Zrobiłam eksperyment. Wynik bardzo mi się nie podoba.
Jakieś dwa miesięce temu urwały się w łazience cztery z pięciu
wieszaków na ręczniki. Takie, wiecie, plastikowe badziewie z kilkoma
haczykami. Został jeden.
Postanowiłam tym razem udawać, że nic nie zauważyłam. Chciałam
zobaczyć po jakim czasie mąż zauważy problem i coś przynajmniej
wspomni. I wiecie co - nie ma problemu! Jest jeden wieszak, trza
wieszać na jeden! Do dziś nawet się nie zająknął!
Pójdę w końcu i kupię, przykręcę nawet, ale co z tym człowiekiem
zrobić? Zabić??