Dodaj do ulubionych

nie chcę być wścibską teściową,ale...

15.03.08, 16:18
...sytuacja mnie po prostu zmusza!
Moja synowa jest młodsza od swojego męża o 10 lat. Nie przeszkadzało mi to wcale,gdyż nie jestem osobą która cokolwiek komuś narzuca, zwłaszcza swoje zdanie. Polubiłam ją od razu-naprawdę miła dziewczyna, jednak jest coś czego nie potrafię zaakceptować, a jednocześnie jakiekolwiek podchody na zmiany z mojej strony są źle odbierane (wręcz jako swoisty atak!).
Chodzi o to że synowa nie gotuje!Uważa to z marnowanie czasu i tym iż nie ma chęci.
Jedzenie albo zamawia, albo chodzą do jakiś knajp, restauracji.
Niby ich sprawa, ale skończyło się tym, że syn wyjechał do Irlandii, gdyż z pieniędzmi było krucho.Jednak jak synowi mam powiedzieć, że ciągle widzę jego żonę na zakupach w drogich sklepach z odzieżą, jak mam mu powiedzieć że dzieci źle się odżywiają, jak on sam gdy tylko przyjdzie do Polski-chodzi do mnie na obiady (oczywiście dzieci i żona również)??
Lubię gotować-i chętnie gotowałabym dla nich, ale jego żona uważa to za mami-synostwo (sama nawet nie wiem co to jest) i odmawia pomocy.
Próbowałam rozmawiać z jej matką (mamy dobry kontakt), która sama uważa że dawanie 10 miesięcznemu dziecku frytek to zupełny brak wyobraźni.
Nie wiem co robić, gdyż synowa na każdy rodzaj pomocy się jeży.
Przykro mi tylko że najchętniej to ona przyjmuje...gotówkę.
Nie wiem co robić-sytuacja jest delikatna a ja nie chcę aby trwała dalej.
Proszę o porady.
Dziękuję.
Bianka.
Obserwuj wątek
    • elske Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 16:36
      Wiesz co,jesli to tak wyglada to pieniadze ktore Twoj syn zarobi pojda tylko na
      na rachunki i jedzenie.
      • tosina Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 16:45
        Po lekturze tego forum stwierdzam iz jedynymi osobami ktore moga cos
        zrobic w tej sytuacji jest Twoj syn i jej matka. Od tych osob moze
        przyjac jedynie konstruktywna krytyke co nie znaczy ze sie
        zmieni.Tak jakos mam wrazenie ze ona nie koniecznie dorosla do
        trwalego zwiasku, z jego konsekwencjami.Fajnie jest dgy ludzi stac
        na bezustanne zywienie sie w knajpach ale to kosztuje i to calkiem
        sporo gdy policzy sie srednio obiad bez ekstrasow w knajpie dla
        dwojga to ok 70zł . No coz syn powinien jej troche przykrecic korek
        z gotowka. Bo inaczej to co zarobi ona roztrwoni i psu na bude ta
        cala rozłaka pojdzie.
        • michasia24 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 19:21
          heh po lekturze tego forum to uwagi do synowej moze miec tylko jej matka,bo jak
          mąż powie to znaczy ze mamisynek i pewnie tesciowa w tym ręce maczała
        • madami Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 22:29
          To dojrzałość do związku jest wprost proporcjonalna do ilości czasu spędzanego w
          kuchni??
        • gardeniaa Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 10:35
          wiesz co ja bym zrobiła na twoim miejscu?
          nie wtrącałabym się wcale, kasy bym też nie dawała
          a na każdy obiad na który by do mnie przychodzili ("bo skoro i tak gotujesz")
          podawałabym frytkismile konsekwentnie
    • faq Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 17:28
      powinnas poprzestac na pierwszej czesci. skoro nie chcesz to nie badz. Nie
      gotuje, nie gotowala ich sprawa, nikt nie zmuszal syna do jedzenia w
      restauracjach, mogl sam gotowac. cierpia na tym stylu zycia dzieci? Moze tylko z
      Twojej perspektywy, maminych obiadow, jesli Cie to meczy to porozmawiaj z synem.
      Nie moze byc tu argumentem ze jemu wygodnie wpasc do mamy na obiad. A na co
      wydaje kase jego zona to juz tymbardziej nie Twoja sprawa, tylko rzecz miedzy
      nimi, swoja droga sledzisz synowa, sama ciagle robisz zakupy ciuchowe?
      Skoro sie dziewcze jezy na na kazda forme pomocy to zostaw ja w spokoju, a kasy
      nie dawaj z jakiej racji? Pogadaj z jej matka na temat dzieciecej diety, tyle co
      mozesz i powinnas zrobic. Nie pchaj palca miedzy drzwi, bo bedzie bardzo bolalo.
    • kotbehemot6 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 17:36
      A synowa pracuje???- moze nie ma czasu??? jak tak, to tutaj znajduje małe
      usprawiedliwienie chciciaz nie do konca. sama przykładam dużą wagę do zdrowego
      odżywiania , prcuje i moze nie zawsze sa dwa dania ale zasze jest dobre , domowe
      jedzenie. jaka rada..przyznam trudno radzić, wydaje mi się,że najzreczniej bedze
      kiedy jej własna mama z nią porozmawia na ten temat, innej rady nie widze.No
      ichyba mała rozmowa z syne,m tez by nie zaszkodziła. jak masz mu powiedziec,ze
      dzieci sie niezdrow odżywiają-normalnie, po prostu powiedzieć. Moze zaproś ja na
      to forumsmile))))
    • b.bujak Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 17:55
      a Twój syn gotuje obiady?
      • limonka_3 A twój syn, Bianko, gotuje obiady? n/t 16.03.08, 12:32
    • demarta Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 18:20
      nie wiesz kto to jest maminsynek? ogólnie mówiąc jest to facet,
      który dosć intensywnie dopasowuje swoje życie do rad dawanych mu
      przez mamę. w momencie kiedy stworzy osobną komórkę społeczną z inną
      kobietą niż mama, każda mamina ingerencja w tę komórkę jest tak
      odbierana. dobre rady są na miejscu, jeśli obydwie strony ta dająca
      i wysłuchująca nie mają nic przeciwko temu. a skoro twoja synowa
      jeży się na twoje rady, to odpuść sobie i daj jej święty spokój, bo
      jeszcze skończy się tym, że przy okazji każdej twojej wizyty będzie
      na siłę dzieciom wpychać te frytki, żeby ci udowodnić jak bardzo ma
      w nosie to co o jej stylu życia myślisz.
      przede wszystkim przestań im dawać kasę! bo pośrednio fakt, że ją im
      dajesz pewnie utwierdza cię w przekonaniu, że masz tym większe prawo
      wtrącać się do ich życia. i do diabła, daj dorosłym ludziom
      stopniowo wejść w dorosłość, bo to się nigdy nie dzieje z dnia na
      dzień. a najgorsze co możesz zrobić, to sterczeć im wiecznie za
      plecami i krytykować wszystko to, co tobie w nich przeszkadza.
      pomagaj jeśli masz ochotę, ale dopiero jak poproszą. i usuń im się z
      ich przestrzeni życiowej, bo twoja rola w życiu twojego syna już
      jakiś czas temu zmieniła kształt i formę (i chyba jesteś ostatnią
      osobą, do której to jeszcze nie dotarło).

      dlaczego do jasnej cholery starsze kobiety powielają te same błędy,
      które stosowane przez ich teściowe jakieś 30 lat wcześniej je same
      przyprawiały niemal o wylew krwi do mózgu? tak trudno jest
      przypomnieć sobie jak samemu było się na tym etapie, co drażniło, co
      denerwowało? nie mogę tego pojąć.
      • kinada Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 18:31
        'Przykro mi tylko że najchętniej to ona przyjmuje...gotówkę.'

        A kto ma przyjmować gotówkę, jak nie ona?
        Fakt, że 10mc dziecko i frytki, to pomyłka..
        Sama nie lubię gotować, dla malucha robiłam/robię wyjątki.
        Ale za jakiś czas bardziej 'wyluzuję się'.
        Zazdroszczę osobom, które lubią gotować, czerpią z tego przyjemność.
        Sama tak nie mam, ale nie robię sobie z tego powodu strasznych wyrzutów.
        Tak' mam' i już.
        A tak na marginesie, to skąd wiesz, że synowa ma tkie zwyczaje kulinarne?
        Moja teściowa również cudnie gotuje, ja mniej cudownie i duuużo rzadziej, ale
        mąż się nie skarży mamie..

        _______________
        • konwalka Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 19:23
          - (...)gdyż nie jestem osobą która cokolwiek komuś narzuca,
          zwłaszcza swoje zdanie - odsłona pierwsza

          - Jednak jak synowi mam powiedzieć, że ciągle widzę jego żonę na
          zakupach w drogich sklepach z odzieżą, jak mam mu powiedzieć że
          dzieci źle się odżywiają - odsłona druga


          a nie możesz zająć się swoim życiem?

          Jezu, czy to naprawdę tak trudno nie zaglądać innym w gary, do
          szafek i do łózka? Oraz w portfele?

          Niestety, codziennie, na wlasnej skórze i boleśnie przekonuje sie,
          że do teściowych to nie dociera.
          A potem zdziwienie, że mamunie naszych meżów to drugi (bodajże) po
          zdradach powód spraw rozwodowych

          • ewa1125 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 10:58
            A jak myslisz,do kogo dzieci poleca po pomoc,jak sie pieniazki
            skoncza?Jak wtedy mama powie "nie",to tez bedzie wstretna tesciowa.
      • weronikarb Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 18.03.08, 10:34
        Demarta zgadzam sie z Toba.

        > wtrącać się do ich życia. i do diabła, daj dorosłym ludziom
        > stopniowo wejść w dorosłość, bo to się nigdy nie dzieje z dnia na
        > dzień. a najgorsze co możesz zrobić, to sterczeć im wiecznie za
        > plecami i krytykować wszystko to, co tobie w nich przeszkadza.

        Jak mimo wszystko potwierdza sie jej przypuszczenia, to poprostu sie
        rozleci. Znam taki przypadek. Musieli dorosnac i wziasc
        odpowiedzialnosc za swoje czyny i to ich przeroslo. Jednak lepiej
        wczesniej niz za pozno.
    • bea.bea Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 19:41
      widze tu dwa rozwiazania....

      po pierwsze....odpuść sobie i cierp w spokoju...to ich zycie i jesli twój syn
      zgadza sie pracowac na żarcie i ciuchy to jego problem i twoja ingerencja nic
      nie zmieni

      a po drugie...to proponuje zastosowac metode odwrotna która stosuja synowe w
      komunikacji z tesciowymi..smile..czyli rozmowa z synem...

      jak synowa moze nabuntowac męza przeciw matce..smile...to czzemu matka nie moze
      zrobic tak samo..smile

      • faq Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 19:51
        > jak synowa moze nabuntowac męza przeciw matce..smile...to czzemu matka nie moze
        > zrobic tak samo..smile

        ale dalas Kobieto... wlacz myslenie zanim zaczniesz dawac takie rady..
    • kol.3 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 20:55
      Z moich obserwacji życiowych wynika że jest sporo żon, które wcale
      nie gotują, życie spędzają na buszowaniu po sklepach a ich mężom
      niespecjalnie to przeszkadza. A jeśli brakuje im domowych obiadków
      to sami gotują i żyją razem długo i szczęśliwie. Z drugiej strony -
      to że żonka gotuje i zdrowo odżywia rodzinę, jest gospodarna itp.
      nie jest gwarancją udanego związku. Teściowe są zawsze
      niezadowolone. Przestań analizować to co się dzieje w małżeństwie
      Twojego syna, najwyżej nie dawaj kasy jeśli uważasz, że idzie na
      rozkurz. Nie wtrącaj się.
      • elske Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 21:34
        A mi opisana tutaj sytuacja bardzo przypomina historie mojego kuzyna.Tez
        wyjechal do pracy,zonie pieniadze przesylal.Maja dwoje dzieci.Jego zona
        niepracujaca,czas raczej na zakupach spedzala.No i po co gotowac,przeciez mozna
        cos zamowic (frytki jadalo sie u nich najczesciej).Po miesiacu kuzyn przyjechal
        do domu i szok!!Pieniedzy nie ma,dzieci zaniedbane (bo nie miala czasu),okazalo
        sie ze przez ostatnie 2 tyg nawet do szkoly nie chodzily.A jej corka tak schudla
        przez ten czas,ze oczom nie wierzylam jak ja zobaczylam (dziewczynka zawsze
        okraglejsza, a tutaj patyk).
        Oni w tej chwili sa w trakcie rozwodu,dzieci sa z ojcem (nawet jej rodzice byli
        za tym,zeby to ojciec zajmowal sie dziecmi).

        Masz dobry kontakt z matka synowej,to z nia wymieniaj uwagi i starajcie sie miec
        dziewczyne na oku.A przede wszystkim wnuki.
    • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 21:44
      Ale co Cię obchodzi, czy synowa gotuje, czy nie? Zajmij się, kobieto, swoim
      życiem. A poza tym, dlaczego w takim razie nie nauczyłaś swojego syna gotować?
      Liczyłaś na to, że znajdzie sobie darmową kucharkę? Widać nie znalazł, to teraz
      musi zarobić na jedzenie w restauracji - albo sam nauczyć się gotować.
      Jeśli chodzi o ciuchowe zakupy synowej - nie twój biznes, nos w sos, babo, a nie
      węszyć innym po portfelu. Nie dawaj im kasy, ale też nie wtrącaj się, bo to nie
      jest sprawa do dyskusji dla ciebie.
    • nataliam2 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 21:47
      Chociaż mój mąż nie wyjechał do pracy za granicę, to tu w Polsce haruje jak wół.
      Ale też nie gotuję, zamawiamy obiady do domu-koszt 23 zł. W sobotę i niedzielę
      jemy w restauracji, co już jest większym kosztem ok 60 zł. Dziecku gotuję 2 razy
      w tygodniu, a tak kupuję gotowe. Na zakupy jadę raz max 2 razy w tygodniu ok 60
      km. Teściowa też ma o to żal, ale nam to nie przeszkadza. A i ma żal że firanek
      w domu nie mamy, tylko rolety (nie znoszę firan) i że zamiast kupić karnisze i
      inne rzeczy do domu (w jednym pokoju wisi jeszcze żarówka) to zbieramy na wczasy
      w Chorwacji. Moją mamę to też boli, ale nam tak dobrze i jesteśmy szczęśliwi.
      Nie wtrącaj się bo najgorzej na tym wyjdziesz.
    • madami Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 22:27
      A syn Szanownej Pani nie może się wziąć za gotowanie??
    • ktosia57 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 15.03.08, 22:55
      daj sobie spokój z synowa ,corki z niej nie z zrobisz,nie pomagaj
      zajmij sie soba,jezeli lubisz gotowac zrob kolacje dla
      kolezanek,teraz taka moda ,ze synowa zawsze zle ocenia tesciowa,a
      syn jak poczuje rogi to moze wyciagnie sam jakies wnioski.Trzymaj
      sie wez na luz
      • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:04
        Wiecie co, ja to jednak będe wredna teściową dla moich przyszłych zięciów.
        Jak to ma byc - wychowuję dzieci, a potem mam udawać, że nie wiedze jak ktoś je
        robi w jajo, wykorzystuje, źle traktuje, że same robią coś głupiego????
        Mam zamiar wszystko to wiedzieć, wiedzieć i mówic im o swoich odczuciach.
        Decyzje oczywiście jako dorosłe osoby będa podejmowac same, ale ja nie mam
        zamiaru nie mówić tego, co widze i czuje, no bo niby dlaczego?
        W tym konkretnym przypadku szlag by mnie trafił - to mój syn gdziś w obcym
        kraju, dalego od dzieci, sam siedzi, a ta pańcia się stroi w fatałaszki za
        cięzko zarobione pieniadze? Może niech on wróci, a ona jedzie gary myc do
        Londka? Powiedziałabym niuni , że to nie fair, a co ona z tym zrobi i co sobie
        by o mnie pomyslała to juz mało ważne.
        • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:11
          Jak ktoś je WYKORZYSTUJE - bo nie podstawia im obiadków pod nos?! Nie żartuj.
          Jak chcesz żeby twoje dzieci miały codziennie domowy obiad, to naucz je gotować
          - proste.
          Aha, wydawanie pieniędzy przez młode małżeństwo też nie jest sprawą teściowej.
          Może mąż jej mówi, żeby sobie poszła kupić coś ładnego?
          • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:21
            Z wykorzystywaniem to było ogólnie, nie do tej konkretnej sytuacji.
            Ja mnóstwo takich "małżeństw" widze dookoła: tatus do pracy za granicą na 15
            lat, a mamuśka sie stroi i szyku zadaje. To jest cholernie nie fair. Co innego
            jak sie pracuje np. na mieszkanie - ale wtedy oboje powinni zacisnąć pasa na
            jakiś czas.


            Posadz drzewo
            Metodapoglądowa
            Murderers
            • kropkacom Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:22
              Rozumiem, ma sobie odmawiać dla idei smile) A mąz za granicą tez ma wolny czas i
              diabli wiedza co robi. O to głowa nie boli?
              • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:26
                A to jesli obydwoje małzonkowie sa w stosunku do siebie nie fair i dobrze im bez
                siebie, ntak sobie żyć "razem, ale na odległośc", to wtedy zupełnie inna
                sytaucja, której ja nie rozumiemwink
                • kropkacom Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:31
                  Możesz nie rozumieć. Faktem jest ze nie widzisz co ten mąż robi za granicą.
                  Widzisz tylko jego żonę i to że próbuje normalnie żyć.
            • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:30
              Tak czy siak, nie teściowej to oceniać. Dlaczego uważasz że to nie fair? Ich
              prywatny układ, że on pracuje a ona wydaje. Wielu mężów uważa żony za swoje
              wizytówki i lubi, jak żonka chodzi ładnie ubrana. A może ona mu np. dobrze robi
              lodzika? wink
              • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:34
                Ale ja nie mówię, że rozkazałabym im to zmienić, zresztą niby jak?
                Ja po prostu nie powstrzymałabym sie przed powiedzeniem im, jak to wyglada z
                mojego punktu widzenia. Tak jak powiedziałabym to przyjaciółce, siostrze itd.
                Dorosłe dziecko tez może robic głupie rzeczy i nie wiedzę powodu, dla którego
                nie miałabym mu tego wytknąć. nawet zdając sobie sprawę z tego, że okreslenie
                "głupie" jest subiektywne.wink
                • kropkacom Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:39
                  Dorosłe dziecko ma prawo robić własne błędy i na nich się uczyć. Tym sie rożni
                  od małego dziecka. Wtrącanie się w czyjeś sprawy może spowodować że więcej
                  zamieszania niż to warte a na końcu do odsuniecie Cię z ich życia. Poczytaj
                  uważnie to forum.
                • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 10:31
                  Ale co to znaczy, jak to wygląda z Twojego punktu widzenia? Że nie gotuje
                  obiadów czy że się lepiej ubiera? A może oboje uzgodnili, że on jedzie do pracy
                  za granicę po to, żeby im obojgu podniósł się standard życia, w tym np. żeby
                  mieć lepsze ciuchy, jadać w restauracji czy wynająć sobie panią do sprzątania?
                  Nie Twoja sprawa jak ktoś inny, dorosły, wydaje swoje (bo rozumiem że w opisanej
                  sytuacji zachodzi wspólnota majątkowa) pieniądze?
                • ewa1125 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 11:12
                  Dlaczego nikt tutaj nie pamieta o dzieciach!Pal licho synowa,niech
                  sobie zyje jak chce,ale jezeli jej zycie odbija sie negatywnie na
                  dzieciach(10mcy i frytki,i co jeszcze,czego tesciowa i mama nie
                  widza?),to chyba lepiej,zeby teraz interweniowala tesciowa,niz za
                  jakis czas policja i MOPS.Z postow,ktore tu czytam,wynika,ze lepiej
                  sie przejmowac obcymi dziecmi,niz wlasnymi wnukami.Wbrew
                  pozorom,moze gdyby bylo wiecej takich wscibskich tesciowych i mam,to
                  moze nie byloby dzieci w beczkach.
                  • moofka Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 17.03.08, 14:01
                    ewa1125 napisała:

                    > Dlaczego nikt tutaj nie pamieta o dzieciach!Pal licho synowa,niech
                    > sobie zyje jak chce,ale jezeli jej zycie odbija sie negatywnie na
                    > dzieciach(10mcy i frytki,i co jeszcze,czego tesciowa i mama nie
                    > widza?),to chyba lepiej,zeby teraz interweniowala tesciowa,niz za
                    > jakis czas policja i MOPS.

                    hłe hłe smile
                    o ile dobrze amietam moje dziecko dziesieciomiesieczne lubilo sobie i kotleta
                    wciagnac i watrobke z kasza
                    i pizze i nie gwarantuje, czy juz frytki nie sprobowal tongue_out
                    nie mierzi mnie to jakos szczegolnie zakladajac, ze ni ejest podstawa diety
                    ale gdyby mops i policja mieli zabierac dzieci zywione niezgodnie z tabelami
                    to zapewne malo ktore byloby w domu rodzinnym tongue_out

                    Z postow,ktore tu czytam,wynika,ze lepiej
                    > sie przejmowac obcymi dziecmi,niz wlasnymi wnukami.Wbrew
                    > pozorom,moze gdyby bylo wiecej takich wscibskich tesciowych i mam,to
                    > moze nie byloby dzieci w beczkach.

                    za to wiecej w tych beczkach byloby tesciowych tongue_out
                    .
        • demarta Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 12:23
          dlania, wierzę w to, że wkraczając po raz pierwszy, na świeżo w rolę
          tesciowej tak byś zrobiła. może tylko jeden raz, może dziesięć
          razy... ale nie wierzę, że po pewnym czasie nie spróbowałabyś tego w
          sobie jednak nieco modyfikować. zauważyłabyś moze, że kolejne święta
          nie przychodzą do ciebie nawet na poobiednie ciasto, że coraz
          rzadziej wpadają w wolny weekend, dzwonią coraz rzadziej... bo jeśli
          większość wizyt polegałaby na wysłuchiwaniu co ci się w nich nie
          podoba, zaczęli by od ciebie uciekać. biorę pod uwagę opcję, że
          twoje córy stworzyłyby takie związki niezależne, bo są i takie
          mamozależne do grobowej deski, ale takim to mama i jej krytyka
          raczej nie przeszkadzają.
          poza tym każdy człowiek ma na koncie swoje własne głupotki i ich
          efekty. jedni wpadli w głupkowaty wir wyjeżdżając na studia, inni do
          pracy do sąsiedniego miasta... ja po swoich własnoręcznie
          wymodzonych głupotach wiem, że one nauczyły mnie czegoś w
          pożytecznego w życiu najszybciej i najbardziej. gdyby wtedy stała
          nade mną mama i kontrolowałaby mnie, zebym żadnej głupoty jednak nie
          zrobiła, to nie wiem czy nieświadomie jej tylko na złość nie
          zrobiłabym sobie jakiejś porządnej krzywdy. czasami lepiej jest
          przymknąć oczy, udawać, ze się nie widzi, ze młody człowiek do
          pewnych rzeczy doszedł sam. tak przecież zbiera się doświadczenie
          zyciowe. nie da się słuchać opowiadań mamy o przypadkach różnych,
          żeby wiedzieć jak tych złych uniknąć.

          wracając do twojej wypowiedzi jest jeszcze jedna rzecz. mówiąc można
          przekazywać treści wszelkiej maści, na milion sposobów. jakoś
          dziwnie mam wrazenie, że to bardzo istotny szczegół podczas tego
          typu rozmów. jedni umieliby zrobić to taktownie, nie obrażając,
          inni za chiny się tego nie nauczą i co by nie powiedzieli, brzmi to
          jak zarzut, wyrzut i wszystko co najgorsze... jeśli więc naprawdę
          masz zamiar w przyszłości ingerować w codzienność twoich córek, to
          jestem raczej spokojna, że będziesz umiała na to znaleźć sposób
          optymalny, ale wszyscy tego nie potrafią, niestety wink)
          • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 14:47
            Hie, hie.... Na razie to sobie w ogóle nie wyobrażam sytuacji że moje córeczki
            mogłyby zrobić cos niemądrego (oczywiście z mojego punktu wiedzenia
            niemadrego)wink Ale mam jeszcze kilka naście lat na dorastanie do roli teściowejwink
            Ta forma jest tu [pewnie zasadnicza, mozna powiedzieć do syna: "Patrz, jaka se
            Antek znalazł fajną żonę, gotuje, pracuje zawodowo, a Twoja to tylko na kase
            czeka" a mozna "Ja bym chyba wolała w takiej sytuacji zacisnąć pasa, żeby
            szybciej być razem, ale to oczywiście wasze zycie.
            Nie rozumiem jednak takiej nagodni i wymogu, że teściowa ma siedzieć cicho. Z
            tego co piszecie (nie "Wy -Demarto", tylko Wy - foremkiwink)
            wynika, że teściowa ma mniejsze prawo wyrazić swoje zdanie na temat życia syna
            niż na temat sąsiadki, sklepowej czy obcej baby z forum!!! Kurka, przeciez tu
            nie chodzi o ustawianie życia dziecka po swojemu, tylko o podzielenie sie
            opinią! To co, lepiej udawać że wszystko ok, grać zadowolona i zawsze milusią
            babcię?
            I jeszcze raz wracając do autorki wątku: skończ z karmieniem dzieci i dawaniem
            jej kasy, bo tylko utwierdzasz dziewczynę w tym, że to jej sie należy.
            • demarta Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 16:24
              > Nie rozumiem jednak takiej nagodni i wymogu, że teściowa ma
              siedzieć cicho. Z tego co piszecie (nie "Wy -Demarto", tylko Wy -
              foremkiwink)wynika, że teściowa ma mniejsze prawo wyrazić swoje
              zdanie na temat życia syna niż na temat sąsiadki, sklepowej czy
              obcej baby z forum!!!

              obiektywnie na to patrząc... no faktycznie, bzdurnie to wygląda i
              nie powinno tak być...?
              a subiektywnie rzecz biorąc, niestety tak sobie to wyobrażam. i może
              niesłusznie przenoszę takie poczucie na inne synowe, teściowe,
              zieciów itd. a wynika to u mnie z dwóch rzeczy:

              1) pamiętam dobrze czasy małżeństw moich wujków i ciotek, pamiętam
              też zachowania mojej babci w roli teściowej i mamy. najstarszy syn
              wyprowadził się, żeby zamieszkać razem ze swoją rodziną niedaleko
              babci. babcia krytykowała ich non stop. większość rzeczy jej się nie
              podobało. nie tak dzieckiem się zajmowali, za małe mieli mieszkanie,
              ona (synowa)zawsze była nie taka jak babcia by chciała. starsza
              córka wyszła za mąż, też zamieszkała w tym samym mieście co babcia,
              babcia bywała u niej niemal codziennie. a to pomagała przy dziecku,
              a to przxynosiła coś do jedzenia, chcac nie chcąc zawsze zauważała
              jak działo się coś nie tak i reagowała. młodszy syn ożenił się w
              ogóle z kompletnie nie taką wg babci. babcia szlochała, a całe
              rodzeństwo mnożyło przykłady jej nieróbstwa, lenistwa
              i "nietakości". bo nie gotuje, bo dzieci niedomyte, bo syf w
              mieszkaniu, a ta nie pracuje, potem źle, bo pracuje, ale zagranicą,
              biedny synuś wychudł, pewnie ona mu jeść nie daje itd itp. synuś
              niewiele myśląc wyjechał z miasta, w którym mieszkała babcia
              kilkaset km dalej i mieszka tam do dziś.
              małżeństwo pierwszego syna skończyło się rozwodem. pierwszej córki
              też. drugi syn jest do dzisiaj tym samym mężem tej samej żony, nadal
              mają syf w mieszkaniu i nieczęsto gotują, ale są posiadaczami
              najszczęśliwszych i najbardziej uśmiechniętych dzieci na świecie. i
              wg mnie to sama babcia powinna brać z nich przykład! znając życie i
              babci i jej syna uwazam, że po prostu wygłupiła się nie raz ze
              swoimi radami, a oni dzięki temu, że je zignorowali wyszli na tym
              niejednokrotnie dobrze.

              2) dobre rady od każdego? nie, nie i jeszcze raz nie! w moim
              osobistym życiu ani teściowa, ani moja mama nie są dla mnie
              autorytetami. znając ich życiowe decyzje podejmowane wtedy, jak
              były na tym etapie życia, na którym ja się aktualnie znajduję nie
              jestem w stanie przejąć się żadną dobrą radą w ich wykonaniu.
              dlatego bardziej mnie nimi irytują niż mi pomagają. moja mama ma
              tego świadomość i dlatego nie wychodzi przed szereg. a jak chcę od
              niej rady, to dzwonię do niej, pytam i dostaję odpowiedź. teściowa
              zaś radzi mi tak, jakbym wychowywała dziecko w czasach prl-u. nie
              potrafi wziąć pod uwagę, ze wiele rzeczy się zmieniło przez te 30
              lat. pomijam fakt, że najlepsza radą dla nas był nakaz mieszkania z
              nią, bo ona nie po to syna rodziła, żeby teraz on się od niej
              wyprowadzał. uważam więc, że nie każda rada dawana w dobrej intencji
              jest tą dobrą w rzeczywistości. bo niektórymi dobrymi radami to
              można kogoś o zawał serca przyprawić.

              jedno czego nie powinnam robić, to nie powinnam przenosić mojego
              podejścia do tego tematu na wszystkie przypadki. ale jakoś nie umiem
              się pozbyć subiektywizmu w tej materii. w przypadku autorki wątku
              rozdrażniło mnie to, że ona tych dzieci jedzacych frytki nie
              widziała, ale robi z tego problem. równie dobrze synową na zakupach
              mogła widzieć raz na miesiąc, a że zdarzyło się to trzy miesiące pod
              rząd, to też problem. zaprasza na obiady, a potem pisze na
              forum "jak on przyjeżdża, to wtedy do mnie na obiadki chodzą" -
              brzmi jak zarzut, pretensja, więc po co zaprasza? ktos o takim
              podejściu naprawdę powinien jak najmniej zajmować się życiem syna i
              synowej.
              • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 18:08
                Ok, ok.
                Rozumiem, że czasem takiej teściowej, mimo dobrych chęci, trudno wystopować.
                To ujme to inaczej: moja synowa bedzie wiedziec, jakie ja mam poglady - o ile ja
                to będzie interesować. Tak jak ja wiem, jakie ma moja. Czasem się na nią
                złoszczę, ale przynajmniej sytuacja jest klarowna, nikt nic nie musi udawać (no,
                może czasem ja).
                Inna sprawa, że moja teściowa toby akurat chciała, żebym ja wydawała kase na
                ciuchy i kosmetykiwink A gotowac sama nie potrafi, więc mnie w pełni rozumiewink
                • demarta Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 18:22
                  masz racje z tym, że dobrze jest znać ogólnie zapatrywania na różne
                  sprawy swoje, swojej mamy, swojej teściowej, natomiast
                  konfrontowanie ich to już ryzykowna rzecz jest. gdybym miała naturę
                  dyplomaty, może jakoś bym się może i konfrontowała, ale niestety?/na
                  szczęście? nie mam wink))
        • salommea Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 17.03.08, 15:15
          zgadzam się.
          Raz - nie wyobrażam sobie, żeby ktoś robił z mojego dziecka kozła
          ofiarnego nawet jak będzie dorosłe (teraz ma 1,5 roku)
          dwa - jak mozna nie dbać o to, jak się dziecko odżywia - przecież to
          wpływa na jego rozwój. Rozumiem, ze ktoś moze nie lubić gotować, ale
          jak się ma dzieci, to powinno się o nie dbać. Mogła się dziewczyna
          wczesniej zastanowić, czy woli chodzenie po sklepach i obiadki na
          mieście czy posiadanie dzieci i odpowiedzialność za nie.
          trzy - najłatwiej jest powiedzieć, zeby sobie autorka wątku dała
          spokój, zajęła się własnymi sprawami. Dla mnie to co napisała jest
          przejawem troski o wnuki i o ich rozwój.
          Proponuję porozmawiać z mamą synowej i ustalić może coś wspólnie a
          później porozmawiać w trójkę z synową i jej mamą. Moze to coś da.
          Podkreśl dobro dzieci w tym wszystkim.
          A jak synowa chce, to może jeść te swoje fastfoody i inne paskudztwa
          na zdrowie. byle by dzieci w to nie wciągała.
          pozdrawiam
    • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:07
      Co do gotowania: ja tez nie umiem ani i nie lubie gotować, ale bez jaj, makaron
      z warzywami czy ziemniaki z mielonymi to jest 20 minut roboty i nawet zupełny
      kulinarny debil - jak ja - sobie z tym poradzi.
      Przyznaję, że moja mama często podrzuca nam paczki z obiadami (zamrożone
      pierogi, gołąbki), ale z własnej woli i jestem jej za to bardzo wdzięczna.
      A z dawaniem kasy absolutnie skończ!
      • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:14
        "Co do gotowania: ja tez nie umiem ani i nie lubie gotować, ale bez jaj, makaron
        z warzywami czy ziemniaki z mielonymi to jest 20 minut roboty i nawet zupełny
        kulinarny debil - jak ja - sobie z tym poradzi."

        Super, w takim razie na pewno synuś autorki wątku też sobie poradzi. Jestem
        pewna, że z przyjemnością posłucha rad mamusi jak ugotować makaron i podsmażyć
        mielone.
        • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:24
          Pewnie że sobie poradzi, tylko co z tego: ma pakować te obiadki w paczki i
          dzieciom do Polski wysyłać?
          • pasjonata17 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:42
            kochane, nie dezawuujcie frytek, nie mówcie że to fast food, moje
            dzieci nie lubią frytek mrozonych a robionych tak naprawdę z mąki
            ziemniaczanej, ja niestety muszę osobiście pokroić ziemniaczki na
            równe paseczki i usmażyć (a to przecież tylko część posiłku) ale o
            mnie też się mówi, że nie umiem gotować ...
            a tak na poważnie, to rozumiem, że synowa Bianki nie pracuje, nigdy
            nie zrozumiem jak od kobiety pracującej można wymagać gotowania
          • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 10:33
            Niekoniecznie, może natomiast wziąć się za gotowanie i gotować w czasie swoich
            przyjazdów. Zawsze to coś. No i może ugotować na zapas i zamrozić w porcjach na
            czas swojego wyjazdu - wiele kobiet tak robi.
    • dlania Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:35
      Nie rozumiem, bo osobiście nie rozumiem małżeństw na odległośc. Nigdy bym się na
      takie nie zgodziła.
      Choć wiem, że takich jest bardzo wiele. I wiem też, jak wiele z nich sie rozpada.
      • kropkacom Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:42
        A jak wiele rozpada sie małżeństw gdzie oboje są non stop razem?
        • verdana Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 09:48
          A najwiecej rozpada sie takich, gdzie teściowa wie lepiej, jak
          małżeństwo powinno zyć. I powie to im - dla ich dobra - bo nawet nie
          przychodzi jej do glowy, ze mozna zyc w różny sposób.
          Wtraca się, juszi, krytykuje - a potem dziwi się, ze małżenstwo się
          rozpada....
          • croyance Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 19.03.08, 13:01
            W dodatku a priori zaklada brak komunikacji miedzy mezem, a zona;
            wtedy krotka droga do 'jak ja mu nie powiem, to biedak sie nigdy nie
            dowie' tongue_out
            Bo wiadomo, ze nikt nie zrozumie chlopa lepiej, jak mamusia ...
      • gardeniaa Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 11:03
        dlania napisała:

        > Nie rozumiem, bo osobiście nie rozumiem małżeństw na odległośc. Nigdy bym się n
        > a
        > takie nie zgodziła.

        myslę podobnie
        zrobiłabym wszystko, aby zapobiec takej sytuacji

        rozłąka zwłaszcza dla młodych małżeństw jest zabójcza
        w moim niedalekim sąsiedztwie jest trochę podobna sytuacja jaką opisuje autorka
        wątku z tym, że to dziewczyna pracuje za granicą już 4-ty rok, małżonek jej nie
        pracuje, zaniedbuje dziecko, wciąż piwkuje z bandą oszołomów pod sklepem,
        rozbudowa domu jak wyglądała 4 lata temu tak wygląda dziś
        na jej miejscu już dawno bym wróciła do kraju i pognała nieroba do roboty
        synowa autorki troche mi przypomina tego gościa, to już taki wygodniasty typ
    • kulabianka nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 09:53
      Już nie chodzi o nią czy o syna-chodzi mi o moje wnuki!
      Jak dziecko które zjada takie "śmieci" ma być zdrowe i dobrze się rozwijać?
      Nie nie uważam że to nie mój problem i nie moja sprawa!
      Przecież przez to że ona tak sobie szaleje z pieniędzmi-oddala się możliwość
      powrotu mojego syna tu do Polski!
      On Inżynier na wyższym stanowisku musiał emigrować-i Wy mi mówicie że to nie
      moja sprawa?!
      Syn nie wie jak jest gdyż, jak pisałam-gdy przyjeżdża chodzą do mnie jeść (na co
      synowa się godzi-wiadomo,nie wyda samą siebie).
      Syn umie gotować i to bardzo dobrze (mój mąż jest zawodowym kucharzem, więc mu
      pokazał co nie co), ale gdy przyjedzie to na tydzień odpoczynku i pobytu z
      dziećmi-rodziną, więc synowa zakrywa się tym że chodzą do mnie-bo skoro i tak
      gotuję...
      Pisząc ten post- chciałam prosić o rady, jak delikatnie mam synowi powiedzieć co
      się dzieje gdy go nie ma, jak mam mu to wyjaśnić bez ranienia czyiś uczuć?
      Myślałam o tym aby porozmawiać z nimi dwojga, ale nie chcę aby wyszła z tego
      jakaś awantura.Jesteśmy osobami spokojnymi i staramy się być wyrozumiałymi.
      Nie wiem dlaczego tak bardzo często mówicie o tym jak to nienawidzicie swoich
      teściowych-skoro są dwie strony medalu,prawda?
      Ja jestem na to przykładem-że teściowa to samo zło,hm?
      Dziękuję za rady.
      Bianka.
      P.S:Jeśli chodzi o matkę synowej-ona wie co się dzieje, i tego nie pochwala-ale
      na pomoc nie mogę liczyć,gdyż ona nie chce się wtrącać.Ja nie potrafię być taka
      obojętna.
      • kropkacom Re: nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 09:59
        Chodzi Ci tylko o żywienie dzieci przez synową? Nie przesadzasz aby? Co do
        pieniędzy, to czy wiesz jaki mają układ jeżeli o ich wydawanie chodzi?
      • chicarica Re: nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 10:36
        I słusznie kobieta robi, ty też się nie wtrącaj. Spokojna - ale nos wetknie, hm?
        Co do tego czy syn musiał emigrować - to była ich decyzja, nic ci do niej. I nie
        do końca rozumiem co to znaczy - ona tak sobie szaleje z pieniędzmi. Szczerze,
        to gdyby mi teściowa zaczynała dyktować co ja mam zrobić z pieniędzmi, to szybko
        w krótkich żołnierskich słowach wytłumaczyłabym jej czym ma się zająć.
        • ewa1125 Re: nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 11:18
          Juz to pisalam,jak myslisz do kogo sie zwroci synowa,jak jej
          zabraknie zagranicznych pieniedzy meza.I pewnie twoja rada
          brzmialaby 'nie pozyczaj',jasne,ale tu sa jeszcze dzieci.Gdyby
          synowa byla bezdzietna,mozna ja olac,ale co z wnukami?Maja
          cierpiec,bo synowa ookazala sie niezaradna?
          • chicarica Re: nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 16:54
            Nie. Zwyczajnie pozwolić ludziom żeby sobie swoje własne życie urządzali po
            swojemu.
      • limonka_3 Re: nie potrafię tego tak zostawić.. 16.03.08, 17:40
        A może...
        Jeśli synowa z wnukami mieszka blisko - mogłybyscie zaciesnic
        kontakty i czasciej sie spotykac na domowych obiadkach? Może razem
        cos ugotujecie? Czegos sie od ciebie nauczy. Jeśli istotna jest
        strona finansowa - to zrozumiałe, możecie sie umówić że syn będzie
        za te obiady przelewał knkretną sumę na twoje konto...

        Przemyśl to.

        Gdyby mój mąż wyjechał a nie radziłabym sobie z gotowaniem dla
        dzieci - przyjęłabym taką propozycję. Przynajmniej raz w tygodniu???
    • kulabianka synowa NIE pracuje! 16.03.08, 09:56
      • kropkacom Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 10:00
        Wiele kobiet nie pracuje zawodowo.
        • kulabianka Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:11
          nie mam nic przeciwko temu, że nie pracuje.
          Cieszę się że zajmuje się maluszkami i poświęca im potrzebna uwagę.
          Napisałam "nie pracuje" bo wiele z Was o to pytało.
      • chicarica Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 10:36
        Pracuje, zajmuje się dziećmi.
        • verdana Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:00
          A co ma kupowanie ubrań przez synową do zywienia dzieci?
          I chyba cos jest nie tak z synem, skoro on sam nie widzi, ze dzieci
          sa nieprawidlowo zywione i zaniedbane. Moze był źle wychowany?
        • kropkacom Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:00
          Napisałam że nie pracują zawodowo smile
          • bea.bea Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:10
            no cóż, jak mniemam syn twój jest chyba duzym chłopcem już...
            bo jesli miedzy nimi jest 10 lat róznicy to w najgorszym wypadku ma ona 18 on
            28...ale piszesz ze mają dzieci...wiec mozemy zalożyc ona 20 on 30....

            jak mialam ja 20 lat to sie wynioslam z domu i mama nie mogła mi juz swoich
            teori wtlaczac do głowy..smile...
            jak miałam lat 30...to bym sie obsmiala gdyby mi morały prawiono...

            odpuśc sobie...

            podejzewam cie raczej jako niezła prowokatorke forumowa , niz teściową..smile

            ale wniosek z tego płynie jeden i ty jako osoba dorosla powinnaś zdawac sobie z
            tego sprawe...
            kazdy tak sie wyspi jak sobie posciele....
            i kazdy uczy sie na swoich błedach...

            • bea.bea Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:13
              ...powiem jeszcze tak....smile)

              spotkały se dwie kobiety ...i jedna druga pyta...jak sie twoim dzieciom ułożyło..?

              a wiesz mój syn to strasznie trafił...ona nie pracuje, nic w domu nie robi, a on
              zasuwac musi....

              ale za to córka trafiła nixle....smile
              nie musi pracowac , nic nie musi robic w domu...jej mąz na wszystko zarobi..smile

              to tak z synkami jest..smile
            • kulabianka Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:14
              oczywiście masz rację bea.bea, ale jak mogę być obojętna na to?Syn pracuje
              daleko od rodziny a ona nawet nie udaje że jej ten stan rzeczy nie pasuje.
              Rani mnie to że trafił na materialistkę!
              I tu chyba cały mój problem sad
              • bea.bea Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:21
                widziały gały co brały..smile..
                widza z kim zyja..bo nie podejzewam ,ze facet wlasnej kasy nie liczy...wiec wie
                na co ona wydaje...bo tony ciuchów nie da sie ukryc....

                wiec zyja w układzie który im pasuje....

                to ze serce cie boli...trudno...wiem,ze to żadna rada...ale nie ma co tu radzic...

                to,ze ktos zyje zupelnie inaczej niz my...to ze wazne sa dla niego inne
                wartosci...nie znaczy, że nie jest z tym szczęśliwy....

                odetnij pepowine wkońcu...i zacznij zyc wlasnym zyciem...a jak przyjdzie sie
                wyplakac pogłaszcz...zrozum...ale nigdy nie mów.." a nie mówiłam"..smile

                jak będzie chciec rady...poradź...ale nie wychodź przed szereg..


              • chicarica Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 16:58
                Jeszcze raz powtarzam: to że syn pracuje za granicą to ustalenie tylko i
                wyłącznie pomiędzy nimi dwojgiem, nic ci do tego.
                Rozumiem, że powinna przywdziać kir żałobny, bo mąż za granicą? Bez przesady.
                Wygląda na to, że jesteś jedyną osobą, której sytuacja nie pasuje, więc musisz
                się pogodzić z tym, że nie ty w tej sprawie decydujesz i nikt nie musi ci się
                tłumaczyć że kupił sobie bluzkę a dzieciom pizzę. Zajmij się, kobieto, swoim
                życiem, a nie synowej po garach i garderobie węszysz.
          • gabrielle76 KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 16.03.08, 11:12
            Sama jestem synowa i wiem jak teściowe potrafią wkurzyć. Skoro synowa Bianki nie
            pracuje i niby zajmuje sie dziećmi to powinna gotowac!! dla dzieci obiad to
            podstawa, nie musi byc super kucharką robic wymyślnych obiadów ale bez przesady,
            co to za matka co obiadu dziecku nie ugotuje siedząc cały dzień w domu.
            Wydawanie kasy na ciuchy to juz jej sprawa, ale z jedzeniem to przegina, dla
            dzieci prawidłowa dieta jest bardzo ważna, chyba ona po to nie pracuje żeby sie
            zająć dziećmi prawda???
            • kulabianka Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 16.03.08, 11:20
              właśnie o to mi chodzi.
              Dobry obiad i troszeczkę posprzątane mieszkanie, to przecież nie dużo.
              Ja sama miałam 3 synów, i nie pracowałam, aż najmłodszy nie ukończył 10 lat.
              Potrafiłam sobie poradzić,ale i też potrafiłam o pomoc poprosić.
              Jak można dzieci zaciągać do knajp,wydawać mnóstwo pieniędzy na ubrania i zapraszanie koleżanek do restauracji (oczywiście ona stawia),pożyczanie znajomym pieniędzy, którym nie zawsze przypomina się o zwrocie.
              Na koniec przyjść do mnie i opowiadać o tym-jakby to było coś chlubnego i warte pochwały!
              Jej się chyba priorytety poprzestawiały i ja nie potrafię tego przemilczeć!
              Dziękuję.
              Bianka
              • gabrielle76 Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 16.03.08, 11:24
                O rany nie wiem ile Twoja synowa ma lat ale ja mam 31 lat, trójkę dzieci i włos
                mi się jeży jak czytam co ona wyprawia. Jest kompletnie nieodpowiedzialna i nie
                dorosła do założenia rodziny, widze ze nie przeszkadza jej brak męa tylko liczy
                sie kasa. Porozmawiaj z synem niech on coś z tym zrobi, porozmawiaj tez z jej
                matką niech jakoś na nią wpłynie, sama nic jej nie mów żeby nie wyjść na złą
                teściową. Jesli chodzi o zapraszanie na obiady to ktoś tu dał dobry pomysł żeby
                za kazdym razem serwować frytki, dzieciom ugotuj oddzielnie obiadek a dla
                dorosłych frytki, moze cos pojmie.
              • nataliam2 Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 16.03.08, 16:11
                Boże jak słyszę takie gadanie to mnie trafia. Mamusi synek musi mieć
                posprzątane, uprane i wyprasowane. ja jestem żoną od 2 lat, mamy synka, pierze
                pralka, zmywa zmywarka, obiady kupujemy, ubrań nie prasujemy a synek je
                słoiczki. Czasem zje coś nie zdrowego. Ma 15 miesięcy a mąż mu ostatnio chipsy
                dawał (pisałam o tym na forum) to mnie dziewczyny opierniczyły, że mam przestać
                panikować i że dziecko od tego nie umiera. Sprzątamy oboje, mąż po pracy myje
                okna, podłogi itd. Moja teściowa też się wtrącała, że jej synek okna myje,
                pranie składa (rzadko ale sie zdarzy) a ja nie pracuję wstaję o 10 max 11 i nie
                mogę mu obiadku ugotować. Przyznam się, nie chce mi się.
                Ale u nas nie ma problemu, uzgodniliśmy to przed ślubem, że albo będziemy razem
                stać przy garach albo nie będę gotować. Mężowi to nie przeszkadza i faktycznie
                zamiast wracać o 1 w nocy do domu mógłby np.(rzadko, ale czasem się zdarzy,
                zwłaszcza przed świętami kiedy ma masę zleceń) o 18 gdybyśmy nie żyli jak
                pączki w maśle. Ale my lubimy takie życie, nam to pasuje. Dziecko jest czyste,
                najedzone, zadbane.
                Teściowa też non stop krytykuje, że dziecku za drogie ciuszki kupuję i sobie też
                np adidasy 150 zł, fakt na rok albo pół. sobie kupiłam płaszcz za 800 zł. No
                drogi ale mąż sie uparł i kiedyś pokazałam mu go na wystawie i kupił mi w
                prezencie. Niestety teściowa metkę widziała i myślałam że padnie trupem. Mąż nie
                musiałby tak długo pracować, ale co z tego skoro on sam nie lubi jak nasz syn ma
                coś takiego co mają inne dzieci. Mi czasem to przeszkadza, ale przyzwyczaiłam
                sie do tego. Mąż uważa że ja i syn jesteśmy jego wizytówkami (ktoś już to tu
                napisał).
                Teściowa też ma pretensje, ze sama na uczelnie nie pojadę (ok 60 km) tylko mąż
                mnie zawozi, wraca do domu a potem po mnie jedzie i fakt paliwa trochę idzie ale
                tak nam lepiej.
                Wiecie co, jak ciągle słyszymy krytykę to nie odwiedzamy teściów przez miesiąc
                albo dwa, i już jest na chwilę spokój.
                Daj sobie spokój. Po co masz denerwować syna, synową i samą siebie. Nie wiesz
                jaki jest między nimi układ.
                • ania1212ela Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 19.03.08, 12:15
                  Nataliam 2
                  Współczuję Twojemu mężowi. Ciekawe jak szybko będzie miał dość
                  takiego układu. Ty wstajesz o godzinie 11, a mąż po przyjściu z
                  pracy myje podłogi? Jesteś patentowanym leniem. Na razie jest Wam
                  dobrze ale pamiętaj, że nawet ślepo kochający mąż kiedyś przejrzy na
                  oczy. Czy Ty go nie kochasz, że musi po pracy myć okna kiedy sama
                  przeleniuchowałaś czas kiedy spokojnie mogłaś to zrobić?
                  • nataliam2 Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 19.03.08, 13:09
                    Ja wstaję o 11 a on o 10. Wielka mi różnica.
                    Nie codziennie myje te podłogi, napisałam że czasem się zdarzy. Ale jak nie myje
                    podłóg to np. złoży pranie, odkurzy, no nie wiem jak to napisać, po prostu zrobi
                    coś w domu. Co do okien lubi je myć, nie znosi kiedy ja to robię, woli sam
                    (zazwyczaj myje okna 3 razy do roku). Pod naszym mieszkaniem są 2 sklepy
                    (teściowej) i tam też myje okna. Lubi to i sam się do tego przyznaje.
                    Kocham mojego męża, taki mamy układ i obojgu nam to pasuje.
                    • ania1212ela Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 21.03.08, 14:36
                      Jeżeli myje okna bo lubi to zwracam hunor i zazdroszczę, złoto nie
                      facet.
              • anusia29 Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 18.03.08, 10:47
                a skąd wiesz, że ona stawia????!!!! śledzisz ją czy co???!!!
                • ja_inaczej gdybys przeczytała to bys wiedziala 18.03.08, 10:54
                  Ze autorka pisze iz synowa sama chwali sie jej z swego rozpasania
                  finansowego.POzyczek udzielanych wypadow do knajp oraz wielkich
                  zakupow.
                  • chicarica Re: gdybys przeczytała to bys wiedziala 18.03.08, 10:58
                    Podejrzewam, że dla mojej teściowej to, że kupuję sobie buty za 200 zł czy
                    spodnie za 150 oraz że zawsze tankuję do pełna i wszędzie jeżdżę samochodem też
                    byłoby "rozpasaniem finansowym". Zatem rozpasanie finansowe to rzecz względna.
                  • chicarica Re: gdybys przeczytała to bys wiedziala 18.03.08, 10:59
                    PS. Bersi, ty tak zawsze w wątkach o teściowych? O shit, chłopie, musisz mieć z
                    tym spory problem wink
            • gardeniaa Re: KulaBianka ma rację!!!!!!!!!! 16.03.08, 11:22
              podzielam twoje zdanie Gabrielle jeśli chodzi o żywienie dzieci
          • hermiona37 Re: synowa NIE pracuje! 16.03.08, 11:16
            Wiecie co nie chce mi się wierzyć w to że wszystkie z was które mają synów uczą
            ich gotowaniasmile
            I nie wierzę,że kiedy zostaniecie teściowymi będziecie ze spokojem patrzyły na
            to co się dzieje w małżeństwie waszych synów.Zwłaszcza na to,że synowej się nie
            chce gotować i wasze wnuki karmi frytkamisad
            Każdemu w takiej sytuacji wątroba bedzie gniłasad

            Kulebianko-ja uważam,że ty niewiele możesz zmienić w tej sytuacji,powinnaś
            rozmawiać z matką synowej i to ona powinna na nią wpłynąć, a póki co to
            zapraszać syna z dziećmi na obiady do siebiesmile
            No mozesz jeszcze zacząć uczyć syna gotowaniasmile
            • nchyb ja nie uczę... 17.03.08, 13:32
              > Wiecie co nie chce mi się wierzyć w to że wszystkie z was które
              mają synów uczą
              > ich gotowaniasmile


              po prostu każę im robić sobie jeść samym, kiedy mi się nie chce
              robić. Metodą prób i błędów coraz lepiej im idzie. Czaem we dwóch,
              gdy ja jestem padnięta, przygotowuję jedzenie nie tylko dla siebie,
              ale i dla mnie. To pewnie i żonom pomogą w przyszłości.
              Ale mają dobry przykład w domu. Widzą, że mąż też czasem robi sobie
              i nam jedzenie...
            • moofka Re: synowa NIE pracuje! 17.03.08, 14:14
              > Kulebianko-ja uważam,że ty niewiele możesz zmienić w tej sytuacji,powinnaś
              > rozmawiać z matką synowej i to ona powinna na nią wpłynąć, a póki co to
              > zapraszać syna z dziećmi na obiady do siebiesmile
              > No mozesz jeszcze zacząć uczyć syna gotowaniasmile

              no chwilka, ale syna nie ma
              tu jest inny problem
              syn nawet nie ma wplywu na to jak na codzien zywione, pilegnowane i wychowywane
              sa jego dzieci
              bo syn jest za granica, gdzie pewnie ciezo pracuje
              jesli on sam dzwiga ciezar utzrymania rodziny ma prawo oczkiwac, ze zona zajmie
              sie dziecmi jak nalezy
              mnie frytki raz na jakis czas, czy kebab na telefon od okazji nie gorsza
              ale matka powinna dzieci zywic nalezycie
              i jezeli chlop tyra na obczyznie, zeby starczylo na podstawowe rzeczy to
              pohamowac apetyty na markowe ciuchy
              albo jechac do niego wraz z dziecmi
              cala sytuacja jest chora
              skoro nie musi tu siedziec, nie ma tu aplikacji, specjalizacji, studiow, kariery
              grzyb jeden wie czego, niech zwija dzieci i jedzie do meza
              • demarta Re: synowa NIE pracuje! 17.03.08, 14:22
                tak, a kulabianka wsadzi samą siebie do jednej z walizek synowej i
                będzie ją dalej tropić tylko zagranicą. bo jak tu zostanie, to
                dopiero sobie pierdół nawyobraża odnośnie ich trybu życia i jeszcze
                gotowa interpol za nimi wysłać tongue_out
                • moofka Re: synowa NIE pracuje! 17.03.08, 14:35
                  nie sadze smile
                  tu widze, ze ja serce boli dlatego wlasnie, ze syn choc bardzo sie stara nie
                  moze miec wplywu na to co sie dzieje
                  co innego, kiedy malzenstwo na miejscu razem wyprawia co im pasuje
                  z lozka nie wychodzi, a zywi sie wietkongami o smaku krewetek
                  wtedy mamusi nic do tego
                  ludzie dorosli, decyzje swiadome
                  tu syn wyjechal, bo bylo krucho
                  a ona przezera kase niezdrowo i wywala na ciuchy, na ktore ich de facto nie stac
                  oczywiscie nic nikomu do tego kto i jak wydaje zarobione przez siebie pieniadze
                  tyle, ze dla mnie emigracja zarobkowa ma sens wtedy, kiedy chlop jedzie tyra
                  wciaga chleb ze smalcem, zeby za zarobione pieniadze jak najszybciej wrocic i
                  cos poprawic, zainwestowac czy cholera wie co
                  albo wyjezdza cala rodzina, zeby gdzie indziej probowac szczescia RAZEM, bo
                  prywatnie uwazam, ze rodzina powinna byc razem
                  sytuacja w ktorej on tam sponsoruje jej wysoka stope tu jest idiotyczna i
                  krotkowzroczna
                  ile o tam bedzie, rok dwa trzy dziesiec?
                  kiedys wroci, zrodelko sie zakreci, oszczednosci nie bedzie
                  albo bedzie dzwonil coraz rzadziej i kiedys juz nie wroci,
                  dzieci potrzebuja ojca
                  bardziej niz frytek i mamy w markowych ciuchach
                  • demarta Re: synowa NIE pracuje! 17.03.08, 21:26
                    moofko, wiele racji jest w tym co piszesz. tyle, ze nie jest to
                    jedyna racja, która motywuje ludzi do emigracji. co emigrant to inne
                    wyobrażenia, nadzieje, myśli przewodnie. tak samo jak i relacje w
                    związkach na odległość, jedni gruchną z łoskotem, inni dużo mniej
                    dotkliwie zniosą okres rozłąki. nie ma co wsadzać wszystkich do
                    jednego worka. istnieje też taka mała rymowanka: "chcecie hrabiego,
                    to róbcie na niego". może ona była motywem przewodnim dla tej akurat
                    pary?
    • woman_in_love ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:11
      bo tu wszystkie nastawione przeciw tesciowym.

      Jedyne co mozesz zrobic to porozmawiac z synem i powiedziec mu jak
      wyglada sytuacja. Niech sam zdecyduje co dalej. Albo godzi sie dalej
      na to, albo wraca i pogoni zone do jakies pracy, w zamian za to
      przejmujac czesc opieki nad dzieckiem.
      • kulabianka Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:21
        chcę powiedzieć o tym synowi,ale boję się że będzie jak mówicie: "się wtrąca",
        "mami-synkuje","obgaduje" i jeszcze coś gorszego...
        Nie chcę być w tej sytuacji wrogiem!
        Ja po prostu chcę szczerze pomóc!
        Dziękuję
        Bianka.
        • bea.bea Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:24
          ale pytanie jest jedno...w czym ty chcesz pomóc....

          czy oni pomocy potrzebuja..bo jakoś nie zauważyłam tego...

          moze pomóż tym dwóm pozostałym synom..smile
          • gabrielle76 Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:27
            Bea a dla Ciebie to jest normalne że mąż tyra za granicą a żona szasta kasa i
            jakoś za mężem nie teskni??? A o zaniedbywaniu dzieci nie wspomnę bo nie
            gotowanie im obiadu to zaniedbanie!!
            • bea.bea Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:32
              to nie ma znaczenia ,co ja o tym mysle.....

              i jak ja zyje... jest wielu ludzi którzy żyja inaczej niż ja...jedni lepiej inni
              gorzej...i nic mi do tego....nie ingeruje w ich sprawy...tak jak nie pozwalam
              ingerowac we wlasne zycie...

              we wlasne, które jest diametralnie rózne , niz zycie moich rodziców, i inne niz
              zycie moich teściów....

              wara im od moich drzwi...to przenośnia..smile
              • andaba Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:46
                Mógł sobie syn wybrać - albo starsza i gospodarna, albo młoda laska do zadawania szyku. Wybrał laskę, jego sprawa. Nie każdy ma takie szczęście, jak mój mąż, że ma młodą i gospodarną smile
        • kropkacom Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 11:45
          > Ja po prostu chcę szczerze pomóc!

          Jeśli dzieci nie maja anemii albo otyłości czy innych chorób, kochają dom i
          matkę to zostaw to w spokoju. Możesz stracić zaufanie i miłość syna wtrącaniem
          się. Jeśli syn sam zapyta to szczersze odpowiedz ale sama się nie wtrącaj.
          • marzeka1 Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 12:46
            Wybaczcie, ale wiele z was nie ma racji,napadając na kulebiankę! Jeśli kobieta nie pracuje zawodowo, a jej praca to zajmowanie się domem i dziećmi, to powinna gotować im normalne jedzenie,a nie karmić tzw. śmieciowym żarciem i tyle.Frytki u 10-miesięcznego dziecka I pewnie inne zapychacze, bo szybko, łatwo i bez pracy- to wyrabianie w małym dziecku złych nawyków żywieniowych, otyłość w przyszłości (mam taki przypadek w rodzienie!!).Rady: to niech mąż gotuje,są tu śmieszne, bo mąż tyra na rodzinę daleko od kraju.
            • kol.3 Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 13:37
              W opisie wygląda to tak, że syn tyra za granicą a żona przepuszcza
              jego pieniądze. Czy syn zarabiając za granicą oddaje jej wszystkie
              pieniądze i nie ma zupełnie kontroli nad domowymi finansami? Wątpię.
              Teściowe przeważnie uważają, że synowa to rodzaj 24 godzinnej
              pszczoły robotnicy i uwiera je jeśli tyra tylko 23 godziny na dobę.
              I ta postawa "nie chcę się wtrącać" ale wtrąca się na całego.
              Synowa wychowuje dwoje dzieci, pracy przy dzieciach jest niemało,
              ciekawe czy te frytki to są na porządku dziennym czy były tylko raz,
              dla dzieci są Gerbery, dużo moich koleżnek z nich korzysta i nie
              gotuje i nikt ich od czci i wiary nie odsądza.
              Wydaje mi się że autorka wątku chce kontrolować sytuację w rodzinie
              syna, pod pretekstem pomocy w gotowaniu obiadów chce mieć wgląd w
              życie codzienne rodziny syna, synowa doskonale o tym wie i dlatego
              unika kobiety jak ognia. Znam takie kobiety jak zły szeląg.
            • mammajowa Re: ale nie szukaj tu rady! nie na tym forum! 16.03.08, 14:27
              jakoś mi te frytki tu nie pasują - sama mam 10miesieczniaka i ciężko by to
              odchorował. raczej chyba słoiki by dawała jakby jej się nie chciało nic robić.
              sama też siedzę w domu i z reguły gotuje obiady (czasem jemy u rodziców), ale
              dziecku gotuję.
              co do wydawania koszmarnie dużych pieniędzy na ciuchy tu już nie twoja sprawa.
              wydatki powinni ustalać razem. naprawdę radzę sie nie wtrącać i nie śledzić,
              wiem z autopsji, że to się źle kończy.
    • nenia1 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 15:32
      Jeśli sytuacja jest faktycznie taka jak ją opisujesz, będąc
      na twoim miejscu porozmawiałbym z synem.

      Gdyby okazało się, że syn doskonale zdaje sobie sprawę
      z postępowania żony, akceptuje to co ona robi, nie przeszkadza
      mu sposób w jaki odżywia dzieci, nie pozostanie ci nic innego
      jak pogodzić się z sytuacją.
      Jedyne co możesz wtedy zrobić to skończyć z proszonymi obiadami,
      ewentualnie dokarmiaj tylko wnuki (moja córka uwielbia jedzenie
      u babci) i przestań dawać jej pieniądze, o ile jej postępowanie
      będzie cię dalej drażnić. Nie musisz popierać , czy pomagać
      tuszować czegoś, z czym się nie zgadzasz.

      Uważam, że jeśli podejrzewasz, że syn nie zdaje sobie sprawy
      z faktycznej sytuacji, daje się wykorzystywać, martwisz się
      o niego, masz prawo wyrazić swoje zdanie, oczywiście nie w formie
      ataku i udawadniania jako to jego żona jest straszna, tylko
      w serdecznej rozmowie, wypływającej z troski.
    • limonka_3 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 17:29
      Przemyślałam dzis to, co napisałaś. Sama mam problem z relacjami
      teściowa-jejsyn-ja. Choć wiem, że wszyscy mamy dobre chęci.

      Dobrze wychowałaś dziecko, skoro pozwala żonie na nie gotowanie i
      takie życie jakie prowadzi. Przecież z taką osobą się ożenił! Ją
      pokochał, nie chce jej na siłę zmieniać.

      Nie kłóć się, niczego nie narzucaj, pomagaj jej i wspieraj ale nie
      finansowo, bo wtedy i ona i ty macie poczucie że coś jest ci winna
      za to. A ludzie nie lubią być zależni. Czasem ją pochwal - to często
      jest lepsze niż "dobra-przyjacielska" krytyka.

      Pozdrawiam,
      czyjaś "niedobra" "niewdzięczna" synowa.
      • nenia1 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 18:33
        imonka_3 napisała:

        > Dobrze wychowałaś dziecko, skoro pozwala żonie na nie gotowanie i
        > takie życie jakie prowadzi. Przecież z taką osobą się ożenił! Ją
        > pokochał, nie chce jej na siłę zmieniać.

        Uważasz, że to jest dobre?
        Ja mam córkę, nie syna, i szczerze mówiąc, nie uważałambym, że dobrze wychowałam córkę, gdyby zapieprzała ona za granicą, po to, żeby jej mąż miał tu na markowe ciuchy i codzienne jedzenie
        w knajpach.
    • peresia Re: Rada ks. Tischnera 16.03.08, 18:02
      Przychodzi przyszła teściowa do spowiedzi - jutro ma odbyć się ślub
      jej syna.
      I w konfesjonale prosi księdza o radę: jak być dobrą teściową?
      A ksiądz jej na to: MASZ BYĆ ŚLEPA I GŁUCHA.
      • mara_76 Do kulabianki 16.03.08, 18:13
        Nie czytałam wszystkich wypowiedzi bo mi adrenalina skoczyła. Moim
        zdaniem jesteś b.dobra teściową. Super że interesujesz się co się
        dzieje kiedy nie ma syna, jak zyją Twoje wnuki. Większośc Pań
        wypowiadających się tutaj to totalna pomyłka... Niektóre wypowedzi
        czyatłam z nief\dowierzaniem. Kobiety na mózg wam padło ?! Podobno
        księzniczek coraz mniej na świecie -a tu proszę - co druga to
        królewna, księżniczka. Mąż pracuje za granicą a ona przeciez ciężko
        haruje w domu, po sklepach lata, nie ma czasu biedactwo dzieciom
        ugotować. No pomnik jej jeszcze postawcie!
        • kol.3 Re:mara76 16.03.08, 18:32
          Przede wszystkim nie wierzyłabym w te ciągle frytki i ciągłe
          ekskursje po sklepach.
          Dużo o autorce mówi drugie zdanie jej pierwszego postu.
          Niespotykanie zgodna kobieta.
          • chicarica Re:mara76 16.03.08, 20:37
            O, to, to.
            Pewnie widziała synową ze dwa razy w sklepie i w restauracji i wysnuwa sobie
            głupie wnioski. I nieee, nie, ona jest przecież bardzo życzliwa, to wszystko z
            troski i wcale nie chciałaby być wścibską teściową... wink
    • shamsa Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 18:12
      to jej dzieci, jej malzenstwo i jej sprawa. nie musi lubic gotowac i nie musi
      zdrowo zywic swoich dzieci.

      jedyne co mozesz zrobic to sama gotowac i zapraszac wnuki na obiady, czy cos tam
      im podrzucac o ile ci synowa pozwoli.

      rozumiem, ze cie to boli, mnie tez by bolało, ale to nie jest twoje zycie, zebys
      miala tytul cos zmieniac
      • limonka_3 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 18:16
        Skopiujcie sobie ten wątek gdzies do archiwum i przeczytajcie gdy
        same będziecie teściowymi...... niektórym z was tak łatwo przychodzi
        dawanie nieprzemyslanych rad.
    • eilian Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 20:42
      Twój syn jest dorosły, jak mniemam, prawda? Wobec tego zupełnie nie rozumiem
      Twojego oburzenia zachowaniem synowej. Taką żonę sobie wybrał, widocznie taka mu
      pasuje, a jeśli przestanie pasować, to się z nią rozstanie, ale TO NIE JEST
      TWOJA SPRAWA. Powtarzasz "mój syn to, mój syn tamto", ok, to jest ciągle Twój
      syn, ale nie masz już do niego prawa, w sensie, nie możesz już wpływać na jego
      życie, teraz on jest autonomiczną, dorosłą jednostką, która sama decyduje o
      swoim życiu. Nawet jeśli ma złą żonę, to jest jego i jej sprawa, nie wtrącaj się
      w ich układy.
      • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 22:32
        O, to, to.
        Też mnie to jakoś uderzyło - mój syn i mój syn.
        Im szybciej zrozumiesz, że dla niego teraz najważniejszą rolą życiową jest bycie
        mężem i ojcem, a nie synem, tym lepiej.
        Syn już dorósł, nie potrzebuje mamusinej opieki i czas, droga Bianko, zająć się
        swoim własnym życiem, twoja rola jako matki też już się skończyła.
    • astra-r do autorki watku ! 16.03.08, 22:13
      Bianko, masz wiele rad od młodego pokolenia. Jako teściowa oberwałaś za swoje.
      Proponuję wejdź na inne fora ludzi dojrzałych, którzy "przerabiali" podobne
      tematy. Będziesz mogła porównać opinie.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23923
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29055
      Osobiście uważam, że słusznie się martwisz zaistniałą sytuacją. Dla mnie moje
      dziecko jest ponad wszystko inne i porozmawiałabym z synem spokojnie. Jeżeli on
      jest świadom zachowania żony to sobie daruj wszystkie troski. Niech sobie robią
      co chcą. Zero gotowania, zapraszania na obiadki, dawania pieniędzy. Wnuki mają
      jeszcze jedną babcię i na pewno z głodu nie umrą. Załatw sobie jakiś wyjazd,
      zrelaksuj się i ucz się beztroski od młodych. Powodzenia
    • fajka7 Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 16.03.08, 23:27
      Nie kupuje tej opowiesci w takiej formie o wielkiej krzywdzie syna i
      wnukow, bo sie kupy nie trzyma.
      Co znaczy to oburzenie, ze synowa nie gotuje? Chodzi o to, ze Ty
      lubisz gotowac i nie wyobrazasz sobie, ze mozna inaczej czy co?

      Co masz na mysli mowiac "ciagle widze na zakupach" oraz "drogie
      sklepy"- co to znaczy ciagle i jakie sklepy sa drogie? Co rozumiesz
      przez drogi sklep, mozesz podac nazwe firmy? To sa wszystko bardzo
      wzgledne rzeczy, szczegolnie gdy w gre wchodzi roznica pokolen.

      Co masz na mysli mowiac, ze chetnie gotowalabys dla nich? Chcesz
      powiedziec, ze chcialabys miec codzienny wglad w ich zycie przy
      okazji maminych obiadkow? No to Ci powiem, ze zadna szanujaca sie
      synowa by na to nie poszla bez wyzszej koniecznosci. Syn tez nie.

      Co masz na mysli mowiac o frytkach i niemowleciu? Jak czesto, w
      jakim celu i z jakim skutkiem? Skad wiesz co na codzien je to
      dziecko?

      Napisz list do syna o tym co Cie boli i z gory przepros za wtracanie
      sie w nie swoje sprawy. Ja rozumiem, ze mozna sie martwic, ale z
      tego co tu opisujesz wynika, ze w rodzinie Twojego syna nie musi sie
      dziac nic niepokojacego. Malo prawdopodobne, zeby nie znal stanu
      swojego konta. Bardziej prawdopodobne jest, ze wlasnie po to
      wyjechal, zeby mogli sobie pozwolic na fajne zakupy i jedzenie oraz,
      ze wynagradza zonie rozlake.
      • chicarica Re: nie chcę być wścibską teściową,ale... 17.03.08, 08:28
        No cóż. Ja też nie kupuję.
        Zero konkretów, o mnie samej też można by powiedzieć że ciągle ktoś mnie widuje
        w "drogich sklepach" (dla teściowej to może być np. reserved czy h&m), albo że
        ciągle zamawiam jedzenie albo jem w restauracji (raz czy dwa w tygodniu).
        Zwłaszcza, że teściowa w tym wątku pisze, że sama tego nie widziała - więc co,
        doniosły jej wścibskie sąsiadki czy jak? Co to znaczy, w ogóle nie gotuje? Może
        gotuje ale co któryś dzień, jako utyrana matka dzieciom, bez żadnej pomocy (mąż
        za granicą) ma dość i zamawia żarcie? Też bym się nie zgodziła, żeby mi teściowa
        gotowała na codzień, bo faktycznie byłby to codzienny wgląd w moje życie. Potem
        by mi wyliczała ile sobie bluzek i butów kupiłam.
        Również podejrzewam, że jeśli synowa faktycznie szasta pieniędzmi bez wiedzy
        syna, to syn sam się zorientuje. A bardziej prawdopodobne jest, że ona wcale nie
        szasta, tylko teściowa ją tropi i wysłuchuje plotek na jej temat, resztę
        historii sobie dośpiewuje i chce być tu na miejscu strażniczką interesów i
        portfela syna pod jego nieobecność. Sorry, ale taki obraz wyziera z niektórych
        sformułowań...
    • ja_inaczej Watek dla niewyzytych synowych. 17.03.08, 07:37
      Dostało Ci sie za wszystkie złe forumowe tesciowe.
      No bo dla nich tesciowa ma byc glucha slepa, pomagac przy
      wnukach ,poswiecac im swoj czas , pieniadze,pomagac gdy tylko prosza
      ale bron boze powiedziec co kolwiek a juz konstruktywna krytyka to
      atak na ich odrebnosc. Koszmar. No coz na TYM forum napewno nie
      dostaniesz konstruktywnej porady. Dałas im mozliwosc wyładowania na
      sobie wszelkich zali .Jak to czesc z nich pisała maja na codzien do
      czynienia z TAKA osoba.


      Tylko jak takie wredne su.z wychowaly takich fajnych synow, mezow?
      • kropkacom Re: Watek dla niewyzytych synowych. 17.03.08, 08:30
        A jakiej rady oczekujesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka