demarta
25.05.08, 00:48
użytkujecie wraz z własnym dzieckiem, współmałżonkiem i jedną,
jedyną osoba z dalszej rodziny miejsce... weekendowe? coś w
stylu "kraj za miastem". lasy, pola, jezioro, kawałek działki i
domek. w domku jeden poważny minus: brak instytucji typu toaleta.
bieżąca woda ogólnie jest, ale zamiast toalety funkcjonują sobie
przydrożne, leśne drewniane wychodki.
bywacie w owym miejscu z dzieciem dość rzadko. osoba z rodziny
dalszej również nieczęsto, ale poza nią nie bywa tam nikt inny.
któregoś razu przyjeżdżacie sobie odpocząć na łonie natury, "wysokie
obcasy" pod pachą, zapas kawy, ciastek, zabawiaczy dla dziecia itp.
po zajęciu superwypoczynkowych miejsc odprężacie się w weekendowym
rozleniwieniu i... błogość całego przedsięwzięcia nagle bierze w
łeb. bo oto dziecię wasze poszło do domku, długo z niego nie wraca,
nie słychać go za bardzo, podążacie więc jego śladem i ku waszemu
zdziwieniu? nieeeee zobrzydliwieniu przewielkiemu widzicie jak
dziecię owo gnane ciekawością wkłada całą swą buzię i pół tułowia do
bliżej niezidentyfikowanego pojemnika, który sprytnie, bo do tej
pory niewidocznie, zaległ za drzwiami wejściowymi... ogólnie rzecz
biorąc na widoku, ale niewidzialnym do tej pory był. tym razem wy
gnane/gnani ciekawością, czym też moje dziecię się aktualnie zabawia
zaglądacie do pojemnika i okazuje się, że jest on pełen... moczu. ze
stuprocentową pewnością mozecie stwierdzić, że mocz ów pochodzi od
tej osoby, którą macie na myśli, wręcz jesteście w stanie
stwierdzić, że osoba ta oddała te salwy moczu jakiś miesiąc temu,
nie wcześniej. i?
jakie reakcje moje drogie w was by to spowodowało? czy może brak
reakcji, bo temat drażliwy?