whitekarioka29
13.04.08, 14:28
Jestem z facetem 3 lata , mamy roczną córeczkę,mam jeszcze starszą córkę z poprzedniego zwiazku.Wczoraj Wojtek poszedł na pepkowe (nic mi o tym nie mówiąc)poszedł do swojej siostry do bloku obok i zadzwonił do niego kumpel ze urodził mu sie syn. Dzis ok. 11 napisałam mu sms zeby przyszedł wziąść klucze bo wychodzę z dziećmi do mamy i nie dostanie sie do domu (bo jeszcze nie zdazyl wrócic z tej impry)przyszedł wziął te klucze i wybiera sie tam spowrotem wywiązała sie sprzeczka zrobiło mi sie słabo (tak ostatnio reaguję na stres) upadłam na podłoge w kuchni, starsza córka (10 lat) zaczęła płakać, rozpłakała sie tez ta malutka, nie mogłam sie podniesc a on poprostu mnie olał i wyszedł, nie pomógł mi nawet wstac, nie uspokoił dzeci jest mi cholernie smutno i zle.Na szczescie starsza córeczka zachowała zimną krew i zadzwoniła po pogotowie dali mi zastrzyk i jest juz ok . Niewiem czy bede umiała mu wybaczyc