Dodaj do ulubionych

żal i smutek...pocieszcie...

26.05.08, 21:01
28.06 wychodzę za mąż,ślub był panowany dawno temu,jesteśmy parą kupę czasu,mamy dwuletnią córkę..zaproszenia rozdaliśmy pod koniec marca..z 80 zaproszonych osób..przybędzie 40 sad..nikt nie mówi dlaczego..nie przyjadę i koniec..jeden ma pracę,inny interes...czy raz na jakiś czas nie mogą dać na luz,sprawić przyjemność mnie i mojemu przyszłemu mężowi samym faktem obecności...?
jakoś dziwnie się czuję..nie wiem dlaczego..M.mówi żeby się nie przejmować..oni nie są ważni..ale..

oboje pochodzimy z dziwnych rodzin,rozbitych...ale jego rodzina będzie prawie cała,a większośćmoich gości to znajomi..i chyba tylko znajomi..nie licząc sióstr i mamusi.

dół mam
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:19
      pattsi....nie przejmuj sie tak..
      Slub to dla Was zdarzenie ma byc piekne i dobre, rzeczywiscie wiele
      osob nie moze autentycznie wziac wolnego np., czy nie ma czasu, w
      coraz wiekszym biegu wszyscy, wiec...ciesz sie tymi, ktorzy beda!
      Ja wole szczerze radosnych gosci i dobrze zyczacych, niz zmuszonych
      w pewien sposob i na "odpieprz" przychodzacych, bo wypadasmile
    • minerallna Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:19
      Pewnie Cię nie pocieszę,ale myślę że mniej więcej wiesz czemu tak jest.Po prostu
      nie napisałaś tego...Jest jakiś powód?
      • patssi Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:21
        wyobraź sobie,że właśnie nie znam powodu...to że nie byłam na ślubie kuzynki,który była lat temu n,to chyba nie znaczy że i ona ma nie przyjść ? czy nie?
        • denea Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:33
          to że nie byłam na ślubie kuzynki,który była lat temu n,to chyba nie
          znaczy że i ona ma nie przyjść ? czy nie?


          Dla niektórych tak.
          Moja przyjaciółka za miesiąc wychodzi za mąż i jest w podobnej
          sytuacji co Ty. Co więcej: planując ślub i wesele liczy się tyle a
          tyle osób często zapominając, że część zawsze się wykruszy i potem
          tak to wychodzi sad
          Ludzie mają rozmaite powody. Dla niektórych właśnie jak napisałaś -
          Ty nie byłaś u mnie, to i ja nie przyjdę do Ciebie. Inni jakieś
          wyjazdy, prosty niechciej albo i brak kasy, chociaż mało kto się do
          tego przyzna. Jeśli zapraszacie bez dzieci to ktoś może mieć problem
          z opieką dla nich albo po prostu czuć urazę z tego powodu, to
          kontrowersyjny temat.
          Rozumiem, że jest Ci przykro, ale to naprawdę problem niejednej
          narzeczonej. Jedyne, co mogę poradzić to lista rezerwowa czyli
          zaproszenie osób o których wcześniej nie pomyśleliście, jest szansa,
          że chętnie przyjdą.
          I nie bierz tego tak do siebie.
    • marty_chce_do_dzungli Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:20
      Ale dlaczego smutni?
      Pomyśl, że weselić będą się z wami Ci, co chcą się weselić, a nie Ci dla których
      wesele to darmowe ochlaj i wyżerka.

      Wszystkiego najsmile
      • betty_julcia Wow, ale pojechałaś.... 27.05.08, 23:17
        a od kiedy to darmowy??? Powiedziałbym ze jeden z kosztowniejszych
        ochlej i wyżer...nie każdego stac pójśc na wesele w dzisiejszych
        czasach.
    • majmajka Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:31
      Ach, nie przejmuj sie. Mysle, ze pieniadze to powod dla ktorego wielu ludzi rezygnuje z takich imprez. Trzeba sie ubrac, prezent itd. Wiesz, jak to jest. Ciesz sie, ze beda z Wami Ci, dla ktorych wszystkie inne sprawy okazaly sie mniej wazne niz Wy. Rozumie, ze moze Ci byc przykro, ale najwazniejsi jestescie Wy, a nie inni.
    • burza4 Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:38
      powiem ci tak, sama wesel organicznie nie cierpię, i takowego nie
      robiliśmy, ślub był cichy, w gronie najbliższej rodziny i tłumu
      znajomych. Niespecjalnie przejmowałam się tym, czy rodzina się
      obrazi - i jak się okazało, słusznie, bo większość była zadowolona z
      faktu, że odpadł im spory wydatek. Może u ciebie jest podobnie? może
      fakt rozbicia rodziny jest dodatkowym komplikatorem? nie wszyscy
      rozstają się pokojowo.

      jesteś pewna, że ci ludzie są ci bliscy, że to rodzina od serca, a
      nie na papierku?
      • patssi Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:47
        szczerze mówiąc to nie wiem w czym rzecz,kasy nie chcę...spotykamy się z rodziną sporadyczne,funcjonujemy na innych falach,że tak się wyrażę,mamy zupełnie różny stosunek do życia...dla nich dziecko bez ślubu jest już pomyłką, dla mnie sprawą naturalną..konsekwencją 6 -letniego związku...to nie ma być wielkie wesele,ale większość osób,które otrzymały zaprosznia nie przyjedzie nawet na mszę ślubną....
        • wjw2 Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 22:28
          > spotykamy się z rodzin sporadyczne,funcjonujemy na innych
          > falach,że tak się wyrażę,mamy zupełnie różny stosunek do
          > życia...dla nich dziecko bez ślubu jest już pomyłką, dla mnie
          > sprawą naturalną..konsekwencją 6 -letniego związku...


          Myślę, że to jest ten powód o którym pisała powyżej minerallnasmilesmilesmile
          Różny światopogląd. W sumie dobrze, że ta część rodziny będzie
          nieobecna (po co ich w ogóle zapraszałaś?). Ważne byś w tym dniu
          była otoczona ludźmi, którzy naprawdę życzą Ci najlepiej i cieszą
          się Twoim szczęściem.




    • gacusia1 Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 21:53
      Nie martw sie! Bylam na slubie i weselu mojego brata,gdzie bylo 80
      osob. Z ponad polowa nawet nie rozmawialam. Na moim pierwszym
      slubie/weselu bylo ok 30 osob. Bylo ok.
      Na drugim tylko 18 osob razem i wiesz,bylo najfajniej! Bawilismy
      sie,jak na imprezie. Kazdy z kazdym.Kazdy ze mna. No po prostu
      super. Wcale nie jestem za duzymi weselami. Bedzie dobrze!!! No i
      wszystkiego dobrego zycze!!!
    • nelka00 Re: żal i smutek...pocieszcie... 26.05.08, 23:05
      no to faktycznie bardzo dużo osób ci odmówiło raczej odmawia paręosób ale nie aż
      tyle! zapraszałaś dalszą rodzinę z którymi nawet nie masz kontaktu
      Ja na swoje wesele parę lat temu zapraszałam tylko tych o których wiedziałam że
      przyjdą i których lubię i najbliższą rodzinę żadnych tam krewnych dalekich i
      przyszli wszyscy oprócz mojej babci która akurat zachorowała
      nasze wesele było na ok 45 osób i uwierz mi takie wesele jest najbardziej udane
      każdy był zadowolony ja mogłam z każdym zatańczyć porozmawiać wypić toast i
      zabawa była do białego rana ważna jest organizacja dobra orkiestra która będzie
      umiała rozruszać najbardziej sztywne towarzystwo i każdy będzie się dobrze bawił.

      Życzę powodzenia i nie przejmuj się nie przyjdą- trudno i tak dobrze że ci
      wcześniej odmówili bo znam takie przypadki że ludzie do ostatniej chwili nie
      powiedzą nie przyjdą i tyle
    • rotera Re: żal i smutek...pocieszcie... 27.05.08, 08:45
      to ja tak jak burza4,
      organicznie niecierpie wesel,
      do własnego zostałam zmuszona, bo chciałam cichy ślub (przyznam
      wajnie było nawet bardzo),
      ale i tak nie zmieniło to mojego stosunku ogólnego do wesel,
      więc gdybym tylko mogła to wyślizgnęłabym się z każdego jednego
      w tym roku mam aż 4 i myśle sobie że jak któreś z dzieci ma już
      chorować to tej konkretnej daty prosze...
      wymówka dobra, a ja polece tylko pod kościół, dam kwiaty i koperte i
      z głowy
      a wesel rodzinnych to już maxymalnie nie trawie, ciotki, klepanie po
      plecykach, a co masz, a jaki dom, a za ile, a mąż ten sam?
      a tak, nie widujemy się nie ma jak zagadnąć i się wprosić na
      zglądanie kątów,

      pewnie to dlatego,że ja generalnie nie lubie ludzi, lubie
      najbliższych, spokojny dom, małe, sprawdzone grono znajomych, i o
      ile idziemy tą paczka na wesele to spoko, każde inne gehenna


      a piszesz też, że jesteście 'parą od lat'
      może większość myśli o Was jak o małżeństwie o impreze traktuje jak
      odnowienie ślubów czy jakieś tam gody....
      bez nowości, wszyscy się znają, sensacji nie będzie...(podejście
      moich ciotek)
    • anetina Re: żal i smutek...pocieszcie... 27.05.08, 08:57
      Patssi, ale w ten sposób po prostu będziecie miec koło siebie osoby tylko te, na
      którym wam zależy i którzy są dla was i wy dla nich najważniejsi
      nie przejmuj się

      ja rok temu przechodizłam to samo
      w ten sposób wiemy, kto jest naprawdę naszym przyjacielem

      tydzień temu byliśmy na weselu kuzyna małża
      on nie był u nas - nie ważne już dlaczego
      nie mógł przyjechać 350 km i my pokazaliśmy, ze my możemy do nich na wesele
      pojechać 500 km i co? jestem szczęśliwa, że dałam się przekonać małzowi
      i młody był szczęśliwy, że mogliśmy dojechać i zły na siebie, że oni nie mogli
      do nas smile

      a najważniejsze - macie mniej wydatków
      uszy do góry za miesiąc proszę się ładnie bawić
      i z własnego doświadczenia - ustalcie wcześniej dokłądnie opiekę nad dzieckiem smile
      • patssi anetina 27.05.08, 17:16
        Nasza córenia będzie w tę dzień wśród nas... w czasie ślubu będzie siedziała obok,a w czasie imprezki będzie tańcowala...cały ten okres będzie bacznie czuwała nad nią niania Karolina tongue_out
        • nutka07 Re: anetina 27.05.08, 17:39
          Patssi dlaczego zapraszasz na slub osoby, z ktorymi spotykasz sie sporadycznie i
          z ktorymi niewiele Cie laczy?
          • patssi Re: anetina 27.05.08, 18:44
            z moją rodziną łączy mnie wiele,bynajmniej dawniej tak było...do czasu gdy rozpoczęłam studia...zaprosiałam "ich" bo chciałam pogadać,potańczyć,pożartować...powspominać..tym bardziej że w tym roku wyprowadzam się już raczej na stałe poza granice kraju i nie wiem kiedy się spotkamy...
            być może przeliczyłam się co do nich i tyle...widocznie więzy krwi to za mało...
            szkoda...postaram się tym nie przejmować...i już
        • asientos Re: anetina 27.05.08, 18:37
          a żal Ci, że nie przyjdą? Baw się dobrze, to wasze święto.
          Przynajmniej nie będziesz musiała podtrzymywać umierającej
          konwersacji z ludźmi, z którymi niewiele Cię łączy.
        • anetina Patssi ... 28.05.08, 08:10
          co prawda twoja córeczka jest mniejsza
          ale moje dzieciaki aktywnie uczestniczyły na ślubie i weselu

          w kościele dzieci szły przed nami
          Mały (nieco ponad 3,5 roku) w czarnym fraku w jednej rączce trzymał poduszeczkę
          wyhaftowaną z obrączkami, a drugą rączką trzymał Małą (niespełna 16 miesięczną),
          która była w białej sukience i w rączce miała miniaturkę mojego bukieciku

          Mały później na prośbę księdza podał poduszeczkę z obrączkami
          a Mała ciągle na mszy krążyła koło wuja (mojego małża), żeby mu na kolana usiąść smile
    • zebra12 W zasadzie w czym problem? 27.05.08, 19:10
      Nie przyjdą, to ich nie będzie! Ale będzie reszta! Dla Was mniejszy wydatek i
      zabawa z tymi, którzy tego chcą!
      Poza tym na co komu taki tłum na weselu?
      • patssi Re: W zasadzie w czym problem? 27.05.08, 19:27
        problemu nie ma ...i w tytule wątku też nie ma tego wyrazu...smutno mi ,chciałam by uczestniczyli w jednej z najważniejszych chwil w moim życiu,ale jak nie chcą to trudno...nie mogłam zaprosić do asysty przy porodzie smile,na obronę pracy też nie wezmę tłumu,więc chciałam ich zobaczyć na ślubie...
        to dzwine ?

        nie rozpaczam i nie utożsamiam wesela z ich przybyciem,ale zwyczajnie coś mnie tknęlo i tyle..
      • beniusia79 Re: W zasadzie w czym problem? 27.05.08, 19:27
        zapraszajac gosci na wesele musisz sie z tym liczyc, ze 30 do 50%
        odmowi. tak jest w kazdym przypadu; takie sa niestety statystyki.
        my zaprosilismy na slub 90 osob, przybylo 55 (razem z dziecmi). nie
        przejmuj sie smile
        • spartanka4 Re: W zasadzie w czym problem? 27.05.08, 19:48
          my też mieliśmy bardzo skromny ślub, bo było 30, było super, bajkowo i
          niepowtarzalnie, nigdy nie zamieniłabym mojego ślubu na wielkie weselicho, gdzie
          połowa z tych ludzi to dzieci kuzynów których widuję 1 w roku, ale fakt, że dziś
          właśnie Ci nie zaproszeni, nas również nie proszą więc to dla niektórych może
          mieć znaczenie, ja bym się cieszyła bo przynajmniej mniejszy wydatek was czeka,
          a zabawa ta sama...a najważniejsze to będzie Wasz dzień a nie dzień dla 40 gości
          którzy się nachleją, najedzą a później obgadają smile
    • taylorhayes Re: żal i smutek...pocieszcie... 27.05.08, 23:10
      Niech żałuje ten kto nie przyjdzie na Wasze Wesle, bo na pewno
      będzie super i niepowtarzalnie. Nie mart sie, bo Ci się cera
      popsuje, a jesteś Panną Młodą! Pozdrowienia. TH
      • bea.bea Re: żal i smutek...pocieszcie... 28.05.08, 06:57
        jak policzysz ile kasy zostanie ci z tych 40 osób...
        zakładm 200 * 40 to jest...8000

        wiec powiem tak ci ludzie zrobili wam ładny prezent...a wy macie żal..tongue_out

        pojesziecie sobie za to na wakacje...i to nawet fajne..
        • anetina Bea ma rację :) 28.05.08, 08:12

    • ewcia1980 Re: żal i smutek...pocieszcie... 28.05.08, 12:19
      rozumiem co czujesz, bo mi równiez bardzo duzo osob odmówiło.
      tez było mi przykro bo powodu jakie podawali były ... powiedzmy, ze
      dziwne.
      nie przyszli - trudno.
      ich strata.
      byli Ci, którzy chcieli spedzic ze mna ten wazny dla mnie dzien i to
      było najwazniejsze.

      a czasami nie ilosc gosci a "jakosc" jest wazniejsza.
      bo po co komu goscie, którzy ze skwaszona mina beda siedziec za
      stołem, narzekac na wszystko i wszystkich i jeszcze robic łaske, ze
      sa.

      głowa do góry i udanego wesela zycze.
      • patssi Re: żal i smutek...pocieszcie... 28.05.08, 13:32
        doczekać się już nie mogę tongue_out
    • kotbehemot6 Re: żal i smutek...pocieszcie... 28.05.08, 13:38
      czytając tytuł myśłałam,ze jakas straszna tragedia się stała.....o
      matko..dziewczyno...daj sobie spokój. Przyjadą Ci którzy chca i moga, i to jest
      ważne. Chcesz zeby było dużo , czy chcesz zeby wokół ciebie byli życzliwi
      ludzie. Wyluzuj trochę, naprawdę nie ilość sie liczy. Moze niektórzy naprawdę
      nie mogą, moze inni nie chcą- i dobrze,niech ich nie bedzie. A dlaczego nie
      chcą-nie wnikaj-powodów moze byc milion.
      A tak moim zdaniem to 40 osobowe wesele wcale do skromnie małych nie należysmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka