semida
09.04.08, 22:52
Ja osobiście w moim rodzimym mieście nigdy nie miałam problemów z akceptacją mojej osoby.Zawsze byłam lubiana,miałam mnóstwo znajomych,moje potencjalne teściowe mnie uwielbiały-piekły mi moje ulubione ciasta itp.
W obecnym miasteczku byłam spalona od początku.Każda osoba musiała mnie naprawdę bliżej poznać,aby stwierdzić że nie jestem taka straszna jak mnie malują.Niewielu się jednak zdobyło na to,aby CHCIEĆ mnie poznać.
Aktualnie mam kilka bardzo bliskich mi ludzi,ale są to naprawdę jednostki wyróżniające się z tłumu.
Czy naprawdę to co usłyszycie na temat nie znanej Wam osoby tak bardzo wpływa na Waszą ocenę wobec niej?
W tym miasteczku jestem tak jakby wyilozowana-większość ma o mnie fatalne zdanie mimo że mnie w ogóle nie zna.Jak wracam do rodzinnego miasta-nie wiem z którą kumpelą najpierw się spotkać,ponieważ jak się dowiedzą że przyjeżdżam,dzwonią do mnie już od rana...
Reasumując-w rodzinnym mieście jestem normalną,lubianą osobą.
W mieście w którym mieszkam obecnie-czarna owca ze mnie.
Tylko ja tak mam?
Bo już mnie to męczy-zaczynam wysiadać:/...