Dodaj do ulubionych

mały agresor na placu zabaw - długie!

06.05.08, 12:53
czy 19letnia dziewczyna ma 'prawo' spuścić wpierdziel agresywnemu 14latkowi,
działając w obronie swojego młodszego brata...?

są u nas na osiedlu dwa rodzeństwa - 19letnia Ania z 12letnim bratem Adasiem
(chłopiec jest bardzo cichy, spokojny, troszkę zamknięty w sobie i drobniutki)
oraz dwóch rozbójników - 14letni Krzysiu i 4letni Wiktorek. odkąd pamiętam, ci
dwaj toczą boje ze wszystkimi użytkownikami każdego placu zabaw, ale
szczególnie upodobali sobie ten 'nasz'. młodszego - Wiktora - pilnują w
piaskownicy albo na huśtawkach, drabinkach inne mamy czy babcie i chłopczyk
jest w stanie uspokoić się, wyciszyć i dogadać z pozostałymi dziećmi, ale jego
starszy brat sieje zamęt i spustoszenie praktycznie bezkarnie... bije swoich
rówieśników, młodsze dzieci, popycha, zaczepia, pluje, krzyczy, przeklina i
pyskuje do każdego, kto 'ośmieli się' zwrócić mu uwagę... od niedawna niszczy
zabawki - połamał kilka wiaderek w piaskownicy, urwał wstążeczki od kierownicy
rowerka jakiejś dziewczynki... uncertain

z tego, co wiem, ojciec chłopców - rozbójników cały czas jest 'poza domem'
albo 'w pracy', a matka to mała, drobna kobiecinka, która porusza się z jedną
albo dwiema kulami. czasami wyjrzy przez okno, wyjdzie do sklepu albo wyrzucić
śmieci, czasami zawoła któregoś syna... i tyle, na tym kończy się jej rola.
Wiktorek nie chodzi do przedszkola, Krzysiu uczęszczał do jednej podstawówki z
Trzynastolatkiem z mojej rodziny, a teraz powinien kończyć pierwszą klasę
gimnazjum - niestety, rejonowe gimnazjum nie przyjęło chłopca ze względu na
oceny i zachowanie, i Krzysiu musiał zostać na drugi rok w 6 klasie... - tyle
udało mi się dowiedzieć.


kilka dni temu na placu zabaw wywiązała się sprzeczka, a później bójka.
agresor Krzysiu zaczepiał tego 12letniego, spokojnego Adama, który z dwoma
kolegami grał w ping-ponga na stole. popychał go (Adama, nie stół), zabierał
piłeczkę i paletki, straszył, opluł w końcu, aż wreszcie wystartował do niego
z łapskami. kilkaset metrów dalej siedziała Ania - siostra Adama - ze swoimi
znajomymi, i kiedy zobaczyła, że chłopcy się szarpią, przyszła na pomoc bratu.
Krzysiu nie zareagował na ostrzeżenie, uderzył Adasia, a kiedy Ania złapała go
za rękę - kopnął ją i wyzwał od najgorszych... później rzucił się od nowa na
Adama. dziewczyna nie wytrzymała i zlała Krzyśka gdzie i jak popadnie,
ostrzegając, że lepiej ma się trzymać od jej brata z daleka...

nikt na placu zabaw nie był oburzony ani zdziwiony zachowaniem dziewczyny,
wszyscy uważali, że chłopcu się należy - tylko, dlaczego nikt nie reagował
wcześniej na to, co robi Krzysiu?
chłopak od tamtej pory nie pokazał się na podwórku, do piaskownicy wychodzi
tylko 4letni Wiktorek. jest pod opieką obcych kobiet, które później
odprowadzają go do domu...

zastanawiam się nad pytaniem, które zadałam na początku postu - Ania miała
prawo oddać Krzyśkowi to, co Krzysiek dał jej bratu, czy powinna spokojnie i
cierpliwie tłumaczyć mu, że bić nie wolno, i nakazać bawić się grzecznie, albo
odprowadzić małego agresora do matki...?
na miejscu Ani postąpiłabym tak samo...
Obserwuj wątek
    • minerallna Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:06
      Wstyd przyznać,ale ja postąpiłabym tak samo.Zlałabym gó..arza bez cienia litości.
    • michasia24 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:07
      mi nie wstyd powiedziec ze zrobiłabym to samo
      • iskierka40 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 22:18
        na tłumaczenia chyba juz za póżno,zrobiłabym tak samo,dosłownie tak
        samo!!!
    • robbea1 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:08
      ja bym wlała - od tłumaczenia co ma robic a czego nie jest matka a
      nie obca dziewczyna.
    • hexella Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:16
      Sprałabym gó..arza bez wątpliwości. Człowiek inteligentny dobiera
      sposób komunikacji i argumentacji do rodzaju odbiorcy. Ten rodzaj
      odbiorcy w pełni zasługuje na taki "przekaz":p.
    • marianna72 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:23
      Ania ma krzepe bo 14 latek to silny chlopak juz . Wiem bo czasami
      zdarze mi sie silowac na podlodze z moim 15 latkiem( w formie zabawy
      sie przewalamy z mlodsza dwojka) i od kilku lat nie mam szans jedna
      reka mnie blokuja a druga laskocze mlodszychsmile)
      Ja tam uwazam ,ze miala prawo w sumie samoobrona byla.
    • prologica Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 13:39
      miedzy mna a bratem jest podobna roznica wieku i kilka razy zdarzylo
      mi sie tak sprac tych, ktorzy go zaczepiali. wyrzutow sumienia nie
      mam do tej pory, opisana sytuacje popieram i juz wczesniej ktos
      powinien to zrobic.
    • mammajowa Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 14:54
      zdarzało mi się prać kolegów brata o 4 lata mlodszego. w podstawówce. za podobne
      wyczyny. czasem inne argumenty nie docierają.
    • jowita771 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 16:08
      ja tez bym sprała. tak jak któraś z przedmówczyń jestem zwolenniczką dobierania
      formy "rozmowy" do poziomu rozmówcy.
    • sfajczala Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 16:14
      Nie, nie mial prawa do oko za oko...Wstyd!
      Jest policja, sad dla niepelnoletnich itp, kurator, pracownica
      spoleczna czy jakas tam, jak to bic??
      Rozumiem jej rozgoryczenie, ale to nie wyjscie, uczy glupka dalej
      lac, tu przegral, ale postara sie odegrac pewnie z ekipa, byc moze
      na innym slabszym.
      • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 16:29
        > Jest policja, sad dla niepelnoletnich itp, kurator, pracownica
        > spoleczna czy jakas tam, jak to bic??

        Jakie konkretnie działania może podjąć sąd dla nieletnich w chwili,
        kiedy delikwent spuszcza wpierdziel koledze albo niszczy wiaderko? A
        policja - co powie policja, kiedy się dowie, że czternastolatek
        zerwał wstążki z rowerka?
        Istnieje szansa, że po spuszczonym łomocie gnojek pojmie, że zawsze
        może trafić na silniejszego i dostać.
        • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 16:53
          kawka74 napisała:

          > Istnieje szansa, że po spuszczonym łomocie gnojek pojmie, że zawsze
          > może trafić na silniejszego i dostać.

          Istnieje też szansa, że po łomocie gnojek postara się o silniejszych kumpli,
          którzy spuszczą łomot (oby tylko łomot) 19latce.
          • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 18:37
            > Istnieje też szansa, że po łomocie gnojek postara się o silniejszych
            > kumpli, którzy spuszczą łomot (oby tylko łomot) 19latce.

            A myślisz że coś powie komukolwiek że dostał od dziewczyny? Pewnie powie że
            dostał od jakiejś ekipy gdzieś na mieście.
            • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:29
              acorns napisał:

              > A myślisz że coś powie komukolwiek że dostał od dziewczyny? Pewnie powie że
              > dostał od jakiejś ekipy gdzieś na mieście.

              A myślisz, że dla szukających tego typu "rozrywki" kolesi ma znaczenie jakiej
              wymówki on użyje? Jak ktoś lubi bić innych, to wystarczy takiemu hasło, że jest
              dupa do skopania.
              • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:53
                > Jak ktoś lubi bić innych, to wystarczy takiemu hasło, że jest
                > dupa do skopania.

                Nie sądzę żeby bili obcą dziewczynę. Chyba że chłopak naśle jakieś swoje kuzynki
                to wtedy mogą ją dorwać. Jakby mnie jakiś kumpel poprosił żebym pobił dziewczynę
                to bym się zaczął zastanawiać nad sensem dalszej przyjaźni z takim człowiekiem
                bo niby za kogo on mnie ma? A może jeszcze będzie chciał żebym za niego pobił
                sześcioletnią dziewczynkę bo go opluła?
                • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:56
                  acorns napisał:

                  > Jakby mnie jakiś kumpel poprosił żebym pobił dziewczyn
                  > ę
                  > to bym się zaczął zastanawiać nad sensem dalszej przyjaźni z takim człowiekiem
                  > bo niby za kogo on mnie ma? A może jeszcze będzie chciał żebym za niego pobił
                  > sześcioletnią dziewczynkę bo go opluła?

                  Skoro sam stawiasz się na równi z wyrostkiem tłuczącym innych, to chyba nie
                  wszystko z Tobą jest w porządku.
                  • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:18
                    > Skoro sam stawiasz się na równi z wyrostkiem tłuczącym innych, to chyba nie
                    > wszystko z Tobą jest w porządku.

                    Jakim wyrostkiem? O co Ci chodzi?
          • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:34
            Nie, no, zawsze może próbować koleżance wytłumaczyć, że bić nie wolno.
            Tłumaczenie to doskonała metoda, prawda?
            • tosina Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 07:29
              Nie, no, zawsze może próbować koleżance wytłumaczyć, że bić nie
              wolno.
              > Tłumaczenie to doskonała metoda, prawda?


              TA szczegolnie wtedy gdy agresor wlasnie sprawia komus lomot.Albo
              kopie gdzie popadnie.Wtedy to powinno stanac sie z boku i wyjasniac
              ze tak bic nie powinno sie, wogole bic nie powinno sie bo to be..a
              agresor napewno sie przejmie.
              Idealna metoda.
              • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 11:56
                Tosina, ironia.
                Taka figura retoryczna.
                • tosina Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 12:17
                  Kawka ano wlasnie -ironia wiesz, taka figura
                  retoryczna.smile)
                  • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 12:27
                    Wiesz, Tosino, w takim układzie postów nie wyglądało na to, że rozumiesz tę kwestię.
                    Ale skoro rozumiesz, to bajecznie.
    • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 16:57
      ibulka napisała:

      > czy 19letnia dziewczyna ma 'prawo' spuścić wpierdziel agresywnemu 14latkowi,
      > działając w obronie swojego młodszego brata...?

      Nie. Bez względu na sytuację, nikt nie ma prawa bić drugiego człowieka. Siostra
      tego chłopca powinna podjąć inne środki aby ukrócić brykanie 14latka. Nie jest
      malutką dziewczynką, jestem pewna, że gdyby chciała, to z łatwością dotarłaby do
      odpowiednich służb.

      Wiem, że w takich sytuacjach wet za wet jest najłatwiejsze ale nie rozwiązuje
      problemu. Nastolatek albo znajdzie kogoś do pomocy żeby się zemścić, albo
      znajdzie inne dziecko w charakterze worka treningowego. A chyba nie o to chodzi,
      bo jakie ma znaczenie czyjego brata bił, za sam fakt bicia i poniżania powinien
      być ukarany ale w cywilizowany sposób.
      • carola889 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 17:31
        Ciekawe jakie inne srodki powiinna podjac owa Ania, moze grzecznie
        powiedziec oprawcy, ze nie wolno bic. Autorka watku wspomniala
        przeciez ze 19latka nie od razu rzucila sie na chlopaka tylko
        probowala zalagodzic sytuacje. Absolutnie nie jestem za biciem
        kogokolwiek ale skoro nie ma innych mozliwosci...
        Zachowalabym sie dokladnie tak samo jak ta dziewczyna
        • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 17:37
          carola889 napisała:

          > Ciekawe jakie inne srodki powiinna podjac owa Ania, moze grzecznie
          > powiedziec oprawcy, ze nie wolno bic. Autorka watku wspomniala
          > przeciez ze 19latka nie od razu rzucila sie na chlopaka tylko
          > probowala zalagodzic sytuacje.

          Mogła zadzwonić na policję, nawet anonimowo i zgłosić, że jakiś wyrostek napadł
          na człowieka i go katuje. Byłam świadkiem podobnego zdarzenia i policja
          zareagowała nie tylko skutecznie ale i błyskawicznie.

          > Absolutnie nie jestem za biciem
          > kogokolwiek ale skoro nie ma innych mozliwosci...
          > Zachowalabym sie dokladnie tak samo jak ta dziewczyna

          Zaprzeczasz sama sobie. Albo nie jest się za biciem, albo się bicie popiera. I
          zawsze są inne możliwości.
          Jak zostaniesz okradziona to też pójdziesz kogoś okraść?
          • ibulka Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:32
            aurinko napisała:

            > Mogła zadzwonić na policję, nawet anonimowo i zgłosić, że jakiś wyrostek napadł
            > na człowieka i go katuje. Byłam świadkiem podobnego zdarzenia i policja
            > zareagowała nie tylko skutecznie ale i błyskawicznie.


            nie zawsze policja reaguje tak szybko, czasami nie reaguje w ogóle - zapewniam,
            że i ja bywam świadkiem przeróżnych sytuacji.
            a na miejscu owej Ani, nie stałabym i nie patrzyła, jak jakiś debilny dzieciak
            leje mojego brata, i nie czekałabym na służby specjalne.
        • l.e.a Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 17:44
          Jestem przeciwna przemocy, która rodzi tylko przemoc. Ta dziewczynka
          w niczym nie jest lepsza od Krzyśka, bo problem nie został wcale
          rozwiązany. Agresor znajdzie sobie inną ofiarę. Zabrałabym Adasia do
          domu, wezwała policję, zwróciła się z problemem do matki i do szkoły
          do pedagoga. Jestem przeciwna przemocy w każdej sytuacji. A kim Wy
          jesteście,że udzielacie sobie prawa do bicia innych ?


          \
          • triss_merigold6 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:09
            No nie żartuj... akurat 14-latek by tak grzecznie poszedł.
            • l.e.a Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:11
              ??? Tris nie zrozumiałaś mnie zabrałabym Adasia do domu - czyli
              bitego chłopca, nie agresora
              • lila1974 Lea, w ten sposób pokazałabyś chlopakowi 07.05.08, 10:35
                że jest bezkarny.

                Jestem wyjątkowo pokojowo nastawiona do ludzi.
                W opisywanej sytuacji (zakładamy, że mam owe 19 lat a nie 34)
                chłopak w pierwszej chwili dostałby ode mnie ostrzeżenie, że jeśli
                się NATYCHMIAST nie uspokoi to po pierwsze wzywam policję a po
                drugie sam zostanie za chwilę spacyfikowany.

                Uważam, że są sytuacje, w której człowiek ma prawo bronić siebie i
                swoich bliskich, to się nazywa obrona konieczna i tutaj TAK< BYŁA
                KONIECZNA. O ewentualnej zemście bym w takiem momencie z całą
                pewnością nie myślała.

                Znając siebie pertraktacje z owym wiraszką odbyłabym już dużo, dużo
                wcześniej, zaraz po tym, jak poznałabym chłopaka i jego sklonność do
                agresji. Przy czym nie byłyby to groźby tylko spróbowałabym się z
                nim dogadać ... jesteśmy z jednego podwórka, więc łapki precz. Gdyby
                to nie poskutkowało to wóczas staralabym się dociec, co się dzieje w
                domu chłopaka, że jest taki a nie inny i ewentualnie poprosiła
                rodziców o zainteresowanie się tą sprawą.
                • mama_kotula Re: Lea, w ten sposób pokazałabyś chlopakowi 07.05.08, 10:44
                  lila1974 napisała:

                  > że jest bezkarny.

                  A Adasiowi pokazała, że faktycznie nie ma dla niego miejsca na podwórku, gdzie rządzi agresor.

                  Czyli podwójnie źle.
                  • lila1974 dokladnie 07.05.08, 10:56
                    Jak jej brat jest osobą wycofującą się, to tylko tę postawę by w nim
                    utwierdziła.
                    Nie twierdzę, że trzeba się bezwarunkowo prać ale nie można również
                    podkulać ogona i wiać.
                    • liwilla1 Re: tez sie zgadzam 09.05.08, 08:42
                      jasne, ze nie jest do konca w porzadku, kiedy 19latka trzepie 14latka, ale
                      mysle, ze w tej sytuacji jej postawa byla jak najbardziej usprawiedliwiona. sama
                      mam mlodszego brata i za szczeniecych lat niejednokrotnie w jego obronie klaki
                      rwalam.pewnego razu nie zdarzylam zareagowac i moj brat dostal szklem w glowe.
                      zobaczylam krew, to malo nie zemdlalam, ale przytomnie odprowadzilam brata do
                      domu, a nastepnie z ojcem latalam po osiedlu szukajac agresora. niestety uciekl,
                      ale wiecej sie na naszym placu zabaw nie pokazal.
                      a moj brat jest teraz doroslym i roslym facetem, i to raczej on moglby mnie
                      teraz bronic smile
      • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 18:41
        > Nie. Bez względu na sytuację, nikt nie ma prawa bić drugiego
        > człowieka

        A jak jakiś taki zarośnięty, śmierdzący syfem, wódą i fajami menelik zacznie Cię
        obmacywać i całować na ulicy to co Twój mąż/facet miałby zrobić dzwonić na
        policję a w tym czasie menelik będzie robił swoje czy dać menelikowi po ryju i
        rzucić nim o najbliższy mur?
        • l.e.a Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:20
          acorns napisał:

          > > Nie. Bez względu na sytuację, nikt nie ma prawa bić drugiego
          > > człowieka
          >
          > A jak jakiś taki zarośnięty, śmierdzący syfem, wódą i fajami
          menelik zacznie Ci
          > ę
          > obmacywać i całować na ulicy to co Twój mąż/facet miałby zrobić
          dzwonić na
          > policję a w tym czasie menelik będzie robił swoje czy dać
          menelikowi po ryju i
          > rzucić nim o najbliższy mur?

          Zanim się pijak napatoczy będę 5 metrów dalej i wątpię aby mu się
          chciało mnie gonić winkAle ok niech Ci będzie - pijaka wystraczy
          pchnąć, nie odrazu bić, dzwonię na policję, staram się oddalić a nie
          prowokowac kogokolwiek do bójki, to nie jest wyjście.
        • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:26
          acorns napisał:

          > A jak jakiś taki zarośnięty, śmierdzący syfem, wódą i fajami menelik zacznie Ci
          > ę
          > obmacywać i całować na ulicy to co Twój mąż/facet miałby zrobić dzwonić na
          > policję a w tym czasie menelik będzie robił swoje czy dać menelikowi po ryju i
          > rzucić nim o najbliższy mur?

          Cywilizowani ludzie potrafią spacyfikować takiego menela bez bicia, o ile w
          ogóle taki menelik miałby szanse mnie dotknąć.
          Poza tym nie chciałabym mieć faceta, który zamiast mózgu używa pięści.
          • prologica Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:35
            aurinko napisała:

            > acorns napisał:
            >
            > > A jak jakiś taki zarośnięty, śmierdzący syfem, wódą i fajami menelik zacz
            > nie Ci
            > > ę
            > > obmacywać i całować na ulicy to co Twój mąż/facet miałby zrobić dzwonić n
            > a
            > > policję a w tym czasie menelik będzie robił swoje czy dać menelikowi po r
            > yju i
            > > rzucić nim o najbliższy mur?
            >
            > Cywilizowani ludzie potrafią spacyfikować takiego menela bez bicia, o ile w
            > ogóle taki menelik miałby szanse mnie dotknąć.
            > Poza tym nie chciałabym mieć faceta, który zamiast mózgu używa pięści.

            a jak menel bedzie na tyle jednak trzezwy zeby i Tobie przylozyc, i Cie
            obmacywac, i jeszcze cos zrobic?
            jesli macie chlopow i jestescie same takie, ze bedziecie czekaly na policje,
            straz czy kogokolwiek bo inaczej nie mozna, to ja wspolczuje...
            wiem co zrobilby moj maz - przypie..lby goscia tak ze by sie nakryl nogami,
            niewazne czy menel trzezwy jak swinia, czy pijany jak bela.
            • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:44
              prologica napisała:

              > a jak menel bedzie na tyle jednak trzezwy zeby i Tobie przylozyc, i Cie
              > obmacywac, i jeszcze cos zrobic?

              Może być i trzeźwy, ryzyko, że będzie miał co najmniej takie same umiejętności
              co ja, są niewielkie.

              > jesli macie chlopow i jestescie same takie, ze bedziecie czekaly na policje,
              > straz czy kogokolwiek bo inaczej nie mozna, to ja wspolczuje...

              Jak już pisałam wyżej - w podobnej sytuacji policją sprawdziła się wręcz
              wzorowo. Nie mam więc powodów, żeby stawać się taką samą osobą jak przestępca.

              > wiem co zrobilby moj maz - przypie..lby goscia tak ze by sie nakryl nogami,
              > niewazne czy menel trzezwy jak swinia, czy pijany jak bela.

              I ja Tobie współczuję, ale cóż, są kobiety, które lubią jak facet używa mózgu i
              są kobiety, które lubią jak facet używa przemocy. O gustach nie będę dyskutowała.
              • prologica Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:57
                doskonale wiesz o co chodzilo w mojej wypowiedzi wiec nie odwracaj kota ogonem.
                nie chcialabym czekac obmacywana az moj facet pouzywa mozgu - po pierwsze
                bronilabym sie sama, po drugie jednak mam swiadomosc ze moj maz bedac swiadkiem
                takiej styuacj NA PEWNO ZAREAGUJE, a potem bedzie ciag dalszy w postaci policji
                itp.

                policja niestety ale nie zawsze reaguje 'blyskawicznie i skutecznie' - dobrze ze
                sie o tym nie przekonalas jeszcze
                • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:03
                  mysle, ze w sytuacji gdy napada cie 8 miu siedmio...tak siedmio latków, tez
                  uzyjesz najpierw piachy potem rozumu...niestety....

                  chyba ze lubisz zbierac zeby z chodnika, bo co takie dzieci moga zrobic...a moga
                  ...i to tyle, ze nie zdazysz tego telefony wyjąc..
                  • prologica Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:34
                    czy naprawde nie widzicie roznicy...?

                    ja wiem ze niktorzy wszystko tlumacza trudna mlodzieza, problemami z dorastaniem
                    i sytaucja rodzinna....

                    ale czternastoletni chlopak to nie jest dzieciatko...

                    nie rzucam sie z piesciami na dzieci ktore mi psykuja. ale zawsze bede bronila
                    rodziny i siebie, wzajemnie
                    • prologica bea to nie bylo do Ciebie :) 06.05.08, 20:38
                      tak mi sie podpielo nieteges
                    • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:59
                      Ja również byłam w różnych, bardzo trudnych sytuacjach, w których też mogły
                      górować emocje czy chęć odwetu. Ale nie było takiej sytuacji, z którą bym sobie
                      nie mogła poradzić bez użycia przemocy. I nie potrafiłabym uczyć swojego dziecka
                      tego, że w pewnych sytuacjach można sobie usprawiedliwiać bicie innej osoby.
                      • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:27
                        > I nie potrafiłabym uczyć swojego dziecka tego, że w pewnych
                        > sytuacjach można sobie usprawiedliwiać bicie innej osoby.

                        Mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę z tego że w ten sposób wychowasz dzieciaka
                        na ofiarę. W dorosłym życiu to można unikać przemocy poprzez odpowiedni dobór
                        znajomych, miejsca zamieszkania, miejsc wypoczynku, ale dziecko przez cały okres
                        przedszkolny i szkolny przebywa wśród dzieci. A dzieci są różne. Trafi się jakiś
                        przedszkolny agresor który upatrzy sobie Twoje dziecko i będzie je gnębił i co
                        wtedy? Panie nie zawsze widzą i nie zawsze chcą widzieć, rodzice agresywnego
                        dziecka najczęściej odbijają piłeczkę na zasadzie "Piotruś to takie dobre
                        dziecko, spokojne, grzeczne, w domu pomaga, to pani dziecko go na pewno
                        prowokuje i zaczepia". Poszukaj na forum, znajdziesz takie tematy zakładane
                        przez mamuśki które uczyły dzieci że nie wolno nikogo bić a teraz mają problem
                        bo wszyscy są bezsilni w obliczu agresywnego gnojka któremu jeszcze jajka nawet
                        nie obrosły.
                        • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:45
                          acorns napisał:


                          > Mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę z tego że w ten sposób wychowasz dzieciaka
                          > na ofiarę.

                          Zdaję sobie sprawę, że wychowam dzieciaka na niełamiącego prawa, rozsądnego
                          człowieka, który nie będzie rozwiązywał problemów biciem.
                          A co do przedszkola, szkoły czy podwórka - przez ostatnie kilkanaście lat mój
                          syn świetnie sobie radził bez użycia przemocy.
                      • lila1974 aurinko, przepraszam ale piszesz bzdury 07.05.08, 10:41
                        Nawet prawo dopuszcza obronę własną, jak również obronę konieczną.

                        Czyli co? Osoba będąca świadkiem ewidentnej napaści nie ma prawa
                        ruszyć z pomocą osobie napadniętej? Wyobraź sobie, że ma i użycie
                        przemocy ADEKWATNEJ do rodzaju napaści jest akceptowane społecznie i
                        usankcjonowane prawnie.
                        • aurinko wg ciebie 07.05.08, 11:12
                          Wg ciebie są to bzdury, masz prawo do takiego zdania, tak samo jak ja mam prawo
                          do zdania, że ZAWSZE można wykorzystać inne metody nie uciekając się do przemocy
                          fizycznej.
                          • lila1974 w takim razie również wg prawników, 07.05.08, 11:18
                            którzy pracowali nad polskim prawem.

                            Bardzo chętnie przeczytam, co mogła zrobić Ania w tej konkretnej
                            sytuacji, aby NATYCHMIAST chłopak przestał bić jej brata?
                            • aurinko Re: w takim razie również wg prawników, 07.05.08, 11:20
                              lila1974 napisała:

                              > którzy pracowali nad polskim prawem.
                              >
                              > Bardzo chętnie przeczytam, co mogła zrobić Ania w tej konkretnej
                              > sytuacji, aby NATYCHMIAST chłopak przestał bić jej brata?

                              Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny, masz przecież możliwość przeczytania
                              całego wątku.
                              • lila1974 Niestety, nic konkretnego nie napisałaś 07.05.08, 11:23
                                wezwanie policji nie rozwiazuje problemu TU i TERAZ.
                                • aurinko Re: Niestety, nic konkretnego nie napisałaś 07.05.08, 11:27
                                  lila1974 napisała:

                                  > wezwanie policji nie rozwiazuje problemu TU i TERAZ.

                                  Gadaj do słupa...

                                  Wybacz, ale uważam, że w tej sytuacji można było odciągnąć chłopaka bez pobicia
                                  go, ty uważasz inaczej - myśl tak dalej, twoje prawo.
                                  Dziwne, że są osoby, które w takich sytuacjach potrafią poradzić sobie w inny
                                  sposób.
                                  Dasz gwarancję, że pięści zlikwidują przestępczość?
                                  • lila1974 Re: Niestety, nic konkretnego nie napisałaś 07.05.08, 13:08
                                    > Wybacz, ale uważam, że w tej sytuacji można było odciągnąć
                                    chłopaka bez pobicia
                                    > go, ty uważasz inaczej - myśl tak dalej, twoje prawo.

                                    Byłaś tam, wiesz, że było można?
                                    Może właśnie nie było można - może chłopak na dziewczynę również
                                    wyleciał z łapami? A poza tym, to myślisz, ze on by się tak
                                    grzecznie pozwolił odsunąć, skoro jest znany z bicia innych? I co
                                    gdybyś Ty go odsuwałą a on by zaczął Cię okłądac pięściami?

                                    Odnoszę wrażenie, że patrzysz na tę sprawę z perspektywy osoby
                                    dorosłej (nie nastolatki), która w incydencie nie uczestniczy, a
                                    jedynie sobie GDYBA na zimno.

                                    > Dasz gwarancję, że pięści zlikwidują przestępczość?

                                    A czy ja gdziekolwiek wysunęłam taką tezę? NIE. Jedyne, co
                                    napisałam, to to, że jest moralnie i prawnie usprawiedliwiona obrona
                                    przed agresorem, nawet jeśli wymaga użycia metody, którą stosuje
                                    agresor.

                                    I wyobraź sobie, że prezentując taki pogląd jednocześnie jestem
                                    osobą bardzo ale to bardzo spokojną i nie zdażyło mi się chyba w
                                    dorosłym życiu uderzyć kogokolwiek, bo po pierwsze ewentualne ataki
                                    na mnie (bardzo rzadkie) ograniczały się do pyskówek, więc FIZYCZNIE
                                    nikt mi krzywdy nie robił.

                                    Gdyby się jednak zdarzyło, że stanęłabym w obliczu napaści na siebie
                                    lub na kogoś, kto jest ze mną, to przede wszystkim bym się
                                    broniła ... nawet jeśli by to wymagało użycia pięści. A dopiero,
                                    gdyby napastnik odpuścił, pozwoliłabym sobie na komfort próby
                                    skontaktowania się z policją.

                                    A 14 latek to nie jest delikatne dzieciątko ... nie raz już 14
                                    latkowie udowodnili, że mają siłę i krzepę oraz słuszne pokłady
                                    agresji.
                                    • ibulka Re: Niestety, nic konkretnego nie napisałaś 07.05.08, 14:51
                                      lila1974 napisała:

                                      > Może właśnie nie było można - może chłopak na dziewczynę również
                                      > wyleciał z łapami? A poza tym, to myślisz, ze on by się tak
                                      > grzecznie pozwolił odsunąć, skoro jest znany z bicia innych? I co
                                      > gdybyś Ty go odsuwałą a on by zaczął Cię okłądac pięściami?


                                      napisałam przecież, że Ani również się oberwało z buta: "Krzysiu nie zareagował
                                      na ostrzeżenie, uderzył Adasia, a kiedy Ania złapała go
                                      za rękę - kopnął ją i wyzwał od najgorszych... później rzucił się od nowa na
                                      Adama. dziewczyna nie wytrzymała i zlała Krzyśka gdzie i jak popadnie,
                                      ostrzegając, że lepiej ma się trzymać od jej brata z daleka..."
                            • aurinko i raczej powinnaś zdjąć z siebie czerwony kolor nt 07.05.08, 11:21

                              • lila1974 aurinko, dziękuję za cenną uwagę 07.05.08, 11:24
                                Doprawdy uważasz, ze czerwony kolor jest mi w tej dyskusji
                                potrzebny?

                                Nie pomyślałaś, ze mogło mi się coś po prostu zaciąć?

                                Och, jak miło kogoś kąsnąć, prawda?
                                Żenua.
                                • aurinko Re: aurinko, dziękuję za cenną uwagę 07.05.08, 11:29
                                  lila1974 napisała:

                                  > Doprawdy uważasz, ze czerwony kolor jest mi w tej dyskusji
                                  > potrzebny?

                                  A tak napisałam?

                                  > Nie pomyślałaś, ze mogło mi się coś po prostu zaciąć?

                                  Nie, bo w tej samej chwili odhaczałam "ptaszka" na moderatorskim nicku i nic się
                                  nie zacinało.

                                  > Och, jak miło kogoś kąsnąć, prawda?

                                  Skoro tak ci miło, to proszę bardzo.
                                  • tosina Re: aurinko 07.05.08, 12:28

                                    Przeczytalam caly watek ale oprocz innych lakonicznych uwag i
                                    banalnych stwierdzen opierajacych sie na innym , sposobie nic nie
                                    napisalas. Kazda prosbe o sprecyzowanie zrzucasz sprawdz , zobacz
                                    przeczytaj jeszcze raz .No ale ni jak czytajac nie znalazlam
                                    odpowiedz co to jest i jaka jest ta inna metoda.
                                    Wiec smiem twierdzic ze owszem moze i masz takie zdanie na temat
                                    jakprzedstawilas ale nie masz propozycji jak rozwiazac taka sytuacje
                                    tu i teraz.

                                    Wmojej miejscowisci nie ma zadnych mozliwosci interwencji tu i teraz
                                    a najblizszy posterunek inny jest ok 14km dalej. I myslisz ze
                                    przyjechaliby na alarm ze inny 14latek bije male dziecko w
                                    piaskownicy przy widowni innych matek?
                                    Teoria, teoria i jeszcze raz teoria..

                                    Dodam ze sprawdzalam w komisarjacieu znajomego policjanta i
                                    zglaszajac taki incydent uslyszalabym ze maja inne wazniejsze
                                    interwencje ,ze jak chce to mamprzyjechac i na miejscu zlozyc
                                    informacje.
                                  • lila1974 Re: aurinko, dziękuję za cenną uwagę 07.05.08, 12:56
                                    aurinko
                                    "Nie, bo w tej samej chwili odhaczałam "ptaszka" na moderatorskim
                                    nicku i nic się nie zacinało."

                                    Na prawdę skromna wyobraźnia ... czyli jak Tobie się nic nie działo
                                    z kompem lub ze stroną, to mnie również nie mogło?
          • acorns Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:47
            > Cywilizowani ludzie potrafią spacyfikować takiego menela bez bicia, o
            > ile w ogóle taki menelik miałby szanse mnie dotknąć.

            Może posiadasz jakieś ponadprzeciętne umiejętności walki i sama sobie z menelem
            poradzisz, można sobie gdybać. Ale większość kobiet nie miałaby szans sama
            uwolnić się z uścisku. I jak można takiego menela spacyfikować bez przemocy?

            > Poza tym nie chciałabym mieć faceta, który zamiast mózgu używa
            > pięści.

            Mózgiem agresora nie spacyfikujesz niestety.
    • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:26
      generalnie jestem przeciw urzywaniu przemocy..ale sa tacy którym tłumaczenie nie
      pomaga...i wtedy nalezy im pokazać, dlaczego nie mozna innych bic...

      dobrze zrobiła ta dziewczyna....

      teraz juz mozna onemu chłopakowi tłumaczyc dlaczego nie bije sie innych...a jak
      nie zrozumie to mu przypomniec...
      • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:27
        bea.bea napisała:

        > generalnie jestem przeciw urzywaniu przemocy..ale sa tacy którym tłumaczenie ni
        > e
        > pomaga...i wtedy nalezy im pokazać, dlaczego nie mozna innych bic...

        Wytłumacz mi, jak można biciem tłumaczyć i pokazywać, że nie wolno bić? Przecież
        tu jedno drugiemu zaprzecza.
        • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:37
          jak mi czterolatek przywali to mu wytłumacze...jak mi przywali 14sto latek...to
          mu oddam..
          bo jak znam zycie nie bede miala czasu na tłumaczenia,
          • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:40
            bea.bea napisała:

            > jak mi czterolatek przywali to mu wytłumacze...jak mi przywali 14sto latek...to
            > mu oddam..
            > bo jak znam zycie nie bede miala czasu na tłumaczenia,

            No dobra, Ty tak zrobisz.
            Ale ja ponownie proszę, wytłumacz mi JAK MOŻNA biciem wytłumaczyć, że bić nie wolno?
            • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:42
              nie mozna
              • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:44
                drugiego czlowieka nie bije sie bo to go boli....
                niektórzy nie rozumieja tego pojecia ...boli....wiec należy im pokazac....

                a jak juz beda wiedziec co znaczy boli, to bedzie im łatwiej wytłumaczyc, ze
                wlasnie dlatego sie innych nie bije...smiletongue_out
                • aurinko Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:47
                  bea.bea napisała:

                  > drugiego czlowieka nie bije sie bo to go boli....
                  > niektórzy nie rozumieja tego pojecia ...boli....wiec należy im pokazac....
                  >
                  > a jak juz beda wiedziec co znaczy boli, to bedzie im łatwiej wytłumaczyc, ze
                  > wlasnie dlatego sie innych nie bije...smiletongue_out

                  Bea, a gdyby Twoje dziecko uderzyło drugie dziecko, to zbiłabyś swoje żeby
                  zobaczyło jak to boli i na tej podstawie tłumaczyłabyś, że nie wolno bić?
                  Wybacz, ale dla mnie bicie to bicie, bez względu na sytuację i nijak nie umiem
                  dopisać do tego usprawiedliwiających ideologii.
                  • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:52
                    moje dziecko ma 5 lat i nigdy ode mnie nie dostalo....

                    jak go bije inny olega, to mu tłumacze , zeby tłumaczył, a jak nie to oddał...

                    jak on zaczepi i dostanie...to jego brocha....
                    sam sie narażał. wiec wie jakie moga byc konsekwencje
                • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:50
                  wiesz stałam kiedys w kolejce, za mna stała ktos....i kiedy poczułam jego łape
                  na moim tyłku odwróciłam sie z piącha gotowa do walenia...stał tam stary
                  człowiek...więc powiedziałam mu...
                  ze jest swinia i ze tylko z szacunku dla jego wieku mu nie przyloże...wiesz on
                  sie obsmiał...i pewnie niejednej babie lapy pod spudnice wepchnol....

                  chyba mialam niezły tylek, bo zdarzyl mi sie jeszcze raz..tongue_out...ale wtedy juz nie
                  pztrzyłam na wiek , posture i itp....
                  to był wielki młody koles...zgioł sie w przecinek..i zapewniam ce ,ze był tak
                  zaskoczony, ze on 50 razy sie zastanowi zanim komus zrobi to co ze mna mu sie
                  nie udalo....

                  wiec niektórym trzeba przywalic, dla siebie...i dla innych kobiet które beda mu
                  staraly sie wytłumaczyc, ze to nieładnie...albo wstydliwie spuszcza głowe , ....
                  • bea.bea Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 19:54
                    smutne to...ale nie zawsze da sie zyc zgodnie z podrecznikami do psychologi...smile
                    • myelegans Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:29
                      Instynktownie chyba zrobilabym to samo co Ania, bo emocje wzielyby
                      gore, zwlaszcza, ze koles ma reputacje.
                      Nie mysle, ze byla to dla niego nauczka i ze nie powtorzy sie w
                      przyszlosci. Mysle, ze nie tylko sie powtorzy, ale nasili
                      chlopak zostal publicznie upokorzony, bo go pobito, i to w
                      dodatku ... dziewczyna. Pewnie zneca sie i znecal sie bedzie na
                      potege nad slabszymi, tylko teraz bedzie sprytniejszy, zeby to robic
                      bez swiadkow, wiec moze zaczaic sie kiedys w bramie na Anie z kijem
                      bejsbolowym.
                      W sumie szkoda dzieciaka, bo golym nieuzbrojonym okiem widac,ze
                      zaniedbany, szkola odrzucila, rodzice nie poswiecaja uwagi, jedyna
                      uwage zyskiwal na placu zabaw, bo go dostrzegali. Szkoda, ze zasili
                      populacje patologii.
                      Mielismy podobnego na podworku, postrach wszystkich, zadnych
                      autorytetow, nie wiem, ktory wyrok teraz odsiaduje.
                      • lila1974 myelegans 07.05.08, 10:54
                        Wiesz, zauważyląm, że tak hojraczą z reguły osoby z małym poczuciem
                        własnej wartości i ta agresja ma wzbudzić w innych szacunek, ktoego
                        sami dla siebie nie mają.

                        Przykląd:
                        Swego czasu do mojej VIII klasy spadachronował uczeń starszy od nas
                        o 2 lata. To był jego 3 raz w ósmej klasie. Od razu zaczął się
                        sadzić i próbował rozstawiać nas po kątach. Nie raz wiałyśmy przed
                        nim do pobliskiej księgarni, gdzie spędzałyśmy długi czas z
                        nadzieją, że sobie pójdzie ... bałyśmy się go. Któregoś razu coś we
                        mnie pękło, bo generalnie nie boję się konfrontacji, a tu po prostu
                        poszłam za stadem (że się tak wyrażę), przeciwstawiłam się mu.
                        Wyszłam z tej księgarni, kiedy on jeszcze na nas czyhał i prosto w
                        twarz powiedziałam mu, że mam go dość i nigdy więcej nie zamierzam
                        przed nim uciekać. Bać się go nie boję i jego groźby, że mnie pobije
                        mam w dupie. Skoro bije młodszych i to w dodatku dziewczyny, to nie
                        jest żaden hojrak tylko zwykły palant, co szuka ofiar wśród
                        młodszych, bo starszych sam się boi. I albo wreszcie zacznie się
                        normalnie zachwoywać w klasie i z nami dogadywać, albo w koncu
                        napuścimy na niego dużo starszych kumpli i dostanie wpierdziel.

                        Psiocząc na mnie i warcząc coś pod nosem wycofał się.
                        Trochę czasu minęo zanim dostroił się do klasy ale jednak to
                        nastąpiło.

                        • guderianka Re: myelegans 07.05.08, 13:13
                          Miałam podobną sytuację w 8 klasie SP. On-drugoroczny po raz któryś
                          i ja 150cm w kapeluszu. Widziałam akcję jak męczył takiego niskiego
                          chuderlaka z młodszej klasy. Nie wytrzymałam. Podeszłam do niego i
                          mu nawtykałam, że tak powiem podeszłam go psychologicznie. "Bysior"
                          zdębiał, puścił chudego i...poklepal mnie pom głowie. Od tamtej pory
                          był moim kolegą co przydalo się zwlaszcza w czasach późniejszych gdy
                          był "bramkarzem" w pubie wink
                          • lila1974 guderianko 07.05.08, 13:30
                            Te Twoje metr pięćdziesiąt jest dość wymowne ... to widać, ż enie
                            należysz do osób, które sobie dadzą napluć w kaszę smile

                            Ja kiedyś powaliłam ze śmiechu typów spod ciemnej gwiazdy, jak
                            musialam wieczorem koło nich przejść (stali na wąskim moście) ...
                            bylam chyba w 6 klasie, a na ich widok zaczęłam podwijać rękawy
                            kurtki, co stanowiło jasny sygnał, ze nie poddam się bez walki,
                            jakby co tongue_out

                            Na widok tak czupurnego kurdupla zaczęli się śmiać i przeszłąm
                            kompletnie nie zaczepiana smile
                            • guderianka Re: guderianko 07.05.08, 13:42
                              smile

                              bo odważnym trzeba być i basta

                              Pewnego razu -miałam 16lat,byłam z koleżanką w bibliotece. I zginał
                              jej plecak. Poprosiłam panią z biblioteki by podała nazwisko osoby,
                              która stala przed nami w kolejce. pani mnie znała bo mol ksiązkowy
                              jestem więc nazwisko i adres podała. Udałyśmy sie tam z koleżanką.
                              Nacisnełam guzik domofonu, powiedziałam "poczta". Wjechałyśmy na 10
                              piętro. Zapukałam. Otworzył koleś młodszy ode mnie ale z geby zbój.
                              Powiedziałam,że ma oddać plecak. Zaczęła sie pyskówka a że ja mocna
                              w tym temacie jestem młody zawołał z głębi domu resztę. A było ich 2
                              szt. Jeden Misiek bez zęba i drugi 19latek Szefu. Zaczełam pyskować
                              straszyć policją, wjeżdzać na ambicję. Z młodym przeciągnelam sie po
                              schodach, Misiek zareagował powalił mnie na ziemię i chciał zdzielić
                              w twarz. Walnełam w krocze i krzyknełam, pamiętam to jak dziś :"A ty
                              co? Oprócz sprawy w sądzie o kradzieź chcesz mieć jeszcze sprawę o
                              pobicie"?!! odpuścił. Kolesie zaprowadzili nas do śmietnika w którym
                              wyrzucili ksiązki, oddali tornister, zglosiłam sprawę do
                              dzielnicowego. Byłam przesluchiwana na komendzie w charakterze
                              świadka, składałam zeznania (najstarszy miał już wyrok w zawiasach).
                              Po tym fakcie przez jakieś 7-9lat byłam przez nich szykanowana,
                              wyzywana od k....... Usmiechałam sie wtedy miło..wink
                              • lila1974 Re: guderianko 07.05.08, 14:35
                                To przy Twoich przeżyciach moje to małe piwo smile
    • deela Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 20:25
      tez bym wlala
    • kawka74 Jeszcze coś 06.05.08, 21:19
      Kto powiedział, że dziewiętnastolatka jest zobowiązana do wychowywania
      agresywnego czternastolatka? Nie spuściła łomotu w celach wychowawczych
      (nieładnie jest bić, itd.), tylko ostrzegawczych. Rozumiem, że jest to działanie
      doraźne, ale, jak widać, skuteczne.
      Podejrzewam zresztą, że chłopak jest przede wszystkim cholernie zdziwiony, że
      ktoś mu wreszcie oddał.
    • vibe-b Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:40

      czy Ania miala prawo?
      ha, za moich czasow (czyli jak ja bylam w wieku opisywanej tu
      mlodziezy) toz to bylo normalne samo przez sie zrozumiale i
      spolecznie chwalone. Agresor dostawal lomot od starszego rodzenstwa
      wzglednie kolegow.
    • minerallna Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:43
      Już raz napisałam,że ze wstydem ale zrobiłam bym to samo co Ania.
      I tak kiedyś zrobiłam.Stłukłam chłopaka,co mi młodszego brata skutecznie męczył przez długi czas.Powodów oczywiście brak,może poza jedynym:wspólny blok w którym mieszkaliśmy.Po tym zdarzeniu nigdy wiecej nie robił mojemu bratu i jego rowieśnikom żadnych checy.
      I kompletnie nie obchodziło mnie jego życie i problemy.Zwalisty nastolatek ustawia 9,10 latków na podwórku?No to dostał.
      Co ciekawe,po latach,bo już tam dawno nie mieszkam,kłaniał mi się smile))
      • sfajczala Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 21:56
        Sama nie wiem co sie z wami dzieje, niby dobre ematki! Wstyd.
        Nie miala prawa i juz, tata malego tez by nie mial prawa,ani
        sasiadka, nie wolno bic.
        Nie tlumaczyc, to jasne,nie dotrze do gnojka, ale zadzialac ze
        strozami prawa czy czegokolwiek, zeby zadzialali, dac se rade jakos
        w cywilizowany sposob z gosciem, a nie jak .... brak slow.
        Najlepsze sa te co to za przemoca nie sa, ale tez by wlaly!
        • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 22:01
          ale zadzialac ze
          > strozami prawa czy czegokolwiek, zeby zadzialali,
          Na przykład jak? Kajdany i do lochu? Poprawczak? Sąd dla nieletnich?

          dac se rade jakos
          > w cywilizowany sposob z gosciem,

          To znaczy jak? Konkretnie proszę.
        • vibe-b Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 22:09
          sfajczala napisała:

          > Sama nie wiem co sie z wami dzieje, niby dobre ematki! Wstyd.
          > Nie miala prawa i juz, tata malego tez by nie mial prawa,ani
          > sasiadka, nie wolno bic.
          > Nie tlumaczyc, to jasne,nie dotrze do gnojka, ale zadzialac ze
          > strozami prawa czy czegokolwiek, zeby zadzialali, dac se rade
          jakos
          > w cywilizowany sposob z gosciem, a nie jak .... brak slow.
          > Najlepsze sa te co to za przemoca nie sa, ale tez by wlaly!



          jaaaasne, slask tanczy i spiewa.
          dzis w gazecie czytalam o procesie- farsie przeciwko kilku
          wyrostkom, ktorzy zakopali (z buta znaczy sie) na smierc swojego
          kolege.
          Tym kolesiom tez (jak przypuszczam nikt lomotu nie spuscil, a
          jedynie staral sie "tlumaczyc" bo to w Szwecji sie rzeczz dziala, a
          tu, jak wiadomo, "dzieci" nietykalne som.
          • mamaemmy Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 22:15
            Nie czytam całego watku,jedynie wypowiedz Ibulki.
            Uwazam,ze łomot byl słuszny i wg mnie powinien byc duzo wczesniej.
            Czasem lepsza taka profilaktyka..
            I znów wychodzi to że jak nie wychowasz swoich dzieci wychowa je ulica.
            Jako kilkuletnia MAŁA dziewczynka zrobiłam podobnie-tyle,że w obronie mlodszej
            kolezanki akurat tongue_out Zawsze była bojowa i odwazna.
            Brawo Aniu.
            • vibe-b Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 06.05.08, 22:26
              ja mam silnie zakodowany instykt obrony wlasnego terytorium (pod
              pojeciem terytorium miesci sie moja nietykalnosc osobista, moja
              rodzina, moje dobra itd).
              Nigdy, nikomu, w zadnych okolicznosciach nie naruszam jego
              terytorium i dobr.
              Ale jak ktos narusza moje- to wlacza mi sie zdrenalina. Zaluje, ze
              natura obdarzyla mnie watla postawa i zaluje (bardzo zaluje) ze
              nigdy nie trenowalam zadnych sztuk walki.
        • lila1974 sfajczała 07.05.08, 11:01
          Jest różnica między ZLAĆ a bronić się i kogoś bliskiego przed
          AGRESOREM.

          Tak, ojciec gdyby go za to zlał, to nie ma prawa, bo to jest zwykłe
          prawo pięści - osoba napadnięta ma prawo do OBRONY (osoba jej
          towarzysząca również) - prawo mówi mniej więcej o tym, że masz prawo
          do obrony w taki sposób w jaki zostałaś napadnięta ... ktoś używa
          pięści, ty możesz ... noża, tobie tez wolno.
          • aurinko Re: sfajczała 07.05.08, 11:10
            lila1974 napisała:

            > Jest różnica między ZLAĆ a bronić się i kogoś bliskiego przed
            > AGRESOREM.

            Dla jednych jest różnica, dla innych nie ma różnicy. Szkoda tylko, że nikomu nie
            przyszło do głowy powiadomienie policji, jestem przekonana, że ani starsza
            siostra ani nikt inny nie zgłosił pobicia. W sumie to po co w ogóle policja,
            niech każdy sam na własną rękę wymierza sprawiedliwość.
            • lila1974 aurinko 07.05.08, 11:21
              Tak, policja powinna być wezwana ... ale zanim policja przyjedzie
              mija trochę czasu, w jaki więc sposób spacyfikowałabyś AGRESORA?

              Tak dla prorównania - wzywam policję dość często, gdyż pracuję w
              śródmieściu Szczecina, często w nocy ... dodzwonienie się na policję
              w najlepszym wypadku zajęło mi 12 minut - super, prawda?

              Pytam po raz kolejny - jesteś świadkiem, gdy 14 latek bije Twoje
              dziecko - ok, wzywasz policję, ale oni wiedzą, że póki co jeszcze
              jej nie ma i biją Twoje dziecko dalej ... co robisz?
              • aurinko Re: aurinko 07.05.08, 11:22
                j.w. - nie lubię się powtarzać, sorry, ale przecież umiesz czytać.
                • lila1974 Re: aurinko 07.05.08, 11:25
                  Umiem i własnie nic konkretnego z Twoich wypowiedzi nie wyczytałam,
                  ale cóż przeżyję brak instruktażu.
                  • bea.bea Re: aurinko 07.05.08, 13:05
                    dzwonie na policje spokojnie czekam...patrzac jak mojemy dziecku zaczyna plynac
                    krew z rozbitego nosa, jak jalis wyrostek przy pomocu kija bejzbolowego rozbija
                    mojemu synowi glowe,...stoje spokojnie ..bo policja juz jedzie...
                    stoje i słucham jak moje dziecko krzyczy ..mamusiu ratuj....
                    jak przyjezdza policja to spokojnie relacjonuje zdarzenie, a w miedzy czasie
                    próbuje reanimowac moje dziecko,....sorki...ale ja tak nie potrafie...
                    mam zbyt duzo testosteronu...niestety..smile
                    • vibe-b Re: aurinko 07.05.08, 19:25
                      bea.bea napisała:

                      > dzwonie na policje spokojnie czekam...patrzac jak mojemy dziecku
                      zaczyna plynac
                      > krew z rozbitego nosa, jak jalis wyrostek przy pomocu kija
                      bejzbolowego rozbija
                      > mojemu synowi glowe,...stoje spokojnie ..bo policja juz jedzie...
                      > stoje i słucham jak moje dziecko krzyczy ..mamusiu ratuj....
                      > jak przyjezdza policja to spokojnie relacjonuje zdarzenie, a w
                      miedzy czasie
                      > próbuje reanimowac moje dziecko,....sorki...ale ja tak nie
                      potrafie...
                      > mam zbyt duzo testosteronu...niestety..smile


                      nawet nie chodzi o testosteron, tylko o zdrowy rozsadek. Co jest
                      wazniejsze? Zeby dopelnic obowiazku obywatelskiego (czyli zadzwonic
                      na policje, czekac cierpliwie i zlozyc zeznania podczas gdy agresor
                      zdazy spokojnie reke zlamac , glowe rozwalic itd) czy zeby
                      napadniety nie odniosl obrazen i nie wyladowal na ostrym dyzurze?

                      Swojego syna (obecnie 3 lata) posle na kurs walki i wbije mu do
                      glowy, ze jak ktos go napadnie to ma walic po ryju a nie dzwonic na
                      policje i w medzyczasie samemu oberwac.
                      • liwilla1 Re: dokladnie 09.05.08, 09:06
                        tez tak zamierzam zrobic. tym bardziej, ze czasy sa jakie sa, poczytajcie sobie
                        o dziciakach wyrzucanych z pociagu czy katowanych za nie taki kolor szalika.
                        trzeba umiec bronic siebie i innych, bo sa pewne kregi spoleczne, ktore
                        rozumieja tylko jezyk piesci.
    • tosina Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 07:46
      Wszystko o nie bicie bardzopiekne ale co w sytuacji gdy w mojej
      miejscowosci nie ma strazy miejskiej akomenda ma przerwe 14-21??..

      I nie ma mocnych kiedy potzrebowalam , a raczej chcialam sie
      dowiedziec jakiemam prawa gdy znowu wyskoczy do mnie wielkie byle
      jakiejs baby(pies) nikt nie odebral.A jak sie wkurzylam i
      podjechalam to okazalo sie ze jedyna osoba do 21 jest sprzataczka. I
      jaki sens mialaby interwencja po 21 gdy dzieciak juz spi, a moze
      nawet juz nie pamieta ktorego tomalolata napastowal?U mnie wasze
      teorie o szukaniu innej rady bylyby jak zimny olej do frytek.

      CO nie wyklucza ze mozna i tak przejsc sie do matki , pedagaga
      szkolnego .

      Zadałam to pytanie synowi.POwiedzial ze w pewnych kregach taki
      chlopak cieszylby sie po interwencji jeszcze wiekszym
      szacunkiem."cyt bo to taki kolo z ktorym nawet policja sobie nie
      radzi a on ma ich gdzies, wiec lepiej miec go za kumpla niz wroga."


      I tak to sie maja realia do teorii.
      • lila1974 dokładnie, a tak to wstyd 07.05.08, 11:04
        bo wielki hojrak dostał łomot od DZIEWCZYNY ... buuuuuuuuuuu
    • kicia031 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 14:27
      No coz - nie miala prawa tak sie zachowac.
      A czy ja rozumiem - oczywiscie, Byc moze sama w emocjach tak bym sie
      zachowala.

      Co nie zmienia faktu, ze takimi zachowaniami steruje prymitywna, tzw
      gadzia czesc anszego mozgu, od czlowieka wymagamy nieco wiecej. A
      jednak polularnosc filmow i ksiazek o motywie zemsty swiadczy o tym,
      ze takie emocje bardzo silnie zyja w wiekszosci z nas...
      • mama_kotula Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 14:33
        kicia031 napisała:
        > Co nie zmienia faktu, ze takimi zachowaniami steruje prymitywna, tzw gadzia
        czesc anszego mozgu, od czlowieka wymagamy nieco wiecej. A
        > jednak polularnosc filmow i ksiazek o motywie zemsty swiadczy o tym, ze takie
        emocje bardzo silnie zyja w wiekszosci z nas...

        Cholera, same prymitywy na tym forum, gdzie im tam do ludzi.
        Jak zwierzęta, panie, jak zwierzęta...
        tongue_out
        • sfajczala Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 19:50
          Jaja se robita?
          No nie wiem, chyba tak.
          Jak czekac az maly odda dech?? Jak dzwonic na policje w momencie
          agresji, a syna nie obronic? Kto tu mowi takie frazymasy?
          Mnie chodzilo li i tylko o to, aby powiadomic odpowiednie organy, a
          nie same "sprawiedliwosc"wymierzac.Jak chamy.
          Nie mowie jednak, ze jakby mi syna bitp niezareogowalabym. No pewnie
          ze tak! Roziedzilabym i juz. Ale nie lala tametgo, po co paznokcie
          lamac?
          smile
          Tylko ze ja nigdy sie w zyiu nie bilam i nie widze takiej potrzeby.
          Inaczej zalatwialam
          • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 19:55
            > agresji, a syna nie obronic? Kto tu mowi takie frazymasy?

            Fra... co????

            > Mnie chodzilo li i tylko o to, aby powiadomic odpowiednie organy, a
            > nie same "sprawiedliwosc"wymierzac.Jak chamy.

            Bardzo cieszę się, że jestem chamem, przynajmniej nie muszę się hamować w
            wymierzaniu sprawiedliwości za pomocą piąchopiryny.

            > Nie mowie jednak, ze jakby mi syna bitp niezareogowalabym. No pewnie
            > ze tak! Roziedzilabym i juz.

            Yhyy...
            • sfajczala Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 20:13
              Oj boze drogusienki! Szybko pisalam bom w nerwach cala, bo mnie tu
              szokuja co poniektore paniusie. A ty sie slowek zamaist czepiac
              odpowiadaj i ucz sie
              • kawka74 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 21:04
                > odpowiadaj i ucz sie

                Czego i od kogo mam się uczyć, koleżanko, bo że nie od Ciebie, to widzę...?
          • mama_kotula Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 21:30
            sfajczala napisała:
            > Tylko ze ja nigdy sie w zyiu nie bilam i nie widze takiej potrzeby.
            > Inaczej zalatwialam

            No to ja teraz proszę o konkrety.
            Hipotetyczna sytuacja - ktoś leje twoje dziecko/brata/mniejszego znajomego tongue_out.
            Proszę o konkret "załatwiania inaczej" podczas oczekiwania na przyjazd policji smile
            • ibulka Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 07.05.08, 22:15
              odciąganie napastnika od ofiary odpada, bo nie zawsze się da. więc? smile

              ja również poproszę o konkrety, tylko realne. może udzielę paru rad Ani smile
        • kicia031 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 08.05.08, 10:14
          Zobacz co napisalam nieco wyzej - ze sama pewnie w emocjach bym sie
          tak zachowala. Co nie zmienia faktu, ze to zachowania sterowane
          prymitywna czescia naszego mozgu.
    • gacusia1 Re: mały agresor na placu zabaw - długie! 08.05.08, 04:29
      wiesz,co? Pieprzyc prawo! Jakbym miala mlodszego brata i jakis
      gowniarz probowalby zrobic mu krzywde,na pewno nie tracilabym czasu
      na tlumaczenia. Problem tkwi w tym,ze "laska" jest dorosla i jakby
      nie daj boze ktos ja podkablowal,to jej dostaloby sie najbardziej a
      ten AGRESOR zacieralby rece na Adasia.
      • lila1974 gacusiu nie prawda 08.05.08, 08:29
        Wczoraj z ciekawości zadzwoniłam na policję z zapytaniem czy owa
        Ania miala prawo czy nie miala i jak policja by się do tego
        ustosunkowała.

        Policjantka oczywiście na początku mnie pouczyła że się w takiej
        sytuacji wzywa ich (czego nikt nie kwestionuje). Potem mi pani
        wyjaśniła że przeprowadziliby dochodzenie czy przypadkiem to nie ten
        mały zaczepiał a ten starszy się bronił tongue_out

        Jak jej wyjasniłam że ów starszy to taki co bije dla bicia to pani
        wyjaśniła że tak, w takiej sytuacji dziewczyna mialą wręcz obowiązek
        bronić brata bo jako dorosła sprawowała nad nim opiekę a po drugie
        własnie z prawa do obrony koniecznej skorzystała.
        • ibulka Re: Lilu 08.05.08, 14:19
          bardzo dziękuję za napisanie opinii policjantki.

          właśnie wróciłam z dziećmi ze spaceru na obiad.
          agresor - Krzysiu powrócił na plac zabaw, i mniej więcej godzinę temu zepchnął
          jakiegoś chłopaka w swoim wieku [?] z drabinek, który to chłopak złamał obie
          ręce przy upadku i zabrało go pogotowie...
          • lila1974 Ibulko 08.05.08, 15:36
            Tylko nie wpadnij na pomysł, że to Ty możesz go zlać smile))
            Dorosłej obcej babie byłoby już gorzej udowodnić, że działała w
            ramach obrony koniecznej.

            Krzyś ewidentnie kwalifikuje się pod dozór kuratora - zgłaszaliście
            problemy z nim dzielnicowemu?
            • ibulka Re: Ibulko 08.05.08, 23:37
              nie będę lała gó..arza, bo do moich dzieci nie startuje - nie ta liga, nie ten
              wiek smile
              a mały Wiktor jest super - pyskuje, pyskuje, buntuje się okropnie, ale po chwili
              bawi z innymi dziećmi grzecznie, da się z nim 'trzymać sztamę'. ćwiczy teraz
              umiejętność pożyczania w piaskownicy smile


              nie wiem jak dalej potoczy się sprawa tego chłopca, który spadł z drabinek i
              złamał ręce, ale z pewnością nie skończy się na upomnieniu... nie widzę placu
              zabaw z okna domu, sąsiadka mówiła, że w bloku tego agresora Krzyśka była burda
              po incydencie...
              a czy rodzice będą interweniowali dalej - nie wiem.
              • lila1974 Re: Ibulko - znasz ciag dalszy tej historii? 30.05.08, 20:09

                • ibulka Re: Ibulko - znasz ciag dalszy tej historii? 30.05.08, 22:23
                  chłopak wrócił po kilku dniach na plac zabaw, zepchnął ze zjeżdżalni kolegę,
                  kolega trafił do szpitala i wyszedł z niego cały w gipsie i bandażach. chyba dwa
                  dni później agresor sypał piachem w piaskownicy, interwencja kilku matek do jego
                  matki nie przyniosła skutku, jedna z dziewczyn z osiedla, która ma znajomego
                  psychologa poprosiła matkę chłopca o konsultację ze specjalistą. nie wiem jak
                  dalej potoczyła się ta sprawa, bo koleżanka mówi, że to 'poufne' i sama nie wie
                  za dużo, ale chłopiec ma szansę trafić pod opiekę kuratora, w jaki sposób to
                  zostało załatwione - nie wiem, ale już poszła plotka po placu zabaw, że może
                  'gó..arza matce odbiorą'...

                  sorry że tak chaotycznie, mam przy nodze trzy kule wyjące smile
    • sir.vimes Tak, oczywiście, dobrze zrobiła 30.05.08, 21:52
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka