Dodaj do ulubionych

Dziecko - mały materialista.

29.05.08, 11:48
Nie macie wrażenia że większość dzieci to dzisiaj mali materialiści nastawieni
bardzo konsumpcyjnie do życia? Kiedyś na pytanie co chcesz dostać na urodziny
mówiło się w wieku 3-4 lat na przykład: lalkę lub samochód. Dzisiaj słyszę jak
dzieci dokładnie recytują nazwę firmy która wyprodukowała taką lalę i że innej
nie chcą. Rozrywki liczą się tylko te płatne. Co tam park czy las lepszy
hopland gdzie w dodatku obok zabaw można coś przy okazji kupić.
Obserwuj wątek
    • gabrielle76 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 11:53
      Wina rodziców
    • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 11:56
      Nie zauważyłam i nie mam takiego wrażenia.

      > Kiedyś na pytanie co chcesz dostać na urodziny
      > mówiło się w wieku 3-4 lat na przykład: lalkę lub samochód. Dzisiaj > słyszę
      jak dzieci dokładnie recytują nazwę firmy która
      > wyprodukowała taką lalę i że innej nie chcą.

      Znak czasów - kiedyś w sklepie były 2 rodzaje lalek na krzyż i 3 samochody, nie
      było z czego wybierać. Teraz jest większy wybór i dzieciaki mają prawo wybrać
      to, co chcą smile
      • guderianka Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:04
        Hm. Bycie materialistą nie oznacza od razu bycia złym człowiekiem.
        Można mieć wiele przymiotów i zalet i być materialistą. Można też
        nie być materialistą i lekką ręką podchodzić do dóbr trwałych.
        Jak napisała kotula-znak czasów. Gdy ja szłam do komunii nie było
        tak powszechnego dostępu do komputerów, nie dostawało się rowerów
        górskich ale wigry (i to w niektórych rodzinach tylko), zamiast
        telefonu komórkowego dawało się zegarek na rękę i jakieś drobnostki
        z biżuterii.
        Dzieci obserwują rzeczywistość i wiedzą na co sobie mogą pozwolić.
        Gdy od rodzica pada pytanie :Co chcesz dostać na urodziny ? To
        wiadomo,że rodzic nie pyta o marzenia ale o konkretną rzecz. Rzeczą
        tą nie są przedmioty niedostępne-ale wystawiane i reklamowane
        wsżedzie zabawki, sprzęt itp.
        Nasze dzieci uczestniczą w planowaniu budżetu domowego i wydatkach,
        wiedzą,że pewne rzeczy są poza naszym zasięgiem i nie można ich
        kupić ad hoc-ale dany zakup trzeba zaplanować. Córka na urodziny nie
        żądała zatem czegoś, o czym wiedziała że i tak nie dostanie, wybrała
        sobie kilka innych rzeczy(oczywiście wszystkich nie dostała)
      • mor_lena Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:07
        Myślę tak jak Kotula.
        I dorzucę coś jeszcze - jak miałam 3, 4 lata, w dwuprogramowej tv
        nie było żadnych reklam. Więc nawet gdybym chciała, nie mogłabym
        rzucić nazwą firmy produkującej misie czy laleczki.

        A Ty, jak idziesz do sklepu, kupujesz np. obojętnie jaką kawę,
        herbatę i co tam jeszcze? Czy też określonej marki i innej nie
        chcesz? Kwestia możliwości wyboru, ot co!
        • mor_lena Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:08
          "Ty" było do autorki, nie do Kotuliwink
        • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:12
          mor_lena napisała:
          > I dorzucę coś jeszcze - jak miałam 3, 4 lata, w dwuprogramowej tv
          > nie było żadnych reklam. Więc nawet gdybym chciała, nie mogłabym
          > rzucić nazwą firmy produkującej misie czy laleczki.

          Poza tym kiedyś dzieci też nie mówiły po prostu "lalkę" czy "auto".
          Było:
          "duża lalka z zamykającymi się oczami i długimi białymi włosami"
          "niebieski samochód z przyczepą, taki jak ma Piotrek"
          "garaż dla samochodów z tego sklepu obok kościoła"
          i tak dalej.
          W sumie to samo, tylko inaczej wyrażone.
          • mor_lena Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:16
            Howgh! Tak właśnie drzewiej bywało.
          • robbea1 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:51
            Zgadza się pamiętam do dziś jak marzyłam o lalce której sie oczy
            zamykają i ma taka butelkę z której znika jedzenie smile)
            • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:00
              robbea1 napisała:

              > Zgadza się pamiętam do dziś jak marzyłam o lalce której sie oczy
              > zamykają i ma taka butelkę z której znika jedzenie smile)

              Ha!! Ja ostatnio cieszyłam się jak norka, jak nabyłam w Pepco zestaw takich dwóch magicznych butelek, jedną z mlekiem a drugą - tadaaam - z sokiem. Za całe 3 zł tongue_out
    • bullterierka Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:05
      ja tego wśród znajomych dzieci nie zauważyłam (może to dopiero
      nastąpi, nie wiem). Dzieci tak samo lubią iść do parku czy na rower
      jak do kulek. A to, że recytują nazwy zabawek to raczej przez
      reklamy.
    • sir.vimes Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:17
      "Kiedyś na pytanie co chcesz dostać na urodziny
      > mówiło się w wieku 3-4 lat na przykład: lalkę lub samochód."

      No proszę, a mi do dziś rodzina przypomina, że życzyłam sobie na czwarte
      urodziny jedwabnej pościeli z falbanką, własnej hustawki i kamienicy w centrum
      (oczywiście by mieć pokój z lukarna i wolim oczkiem).

      "Rozrywki liczą się tylko te płatne. Co tam park czy las lepsz"

      To samo - do parku chodziła codziennie, do lasu bardzo często. A wizyta w
      kawiarni czy teatrze była rzadsza i bardziej wytęskniona (słono płatne rozrywki).

      Co do różnych sal zabaw - dzieci lubią inne dzieci a jest to miejsce gdzie mogą
      je spotkać i na dodatek bez specjalnych ograniczeń pobiegać, powrzeszczeć. Nie
      przeliczają tego na pieniądze.
      • verdana Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 12:31
        I prawde mowiac, w proporcji do zarobkow, kiedys rower-skladak byl
        dikladnie tym samym, co dzis komorka. A moze nawet drozszy. A
        zegarek to był naprawde drogi prezent.
        • sir.vimes A lalka Barbie? 29.05.08, 13:16
          Teraz to jakies trzydzieści złotych, pół dniówki ekspedientki. Kiedyś to był
          OGROMNY WYDATEK.

          Pamiętam TRZY dziewczynki , które miały więcej niż jedną Barbie. I zaprawdę,
          dzieciom nie było wszystko jedno co dostają..
          • guderianka Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 13:19
            Trzy dychy to podróba
            Oryginał około stówki kosztuje


            p.s. za moich czasów lalka Barbie w Pewexie kosztowała 5dolarów
            • sir.vimes Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 13:33
              No dobra, koło stówki - ale ja już dawno nie miałam do czynienia z cenami BArbie
              . Ostatnio kupowałam w Smyku chyba dwa lata temu - z koniem i diademem
              kosztowała 109 lub 129 , zwykła w normalnym ubraniu - 39 zł. Nie żadne podróby
              tylko zwykła Barbie Mattel.

              Owszem, kiedys w Peweksie kosztowała 5 dolców (moja też wink) ale ile dolarów
              zarabiasz ty a ile zarabiali wtedy przeciętni rodzice? Nie ma żadnego porównania.
              • guderianka Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 15:22
                Pewnie,że nie ma porównania
                Teraz 5 dolców to jakieś 5 chlebów
                Wtedy 5 dolców to było 25 chlebów( ja "zielone"dostałam na Barbie od
                wujka, który wtedy pracował w Watykanie (duchowny))
            • wieczna-gosia Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 13:49
              nieprawda- 100 kosztuja te ksiazniczki itd a zwykla lalka z kompletem ubran, w
              tym "waskim" pudeleczku, kosztuje 30, no moze 40 zlotych.
              • sir.vimes No! To dobrze pamiętam 29.05.08, 13:51
            • lola211 Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 13:54
              A ile kosztował dolar?
              • guderianka Re: A lalka Barbie? 29.05.08, 15:23
                Lola-tak jak pisałam wyżej
                Za 5odolców można było wtedy kupić 25 bochenków chleba
      • kropkacom Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:01
        > Co do różnych sal zabaw - dzieci lubią inne dzieci a jest to miejsce gdzie....

        .... dodatkowo mogą kupić jakieś słodycze, loda, oranżadkę lub drobną zabawkę.
        Bo właśnie tym charakteryzuje się większość tego typu rozrywek. Spotkać dzieci
        można w wielu innych miejscach a nie tylko w hoplandach.
        • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:06
          kropkacom napisała:

          > > Co do różnych sal zabaw - dzieci lubią inne dzieci a jest to miejsce gdzi
          > e....

          > .... dodatkowo mogą kupić jakieś słodycze, loda, oranżadkę lub drobną zabawkę.
          > Bo właśnie tym charakteryzuje się większość tego typu rozrywek.

          Kropka, że tak personalnie walnę bezczelnie - ty masz jakieś problemy finansowe?
          ;-PPP

          Co złego jest w kupieniu dziecku loda/oranżadki, BTW?
          Ja myślałam, że do hoplandu dzieci prowadzi się po to, aby się wyskakały, a
          matka mogła w spokoju kawę wypić i poplotkować. I moje dzieci też tak sądziły,
          ale chyba będę musiała zweryfikować poglądy i proponować im te cholerne
          oranżadki i drobne zabawki po zakończeniu zabawy... tongue_out
          • kropkacom Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:09
            mama_kotula, widzę że jak zwykle personalnie. Nie mam kłopotów finansowych.
            • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:19
              kropkacom napisała:

              > mama_kotula, widzę że jak zwykle personalnie. Nie mam kłopotów finansowych.

              Nie chciałam cię urazić, nic w tym rodzaju smile

              Może zastanów się, że to ty tak widzisz te przybytki rozkoszy - jako czyhające na nasze biedne dzieci, kuszące oranżadkami, chipsami, drobnymi zabawkami, porywające biedne dzieci bezwolnych rodziców w szpony konsumpcjonizmu.

              Ja w salach zabaw kupuję dzieciom tylko sok, siłą rzeczy - podczas wysiłku fizycznego chce się pić. I widzę, że większość rodziców też poprzestaje na napojach.
              IMHO dzieci kojarzą salę zabaw raczej z... zabawą właśnie. Z basenem z kulkami i z dmuchańcem do skakania. Z kolegami, których tam spotyka, z motorkami do jeżdżenia i tak dalej.

              Poza tym nadal nie widzę nic złego w kupieniu dziecku loda czy lizaka podczas wspólnego wyjścia "na kulki" smile

              Chodzi o to, aby zachować umiar.

              Dla mnie i moich dzieci kupno soku w sali zabaw to sposób na ugaszenie pragnienia, a nie pułapka konsumpcjonizmu smile
        • joanna_poz Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:11
          kropkacom napisała:

          > > Co do różnych sal zabaw - dzieci lubią inne dzieci a jest to
          miejsce gdzie....
          >
          > .... dodatkowo mogą kupić jakieś słodycze, loda, oranżadkę lub
          drobną zabawkę.
          > Bo właśnie tym charakteryzuje się większość tego typu rozrywek.
          Spotkać dzieci
          > można w wielu innych miejscach a nie tylko w hoplandach.

          chyba mocno przesadzasz.
          dzieci lubią takie miejsca ze względu na mozliwość zabawy, atrakcje,
          których nie mają w domu (trudno mieć dmuchaną zjeżdżalnię na
          wysokośc 10m), a nie dodatkowych zakupów.
          my bywamy w takich salach raz w miesiącu, zimą bywało, że i 2.
          sporadycznie kupujemy coś do picia (zazwyczaj synek chce się napić
          dopiero w domu), nic poza tym.
        • sir.vimes No i ? 29.05.08, 13:19

          A w lesie można jeść jagody.

          Wiadomo, ze dzieci lubią słodkie rzeczy, lody. Wiadomo, ze teraz łatwiej jest
          kupić wodę w kiosku niż brać ze sobą bidon z herbatą.

          Ale to nie znaczy, ze kiedyś, "w dawnych dobrych czasach" na spacerach w lesie
          dzieci spedzały pół dnia o suchym , za przeproszeniem, pysku i ani im się śniło
          marzyć o lodach i oranżadzie.


          Spotkać dzieci
          > można w wielu innych miejscach a nie tylko w hoplandach.

          Z tym, ze to nie trzy latki ustalają gfdzie i kiedy pójdą, czy będą chodzić do
          przedszkola, czy mieszkają w okolicy gdzie sa zadbane place zabaw itp.
    • krwawakornelia nie, czegos takiego nie zauwazylam 29.05.08, 12:37
      ale to pewnie zalezy w jakich kregach sie obracasz.
      raczej wrecz odwrotna tendencje zauwazylam, ze dzieci wola np. dostac
      cos wlasnorecznie zrobionego, lub np. wycieczke albo wypad na piknik
      niz "materialny" prezent.
      • mama_kotula Tak sobie jeszcze przypomniałam 29.05.08, 12:43
        Ostatnio młoda dostała zaproszenie na urodziny do koleżanki (4-latka), takież
        zaproszenie dostała cała grupa przedszkolna.
        W szatni usłyszałam rozmowę rodziców z konkluzją "...i znowu ze 100zł przyjdzie
        wyskoczyć". O_o.

        I teraz tak myślę - czy to naprawdę dzieci sobie życzą tych prezentów za
        rzeczoną "setkę", czy jednak rodzice uważają, że za mniej nie wypada dać, czy jak?
        • krwawakornelia to nie dzieci 29.05.08, 12:46
          tylko ich starzy sa zbyt leniwi, zeby nad prezentem pomyslec i cos
          kreatywnego zrobic.
          Lepiej 100 wywalic i spokoj miec.
          • kropkacom Re: to nie dzieci 29.05.08, 12:57
            Ja nie porównuje swojego dzieciństwa do dzieciństwa moich dzieci. Za moich
            czasów raczej niewiele można było kupić.

            Moja siostra urodziła się w momencie przemian czyli wtedy kiedy wszystko
            zaczęło się zmieniać. I jej równolatki tak nie mają jak pokolenie moich dzieci.
            Do dziś robią same prezenty smile Większe znaczenie ma dla niej i jej znajomych
            własnoręcznie zrobiony album czy kartka urodzinowa. Dziwne, co?
            • krwawakornelia nie wlasnie wcale nie dziwne 29.05.08, 13:02
              to dokladnie to co pisalam. Dzieci z reguly wola kreatywne zabawy i
              wlasnorecznie zrobione prezenty.
              • kropkacom Re: nie wlasnie wcale nie dziwne 29.05.08, 13:04
                Z własnej obserwacji widzę że jednak dzisiejsze pięciolatki wolą markowe prezenty.

                PS. Siostra ma osiemnaście lat smile
                • guderianka Re: nie wlasnie wcale nie dziwne 29.05.08, 13:09
                  E-chyba nie zawsze

                  Moja córka dostała na święta kartkę od kolegi, który mieszka w innym
                  mieście. Widują się kilka razy w roku, świetnie się dogadują (córka
                  jest starsza od Antka o 2lata). Gdy zobaczyła kartkę-banan nie
                  opuszczał jej gęby a kartka stała przez kilka tygodniu na biurku.
                  Karteluszka zrobiona była samodzielnie,były naklejone krzywo wycięte
                  kwiaty i koślawo podpisana..a taka cenna. Poza tym-babcie, kuzynki,
                  kolezanki i my -dostajemy od niej laurki na wszelkie możliwe okazje,
                  plastelinowe stworki,kwiaty zerwane pod balkonem itp
    • marghe_72 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:02
      kropkacom napisała:

      > Nie macie wrażenia że większość dzieci to dzisiaj mali
      materialiści nastawieni
      > bardzo konsumpcyjnie do życia?

      Nie mam pojęcia jak większość. Za mało dzieci znam, zeby się tak
      autorytatywnie wypowiadać.

      a uogólnienia bywaja krzydzące.

      Poza tym jakby nie patrzec to my, dorosli wychowujemy dzieci tak a
      nie inaczej/

      No i raczej nie porównywałabym dzisiejszych czasów z "naszymi
      czasami". Realia się jednak zmieniły...
      • kropkacom Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:08
        marghe_72, ja nie porównuje pokoleń smile Znam dobrze kilkanaścioro dzieci i czytam
        co mamusie piszą na forach zakupowych.
        • marghe_72 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:12
          kropkacom napisała:

          > marghe_72, ja nie porównuje pokoleń smile Znam dobrze kilkanaścioro
          dzieci i czyta
          > m
          > co mamusie piszą na forach zakupowych.

          Powtórzę, to my, owe mamusie , wychowujemy.
          I do siebie momy mieć ew. zastrzeżenia.

          a, że dziecko pragnie tego co widzi w sklepie / tv.. to zrozumiałe.
          Pytanie jak reaguje gdy tego nie otrzyma.. i pytanie jak reagują
          rodzice wink
        • mama_kotula Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:25
          > czytam co mamusie piszą na forach zakupowych.

          Kluczowe zdanie wątku!
          MAMUSIE piszą. Nie dzieci.

          Syn poprosił ostatnio o Misia Episia.
          Zapytałam tylko - po co mu taki miś i co będzie z nim robił. Nie bardzo umiał odpowiedzieć, powiedział, że w telewizji widział i tyle.

          Pokazałam mu, że za te pieniądze, co wyda na misia z telewizji, mogłabym mu kupić 3 książeczki do PUS-a. Wybrał PUS-a wink

          Wszystko się o chęci rozbija. Można iść na łatwiznę i jęczeć, że dzieci konsumpcyjnie nastawione, oczywiście. Ale sami je tego konsumpcjonizmu uczymy, albo - nie chronimy ich przed nim smile
          • sir.vimes Mamusie i tatusiowie 29.05.08, 14:05
            > > czytam co mamusie piszą na forach zakupowych.
            >
            > Kluczowe zdanie wątku!
            > MAMUSIE piszą. Nie dzieci.

            Mamusie same gryzły palce czekając na jedną, jedyną, wymarzoną Barbie i ciesząc
            się tureckimi dżinsikami jak Armanim więc nic dziwnego, ze chcą swoim dzieciom
            dać to, na co nie miały szans - zabawki z marką, kolorowe ciuszki z metką, napój
            w kolorowym styropianie zamiast kompotu w obitym kubeczku w barze mlecznym.

            I panele lśniące jak w reklamie Ajaxa.

            To jest normalne i w następnym pokoleniu przeminie.

            • mama_kotula Re: Mamusie i tatusiowie 29.05.08, 14:38
              Czy ja wiem? To chyba od wychowania zależy. Akurat u mnie w domu nigdy nie przywiązywało się wagi do marki, zarówno jeśli chodzi o zabawki, jak i o ciuchy. Dowód na to - o tym, że posiadam dla dzieci "markowe" ubranka, dowiedziałam się na forum, bo kupując je w ciuchlandzie kierowałam sie wyłącznie tym, że były ładne big_grinDDD

              Owszem, ja się bardzo cieszę, że teraz jest taki duży wybór. I że można dziecku kupić porządną zabawkę, a nie chiński szajs, któremu po jednym uczesaniu wyjdzie połowa włosów a pozostałe zbiją się w kołtun.
              Ale też nie przywiązuję wagi do marki (poza LEGO - tu robię wyjątek, inne klocki legopodobne źle się składają a budowle z nich się rozlatują).

              Dla mojej córki lalka Barbie to każda lalka, która ma 11,5 cala i duży biust - niezależnie od tego, czy kosztuje 10 czy 100 zł. Kucyk pony to zabawka w kształcie kucyka pony, nieważne czy firmy Mattel, czy noname z Biedronki.
              I mam nadzieję, że przedszkole tego nie wypaczy. Naprawdę mam taką nadzieję.
              Tyle, że to chyba płonna nadzieja - dzieci mogą przynosić w piątki do przedszkola swoje zabawki i w szatni słychać teksty w stylu "uważaj na robota/samochód/konika, bo to bardzo droga "oryginalna" rzecz" uncertain
              • sir.vimes Kotula, "zrobimy sobie ładniejsze" 29.05.08, 14:57
                > Czy ja wiem? To chyba od wychowania zależy. Akurat u mnie w domu nigdy nie przy
                > wiązywało się wagi do marki,


                u mnie też. W domu obowiązywała zasada "zrobimy sobie ładniejsze" - czyli
                uszyjemy kieckę dla lalki i spodnie na własny tyłek, ulepimy kwiatki na balkon
                zrobionego przez tatę domku lalek itp itd.

                Ale i tak, mimo specyficznego wychowania miałam kilkumisięczny etap marzenia o
                BArbie.

                I do dziś pamiętam rozjaśnioną twarz sąsiadki prezentujacej nam ohydną
                fotootapetę z palmami i kubek po kawie czy innej coli przywieziony z zagranicy
                (wiesz, KUBEK Z PAPIERU i PLASTIKU, taki co się wyrzuca po wypiciu kawy w
                p[rzejściu podziemnym, z logiem firmy).

                Pamiętam tez - juz trochę później - jak ludzie odświętnie ubierali się do
                McDonalda i chodzili tam z niesłychanym przejęciem , jak do filharmonii czy coś.

                Jak rodzice koleżanek zmieniali mieszkania w pieknych kamienicach na jakies
                potworki w "nowych blokach". A rodzice innych koleżanek nie mogli więc głośno
                cierpieli (omawiając sprawę przy dzieciach).



                Wtedy mnie to śmieszyło - dziś wiem, ze to była i jest reakcja normalna dla
                więksości.

                Jak widzę dzieci koleżanek wystrojone i niemal z meką na czole - nie dziwię się.
                Pamiętam ich bure rajstopki i NIE DZIWIĘ SIĘ.

                cie kucyka pony, nieważne czy firmy Mattel, czy noname z Biedronki.
                > I mam nadzieję, że przedszkole tego nie wypaczy.

                prawdopodobnie wypaczy - w sensie , ze inne dzieci nauczą ja odróżniać marki.
                Ale to nie znaczy, ze stanie się tychże marek nieowlnicą i nabierze
                konsumpcyjnej postawywink Z tego co piszesz - raczej jesne jest, ze na to nie ma
                szanssmile
                • sir.vimes metką na czole , miało być 29.05.08, 15:33
    • michasia24 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:14
      też mam takie wrażenie
      • dlania Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:28
        A ja mam taki problem: od dwóch miesięcy tłumacze córce, że nie kupie jej
        siódmego konia pony (częśc to pseudoponywink). Argumenty mam rózne, ona tylko
        jeden: "bo Zuzia ma 10". I przekonuje mnie, że jak juz bedzie miała tego
        siódmego to już więcej nie będzie chciała. Gdzie błąd? Czyżby w tych 6 koniach?
        Tylko co - mam dziecku prezenty od rodziny z rąk wyrywac i chować?
        • sir.vimes Dlania 29.05.08, 13:41
          moaj córka długo chciała chociaż jednego Pony - tłumaczyłam, ze tandeta, że
          brzydkie (bo naprawdę nienawidzę tych szpetnych zwierząt) ale było mi jej żal,
          etap "chcenia tego co wszyscy" krótszy czy dłuższy jest normalny.... Kupiłam
          JEDNEGO, kuzynka znajomej przyniosła WOREK koników Pony sprzed 10 czy iluś lat,
          w bardzo dobrym stanie bo nie służyły do zabawy tylko "zdobiły półkę".

          MAła przez kilka dni była zachwyconą posiadaczką czterdziestu Pony - po czym
          stwierdziła, że ... to tandeta i są brzydkie.

          I nastąpił koniec tematu na wieki wieków. To, ze koleżanki nadal kupowały - nie
          robiło na niej żadnego wrażenia.

          Polecam ci taką sztuczkę - popytaj czy ktoś nie ma własnych Pony z dzieciństwa.
          Może Twoja córka też spasuje po kilku dniach bycia niekwestionowaną "magnatką"
          Pony w towarzystwie?

          Może to jest średnio wychowawcze - ale sądzę, ze najgorzej to jak jakiś tandetny
          plastikowy chłam stanie się dla dziecka niedoścignionym marzeniem.
          • dlania Re: Dlania 29.05.08, 13:53
            Wiesz co, może coś w tym jest, bo "Barbiami", które dostała po swojej ciotce
            (babcia 15 lat trzymała wielkie pudło w piwnicy dla wnuczkiwink w ogole sie nie
            interesuje.
            Tyle że tu opór przed wpływem koleżanek jest dla niej łatwiejszy, bo lalek nigdy
            nie lubiła, a konie i psy od zawsze. Nawet zakładanie pieluch na koniach
            ćwiczyławink...
            • sir.vimes Re: Dlania 29.05.08, 13:58

              "Nawet zakładanie pieluch na koniach ćwiczyławink..."


              fajne pomysły ma twoja dziewuszkasmile
    • spacey1 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:40
      Według mnie oprócz wpływu reklam, koleżanke im kolegów i ogólnie wyboru w
      sklepach jest jeszcze jeden, szerszy problem.
      Czyż nie mawiamy często:
      sobie od ust odejmę, ale moje dziecko musi mieć wszystko
      nie mogę mieć drugiego dziecka, bo chcę temu, które już mam zapewnić wszystko,
      co najlepsze
      ojej, jak mi się źle powodzi, a przecież na soczki dla dziecka i na serki musi
      się znaleźć

      Ja wiem, że rodzice najczęściej mają na myśli jedzenie, ubranie i edukacje, ale
      ogólny klimat udziela się dzieciom i po prostu uważają, że im się wszystko
      należy. To, co najlepsze. takie jest moje zdanie, moje obserwacje.
    • lola211 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 13:44
      Nie, nie ma takiego wrazenia.
      Po prostu dzieci maja wiekszy wybor.I bardzo dobrze.
      Wyjscie na plac zabaw(darmowy) jest wielka atrakcja, na równi z
      zabawka czy gra komputerowa.
      Smieszy mnie posadzanie dzieci o materializm i snobizm.
    • wieczna-gosia Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:05
      W zeszlym tygodniu zorganizowalam dzieciakom urodziny na skraju lasu- z
      podchodami, przeciaganiem liny itp przasnymi "harcerskimi" zabawami- alfabet
      Morsa tez byl smile
      Zabawa trwala bite 6 czy 7 godzin, zarowno jedna jak i druga cora od
      poniedzialku chodzily w glorii chwaly smile
      zaden prezent na oko nie kosztowal wiecej niz 30- 40 zlotych.
      Sama tez przy kupowaniu prezentow narzucam granice ok 30 zlotych i naprawde
      spokojnie mozna sie zmiescic z czyms smiesznym, przydatnym do szkoly czy jakims
      lekko gadzeciarskim, kolorowym i blyszczacym.

      Od wielu lat moje dzieci spedzaja na podworku pod blokiem (najpierw szarsze, a
      teraz mlodsze)- raczej chwile niz dlugie godziny. I nie obserwuje specjalnego
      chwalenia sie rzeczami materialnymi, czy represji z racji nieposiadania
      gadzetow. Jest oczywiscie jedna czy dwie takie gwiazdy, ktore wyraznie wynosza
      to z domu (czyli jak gadam z jej mama to dostaja pelna informacje budzetowa ile
      wydala w sklepie, ile na bazarze a za ile jedzie na wakacje), albo ktora
      posiadanie rekompensuje sobie po prostu brak rozrywek niematerialnych.
    • robbea1 Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:06
      Ja tego nie zauważylam przynajmniej w swoim otoczeniu.
      Owszem dzieci mowią teraz dokladnie co chcą bo wszedzie to widzą, w
      sklepie, na reklamach.
      A mojej córce nie robi róznicy czy idziemy pod blok na plac zabaw,
      czy do parku, czy do hoplandu - wszedzie tak samo sie cieszy i
      szaleje.
    • ally Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:37
      noo, wspolczesne dzieci sa straszne, nie to co dorosli!
    • croyance Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:46
      Spotkalam sie ostatmio z recenzja ciekawej (?) potencjalnie ksiazki:
      Parenting, Inc.
      www.pamelapaul.com/parenting.html
      Autorka pisze o calym przemysle zwiazanym z dziecmi, niezliczonymi
      artykulami, ktore sa absolutnie niepotrzebne i poczuciu winy
      rodzicow, ze nie robia dla dzieci wystarczajaco duzo.
      Mysle, ze ciekawie sie zapowiada i moze poruszac temat, ktory Cie
      interesuje.
      • croyance Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 14:49
        chyba zamiast 'artykulami', mialam napisac 'produktami' surprised
        • kostruszka Re: Dziecko - mały materialista. 29.05.08, 18:40
          Moja córka jest w pierwszej klasie i zauważyłam u niej pewne "zauroczenie"
          konkretnymi markami - raczej chodzi o zabawki/gadżety niz o ciuchy (tu
          ważniejszy od marki jest fason).

          Trendy wyznaczają koleżanki z klasy/świetlicy/zajęć dodatkowych, a reklama w
          tv nie jest tak istotna.

          Od czasu do czasu spełniam jej "marzenia" (w granicach rozsądku), bo pamiętam,
          jak sama pragnęłam mieć przysłowiową barbie.
          Jeśli chodzi o drogie rzeczy, zazwyczaj są to okazje typu DD/mikołajki/urodziny
          lub fakt, ze zaoszczędziła na ten cel pieniądze ze swego kieszonkowego.
          Poza tym, jeśli ma ją uszczęśliwić fakt, ze ma pióro z witchem a nie no name, to
          dlaczego mam jej nie kupić? Ten wydatek mnie nie zrujnuje, a ona się cieszy,
          jakby wygrała milion w totka wink




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka