buzka25
08.06.08, 08:39
"nie jestescie u siebie". Takie słowa padaja z ust mojej matki a nawet i ojca.
Jesli sie im cos nie podoba z naszej strony zawsze to mowia, albo dodaja
jescze i "nigdy u siebie nie bedziecie", "to nigdy nie bedzie wasze", "nie
myslcie sobie ze zostawimy wam cała góre domu a my zjedziemy na dół, bo jesli
nawet to i tak zrobimy sobie sypialnie obok waszej" (obecnie maja tam pookój
). mam juz dosc tego, zawsze jest zle, maz przy domu porobi to zrobi zle bo
tato by chciał inaczej, nie zrobi tez zle bo nic nie robi. Tato jest kierowca
tira i w domu jest co 2 dzien na pare godzin. nawet jesli w domu cos ustala to
i tak maz to zrobi zle, Nasze relacje sa coraz gorsze,ja jstem zła matka, bo
nie potrafie zajac sie dzieckiem, bo gdyby nie babcia to syn byłby biedny,
masakra. Na samym pocvzatku bylo ustalone, po waszym slubie schodzimy na dół,
a wy zróbcie sobie góre, Dół mial im mąż remontowac, ale nie doszło do tego i
tak juz 3 lata. Ostatnio maz cos zrobił i opjcu to nie pasowało, dzwonił
domnie o 6.20 rano z gadka ze sie mamy nie rzadzic bo nie ejstesmy u siebie,
obudził mnie , meza, syna (1.5 roku), myslalam ze mnie krew zaleje, Od tych 2
dni kazałam mezowi nic nie robic, chyba ze z tym co nasze, podlac kwiaty
(moje), posprztac na ogordzie zabawki syna,. Mam juz dosc, a wyprowadzic sie
nie da. preacuje maz, zarabia 1500 z czego 1000 idzie na kredyty. Bardzo
trudna sytuacja, pocieszcie chociaz jakos. Gdybym mogła sie wyprowadzic to juz
by nas tu nie było.uff