Dodaj do ulubionych

Walka z teśćmi

15.05.08, 14:45
Jak radzicie sobie z teściową, jak i teściem???? Czy żyjecie w zgodzie czy jak kot z psem???? Jestem 10 lat mężatką i stwierdzam,żę moi teściowie są niereformowalni, mało elastyczni. Gdyby było inaczej o wiele przyjemniej odwiedzałoby się ich w te nieszczęsne niedziele.... Może to zależy też od tego że zawsze byłam niezależna i nie lubię zwrotów w rodzaju : Powinnaś wolę : Może byś spróbowała??? Pozdrawiam synowe i zięciów
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 14:46
      Niezależne osoby nie chadzają na niemiłe niedzielne odwiedziny.
      • myszciarella Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 14:52
        Chyba nie masz teściów?????
        • mama_kotula Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:00
          myszciarella napisała:

          > Chyba nie masz teściów?????

          Zgadzam się z Gryzeldą.
          Wolisz podporządkować się teściom i pozwolić sobą kierować, czy mieć dobry nastrój?
          • gabrysia5 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:02
            Może nie chodzi tu wcale o podporzadkowanie sie tesciom tylko o
            to,że to rodzice jej męża.Skoro ona nie bedzie szanowac jego
            rodziców to on nie bedzie jej.Mam tak samo, choc mój mąż nie bardzo
            chce nawet w niedziele iść, ale jak juz pójdzie to widzę,że sie
            cieszy, a jego radość to moja radość.Więc ide i już.
            • marzeka1 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:06
              "Skoro ona nie bedzie szanowac jego
              rodziców to on nie bedzie jej"- mądre słowa i często niezauważanie tego jest przyczyną wielu niepotrzebnych konfliktów.
              Dorosły,niezależny człowiek nie daje się wmanewrować w coniedzielne przymusowe meldowanie u teściów/rodziców, ale odwiedza ich, gdy chce się spotkać (a nawet gdy nie chce, to robi to co jakiś czas dla partner/ki).
              • mama_kotula Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:06
                marzeka1 napisała:
                > Dorosły,niezależny człowiek nie daje się wmanewrować w coniedzielne przymusowe
                meldowanie u teściów/rodziców, ale odwiedza ich, gdy chce się spotkać (a nawet
                gdy nie chce, to robi to co jakiś czas dla partner/ki).

                Amen.
            • myszciarella Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:07
              Masz rację, chociaż mój mąż jest w tej sytuacji, że moi rodzice nie zyją. A ja "odwalam" te niedzielne wizyty, bo to rodzice mojego męża, ale też dzadkowie mojego dziecka. I koło się zamyka...
              • gabrysia5 Nie narzekaj w sumie 15.05.08, 15:11
                To w sumie nie narzekaj.Odbebniasz wizyte 4 razy w m-cu i tyle.Da
                sie to przeżyc .Zapewniam cię.
                • mama_kotula Re: Nie narzekaj w sumie 15.05.08, 15:18
                  gabrysia5 napisała:

                  > To w sumie nie narzekaj.Odbebniasz wizyte 4 razy w m-cu i tyle.Da
                  > sie to przeżyc .Zapewniam cię.

                  Ale w imię czego ona ma to "przeżyć"?
                  Oczywiście, jeśli jest tak, jak pisze - czyli obiadki te są koszmarem dla niej
                  (co na to mąż? czy on też tak to odbiera? bo to dość istotne), który potem długo
                  odreagowuje, to argument "bo to rodzice mojego męża" jest śmieszny.
                  Rodziców męża można zaprosić do siebie na obiad, można z nimi iść na spacer, nie
                  zmuszając się do obowiązkowego meldowania się co niedzielę i np. wysłuchiwania
                  nieuzasadnionej krytyki.
                  Każda niedziela, czyli połowa wolnych dni w miesiącu, mają być okupiona wku.wem?
                  Jeszcze raz pytam, w imię czego?

                  Oczywiście, dobra wola powinna być z obu stron. Niemniej jednak robienie czegoś
                  wbrew sobie "bo tak trzeba" i potem wścieklizna nie jest dobrym rozwiązaniem.
                  Wypadałoby jakiś kompromis znaleźć.
                  • moofka Re: Nie narzekaj w sumie 15.05.08, 20:21
                    mama_kotula napisała:

                    > gabrysia5 napisała:
                    >
                    > > To w sumie nie narzekaj.Odbebniasz wizyte 4 razy w m-cu i tyle.Da
                    > > sie to przeżyc .Zapewniam cię.
                    >
                    > Ale w imię czego ona ma to "przeżyć"?
                    > Oczywiście, jeśli jest tak, jak pisze - czyli obiadki te są koszmarem dla niej
                    > (co na to mąż? czy on też tak to odbiera? bo to dość istotne), który potem dług
                    > o
                    > odreagowuje, to argument "bo to rodzice mojego męża" jest śmieszny.


                    dokladnie tak
                    niedziela jest dla rodziny, nie dla tesciow z zasady
                    to czas kiedy ojciec z matka sie nie spiesza
                    maja czas dla dzieci nieograniczony
                    kiedy moga sie posnuc w galotach i wypic dwie kawy w lozku
                    kiedy mozna planowac zabawy i wypady
                    oczywiscie, ze i dziadkow fajnie jest odwiedzic czasem
                    ale nie w ramach cotygodniowego musu to raz
                    i nie kiedy oni mają w dupie samopoczucie gosci to dwa
                    bo ja sorry, za ktoryms powinnas przestalabym byc mila
                    mnie stac na tyle taktu, ze sie rodzince nie wtryniam z tym co "powinni"
                    chce sie >mamusia< spotkac z synowa na obiedzie - milutko
                    powymieniajmy uwagi o pogodzie, nowe przepisy i ploteczki o rodzinie
                    chetnie poslucham, co u mamusi
                    oraz zachwytow nad wnusiem
                    nie mam zyczenia jako dorosla kobieta, zona i matka co tydzien byc strofowana
                    przez obca badz co badz rodzine, z zalozenia
                    i tu autorke rozumiem
                    ja na szczescie tak nie mam
                    a ewentualne zapedy co "powinnam" o ile byly, choc rzadko
                    udaje mi sie gasic skutecznie

                  • ledzeppelin3 Re: Nie narzekaj w sumie 10.06.08, 19:59
                    > > To w sumie nie narzekaj.Odbebniasz wizyte 4 razy w m-cu i
                    tyle.Da
                    > > sie to przeżyc .Zapewniam cię.

                    he he rada w stylu "ja się męczę, to co inni mają mieć lepiejtongue_outP"
                    A własnie, że można mieć lepiej! Mozna nie latać co niedzielę do
                    teściów tylko bzykać się przez całe popołudnie z partnerem (gdy
                    dizeci śpiątongue_out). Wiesz, jak jest fajnie?
          • myszciarella Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:04
            Chodzi o to że właśnie nie podporządkuję się im i nie daję kierować, a to rodzi konflikty.....
        • gryzelda71 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:01
          Mam.
    • morgen_stern Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:04
      To jest silniejsze ode mnie: Z TEŚCIAMI wink
      • gabrysia5 Teściami 15.05.08, 15:06
        Tak byc powinno zgadza się, ale to chyba ma małe znaczenie, co
        morgen???
        • ledzeppelin3 Re: Teściami 15.05.08, 15:13
          Jesli masz konkretne powody, żeby ich nie lubić (nie szanują Cię,
          wpędzają w poczucie winy i wymuszają różne rzeczy - np niedzielne
          wizyty-itp), wtedy argument za zmuszaniem się do czestych z nimi
          kontaktów w stylu: "To są Rodzice mojego Męża i Dziadkowie moich
          Dzieci...!!!!) jest zabawny i nie przemawia do mnie.
          • gabrysia5 Ledzeppelin!! 15.05.08, 15:17
            Problem -przynajmniej z opisu nie tkwi w nieszanowaniu tylko jak to
            napisała autorka " zależy też od tego że zawsze byłam niezależna i
            nie lubię zwrotów w rodzaju : Powinnaś wolę : Może byś
            spróbowała??? ".Więc w tym przypadku to chyba argument - robie to
            dla męża- nie jest smieszny.Tak uważam.
            • mama_kotula Gabrysia 15.05.08, 15:20
              A wyobraź sobie, że siedzisz z teśćmi tongue_outPP przy obiedzie i słyszysz co chwila,
              wypowiadane kategorycznym tonem:
              "Powinnaś uczyć już dziecko siadać na nocniku, to karygodne, aby tak duże
              dziecko robiło w pieluchy"
              "Powinnaś koniecznie kupić nowe zasłony, te co macie, nadają sie na śmietnik"
              "Powinnaś zrezygnować z kupowania w tym sklepie, tam jest okropnie drogo!!!"

              Po ilu "powinnaś" byś nie wytrzymała?
              • gabrysia5 Mama kotula 15.05.08, 15:26
                Ale ja nie musze sobie niczego wyobrażać.Ja mam tak zawsze i od
                zawsze.Wcześniej chodziłam częściej do teściów, a teraz chodzę juz
                tylko w niedzielę.No z wyjatkami.Ciągle słyszę,że powinnam , albo
                zrób i do tego jeszcze porównywana jestem (zreszta moje dziecko też)
                do mojej szwagierki , bo .......robi tak i tylko tak jest dobrze.Mam
                to w nosie.Ide bo to matka mojego męża i babcia dziecka .Zaciskam
                usta i nie reaguję na tego typu teksty.Acha , te niedzielne
                odwiedziny to tylko kawa czy herbata , bo na obiedzie u teściów to
                ja nie byłam nigdy w zyciu, nawet jak rok z nimi mieszkałam to obiad
                jedliśmy oddzielnie.To jest dopiero chore.
                • mama_kotula Re: Mama kotula 15.05.08, 15:32
                  Jak ja słyszę coś w stylu "powinnaś to, powinnaś tamto" i wywołuje to u mnie
                  pianę na ustach, po prostu minimalizuję częstość tego słyszenia.
                  Nie uważam, aby szacunek do matki męża musiał być wyrażany poprzez cotygodniowe
                  wizyty. Są telefony. Są inne formy pamięci, inne sposoby okazywania szacunku.
                  Obowiązkowym meldunkiem co tydzień - wbrew sobie - nie wyraża się szacunku,
                  tylko karność. Li i jedynie.

                  Kontakt z dziećmi również nie musi być utrzymywany w ten sposób. Babcia może
                  przyjść do dzieci, może je zabrać na spacer.

                  I jeszcze raz powiem - ja bym nie dała rady "zaciskać ust" i się poświęcać 4
                  razy w miesiącu, kiedy mam wolne i milion innych, przyjemniejszych sposobów na
                  spędzenie tego wolnego czasu.
                • gaja78 Re: Mama kotula 15.05.08, 15:46
                  gabrysia5 napisała:

                  > Ciągle słyszę,że powinnam , albo
                  > zrób i do tego jeszcze porównywana jestem (zreszta moje dziecko też)
                  > do mojej szwagierki , bo .......robi tak i tylko tak jest dobrze.Mam
                  > to w nosie.Ide bo to matka mojego męża i babcia dziecka .Zaciskam
                  > usta i nie reaguję na tego typu teksty.

                  To że ty nie reagujesz, to twoja sprawa. Ale namawianie kogoś do podobnego
                  zaciskania zębów jest trochę ... dziwne ?
                  • gabrysia5 Gaja 15.05.08, 16:58
                    Nie namawiam tylko daje radę, bo z tego co wywnioskowałam autorka
                    pyta jak wy sobie radzicie z teściami, a nie co zrobić by nie
                    chodzic do teściów.Grunt to czytac ze zrozumieniem.Dawanie rady a
                    namawianie to dwie rózne rzeczy. Poza tym ja niereaguję teraz.Kiedys
                    było inaczej i co z tego miałam.Wiecznie skwaszona minę, smutek w
                    oczach męża i swoje nerwy.Po co mi to.Czy reakcja coś zmieniła.Na
                    pewno nic na lepsze.Więc po co reagowac w inny sposób???Po co
                    pokazac ,że moje jest na wieszku? Teściowa sobie mówi i mówi, a ja i
                    tak robie swoje i już.Są niestety tacy ludzie jak teściowa czy teść
                    autorki i już.
                    • myszciarella Gabrysia!!! 15.05.08, 17:07
                      Słusznie zauważyłaś,że pytałam jak inni sobie radzą, a nie szukam gotowej recepty na dobre relacje z teściami. Po prostu ciekawi mnie jak to jest u innych... Pozdrowienia
                    • gaja78 Re: Gaja 15.05.08, 22:28
                      gabrysia5 napisała:

                      > Nie namawiam tylko daje radę, bo z tego co wywnioskowałam autorka
                      > pyta jak wy sobie radzicie z teściami, a nie co zrobić by nie
                      > chodzic do teściów.

                      Ok, przepraszam smile

                      > Kiedys
                      > było inaczej i co z tego miałam.Wiecznie skwaszona minę, smutek w
                      > oczach męża i swoje nerwy.Po co mi to.

                      Tego to już nie rozumiem sad Dlaczego mąż był smutny, kiedy próbowałaś być asertywna ?
                      • gabrysia5 Re: Gaja 15.05.08, 22:34
                        Nie -dlatego był smutny bo widział jak sie staram i,że kompletnie
                        nic z tego nie wychodzi.Kiedyś nawet zapytał swojej mamy dlaczego
                        uważa,że ....wszytsko robi dobrze a ja robię źle i dlaczego każde
                        zdanie zaczyna od powinnaś.Niestety nie uzyskał odpowiedzi
                        tylko "serce matki krwawi jak własny syn zadaje takie pytania".
                        • mama_kotula Re: Gaja 15.05.08, 22:39
                          gabrysia5 napisała:

                          > Kiedyś nawet zapytał swojej mamy dlaczego
                          > uważa,że ....wszytsko robi dobrze a ja robię źle i dlaczego każde
                          > zdanie zaczyna od powinnaś.Niestety nie uzyskał odpowiedzi
                          > tylko "serce matki krwawi jak własny syn zadaje takie pytania".

                          Wybacz, jeśli urażę, ale nie wytrzymam - co za okropna baba, egoistka i
                          manipulantka uncertain

                          Na szczęście z moją przyszłą teściową nie będę miała zbyt częstych kontaktów,
                          sądzę nawet, że nie będzie ich wcale. Już na pierwszym naszym spotkaniu było to
                          wiadomo big_grin
                          • gabrysia5 Mama-kotula 15.05.08, 22:46
                            Mama-kotula napisała:Wybacz, jeśli urażę, ale nie wytrzymam - co za
                            okropna baba, egoistka i manipulantka "

                            Nie uraziłaś , nie obraziłaś.Jest tak jak piszesz.Jota w
                            jotę.Zresztą nie raz już pisałam na ten temat na forum.
                          • gaja78 Re: Gaja 15.05.08, 22:47
                            mama_kotula napisała:

                            > Wybacz, jeśli urażę, ale nie wytrzymam - co za okropna baba, egoistka i
                            > manipulantka uncertain

                            Prawda ? sad I nie tak wcale rzadki typ niestety sad(
                            Z moich doświadczeń wynika, że trzeba starać się być twardym. Spotkania kilka razy w roku, z okazji świąt. Raz w roku wysłanie wnuków do babci na kilka dni. I tyle. Po co sobie życie zatruwać częstszymi kontaktami.
                            • gabrysia5 .............. 15.05.08, 22:51
                              Wysłac wnuki na kilka dni.Nie da rady nawet na jeden dzien.Co ja
                              piszę na 1 h.Kiedyś poszłam do fryzjera balejage sobie zrobić i po
                              1/2 h teść dzwoni,kiedy wróce, bo on chce iść do domu.Bez komentarza.
                        • gaja78 Re: Gaja 15.05.08, 22:42
                          gabrysia5 napisała:

                          > Nie -dlatego był smutny bo widział jak sie staram i,że kompletnie
                          > nic z tego nie wychodzi.Kiedyś nawet zapytał swojej mamy dlaczego
                          > uważa,że ....wszytsko robi dobrze a ja robię źle i dlaczego każde
                          > zdanie zaczyna od powinnaś.Niestety nie uzyskał odpowiedzi
                          > tylko "serce matki krwawi jak własny syn zadaje takie pytania".

                          Rozumiem. U nas właściwie było podobnie. Ja się swego czasu starałam, puszczałam wiele rzeczy mimo uszu. Ale efekt był taki, że teściowa wciąż naciskała na swoją większą obecność w naszym życiu.

                          Więc się wkurzyliśmy. Odpowiedzi w stylu "serce matki krwawi ..." zaczęły owocować redukcją kontaktów. Naciski teściowej zaczeły przynosić odwrotny skutek do zamierzonego tongue_out
                          • gabrysia5 Re: Gaja 15.05.08, 22:47
                            To tak jak u nas.Niedziela i tylko godzika.Tak dla przyzwoitości
                            coby serce matki nie krwawiło.
                            • gaja78 Re: Gaja 15.05.08, 23:10
                              gabrysia5 napisała:

                              > To tak jak u nas.Niedziela i tylko godzika.Tak dla przyzwoitości
                              > coby serce matki nie krwawiło.

                              smile))))
                              • gabrysia5 Re: Gaja 15.05.08, 23:14
                                Mnie tam wogóle nie do smiechu zwłaszcza,że niedziela tuż tuż.A i
                                teraz zawsze idziemy na 1-1.5 przed snem południowym dziecka,zeby
                                grzeczna wymówka byla.A na obiedzie to jak pisałam nigdy w zyciu u
                                teściowej nie byłam.
                                • gaja78 Re: Gaja 16.05.08, 10:29
                                  gabrysia5 napisała:

                                  > Mnie tam wogóle nie do smiechu zwłaszcza,że niedziela tuż tuż.

                                  Nie śmiałam się z sytuacji, tylko z ironii "co by serce matki nie krwawiło".
                                  Jeśli to nie była ironia a ja coś źle zrozumiałam - sorki.
                                  • gabrysia5 Re: Gaja 16.05.08, 17:31
                                    No właśnie że moje słowa to też ironia "a niedziela tuż
                                    tuż".Pozdrawiam strasznie miłą gaję.
                        • sol_bianca Re: Gaja 30.05.08, 08:29
                          > nic z tego nie wychodzi.Kiedyś nawet zapytał swojej mamy dlaczego
                          > uważa,że ....

                          pytanie "dlaczego uwaza, ze..." automatycznie stawia go na podleglej pozycji.
                          wlasciwym poczatkiem zdania byloby: "nie zycze sobie..."
            • myszciarella Gabrysia 15.05.08, 16:05
              Widze że mam w Tobie bratnią duszę.... Pozdrawiam
              • gabrysia5 Myszciarella!! 15.05.08, 16:59
                eeee tam.Mam to samo więc cie rozumiem .Pozdrawiam.
        • morgen_stern Re: Teściami 15.05.08, 15:16
          > Tak byc powinno zgadza się, ale to chyba ma małe znaczenie, co
          > morgen???

          Wbrew pozorom ma znaczenie. Potem takie błędy są powtarzane przez
          wszystkich nieświadomych, że jest to błąd. A powinno się dbać o
          czystość języka polskiego i starać naprawiać własne błędy - nikt nie
          jest doskonały i też czasem się mylę. I jesli ktoś mnie poprawia,
          dobrze to potem zapamiętuję wink

          • gabrysia5 morgen!! 15.05.08, 15:18
            Ok. Czystość języka przede wszytskim.
            • morgen_stern Re: morgen!! 15.05.08, 15:22
              Po co ta ironia? Przyznaj się po prostu, że ci zwisa, czy mówisz
              poprawnie po polsku, czy nie i będzie git tongue_out
              • gabrysia5 Re: morgen!! 15.05.08, 15:27
                Żadna ironia, nawet zamiaru takiego nie miałam.Ja mówie poprawnie ,
                a przynajmniej sie staram.
          • krwawakornelia i w ogole jestes naj... 15.05.08, 15:19
            A do autorki postu pytanie:
            Jak nie lubisz swoich tesciow, to po co tam chodzisz?
    • brak.polskich.liter Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 15:26
      Odwiedzanie rodzicow/tesciow/rodzenstwa w okreslony dzien tygodnia nie jest
      obowiazkowe. Nie lubisz tych spotkan = nie spotykaj sie, proste. A w kazdym
      razie ogranicz ich czestotliwosc do niezbednego minimum.

      > Może to zależy też od tego że zawsze byłam niezależna

      A na czym konkretnie polega Twoja "niezaleznosc"? Bez obrazy, ale z tego, co
      piszesz, wynika cos zupelnie przeciwnego: brak asertywnosci i problemy z
      wyznaczaniem granic w relacji z tesciami.

      Wiesz, gdyby tesciowa, przy okazji spotkania przy kolacji, zaczela prawic mi o
      moich powinnosciach, zostalaby poinformowana w dobitny i niezbyt przyjemny
      sposob, ze jestem dorosla i nie zycze sobie.
      • myszciarella Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 16:03
        Właśnie odwiedzanie teściów raz w tygodniu, a ostatnio nawet do drugą niedzielę - to jest właśnie to niezbędne minimum.
        Z kolei jeśli chodzi o niezależność, to widzę , że każdy inaczej to pojmuje.Wcześnie straciłam rodziców i musiałam sama sobie radzić, nie miałam " doradców",stąd może teraz w relacjach z --teściami--
        mój bunt. Poza tym nie powiedziałam to że nie mam zbytnio ochoty na wizyty,czemu moje dziecko nie ma widywać dziadków. Oni do nas nie przyjadą, chyba że na specjalne zaproszenie....
        • majka150 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 16:38
          Nie nazwała bym tego o czym piszesz walką.To ze pewne zwroty budzą
          niecheć jest naturalne.Nikt chyba nie przepada za narzucaniem
          czyjegoś zdania.Nie posiadam już teściów,ale moje dziecko nadal ma
          dziadków i choć bym nie wiem jaki zal miała do tych ludzi staram sie
          o tym pamietać.Dlatego jeśli chce do nich jechać nie stawiam
          oporów.Gdy byłam w zwiazku z meżem jeździłam do nich żadko i raczej
          niechętnie i bardziej ze względu na męza niz chęć
          odwiedzin.Zwłaszcza teściowa działała mi na nerwy.Gdy mój syn miał
          ok miesiaca zaczął tracić na wadze.Jako młoda matka nie potrafiłam
          tego ocenić bo wydawało mi sie ze jak karmię piersią to powinno być
          ok.Dopiero moja mama zwróciła mi uwagę ze coś jest nie tak.Po
          wizycie u pediatry i badaniach okazało sie ze mój pokarm co prawda
          jest ale jest bezwartościowy.Zupełnie jak bym karmiła dziecko
          wodą.Oczywiście teściowa przy okazji odwiedzin stwierdziła że ona to
          od razu widziała że dziecko za chude.To ja sie pytam gdzie do
          cholery była jak jej rada była potrzebna.Nie chciała sie wtrącac?
          dziwne że przy innych okazjach nie miała takich skrupułów.I takich
          przykładów jest wiele.Jednak gdy mąż chciał to jechałam z nim dla
          spokoju,może z obowiazku trochę bo wydawało mi sie ze tak powinnam.
          • myszciarella Re: Walka z teśćmi-do majki 15.05.08, 16:59
            Gdyby teściowa powiedziała ci że dziecko jest chude, to uwierz mi, wcale bys tego nie odebrała jako radę, tylko wtrącanie się . Jednak że zrobiła to Twoja mama, to takie uwagi od własnej matki odbiera się inaczej.Nie mam na myśli tylko zwrotów do mnie, bo musiałabym zamiast postu napisać co najmniej blog. Chodzi mi raczej o to jak kto radzi sobie z tesciami...
            • bea.bea Re: Walka z teśćmi-do majki 15.05.08, 19:09
              Gdyby teściowa powiedziała ci że dziecko jest chude, to uwierz mi, wcale bys te
              > go nie odebrała jako radę, tylko wtrącanie się

              ja bym raczej odebrała jako stwierdzenie faktu..i odpowiedziałabym...a wiesz
              mamo masz racje, grube nie jest...tyle...
              ale moze podrzuce ci na tydzień na podtuczenie...tyle...

              nie mam problemu z tesciami, bo moja niezaleznośc objawia sie jasnymi
              komunikatami i dialogiem..

              dialogiem, nie znaczy odpieraniem ataków, i braniem wszystkiego do siebie...jak
              mi coa nie pasuje to mowie, milo i grzecznie...
              ale mnie tesciowe kochają..smile..nie wiem za co..smile
              • myszciarella Re: Walka z teśćmi-do bea bea 15.05.08, 19:23
                Widocznie masz teściów bardziej , nazwijmy to " nowoczesnych". Moi teściowie są "starej daty" i chociaż też mówię stanowczo i grzecznie, to słyszę: Ty zawsze musisz mieć rację"- o tak , bo o wiele lepiej gdyby to oni mieli zawsze rację. Racja jest zawsze po ich stronie...
                • bea.bea Re: Walka z teśćmi-do bea bea 15.05.08, 19:36
                  smile)..wiekowo sa starzy...tesciowa ma 62 lata...teść 80///

                  ale poprzednia młoda była, a tez jakos nie bylo konfliktów..

                  a na jej tekst, ze jak X pojedzie to my mu pojedziemy umyc
                  samochód..smile..powiedziałam jej , ze jak on wróci to moze z nim pojechac , bo ja
                  jej myc jego samochodu nie pozwole, a za niego sama tego robic nie bede...smile..i
                  nie obraziła sie..smile
            • majka150 Re: Walka z teśćmi-do majki 15.05.08, 19:13
              Jeżeli ci ludzie są niereformowalni jak przeczytałam wcześniej to
              raczej trudno sobie z nimi radzić.Natomiast co do tamtej sytuacji to
              nie chodziło o to ze teściowa nie chce sie wtrącac bo w innych
              przypadkach nie miała skrupułów żeby powiedzieć co mysli.Np gdy nie
              było nam łatwo finansowo i ledwo wiązaliśmy koniec z końcem ona
              powiedziała do mnie że jej to nie interesuje skąd my weźmiemy na to
              pieniadze ale jej syn ma skończyć studia.Chodziło jej raczej o
              pokazanie że ona zauważyła od razu coś czego ja nie dostrzegłam jako
              matka.
              • majka150 Re: Walka z teśćmi-do majki 15.05.08, 19:22
                Dodam jeszcze że jak tak czytam to co napisałam to dochodzę do
                wniosku ze chyba sobie nie radziłam raczej poddawałam sie temu czego
                w danej chwili oczekiwał mój eks mąż tak dla św spokoju.Niestety
                działało to tylko w jedna stronę bo pomimo ze ja towarzyszyłam mu na
                wszystkich spotkaniach rodzinnych
                (rocznice,śluby,pogrzeby,imieniny,komunie,chrzty)on do mojej rodziny
                nie pojechał ani raz.Teraz z perspektywy czasu wydaje mi sie ze
                trzeba było sie uodpornić jakoś.
                • myszciarella Re: Walka z teśćmi-do majki post 2 15.05.08, 19:25
                  Albo egzekwować wizyty u rodziny z twojej strony...ale można teraz tylko gdybać
                  • majka150 Re: Walka z teśćmi-do majki post 2 15.05.08, 19:51
                    Masz rację,teraz to bez znaczenia.Kiedys gdy poszłam do teścia mając
                    problem z meżem i powiedziałam mu o nim myśląc ze moze na niego
                    jakoś wpłynie on mi powiedział ze wg niego jak ktoś do siebie nie
                    pasuje to trzeba sie rozstać.Tak wiec zrobiłam.
                    • myszciarella Re: Walka z teśćmi-do majki post 3 15.05.08, 21:33
                      Widocznie od początku nie pasowałaś teściom, bo jak można tłumaczyć " jak ktoś do siebie nie pasuje". Mam nadzieję że teraz nie masz już takich problemów....Pozdrowienia
                      • mama_kotula Re: Walka z teśćmi-do majki post 3 15.05.08, 21:36
                        myszciarella napisała:

                        > Widocznie od początku nie pasowałaś teściom, bo jak można tłumaczyć " jak ktoś
                        do siebie nie pasuje". Mam nadzieję że teraz nie masz już takich
                        problemów....Pozdrowienia

                        Myszcia, a może ty z mężem porozmawiaj po prostu, skoro teściowej nie powiesz
                        wprost, że boli cię jej ciągłe krytykowanie (bo "rady" zaczynające się od słowa
                        "powinnaś" to imho krytyka)?

                        I powiedz mu, że takie traktowanie przez jego mamę sprawia ci przykrość, i przez
                        to wspólne niedzielne obiadki zamiast być przyjemnością, zamieniają się w
                        przykry obowiązek?

                        Może wspólnie coś zaradzicie.
                        • myszciarella Mama kotula 16.05.08, 08:07
                          Mój mąż jest w temacie. Rozmawiamy o tym. Druga sprawa to- ja słowem nie powiedziałam że chodzę w niedzielę na obiady do teściowej. Ale żeście się tego przyczepiły!!! Prawda jest taka żę wpadamy ok.17 na kawę , o 19 kolacja i wypad. Obiadki były i owszem, ale zaraz na początku małżeństwa. Teraz powtarzam nie ma ich i tyle......
        • beata985 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 22:17
          tescie-jedni mają lepszych, inni gorszych.
          a tak na serio to Wy w KAŻDĄ niedzielę meldujecie sie na tym
          obiedzie???
    • corkaswejmamy Teścmi? 15.05.08, 19:24

    • lucerka Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 20:34
      Jezeli robisz to dla meza to idz na kompromis i zredukuj swoje wizyty do co
      drugiej niedzieli. Przeciez maz moze chadzac z dziecmi bez ciebie.
    • 18_lipcowa1 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 21:54
      szczerze mowiac nie wyobrazam sobie jakichs negatywnych stosunkow z
      tesciami (wlasciwie jakimikolwiek ludzmi ) - albo sa dobre , albo
      jak sie nie podoba kontaktow nie utrzymujemy
      nie wyobrazam sobie klotni,scen, wtracania, jakichs chorych
      oczekiwac, wypominania, zwracania uwagi, roszczen - w obie strony.
      • chicarica Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 08:19
        Lipcowa, nie masz polskich teściów, z polskimi to naprawdę może być ciężko.
        Wiesz, to naprawdę wielka sztuka - być asertywnym i nie pozwolić by ktoś
        wpitalał Ci się w życie i mówił co "powinnaś" a jednocześnie umieć z tym kimś
        zachować w miarę poprawne stosunki, choćby ze względu na męża i na to, że to
        jego rodzice. Nie ma chyba większego sensu (z wyjątkiem jakichś naprawdę
        patologicznych sytuacji) zrywać całkowicie kontaktu z powodu tego że ktoś ma
        jakieś uwagi, ale wierzę że taka sytuacja może zrobić się nieznośna, kiedy
        dorosłą kobietę ktoś bądź co bądź obcy strofuje na każdym kroku i może to
        doprowadzić do wybuchu, zwłaszcza przemilczane. Sztuką jest takie załatwienie
        sprawy, by stosunki były NORMALNE i nie doszło do jakichś drastycznych kroków,
        ale jednocześnie pewne granice zostały zakreślone i teściowie dokładnie
        wiedzieli że na pewne rzeczy nie mogą sobie pozwolić.
        • 18_lipcowa1 Re: Walka z teśćmi 13.06.08, 19:42
          chicarica napisała:

          > Lipcowa, nie masz polskich teściów, z polskimi to naprawdę może
          być ciężko.


          Alez ja mam polskich tesciow!



    • madami Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 22:20
      Dobrze żyjemy. W zgodzie.
    • ez-aw Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 22:32
      Moja wojna była bardzo krótka. Mąż już przed ślubem mówił im że ja nie na
      wszystko się zgadzam smile. Pierwsza wizyta po ślubie (teściowie mieszkają daleko,
      wiec jak przyjeżdżają to na tydzień), po 2 godzinach spięcie z teściową.
      Spokojnie, ale dobitnie powiedziałam co mi się nie podoba i wyszłam do sąsiadki
      na kawę zamykając trochę mocniej za sobą drzwi wink Kiedy wróciłam po godzinie
      sytuacja była już inna, bo mąż mnie poparł. Od tamtej pory nie mam problemów z
      teściową, lubimy się i szanujemy wzajemnie. Moi rodzice mieszkają bardzo blisko,
      a i tak nie jeździmy do nich co niedziela. Mniej więcej raz na miesiąc. W końcu
      ja mam już swoją rodzinę, a niedziela jest też dla nich. I dla mnie na
      odpoczynek też smile
    • gaja78 Re: Walka z teśćmi 15.05.08, 22:35
      Życie w zgodzie się nie powiodło, więc widujemy się bardzo rzadko.
      Jesteśmy w tym temacie jednomyślni z mężem.
      • kim5 Re: Walka z teśćmi 16.05.08, 10:47
        Jeśli teściowa mówi Ci, co powinnaś, to powinien ostro reagować
        również MĄŻ! Niech do niego adresuje swoje uwagi. Ty nie jesteś jej
        dzieckiem. -"Powinnaś wymienić te zasłony..." - Proszę porozmawiać o
        tym z Ziutkiem".
        • betty_julcia Bez sensu 16.05.08, 18:24
          jest chodzenie n aconiedzielne wizyty z przymusu. Nie macie innych
          pomysłów na weekendy? jest tyle ciekawych miejsc gdzie mozna
          pojechac i zrobic i sobie i dziecku frajdę. Przeciez weekendy sa dla
          rodziny, dla Was, żebyście odpoczęli po tygodniu pracy. Nie możecie
          pójść raz, dwa razy w miesiącu na obiad a w pozostałe niedziele
          spędzić czas tak jak wam pasuje?
          Możecie i macie takie prawo!
          • myszciarella Re: do betty 16.05.08, 18:57
            Bez sensu jest nieczytanie wszystkich postów dotyczących wątka. Nie chcę byc w tym miejscu złośliwa, ale juz parę razy tu pisałam że nie chodzę na obiady do teściów. Wizyty u teściów ograniczaja się do dwóch godzin w niedziele. Poza tym tekst że weekendy są dla rodziny, to zauważ że teściowie to też rodzina. A weekend to nie tylko niedziela, pozostałe dni to co....
            Jeśli chodziłabys do kogos raz w miesiącu na ten nieszczęsny obiad, to chyba ktoś liczył by na rewanż. Zaznaczam jeszcze raz - liczyłam na głosy, jak jest w waszych rodzinach, a nie na rady.... Pozdrawiam
            • chusinka Re: do betty 29.05.08, 21:26
              Witaj!Ja mieszkam na szczescie z dala od tesciów ale jak sama piszesz od czasu do czasu wypadało by sie wybrac w odwiedziny.Jestem matka od 8miesiecy i z tesciami wlasnie w zwiazku z tym przezywalam najwiekszy koszmar.Słuchalam jaka to zla jestem jak to teciowa madrzejsza nie do opisania.Ogolnie wielki stres bo ja odpyskuje wiec napiecie bylo ogromne w sumie to nadal jest.Dobrze ze rzadko tam jezdzimy.Hitem bylo to jak karmilam córeczke a tesciowa powiedziala daj mi dziecko idz sobie zjesc koszmar jak mam dziecko od piesi odstawic ono jest najwazniesze jak zje to ja pojdeitp.Pozdrawiam!
    • catalinka Re: Walka z teśćmi 29.05.08, 22:00
      Ja zyję z nimi właśnie od 10 lat. Moi teściowie są w dodatku
      naprawdę wiekowi oboje po 70, więc wogóle nie ma co mówić o jakiś
      reformach. Mnie ciężko jest czasami dogadać się z teściową, bo ona
      zawsze przewodziła w tej rodzinie, a może raczej starała się to
      robić. Mój mąż nigdy nie kłócił się z nią tylko siłą spokoju robił
      swoje. Mnie zaś brakuje tej siły. Mąż założył że w tym wieku nie da
      się już nikogo przekonać czy zmienić więc nie ma co np prosić o rady
      jeżeli wiemy jaki pogląd ma teściowa. Ja np powiedziałam że robię
      sobie przerwę w farbowaniu włosów na co teściowa że ona cały czas
      farbuje i nic się nie stało( ma super własy itd.). a ja tylko
      poinformowałam ją o tym fakcie. ma zawsze jakąś dobrą radę itd. mam
      nadzieję że wreszcie to zroumiem i dam sobie spokój, wtedy będzie ok.
      Kasia
    • mara_jade73 Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 07:54
      Ja od początku trzymałam dystans, nigdy nie dałam się zmusić do
      chodzenia na niedzielne obadki mimo nagabywań teściowej. Widujemy
      sie tylko w święta i to też ostatnio nie zawsze bo na Wielkanoc
      pojechaliśmy w góry. Pewnie mam u nich przechlapane ale przynajmniej
      żyje mi się lepiej bez ciągłych telefonów i niespodziewanych wizyt.
      Były takie próby ale jakoś sie nie dałam. Mój mąż jakoś szczególnie
      nie jest niezadowolony z tego stanu rzeczy.
      • agatha61 Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 08:26
        nie rozumiem tylko przymusu niedzielnego. Mam ochote to odwiedzamy
        tesciow w piatek, mam ochote to w srode, a nie mamy czasu lub ochoty
        to raz na miesiac. i bardziej zalezy to od naszych planow i tego co
        nam sie chce a nie tego ze niedziela - zawsze to samo. poza tym od
        takiego "poukladanego" zycia mozna zwariowac, kapiel w sobote, w
        niedziele tesciowie, we wtorek zakupy...i tak co tydzien.
        a jak mam ochote w niedziele na wyjscie do zoo na przyklad z
        dzieckiem to nie bo tesciow trzeba odwiedzic?
    • chicarica Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 08:34
      Wiesz, mnie to też męczyło, bo też mam mało elastycznych teściów. Zwłaszcza
      niedzielne obiadki, bo ja lubię niedziele spędzać w jakiś ciekawy i aktywny
      sposób, a coniedzielny obiadek o 14 potrafi każdy pomysł rozpirzyć w drobny mak,
      bo ciężko coś zaplanować kiedy w połowie dnia trzeba się gdzieś stawić
      obowiązkowo, a teściowie to tacy raczej domatorzy i nawet pewnie im do głowy nie
      przyszło że my wolimy spędzić czas inaczej niż przy stole. Jak się pracuje, to
      tylko sobota i niedziela jest dniem wolnym, a mając dwie pary rodziców, ma się w
      ten sposób zajęte oba dni weekendu. Dlatego zmieniliśmy to, nie wpadamy na
      obiadki tylko na herbatkę w późniejszych godzinach, czasem w dni powszednie, nie
      w niedzielę. Posiedzimy godzinkę, góra dwie, pogadamy na luzie i spadamy. Z
      moimi rodzicami czasem widzimy się nad jeziorem, gdzie jeździmy od wiosny do
      jesieni w weekendy, tak po prostu posiedzieć czy pojeździć na rowerze, oni tam
      sobie siedzą na kocyku, ojciec łowi ryby, więc przeważnie chwilę z nimi
      siedzimy, to też nie są ludzie którzy lubią spędzać czas przy stole i w domu,
      więc jest ok.
      Na początku były jakieś próby wpitalania się ze strony teściów, teścia
      zwłaszcza, ale na szczęście już każdy zrozumiał że sami planujemy i urządzamy
      własne życie, zresztą - co oni mogą, nie mieszkamy z nimi, nie zwierzamy się za
      bardzo. Czasem jeszcze teściu coś z rozpędu próbuje, ale szybko jest gaszony i
      jest spokój. Ale faktycznie, gdybym za każdym razem miała wysłuchiwać co to ja
      nie powinnam, to chyba rozpętałabym piekło, bo nie jestem dzieckiem żeby mnie
      ciągle sztorcować - za mąż wychodziłam mając 28 lat, od dawna mieszkałam i żyłam
      sama i na własny rachunek, więc nie widzę powodu, dla którego miałabym się
      przejmować tym, co o moim życiu sądzą teściowie. U mnie odbyło się to bez
      żadnych drastycznych wydarzeń, teściowie chyba rozumieli że nie mają za bardzo
      na mnie sposobu bo jestem od dawna na swoim, ale pomyśl sobie czy to nie byłoby
      rozwiązanie: raz a dobrze rozpętać awanturę na ten temat, ale taką że pióra będą
      latać, a potem wszyscy chodzą jak w zegareczku. W końcu każdy człowiek ma jakieś
      granice wytrzymałości. No i daj sobie spokój z tymi obiadkami, zmieńcie to na
      herbatki czy kawki i to nie w niedzielę, szkoda niedzieli - zwłaszcza latem - na
      siedzenie za stołem.
      • myszciarella Re: Walka z teśćmi 10.06.08, 19:07
        Droga Chicarica!!!Nie wspomniałam słowem o obiadach niedzielnych, a wszystkie dziewczyny uparły się że to jest powód odwiedzin u teściów. A ja mówię że NIE!!! Chodzimy na kawki popołudniami i podkreślam to mocno i dobitnie. Ale co do jednego może masz rację ...rozpętać piekło... Tylko że to NIc nie dało... Obrazili się, były "ciche dni" POTEM WSZYSTKO WRÓCIŁO DO NORMY.To są starsi ludzie, więc już się nie zmienia i wiem że co i rusz coś im się nie spodoba.Ale trudno, nie przezyją za mnie życia.
    • malgra Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 10:18
      my żyjemy w idealnej zgodzie i 2000tys km od siebie:smile))
      • mozambique Re: Walka z teśćmi 30.05.08, 13:08
        2 mln km od siebei ?
        to gdzie wy miszkanie , na Vedze czy Marsie ?
    • 18_lipcowa1 Re: Walka z teśćmi 10.06.08, 23:35
      normalnie zyje, z przyjaznia, wzajemna pomoca, wsparciem i szacunkiem
      inaczej by byc nie moglo
      nie utrzymywalabym wcale kontaktu gdyby tak nie bylo
    • truscaveczka Re: Walka z teśćmi 11.06.08, 09:43
      Moja teściowa zaczyna zdania od "Musisz" a ja je (już) puszczam mimo uszu smile Obu
      nam z tym dobrze - taki niepisany pakt o nieagresji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka