Dodaj do ulubionych

Czujecie się akceptowane w społeczeństwie?

09.04.08, 22:52
Ja osobiście w moim rodzimym mieście nigdy nie miałam problemów z akceptacją mojej osoby.Zawsze byłam lubiana,miałam mnóstwo znajomych,moje potencjalne teściowe mnie uwielbiały-piekły mi moje ulubione ciasta itp.
W obecnym miasteczku byłam spalona od początku.Każda osoba musiała mnie naprawdę bliżej poznać,aby stwierdzić że nie jestem taka straszna jak mnie malują.Niewielu się jednak zdobyło na to,aby CHCIEĆ mnie poznać.
Aktualnie mam kilka bardzo bliskich mi ludzi,ale są to naprawdę jednostki wyróżniające się z tłumu.
Czy naprawdę to co usłyszycie na temat nie znanej Wam osoby tak bardzo wpływa na Waszą ocenę wobec niej?
W tym miasteczku jestem tak jakby wyilozowana-większość ma o mnie fatalne zdanie mimo że mnie w ogóle nie zna.Jak wracam do rodzinnego miasta-nie wiem z którą kumpelą najpierw się spotkać,ponieważ jak się dowiedzą że przyjeżdżam,dzwonią do mnie już od rana...
Reasumując-w rodzinnym mieście jestem normalną,lubianą osobą.
W mieście w którym mieszkam obecnie-czarna owca ze mnie.
Tylko ja tak mam?
Bo już mnie to męczy-zaczynam wysiadać:/...
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 09.04.08, 23:30
      To chyba dość trudne, walka z uprzedzeniem. Dlaczego ludzie się
      uprzedzili do ciebie od początku? Miałaś wpływ na to?
      Plotki na temat nieznanej mi osoby na pewno biorę pod uwagę. Na tym
      polega obgadywanie. Ale miło zmienić zdanie.
      • semida Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 09.04.08, 23:40
        Nie miałam na to wpływu.Pewna zazdrosna osoba,która zna dużo ludzi w tym miasteczku,skutecznie wyrobiła im zdanie na temat mojej osoby.
        Dodam,że jak im wyrabiała to zdanie,osobiście mnie nie znała.Ja już wymiękam.Co spotkanie z życzliwymi mi ludźmi-tym więcej słyszę"Oni myślą że jesteś taka i taka,spróbuj coś z tym zrobić".
        Ja na siłę ludzi przekonywać nie będę-jestem jaka jestem.
        Jednak mimo wszystko przykro jest słyszeć,że 90% NIEznajomych uważa mnie za jakąś niezrównoważoną psychicznieuncertain
        • broceliande Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 09.04.08, 23:56
          Tak właśnie pomyślałam, że ktoś Ci zrobił koło pióra. Pozostaje
          czekać, aż inni przekonają się, że nie jesteś taka, jak Cię malują
          zazdrosne osoby. To potrwa.
          Pozostaje też nie przejmować się. W końcu nie chodzi o ludzi, na
          których Ci zależy.
          Polecam jedno i drugie.
    • broceliande Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 09.04.08, 23:35
      A, nie odpowiedziałam na pytanie. Nie patrzę w ten sposób, że
      jest "społeczeństwo" i ja.
      Są "ludzie" i ja. Jedni akceptują, inni nie. Sam fakt, że mam firmę
      i dziecko. Są spekulacje, że firma ważniejsza. Jestem atestką, więc
      są spekulacje, czy życie, jakie prowadzę, mi się należy. Czy nie mam
      za dużo. Czy na to zasługuję.
    • ik_ecc Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 09.04.08, 23:37
      Intrygujace co napisalas. Wiesz dlaczego tak?

      Mieszkalam w roznych miastach i roznych krajach. Wiadomo, ze za
      granica na poczatku troche trudniej a w rodzinnym miescie z
      towarzystwem z podstawowki i liceum latwiej (chociaz teraz juz
      pewnie nie, nie wiem, nie bylam w Polsce 11 lat), ale nigdzie nie
      czulam sie nieakceptowana.
    • majmajka Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 08:36
      To chyba nie chodzi o to czy Cie akceptuja czy tez nie. To pewnie male miasteczko, takie hermetyczne srodowisko, gdzie trudno sie przepchac. Nie jestes stamtad i nigdy nie bedziesz. Bedziesz tam mieszkala 50 lat, a kiedy ktos z ludzi mieszkajacych tam od zawsze bedzie mowil o Tobie, wtedy powie:"ona nie jest stad". Ja nie przejmowlabym sie tym i nie szukala na sile akceptacji, przyjazni. Wolalabym spotkac sie rzadziej z kims , kto mnie lubi i z kim czuje sie dobrze, niz z kims kto tylko troche mnie lubi albo udaje.
      Tez mieszkam od kilku lat w malej miejscowosci i tez nie mam tutaj przyjaciol. Wszystkie stare znajomosci, te sprawdzone zostaly tam, u mnie. Ja chyba nigdy tutaj tak naprawde nie bede u siebie...sad Tutaj mam kolezanke i pare znajomych z ktorymi przystane na ulicy zeby wymienic slowo. Przyzwyczailam sie i mam to gdzies. Mowie Ci, olej ludzi...Niech sobie zyja w tym swoim malym, zamknietym swiecie.
      • roksanaa22 Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 09:56
        W swoim otoczeniu i miasteczku gdzie ludzie widują mnie codziennie i
        większość się zna-jak najbardziejsmile

        W innym mieście raczej spoglądają wrednie i traktuja jak
        patologiczną małolate z dzieciakami...z racji tego ,że jestem młoda
        a wyglądam na jeszcze młodszą.Przykre ale prawdziweuncertain
    • weronikarb Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 10:16
      Semida za duzo sie przejmujesz, daj ludziom czas, przekonaja sie do
      Ciebie.
      Ja plotke biore pod uwage, ale wg. niej nie wyrabiam sobie zdania
      dopoki nie poznam danej osoby

      Ja jestem niesmiala, co ludzie biora za wywyzszanie sie wink
      I podobno mam bardzo surowy wyraz twarzy.
      Tym samym oiesmielam ludzi i jako tako mam bardzo malo znajomych
      • tosina Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 10:27
        OJ a mi to lotto. No powaznie.Mam swoje grono przyjacioł.Gdzie sie
        pojawie potrafie znalesc przyjazny jezyk z ludzmi a ZE NIEKTORZY ZLE
        OMNIE MYSLA..ICH PRAWO.Wiesz np. ja nosze okulary i chodze bardzo
        prosto. No tak poprostu chodze,- a inni uwazali ze zadzieram nosa
        badz wywyzszam sie.Kiedys moze mi to przeszkadzalo ale teraz nawet
        odpowiada.
        Nie bede udowadniac calej okolicy ze mysla sie.POprostu nie
        potrzebuje ich akceptacji.Mam swoich znajomych i w tymotoczeniu mi
        dobrze i juz.
    • 18_lipcowa1 srednio 10.04.08, 10:22
      z powodu tego jaka jestem - odwazna, pewna siebie, znajaca swoja
      wartosc, pyskata, ladna i inteligentna
      z powodu tego ze nie wstydze sie mowic o seksie, religii, tego co
      mysle o pewnych sprawach
      z powodu tego jak zyje, jak zaczal sie moj zwiazek, jakie mam
      podejscie do tego, z powodu tego ze nic nie robie sobie ze zdania
      innych ludzi i nie zyje tak by im sie podobac

      czuje sie srednio akceptowana, jestem srednio lubiania przez kobiety
      i zakompleksionych facecikow


      ale im bardziej jestem nieakceptowana tym bardziej mnie to wali
      nie przejmuje sie
      jestem soba i tak mi dobrze, mam meza, rodzine, przyjaciol- starczy.
      • kropkacom Re: srednio 10.04.08, 10:25

        > z powodu tego jaka jestem - odwazna, pewna siebie, znajaca swoja
        > wartosc, pyskata, ladna i inteligentna
        > z powodu tego ze nie wstydze sie mowic o seksie, religii, tego co
        > mysle o pewnych sprawach

        A może nie akceptują Twojego poziomu skromności?
        • gryzelda71 Re: srednio 10.04.08, 10:36
          W sumie poczucie własnej wartości to fajna sprawa.Ale warto,żeby było ono czymś
          poparte,to odnośnie Lipcowejsmile))
          • 18_lipcowa1 Re: srednio 10.04.08, 11:06
            gryzelda71 napisała:

            > W sumie poczucie własnej wartości to fajna sprawa.Ale warto,żeby
            było ono czymś
            > poparte,to odnośnie Lipcowejsmile))


            Jest poparte, spokojna glowa.
            • gryzelda71 Re: srednio 10.04.08, 11:09
              No nie wiem.Osoba znająca swoja wartość nie podkreśla tego na każdym kroku.
              • 18_lipcowa1 Re: srednio 10.04.08, 11:22
                gryzelda71 napisała:

                > No nie wiem.Osoba znająca swoja wartość nie podkreśla tego na
                każdym kroku.


                Nie podkreslam tego na kazdym kroku.
                Pytanie bylo,odpowiedzialam.
                • gryzelda71 Re: srednio 10.04.08, 11:23
                  Oj proszę ciebie....
                  • 18_lipcowa1 Re: srednio 10.04.08, 11:30

                    gryzelda71 napisała:

                    > Oj proszę ciebie....



                    nawet jesli to co?
                    jeden patent na osobe pewna siebie i znajaca swoja wartosc?
                    nawet jesli podkreslam to czesto to co z tego?

                    jestes kolejnym przykladem na to wlasnie, ze nie jestem zbytnio
                    akceptowana bo nie moglas przejsc obojetnie kolo mojego postu.
                    gdyby napisala to inna osoba, to ok ,ale nie Lipcowa znowu pisze
                    swoje, trzeba jej dowalic.

                    Gryzeldo, nie znam cie, nie obchodzi mnie co o mnie myslisz, ani co
                    o mnie napiszesz. Jeden twoj watek nie zmieni mojego nastawienia do
                    siebie. Chyba zdajesz sobie z tego sprawe.

                    Umiem przyjac krytyke, wiem ze mam wady, nie jestem idealem czasem
                    nawet siebie nie lubie. Ale to nie przeszkadza mi myslec ze jestem
                    wartosciowa osoba.To tyle. Czy to jest zle ze tak o sobie mysle?
                    • semida Re: srednio 10.04.08, 11:37
                      Że się tak wtrącę...
                      Lipcowa,teraz to mnie prawie rozczuliłaśbig_grin
                    • gryzelda71 Re: srednio 10.04.08, 12:16
                      Lipcowa,skąd pomysł,ze ja chce zmieniać twoje nastawienie do siebie samej?
                      Tylko dziwi mnie,że tak często musisz to pisać ,jakbyś samą siebie musiała w tym
                      utwierdzać.
        • 18_lipcowa1 Re: srednio 10.04.08, 11:06

          > A może nie akceptują Twojego poziomu skromności?


          Byc moze.Nie zastanawialam sie nad tym.|Szkoda mi czasu.
      • kali_pso Wiedziałam, że Lipcowa da głos;)P 10.04.08, 15:36
        Lipcowa, granica między "poczuciem własnej wartości" a
        pyszałkowatością jest cienka..chyba nawet nie zauwazyłas, kiedy ja
        przekroczyłaświnkPPPPPP
    • chicarica Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 10:30
      Ot, uroki życia w małej społeczności - lubią Cię albo nienawidzą i jesteś na to
      skazana. W większym skupisku możesz wbijać w to, czy Cię ktoś oplotkowuje czy
      nie, bo najwyżej znajdziesz sobie nowych znajomych, przecież WSZYSTKICH i tak
      nikt nie zdoła poinformować jaką jesteś żmiją wink
      Staram się nie zajmować się obgadywaniem innych i mam nadzieję, że inni też mnie
      nie obgadują. A jak obgadują, to i tak mi to wisi. Znajomych mam dużo, chyba
      raczej jestem lubiana, ale z wiekiem robię się coraz większą samotnicą, męczą
      mnie kawki, plotki, spotkania towarzyskie.
    • rapunzel1 Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 10:30
      Dla większości ludzi w moim miasteczku nie istnieję
      Dobrze mi z tym
      Miasteczko jest z tych większych
    • semida Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 10:53
      Jakoś specjalnie mocno się tym nie przejmuję.Nie myślę o tym itp.
      Jedsnak czasami rozmowa ze znajomymi i ich teksty typu:Ja myślałem/łam,że ty jestes taka i taka,byłem/am uprzedzony do ciebie na maxa.Większość ludzi jest do ciebie uprzedzona,myślą takie rzeczy że ci się nawet nie śniło"
      Takie rozmowy wyprowadzają mnie trochę z równowagi.
      Poza tym przyzwyczaiłam siębig_grin
      • tosina Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 12:10
        .Większość ludzi jest do
        > ciebie uprzedzona,myślą takie rzeczy że ci się nawet nie śniło"


        Przepraszam ale sadzisz ze osoba ktora CIe informuje jaka to TY
        ogolnie jestesmalo lubiana jest twoim sprzymierzencem, przyjacielem?

        Bo osobiscie nie wyobrazam sobie bym miala osobie ktota lubie mowic
        takie dyrdymaly. To czy sie chce czy nie ale w jakis sposob rani.Tym
        bardziej gdy 2osoba sobie na taki osad nie zasluzyla.Dlatego nie
        wierze w takie dobre ciotki klotki.
      • weronikarb Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 12:28
        Semida kiedys tez sie tym przejmowalam.
        Ile razy mi mowili ze calkowicie inaczej mnei sobie wyobrazali
        (zachowanie).
        A co sobie plotkowali na moj temat to mozna by niezla powiesc
        napisac hehehehehehe
    • robbea1 Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 11:32
      w swoim mieście różnie to bywa jedni lubia inni mysla że sie
      wywyższam jeszcze inni zazdroszczą.
      Na początku sie przejmowałam teraz olewam i zyję swoim zyciem.
    • qunegunda Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 11:41
      ot, uroki małych miasteczek
      duże miasta mają to do siebie, ze mozna wtopic sie w tłum i za to
      (między innymi) lubie Warszawe smile
    • kotbehemot6 Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 11:44
      czy Ty za bardzo się nie przejmujesz co o Tobie sie mówi. sama piszesz,ze masz
      kilka bardzo bliskich Ci ludzi...czy to ci nie wystarcza??? Nie rozumiem czego
      oczekujesz-powszechnej akcaptacji i wyrazów uwiebienia????? Nie wszyscy będa
      twoimi przyjaciólmi, przyjaciól ma sie niewielu. I tak sobie myślę,ze za bardzo
      słedzisz i przejumujesz sie tym kto co mówi. Z dośiwdczenia wiem,ze każda plotka
      żyje i szybKo umiera, Bez pzresady inni ludzie mają swoje problemy i przypadki z
      życia innych sa pożywka przez bardzo krótki czas .. Plotki olewałam i nigdy ich
      ani nie dementowałam ani nie dochodziła kto i co powiedział. jeżeli cos do mnie
      dochodziło to przeważnie kwitowałam stwierzdeniam "naprawdę , taaak, i Iks Ci to
      powiedział?? nooo to MMUSI BYĆ PRAWDA"
    • demonii.larua Re: Czujecie się akceptowane w społeczeństwie? 10.04.08, 11:46
      Czasem jestem postrzegana jako dziwoląg, ze względu na liczebność bandy targanej
      na spacery, bo nie wyglądam na taka co tyle mogła by mieć - podobno. Wystarczy,
      że moi najbliżsi mnie akceptują. Ludzi nie specjalnie lubię (im jestem starsza
      tym mniej) i nie zależy mi na ich akceptacji.
    • kali_pso A mam to.... 10.04.08, 15:35
      ..w nosie, czy mnie akceptują, czy nie.
      Nie mam -nastu lat, abym miała przejmować się spojrzeniem, miną czy
      uśmieszkiem zupełnie obojętnym mi osób. Fakt, że nawet sąsiadki zza
      ściany, robiącej miny, nie poznałabym na ulicywinkPPPPP
      • niutaki w dupie to mam 10.04.08, 15:51
        i tyle, akceptują? W porządku. Nie akceptują? Ich problem. I choć mieszkam w małym mieście, w którym istnieją "układy" i "układziki" i "śmietanka" to w dupie to mam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka