kulabianka
15.03.08, 16:18
...sytuacja mnie po prostu zmusza!
Moja synowa jest młodsza od swojego męża o 10 lat. Nie przeszkadzało mi to wcale,gdyż nie jestem osobą która cokolwiek komuś narzuca, zwłaszcza swoje zdanie. Polubiłam ją od razu-naprawdę miła dziewczyna, jednak jest coś czego nie potrafię zaakceptować, a jednocześnie jakiekolwiek podchody na zmiany z mojej strony są źle odbierane (wręcz jako swoisty atak!).
Chodzi o to że synowa nie gotuje!Uważa to z marnowanie czasu i tym iż nie ma chęci.
Jedzenie albo zamawia, albo chodzą do jakiś knajp, restauracji.
Niby ich sprawa, ale skończyło się tym, że syn wyjechał do Irlandii, gdyż z pieniędzmi było krucho.Jednak jak synowi mam powiedzieć, że ciągle widzę jego żonę na zakupach w drogich sklepach z odzieżą, jak mam mu powiedzieć że dzieci źle się odżywiają, jak on sam gdy tylko przyjdzie do Polski-chodzi do mnie na obiady (oczywiście dzieci i żona również)??
Lubię gotować-i chętnie gotowałabym dla nich, ale jego żona uważa to za mami-synostwo (sama nawet nie wiem co to jest) i odmawia pomocy.
Próbowałam rozmawiać z jej matką (mamy dobry kontakt), która sama uważa że dawanie 10 miesięcznemu dziecku frytek to zupełny brak wyobraźni.
Nie wiem co robić, gdyż synowa na każdy rodzaj pomocy się jeży.
Przykro mi tylko że najchętniej to ona przyjmuje...gotówkę.
Nie wiem co robić-sytuacja jest delikatna a ja nie chcę aby trwała dalej.
Proszę o porady.
Dziękuję.
Bianka.