrzebowanie.
              Teraz został mi nawyk kontrolowania i porzeliczania w myslał ilości
              pochłoinietych przez dzieci cukrów (na ile sie da). Dlatego wole,
              żeby babcia nie dawała im słodyczy jesli mnie przzy tym nie ma, bo
              wtedy trace nad tym kontrolę.
          • coronella Re: lola211 13.02.08, 12:37
            ale tu chyba nie chodzi konkretnie o te słodycze. Ale o powód, jakikolwiek, by zrobić z teściowej potwora. I w ten sposób kazdy zjedzony cukierek zamienia sie w wepchnięte w dziecko kilo cukru.
            Jeśli nie robi sie awantur i problemów ze wszystkiego, to jestem pewna, że teściowie zrozumieją prośbe o ograniczenie słodyczy. A nawet jesli dadzą co jakiś czas cukierka, nic sie nie stanie.
    • gryzelda71 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:18
      Jak to biora sobie dziecko do siebie?Nie pytają?Wchodzą i biora nic nie mówiąc?
      • dlania Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:24
        Po pierwsze - jak sie boisz dać im dziecko, to możesz razem z
        dzieckiem zejśc do nich na dół
        Po drugie - argumenty że nie stać nas na wynajęcie mieszkania do
        mnie nie przemawiają. Dziecko do złobka, ty do pracy - i juz Was
        bedzie stać. I jeszcze na nianię na 2 wieczory w miesiącu tez
        wystarczy.
      • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:27
        dokladnie tak to wyglada,a jak mowie,ze maly bedzie jadl lub wlasnie
        jest pora na drzemke,kwituje to tym,ze nie musi teraz jesc i spac,bo
        ona go zabiera,a jak jest glodny to ona mu da ciasteczka albo
        czekoladke.
        • gryzelda71 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:27
          A ty taka bezwolna prawda?
        • lola211 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:38
          Skoro pozwalasz siebie tak traktowac to w sumie sie nie dziwie, ze
          uwazaja cie za mala dziewczynke, ktora na niczym sie nie zna, a
          najmniej na wychowaniu dziecka.
          • rita75 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 15:01
            > uwazaja cie za mala dziewczynke, ktora na niczym sie nie zna, a
            > najmniej na wychowaniu dziecka.

            ktora jeszcze nie stac na samodzielne mieszkanie i zycie.
            • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 15:18
              no sorry,rita75,ale chwilowo,nie jestesmy w stanie finansowo
              pozwolic sobie na wynajecie nawet jednopokojowej klitki,a mamy ku
              temu swoje powody,nawet gdybym teraz wrocila do pracy na caly etat.
    • burza4 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 12:30
      no tak - babcia jest zła, bo bierze dziecko na pół godziny i karmi
      czym popadnie, ale ta sama babcia jest też zła z powodu tego, że nie
      chce się dzieckiem zająć, kiedy młodzi chcieliby dać nogę na miasto.

      albo rybki albo akwarium. Zdecyduj się na coś - chodzi ci o dziecko
      i nie masz zaufania do opieki teściowej - to nie zostawiaj go z nią,
      ale nie jęcz że jak chcesz wyjść, to się nie garnie do opieki.

      A na dłuższą metę jeśli chcesz mieć spokój - pozostaje wyprowadzka.
      Dziecko już lekko odchowane - można zacząć szukać pracy, żeby iść na
      swoje.
    • pandemonia69 Becia!! 13.02.08, 12:41
      Pozwoliłam sobie wysłać maila na gazetowego, odbierz jeśli możesz
      • beciam3 do pandemoni69 13.02.08, 13:17
        nie mam nic na priv.
    • syriana Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:28
      po pierwsze - nie trawie argumentu-zarzutu, że teściowie nie zajmują się
      dzieckiem a Wy prawie nie wychodzicie nigdzie

      no sory, zaskoczyło Cię nagle dziecko z nieba spadające?

      po drugie - co na to mąż?
      bo nawet bohaterem epizodycznym nie jest w tej historii

      po trzecie - stawiaj się
      mówisz głośno i wyraźnie: "mały teraz będzie jadł/spał, zabierzecie go później"
      a na każde obrażanie Cię reaguj od razu gdy się pojawia z ich strony jakaś uwaga

      odnoszę wrażenie, że po prostu jesteś słabsza i mniej wygadana od babci, która
      oczywiście, odzywki i zachowania ma głupawe
      • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:35
        po pierwsze,jak juz wczesniej pisalam,nie wymagam od nich,zeby
        zajmowali sie malym,bo my chcemy gdzies wyjsc.ja tylko raz od nich
        uslyszalam,ze z nim nie zostana dluzej ni pol godz.bo on marudny
        jest i nie beda sie z nim uzerac,wiec nie ma o czym mowic.po
        drugie,moj maz za kazdym razem jak jest jakis problem,ingeruje w tej
        sprawie,ale oni lekcewaza go bardziej niz mnie,a po trzecie moje
        stawianie sie nie przynosi zadnego efektu,bo ja sobie moge pogadac,a
        oni i tak robia swoje,nie docieraja zadne argumenty,ZADNE!!!
        • syriana Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:43
          no cóż, zasadniczo więc widzę dwa wyjścia

          popadnięcie w głęboką depresję poprzedzoną mocnym stuknięciem się w głowę:
          czemuż, o czemuż nie pomyśleliśmy przed dzieckiem o własnym lokum

          albo rozwiązanie numer dwa - ostro zakasać rękawy, mąż niech szuka lepszej pracy
          (może poza krajem?), Ty też się rozejrzyj za przychodami i składacie na
          samodzielne mieszkanie

          a póki co zagryzasz zęby albo idziesz na noże z teściami
        • spacey1 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:48
          Tak naprawdę, to trzeba by być cudotwórcą, aby w tej sytuacji podać Ci inną
          receptę, niż wyprowadzka. Sama twierdzisz, że na teściową nie ma siły. To czego
          się spodziewasz, jakiej rady?
        • elske Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:50
          Wiec proponuje wyprowadzic sie.

          Ja nie wieze w teksty pt:nie stac nas na wynajecie mieszkania.
          Byl taki czas kiedy z mezem wynajmowalismy kawalerke,tylko on pracowal,ja z
          dzieckiem w domu.Miesieczna wyplata 1200-1300 zl,a wynajecie z czynszem-650 zl.I
          dalismy rade.Ja dorabialam sobie w domu (jestem krawcowa,w nocy szylam prywatnie
          dla ludzi),nauczylam sie oszczedzac.
          I zadni tesciowie czy rodzice nie dyktowali mi co mam robic, jak karmic moje
          dziecko,jak je wychowac.
        • burza4 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:57
          beciam3 napisała:

          > moje
          > stawianie sie nie przynosi zadnego efektu,bo ja sobie moge
          pogadac,a > oni i tak robia swoje,nie docieraja zadne
          argumenty,ZADNE!!!

          nadal nie rozumiem - piszą ci tutaj, że NIE POZWALASZ na zabieranie
          dziecka, skoro masz inne zdanie, a ty nadal - że teściowa nie
          słucha. No i co dalej? tesciowa ci go wyszarpuje siłą? bo mi się
          widzi, że jednak ustępujesz, a teściowa robi co chce.

          druga sprawa - sama co chwilę podkreślasz, że teściowie są
          niereformowalni. Jakiego cudownego sposobu na poprawę relacji się
          spodziewasz? jedyny racjonalny wniosek - zrobić wszystko, żeby iść
          na swoje. I nad tym powinnaś się skupić - JAK to osiągnąć.
          W obecnej sytuacji i przy obecnych możliwościach - jest to do
          zrobienia, tylko trzeba zacząć. Najlepiej od planu jak - czy wyjazd
          za granicę, czy lepsza praca męża, czy ty do pracy, czy jakiś mix
          tych rozwiązań.

    • beciam3 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 13:55
      oj,dziewczyny,jak tak czytam wasze odpowiedzi,za ktore bardzo
      dziekuje,widze,ze chyba faktycznie nie mamy wyjscia i ewakuacja to
      koniecznosc.
      • anetuchap Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 14:24
        Beciam,a jak to wygląda,że tak powiem,technicznie?
        Dajmy na to,że mały leży w łóżeczku,a tu wpada teściowa i co robi?
        Tak ot,sama wyciąga go z łóżeczka? Nie reaguje na Twoje protesty?
        Bierze małego i idzie do siebie??? Ty jej na to pozwalasz?
        Ja bym zamykała drzwi na klucz i jakby teściowa przyszła po małego,
        to (przez drzwi)grzecznie bym ją poinformowała,że teraz jest pora snu,
        jedzenia itd. i zaprosiła o innej porze. Czy takie rozwiązanie jest
        możliwe?
        • miedzymorze Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 15:20
          Taka uwaga - jeśli teściowie pozwalają Wam mieszkać u siebie, to jednak w jakiś sposób chyba można na nich liczyć.
          Co do reszty - wychodź więcej z domu. Zima jest nijaka, można robić spacery, a z półtoraroczniakiem można tez już pójśc oglądać pociągi, samochody, itp itd.
          Możesz odwiedzić swoją mamę/siostrę/kuzynkę/stryja, pojechać na jakiś inny niż zwykle placyk zabaw, dla mojego syna nawet zwykła jazda autobusem była ciekawa.
          Jak teściowa wchodzi i zabiera dziecko (chociaż dla mnie to jest niepojęte - po prostu bym odgrodziła ją sobą od dziecka i powtórzyła prosto w twarz że teraz mały będzie spał/jadł/cokolwiek) to zamykaj się na klucz i po temacie.

          pozdr,
          mi

    • rita75 wyprowadzcie się nt 13.02.08, 14:36
    • ania.sobota1 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 18:53
      Nie wiem,czy cie to pocieszy,ale ja kiedyś mieszkałam jeszcze
      nieciekawiej-bo w kednym pokoju z dostępem do kuchni i łazienki u
      całkiem obcych,starszych ludzi.Nie będę się rozpisywać o tym,bo
      nawet mi się nie chce,tyle,że przypłaciłam to ciężką chorobą;/
      Moja córa też miała wtedy półtora roku i tak jak dziewczyny radzą-
      bardzo dużo z nią wychodziłam na spacery,do znajomych,byle jak
      najmniej w tym<domu>.Jak wracam myślami do tamtych czasów,to sama
      siebie podziwiam,że nie oszalałam,ale widać jak człowiek jest
      młody,to odporniejszy-teraz takie jazdy by nie przeszły.
      Prawdą jest,że im szybciej się wyprowadzisz tym lepiej i dla dziecka
      i dla Twojego małżeństwa...niestety mówię to z autopsji.
      Jakiś czas pózniej mieszkaliśmy już gdzie indziej w spartańskich
      warunkach,ale SAMI i to było najważniejsze.
      Powodzenia,pozdrawiam.
      p.s z dziadkami też miałam problemy i też jak pisała chyba dlania-
      odseparowałam-gdy przychodzili,ja z dziećmi właśnie
      wychodziłam,niestety sami do tego doprowadzili swoim zachowaniem.
      • berecik7 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 22:29
        Posłuchaj, a może trochę wyolbrzymiasz...Ile batoników jest w stanie
        zjeść półtoraroczniak w ciągu pół godziny? Może po prostu ustal z
        babcią pewne limity, albo pewne typy słodyczy, które dziecko może
        jeść. Ja już dawno zauważyłam, że w pewnych rodzinach wtykanie
        żarcia i slodyczy jest po prostu jedynym sposobem okazywania uczuć.
        Po drugie, skoro teściowa jest skłonna wziąć małego na 30 minut
        codziennie, to korzystaj z tej chwili, zamiast łazić i zglądać, co
        oni tam robią.

        Poza tym, tak ogólnie, nie jestem zwolenniczką tezy, że dziecko
        będąc u dziadków musi przestrzegać tych samych reguł, co u rodziców
        (no chyba że alergicy). Świat dziadków to świat dziadków, nawet
        jeśli się nam coś nie podoba, chyba nie jesteśmy na tyle naiwne żeby
        sądzić, że zawsze i wszędzie będziemy jedynymi osobami mającymi
        wpływ na nasze dzieci.
    • sylwia06_73 Re: Ręce mi juz opadają!!! 13.02.08, 22:28
      Ja tez mieszkalam z tesciowa.Jeden pokoj oni,drugi my a lazienka,kuchnia i przedpokoj wspolne.na poczatku bylo cacy.Pogaduchy przy kawie itp.Horror sie zaczal wtedy gdy tesciowie przestali pracowac.musielismy sie przeprowadzic.Mialam akurat mieszkanie bo mama zmarla i mi sie dostalo.musialam jednak troche poczekac bo w mieszkaniiu byly studentki.ale wytrzymalam do konca wakacji w wynajmowanej klitce od znajomych.moze znajdzie sie cos niedrogiego w twojej miejscowosci.popytaj znajomych.niektorzy ludzie wyjezdzaja z kraju i wynajmuja mieszkanie tylko po to by kktos robil za nich polaty i sprzatal je.moja kolezanka wynajela w ten sposob 4 pokojjowe mieszkanie w bloku na fajnym osiiedlu.wlasciciele mieszkania wyjechali do USA i wcale nie spiesza sie do powrotu.
    • assiek41 Re: Ręce mi juz opadają!!! 14.02.08, 10:33
      a ja cie becia doskonale rozumiem.ja tez mieszkam u meza i mam
      podobna sytuacje jak ty,z tą tylko roznica,ze moi tesciowie sa
      kompletnie znieczuleni na naszym punkcie.my tez mamy male dziecko,a
      dziadkowie zachowuja sie tak jakby go w ogole nie bylo.kompletnie
      sie nim nie interesuja,dopiero jakby ktos przyszedl pokazuja jakimi
      to oni sa cudownymi dziadkami.ja nawet jak dziecko jest chore,nie
      mam co liczyc,zeby ktos sie nim zajal nawet te 30-40min.jak u
      ciebie,gdybym np.chciala wyjsc po leki do apteki,albo do sklepiku
      obok.przez pol roku bylam sama,maz pracowal za granica i nawet w tym
      czasie jakos zadne z tesciow sie mna i dzieckiem nie
      interesowalo,ale ja sie juz troche do tego przyzwyczailam i jakos
      sie juz tym nie przejmuje,olalam to totalnie.tez bylo i jest nadal
      wiele nieprzyjemnosci miedzy nami,ale moi tesciowie juz tacy sa,nie
      zalezy im na dobrych ukladach z rodzina,procz naszego dziecka,maja
      jeszcze troje innych wnukow i nimi tez sie nie przejmuja,a nawet sa
      szczesliwi jak ich nie widza,nie mowiac o tym,ze nawet ich nie
      odwiedzaja.ja tez wiele razy uslyszalam duzo przykrych slow od
      tesciow na swoj temat,ze zle wychowuje,karmie,maly nie chodzi przeze
      mnie,bo go na sile tego nie ucze itd...moja rada,z reszta jak wielu
      innych forumowiczek,ktore sie tu wypowiedzialy,wyprowadzcie sie!!!
      wiem,ze moze nie byc latwo,my sami w tej chwili ciulamy z mezem
      grosz do grosza,ze by jak to sie mowi,isc na swoje,bo tez mamy juz
      dosc.pozdrawiam i trzymam kciuki!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka