Dodaj do ulubionych

Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowisko

    • liwilla1 Re: nie podejmuje sie oceny 05.06.08, 16:33
      sama bym nie pojechala, balabym sie wlasnie tego, ze dla dziecka moze to byc
      udreka. zreszta - mieszkam w Sopocie, po kiego grzyba mam sie pchac na sile pod
      palmy? big_grin
      w tym roku planowalismy pierwszy zagraniczny wyjazd z naszym synkiem (pojutrze
      konczy dwa lata). nie bylam przekonana, czy Kreta we wrzesniu to dobry pomysl,
      ale partner nalegal, ze to bedzie byc all inc i siedzenie w jakim kameralnym
      hoteliku. problem rozwiazal sie sam - zaszlam w ciaze, termin na grudzien. jakos
      nie usmiecha mi sie uganianie sie w 7mc ciazy za hiperaktywnym dwulatkiem. nawet
      w parero na rajskiej plazy. ale to moje prywatne lenistwo smile
    • volta2 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 16:38
      mój prawie 4-ro latek był zachwycony tunezją i mimo, że było to już
      2 lata temu, urlop w tunezji jawi mu się jako superatrakcja.
      natomiast mój 2 latek wówczas w ogóle nie pamięta, że w tunezji byłsmile

      co do wycieczek fakultatywnych: myśmy ją sobie sami zorganizowali,
      laguażem za parę dinarów pojechaliśm i wróciliśmy. cało i z
      wrażeniami.
      na drugi taki lotniczy wyjazd prędko się nie zdecyduję z powodów
      finansowych - wydanie na tydzień 7tys, za 4 osoby jawi mi się jako
      ekstrawagancja, letnie wakacje 14 dniowe muszą się mieścić w kwocie
      5 tys.
      ale to dlatego, że urlop narciarski w austriackim kurorie zimowym
      mało kiedy kosztuje mniej niż te 7-8 tys. na czymś cżłowiek musi
      pooszczędzać,niestety...
    • bea.bea Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 16:39
      zasada nr 1...

      lubie ciebie wole siebie....i w związku z tym nic nikomu do tego gdzie jada
      rodzice ze swoimi pociechami.....

      chyba , ze wózki tarasuja wiazd do dyskoteki...

      ja tez wywolałam zgorszenie jadac z 1,5 roczniakiem na spływ kajakowy...w kraju
      naszym...
      ale wiecie gdzie to mam..tongue_out
    • eilian Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 19:28
      No niestety, niektórzy nie wykazują się tu zbytnią mądrością. Pracując w biurze
      podróży kilkakrotnie spotkałam się z sytuacją, że para z np. 3 letnim dzieckiem
      (albo i młodszym, bo takie przypadki też były) chciała jechać na wycieczkę (z
      dosyć intensywnym programem) do naprawdę egzotycznych krajów, gdzie wymagane są
      szczepienia itd. Ciężko było ich odwieźć od tego pomysłu, bo przecież trzeba się
      w towarzystwie pochwalić, dziecko nie ważne. Na szczęście mając również wzgląd
      na innych uczestników, po prostu im odmawialiśmy. Nowobogaccy byli niepocieszeni
      i nie bardzo rozumieli, przecież skoro mają pieniądze, to wszystko mogą...
      • mim288 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 10:36
        To kilkulatka nie mozna zaszczepić i w drogę?. Dla mnie z
        trzyletnim dzieckiem to można świat objechać, ale co kto lubi.
        Tylko dlaczego od razu uważać, że jak ktoś lubi podrózować z
        dziecćmi to od razu nieodpowiedzialny, nieczuły na potrzeby
        dziecka. Kto niby powiedział, że dla dziecka najwieksze szczęście
        to siedzenia na placu zabwa przed domem, albo Bałtyk w deszczu.
        • stworzenje Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 16:01
          nie tylko w dalekie kraje,po jaka chorobe tez zabieraja rodzice tkaie male
          dzieci w gory,zima,ciagna je na oblodzony szczyt?? Bo tego bylam swiadkiem w tz
          zime na Śnieżce, zero wyobrazni. I dokladnie to:drace sie cudze dziecko nie
          uszczesliwia mnie na pewno gdzies na urlopie. Poza tym takie male to i tak nic
          nie bedzie pamietac z wypraw dalekich,mi by sie nie chcialo takiego wlec.5 latek
          to juz kapuje duzo smile.
          • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 00:13
            stworzenje napisała:
            > Poza tym takie male to i tak nic
            > nie bedzie pamietac z wypraw dalekich,mi by sie nie chcialo
            takiego wlec.5 late
            > k
            > to juz kapuje duzo smile.

            A czemu niby musi pamietac? Gdyby sugerowac sie twoja idea zeby
            wyjezdzac z dzieckiem tylko wtedy kiedy bedzie cos pamietac to
            nalezaloby poczekac 5 a moze nawet 6 lat. Czyzby wypoczynek dla
            samego wypoczynku, spedzenie czasu z rodzicami w odmiennym
            srodowisku, klimacie, innym powietrzu nie mial zadnego znaczenia? TO
            ze rodzice moga wypoczac i caly tydzien lub 2 poswiecic sobie i
            dzieciom nie ma zadnego znaczenia? PRzeciez to dla zdrowia
            psychicznego i fizycznego calej rodziny wskazane...Wypoczynek jest
            dla wypoczynku, a niekoniecznie pamietania. Jak sie dorosnie do
            odpowiedniego wieku to zacznie pamietac, ale rezygnowanie z wyjazdow
            tylko dlatego ze dziec nie bedzie pamietac to conajmniej dziwne smile
        • eilian Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 22:15
          > To kilkulatka nie mozna zaszczepić i w drogę?. Dla mnie z
          > trzyletnim dzieckiem to można świat objechać,

          Tak? A czy kilkulatka pasłabyś także tabletkami antymalarycznymi? (bo przeciw
          malarii szczepionki nie ma).
          Z resztą, nie, ja swojego dziecka nie zabrałabym w takie rejony świata, nie
          chciałabym, aby w wieku 3 lat miało już pełną żółtą książeczkę szczepień.
          • mim288 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 22:01
            Tak, są tabletki przeciwmalaryczne dla dzieci. Przeciwko
            szczepieniom też nic nie mam. Dla moich dzieci nie są one
            szczególnym stresem.
    • kali_pso Lubię dzieci... 05.06.08, 20:02
      ...ale niekoniecznie na urlopiewinkP
      Od czasu pamietnego wypoczynku kiedy w pokoju obok mieszkało młode
      małżeństwo z kilkumiesieczniakiem, który robił pobudki nad ranem
      dzikim wrzaskiem a rodzice oboje nie bardzo ptrafili sobie dać z tym
      radę, zawsze pytam, czy w czasie mojego pobytu nie będzie
      jednoczesnie malutkich dzieci, kolonii itp.
      Jestem w stanie stolerować dzieci na plaży sypiące mi po plecach
      piaskiem, wydzierające się na deptaku, bo mama nie chce kupić
      kolejnego badziewia, ale nie znoszę przerywania snuwinkP

      Czy już mam się zacząć biczować?winkP
      • malila A skąd, Kalipso 05.06.08, 20:27
        Ja także nie znoszę przerywania snu. Dlatego szukam na urlop miejsc,
        w których nie będzie (albo będą w drugim skrzydle) wielbicieli
        dyskotek i klubów, którzy wracają stadem o trzeciej nad ranem
        wybuchając co chwilę radosnym rechotem i stukając szpilkami i
        trzaskają szafkami w poszukiwaniu szklanek, napojów i jakiejś
        przegryzkiwink
    • donna28 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 20:09
      Moja Inga ma teraz rok. W zeszłe wakacje miała ok. 3 miesięcy i nigdzie z nią
      nie byłam. Miała potworne kolki, słabo sypiała - wyjazd byłby bez sensu. W tym
      roku - agroturystyka - jeziorko, konie, lasek. A na wyjazd zagraniczny przyjdzie
      czas za rok-2 lata. Głównie dlatego, że chciałabym, żeby więcej jarzyła, żeby
      coś może nawet mglistego zapamiętała, żeby dało jej się pokazać różne rzeczy,
      potłumaczyć... chyba im dziecko starsze, tym więcej ONO z takiego wyjazdu
      wyciągnie. Nie wiem, czy łatwiej i spokojniej na wyjeździe dalekim jest z
      6-miesięczniakiem czy 3-latkiem ,ale na pewno to drugie więcej z takiego wyjazdu
      świadomie skorzysta.
      • betty_julcia Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 21:53
        A jeżeli świadomie nie korzysta to znaczy ze Wy tez nie mozecie???
        Ja poleciałam sama z dwulatką do Turcji tylko dlatego ze chciałam
        się wygrzać na słońcu, wypławić w morzu i pospacerować z
        przyjemnością. Chciałam morze i wybrałam tureckie, bo rok wcześniej
        byłam z małą nad polskim i nie kąpałyśmy się ani razu, na plaży
        posiedziałyśmy raz, przez 10 dni spacerowałysmy i łapałyśmy chwile
        między jednym a następnym deszczem. W destperacji wykupiłam kąpiele
        solankowe w hotelu... Drugi raz tego błędu nie popełniłam i
        poleciałam tam gdzie pogoda gwarantowana i dzie na turystów i dzieci
        patrzą o wiele przychylniej niż u nas. U nas wiele się musi
        zmienić...
      • jakw Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 22:53
        Masz złudzenia. Z 2-3-latkiem nie będzie pewnie lepiej niż z
        roczniakiem. Roczniaka za to łatwiej zapakować w wózek czy nosidełka
        i samemu coś zobaczyć. A skorzystać i tak pewnie dużo nie skorzysta -
        tzn obstawiam, że i tak nie zapamięta z takiej wyprawy dużo.
    • wieczna-gosia Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 20:29
      dzieci sie dra- dra sie w samolocie, dra sie na placu zabaw, dra sie na
      wakacjach w Egipcie i na wakacjach w Jastrzebiej i na krupowkach i w Zakopanem.

      Czy w zwiazku z tym nalezy spedzac czas z dzieckiem w domu?

      sama sobie odpowiem- nie.

      Egipt mnie nie kreci- glownie dlatego ze nie wiem jak tam jest z kreceniem sie
      na wlasna reke. Znajomi teraz byli w Tunezji, wynajeli samochod i sie krecili.
      Zrobili to z dzieckiem. Dlaczego gonie zostawili? bo nie chcieli.Czy dziecko
      bedzie pamietac? z duzym prawdopodobienstwem wcale- albo pojedyncze obrazy. Ale
      oni beda pamietac.

      Czy moj syn pamieta jak jako roczniak chodzil ze mna po gorach i spal w
      schronisku? w ogole tego nie pamieta. Ale ja pamietam i sa to bardzo mile moje
      wspomnienia. Czy dziecko mnei ogranicza? oczywiscie nie loje 12 godzin szlakiem
      w tempie wyczynowca, tylko niespiesznie drobie po gorkach. I za nic bym nie
      zamienila tego na lojenie 12 godzin.

      Ale to nie ze nie rozumiem o czym piszesz- dlatego do Egiptu niepojade- grzanie
      tylka na basenie mnei nie kreci, a na indywidualny objazd Egiptu wlasnym tempem
      ( a z dzieckiem nalezy miec wlasne tempo, byc przygotowanym na alternatywne
      rozwiazania itd) na razie mnei nie stac.

      Ale rozumiem tez rodzicow- ja po prostu lubie jezdzic z dziecmi. No, lubie i
      juz. I czasami placza mi te dzieci ze zmeczenia. Ale nastepnego dnia wstaja i
      sie pytaja gdzie dzisiaj pojdziemy czyli musi byc ze lubia smile

      I nie zaryzykowalabym stwierdzeniaze dziecku sie nie podoba- co mu sie nie
      podoba- bycie z mama i tata? Oczywiscie ze mu sie podoba chociaz ma kryzysy. A
      piramidy sa dla rodzicow.
    • aluc Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 05.06.08, 21:36
      ja tam kilkulatka bym na takie wakacje nie zabrała
      ale niemowlę - z przyjemnością, zwłaszcza nieprzemieszczające się i
      karmiące się wyłącznie z mojego cycka wink

      dzieci bowiem zaczęły mnie silnie ograniczać, jak zaczęły chodzić
    • mamamamba Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 00:20
      owszem, dziecko powinno miec stale warunki, rytm itd bla bla bla..

      ..chociazby dlatego, ze taki niektorzy sposob na zycie maja. a dzieci nie sa
      przeszkoda dla nich.
      fajny artykul w zwierciadle o malych globtroterach byl w tym miesiacu
      • grzalka Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 10:27
        jeśli na wyprawę gdzieś poza Polskę- to właśnie najlepiej z
        niemowlakiem, jest zupełnie bezproblemowy, w porównaniu z dzieckiem
        w wieku przedszkolnym
    • naprawdetrzezwy Dlaczego kij w mrowisko? 06.06.08, 13:19
      Rodzice wychowani bezstresowo bezstresowo zwiedzają świat.
      Taka cena i urok wycieczek zorganizowanych.
      • aguja_negra z niemowlakiem w tropik c.d. 06.06.08, 14:11
        Tu jest całkiem fajnie to wyjaśnione, dlaczego warto:
        malypodroznik.pl/porady/p_poco.htm
        Podróżujemy rodzinnie na własną rękę, o wycieczkach zorganizowanych trudno mi
        coś powiedzieć. Podróżuję z niemowlakiem, tak jak to robiłam wcześniej bez
        dziecka - bo lubię i umiem (wbrew pozorom to też ważne wink I jest nam dobrze w
        podróży.

        A teraz konkrety: w marcu byliśmy z 5,5 miesięcznym synkiem na Filipinach. Bez
        doświadczenia w tropiku nie pojechałabym, ale takie doświadczenie i to spore,
        mamy z mężem oboje. Był to chyba najwspanialszy czas dla całej naszej rodziny
        jak dotąd. Bo był to czas, który mogliśmy sobie wzajemnie poświęcić bez
        angażowania się w "przyziemne sprawy". I naprawdę każdy miał tam jakieś
        atrakcje, a to że dla męża było to nurkowanie na rafie, a dla synka oglądanie
        własnych gołych nóg i spacery bez znienawidzonego kombinezonu to nie ma
        znaczenia - radość była smile

        Bilety były okazyjne, na miejscu "wikt i opierunek" tak tani, że - przeginając -
        uważam, iż powinien to być stały element urlopu macierzyńskiego przypadającego
        na polską zimę... Pełen odpoczynek, a do tego fajna natura i ludność
        przeciwdziałająca depresji poporodowej wink Więc nie o to chodzi, ze jak mały
        zobaczył palmę, to się lepiej rozwinie, ale o to że spędziliśmy ze sobą super czas.

        Na koniec: jestem lekarką, zajmuję się medycyną podróży i chorobami tropikalnymi
        zawodowo i naprawdę musiałam się nagłowić, żeby podróż była zaplanowana
        bezpiecznie. Ale była, bo to się da zrobić.
    • kocoor.com Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 15:47
      Iiii... tam. Wszystko kwestią treningu i zorganizowania się.
      Nasze dziecko jeździ z nami wszędzie. Pierwszy wyjazd to z W-wy do
      Gdańska, mała miała 3tygodnie, potem niemal wszystkie miasta
      wojewódzkie w Polsce (służbowo, biorę moje dziewczyny ze sobą),
      Wiedeń (6 m-cy), Bratysława (8 m-cy). Zanim skończyła roczek jeszcze
      tydzień plątania sie po Bawarii (od W-wy w sumie 4,000km). To co
      prawda żadna egzotyka, ale nie widzę możliwości, ani sensu,
      zostawiania dziecka z rodziną etc. Dziecko podróżuje zawsze z nami.
      Zawsze ma przygotowane jedzenie (od czego jest podgrzewacz), picie,
      wygodny fotelik, pieluchy. Nie jestem też głuchy, jak się nudzi,
      spompuje lub ma dość podróży, co zdarzyło się, gdy podróż nam się
      ostro przedłużyła (Monachium).
      Nie wiem, czy to dla dziecka frajda. Ale na pewno jest frajdą spanie
      miedzy nami w łóżku, oglądanie krowy z bliska, wietrzenie się w
      lepszym powietrzu niż W-wa, skubanie kwiatków na gałęzi.
      Gdyby były możliwości urlopowe w tym rou, z pewnością jechalibyśmy
      razem nad ciepłe morze.
      Pozdrawiam
    • golfstrom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 16:35
      A mnie zastanawia, dlaczego dorośli ludzie, w niczym od Ciebie
      nieuzależnieni, płacący za wakacje włsnymi (nie Twoimi) pieniędzmi,
      mają się usprawiedliwiać ze swoich decyzji?
      Jakiś rozsądny argument?

      We wszystkim mozna przesadzić. Ja bym swojego malucha na ciężką
      wyprawę nie zabrała. Ale już przestać jeździć na wakacje w ogóle,
      albo zacząć jeździć tam, gdzie mi każe ktoś inny, to już kolejne
      przegięcie.

      A komentarze "A co, w kraju wypocząć nie można?" doprowadzają mnei
      do białej gorączki.Pewnie że można. Jak ktoś ma ochotę, to wypoczywa
      nad Bałtykiem. A jak mu przyjdzie ochota pojechać z dzieckiem do
      Grecji czy gdzie indziej, to też JEGO SPRAWA.

      Argument, że dzieci są uciążliwe w samolocie tez jest powalający.
      Ostatecznie są tacy, którzy twierdzą, że dzieci w ogóle są uciążliwe
      i nie ma sensu ich mieć.


      • alinaw1 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 20:41
        Czym innym jest wyjazd na wczasowisko typu hotel w Tunezji, czy
        Bułgarii, czym innym wycieczka rowerowa z niemowlęciem, a jeszcze
        czymś innym wyprawa globtroterska. Tu mam akurat największe
        doswiadczenie. Mimo, ze sama przewędrowałam pół świata (czyli żadne
        tam wczasowiska, rezerwacje, biura podróży)- dzieci (małych)
        absolutnie na taką wyprawę bym nie wzięła. A są w naszym kraju tacy
        podróżnucy, którzy z uporem maniaka to robią - śmiem twierdzić dla
        własnej chwały. No bo jak to inaczej nazwać skoro para podróżników
        przed wylotem do Birmy sprowadza ekipę tv, ktora nagrywa materiał z
        pakowania i przygotowania, potem lecą relacje, a po powrocie para ta
        bryluje w mediach jako ci, którzy nie ograniczają się, dzieciom
        pokazują "coś więcej niż 4 ściany". Tylko, ze te dzieci potrzebują
        wółaśnie cyca i może bardziej 4 ścian niż świątyń buddyjskich. Nikt
        ich o zdanie nie pyta.
        Pamiętam, 10 lat temu w Tajlandii widziałam kilka skandynawskich par
        podróżujących z dziećmi na plecach. Faktycznie budzili wszędzie
        spore zainteresowanie. Wtedy jeszcze nie byłam mężatką ani matką,
        ale zastanawiało mnie nie to, co zapamiętają maluchy z tej eskapady
        ale co zapamiętają ich rodzie...
        Znam siebie, wiem, z czym łączą się dalekie samodzielne wyprawy. Nie
        chciałabym zwiedzać „przepięknych zabytków w ciągu dosłownie kilku
        minut” (tak to opisywali ci globtroterzy z maleństwami), dla mnie
        kilkugodzinna jazda w kurzu i tłumie zdezelowanego autobusu gdzieś w
        Afryce jest normalnym doświadczeniem ale dla moich dzieci z
        pewnością nie. Mam nadzieję, że gdy podrosną- wezmą przykład z
        matczynej pasji poznawania świata. Może razem wyruszymy na szlak? A
        póki co pokazuję im jak wygląda dżdżownica na warszawskim podwórku,
        a potem – jeśli same tego zechcą- jak wygląda jaszczurka w Laosie
        lub Ugandzie.
    • jakw Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 06.06.08, 22:00
      babsee napisała:

      > Czy tak trudno zrozumiec, ze dziecko owszem, ogranicza?
      owszem, trochę ogranicza

      >czy to taka straszna rzecz, poczekac rok, moze dwa i wtedy
      pojechac z dzieckiem?
      Po czym reszta podróżników będzie cierpiała z powodu znudzonego i
      wkurzonego 3-latka...
    • kruder76 Co cię to obchodzi? 06.06.08, 22:41
      Nie chcesz nie zabieraj swojego dzieciaka, ale jak ktoś ma ochotę to robić, to
      nie wpychaj w to swojego nochala, bo to nie jest twoja sprawa.
      • tangerka to brak empatii do dziecka 07.06.08, 09:07
        tacy rodzice nie potrafią wczuć się w potrzeby dziecka i są egoistami w imię
        zasady "nie zmienię stylu życia po porodzie", a to fatalny błąd, bo w takim
        radzie po co im dziecko, skoro nie są skłonni dla niego do żadnych poświeceń,
        nawet jednych wakacji nie są w stanie sobie odpuścić i pojechać do babci na
        działkę zamiast do Egiptu. Jest to niestety popularne i widziałam już niemowlaki
        na wycieczkach na pustyni w Jemenie, w Bombaju - miasto gdzie czerwonka i tyfus
        są normą, w kasynie o 2 nad ranem, podczas imprez techno na Ibizie ... Wszędzie
        tam dzieci głośno dawały znać, że im źle, chcą spać, jeść, odpocząć, zejść ze
        słońca, pobyć w ogródku jordanowskim zamiast na fullwypaśnej wycieczce w
        tropiki, ale rodzice niecierpliwie uspakajali płaczące dziecko i dalej do
        zażywania przyjemności, bo przecież dlaczego mieliby sobie czegoś odmówić i nie
        zobaczyć, gdzieś nie pójść, odpuścić? Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci, skoro
        nie umieją zrozumieć potrzeb takiego maluszka i wyjść im na przeciw przynajmniej
        przez rok czy dwa, żal mi takich dzieci bo widać, że ma rodziców egoistów.
        Kiedyś będzie chciało nowe dzinsy a mama kupi różową sukienkę, bo akurat jej się
        sodoba albo będzie chciało studiować zoologię a tata zmusi do pójścia na prawo.
        • mala242 Re: to brak empatii do dziecka 07.06.08, 09:33
          moja pediatra powiedziałami jak cchcesz,to jedż,ale pamietaj twoje
          dziecko nie jest przystosowane do takich temperatur.i to jest chyba
          istota problemu.a ja mam w nosie za własne pieniadze siedziec cały
          dzien w super hotelu z klimą,męczyc dziecko i siebie.jak Jolcia
          podrośniem będzie czas na egipt,Tunezję,turcjE-która zresztą
          uwielbiam i wszystko co będziemy chciały.
          • betty_julcia Śmieszna ta dyskusja - skrajności 07.06.08, 16:10
            Tangerka kilka linijek wyżej opisała skrajną sytuację i rzeczywiście
            z taką sie zgadzaam. Są miejsca gdzie szkoda ciągnąć maluchy takie
            jak pustynia czy kraje egzotyczne gdzie wymagana są szczepienia ze
            względu na mozliwość złapania różnych chorob. Ale poza takimi
            krajami są inne, nie niebezpieczne dla malucha. I za granicą poza
            wycieczkami fakultatywnymi albo jeżdzeniem na wielbłądzie jest masa
            innych atrakcji dostosowanych właśnie dla maluchów - delfinaria,
            aquaparki. Poza tym można nigdzie się nie ruszać tylko siedzieć nad
            hotelowym basenem, drinki popijać, moczyć sie w jakuzzi lub
            korzystać z masaży a dzieci mają mini przedszkole, brodzik,
            zjeżdżalnie i mnóstwo kolegów i koleżanek.
            Więc wyposrodkujmy. Wszystko jest dla ludzi. Chyba tylko ci którzy
            nie wiedzą kompletnie o czym piszą są przeciwni zabieraniu dzieci za
            granicę. Bo zarówno tam jak i u nas czekają na nas choroby ale
            pogoda gwarantowana, lepsze warunki i opieka lekarska na zawołanie.
            Nie jestem przeciwna polskiemu morzu, jeżdzę z dziećmi każdego roku,
            ale po powrocie znad naszego morza lece w ciepłe kraje i naprawdę
            wypoczywam nawet z małymi dziecmi.
        • mala242 Re: to brak empatii do dziecka 07.06.08, 09:35
          i jeszcze jedno ,sama jestem lekarzem i wśród moich kolegów lekarzy
          sporadycznie zdarza się odważny wiożący swoje male dziecko do
          ciepłych krajów
      • babsee Re: Co cię to obchodzi? 08.06.08, 19:10
        To jest moja sprawa jesli moj wypoczenek jest regiularnie naruszany
        w imie czyjegos widzimiesie.
        Sprawdz sobie kolego lub kolezanko definicje wolnosci-otoz,
        ograniczą ją jedynie wolnosc innego czlowieka.I o tym wlasnie pisze.
    • mynia_pynia Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 11:56
      Kolega zabrał swoje dziecko na wakacje
      • mynia_pynia Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 12:00
        Coś Kliknełam wink, A więc:
        Kolega zabrał swoje dziecko na wakacje do Turcji - takie typowe
        leniuchowanie na plaży. Sym 1.5 roku, córka 14 lat - robił dobrą
        minę podczas pobytu, syn przez pięć dni płakał (darł się), miał
        gorączkę, był nie spokojny, nie potrafił się zaklimatyzować w nowym
        miejscu, przez to córka miała spaprane wakacje bo 80% czasu spędzali
        w pokoju uspokajając młodego.

        Wnioski kolegi po powrocie - następny wyjazd za granice z synem -
        jak ten skończy 18 lat wink
        • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 12:05
          Moja znajoma z kolei pojechala w ubieglym roku nad Baltyk z 2
          corkami.Mlodsza po dniu plazowania dostala 40 st goraczki, bardzo
          zle sie czula, pol pobytu spapranego.Ja bylam z niespelna
          roczniakiem nad polskim morzem.Po 4 dniach biegunka.Lekarz, jakies
          srodki, caly pobyt zszedl mi na nerwowce.Po powrocie na miejsce-
          szpital jednak, bo nie przeszlo.I takie sa wlasnie uroki wyjazdow z
          maluchami.
        • jakw Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 21:43
          A roczna córka mojego kolegi podobno bardzo fajnie zniosła wakacje w
          Turcji - na zdjęciach wyglądała na mocno zadowoloną.
          Moze to nie od kraju zależy tylko od dziecka i rodziców?
    • praxi Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 12:00
      Rzadko zdarza mi sie takie rzeczy pisac, ale tym razem powiem Ci
      wprost: jestes tepa i ograniczona. Zawistna, zazdrosna, Matka Polka
      Od Siedmiu Bolesci z ciebie jest (lub bedzie, jesli dzieci nie
      posiadasz).
      Czubek wlasnego nosa chyba wlasnie ciebie interesuje najbardziej,
      skoro cudze dzieci cie denerwuja. Jak masz czelnosc w ogole mowic,
      ze cie dzieci denerwuja? A sama dzieckiem nie bylas?
      Ludzie na swiecie zyja wlasnie tak jak te mlode pary - z dziecmi.
      Dzieci to nie kwiaty doniczkowe, ktore zostawisz w domu, gdy
      jedziesz na wakacje. Dzieci chca z rodzicami zyc, a nie tylko sie
      czasem spotykac. A zycie z rodzicami, to tez podroze i wakacje.
      • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 12:06
        Jak masz czelnosc w ogole mowic,
        > ze cie dzieci denerwuja? A sama dzieckiem nie bylas?

        Oj, a co- dzieci krowy swiete?
        Mnie tez denerwuja, a dzieckiem przeciez bylam.I pewnie wkurzalam
        innychsmile.
    • moninia2000 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 15:50
      Zgodze sie z Toba babsee, ale dlatego, ze wydaje mi sie ciut
      nieodpowiedzialne brac dziecko do kraju egzotycznego, gdzie jest
      inna temperatura, ciazka aklimatyzacja dla maluszka i
      niebezpiecznestwa roznych chorob..Znm pare takich przypadkow, gdzie
      dana mama np.brala dwumiesieczne niemowle do egzotycznego kraju i
      wrocila wczesniej, dziecko z mega goraczka i chore...
      Nie potepiam tych, ktorzy to robia, ale sama bym tego nie zrobila.
    • akzalag Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 07.06.08, 21:05
      ...chyba,że dzieci koniecznie musiały być karmione piersią,a matkom bardzo
      zależało na wycieczce.Ale rzeczywiście,to egoistyczna fanaberia.
    • oldbay Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 03:31
      Też uważam, że zabieranie maluchów w taki długie podróże to
      przegiecie. To ale niektórzy mają takie ambicje i nic na to nie
      poradzimy. Ja osobiscie uważam, że jak się już na prawdę chce jechać
      z małym dzieciaczkiem na urlop to w Polsce mamy mnóstwo pięknych
      miejsc do wypoczynku, gdzie i dziecko będzie miało frajdę (jeśli
      jest na tyle duże ze się bawi samo) i rodzice świetnie wypoczną.
      Mazury, Bieszczady, Bałtyk, Tatry, albo po prostu jakies eko-
      gospodarstwa, gdzie można wynająć fajne pokoje, spędzić czas na
      łonie przyrody itp. Kilka lat zleci, dziecko podrośnie "pozna" swój
      kraj smile i będzie mozna uderzać za granicę.
      -
      oldbay
      • lola211 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 09:49
        A dajesz gwarancje pogody?
        Wszyscy pisza o jakichs ambicjach, snobizmie.A czesto powód jest
        prozaiczny- polskie lato naraza nas na niemile niespodzianki
        pogodowe i dlatego na urop wybiera sie pobyt za granica, gdzie
        takiego problemu nie ma.
        Ja chetnie pojade nad Bałtyk, bo akurat klimat jaki panuje na naszym
        wybrzezu bardzo lubie, ale obawiam sie, ze jak poprzedniego roku
        bede na plazy siedziec okutana w polar i zamocze co najwyzej stopy.
        Tu tkwi glowna przyczyna poszukiwania innych miejsc do wypoczynku.
      • hanalui Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 19:17
        oldbay napisała:

        > Też uważam, że zabieranie maluchów w taki długie podróże to
        > przegiecie.

        To zwykle nie sa dlugie tylko dalekie podroze. Sama podroz samolotem
        trwa czasem krocej niz jazda autem czy pociagiem nad polskie
        morze...w zaleznosci gdzie kto mieszka oczywiscie big_grin
    • mama-123 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 09:10
      Latalam z malymi dziecmi, jezdzilam do Afryki. Nie bylo problemu.
      Oczywiscie umialam sie nimi zajac tak, by byly zadowolone,
      bezpieczne i bylo im wygodnie. Nie sadze, zebysmy przeszkadzali
      innym pasazerom. Czasem te podroze odbywaly sie z nocy i dzieci
      wtedy spaly. Nigdy nie narazilam ich na brak komfortu ani tez innych
      pasazerow na sluchanie placzu.
      Mysle, ze potrzebne jest umiejetne podejscie do sprawy. Trzeba
      wiedziec na ile jest sie w stanie zajac dzieci tak, zeby im sie
      podobalo, zeby mogly spac wygodnie kiedy potrzebuja i zebysie nie
      baly. Mysle, ze nie kazdy rodzic umie tak wszystko zorganizowac zeby
      nie bylo z tym wiekszych problemow. Zgadzam sie, ze niektorzy
      rodzice wlasnie tak podchodza do sprawy, ze z niczego nie potrafia
      zrezygnowac wtedy gdy jest to potrzebne albo wtedy gdy ich
      umiejetnosci rodzicielskie nie sa w pelni wycwiczone.
    • warakso Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 09:15
      to faktycznie moze byc horror , wycieczka z takim maluchem nie tylko
      dla rodzicow ale i dla innych uczestnikow wycieczki.Okazji do
      wycieczek bedzie jeszcze wiele , a tym czasem gdy maluszek i tak nic
      nie rozumie z takiej wyprawy a tylko czuje niewygode goraco i
      zmeczenie, rodzice czekajac ze 2, 3 lata maja mozliwosc na
      uzbieranie wiecej grosza zeby "zaszalec" za granica i miec wielka
      przyjemnosc i w miare spokoj podczas zwiedzania.
      • zefirekk Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 12:00
        moim zdaniem, jak ktoś chce jechać z dzieckiem to niech jedzie.
        Poza tym, co jak mają jechać tylko we dwoje, to dziecko na 2 tygodnie siup wywalić do babci, cioci czy tam innej opiekunki?
        Przeczytałam cały wątek i znalazłam kilka podobnych zdań w stylu "jak już musi jechać z maluszkiem na urlop to można jechać w Polsce..." Dla mnie to logiczne, że jak się jedzie na wakacje, to się dzieci zabiera ze sobą.
        • mama_kotula Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 01:03
          > Poza tym, co jak mają jechać tylko we dwoje, to dziecko na 2 tygodnie > siup
          wywalić do babci, cioci czy tam innej opiekunki?

          Rozumiem, że wg ciebie to "wywalenie dziecka na 2 tygodnie" to grzech
          śmiertelny, grożący megatraumą u biednej dzidzi? wink

          Łomatko. To moje już dawno w psychiatryku powinny wylądować...
          • kropkacom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 08:19
            > Rozumiem, że wg ciebie to "wywalenie dziecka na 2 tygodnie" to grzech
            > śmiertelny, grożący megatraumą u biednej dzidzi? wink

            Tak na prawdę wszystko zależy od rodzica a nie od dziecka. Dla jednego dorosłego
            wspólne wakacje to przyjemność a dla drugiego mordęga. I ja to rozumiem. Nie
            rozumiem podejścia kiedy jedną z postaw tu się piętnuje. Co do mega traumy,
            myślę że w pewnym wieku dzieci mogą mieć za złe rodzicom że oni taplali się w
            ciepłym morzu a one po raz wtóry siedziały z babcią na wsi.

            • mama_kotula Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 22:09
              kropkacom napisała:
              Co do mega traumy, myślę że w pewnym wieku dzieci mogą mieć za złe rodzicom że
              oni taplali się w ciepłym morzu a one po raz wtóry siedziały z babcią na wsi.

              Kropeczko, oczywiście masz rację, zważ jednak na to, że wątek z założenia jest o
              dzieciach do roku (i trochę więcej), a takie raczej mają w głębokim poważaniu
              to, gdzie tapla się ich matka smile)
              • kropkacom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 22:19
                > Kropeczko, oczywiście masz rację, zważ jednak na to, że wątek z założenia

                Wątki zawsze mają założenia a potem i tak pisze się o wszystkim smile
    • grodek75 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 17:44
      Tak czytam te wypciny co poniektórych i nie mogę się nadziwić.
      Najchętniej wypowiadają się osoby, które "nigdy by z małym dzieckiem
      nie wyjechały w ciepłe kraje". Czyli nie mają żadenych doświadczeń w
      tego typu wyjazdach. Wakacje w hotelu z All Iclusive z małymi
      dziećmi nie sprowadzają się do siedzenia cały dzień w klimatyzowanym
      pokoju i wychodzenia na basen po 18.00. Ja pierwszy raz wyjechałem z
      córką gdy miała 7 miesięcy na Kretę. Podróż samolotem zniosła bardzo
      dobrze (przespała całą), upały jej nie doskwierały, pomimo że całe
      dnie spędzaliśmy na plaży i basenie. Nie siedzieliśmy w pokoju,
      wynajęliśmy samochód i zwiedziliśmy całą wyspę. Kolejne wakacje 3
      razy spędzaliśmy w Tunezji, nigdy nie dopadła nas sraczka, nikt nie
      dostał udaru, etc. Teraz mamy drugie diecko, ma 10 miesięcy i za dwa
      tygodnie jedziemy do Turcji. Dlaczego nie nad polskie morze? Bo nie
      mam ochoty siedzieć w pokoju i patrzeć na deszcz za oknem, kąpać się
      w wodzie o temperaturze 17-19*C i za największą atrakcję mieć tłustą
      rybę na obsmarkanej papierowej tacce w cenie 70zł/2 osoby. Teraz co
      do uciążliwości maluchów dla innych. Oczywiście zabieranie 6
      miesięcznego dziecka na pustynię, czy do Kairu to kretynizm. Ale w
      hotelu, cy samolocie bardziej uciążliwe są zachlane mordy i rozdarte
      ryje łysych łbów lub panów po 50, którzy myślą że cały hotel do nich
      należy. Nigdy nie miałem w hotelach problemów z żadnymi dziećmi, za
      to z chamstwem dorosłych jak najbardziej.
      I na koniec moje ulubione argumenty rąbniętych w dekiel mamuś,
      którym pediatrzy odradzają wyjazdy w tropiki, a polecają polskie
      morze. Nigdy żaden pediatra nie odradził mi żadnego wyjazdu. Wręcz
      przeciwnie gdy z powodu wypadku w rodzinie, którego była świadkiem
      córeczka zaczęła się lekko jąkać lekarka zaleciła nam wyjazd, abyśmy
      spędzili razem jak najwięcej czasu w bezstresowych warunkach, na
      plaży, basenach i nacieszyli się sobą. I wiecie co? Pomogło jak ręką
      odjął. Wróciliśmy ze szczęśliwym, zdrowym i roześmianym dzieckiem.
      Tak więc wszystkim stukniętym mamusiom trzymającym dzieci w
      namiotach tlenowych radzę by rąbneły się w czoło zanim napiszą coś
      na temat, o którym nie mają pojęcia...

      ----------------------------------------
      www.bielany.waw.pl
      www.chomiczowka.iq.pl
      • lud.ek Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 22:40


        Dyskusje nt odpowiedzialnosci rodzicow mozna ciagnac w
        nieskonczonosc ale zdaje mi sie, ze autorce watku ( moze jeszcze
        komus) nie o dobro dziecka a wlasny spokoj chodzi. Trudno sie
        dziwic bo kazdy jadac na urlop chce wypoczac, zapomniec o streasach
        i w ogole ma byc fajnie a tu ledwo sie wsiada do samolotu a
        rozwrzeszczane dzieci nie daja sie zreleksowac. Nieraz mialam taka
        sytuacje, innym razem jakas podpita grupka osob byla glosna. Co
        zrobic? Ano nic. Narzekac nie mam zamiaru bo licze sie z tym, ze nie
        bede sama skoro prywatnego odrzutowca nie posiadam big_grin Hotele zwykle
        wybieram takie gdzie nie ma, lub jest malo dzieci i to samo polecam
        tym, ktorzy towarzystwa dzieci nie lubia. Lepsze to niz meczenie
        siebie i narzekania na innych. Kazdy byl dzieckiem przeciez smile

        Bylam kiedys na urlopie, ktory milo wspominam a bylo calkiem sporo
        dzieci ( od takich pyciutkich po kilkuletnie) i doszlam do wniosku,
        ze taki przedzial wiekowy mi nie przeszkadza - napatrzylam sie na te
        szkraby i musze przyznac , ze dzieki nim usmiech na mojej twarzy
        pojawial sie dosc czesto wiec chyba jednak lubie dzieci wink
    • malgorzata99 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 23:31
      Zabieranie malych dzieci na dalekie wojaze to glupota,ma to sens
      tylko wtedy gdy dziecko jest na tyle duze ze bedzie takie wakacje
      pamietalo do konca zycia,jesli nie masz co zrobic z dzieckiem a
      ciagnie cie do Egiptu,siedz w domu!!!!
      • kropkacom Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 23:50
        > pamietalo do konca zycia,jesli nie masz co zrobic z dzieckiem a
        > ciagnie cie do Egiptu,siedz w domu!!!!

        Fatalne podejście do sprawy.
      • grodek75 Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 09.06.08, 00:23
        malgorzata99 napisała:
        > Zabieranie malych dzieci na dalekie wojaze to glupota,ma to sens
        > tylko wtedy gdy dziecko jest na tyle duze ze bedzie takie wakacje
        > pamietalo do konca zycia,jesli nie masz co zrobic z dzieckiem a
        > ciagnie cie do Egiptu,siedz w domu!!!!

        Jesteś tak głupia, że aż jest to przerażające.
        Nie rozumiesz, że ja nie zabieram dziecka na wakacje po to by przez
        następne 5 lat chodziło i opowiadało o tym wszem i wobec?
        Po prostu rodzinnie spędzam urlop.
        I nie ma znaczenia to czy moja córka będzie za 2 czy 3 lata
        pamiętała szczegóły z wyjazdu. Ja będę pamiętał, że spędziłem z nią
        wakacje pluszcząc się w błękitnej i ciepłej wodzie, jeżdżąc na
        wielbłądach, pływając z delfinami, etc. A ona gdy za 10 lat spojrzy
        na zdjęcia, czy wrzuci płytę do DVD będzie mogła to zobaczyć. Ja nie
        jadę na wakacje po to by komukolwiek imponować i opowiadać o tym.
        Jadę po to by spędzić czas z Rodziną, na co częstokroć w ciągu roku
        nie ma czasu. A nie po to mam dzieci żeby je podrzucać dziadkom i
        jeździć samemu na wakacje. A tak na marginesie to już widzę, że
        mojej niespełna 6 letniej teraz córce nasze wspólne wyjazdy dużo
        dają. Jeszcze nie poszła do zerówki, a już potrafi wziąć globus i
        pokazać gdzie była, jak nazywają się państwa i miasta, które
        widziała. Wie, że ludzie o innym kolorze skóry są tacy sami jak my i
        nie gapi się na ulicy jak sroka w gnat gdy zobaczy Afrykanina. Wie
        co to jest Wieża Eiffla i Łuk Triumfalny. Widziała na własne oczy
        dziesiątki krokodyli, wie jak wyglądają ich jaja. Wie dlaczego leci
        samolot. Mogę takich przykładów wymienić dziesiątki. I na pewno
        zaprocentuje to w szkole i w późniejszym życiu. I ma wspomnienia z
        każdego wyjazdu. Wie że nie jest podrzutkiem, którego rodzice
        pozbywają się przy każdej okazji, a przy okazji rozwija się i
        zdobywa wiedzę. I zapewniam cię, że ma dużo większe ambicje niż
        synek moich znajomych, który od 5 lat spędza wakacje w tej samej
        psiej budzie koło Koszalina, bo dla jego tatusia wakacje sprowadzają
        się do łojenia browaru przez 14 dni z rzędu, a wyjeżdżając gdzieś
        dalej musiałby się odrobinę zaangażować i wykazać...

        ----------------------------------------
        www.bielany.waw.pl
        www.chomiczowka.iq.pl
    • mama_zulika Re: Maluszki do goracych krajów-czyli kij w mrowi 08.06.08, 23:49
      Nie czytalam calego watku. Powiem wiec z mojej perspektywy. Moje dziecko mialo
      nico ponad dwa lata, gdy wyruszylo z nami na afrykanska wycieczke,
      polnocnoafrykanska dodam. Bladym switem wyjezdzala na pustynie, przemieszczala
      sie jeepem po bezdrozach etc. Oddradzano nam ten wypad z dzieckiem, ze za male
      etc. Ale to przeciez rodzice wiedza na co moga sobie pozwolic, jak do tej pory
      wychowywali dziecko etc. Nasze nawet nie pisnelo podczas calej tej wyprawy,
      chlonelo wszystko to co bylo wokol. Ni generalizujmy wiec...
      • nospam-net a miała inne wyjście? 09.06.08, 10:26
        chyba była za mała aby się wypowiedzieć, ale sądzę że pewnie
        wolałaby spędzić dzień w parku a nie na pustynie, tylko nikt nie
        wziął pod uwagę jej zdania ... rodzicom często się wydaje, że to co
        dla nich jest atrakcją, jest nią również dla dwulatka, a to bzdura,
        ale rodzice wolą o tym nie myśleć ... dobrze, że się nic podczas tej
        wyprawy nie stało, ale ilość zakażeń, trudności adaptacyjnych ze
        zmianą klimatu, nadmiarem słońca, nowym otoczenie, zmianą czasu itp.
        u dzieci jest tak duża, że jako lekarz pediatra stanowczo nie
        narażałbym swego dziecka na takie ekscesy ... Ale to oczywiście
        twoje dziecko, możesz je zabierać na biegun północny albo na wyprawę
        dookoła świata rowerem, wolna wola ..
    • czwarty.wymiar Ryczący samolot 09.06.08, 08:20
      Kilkugodzinny lot samolotem (czy jazda autobusem) z płaczącymi
      kilkumiesięcznymi dziećmi, marudzącymi parolatkami, które z nudów
      nie wiedzą co mają ze sobą zrobić, to dopiero jest atrakcja...
      • kropkacom Re: Ryczący samolot 09.06.08, 08:31
        Mi akurat przydarzyło się ostatnio lecieć samolotem i w czasie lotu to dorośli
        byli kłopotliwi delikatnie mówiąc.
      • grodek75 Re: Ryczący samolot 09.06.08, 21:40
        czwarty.wymiar napisał:
        > Kilkugodzinny lot samolotem (czy jazda autobusem) z płaczącymi
        > kilkumiesięcznymi dziećmi, marudzącymi parolatkami, które z nudów
        > nie wiedzą co mają ze sobą zrobić, to dopiero jest atrakcja...

        Zapewne bardziej atrakcyjni są zachlani, bluzgający i drący ryje
        dorośli, palący w toaletach i macający po tyłkach stewardessy.
        Ale dla ciebie mam rozwiązanie twoich problemów z dziećmi na
        pokładzie: www.privatair.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka