siedemnastka123
22.03.08, 23:04
Jestem mezatka i mama, do tego emama. Zycie poukladalam ,zdawac by sie moglo na spokojne i szczesliwe. Mialam 2 partnerow w tym obecny od wielu lat maz. Wyroslam w poczuciu obowiazku, odpowiedzialnosci, samokontroli. Pierwszy partner mnie zawiodl a ja jeszcze dlugo po slubie myslalam o nim czasami. Jakis rok temu pojawil sie ktos bliski, ktos znajac te jezyki co ja, ktos podobnie wychowany, majacy to samo poczucie humoru , majacy rowniez wlasna rodzine. Bardzo go polubilam mimo,ze jego obecnosc mnie krepowala. Nasza znajomosc opierala sie na kontaktach zawodowych , dosc krotko okolo 2 miesiecy.
Wystarczylo zebym zaczela czasem o nim myslec , zawsze cieplo. Czasem chcialabym moc go zobaczyc i chociaz mam ta mozliwosc nie prowokuje sytuacji, zakochanie czy fascynacja ogromnie skomplikowalo by moje zycie , wrecz byloby nieszczesciem w takim ukladzie.
Jednak marze, by wzial mnie na spacer albo by dotknal policzka czy dloni - nic wiecej- naprawde. Nie wiem dlaczego. Nie nudzi mi sie przy mezu ,nie szukam atrakcji, czy to normalne ?
Nie odwazylabym sie na zaden krok ale czasem tesknie do czasu gdy ten czas spedzalismy niejako razem.
Czy to dlatego ,ze okres w zyciu z mezem , otoczka tajemnicy i odkrywania siebie minela a zostalo zaufanie , intymnosc i kontakty przyjacielskie ? Bo wiemy o sobie wszystko ? Jak jest u Was ?
Film sobie krece ?