Dodaj do ulubionych

Eksperyment małżeński

17.06.08, 10:05
Zrobiłam eksperyment. Wynik bardzo mi się nie podoba.
Jakieś dwa miesięce temu urwały się w łazience cztery z pięciu
wieszaków na ręczniki. Takie, wiecie, plastikowe badziewie z kilkoma
haczykami. Został jeden.
Postanowiłam tym razem udawać, że nic nie zauważyłam. Chciałam
zobaczyć po jakim czasie mąż zauważy problem i coś przynajmniej
wspomni. I wiecie co - nie ma problemu! Jest jeden wieszak, trza
wieszać na jeden! Do dziś nawet się nie zająknął!
Pójdę w końcu i kupię, przykręcę nawet, ale co z tym człowiekiem
zrobić? Zabić?? wink
Obserwuj wątek
    • gooochab Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:06
      ja oderwalabym i ten ostatniwink))
      • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:07
        myślisz??? Jest to jakaś myśl... ale wtedy zacznie wieszać na
        kaloryferze. To i kaloryfer mam oderwać? wink
        • doral2 Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:09
          urwij ten ostatni, a na kaloryferze zawieś coś takiego, co uniemożliwi wieszanie
          na nim ręczników big_grinDDD
          kwiatki, drut kolczasty, ześmierdnięte śledzie..
          no coś w ten deseń big_grinD
          • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:11
            kwiatki, drut kolczasty, ześmierdnięte śledzie..
            no coś w ten deseń big_grinD

            Umarłam big_grin Właśnie spożywam śledzie na śniadanie, wezmę to co
            zostało i rozsmaruję na kaloryferze smile)
        • gooochab Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:09
          hehe... na kaloryferze wieszaj zawsze jakies mokre scierki np do podlogi, mocz
          je specjalniesmile, zeby zawsze byl zajety
          • dirgone Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:50
            Mocz je w moczu jeszcze smile
    • weronikarb Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:13
      Mathiola u mnei maz tez by nie zauwazyl, a jak ewentualnie ostatni
      by sie urwal to mze by wspomnial ze TRZEBA by go zrobic smile

      Moje mieskzanie wymaga generalnego remontu juz co najmniej od roku i
      maz jak narazie o tym wspomina smile

      Acha coby nie bylo maz: buduje dom, dorobia remontami innych
      mieszkan plus zaklada wode, centralne kafelki itd. smile

      u nas sprawdza sie powiedzenie "szewc bez butow chodzi"
    • krwawakornelia Z czym ty masz dziewczyno problem? 17.06.08, 10:24
      macie dwa czy jeden samochod?
      • mathiola Re: Z czym ty masz dziewczyno problem? 17.06.08, 10:27
        ???
        • gooochab Ja tez nie lapie....???????? 17.06.08, 10:28

          • krwawakornelia mathiola, zbyt trudne pytanie? 17.06.08, 11:35
            macie dwa auta czy jedno?
            • joanna266 szukasz samochodu??? 17.06.08, 11:36

            • gooochab ale co... zeby w aucie cos odkrecic??? 17.06.08, 11:40

              • krwawakornelia tak sie zastanawiam. 17.06.08, 11:52
                co to za testy.
                Bo np. gdyby moj maz mnie testowal np, nie dbajac o to czy mam oleju
                tyle ile trzeba, czy nie, nie dbajac o to kiedy zmienic filtry
                powietrza czy zadbac o klime, wymienic klocki hamulcowe. etc.

                gdyby mathiola chciala miec siebie sama, za zone pewnie nie
                wychodzilaby za maz.
                • gooochab Re: tak sie zastanawiam. 17.06.08, 12:13
                  oooj... juz dawno nie mielibysmy autacrying(( pare razy pytal mnie kiedy ostatnio
                  sprawdzalam stan oleju, czy plynu do wspomagania (bo bede sama pod nim lezec jak
                  pompa siadzie!!!!"
                  Tylko, ze ja sama, to raczej plyn do spryskiwaczy dolewam... jak brakuje, albo
                  jak chce wywalic prawie pusty kanister....
                  • krwawakornelia widzisz wiec o co mi chodzilo 17.06.08, 12:19
                    jakwidze ze w domu cos sie rozwala to mowie o tym mezowi albo sama sie
                    tym zajmuje.
                    Jakos tak automatycznie to ja to widze.
                    Ale jezeli chodzi o auta, to jakos maz to widzi.
                    Jak jestesmy osobno, to np. przypomina, zebym zajrzala pod maske albo
                    pojechala do "naszych facetow" zeby cos tam zrobili.
                    Takie rzeczy widzi moj maz.
                    Tu nie ma niczyjej zlej woli.
                    Poprostu sie roznimy.
                    • gooochab Re: widzisz wiec o co mi chodzilo 17.06.08, 12:32
                      hmmm, jest jeszcze jedna mozliwoscwink))
                      Maz mathioli robi identyczny eksperyment- czeka, czy jej to zacznie przeszkadzacwink))
                      • sir.vimes a to tez mozliwe 17.06.08, 12:46
                        moze teraz na jakimś forum dzieli się wynikami i wysłuchuje uwag typu
                        "powinieneś ją od razu poprosić o naprawę zamiast czekać"
                        • gooochab albo 17.06.08, 12:49
                          "kiedy w koncu przyjedzie i powie, zebym przykrecil te chore wieszaczki! Wcale
                          jej to nie przeszkadza! Kiedys od razu kupowala takie rzeczy, nawet sam nie
                          musialem do sklepu isc..."
                    • mathiola Re: widzisz wiec o co mi chodzilo 17.06.08, 12:58
                      jakwidze ze w domu cos sie rozwala to mowie o tym mezowi albo sama
                      sie
                      tym zajmuje.
                      Jakos tak automatycznie to ja to widze.
                      Ale jezeli chodzi o auta, to jakos maz to widzi.
                      Jak jestesmy osobno, to np. przypomina, zebym zajrzala pod maske
                      albo
                      pojechala do "naszych facetow" zeby cos tam zrobili.
                      Takie rzeczy widzi moj maz.
                      Tu nie ma niczyjej zlej woli.
                      Poprostu sie roznimy.

                      To dokładnie tak jak my. Po prostu się różnimy - ja dbam o to, by
                      przestrzeń wokół nas nie przypominała zgliszczy, a mąż wspiera mnie
                      moralnie, kiedy już nie ogarniam chaosu wink
                      Pod maskę też ja będę zaglądać, bo mój mąż nie wiedziałby, w którą
                      dziurkę leje się olej wink
                      Ale za to mogę na niego zwalić pozmywanie garów, które wychodzą już
                      ze zlewu i śmierdzą, mogę rano udawać, że nie żyję, żeby to on wstał
                      do dzieci, mogę rano leżeć i pachnieć i dostać śniadanie do łóżka,
                      mogę zostawić go z gromadą dzieciaków i jechać na nocny melanż z
                      koleżankami, mogę... no, sporo mogę smile
                      Co nie zmienia faktu, że od czasu do czasu mogę się też zdenerwować
                      i odmówić remontów, czekając na reakcję szanownego pana domu. A
                      potem założyć HUMORYSTYCZNY wątek na emamie i oczekiwać od innych
                      babek HUMORYSTYCZNYCH komentarzy na temat tych niedobrych mężczyzn i
                      ich podejścia do życia smile
            • mathiola Re: mathiola, zbyt trudne pytanie? 17.06.08, 11:49
              Nie mamy ani jednego smile
              Brałaś pod uwagę taką możliwość? smile
              • krwawakornelia szczerze mowiac nie bralam :) 17.06.08, 11:54
                nie wpadlabym na to smile
                no zdaza sie.
                • mathiola Re: szczerze mowiac nie bralam :) 17.06.08, 12:06
                  No zdarza się - nawet najlepszym zdarza się nie mieć samochodu...
                  lub też robić błędy ortograficzne... wink
    • gaskama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:40
      Ja przyznam, że też problemu nie kumam. A kupienie nowych wieszaków
      i przyklejenie ich przerasta Twoje umiejętności manualne? Jeśli
      Tobie to przeszkadza a jemu nie, to Ty coś z tym powinnaś zrobić.
      Macie już tak ścisły podział obowiązków?
      • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:44
        Niewyraźnie opisałam?
        Chciałam zobaczyć jak długo mężczyzna może przechodzić obok czegoś,
        co jest zepsute i nie reagować. Okazało się, że może w
        nieskończoność.
        Nie mam problemu żadnego, zawsze kupuję i reperuję to, co się
        zepsuło. Tym razem chciałam po prostu SPRAWDZIĆ, czy jak czegoś nie
        zreperuję i nie wspomnę nawet, to czy mąż przejmie inicjatywę.
        A samochód nie jest mi potrzebny... wieszaki kupuje się dwa budynki
        dalej... na piechotę można dojść smile
        • verdana Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:46
          Moze, bo to mu nie przeszkadza, wiec nie widzi problemu. Jak nie ma
          problemu, to po co reagować?
          ja go rozumiem, tez jakos nie dostrzegam tego typu rzeczy. A jak
          dostrzegam, to naprawiam, albo prosze o naprawienie a nie czekam, az
          ktos sie domysli, o co mie chodzi.
          • gaskama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:47
            egzaktli!
            • koteczka12 Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:21
              Jak eksperyment fajne, ale jako próba naprawy haczyków - tak sobie.
              Ludzie ze sobą jakoś mało rozmawiają. Ja mówię "kochanie, napraw
              haczyki" a nawet - o zgrozo! powtarzam to parę dni później, jeśli
              zapomniał. Działa .... Po co się ma domyślać, czego ja chcę. W
              ogóle - to już nie do autorki wątku, tylko a propos - strasznie tu
              dużo wątków typu "nie pamiętał, nie domyślił się, nie tego
              chciałam" - przypomnieć, powiedzieć czego się chce, rozmawiać! Ale
              teraz na pewno napiszą mi, że upupiam męża i że dorosły człowiek sam
              by mógł ... Może. Ja wolę mieć co chcę i jeszcze zadowolonego męża,
              którego żona nie ma do niego pretensji niż go wychowywać.
          • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:51
            no daaa. Tylko jak się nie reaguje na nic i nic nie przeszkadza, (a
            jak komuś przeszkadza to niech se zreperuje), to wyobraź sobie jak
            wyglądałoby mieszkanie takiego kogoś gdyby mieszkał bez kogoś, kto
            dostrzega i reperuje...?

            A po za tym spuście z tego pouczającego tonu, bo ja się nie skarżę,
            ja się dzielę wynikiem eksperymentu smile
            • driadea Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:56
              mathiola napisała:

              > no daaa. Tylko jak się nie reaguje na nic i nic nie przeszkadza, (a
              > jak komuś przeszkadza to niech se zreperuje), to wyobraź sobie jak
              > wyglądałoby mieszkanie takiego kogoś gdyby mieszkał bez kogoś, kto
              > dostrzega i reperuje...?

              Jakby ten ktoś, co sam mieszka, sam zepsuł, to by sam dostrzegł. I być może
              nawet, któż to wie - sam naprawił..? Zresztą, jak mieszkałby sam, to co komu do
              tego, jak jego mieszkanie wygląda, ha? ;P
              • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:05
                > Jakby ten ktoś, co sam mieszka, sam zepsuł, to by sam dostrzegł. I
                być może
                > nawet, któż to wie - sam naprawił..?

                Nie sądzę, miałam przyjemność poznać wnętrze mieszkalne zajmowane
                przez mojego - przyszłego wtedy jeszcze - męża. Wszystko działało na
                zasadzie: przewróciło się niech leży big_grin
                • gaskama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:07
                  No i co? Wtedy Ci się to podobało, czy wyszłaś z dość naiwnego
                  założenia, że jak kocha to się zmieni?
                  • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:08
                    Nie, wyszłam za założenia, że trzeba brać, bo się zestarzeję zanim
                    znajdę ideał ;D
                    • gaskama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:12
                      To rozumiem! Ja mam z moim podobnie, tyle że ja wyszłam już z etapu
                      eksperymentowania. Od razu proszę o działanie, a jak to nic nie
                      daje, to staram się pogodzić z sytuacją. Właśnie staram się pokochać
                      mrówki w mieszkaniu. Trochę wnerwiają pływające w herbatce, ale
                      ogólnie da się z nimi żyć.
                      Pozdrawiam
                      • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:17
                        mrówki można wyprowadzić z domu cukrową ścieżką. Słowo honoru, mój
                        wujek wyprowadził!
                        • gooochab Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:20
                          jak??????
                        • gaskama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:21
                          Hmm, mieszkam na 4 piętrze i zwierzaki mi po murze włażą do
                          mieszkania. Prosiłam już administrację o wysypanie trucizny pod
                          blokiem. W domu nie chcę szaleć muchozolem, bo syna nauczyłam ... że
                          jak coś spadnie na podłogę, to należy podnieść podmuchać i zjeść.
                          Ale ta cukrowa ścieszka ... to jak, wysypać aż do wycieraczki
                          niemiłych sąsiadów? Kurcze ale ja mam fajnych. A aż do bloku
                          teściowej nie dojdę, bo pewnie zwierzaki do autobusu nie wejdą.
                          • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:23
                            no to faktycznie problem, musiałabyś sypać ten cukier po schodach,
                            szczególnie bez sensu jak teściowa daleko mieszka smile))
                            • joanna266 tą sama ścieżką mozna tez wprowadzic nowe:-)))) 17.06.08, 11:26

                              • mathiola Re: tą sama ścieżką mozna tez wprowadzic nowe:-)) 17.06.08, 11:27
                                to chyba jakieś indywidualistki, pod prąd będą szły, a nie za całą
                                resztą?? wink
                                • doral2 wiem!!!!!! 17.06.08, 11:31
                                  zabierz ręczniki, nie będzie miał co wieszać tongue_outP a jak jeszcze złamiesz ten
                                  ostatni wieszak to nie tylko nie będzie miał CO wieszać, ale i na CZYM wieszać
                                  big_grinDDDDDDDDDDDDD

                                  i koniecznie zdaj nam potem relację z eksperymentu tongue_out
                                  • joanna266 mathiola nie słuchaj:-) 17.06.08, 11:32
                                    wtedy moze sie całkiem przestac myc chłopina.a lato idzie ponoc
                                    upalne!!!
                                    • mathiola Re: mathiola nie słuchaj:-) 17.06.08, 11:34
                                      ... albo w moje brudne bluzki się będzie wycierał, jak to kiedyś się
                                      zdarzyło. Lub szlafrok smile
                                      To ja lecę po ten wieszak. smile
                                      --
                                      Kiedy wpadam na jakiś pomysł... to jeszcze nie wiadomo, co sobie o
                                      niego rozbiję
                            • ma_dre Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:46
                              no to dosyp ten cukier do tekturowego pudelka, jak juz wszystkie wejda, spakuj
                              go, zaklej i wyslij jej poczta (nie musisz pisac adresu zwrotnego...)
                              • gooochab dobre, hahaha!!! 17.06.08, 11:49

            • szymama Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:07
              ja zrobilam kiedys taki eksperyment: psotawilam wozek dziecka w
              przedpokoju i chcialam zobaczyc za ile dni moj maz zrobi z niego
              szafe na swoje ubrania. Tydzien wystarczyl. Wrrrrrr. Moj w chalupie
              naprawi, ale szafe na szmaty potrafi zrobic sobie ze wszystkiego.
              • gooochab hehehe, to tak jak MOJ!!! 17.06.08, 11:10

                • joanna266 ja mojemu juz dawno... 17.06.08, 11:30
                  zabronilam cokolwiek robic w domu.do wszystkich
                  napraw ,wykonczen,itp wzywam fachowców.czasem przyjezdzaja calkiem
                  sympatycznismileniestety na co dzien zyje z męzem wiec wiem co znaczy
                  znajdywac skarpety nie tam gdzie ich miejscesmile
              • patoo Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:24
                Ja mam tez ciekawy wieszak..a mianowicie drzwi bez szyby.Chop wiesza
                szmaty na drzwiach w miejscu gdzie keidys byla szyba..
                • mathiola Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:26
                  mój wiesza na drzwiach z szybą, na górze. Tak mnie to wnerwiało, że
                  mu głowę suszyłam codziennie.... Aż w końcu przejęłam jego zwyczaje
                  i teraz sama wieszam smile
        • driadea Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 10:53
          Tam zaraz zepsute - jeden przecież działa! Jak mu się skarpetki przedziurawią,
          to też od razu nie leci kupić nowych, tylko chodzi w tych, które są dobre - to
          nie jest lenistwo, tylko logika (męska logika, dodam, bo kobieca wygląda inaczej
          i jest, podobno, jak twierdzi większość mężczyzn, nielogiczna, lub, w najlepszym
          razie, mniej logiczna). Poza tym kto to widział, żeby wymagać od mężczyzny, żeby
          czytał w myślach, w dodatku w myślach kobiecych! Nie dość, że są nieczytelne,
          nierzadko dla samych kobiet, to jeszcze jest to zadanie, dla mężczyzny,
          niewykonalne. Niestety, kochana, chcesz, żeby naprawił, to mu powiedz. Problem
          niewypowiedziany nie istnieje.

          Pozdrawiam smile
          • setia Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:31
            driadea napisała:
            . Problem
            > niewypowiedziany nie istnieje.

            niestety, dla niektórych nawet wypowiedziany nie istnieje crying
            • driadea Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:34
              setia napisała:

              > driadea napisała:
              > . Problem
              > > niewypowiedziany nie istnieje.
              >
              > niestety, dla niektórych nawet wypowiedziany nie istnieje crying

              Istnieje, istnieje, tyle tylko, że wówczas jest problem wypowiedziany
              wyimaginowany, czyli, było nie było, nieistniejący.
              smile
          • babsee Re: Driadea 18.06.08, 12:59
            Problem
            > niewypowiedziany nie istnieje.
            Ladne to...ale wkurzające bo w sumie uniemozliwia
            obrazenie,nabzdyczenie i oczekiwanie,ze a nuż?moze zgadnie o co sie
            obrazilam?
            ale ten text to żywcem z serca mojego małża.
            • driadea Re: Driadea 18.06.08, 13:27
              Ten tekst to żywcem z serca każdego mężczyzny, no, może poza jasnowidzami. Mnie
              też to wkurza, ale są rzeczy, których się przeskoczyć nie da. Dlatego, bardzo
              proszę, obrażajmy się, ale mówmy za co smile
    • patoo Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 11:21
      nie przejumuj sie..nie ejstes jedyna..tongue_out
      Ja od kilku lat musze sama tapetowac m malowac , odgrzybiac sciany,
      przestawiac meble , przykrecac , odkrecac..ale w sumie to nawet to
      lubie.;_)
    • sir.vimes gorzej 17.06.08, 12:26
      u nas urwał sie kiedyś calusieńki wieszak - nawet tynk ze ściany sie wysypał.
      Maż starannie umył podłogę, wieszakiem bawił się kot. JA jakos w ogóle nie
      zarejestrowałam faktu. Facet od sprawdzania liczników po trzech dniach zwrócił
      mi uwagę , że wieszak leży i przykręcił. Za darmo i kręcąc głową nad moją
      niefrasobliwościąwink

      Gdyby nie on do dziś ręczniki kładlibyśmy na parapecie udając , ze nic się nie
      stało.

      Ty się ciesz, Mathiola, że przynajmniej sama dostrzegłaś brak wieszakówsmile
      • gooochab heheheh, swietne!! 17.06.08, 12:32

      • mathiola Re: gorzej 17.06.08, 13:00
        big_grin
        To pewnie dlatego, że nie mamy parapetu w łazience smile)
        • doral2 Re: gorzej 17.06.08, 14:10
          ale ja cię proszę, nie kupuj tego wieszaczka, pliiiizzz!!
          zmarnuje nam się eksperyment małżeński i nie dowiemy się jaki jego był koniec uncertain
          a rozwiązanie już tuż-tuż smile))
    • robbea1 Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 12:43
      U mnie tez odpadł i skończyło sie na pytaniu - zjamiesz się
      tym?? big_grinDD
    • zazulam Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 14:27
      smile ja kiedyś czekałam 2 tygodnie na wytarcie lustra - mąż chlapie włosami smile już nic nie było widać, a ja się zaparłam, że nie wytrę choćby skały... NIE WYTARŁ chociaż jego ojciec - pedant w tym względzie, zwracał uwagę przy wizycie...
      obecnie od 2 tygodni czekam na poukładanie śrubek w organizerze, który mu przytaszczyłam z marketu...
      nie powiem ile mam czekać na zrobienie czegoś co SAM PROPONUJE że zrobi....
      masakra!!! ROZUMIEM CIEBIE DOSKONALE !!!!
    • liwilla1 Re: tez takie czest robie 17.06.08, 14:30
      1. kojarzycie syndrom wicia gniazda? otoz moj szanowny konkubent przechodzil go
      kilka tygodni przed narodzinami naszego pierworodnego, ponad dwa lata temu.
      postanowil odnowic mieszkanie poprzez gruntowne malowanie scian. kupilismy
      farby, wszystkie potrzebne narzedzia, folie malarska. po godzinie malowania
      mojemu malzowi zostal na walku kawalek tynku. wsciekl sie i powiedzial, ze musi
      wszystko zerwac i od nowa otynkowac i pomalowac. dziury w tynku na suficie
      strasza do dzis.

      2. od poczatku przecieka nam brodzik pod prysznicem, przez co po kazdym
      korzystaniu robi sie w lazience male bagienko. prosilam malza tysiac razy, by w
      koncu zasilikonowal. wpierw nie mial silikonu - kupilam sobie po kilku
      miesiacach w "prezencie gwiazdkowym" od mojej rodziny. wtedy okazalo sie, ze nie
      ma pistoletu. przy najblizszej wizycie w castoramie przypilnowalam by takowy
      znalazl sie w koszyku. od roku mamy obie potrzebne rzeczy, a malz dzisiaj rano
      bezczelnie zauwazyl po mojej porannej kapieli - ale KTOS (w domysle TY moja
      slodka partnerko, no bo chyba nie nasz dwulatek) zalal lazienke.

      3. swego czasu gdy bylam przeziebiona teszczowie przyniesli mi obiad (pisalam,
      ze mam fantastycznych teszczow?). niestety przyniesli rowniez surowke z marchwi
      na slodko, ktorej po prostu nie cierpie. spytalam sie lubego, czy przypadkiem
      nie ma na nia ochoty. owszem ma, ale troche pozniej... TRZY TYGODNIE pozniej smile
      odnajduje w lodowce sloikowa hodowle plesni, malz reflektuje sie i mowi, ze
      wyrzuci do toalety. bierze sloik i zanosi do lazienki. DWA MIESIACE pozniej tongue_out
      moja mama odnajduje sloik stojacy na szafce w lazience... nie powiem, wiedzialam
      ze tam jest. bylam ciekawa kiedy moj luby sie zreflektuje. zrobilo mu sie glupio
      dopiero przy mojej mamie...

      takich sytuacji moglabym jeszcze kilka opisac, ale przewaznie w koncu trafia
      mnie stary dobry szlag i sama robie to, do czego on sie zobowiazuje.
    • selavi2 Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 16:10
      Ten eksperyment jest nieetyczny a jego sa wyniki niemiarodajne.
      Powod?
      Osoba bioraca w nim udzial nie zostala poinformowana, ze bierze udzial w
      eksperymencie i nie wyrazila nań zgody.
      A takze - poszczegolne wyniki nie byly nigdzie zapisywane.
      Coz za brak profesjonalizmu!
      ;-PPPPPP
      • thaures Re: Eksperyment małżeński 17.06.08, 16:54
        Nieetyczny? Często sama tak mam. Ostatnio również urwał się nam
        wieszak w łazience-wszystkie szlafroki zawisły na pokrętle od
        kaloryfera-które jest ciągle wilgotne i które zostawia plamy. Mąż
        dosyć szybko kupił wieszak, ale minęły chyba 2 miesiące jak go
        przykręcił. Ja po prostu nie umiem.
        U mnie wiele rzeczy czeka dość długo na swoją kolej.Bo nie ma czasu,
        albo brak czegoś nie przeszkadza. Najczęściej jak mamy gości, którzy
        u nas nocują dużo rzeczy "się" naprawia- bo pewnie wstyd.
        Od paru lat koszę trawę w ogródku-rok temu odleciało kółko-mąż
        przykręcił, tak jak i ja wcześniej, więc znowu odpadło. Parę razy
        kosiłam, ale po wkładaniu kółka co 5 metrów powiedziałam,że więcej
        trawy nie skoszę. Jak trawa zaczęła przysłaniać nam świat dało się
        tak przykręcić, że teraz prędzej te trzy pozostałe odpadną niż to.
        A od miesiąca czekam na zawiezienie żelazka ( z wielkim pojemnikiem
        na wodę, więc sama tego nie robię) do wymiany grzałki. Po paru
        latach prasowania takim żelazkiem, każde normalne wydaje mi się
        zimne i nieprasujące. Od 2 tygodni w związku z tym przestałam
        prasować, a robiłam to zawsze na bieżąco. Mąż na razie zadowolony,że
        ma dużo miejsca w szafie. Zobaczymy co dalej.
        Często nic nie mówię z prostej przyczyny-wiem że to nie byłaby
        normalna rozmowa, bo by mi się "ulało"
    • 18_lipcowa1 ja bym zwyczajnie powiedziala, 17.06.08, 19:13
      po co takie podchody?
      • mathiola Re: ja bym zwyczajnie powiedziala, 18.06.08, 12:02
        Bossszzzz..... żeby sprawdzić....? Dla jaj? Z nudów? Na złość innym?
        Tak sobie?
        Ja też zawsze mówiłam. Albo nie mówiłam tylko robiłam. A teraz nie.
        Dla eksperymentu. Żeby zobaczyć, jak bardzo może ktoś nie zauważać
        czegoś, co jest na oczach i generalnie powinno przeszkadzać.
        No i wyszło mi, że jednak bardzo.
        I dzięki temu już do końca swoich dni będę wiedziała, że jak nie
        powiem albo nie zrobię, to nie będzie smile A że dni jeszcze trochę
        wspólnych przewiduję, to i dobrze widzieć, czego się NIE spodziewać
        i czym się NIE łudzić wink
    • ik_ecc nie rozumiem 17.06.08, 20:03
      Nie moglas mu zwyczajnie powiedziec?

      Ja, szczerze mowiac, zachowywalabym sie jak Twoj maz. Przedziwne
      testy jakies. Zdebialabym gdyby mi costam w tym stylu wyrzucil po
      jakims czasie: (a) jak mu przeszkadza to niech sobie sam naprawi,
      lub (b) niech zwerbalizuje potrzebe, co ja mam, mu w myslach czytac?

      Sama sie tylko nakrecilas...
    • kotbehemot6 a moze to mąż prowadzi eksperyment????? 17.06.08, 20:07
      i sie tak zastanawia, jak długo ta moja zona wytzryma bez wieszadełek, dobra,
      poczekam, zobaczę ile jej czasu trzeba zeby coś poweidziała.
      No, testujcie się dalej
      Ty, bo nie umiesz facetowi powiedzieć( to,ze facetom do życia jest potzrebne
      minimum lun nie zauważają pewnych rzeczy, mogę ci powiedziec i bez
      eksperymentółw, a on bedzie czekał jak go poprosisz....ciekawam wyników
      • mathiola na zakończenie wątku.... 18.06.08, 12:08
        eeeeehhhhhhhh.........




        Kiedy wpadam na jakiś pomysł... to jeszcze nie wiadomo, co sobie o
        niego rozbiję
        • doral2 Re: na zakończenie wątku.... 18.06.08, 12:20
          no i co?? nadal kurzą ślepotę prezentuje?? cóż za uparty osobnik, no!
          ja swojego chłopa w takich sytuacjach pytam, kiedy daną rzecz naprawi, bo mnie
          to denerwuje. i on juz wie, że jak mnie to coś denerwuje, to już jest ostateczna
          ostatecznośći i nie ma wuja we wsi, naprawić musi teraz, zaraz, natychmiast albo
          jeszcze prędzej.
          inaczej do akcji wchodzę ja i robię mu piątą kolumnę, tak że z przykręcenia
          zasmarkanego wieszaczka robi się remont dwóch łazienek.

          ale nadal ci kibicuję w eksperymencie i wspieram, bodaj duchowo smile)
          w razie czego skoczę po zimne piwo smile))
          • gooochab I ja tez niecierpliwie na wyniki czekam;)))))) 18.06.08, 12:23

    • michasia24 mógłby 18.06.08, 12:33
      to być fajny wątek ale niestety za dużo tu jest przemądrzałych cip
      • mathiola Re: mógłby 18.06.08, 14:14
        Jako osoba niezmiernie kulturalna wink ujęłabym to nieco inaczej ale w
        zasadzie to się zgadzam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka