Dodaj do ulubionych

Okropni współlokatorzy

27.02.08, 22:42
...czyli jak zmusić ludzi do przeprowadzenia dezynsekcji?
Moja siostra wynajęła mieszkanie tanio i w ścisłym centrum i
okazało się, że z "wkładką" sad Przychodził człowiek i czyścił
mieszkanie już dwa razy, ale "coś" zawsze zostało. Z wywiadu
środowiskowego wynika, że to problem całego bloku. Ponoć były
podejmowane próby namówienia mieszkańców na czyszczenie mieszkań,
ale, co dziwne, nie wszyscy godzą się na to! No ludzie! Mamy XXI
wiek i blok w centrum stolicy 40-milionowego państwa w Europie i se
ludzie żyją w symbiozie.... (nie są to mrówki).
Siostra pewnie zrezygnuje z mieszkania (i tak jeszcze nawet tam nie
spała), ale dziwi mnie głupia niemoc! jak myslicie, czy to czasem
nie administracja powinna się zając takimi sprawami (albo wspólnota,
czy podobne)?
j.
Obserwuj wątek
    • wobbler Re: Okropni współlokatorzy 27.02.08, 22:44
      A co to za żyjątka tam występują?
      • jomamma Re: Okropni współlokatorzy 27.02.08, 22:53
        karaluchy... cholera.
        • wobbler Re: Okropni współlokatorzy 27.02.08, 23:00
          Bleee...!
          Były u mojej ciotki w bloku.Ten sam problem-ludzie nie chcieli
          dezynsekcji.Zalepianie kratek wentylacyjnych i uszczelnianie drzwi mało
          pomagało.I tak jakos właziły.
          Najlepiej w nocy jak sie zapaliło światło w kuchni.Cały blat sie ruszał i
          zlew,bo bractwo w panice uciekało do szpar...
          I zrób tu sobie kolacje w takich warunkach.
          • jomamma Re: Okropni współlokatorzy 27.02.08, 23:16
            ja kiedyś trzy noce "spałam" w takim towarzystwie, w akademinku, jak
            pojechałam na egzaminy. Byłam tak wstrząśnięta tym, co widziałam, ze
            nie było mowy o pozytywnych wynikach na tymże. Poza tym wtedy na te
            3 dni spałam może z 5-6 godzin wszystkiego i oczywiście przy
            zapalonym świetle. brrr! Nie rozumiem, jak mozna się nie zgodzić nz
            przetrzebienie paskudztwa?!!!
    • deela Re: Okropni współlokatorzy 27.02.08, 23:22
      dawno dawno temu..... mieszkalam w kamienicy gdzie dziadoswo zyo, o dezynsekcji
      mowy nie bylo (tez nie wszyscy sie godzili) wiec pamietam ze przed wyjazdem na
      wakacje na dwa tygodnie rodzice posprzatali cala chate z zarcia nie zostalo
      absolutnie w dom u NIC co mogly by gady zezrec ani maka ani suchy makaron NIC,
      uszczelnilismy chalupe i po powrocie rodzice pozbierali trupki ktore lezaly tu i
      owdzie w mieszkaniu a dziadostwo nigdy wiecej nie wrocilo, nie wiem co to za
      metoda i czy to jest metoda ale pamietam ze zadzialala
      moze sobie jakos przekazywaly legende o tym exodusie?????
    • volta2 Re: Okropni współlokatorzy 28.02.08, 00:06
      wczoraj właśnie byłam na stypie, w 10piętrowym bloku w centrum
      stolicy.
      pięknie zajadaliśmy sobie wędlinkę i sałatki, a potem jeden z gości
      zauważył cudnego karalucha na salaterce(po zewnętrznej stronie na
      szczęście)
      oczywiście nikt już prawie niczego nie ruszył, każy był już baaardzo
      najedzonysmile
      • tosina Re: Okropni współlokatorzy 28.02.08, 07:12
        Noi dzis sniadania nie zjem.Dobrze ze kawa bezpiczna i nic z niej
        nie wychodzi nikomu.
    • denea Re: Okropni współlokatorzy 28.02.08, 07:09
      Brrr, okropieństwo !
      W moim bloku też jest/był taki problem, na szczęście kilka klatek
      dalej, u nas się nie zdarzył taki gość, tfu, tfu. I to administracja
      zarządziła dezynsekcję grożąc, że ci, którzy się nie zgodzą będą
      robili następną w całym budynku na własny koszt. Nie wiem, czy to
      wsazystkich przekonało ani czy pozbyto się problemu, ale kompletnie
      nie rozumiem, czemu ludzie się upierają przy takowym "sąsiedztwie" i
      nie godzą na opryskanie uncertain
    • dirgone Re: Okropni współlokatorzy 28.02.08, 10:17
      O rany!!!
      Przestańcie! Ja w życiu karalucha (poza zoo) nie widziałam, więc nawet nie wiem,
      jak toto wygląda.
      Ale tak sobie myślę teraz - w moim bloku (10 piętrowiec) mniej więcej co dwa
      miesiące pojawia się kartka, ze będzie prowadzona dezynsekcja klatek. I jeśli
      ktoś chce mieszkanie, to odpłatnie może to zrobić.
      Ja na to nie zwracałam uwagi, bo robali w domu nei mam żadnych (nawet te
      łazienkowe, rybiki chyba, poszły w siną dal), bo kota żadnemu nie przepuści.
      I się zastanawiam - czy to ja po prostu nie mam robali, a inni mają (bo nie mają
      koty), czy ta dezynsekcja jest przeprowadzana w razie czego, bo takie są
      wymagania. Jak myślicie?
      • denea Re: Okropni współlokatorzy 28.02.08, 22:22
        Mnie się zdaje że inni mają robale bo nie mają koty smile
        Mieszkam tu od 20 lat i nie pamiętam wcześniej takich akcji,
        ogłoszenie było dopiero jak ludzie zaczęli mieć problem, więc chyba
        żadne przepisy nie narzucają ? Tak sobie myślę...
        Widać Twoja kota wysyła feromony, że robalom nie opłaca się
        wchodzić smile
        P.S. Brzydkie to to jest. Widziałam i rybiki, i mole, niby każde
        jedno pasożyt, ale karaluchy są wyjątkowo niesympatyczne, bleee. W
        dzieciństwie mieszkałam w bardzo starym budynku, tom się napatrzyła,
        rzyg, rzyg.
    • dagbe Sprawdzony sposob na karaluchy. 28.02.08, 10:23
      Ja tez mialam "towarzystwo" w mieszkaniu wynajmowanym w 10-pietrowym bloku. Nie
      bylo szans na przeprowadzenie dezynsekcji w calym budynku sad
      Walczylam z nimi bezskutecznie kilka miesiecy az do momentu, gdy moj syn
      zafascynowany robakami zlapal sobie jednego pod sloik i nie pozwolil go zabic
      ani wyrzucic. Karaluch biegal sobie w kolko pare dni a potem zdechl z glodu...
      Od tej pory nie widzialam ani jednego robaka. Chyba karaluchy zdychajace z glodu
      wysylaja jakies informacje innym, bo mieszkalismy tam jeszcze kilka lat i wiecej
      sie nie pojawily.
      Juz ktos wczesniej potwierdzal skutecznosc tego sposobu (wyjazd na wakacje i
      uszczelnienie drog ucieczki).

      Moze wiec sytuacja nie jest beznadziejna?

      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • kostruszka No to juz wiadomo, dlaczego było tanio ;) 28.02.08, 21:54
    • soemi Re: Okropni współlokatorzy 29.02.08, 08:43
      Też miałam podobny problem, kupiliśmy w castoramie preparat w strzykawce, małej,
      bodajże niebieskiej, kosztował ok 15-17 zł. Nakłada się go maleńkimi kropelkami
      w miejscach gdzie kursuje towarzystwo. Po tygodniu zbierasz wyschnięte zwłoki -
      obrzydlistwo, i na rok spokój. Wiem, że inni sąsiedzi mieli nadal ale nas
      omijały szerokim łukiem. Za to w piwnicy, nawet nie opiszę, odruch wymiotny mam
      na samą myśl.
      Preparat jest niewidoczny, bezwonny dlatego można go stosować przy dzieciach. I
      naprawdę skuteczny. Nazwy za nic sobie nie przypomnę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka