Chcę się wyżalić na swoją teściową a nie mogę togo zrobić np mezowi bo to przeciez jego mama, nie mogę tego zrobic swojej mamie bo one są w bardzo dobrej komitywie i gdybym na nią narzekała to mogłoby sie zmienić. Koleżanki mnie nie zrozumieją bo nie maja dzieci a niektóre nawet teściowych a w dodatku pewne informacje (jak to często bywa) mogłyby jednak nie zostac zachowane w tajemnicy.
Denerwują mnie w sumie niuanse, natomiast tych niuansów dziennie jest niestety coraz wiecej...
Ona jest starszą osobą a mentalnie jest na poziomie moich dziadkow czyli nie XX ale z XiX wieku.
Ok wiec po kolei
1) denerwuje mnie że ona chce żeby mój dzidziuś cały czas spał- on nie jest przyzwyczajony do tego żeby go mocno bujac, bo nigdy tego nie potrzbował , zawsze ladniutko zasypiał wtulony w e mnie a ona jak tylko z nim jeest odrazu go strasznie nerwowo i szyko buja az mu łebek podskakuje i biedaczek zaraz zasypia. kiedy ona z nim zostaje zawsze śpi, niezaleznie czy wczesniej spał np 2 godziny. Nic nie daja moje sugestie ze z nim trzeba sie bawic i że nie potzrebuje takiego bujania...
2) no a gdy nie śpi zapycha go bez przerwy smoczkiem- a bo pcha raczki do buzi to smoczek, a bo głosno gaworzy to smoczek a bo piszczy to żeby go gardelko nie bolało (ggrrrrrr) smoczek a bo zabawke do buzi pcha smoczek a bo ziewa smoczek. nie slucha tego że mowie ,, niech sobie bierze do buzi paluszki nic mu sie nie stanie przeciez,, albo ,,ja mu pozwalam brac zabawki do buzi - taki etap musi przejść,,. nie moge jej mówic dosadniej bo obrazi sie śmiertelnie...
3) płacze (autentycznie) jak np wyciągam maluszkowi z noska zaschniety katarek bo podobno wyrządzam mu krzywde a ona by tak nie mogła zrobić ale najsmieszniejsze jest to że maluszek przy tym nie płacze tylko wiadomo że odpycha mnie raczkami ale wcale mu to za specjalnie nie psuje humoru.
4)ma mi za zle jak malca klade na brzuszku bo faktem jest że on tego nie lubi i po kilku inutach denerwuje się nieco. Ona przeciez by tak nie mogla robic, tak dziecka meczyć strasznie i torturować.
Najlepiej gdyby lezal cały czas plackiem bez ruchu i nie wydawal zadnego głosu... eehhhh
5)musieliśmy z meżem ukryć to że chodzimy z małym do neurologa bo gdyby sie o tym dowiedziała to dla niej by znaczyło że maluszek jest upośledzony, niedorozwiniety i pewnie ma padaczkę i wodogłowie. Szkoda ze nie widziałyście jaka miała mine gdy mąż tlumaczył jej co to jest monitor oddechu- przez chwile myślalam że zejdzie z tego świata i oczywiście lepiej byłoby wogole jej tego nie mowić i tlumaczyc eehhh
6) dzisiaj nie jest dobry dzien na spacerki bo:
wieje,
albo zimno,
albo pada
albo ma padac,
albo padało,
albo pochmurno
a gdy przyjdzie lato to tez nie będzie dobry czas na spacery bo przeciez bedzie za gorąco...
jest jeszcze tego wszystkiego ddduuużo więcej ale po napisaniu tych kilku rzeczy autentycznie mi ulżyło