Dodaj do ulubionych

Dziecko w chuście - o co chodzi?

02.07.08, 22:08
Wytłumaczcie ci proszę, bo ja jakaś niekumata jestem (no i niedzieciata
jeszcze) - o co w tym biega i w czym problem?
Wiem, że wykazuję się straszną ignorancją, ale co jakiś czas problem tej
chusty się pojawia, że jakieś uwagi ludzie na ulicy rzucają albo że na jakimś
forum się ematki o to kłócą, a ja nie wiem, o co chodzi.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:10
      a dlaczego się kłócą na forum?? Bo że się baby dziwują na ulicy to
      rozumiem, za ich czasów nie było więc nie maprawa istnieć, ale że na
      forum?? Nieeee
      • dirgone Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:13
        Jakiś czas temu czytałam chyba, że była na CiPie czy Małym Dziecku dyskusja na
        ten temat. Ale może mi się coś ubzdurało.
        No ale jeśli chodzi tylko o dziwowanie się, to już rozumiem smile
        • mamaemmy Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:20
          dziwowanie?CZemu>?
          Chusty bylyznane na długo przed wózkamitongue_out
          • mathiola Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:23
            no jasne, szczególnie w grupie wiekowej naszych mam wink
            • mamaemmy Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:25
              mathiola napisała:

              > no jasne, szczególnie w grupie wiekowej naszych mam wink

              ale mówie o daaawnej przeszłosci,nie o kwestii połowy wiekusmile
              • mathiola Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:41
                no toteż my to wiemy, ale niektóre ludzie traktują to jak wynalazek
                dzisiejszych czasów, bo nie było, nie było, a tera jest, pani, co to
                te ludzie nie wymyślą, nie chce im się wózków prowadzać i tak cisną
                te dzieciska w tych szmatach, kręgosłupy im łamią!
                • mamaemmy Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:50
                  mathiola napisała:

                  > no toteż my to wiemy, ale niektóre ludzie traktują to jak wynalazek
                  > dzisiejszych czasów, bo nie było, nie było, a tera jest, pani, co to
                  > te ludzie nie wymyślą, nie chce im się wózków prowadzać i tak cisną
                  > te dzieciska w tych szmatach, kręgosłupy im łamią!

                  bosze!
                  Toż to podobne do tekstu przy 30 stopniowym upale:A czemu dziecko nie ma
                  rajstopek ??


                  tongue_outP
          • deodyma Re: a ja zielona jestem... 03.07.08, 08:03
            bo o chustach dowiedzialam sie przez przypadek wlasnie na forumsmile nawet nie
            wiedzialam, ze cos takiego istnieje.
    • iwles Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:21


      Jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze wink
    • majmajka Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:24
      No to ja Ci powiem czemu. Babcie nosily nas w chustach i bylo zdrowo. Pozniej bylo pokolenie dzisiejszych babc, cioc i innszych. I oni to mieli zwyczaj, ze dziecko do 6 miesiaca to musi na wznak lezec. A taka chusta to dziecko wykrzywi. O nosidelkach nie wspomne, bo taka sama reakcja.
      • demarta Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:29
        o! a moja babcia płakała łzami jak groch, jak zobaczyła mojego syna
        w foteliku samochodowym. dla niej to on w foteliku miał tak krzywo,
        że w jej mniemaniu niemal z dziecka kalekę robiłam wink
      • mathiola Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:43
        wypraszam sobie, jak moja babcia nosiła cokolwiek w chuście to mnie
        jeszcze na świecie nie było wink)
    • przeciwcialo Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:25
      Jak widze te kiwajace sie w chustach dziecieta to mam wrażenie że
      one zaraz powypadaja. I nikt mi nie wmówi ze to nieprawda.
      Na szczęście etap nosidełek i tego typu urzadzeń mam juz daleko za
      soba.
      • mathiola Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:45
        a wypadło jakieś??
        nosidełko to wynalazek naszych czasów, ale chustę wymyślono wiele
        setek/tysięcy (?) lat temu i świetnie się sprawdzało w polu nawet,
        więc chyba jednak nie wypadają.... co?
      • demarta Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 22:54
        ooooj, mylisz się i to bardzo. musiałabyś zobaczyć kobitę z
        dzieckiem w chuście w takim peru np. rozkłada ona chustę, na której
        leży dziecię, na drodze, przy dziecku majstruje, potem chwyta jednym
        solidnym chwytem za chustę i przerzuca ją sobie nad głową z
        dzieckiem w środku jak... worek z ziemniakami. widok mrozi krew w
        żyłach, ale tam się nie zdarza, żeby dziecko z chusty wylatało wink
        lata doświadczeń.
    • malgra Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 23:03
      moja babcia w chuście to chyba tylko gałęzie z lasu nosiłasmile
      A na forum kłótnie,bo chusta się popularna i modna zrobiła i zwolenniczki chust
      czasem wręcz ,,siłą'' próbują ,,nawrócić'' zwolenniczki nosidełek a te od
      nosidełek też nie zostają dłużne,ot i wojna.
      • mamakrzysia4 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 02.07.08, 23:12
        ja mam pożyczoną chuste Nati ją uwielbia a wózek od wielkiego dzwonu
        trudno wyjść z dwoma maluchami-2 lata jedno a drugie 3 miechy a
        chusta daje swobode i dla mamy i dla dziecka
    • truscaveczka Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 07:35
      Całe szczęście grubym babim niewygodnie w chustach (sprawdzono na
      truscaveczkowym organizmie), więc problem z głowy wink
      Przy pierwszym dziecku zresztą nie widziałam zastosowania. Przy drugim, kiedy
      pierwsze na spacerze trza łapać, możeeeeeeee <mysli>
      • beata985 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 09:27
        no ale faktycznie..w takim upale to im nie gorąco???
        ja z tych niechustowych i nie wiem jak to wygląda
    • olamad Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 09:36
      Co jak co, ale malutkie dziecko z chusty NA PEWNO nie wypadanie - co
      najwyżej się spoci, tak szczelnie jest przyklejone do mamy.
      Jam z tych grubszych i niestety chusta wiązana jest nie dla mnie.
      Próbowałam nosic Młodego, ale po godzinnym spacerze byliśmy obydwoje
      cali mokrzy.. plus te wrzynki podkreslające wałeczki tu i ówdzie big_grin.
      Jednakowoż podczas tych nielicznych wyjść, spotkałam się z samymi
      pozytywnymi uwagami społeczeństwa - najwierniejszym kibicem był pan
      prowadzący sklep z drobiem na moim osiedlu smile.
      • heljo Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 05.07.08, 10:47
        E tam, grubość chuście nie przeszkadza - noszę rozmiar 50 i chusta
        jest OK smile
    • kasiaba1 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 09:52
      U mnie chusty używa prawie wyłącznie mąż.
      Baby się do niego szczerzą jak głupie... taaaaaaa
      Dodam jeszcze że jest dość znacznej tuszy, a dziecko jakoś
      specjalnie się nie poci.
      Za to "gołe nogi" wystające z chusty wzbudzają w społeczeństwie
      większą sensację niż goły cyc jego karmiacej matki (to pewnie
      dlatego że matka cyc stara się osłonić wink)
      • andaba Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 09:57
        Matka z dzieckiem w chuście = prawdziwa matka.
        Matka z wózkiem lub z kojcem = matka niegodna tego tytułu.

        Oczywiśnie nie jest to zdanie wszystkich chustowych mam, ale sporej części smile
        • iwoniaw E no ;-) 03.07.08, 12:04
          to odwrotnie niż wśród bezchustowych (i bezwózkowych zresztą też) komentatorów wink.

          Osobiście uważam chustę za świetny wynalazek, gdyż oprócz tego, że nie muszę
          tachać wózka po schodach do mego mieszkania "wysoko a bez windy", mogę np.
          wsiąść do autobusu, nawet jeśli w drzwiach ma w przejściu Bardzo Praktyczną
          Barierkę Do Przytrzymywania, Tylko Szkoda, Że Na Środku Schodków A Nie Z Boku,
          tudzież karmić niemowlę bez obnażania się w miejscach publicznych.

          Mąż oczywiście z chustą budzi cieplejsze niż ja reakcje, ale chłop z dzieckiem
          to cieplejsze reakcje budzi niezależnie, czy niesie potomka w chuście, wiezie
          wózkiem czy trzyma luzem na rękach - jako ten, którego wmanewrowano w czynność
          nie będącą w społecznym oglądzie jego powinnością. Znaczy poświęca się dla żony,
          nie? wink
      • iwoniaw To prawda :-DDD 03.07.08, 11:58
        > Za to "gołe nogi" wystające z chusty wzbudzają w społeczeństwie
        > większą sensację niż goły cyc jego karmiacej matki (to pewnie
        > dlatego że matka cyc stara się osłonić wink)

        Co ciekawe, to samo dziecko gołe (no, w samym bodziaku) leżące w wózku nie
        wzbudza aż takich emocji, co dziecię w czapce przeciwsłonecznej i z gołymi
        nogami przypasane do matki chustą wink
    • ciociacesia ja ja ja 03.07.08, 09:59
      ja sie gapie bezczelnie i z wyeazem zgrozy na twarzy. ten wyraz
      zgrozy to mi tak został, bo mam ostatnio duzo stresów, a gapie sie,
      bo lubie małe dzieci a poza tym fascynuje mnie jak ta chusta
      zamotana jest. a jakby dyskusja była, to chetnie sie pokłuce
      • elske Re: ja ja ja 03.07.08, 12:09
        3 lata temu uzywalam nosidlo dla cory,jak musialam szybko do sklepu wyskoczyc a
        wozka nie chialo mi sie brac.
        A teraz odkrylam chuste dla syna.Dla mnie wygodnie (maly ma 9 tyg a wazy ponad 7
        kg,troche ciezkawo go na rekach nosic).Ale na dlugie spacery nadal
        wozek.Doczepiam do niej platforme na kolkach dla cory.Jak sie zmeczy chodzeniem
        to stoi na platformie.U mnie wszedzie z gorki i pod gorke.
    • figrut Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 12:19
      Dziecku w chuście nie musi być za gorąco. Miałam (do trzeciego roku najmłodszego
      używana) taką chustę "kieszonkę", którą sama sobie zszyłam z tego, co akurat mi
      przypasowało. Na lato miałam chustę z cieniutkiego płócienka z minimalnym
      dodatkiem lycry. Młody mi się w niej nie pocił. Dla mnie chusta to super
      rozwiązanie i wygrała z trzema nosidełkami które posiadałam. Dostrzegłam ją po
      raz pierwszy parę dni przed urodzeniem najmłodszego i z początku na obrazku
      budziła we mnie mieszane uczucia. Dopiero kiedy sama postanowiłam spróbować, nie
      było już u mnie dnia bez chusty. To, co wydawało mi się wcześniej niezbędne
      (wózek), okazało się już nie takie ważne jak chusta którą wszędzie można zabrać,
      nakarmić w niej dziecko, wejść na ostatnie piętro w urzędzie z młodym, pobiegać
      po sklepach, wyjechać samochodem bez taszczenia wózka. Do tego ma tą przewagę
      nad nosidełkami, że po całodniowym noszeniu małego ramiona nie bolały, nogi nie
      były obkopane (w nosidełku zawsze nogi dzieciaka obijały się o moje), młody spał
      kiedy chciał leżąc, a nie wisząc. Mogę szczerze się przyznać do tego, że choć na
      forum chustowe nie zaglądam, to jestem wielką fanatyczką chusty smile
      • malgra Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 21:06
        Często argumentem na tak jest właśnie takie mniej więcej zdanie,które napisałaś:
        ,,... po całodniowym noszeniu małego ramiona nie bolały...''
        I moje pytanie: skoro dziecko cały czas jest przy mamie, to jak później reaguje
        na odkładanie do łóżeczka czy samodzielną zabawę?
        • iwoniaw Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 21:17
          > I moje pytanie: skoro dziecko cały czas jest przy mamie, to jak później reaguje
          > na odkładanie do łóżeczka czy samodzielną zabawę?

          Moje b. pozytywnie - są na tyle "wyprzytulane" i "wynoszone", że samodzielne
          spanie od urodzenia dla żadnego nie stanowiło problemu.
        • figrut Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 04.07.08, 02:47
          malgra napisała:

          > Często argumentem na tak jest właśnie takie mniej więcej zdanie,które napisałaś
          > :
          > ,,... po całodniowym noszeniu małego ramiona nie bolały...''
          > I moje pytanie: skoro dziecko cały czas jest przy mamie, to jak później reaguje
          > na odkładanie do łóżeczka czy samodzielną zabawę?
          >
          Tak faktycznie było, do mniej więcej 4 miesiąca życia najmłodszego, kiedy to
          wielkim zagrożeniem dla niego był jego niespełna dwuletni brat - chusta albo
          leżaczek ZAWSZE przy mnie. Łóżeczko służyło mi głównie za przewijak, gdyż moje
          dzieci spały w nim sporadycznie - w nocy jako niemowlęta ze mną. Nie
          przeszkodziło to jednak w szybkim odseparowaniu się ode mnie. Wynoszone,
          wytulane w wieku mniej więcej 6 miesięcy ciekawsze niż noszenie były wielkie
          klocki którymi można było rzucać, a przed końcem 9 miesiąca samodzielne łażenie
          w każdy kąt, który wabił. Co ciekawe - jako mama trojga dzieci, w tym jednego
          początkowo non stop przy mnie, zauważyłam coś, co jest sprzeczne z większością
          poglądów mam tak dużo nie noszących swoich dzieci. Dwójka starszych
          przemieszczała się głównie w wózku i noszona w porównaniu z najmłodszym duuużo
          mniej. Dwójka starszych potrzebowała bardzo dużo czasu na odczepienie się od
          "maminej spódnicy" - dłużej uczyli się samodzielnego zasypiania, dłużej trzeba
          było ich usypiać, zatrzymywali mnie jak najdłużej, kiedy chciałam wyjść z
          pokoju, długo nie akceptowali wyjazdów do dziadków ze spaniem bez obecności
          mamy, więcej trzeba było ich zabawiać itd. Najmłodszy bardzo szybko zaczął
          zasypiać sam, nie zatrzymywał przy sobie kiedy wychodziłam z pokoju, tylko
          uśmiechnął się, odwrócił na drugi bok i zasypiał (zasypia do tej pory)
          natychmiast. Nigdy nie było problemu z zostawieniem go na noc u dziadków, z
          własnej woli kazał się zaprowadzić do cioci "bo ja będę dzisiaj tam spał" (miał
          wtedy trzy latka).
          Teraz moja młodsza dwójka śpi w namiocie na podwórku (4 i 6 lat). Jak chciałam
          wyjść z namiotu kiedy jeszcze nie spali, to starszy mnie zatrzymał, abym jeszcze
          została. Młodszy powiedział tylko "idź mama, a jak skończysz pracować, to
          przyjdziesz do nas spać".
    • jowita771 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 20:51
      Mnie się chusta podoba bardzo. Przy drugim dziecku muszę mieć koniecznie.
      Zachorowałam na chustę, to mąż truł, że będę wyglądać jak Arabka idąca w pole.
      Strasznie go drażniło, jak gadałam o tej chuście. Może z zazdrości o moją
      egzotyczną przeszłośćwink
      Jak urodzę drugie dziecko, będę nosić w chuście i koniec. Córkę przywiązywałam
      do siebie w wielkim szalu i nosiłam po domu, żeby choć namiastkę chusty mieć.
      • margarettka Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 21:12
        eee tam w chuscie sie wykrzywi polamie i potem trzeba bedzie z takim
        do babki chodzic ;D
        • dzoaann Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 21:48
          ja już zakupiłam chustę dla mojego dziecięcia w drodze, czym wzbudziłam zgrozę
          wiekszości koleżanek. A jeszcze jak zobaczyły, jak motam się (narazie z lalką),
          to juz strach w oczach i niedowierzanie jak można coś takiego nosićsmile dla nich
          tylko wózek, koniecznie lanserskismile
          ale ja sie nie damsmile naczytalam sie tyle, poza tym jestem zwolenniczką noszenia
          dzieci, gdy tylko chcą, więc taka chusta, to po prostu wygodne narzędziesmile
          W Irlandii raczej tylko Murzynki widziałam zachustowane, więc ciekawam reakcji
          ulicysmile
    • babsee Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 03.07.08, 21:45
      A mnie sie nie podoba i nosic nie zamierzam.Jakos trudno mi uwierzyc
      ze dzidkom tam wygodnie,i ze im nie duszno,na bank by mnie bolaly
      plecy..nie,to nie dla mnie.
      Natomiast fascynuje mnie bez reszty 100 sposob wiązania i zachwyca
      hamak z chusty smile
      • zjawa1964 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 04.07.08, 16:12
        A mnie zadziwia niepomiernie to, ze wiesz, jak to bedzie zle i co dokladnie
        bedzie nie tak, nie majac tego ustrojstwa ani razu na sobie.
        Bardziej zrozumiale dla mnie byloby, gdybys stwierdzila, ze nie chcesz i nie
        bedziesz.
        Ale podawanie agumentu na to i to calkowicie wzietego z sufitu to dla mnie tak,
        jakby ktos rozmawial ze mna o ksiazce, ktora ja przeczytalam a on nie. I ten
        ktos jest caly na "nie" i pokroic by sie dal za to swoje "nie".smile)
        • zjawa1964 do babse to bylo :-) 04.07.08, 16:12
          • babsee Re: do babse to bylo :-) 04.07.08, 20:29
            Ja nie podaje argumentu.Argumentuje sie w dyskusji a ja nie
            dyskutuje-wypowiadam jedynie swoj pogląd.
            Twoj natomosta mnie zdziwil-bo niby na jakiej podstawie stwierdzasz,
            ze dalabym sie pociąc za moje "nie"?
            Nie przemawia do mnie komplenie chusta,nie wierze w jej zalety i
            juz.Moge?
            • anqa_77 Re: do babse to bylo :-) 04.07.08, 20:48
              Sama chusty nie używałam, za późno o niej usłyszałam. Postanowiłam przekonać
              kuzynkę, jednak niestety ona nie jest zachwycona. Może przez to że mieszka w
              Irlandii??? Że Murzynki je noszą? Powiedziała nie, i nie... no i szkoda, bo moim
              zdaniem zyskałaby i ona i dziecko, a tak.. chusta zbiera kurz;/
    • femme-marie Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 04.07.08, 21:14
      ja miałam chusty dwie i dwa nosidełka, bardzo mi sie pomysł noszenia
      dziecka przy sobie podobał, ale w sumie ponosiłam ze dwa razy i
      zrejterowałam, za niska chyba jestem, do tego duzy cyc przeszkadzał
      i w nosidle i w chuście no i okazało sie, że w wózku przenosic
      dziecko jest wygodniej przede wszytkim mi. Pewnie kazda z nas tak
      powinna mieć, tj. robic tak żeby sobie i dziecku było najwygodniej.
    • kawka74 Re: Dziecko w chuście - o co chodzi? 04.07.08, 21:24
      kłótnie są raczej o nosidełka (nie miękkie typu mei tai, ale takie "zwykłe") czy
      też o noszenie przodem do świata - swojego czasu byłam tym mocno zainteresowana
      ze względów, powiedziałabym, dydaktycznych
      Generalnie bardzo mi się to podoba, ale nie będę nosić z dwóch powodów - raz, że
      dzieci, które do nas przyjdą, będą pewnie już za duże na chustowanie, a dwa - że
      sama jestem za duża i mogę tego nie zdzierżyć.
    • krwawakornelia chusta - superpraktyczna rzecz 04.07.08, 21:25
      napewno bardziej przydatna niz wozek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka