Dodaj do ulubionych

psi problem

11.06.08, 17:18
Dziewczyny, co mozna zrobic w takiej sytuacji: znajomy miał psa, ale pies
zdechł wskutek upału. Ta osoba nie ma warunków na trzymanie psa, tzn ma dom z
ogrodem, ale czesto spedza dnie poza domem. Pies zdechł, a znajomy mysli o
następnym, bo "lubi psy".
Porozmawiam, ale ten człowiek jest przekorny i wątpię, żeby odniosło skutek.
Szczerze mówiąc myślę o zawiadomieniu kogoś, może TOZ, może policji. Co byście
zrobiły?
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: psi problem 11.06.08, 17:19
      upał przyczyną zgonu????? A moze odwodnienie,he???????
      • amina77 Re: psi problem 11.06.08, 17:30
        pewnie, że odwodnienie, skróciłam sobie. Pies nie miał wody i był przywiązany w
        nasłonecznionym miejscu.
        • kotbehemot6 Re: psi problem 11.06.08, 17:33
          wtakim wypadku ,jeżłei masz jakies dowody złożyłabym zawaiadomienie o znęcanie
          sie nad zwierzakiem-w TOZ powinni udzielic info, ale marnie to widzę post mortem
          psasad. Trzeba teraz obserwowac nowego psa i gdy zauważysz jakies
          nieprawidłowosci interweniowac..nie wiem, od razu Policja??? Myśłę,ze TOZ ma
          parktyczą wiedze i najlepiej doradzi.
    • hexella Re: psi problem 11.06.08, 17:28
      jeśli znajomy przetrzymuje psa w złych warunkach: brak budy, stałego
      dostepu do wody- mozesz sprawę zgłosić do TOZu, wolontariusz
      sprawdzi zgłoszenie. To sie tyczy tego nowego psa ofkors, bo staremu
      juz niestety nikt nie pomoże.
    • figrut Re: psi problem 11.06.08, 18:59
      Skoro znajomy uparł się na nowego psa, to doradź mu, aby psią budę zasłonił
      przed słońcem parawanem. Nasz pies przy budzie ma na lato rozciągnięty parawan z
      lumpeksowej zasłony przyczepiony do dwóch wkopanych rur i do tego delikatnie
      puszczoną wodę przez rozpylacz z węża (leci non stop), aby powietrze mu przy
      budzie schłodzić i miał czym oddychać.
    • lilka69 Re: psi problem- czy aby znajomego? 11.06.08, 21:07
      taka milosniczka zwierzat a wyrazasz sie o psie, ze ZDECHL.
      • hrabina_murzyna Re: psi problem- czy aby znajomego? 11.06.08, 22:32
        Niż kuźwa Lilka chyba nie odszedł do stworcy niesmile
        • gooochab Re: psi problem- czy aby znajomego? 11.06.08, 22:35
          Spoczywa w pokoju? Anno Domini 2008smile
          • wizadora Re: psi problem- czy aby znajomego? 12.06.08, 00:02
            ale to jest bardzo, wrecz powalajaco smieszne

            pies zdechl w meczarniach wiec mamy sie z czego posmiac?
            czy gooooochab robilabys takie zarciki jakby ktos dziecko w
            samochodzie w upale zostawil? bo moze masz takie poczucie humoru?
            • ibulka Re: psi problem- czy aby znajomego? 12.06.08, 00:27
              lol, wizadora chyba nie skumała z czego gooocha się nabija big_grin
            • gooochab Re: psi problem- czy aby znajomego? 12.06.08, 16:54
              widzisz wizadora, bo ja juz takie dziwne poczucie humoru mam... powalajaco
              smieszne jest cos innego, wiesz? Wiedziec kto, gdzie i co i nic z tym nie
              zrobic. Moze powinnas zadac pytanie o dziecko w samochodzie autorce watku, nie
              mnie? Zastanowilas sie nad tym?
              • amina77 Re: psi problem- czy aby znajomego? 12.06.08, 20:44
                a co miałam zrobić? Nie wiedziałam, że pies jest źle traktowany. Widuje sie z
                tym znajomym od wielkiego dzwonu, a wtedy nie gadamy o psach, zagadał do mnie,
                bo wie, że bliska mi osoba ma hodowlę, gdyby nie to, nie wiedziałabym. O czym
                teraz mam zawiadomić i kogo? Jak kupi nowego psa, to zawiadomię TOZ w naszym
                mieście. Starałam się też podsunąć jakieś rozwiązania, żeby pies miał lepiej,
                ale nie widziałam entuzjazmu u znajomego.
                • gooochab nie no, nie wierze... 12.06.08, 20:51
                  dziwnie troche do tego podchodzisz... pies zdechl, wiec problemu nie ma? Nie
                  wiesz komu zglosic? Od tego jest POLICJA lub prokuratura, bo pies zginal w
                  meczarniach- mozna go oskarzyc o znecanie sie nad zwierzetami ze szczegolnym
                  okrucienstwem.
                  No jasne, niech kupi drugiego psa. A jak i o nim na forum napiszesz, to blagam,
                  niech nikt swietego oburzenia nie udaje, kiedy znow cos napisze!!!

                  I to do mnie tamta panna ma pretensje o moje poczucie humoru...
      • figrut Re: psi problem- czy aby znajomego? 12.06.08, 02:03
        lilka69 napisała:

        > taka milosniczka zwierzat a wyrazasz sie o psie, ze ZDECHL.
        A co ? Zmarł śmiercią męczeńską ? Nie, ZDECHŁ w męczarniach, nie ZMARŁ. Tak
        określa się śmierć zwierząt. Kotka się koci, pies szczeni, człowiek rodzi. Mały
        potomek psa to szczeniak, mały potomek człowieka to dziecko. Wszystko ma swoją
        właściwą nazwę i nie ma się o co oburzać. Człowiek umiera, roślina obumiera albo
        usycha, zwierzę zdycha.
        Wybacz, ale mimo całej mojej miłości do zwierząt moje psy ZDYCHAŁY, nie UMIERAŁY.
        • lilka69 Re: figrut 12.06.08, 07:02
          no, to faktycznie widac tu twoja "wielka milosc" do zwierzat

          kota ogonem nie obracaj- o narodzinach tu nie rozmawiamy tylko o czyms przeciwnym!

          pewnie ze wsi jestes? bo tam GLOWNIE ma sie kiepski stosunek do zwierzat
          • joan-nina Re: figrut 12.06.08, 09:36
            kosmitka smile)))
            • wizadora ibulka 12.06.08, 11:57
              skumalam z czego gocha sie nabija tylko w takim drastycznym
              przypadku takie zarty wydaja mi sie po prostu nie na miejscu
            • ibulka Re: figrut 12.06.08, 14:49
              niestety, moje zwierzęta też zdychają, ale dopiero kiedy otrząsnę się po
              stracie. najpierw umierają, z biegiem czasu zaczynam mówić, że zdechły.

              tak to się nazywa w przypadku zwierząt.
          • figrut Re: figrut 12.06.08, 11:59
            lilka69 napisała:

            > no, to faktycznie widac tu twoja "wielka milosc" do zwierzat
            >
            > kota ogonem nie obracaj- o narodzinach tu nie rozmawiamy tylko o czyms przeciwn
            > ym!
            >
            > pewnie ze wsi jestes? bo tam GLOWNIE ma sie kiepski stosunek do zwierzat
            Tak, masz rację, ze wsi pochodzę big_grin Nie zmienia to jednak faktu, że wszystko ma
            swoją właściwą nazwę. Mojego podejścia i miłości do zwierząt nie oceniaj zbyt
            pochopnie, bo trafiłaś jak kulą w płot tongue_out Pewnie nie każdego stać na tyle
            poświęcenia dla zwierząt co mnie. Nie ograniczam się do uspokojenia sumienia
            przez biadolenie nad zwierzęcym losem - ja działam, a nie uspokajam sumienie
            samym użalaniem się, aby lepiej się poczuć (i widzisz, ze wsi pochodzę tongue_out)
            Nazewnictwo jest jednak takie, a nie inne. Mówisz o psie, że zdechł, bo psy
            zdychają. Jeśli powiesz, że człowiek zdechł, będzie to określenie bardzo
            obraźliwe, ale nie jest ono obraźliwe w stosunku do człowieka. Mówiąc o małym
            piesku szczeniak, nie mówisz obraźliwie. Mówiąc o małym człowieczku szczeniak,
            będzie to określenie obraźliwe. Jeśli tego nie rozumiesz, jesteś chyba z innej
            planety...
    • petto Re: psi problem 12.06.08, 12:12
      amina77 napisała:

      > Dziewczyny, co mozna zrobic w takiej sytuacji: znajomy miał psa, ale pies
      > zdechł wskutek upału. Ta osoba nie ma warunków na trzymanie psa, tzn ma dom z
      > ogrodem, ale czesto spedza dnie poza domem. Pies zdechł, a znajomy mysli o
      > następnym, bo "lubi psy".
      > Porozmawiam, ale ten człowiek jest przekorny i wątpię, żeby odniosło skutek.
      > Szczerze mówiąc myślę o zawiadomieniu kogoś, może TOZ, może policji. Co byście
      > zrobiły?


      ty nie masz wazniejszych spraw?
      • amina77 Re: psi problem 12.06.08, 12:55
        Man ważniejsze problemy, po prostu chciałabym zapobiec męczarniom następnego
        zwierzęcia. gdy znajomy powiedział mi, że pies mu zdechł, nie powmyślałam, żeby
        kogokolwiek zawiadamiać, bo to już psu nie pomoże. Ale znajomy zapytał mnie o
        nowego psa, bo mam przyjaciela, który ma hodowlę. Znajomy chce kupić następnego,
        a nie robi nic, żeby zapewnić nowemu psu inne warunki, niż miał poprzedni.
        Napomknęłam, żeby najpierw pomyślał, gdzie i jak pies będzie mieszkał, żeby sie
        nie skończyło tak samo, ale znajomy powiedział "się pomyśli". Wkurza mnie takie
        podejście i tyle. Nie chcę za jakis czas słuchać, że zdechł mu następny pies i
        szuka kolejnego.
      • malwisienia Re: psi problem 12.06.08, 13:05
        "petto" ma ważniejsze sprawy-złamał jej się tips
      • hexella Re: psi problem 12.06.08, 13:06
        petto napisała:

        > ty nie masz wazniejszych spraw?

        A dla Ciebie to nie jest na tyle wazny problem, żeby było warto się
        przy nim zatrzymać?
        Co według Twojej skali jest warte zainteresowania?
        • ela82 Re: psi problem 12.06.08, 16:58
          Zawiadamia sie Straz Miejska - oni przyjezdzaja i sprawdzaja a jak
          cos jest nie tak, to zawaidamiaja okregowy oddzial TOZ.
    • e-irene Re: psi problem 12.06.08, 16:57
      amina77 napisała:

      > Dziewczyny, co mozna zrobic w takiej sytuacji: znajomy miał psa,
      ale pies
      > zdechł wskutek upału. Ta osoba nie ma warunków na trzymanie psa,
      tzn ma dom z
      > ogrodem, ale czesto spedza dnie poza domem. Pies zdechł, a znajomy
      mysli o
      > następnym, bo "lubi psy".
      > Porozmawiam, ale ten człowiek jest przekorny i wątpię, żeby
      odniosło skutek.
      > Szczerze mówiąc myślę o zawiadomieniu kogoś, może TOZ, może
      policji. Co byście
      > zrobiły?


      Zabiłabym, pobiłabym, a w każdym razie uświadamiająco napyskowałabym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka