tulka7
03.06.08, 16:12
Witam!
Dzisiaj odbierałam mojego siedmiolatka i przy pożegnaniu z kolegami - jeden
z nich podbiegł do Młodego i coś mu szepnął na ucho. Młody posmutniał i nie
chciał mówić o co chodzi. Nie nalegałam. W domu się odblokował i powiedział:
"Rodzice M. mówią, że jestem głupi".
Szczęka mi opadła... Przytuliłam Młodego, wytłumaczyłam mu, że to nieprawda,
że jest fajnym i mądrym facetem i że to rodzice kolegi zachowali się źle i
brzydko.
Ale trochę mnie trzęsie. Młody bywał jeszcze jakiś czas temu u kolegi w
domu. Zawsze to rodzice M. bardzo serdecznie go zapraszali i nalegali na te
spotkania (M. jest jedynakiem).
Ja rozumiem, że można nie lubić kolegi syna. Ja rozumiem, że można mieć o
nim różne zdanie. Ja też tak czasem mam. Ale nigdy w życiu nie komentowałabym
negatywnie kolegi przy moich dzieciach!
Mam ochotę zadzwonic do matki M. i zapytać - co jest grane? I czemu przy
dziecku. Ale nie wiem, czy to ma jakikolwiek sens. W sumie zluzowałabym, ale
Młodemu jest strasznie przykro.
Co byście zrobiły na moim miejscu?
PS.A poza tym to mam straszną tremę, bo to pierwszy założony przeze mnie
wątek. Na jakimkolwiek forum