28.06 wychodzę za mąż,ślub był panowany dawno temu,jesteśmy parą kupę czasu,mamy dwuletnią córkę..zaproszenia rozdaliśmy pod koniec marca..z 80 zaproszonych osób..przybędzie 40

..nikt nie mówi dlaczego..nie przyjadę i koniec..jeden ma pracę,inny interes...czy raz na jakiś czas nie mogą dać na luz,sprawić przyjemność mnie i mojemu przyszłemu mężowi samym faktem obecności...?
jakoś dziwnie się czuję..nie wiem dlaczego..M.mówi żeby się nie przejmować..oni nie są ważni..ale..
oboje pochodzimy z dziwnych rodzin,rozbitych...ale jego rodzina będzie prawie cała,a większośćmoich gości to znajomi..i chyba tylko znajomi..nie licząc sióstr i mamusi.
dół mam