Dodaj do ulubionych

Aborcja bez wiedzy męża

25.07.08, 12:47
Witam to mój pierwszy wątek i odrazu mam wielki problem. Proszę was,
doradzcie mi. Mam 19 lat, 6 miesięcy temu urodzilam dziecko,
oczywiscie nie byla to ciąża planowana, a dowiedzialam sie o niej w
czasie matur. Wyszlam za maz i wyjechalam za granicę, jest nam
ciezka, bo tylko maz pracuje. Dzisiaj dowiedzialam sie ze pomimo
tego, ze od porodu bralam poprawnie tabletki antykoncepcyjne jestem
w ciazy. Nigdy zadnej nie zapomnialam, nie pije, nie pale, nie
mialam zadnych dolegliwosci ktore obnizaja skutecznosc tabletki.
Chce usunac to dzecko, w kraju w ktorym mieszkam jest to legalne.
Nie powiedzialam jednak jeszcze o ciazy mezowi i nie wiem czy to
zrobic. Od wrzesnia mialam isc do szkoly jezykowej, a pozniej na
studia. Jest nam teraz ciezko, a z drugim nie wiem naprawde jak
bedzie. Boje sie jednak powiedziec mezowi bo on chce miec teraz
jeszcze jedno dziecko nie myslac o naszych finansach nawet. Bo mowi:
zrobimy drugie i bedze spokoj. Dodam ze jest miedzy nami 5letnia
roznica wieku, a ja chicalabym miec dziecko za jakies 5-6 lat. Ja
chce sie uczyc,a gdybym urodzila to dziecko to byloby mi bardzo
trudno to zrobic, bo zostalabym z dwojka na glowie w domu. Zlobek
jest tu bardzo drogi i na dwojke nie bylo by nas stac napewno. A
pozatym ja nie chce tego dziecka, podczas pierwszej ciazy duzo
wycierpialam, to za wczesnie, nie jestem jeszcze gotowa na druga
ciaze, a do tego mamy grupy krwi mezem, ktore moga utworzyc
konflikt i lekarka nam powiedziala ze nad drugim dzieckiem musimy
sie powaznie zastanowic bo moze byc chore i jeszcze tego sie boje.
Mam tyle watpliwosci, nie wiem co robic, naprawde nie chce teraz
tego dziecka, boje sie jednak ze jesli powiem o tym mezowi to powie
ze albo je urodze, albo on odchodzi. Dodam ze nie mam tu nikogo do
pomocy i naprawde zostalabym sama z ich wychowaniem, a do szkoly nie
poszlabym pewnie juz nigdy.
Obserwuj wątek
    • maniusza Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 12:55
      bardzo trudna sytuacja - moge tylko przedstawić swój punkt widzenia

      na pewno nie zrobiłabym tego za plecami mojego M. Nie potrafię go
      oszukiwać to raz. Nie mogłabym usunąc ciązy - ale to inna sprawa
      inny temat. Ostatnio podejrzewałam że mogę być - a bardzo nie chcę
      bo mam już dwójkę i też chcę zacząć "żyć" ale nie myślałam o aborcji
      ale to odrębny problem - problem polega na ukryciu faktu przed mężem.
      pomijając Twój dyskomfort w tej sytuacji - uwierz mi że takie sprawy
      wychodzą na jaw. prędzej czy później - i w najmniej oczekiwanym
      momencie. i wtedy dopiero jest źle.
    • doral2 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 12:55
      no cóż, twoja sytuacja jest trudna i ciężko coś doradzić, bo każda rada będzie
      zła...i każda decyzja będzie zła...

      jeżeli jednak podejmiesz decyzję na tak i będzie ci łatwiej zrobić to bez wiedzy
      męża, to tak zrób...ale dobrze by było wziąć kogoś do pomocy w razie co..kogoś
      wtajemniczonego...

      w każdym bądź razie to twój wybór (jakikolwiek by nie był) i musisz się liczyć z
      konsekwencjami tego wyboru...

      jeśli zostawisz ciążę, to będzie ci ciężko jak już to opisałaś, jeśli ją
      usuniesz ciężej ci będzie, bo być może będziesz miała później wyrzuty sumienia,
      możesz już nigdy więcej nie mieć dzieci, mąz się może dowiedzieć i mieć
      pretensje a nawet odejść...różnie może być...

      ciężki masz orzech do zgryzienia.....
    • triss_merigold6 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 12:58
      W takiej sytuacji: - jedno półroczne dziecko z wpadki, zero kasy,
      zero wykształcenia, totalne uwiązanie w domu bez szansy na szkołe i
      pracę - usunęłabym ciążę bez pytania faceta o zdanie.
    • iwi.k1 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 12:59
      A ja myślę że trollujesz i za chwilę Cię stąd wyrzucą: 6 miesięczne
      dziecko i pigułki? Konflikt serologiczny powoduje wady u dziecka? W
      czasach kiedy po pierwszym porodzie dostaje się immonoglubilinę D
      (czy jakoś tak się to nazywa?). Pierwszy raz piszę to na
      jakimkolwiek forum: wyglądasz mi na trolla.
      • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:04
        Chcialabym w tym przypadku trollować, ale to niestety moje zycie i
        sama prawda. Pomimo tego ze otrzymalam immoglobuline d lekarka
        powiedziala ze to nie gwarantuje ze dziecko bedzie zdrowe. A biore
        pigulki bo piersia karmilam tylko miesiac i po tym czasie zaczelam
        je brac. Co w tym dziwnego?
        • iwi.k1 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:16
          Gdybym ja tak myślała to nie miałabym teraz cudownego 3letniego
          synka, ponieważ mój mąż ma grupę ARh+ a ja ARh-. Mimo to małemu nic
          nie jest (oprócz skazy białkowej, ale to inna bajka).
        • asia_i_p Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:28
          Coś mi się wydaje, że lekarka mówi dziwne rzeczy - gdyby
          immunoglobulina nie pomogła na konflikt serologiczny, dziecko
          powinno umrzeć, a nie urodzić się chore.
      • lubie.garfielda Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:11
        Wyobraź sobie że są tabletki które można brać karmiąc.

        A z drugiej strony: czy wszystkie "niepozytywne" posty na emamie to musi być trolling? Nie dopuszczasz możliwości że kobiecie, matce może się świat na głowe sypać?
      • beniusia79 Re: nie pasuje mi to wszystko 25.07.08, 13:11
        szybciej chyba wygrasz w totka niz zajdziesz w ciaze (pol roku po
        porodzie) biorac przepisowo pigulki... co do konfliktu, tak jak
        pisala poprzedniczka, juz po pierwszy porodzie dostaje sie
        immonoglobine, dzieki czemu mozna bez problemu starac sie o kolejne
        dzieci. lekarz kiedys odradzli zachodzenie w kolejna ciaze w
        przypaku konfliktu, ale w XXI wieku sa juz skuteczne metody
        zapobiegajace jakimkolwiek problemom. tym bardziej, ze jestes za
        granica, nie chce mi sie wierzyc, ze nie podano ci po porodzie
        immoglobiny. podejrzewam, ze nie jestes w Afryce...
      • sir.vimes A propos 25.07.08, 13:19
        konfliktu - u mnie przeciwciała wystapiły w pierwszej (i jedynej ) ciązy.

        Wad u dziecka nie zaobserwowałam. Wręcz przeciwniesmile)

        Ale nie da się ukryć ,że natura dziwne sztuczki wyczynia.

        Co do reszty - zdaje mi sie , ze masz rację Iwi. mam uczulenie na osoby piszace
        na forach "zdecydowalam się usunąć dziecko". Zazwyczaj takie watki służą jedynie
        słusznej indoktrynacji, tylko "sprytniej".
      • li_lah Re: Aborcja bez wiedzy męża 26.07.08, 19:29
        myslisz ze kazda matka karmi dwa lata???? zejdz na ziemie
    • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 12:59
      Jesli to nie dziecko jakiegos kochanka ( przepraszam) to mąż nie
      może byc pominiety w decyzjach.
      Jestes na tyle młoda że urodzisz, odchowasz, nauczysz sie języka i
      studia zrobisz. A w miedzyczasie dzieci będa rosły. Pomysl- mając 40
      lat bedziesz miec prawie dorosłe dzieci- ile jeszcze czsu dla ciebie
      zostanie smile
      • triss_merigold6 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:02
        Oczywiście, że może. Niezbyt to eleganckie ale niekiedy konieczne
        dla zachowania spokoju.
        Mając 40 lat będzie wspominać spapraną młodość.
        • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:16
          Na tzw. zachodzie nie ma limitów wieku przy przyjeciu jak np. w
          Polsce. A to uważam za wielki plus.
      • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:07
        To nie dziecko kochanka, nigdy nawet o takowym nie pomyslalam. A tak
        jak napisalam, gdybym wtajemniczyla meza to pewnie bym musiala to
        dziecko urodzic. A szkole zrobilabym chyba niewiem kiedy, nigdy. Bo
        gadajac z matkami o pieluchach nie naucze sie jezyka na tyle zeby
        isc na studia.
        • conny25 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:18
          A mnie by jeszcze interesowalo w jakim jestes panstwie, moze bedzie
          mogla ci jakas dziewczyna tu pomuc, gdzie mozesz isc, n.p.opieka dla
          dziecka pomoc od panstwa!
          Masz naprawde bardzo ciezka sytuacje, jesli uwarzasz ze chcesz
          usunac dziecko, i nie chcesz powiedziec tego mezowi to interesuje
          mnie jak ty to chcesz zrobic, bo nawet jak bys to robila prywatnie
          to jednak musi ciebie ktos z kliniki odebrac, ty musisz wypoczac po
          zabiegu, jak chcesz to zrobic jak masz male dziecko w domu, i nikogo
          innego do pomocy poza mezem?!

          Porozmawiaj z mezem, moze uda wam sie podjac wspolna decyzje!
          Jesli usuniesz bedziesz potrzebowala kogos do rozmowy, i zycze ci
          duzo sily.
          Jesli zatrzymasz, to zycze ci zebys wychowala cudowne dzieci, a
          jestes jeszcze bardzo mloda takez i szkole, studia da sie zrobic.

          pozdrawiam

          Napisz skad jestes!
    • suwalki79 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:11
      a mi sie wydaje ze Ty juz decyzje podjełas;/ takze nasz rada zbedna.... A jakbys
      Ty sie czuła gdyby mąż ominął Ciebie w jakiejs naprawde powaznej sprawie??toz to
      jest jego dziecko!!!nie masz 30 lat zeby mówic ze zaprzepascisz sznse na szkołe
      itp. ale Twój wybór.
      • beniusia79 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:19
        jesli posiedzisz w domu troche dluzej, to nic ci sie nie stanie.
        bedziesz miala prawie blizniaki i ani sie nie obejrzysz a beda
        wystarczajaco duze zeby uczyc sie jezyka i isc na studia. dzieci
        beda w podobnym wieku, beda mogly razem sie bawic; znam wiele mam,
        ktore bardzo zadowolone sa z tak malej roznicy wieku miedzy
        dziecmi, choc na poczatku kazdej bylo ciezko...masz dopiero 19 lat-
        cale zycie przed toba, zdarzysz jeszcze nie jedno zrobic. jesli
        decyzje o usunieciu podejmiesz sama, to rokuje, ze wasz zwiazek
        zbyt dlugo istniec nie bedzie-nie buduje sie zwiazku na klamstwach
        a wg tego co piszesz, wychodzi na to, z wasz zwiazek jest jeszcze
        bardzo mlody i dopiero "scieracie sie"...
    • mathiola Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:13
      ciężko doradzać, kiedy nie było się w takiej sytuacji. Ale moje
      zdanie jest takie: to jest dziecko nie tylko twoje ale i twojego
      męża. Nieuczciwym byłoby pomijanie go przy podejmowaniu tak ważnej
      decyzji. Nieuczciwe i ryzykowne - gdyby kiedyś dowiedziałby się o
      tym, poczułby się bardzo oszukany.
      Mogłam wyrazić swoją opinię, więc wyraziła, decyzję musisz podjąć
      sama bo nikt tego za ciebie nie zrobi.
      • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:16
        Decyzji nie podjelam, bo pisanie tu tego byloby zbedne. Poprostu na
        pierwszy plan przebijaja sie moje watpliwosci i dlatego tu o tym.
        Raz chce powiedziec mezowi, za chwile mysle ze nie. Nie wiem co
        zrobic, poprostu. Przeroslo mnie to.
    • purpurowa_komnata Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:14
      W takiej sytuacji bardzo trudno jest radzić- bo to nie ja będe
      wychowywać to dziecko, to nie ja mam wątpliwości, to nie ja będę
      miała ewentualne wyrzuty sumienia po aborcji.Sytuacja jest trudna
      ale traktowanie ciąży jak intruza też niesprawiedliwe-bo sama z
      siebie nie powstała przecież...Wiem tyle ja stawiając się w sytuacji
      męża chciałabym wiedzieć o ciąży, a co do decyzji byłabym za
      urodzeniem dziecka i robiłabym wszystko aby jednak uzupełnić
      wykształcenie i w miarę godnie żyć. Jest to nierwykle trudne ale
      wykonalne.
    • jo-asiunka Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:16
      biorąc pod uwagę zdanie meża najlepiej byłoby to zrobić bez jego wiedzy. ALe dla
      mnie szczerosć w związku i zaufanie są na tyle ważne, że chyba nie mogłabym
      potem żyć w tak ogromnym zaklamaniu. Nie wiem też, czy wiesz, jakie trudne jest
      (podobno, bo sama nie doświadczyłam) życie po aborcji (mam na myśli zycie z
      poczuciem winy - dodam, że nie jestem przeciwnikiem aborcji, ale z pewnością nie
      jest to nic dobrego, choć czasem nie ma innego wyjścia). Jeśli się kochacie, to
      jakoś się dogadacie i ustalicie coś wspólnie w końcu, choć może być trudno.

      Życzę Ci podjęcia dobrej decyzji
      • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:20
        I chodzi tu tez o to, nie uklada nam sie. Jest ciezko i juz kilka
        razy chcialam odejsc. Jakis czas temu dalismy sobie ostatnia szanse
        i maz sie az tak bardzo nie stara. Boje sie ze jak bedzie drugie
        dziecko to bedzie gorzej a mi bedzie trudniej odejsc. Bardzo to jest
        skomplikowane, wiem.
        • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:23
          Mieszkam w UK, jestem max w 5 tyg. ciazy a do 7 wywoluja poronienie
          tabletka, dawana dwukrotnie i nie trzeba lezec w szpitalu, dlatego
          wogule o takim czyms pomyslalam. I robia to w szpitalu po zgodzie
          dwoch lekarzy.
          • mamaemmy Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:25
            a moze to starsze również usuń?Bedziecie mieli lżej.
          • jagagaa Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:25
            no cóż..sprawa prosta nie jest,ale...

            1.Dlaczego Twój mąż NIE zasługuje na to by wiedział,że jesteś w
            ciąży?
            Jakby na to niespojrzał..to TEZ JEGo dziecko...
            • triss_merigold6 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:27
              I będzie się zajmował nim po porodzie? Jakim cudem skoro teraz
              pracuje? Jego to jest na razie tylko DNA.
              • 18_lipcowa1 no i z tym podejsciem 25.07.08, 21:53
                ' Bo mowi:
                zrobimy drugie i bedze spokoj. '



                tragiczne.
            • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:32
              Powiedzialabym mu z checia, bo naprawde mi ciezko, ale... no wlasnie
              nieuklada naam sie bo on uwaza ze jak on powie tak ma byc i boje sie
              ze powie masz urodzic to dziecko, bo ja tak mowie a w d... ma twoje
              studia bo ja nie ma to po co tobie sa. A ja bylam swietna uczennica,
              mialam skladac poapiery na UJ w PL, naprawde bardzo chcialam isc na
              studia i cos osiagnac i nadal chce ale boje sie ze przy dwojce
              dzieci poprostu nie podolam. Boje sie tego chyba najbardziej...
              • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:34
                To mogłas zostac w Polsce. Niejedna dziewczyna mając dziecko
                skończyła studia nieraz bardzo cięzkie.
                • purpurowa_komnata Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:39
                  Przykładem jest moja znajoma-urodziła dziecko w klasie maturalnej a
                  teraz kończy doktorat-było potwornie ciężko ale się dało.
                  • dag_dag Re: Aborcja bez wiedzy męża 27.07.08, 00:33
                    Przykladem jest moja kuzynka - urodzila dziecko w klasie maturalnej, a teraz
                    sprzedaje hamburgery, bo nie zrobila nawet tej matury. dziecko urodzilo sie jako
                    wczesniaczek, od poczatku bardzo ciezko chorowalo, facet ja zostawil, a rodzina
                    od zawsze ma ja w d. jedyne, co sie zgadza: bylo potwornie ciezko.
                • kali_pso Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:42
                  To mogłas zostac w Polsce

                  A co to ma do rzeczy?winkP
                  W Polsce powtórna wpadka niebyłaby mozliwa?wink
                  • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:45
                    Jakby nie było parcia na slub to nie miałaby problemu na głowie.
                    Przynajmniej nie z tym facetem jesli juz.
              • mamaemmy Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:37
                To jest Twoja decyzja.
                Tylko potem,żebys nie płakała,jak dojdzie do Ciebie nieodwracalnosc tej
                decyzji...Albo jak zobaczysz film z aborcji-jak to wygladało-pełno tego w
                internecie..brrrr uncertain/
                A nie boisz sie ze jakims cudem mąż się dowie o tym,ze zrobiłaś aborcje-co
                wtedy?Zostanie z Tobą?
                Zalezy Ci na nim w ogóle?
                Może jednak lepiej mu powiedziec?

                a myslałaś o adopcji czy to raczej zupełnie nie wchodzi w gre?
                • kali_pso Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:40
                  Mąż nie zgodzi się na aborcję a zgodzi się na adopcję?
                  • mamaemmy Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:45
                    kali_pso napisała:

                    > Mąż nie zgodzi się na aborcję a zgodzi się na adopcję?

                    no wiesz,tylko ja mysle ze będzie gorzej jak on sie dowie kiedys.
                    Jak jej na męzu zalezy...
                    A jesli jej nie zalezy-niech od niego odejdzie a dzieci lub dziecko odda do
                    adopcji.I idzie na studia.
                    Nie wiem,ale ja mam znajomych,którzy zrobili doktorat a mieli trójke dzieci-no i
                    jakos sie dało.
                    To tez jest opcja.
                    >
                    >
                    >
              • jagagaa Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:43
                mamm.amia napisała:

                > Powiedzialabym mu z checia, bo naprawde mi ciezko, ale... no
                wlasnie
                > nieuklada naam sie bo on uwaza ze jak on powie tak ma byc i boje
                sie
                > ze powie masz urodzic to dziecko, bo ja tak mowie a w d... ma
                twoje
                > studia bo ja nie ma to po co tobie sa. A ja bylam swietna
                uczennica,
                > mialam skladac poapiery na UJ w PL, naprawde bardzo chcialam isc
                na
                > studia i cos osiagnac i nadal chce ale boje sie ze przy dwojce
                > dzieci poprostu nie podolam. Boje sie tego chyba najbardziej..

                JA Ci nic doradzać nie będę, ale mam wrażenie, żę problem nie tkwi
                w tym że w ciązy jesteś i masz dylemat usunąć czy nie?....ale w
                twoich relacjach z mężem...sad
              • graue_zone Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 19:01
                Przeczytaj jako ostrzeżenie, co może się stać z Twoim stanem psychicznym:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=76729603
              • yoggi87 Re: Czegos tu nie rozumiem... 26.07.08, 16:48
                Tez mieszkam w uk, tez o pierwszej ciazy dowiedzialam sie w okolicach matury.
                Zreszta to nie byla zupelna wpadka w naszym przypadku, ale nie o tym.
                Niewiem jakim sposobem mieszkajac w uk mozna klepac biede...
                Tutaj jak sie chce to mozna wiele.
                Polroczne dziecko mozna oddac do zlobka i isc do pracy. 80% kosztow zwiazanych z
                opieka nad dzieckiem pokrywa panstwo.
                Praca 8 godzin dziennie za najnizsza stawke tutaj daje naprawde fajne dochody.
                Po przepracowanych 12 tygodniach w jednej firmie nalezy Ci sie macierzynski.
                Do tego dochodzi child benefit i tax credit, mozna obnizyc tax placony za dom...
                No chyba, ze w kazdym miescie w Anglii jest inaczej...
                Cos mi sie zdaje, ze nie o kwestie finansowa tu chodzi, czy pozycie malzenskie,
                po prostu jak piszesz nie chcesz tego dziecka. Jak ma byz niekochane to je usun,
                chyba, ze okazesz sie troszke bardziej odpowiedzialna i je urodzisz oddajac do
                adopcji.
                Swoja droga moze jakas sredniowieczna jestem ale jak Ci sie z mezem nie uklada i
                myslisz o rozstaniu to na jaki kij chodzisz z nim do lozka?
                • mamm.amia Re: Czegos tu nie rozumiem... 26.07.08, 17:42
                  > Niewiem jakim sposobem mieszkajac w uk mozna klepac biede...
                  > Tutaj jak sie chce to mozna wiele.
                  > Polroczne dziecko mozna oddac do zlobka i isc do pracy. 80%
                  kosztow zwiazanych
                  > z
                  > opieka nad dzieckiem pokrywa panstwo.



                  Widzisz, jednak można. Przy moim braku wykształcenia i znajomości
                  jezyka w stopniu mniejszym niż zaawansowany nie zarobię na żłobek
                  (80funtów dziennie), a na temat dotacji panstwa sie dowiadywalam,
                  wyszlo dla nas 15funtow miesiecznie. Milo co nie.


                  > Praca 8 godzin dziennie za najnizsza stawke tutaj daje naprawde
                  fajne dochody.
                  > Po przepracowanych 12 tygodniach w jednej firmie nalezy Ci sie
                  macierzynski.
                  > Do tego dochodzi child benefit i tax credit, mozna obnizyc tax
                  placony za dom.


                  Jak wiekszasc Polakow pracuje jako self-employed i onizaja swoje
                  dochody to maja prawo do zasilkow, a jak moj maz pracuje legalnie i
                  ma powyzej 15tys rocznie to juz mu nic sie nie nalezy, choc po
                  odliczeniu wszystkich podatkow wychodzi nam jakies 1400 miesiecznie
                  a mieszkanie z rachunkami to koszt prawie 1000 funtow miesiecznie.



                  > Swoja droga moze jakas sredniowieczna jestem ale jak Ci sie z
                  mezem nie uklada
                  > i
                  > myslisz o rozstaniu to na jaki kij chodzisz z nim do lozka?



                  Pisalam ze nam sie nie uklada,ale dalismy sobie szanse, to co mam go
                  od siebie kijem odganiac jak staramy sie zeby bylo dobrze??
                  • yoggi87 Re: Czegos tu nie rozumiem... 27.07.08, 02:06
                    >Przy moim braku wykształcenia i znajomości
                    > jezyka w stopniu mniejszym niż zaawansowany nie zarobię na żłobek
                    > (80funtów dziennie), a na temat dotacji panstwa sie dowiadywalam,
                    > wyszlo dla nas 15funtow miesiecznie. Milo co nie.

                    Ja mam tylko srednie, jezyka nie znam w ogole! A jednak pracowalam jakis czas
                    przez agencje. Tylko maz zmienil prace, grafiki nam sie nakladaly i musialam
                    zrezygnowac.
                    Ty sie nie staraj o dotacje od panstwa, bo kolezanka tez dostala 20f
                    miesiecznie, tylko o working tax credit a to cos zupelnie innego.

                    > Jak wiekszasc Polakow pracuje jako self-employed i onizaja swoje
                    > dochody to maja prawo do zasilkow, a jak moj maz pracuje legalnie i
                    > ma powyzej 15tys rocznie to juz mu nic sie nie nalezy, choc po
                    > odliczeniu wszystkich podatkow wychodzi nam jakies 1400 miesiecznie
                    > a mieszkanie z rachunkami to koszt prawie 1000 funtow miesiecznie.

                    Praca przez agencje jest praca legalna, maz na dniach dostal kontrakt i zglosil
                    wszystko na tax credit, powiedzieli, ze to nic nie zmienia.
                    Tax credit jest dla tych ktorzy pracuja, nie pracujacym sie nie nalezy, chyba w
                    ogole niewiesz o czym ja pisze.
                    W jakim miesice mieszkasz? My placimy za domek z 4 pokojami i wypasionym
                    ogrodkiem 450f + 60f tax + 400f (z szalenstwami) na zycie, co daje nam niecale
                    wydane 1000... Moze w innych miastach zycie jest drozsze, ale gdyby moj maz
                    1400f zarabial to bym na rzesach chodzila z radosci, a i tak zyjemy calkiem
                    rozrzutnie.

                    > Pisalam ze nam sie nie uklada,ale dalismy sobie szanse, to co mam go
                    > od siebie kijem odganiac jak staramy sie zeby bylo dobrze??

                    Zeby bylo dobrze to trzeba rozmawiac przede wszystkim. Szczerze rozmawiac! A
                    tego w Waszym zwiazku nie ma...
                    • 4-mexx Re: Czegos tu nie rozumiem... 27.07.08, 05:56
                      czyli tylko dlatego, ze zaszlas w ciaze, zanim zdazylas sie wyksztalcic, chcesz
                      zabic wlasne dziecko?? ot tak poprostu, zabic i juz, po problemie, tak?
                      Maz nie ma prawa o tym wiedziec, bo Wam sie nie uklada, on sie nie zgodzi? On
                      rowniez ciezko pracuje i to rowniez jego dziecko.TO JUZ JEST DZIECKO a nie
                      plemnik czy jajeczko, tylko na razie nazywa sie zygota czy tam plodem, ale to
                      JUZ CZLOWIEK i pomimo, ze zajmuje miejsce w Twoim brzuchy, Ty nie masz juz prawa
                      odbierac mu ZYCIA!!!
                      Pamietaj!!!!
                      Bedzie ciezko, bedzie bardzoo ciezko, ale poradzie sobie, NIGDY NIE BEDZIESZ
                      ZALOWAC, ZE SIE URODZILO, mozesz zalowac, ze usunelas, mozesz zalowac zwiazku,
                      ale tymbardziej majac juz jedno, jak mozesz myslec o zabiciu drugiego??
                      W Anglii Ci pomoga, najciezsze kilka pierwszych lat, a pozniej poradzicie
                      sobie.W wieku 4 lat dzieci juz ida na caly dzien do szkoly, Ty mozesz w tym
                      czasie robic mnostwo innych rzeczy.
                      A teraz tez maz chyba nie pacuje od rana do nocy, mozesz przeciez znalezc szkole
                      wieczorowa, sa takie na pewno.
                      Twoj wybor.Ale do dziecka maz ma takie same prawa.
                    • julinekk Re: Czegos tu nie rozumiem... 27.07.08, 12:30
                      yoggi, podpisuje siesmile zeby klepac biede w Anglii trzeba sie niezle
                      postaracsmile ja jestem samotna mama, pracuje 3-4dni w tyg, maly
                      dopiero od wrzesnia do przedszkola ( dotej pory childminder)i
                      dostaje tylko housing benefit- nie dlatego ze mi wiecej nie
                      przyznali ale to mi wystarczasmile
                      do autorki- nie trzeba byc formalnie rozwiedziona zeby cie
                      traktowali jak samotna mame, ja wciaz zgodnie z prawem jestem
                      mezatkasmile to ze ktos dostal 20funtow od panstwa nie znaczy ze ty
                      dostaniesz tyle samo. a "dowiadywac" to sie mozna co najwyzej plotek
                      od znajomych-tutaj kazda sytuacje rozpatruja indywidualnie-zloz
                      wniosek to wtedy sie dowiesz ile dostaniesz. i jeszcze jako
                      wskazowka, starac sie mozesz o: child benefit, child tax credit,
                      working tax credit, housing benefit, council tax benefit,income
                      support- to z tych podstawowych. a z jakiego miasta jestes?
        • triss_merigold6 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:24
          No kobieto a jak ma być? Sielankowo? Jesteś w obcym otoczenia, ślub
          brałaś z powodu ciąży, zawaliły Ci się normalne perspektywy życiowe
          maturzystki. Oczywiście, że przy dwójce dzieci będzie Ci trudniej
          odejść, bo będziesz miała jeszcze mniej kasy i czasu za to większe
          obciążenie. Nie mówiąc już o tym, że bezrobotna i biedna kobieta z
          dwójką przychówku jest średnio atrakcyjnym towarem na rynku dla
          panów.
        • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:30
          Mnie zawsze w takich nieplanowanych ciazach zastanawia po jakiego
          grzyba dziewczyny wplatuja sie w małżeństwo.
          • conny25 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:44
            przeciwcialo napisała:

            > Mnie zawsze w takich nieplanowanych ciazach zastanawia po jakiego
            > grzyba dziewczyny wplatuja sie w małżeństwo.

            Mnie tez to zawsze dziwi,dlaczego odrazu jak jest sie w ciazy bierze
            sie slub! Ale jednak tu maja rodzice bardzo duzo z tym do czynienia,
            niestety!Ja tez nie mieszkam w polsce, i dostalam wlasnie
            zaproszenie na slub ktory tylko dla tego bedzie brany bo dziewczyna
            jest w ciazysmile

            pozdrawiam
            • triss_merigold6 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:53
              A co miała panna zrobić? Bez pracy, po maturze, na utrzymaniu
              rodziców z dzieckiem zostać? Ślub to przynajmniej prawne
              zobowiązanie, że pan będzie ją utrzymywał o ile nie zafundowali
              sobie rozdzielności majątkowej.
              • przeciwcialo Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:55
                Chyba raczej dziecko bedzie utrzymywał. Ją w wypadku rozwodu z
                orzeczeniem o winie. MOże dlatego panny biora śluby tak szybko.
                Mysle ze miałaby mniej zgryzot gdyby była panna z dzieckiem, byc
                może byłaby studentka?
                • triss_merigold6 Ją utrzymywał 25.07.08, 14:07
                  Jako mężatka ma prawo do wspólnych dochodów. Jak panna z dzieckiem
                  miałaby prawo tylko do alimentów na dziecko, śmiesznych zazwyczaj.
            • kali_pso Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:58
              He, he..dziewczyny a wy takie dojrzałe, rozsądne, samowystraczalne
              byłyście w wieku 19 lat?;0P Parcie na slub w przypadku 30-latki
              pracującej, niebędacej na utrzymaniu rodziny może conieco dziwić,
              ale 19-latki bez perspektyw?

              Mnie nie dziwi. Smuci raczej i wywołuje wspomnienia....
              Ja zaszłam w ciąże w wieku 22 lat i rózowo nie było. I nikomu nie
              zyczyłabym czegoś takiego, choć mnie w sumie zycie potraktowało
              lajtowowink..ciut sie tylko niektóre sprawy przeciagnęły.
    • margotka28 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:26
      Po pierwsze w ciążę można zajść nawet wtedy, kiedy bierze się
      pigułki regularnie. Wystarczy, że np ma się rozwolnienie albo
      wymioty. To się zdarza niestety. Więc ja wierzę w to, że mogłaś
      zajść w ciążę biorąc pigułki. Fakt, bardzo to pechowe i nieczęsto
      się zdarza,ale się zdarza.
      Jesteś młoda i już uwiązana. Współczuję, szczególnie, że nie
      planowaliście pierwszego dziecka. Nie wiem co ci doradzić, bo nigdy
      nie byłam w takiej sytuacji. Teoretyzując napiszę, że oczywiście
      można być z dwójką małych dzieci, bez pieniędzy, bez pomocy i
      wykształcenia osobą szczęśliwą. I można kiedyś tam skończyć szkołę i
      studia. Ale sami wszyscy wiedzą jakie to ciężkie do zrobienia. Z
      drugiej strony usunąć? W kraju, gdzie jest to dozwolone wydaje się,
      że to najprostsza decyzja. Ale... będziesz z tym żyła i będziesz
      odpowiedzialna za tę decyzję. Będziesz się budziła po nocach,
      będziesz płakała, do końca życia nie opuści cię myśl o nienarodzonym
      dziecku. Będziesz zaglądać w wózki innych matek itd... Hmm czy
      powiedzieć mężowi? Ja bym powiedziała, bo znamy się jak łyse konie i
      mąż i tak domyśliłby się, że cos jest nie tak. Poza tym jest
      najbliższą mi osobą i mówiąc mu o niechcianej ciąży - chciałabym aby
      mi doradził i wspierał.

      A co zrobisz ty? Sama musisz podjąć właściwą dla ciebie dezycję.
      • beniusia79 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:44
        a jaki problem odejscie od meza i zwrocic sie gdzies o pomoc? wiem
        od znajomej, ze w uk bardzo dbaja o samotne matki i dostaja niezla
        pomoc finansowa. moja kolezanka ma dwie corki, druga urodzila po
        nieclych 2 latach. dostaje kase od panstwa, studiuje a i opieke nad
        dziecmi ( z racji, ze jest samotna matka) ma duzo tansza. poszukaj
        lepiej info na temat tego, co przysluguje samotnej matce...
        • weronikarb Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:03
          Beniusia jak ona jezyka nie umie, to gdzie ma isc
          Maz ja wzial za granice i jest pewien ze moze byc panem i wladca, bo
          ona niema tu nikogo i niewie nawet jak sie obrocic

          Nie dziwie sie dziewczynie ze mysli o aborcji. Niema wyksztalcenia,
          neizna jezyka, niema szans na nauke/prace i 2 dzieci na glowie.
          Mysle ze dopiero bedzie po niej jezdzil jak po łysej kobyle
          • yoggi87 Re: darmowy tlumacz 26.07.08, 17:01
            przysluguje w anglii cudzoziemcom! u ginekologa, w biurach i wszelkich innych
            instytucjach wymagajacych osobistego stawiennictwa czy rozmowy telefonicznej.
            my z mezem mieszkamy w uk ponad pol roku i nie znamy angielskiego.
            zalatwilismy benefity na dziecko, chodzimy do lekarza, teraz szukamy nowego domu
            na wynajem dzwoniac po agencjach, wcale nie jest trudno! jak nie ma tlumacza np.
            na poczcie to biore slownik i sobie tlumacze co mam do powiedzenia i juz. a jak
            czasem palne cos po rusku to mnie anglik poprawi i juz.
            jest to zabawne, ale nie uciazliwe, pewnie, fajniej byloby jezyk znac, wszystko
            przyjdzie z czasem.
            • marialamour Jestes zalosna joddi87 28.07.08, 14:42
              Jak masz ochote to zyj za najnizsza krajowa "rozrzutnie" jak
              powiedzialas. Nie wiem co znaczy dla Ciebie rozrzutnie: Tesco value
              zamiast Lidla, czy to, ze wynajmujesz dom na zadupiu, zeby
              oszczedzic. No i poza tym jaka ty jestes "zaradna" zyciowo-
              zalatwilas benefity nawet bez jezyka. No po prostu jestem pod
              wrazeniem. Widze, ze u Ciebie szkola jak czekala tak i poczeka
              jeszcze dlugo. Bo i po co Ci szkola, przeciez jezdzac na szmacie za
              £5.5 masz taki high life.
              Nie nazwe tego inaczej jak pasozytnictwo i brak ambicji.
              • yoggi87 Re: Jestes zalosna joddi87 30.07.08, 14:38
                Uwazasz, ze srednia 4.8 w liceum i matura zdana na 100% to brak ambicji?
                Nie chce isc na studia, narazie przynajmniej. Co w tym zlego?

                >Jak masz ochote to zyj za najnizsza krajowa "rozrzutnie" jak
                > powiedzialas. Nie wiem co znaczy dla Ciebie rozrzutnie: Tesco value
                > zamiast Lidla, czy to, ze wynajmujesz dom na zadupiu, zeby
                > oszczedzic.

                Rozrzutnie dla mnie znaczy, nie zalujac sobie na nic.
                Tesco jest 2 razy drozsze od Lidla...
                Wynajmuje dom na nowym osiedlu, nowy dom, jestem jego pierwsza lokatorka...

                >No i poza tym jaka ty jestes "zaradna" zyciowo-
                > zalatwilas benefity nawet bez jezyka. No po prostu jestem pod
                > wrazeniem.

                do tego zaradnosc jest w ogole niepotrzebna. Powalczylam o to co moje i tyle,
                zreszta nierozumiem tutaj Twojej aluzji, no ale w koncu nie mam magistra, wiec
                moge nie jarzyc...

                >Bo i po co Ci szkola, przeciez jezdzac na szmacie za
                > £5.5 masz taki high life.
                > Nie nazwe tego inaczej jak pasozytnictwo i brak ambicji.

                Swoje wnioski zachowaj dla siebie, moja mama cale zycie jezdzi na szmacie, zyje
                i ma sie dobrze, biedy nie klepie.

                Ja za 5.52 pracowac nie bede bo... nie musze.
        • mamm.amia Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:33
          Po pierwsze (oddalam się troche od wątku) żeby zostać tu samotna
          matka trzeba nią być, wiec najpierw musialabym wrocic do Pl i dostać
          rozwód, a tego nie zlatwia sie w 5min. Po drugie na wszelkie
          benefity i pomoce czeka się po kilka miesięcy i wcale one nie są
          jakieś takie ogromnie, wiem bo niektore dostajemy, a samotnym matkom
          czasem wrecz nie przyznają. Wiec czekajac na nie chybabym z dziecmi
          pod mostem mieszkala, bo pieniedzy nie posiadam bo nie pracuje. Znam
          dziewczynę której nawet maciezynskiego nie przyznali, choc byla
          samotna matka i miala przepracowane tyle ile trzeba. Wiec nie
          wierzcie, ze tu tak pieniązki dają, bo to wcale nie takie proste.
          Jesli tak to teraz z zarobkami mojego meza nie martwilibysmy sie o
          nic, a starcza nam ledwo na zycie. I boje sie co bedzie, jak
          przyjdzie drugie dziecko. A jedyna lepsza perspektywa jest to ze
          pojde do szkoly i pozniej dostane lepsza prace, bo narazie to ylko
          do baru albo na sprzataczke. A co do jezyka, to znam lepiej od meza
          (w polskich szkolach sa dobrzy nauczyciele angielskiego), bo gdybym
          nie znala to nawet o aborcji samotnie bym nie myslala. Przeciez
          musze chyba lekarzom jakos wytlumaczyc czemu nie chce dziecka, no
          nie?
          • yoggi87 Re: Aborcja bez wiedzy męża 26.07.08, 17:06
            pomijajc to, ze w ciazy masz owoce, warzywa, mleko i witaminy za darmo, dziecko
            do lat 16 leczy sie za darmo, matke do ukonczenia przez dziecko lat 3 rowniez za
            darmo.
            co do dodatkow nie ma mocy zeby nie przyznali. potrzbne jest tylko duzo
            dokumentow, wysylania, poprawiania papierow itp. ale przyznac musza, bo nalezy
            sie kazdemu, tylko polakom sie nie chce dzwonic i zalatwia, a warto, bo kasa
            jest duza!
            fakt, czeka sie dlugo, bo mijaja juz 4 miesiace od zlozenia mojego wniosku, ale
            czy ja cos w tym momencia trace? nie, a zyskam duzo, bo wszystko jest nadplacane
            od dnia zlozenia w niosku.
            wkurza mnie jak ktos bzdury wygaduje!
            i podkreslam zeby to zalatwic nie trzeba znac angielskiego.
      • majenkir Re: 25.07.08, 13:49
        margotka28 napisała:
        > Będziesz się budziła po nocach,
        > będziesz płakała, do końca życia nie opuści cię myśl o
        nienarodzonym dziecku. Będziesz zaglądać w wózki innych matek itd...

        Jezuuu, znowu ta koscielna propaganda...
        Wyobraz sobie,ze wiekszosc naszych matek i babek sie skrobalo i
        splywalo to po nich jak po kaczkach.
        • purpurowa_komnata Re: 25.07.08, 13:50
          z tą większością to przesadzasz- a w reszcie umysłach byłaś?
        • mamaemmy Re: 25.07.08, 13:51
          majenkir napisała:

          .
          >
          > Jezuuu, znowu ta koscielna propaganda...
          > Wyobraz sobie,ze wiekszosc naszych matek i babek sie skrobalo i
          > splywalo to po nich jak po kaczkach.

          jakos moja matka nie,może Twoja?
          A akurat znam dziewczyny po skrobance,bardzo tego żałują,bynajmniej to po nich
          nie spłyneło jak po kaczce.Różne sa osoby,z różna wrażliwoscią.
          A aborcja to nie jest wyrwanie żęba-choc moze dla niektórych tak..
          • zebra12 Moja mam usunęła... 25.07.08, 14:17
            Wyrzutów nigdy nie miała. Nawet mnie zachwalała tą "metodę". Gdy zaszłam w 3
            nieplanowaną ciążę, codziennie dzwoniła, czy już usunęłam... Oczywiscie nie
            usunęłam, choć cięzko było!
            A co do dzieci i studiów: kończyłam studia z 2 dzieci. Jakos obie poradziłam.
            Fakt, trochę mama pomagała, trochę żłobek. W końcu ktoś musi zostać z dziećmi. A
            co do dzieci w ogóle, zawsze trzeba brać pod uwagę to, że jednak w 99% same
            musimy się zmagać z wychowaniem. Przynajmniej w przypadku takich facetów jak
            Twój i mój.
            • koliberek400 Re: Moja mam usunęła... 26.07.08, 19:53
              ale ona nie mieszka blisko mamy
        • margotka28 Re: 25.07.08, 14:01
          to nie jest kościelna propagadna, wierz mi do kościoła to mi raczej
          nie po drodze. A wiem, że kobiety po aborcjach tak właśnie
          przeżywają. Wiem, bo mam 2 koleżanki, które kiedyś usunęły ciążę. I
          nie spłynęło to po nich jak po kaczkach. Moja matka ciąży nie
          usuwała, ale za to teściowa tak. I teraz w ramach odkupienia win
          została katofano. Łazi do kościoła aż żal patrzeć. Pewnie z powodu
          tego, że spłynęło to po niej jak po kaczce.
          Więc nie wypowiadaj się kobieto jak nie znasz tematu.
          • kropkacom Re: 25.07.08, 14:05
            Nie zawsze aborcja oznacza syndrom poaborcyjny. Ludzie są różni zaakceptuj to.
            • margotka28 Re: 25.07.08, 14:09
              ja to akceptuję. I szanuję decyzje innych w przypadku aborcji.

              Ale denerwuje mnie to, że jak ktoś podaje argumenty na "nie" to
              zaraz musi być kościelna propaganda.
            • margotka28 Re: 25.07.08, 14:11
              No i jeszcze coś. Ja napisałam do autorki wątku, co może się dziac z
              jej psychiką po aborcji. Może o tym nie wie.
              • kropkacom Re: 25.07.08, 14:16
                > jej psychiką po aborcji. Może o tym nie wie.
                • margotka28 Re: 25.07.08, 14:19
                  no bywa i dlatego nie zazdroszczę jej wyboru. Bo tak naprawdę każde
                  wyjście z tej sytuacji jest do doooopy.
        • wobbler Re: 25.07.08, 18:46
          Twoja mama jakoś się nie wyskrobała jak widać. Żałujesz tego?
    • kali_pso Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 13:49
      Hmmmm..ciężka sprawa....

      Jestem zdania, że kiedy kobieta zachodzi w ciążę przypadkowo lub z
      kochankiem- nie musi nikogo o nic pytać i może podjąc decyzję sama.

      W związku kochających się ludzi, taka sytuacja byłaby dla mnie
      niedopuszczalna. Ale u Was jest inaczej- jakoś to Wasze małżeństwo
      nie wydaje sie zbyt perspektywiczne.. i teraz ciąża...Twoje
      nastawienie do niej, może zaowocować brakiem uczuć do tego dziecka,
      a to w sumie najgorszy scenariusz.

      Nie wiem, nie wiem, nie wiem..
    • triss_merigold6 Super perspektywy 25.07.08, 14:16
      Super perspektywy ma panna.
      Skoro już teraz nie układa jej się z mężem to po drugim dziecku
      raczej się nie poprawi. I zostanie z dwójką, bez pracy, bez kasy,
      bez wykształcenia i bez doświadczenia zawodowego. Będzie zaj...
      atrakcyjna dla ewentualnych nowych kandydatów na partnera życiowego.
      • margotka28 Re: Super perspektywy 25.07.08, 14:17
        to po pierwsze, a po drugie gdzie zamieszka? Co zrobi? Kto zajmie
        się jej dziećmi, kiedy będzie się uczyć lub/i pracować.
        Nie zazdroszczę.
        • guderianka Re: Super perspektywy 25.07.08, 14:20
          Nie zapłodniłaś sie sama-do tego trzeba dwojga. Razem byliście przy
          tym prawda? Więc facet powinien wiedzieć
    • syriana Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:23
      aborcja bez pytania męża o zgodę, to jest moje zdanie
      jeśli się zdecydujesz nie daj sobie wmówić wyrzutów sumienia, rzekomego syndromu
      post i nie słuchaj historii pt. "a moja koleżanka to ma dwójkę nieplanowanych
      dzieci, adoptowała jedno z Kambodży i jest szczęśliwa"

      to Twoje życie, tu i teraz jest ważne, przykłady innych kobiet losu Twego nie
      polepszą

      powodzenia
      • mamaemmy Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:35
        syriana napisała:
        nie daj sobie wmówić wyrzutów sumienia, rzekomego syndrom
        > u
        > post i nie słuchaj historii pt.(..) "

        tiaaa daj sobie wmówić,że aborcja załatwi sprawę i na pewno spłynie to po Tobie
        jak po kaczce,a z mężem Ci się dzięki temu ułozy..Historie "a moja kolezanka
        usunęła 5 razy i jest szczesliwa"kolezanki z emamy chetnie Ci przytoczą.

        • syriana Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:37
          > tiaaa daj sobie wmówić,że aborcja załatwi sprawę i na pewno spłynie
          > to po Tobie jak po kaczce,a z mężem Ci się dzięki temu ułozy.

          to bardzo prawdopodobny bieg wydarzeń bym powiedziała
          • margotka28 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:41
            czy bardzo to bym polemizowała. Laska pisze, że ma problemy w
            małżeństwie. Więc dlaczego nagle ma się to zmienić?
            Poza tym aborcja to nie wyrwanie zęba i z pewnością będzie po niej
            widać, że coś tam się dzieje. A jak będzie się źle czuła? Co powie?
            • syriana Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:49
              może się zmienić w związku, bo pójdzie do szkoły, pracy, wpadnie jakaś dodatkowa
              kasa, etc.
              zresztą, to zupełnie drugoplanowe w tej chwili

              > A jak będzie się źle czuła? Co powie?
              że się źle czuje? ma problemy ginekologiczne? potrzebuje lekarza?

              aborcja to rzecz kobiet
              w tak rozpaczliwej sytuacji jak ta, dziewczyna ma prawo do samodzielnej decyzji
              • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 18:42
                A ojciec nie ma nic do powiedzenia? Równouprawnienie, no nie?
                • isabell75 Popatrz na to tak uwaga drastyczne 27.07.08, 23:07
                  Tam w środku bije maleńkie serduszko zupełnie takie samo jak u
                  twojego już narodzonego dziecka i ty go sobie dasz wydrapać bądź
                  nowszymi metodami zatrzymać jego bicie.Tam rosną maleńkie nóżki
                  rączki, ale Ty myślisz by je połamać.Tam rodzi się zalążek buzi
                  która kiedyś powiedziałaby Ci kocham cię mamusiu ale Ty nie chcesz
                  tego nigdy usłyszeć.Oczka które byłyby najpiękniejsze na świecie
                  nawet nie dajesz im szansy by zapłakały bo je też chcesz
                  zabić.Wyskrobać, wydalić z siebie tą bezronną istotę, która nie może
                  sie bronić ale chce żyć bo się w Tobie rozwja każdego dnia.Dla mnie
                  to jest moderstwo z premedytacją.Powód chęć studiowania.Jeżeli Ty
                  dla studiowania jesteś w stanie zabić własne dziecko to ja już nic z
                  tego dzisiejszego świata nie rozumiem.Oczywiścei co po niektóre
                  zlinczują mnie tu zaraz że dziecko kosztuje.Ale autorka ma dopiero
                  19 lat jest młoda i napewno da sobie radę wychowac dwójke
                  wspaniałych szkrabów.A studiować może też po 30tce.Wtedy dzieci będą
                  na tyle duże że napewno znajdzie się sposób by się dalej uczyć.Fakt
                  nie informowania męża o drugiej ciązy jest też dla mnie zupełnie
                  niezrozumiały.Wogóle jestem bardzo ale to bardzo zdruzgotana tą
                  postawą autorki.Kobieta która chce zabic swoje dziecko nic nie mówi
                  mężowi.Mnie to się w głowie nie mieści. Dziś żyjemy w takim świecie
                  że są caritasy pomoce dla kobiet z dziećmi ludzie dobrej woli,
                  przecież my nie mieszkamy w Afryce a w Europie i tu chwała Bogu
                  ludzie z głodu nie umierają.Więc może ten scenariusz poczęcia nowego
                  życia nie jest taki straszny, straszne jest zabijanie i
                  kłamstwo.Jak Ty bedziesz chciała z tym dalej
                  żyć .............szczęśliwie żyć...............oj pędze utulić moje
                  maleństwo bo strasznie smutno mi się zrobiło
                  • aniela_z_gazowni Re: Popatrz na to tak uwaga drastyczne 28.07.08, 08:55
                    naćpałaś się czegoś?
                    • mama_kotula Re: Popatrz na to tak uwaga drastyczne 28.07.08, 13:02
                      aniela_z_gazowni napisała:

                      > naćpałaś się czegoś?

                      "Niemy krzyk" oglądała tongue_out
                      • doral2 ale ci doradziły :// 28.07.08, 14:00

                  • papryczka_ag Re: Popatrz na to tak uwaga drastyczne 28.07.08, 13:55
                    Nie wiem co ona bierze, ale chcę trochę...
                    • lubie.garfielda Re: Popatrz na to tak uwaga drastyczne 30.07.08, 11:48
                      papryczka_ag napisała:

                      > Nie wiem co ona bierze, ale chcę trochę...

                      Jesteś pewna? A jak efekt nie minie?
                      • arioso1 Re: Popatrz na to tak uwaga drastyczne 30.07.08, 13:28
                        ja myslę ze autorka wcale nie chce tego dziecka, a reszta to wymówki
                        aby zaspokoić wyrzuty sumienia.
                        nie uklada ci sie z mężem? -po co rozkładałaś przed nim nogi?
                        za błędy sie płaci-szkoda że w Twoim przypadku zapłaci za to
                        nienarodzone dziecko-bo ty jak widac wcale sie nie przejmujesz ani
                        tym co czuje twój maz , co czuje dziecko i jedno i drugie-bo
                        najwazniejsza jesteś ty.
                        Dlaczego wogóle dopuściłas sie aby stanac przed takim dylematem?
                        rozpoczynajac współzycie nalezy wiedzieć że zakończy się ciąża i to
                        nawet przy tabletkach-teraz trzeba wziąśc odpowiedzilnosć za
                        zycie ,za dziecko które spłodziliście oboje i OBOJE powinniście
                        mieć swiadomosc wyboru.
                        urodzilam dziecko w wieku 17 lat drugie w wieku 21 lat- skończyłam
                        szkołe i studia ,pracując jako sprzątaczka , kelnerka ,byłam bita i
                        poniewierana ale brałam odpowiedzialnosc za dwa zycia-tez było mi
                        ciezko i byłam samiuteńka-ale poradziłam sobie bez niczyjej pomocy
                        teraz smieję sie problemom w twarz-tym co były i tym co sa bo
                        jestem matką i poradzę sobie-to własnie nienarodzone dziecko powinno
                        dac ci siły i motywacje i nie uzalaj sie nad soba bo ciąza to nie
                        jest wadliwy towar ze sklepu który mozna ot tak wyrzucić- chyba ze
                        zycie traktujesz przedmiotowo i niepowaznie tak samo jak niepowaznie
                        podchodzisz do niego
          • weronikarb Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 14:53
            dokladnie tak.
            Teraz jej sie nei uklada - a jak bedzie drugie to juz bankowo lepiej
            nie bedzie - bo ojcowskich uczuc nagle nei dostanie, sama moze tez
            zaczac dziecko nawet nieswiadomie oskarzac o to ze ma gorzej.

            Gdy usunie BYĆ MOŻE będzie lepiej, jesli nei to zostanie z jednym
            dzieckiem na bruku

            Jednak to tylko i wylacznie moj punkt widzenia tej sprawy
    • mama_zulika Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 15:34
      Trudno Ci cos radzic. Nie mialam nigdy takich dylematow i obym ich nie miala.
      Twoj post przywolal mi obraz mojej przyjaciolki. W klasie maturalnej zaszla w
      ciaze, byl slub zaraz po maturze i urodzenie dziecka zaraz po slubie. Miala
      wtedy 19 lat, tak jak Ty. Dwa lata pozniej urodzila drugie dziecko (tak jak
      pierwsze nieplanowane). Dzisiaj jest 36 letnia kobieta z dwojka wspanialych
      nastoletnich dzieciakow, pracuje, rozwija swoje pasje i jest szczesliwa.
      Gorsza sprawa, ze w Waszym malzenstwie dobrze sie nie uklada. Ale tak naprawde
      to pierwsze miesiace / lata malzenstwa sa najtrudniejsze. Trzeba sie dotrzec,
      nauczyc isc na kompromisy. Sama musisz ocenic Wasza sytuacje rodzinna...
    • osa551 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 15:49
      Trudno Ci doradzić, bo Twoja sytuacja jest dosyć skomplikowana. Jestem o 16 lat
      starsza od Ciebie i mam już chyba większy dystans do życia. Na wstępie
      chciałabym zaznaczyć, że nie neguję Twojego prawa do aborcji bo to jest Twoja
      decyzja i nie namawiam Cię do urodzenia tego dziecka. Ryzykujesz głównie
      depresję poaborcyjną. Z Twojego postu wnoszę, że nie jesteś jakąś głupią laską,
      tylko myślącą dziewczyną i niestety na taką depresję masz duże szanse. Natomiast
      wydaje mi się, że szkoła Ci nie ucieknie a mając dwoje dzieci z tak małą różnica
      wieku szybko je odchowasz.
      Inną sprawą są Twoje stosunki z mężem. Ja nigdy w życiu ja nie zrobiłabym czegoś
      takiego mojemu mężowi. Nie zaliczyłaś przygodnej wpadki z przelotnym kochankiem
      tylko wpadkę z mężem. Jak zamierzasz dalej żyć z tym człowiekiem wiedząc, że go
      oszukałaś? Postaw się w jego sytuacji. Wydaje mi się, że Twoja aborcja bez jego
      wiedzy to będzie koniec Waszego małżeństwa.
    • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 15:58
      Ja nie mogłabym powiedziec mężowi, że chcę usunąć ciąże, bo by się nie zgodził.
      Ale to nie znaczy, że bym nie chciała mu powiedzieć. Decyzja o aborcji to kamień
      w sercu na całe zycie i jeszcze świadomość, że sie oszukało ukochaną osobę.
    • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:22
      Czego byś nie napisała, to nie zmieni to faktu, że chcesz zamordować własne dziecko!
      A za parę dni będziesz się oburzać, że ktoś staruszkę zabił. Co sie dziwić,
      skoro matka zabija swoje własne dziecko?
      Poza tym informuję Cię - jako katoliczki jest to mój obowiązek - że to grzech
      śmiertelny i nie ma zmiłuj. Już za życia za to zapłacisz, a na dzień sądu
      zacznij od razu obmyślać alibi.
      Kobieta - dawczyni życia? Pfff... Co do niektórych to duże nieporozumienie.
      Zostaniesz morderczynią jeśli to zrobisz.
      • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:25
        Z tym katolickim podejściem to chyba przesadzasz...
        • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:31
          Ale morderstwo to jest morderstwo. Wiara tyczy się tego, czy potraktujemy to
          jako grzech, czy też nie.
          • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:32
            A co jesli Bóg nie istnieje??
            • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:36
              Morderstwo jest morderstwem, niezależnie od istnienia Boga.
              • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:38
                a jesli cos nie wygląda jak człowiek w pierwszych chwilach życia?? Czy dla
                Ciebie zabicie psa to też morderstwo??
                • wobbler [...] 25.07.08, 16:57
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • iskierka40 tu cię zjedzą co niektore widzę 25.07.08, 17:02
                    ciekawe jakby były w takiej sytuacji jak ty ???
                    zalmi niektórych,nie będę wypisywała kogo,same dobrze wiedzą

                    zajrzyj sobie tu
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20823&t=1216997939332
                    • wobbler Re: tu cię zjedzą co niektore widzę 25.07.08, 17:08
                      Nie zabiłabym swojego dziecka za żadną szkółkę, majątek ani nic innego.
                      Nietrudno mi wyobrazić sobie, że usunęłam swoją córcię i jej NIE MA!
                      Oszaleć można od takiego myślenia. No ale jej nie zabiłam i jestem szczęśliwa,
                      choć na pewno ŁATWIEJ by mi było bez dziecka. Ale mordować dla własnej wygody?
                  • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 17:04
                    Uspokój się kobieto, bo przesadzasz...
                    • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 17:12
                      Nie. Mówimy o zabójstwie małego człowieka.
                      • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 21:48
                        Kazda istota ma takie samo prawo do życia jak człowiek. Skoro jesteś przeciwna
                        zabijaniu małego człowieka to powinnaś byc przeciwna zabijaniu każdego innego
                        życia, nieważne jakiego gatunku.
                        • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 21:58
                          Nad krówkami i świnkami politujemy sie kiedy indziej.Teraz mówimy o życiu człowieka.
                          • skoobus Re: Aborcja bez wiedzy męża 26.07.08, 11:03
                            No i jaka z Ciebie katoliczka??? smieszne
                  • kali_pso Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 18:31
                    proponuję experiment - nie zabijaj tego
                    dziecka, mimo że będzie Ci trudno. Zobaczymy, czy w każde urodziny
                    dziecka nie
                    wspomnisz z wdzięcznością głupiej, katooszołomskiej Wobbler...


                    No zapewne, zapewnewinkP
                    I pamiętaj autorko watku, że jak będziesz karmić swoje niechciane
                    dziecko to jedną łyżeczkę za mamusię, jedną za tatusia i jedną za
                    kochaną Wobbler- ducha_twojego_ opiekuńczegowink
                    • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 18:59
                      W sensie duchowym chętnie adoptuję to dziecko. A jak bedzie trzeba, to i
                      fizycznie też.
                  • graue_zone Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 18:41
                    Zgadzam się z Tobą.
      • seniorita_24 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:32
        Czy jako katoliczka zaoferujesz jej tez wsparcie psychiczne kiedy postanowi nie
        usuwać płodu?
        Współczuję autorce sytuacji, w której się znalazła.Nie chciałabym stanąć przed
        takim dylematem, natomiast jakąkolwiek decyzję podejmiesz lepiej zrób to szybko.
        • wobbler Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 16:38
          Oczywiście,że tak. Nie ja jedna zresztą - jest takich więcej.
          Jeżeli autorka wątku chce, to proszę napisać do mnie na priv.
          Na wszystko można znaleźć radę zamiast zabijać.
          • zebra12 No łatwo powiedzieć... 25.07.08, 20:59
            Nie namawiam do niczego, ale...Sama stałam przed taką decyzją. Wszyscy mnie
            wtedy namawiali, żeby jednak przemyśleć. Ja z kolei myślałam o oddaniu dziecka
            do adopcji. To był dla mnie trudny czas. Oczywiscie gdy już się urodziła, po
            chwili dziwnych, mieszanych uczuć już wiedziałam, że nie mogłabym jej oddać. No
            i wychowuję teraz 3 dzieci, sama, bez męża. Bez mieszkania, z kiepską pracą.
            Wszystko to są koszta jakie ponoszę w związku z tym, ze zdecydowałam się na dziecko.
            Ale to nic.
            Najgorsze i najbardziej przykre jest to, że często słyszę, że jak mogłam być
            taka głupia, że się zdecydowałam na 3 dzieci w takich warunkach, że jestem
            nieodpowiedzialna, gorsza itp. I tą kobietę czeka to samo. Piętno. Najpierw
            namawiacie: - "Zostaw dziecko, nie usuwaj, jakoś to będzie..."
            A potem macie takie kobiety za nic. Bohaterką zaś zostaje zadbana super laska,
            która coś osiągnęła w życiu, mająca kochającego męża i jedynaka.
            A ja sobie tak myślę: jestem głupia, nieodpowiedzialna, bo współżyłam z własnym
            mężem, zaszłam w nieplanowaną ciążę, wiedząc, że mąż nie jest zbyt
            odpowiedzialny, ale ZDECYDOWAŁAM SIĘ URODZIĆ dziecko. I to był mój wybór. Sama
            więc teraz skazałam się na to piętno. Ale patrząc na moją córeczkę widzę: warto
            było!
            A Ci co mnie mają za nic, za wielodzietną idiotkę mam gdzieś!
            • kali_pso Re: No łatwo powiedzieć... 25.07.08, 21:33
              No
              i wychowuję teraz 3 dzieci, sama, bez męża. Bez mieszkania, z
              kiepską pracą.
              Wszystko to są koszta jakie ponoszę w związku z tym, ze zdecydowałam
              się na dziecko


              No wszystko rozumiem, ale co wspólnego z urodzeniem trzeciego
              dziecka ma Twoja kiepska praca? To też chyba był jakiś wybór?


              A potem macie takie kobiety za nic. Bohaterką zaś zostaje zadbana
              super laska,
              > która coś osiągnęła w życiu, mająca kochającego męża i jedynaka



              Wybacz Zebra, ale to nie jest jakiś konkurs.
              Nie usunęłaś- ok- podjęłaś decyzję. Inna usuneła i jest matką
              jedynaka- tez ok. Obie dokonałyście świadomego( przynajmniej taką
              mam nadzieję) wyboru i obie ponosicie/poniesiecie jego konsekwencje.
              O jakim bohaterstwie piszesz? Ja tutaj nie widzę żadnego.
            • wobbler [...] 25.07.08, 21:42
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • myroad Re: No łatwo powiedzieć... 26.07.08, 19:49
                Jest Wam cięzko ...wyjazd za granice nie okazał sie rajem obiecanym
                wiec może czas pomyśleć o powrocie do Polski ??
                Zyjesz tam biednie , na nic wam nie wystarcza po co wiec karmic sie
                nadzieja ze najpierw nauczysz sie jezyka pozniej pojdziesz na studia
                a pozniej bedzie lepiej ??
                Ten scenariusz wcale nie musi wypalic. Studia za granica kosztuja i
                to duzo wiecej niz w Polsce wiec za coś bedziecie musieli je opłacic.
                Nastepnie wrogos tamtejszych do przyjezdnych...tyle sie teraz o tym
                czyta a jeżeli Twoje dziecko bedzie szykanowane tylko dlatego że
                jest Polakiem ?? Tam zawsze będziesz obca mimo skonczonych studiów
                ktos Ci zazuci ze zabierasz prace Anglikowi.
                W Polsce też jest cięzko ale myśle ze lepiej bedzie Ci tutaj niż tam.
                Wypłaty sie zwiekszyły , np gdyby Twoj maz był budowlancem mogłby
                spokojnie zarobic 3-4 tysiace złotych miesiecznie.
                Koszt wynajmu mieszkania jest nieporownywalnie nizszy niz w Angli
                wiec na zycie zostałoby Wam koło 2 tysiecy złotych.
                Urodziłabys 2 dziecko ( byc może ktos z rodziny mogłby pomoc ) po
                pewnym czasie wysłac starszego do przedszkola a młodszego do złobka
                i wtedy mogłabys pracowac ( np na poł etatu) a na weekendach 2 razy
                w miesiacu sie uczyc zaocznie. W soboty i niedziele znalazłabys
                kogoś kto zajmie sie dziecmi ( nie wyszłoby to az tak drogo)
                Byłoby cięzko na poczatku ale dzieci szybko rosna i gdy skonczysz
                studia wtedy odetchniesz , znajdziesz prace w zawodzie i będzie
                tylko lepiej.
                Jezeli masz tylko taka mozliwosc wracaj w Polsce w twojej sytuacji
                bedzie Ci lżej !
                • koliberek400 Re: No łatwo powiedzieć... 28.07.08, 10:16
                  zylas za granica,ze masz takie porownanie?ja zyje i gwarantuje ci,ze
                  tu jest o wiele latwiej niz w Polsce.

                  Nastepnie wrogos tamtejszych do przyjezdnych...tyle sie teraz o tym
                  > czyta a jeżeli Twoje dziecko bedzie szykanowane tylko dlatego że
                  > jest Polakiem ??
                  jaka wrogosc?w Polskich gazetach sie tego naczytalas?!
                  W Polsce też jest cięzko ale myśle ze lepiej bedzie Ci tutaj niż tam.

                  > Wypłaty sie zwiekszyły , np gdyby Twoj maz był budowlancem mogłby
                  > spokojnie zarobic 3-4 tysiace złotych miesiecznie.

                  a jak nie jest budowlancem to co?3-4 tys. na 4 ososby?!no sorki,ale
                  to miesznie malo

                  Koszt wynajmu mieszkania jest nieporownywalnie nizszy niz w Angli
                  > wiec na zycie zostałoby Wam koło 2 tysiecy złotych.

                  nieporownywalnie nizszy?w porownaniu do polskich zarobkow to jest
                  kolosalnie wysoki,a poza tym tu mozesz sie starac o dofinansowanie
                  do czynszy i inne zasilki,a w Polsce?

                  po
                  > pewnym czasie wysłac starszego do przedszkola a młodszego do
                  złobka
                  > i wtedy mogłabys pracowac ( np na poł etatu)

                  a nie pomyslalas,ze dzieci czesto choruja?

                  a na weekendach 2 razy
                  > w miesiacu sie uczyc zaocznie. W soboty i niedziele znalazłabys
                  > kogoś kto zajmie sie dziecmi ( nie wyszłoby to az tak drogo)

                  no tak,wczesniej napisalas,ze studia w UK sa drogie,wiec ci
                  wyjasnie,ze najpierw musi pojsc na kurs z jezyka,po ktorym dopiero
                  moze isc na studia,taki kurs jezykowy jest zazwyczaj za darmo.A
                  studia moze sa drogie,ale sa pozyczki studenckie,nie myl ze
                  stypendium,ktore mozesz splacic kilkanascie lat po skonczeniu
                  studiow,a nawet,jesli twoje zarobki naprawde nie sa
                  wystaczajace,zeby go splacic,wtedy pewna czesc jest kasowana.
                  a ile kosztuja studia zaoczne w POlsce?jak ja studiowalam zaocznie 4
                  lata temu,to semestr kosztowal1,5 tysiaca,wiec gdzie masz lepiej?

                  Jezeli masz tylko taka mozliwosc wracaj w Polsce w twojej sytuacji
                  > bedzie Ci lżej !

                  nie doradzaj dziewczynie takich glupot,bo tu jej nawet jako samotnej
                  matce bedzie o wiele latwiej niz w POlsce z pomoca rodziny i ma
                  wieksze mozliwosci nie tylko dla siebie,ale przede wszystkim dla
                  dzieci(dziecka)

                  Dwa Cuda Nad Cudami:
                  Klaudia i Simon
            • skoobus Jesteś bohaterką... 25.07.08, 21:51
              Czytając to co napisałaś, widziałam historię mojej mamy, wiem co ona przeszła i
              rozumiem co Ty przechodzisz. Podziwiam Cię i wierzę w Ciebie smile
            • przeciwcialo Re: No łatwo powiedzieć... 27.07.08, 08:43
              Coraz mniej wyrozumiałości mam do twojej sytuacji. Nie jestes
              anonimowa w internecie. Podałaś swoje dane jak na tacy. Jak tak
              zebrać to wszystko co piszesz to twój mąż miałby super argumenty
              żeby ci dzieci zabrac.
              Ugryź sie w tzw. język bo wcale nie bedzie ci łatwiej.
    • spacey1 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 17:09
      Posłuchaj dziewczyno - masz jedno dziecko i w razie gdybyś odeszła od męża tak
      czy owak będzie ci trudno, z dwójką dzieci tylko trochę trudniej niż z jednym.
      Żyć z mężem będzie ci też tylko trochę trudniej z dwójka dzieci. Szkołę
      zaczniesz później, masz tylko 19 lat, ja robiłam magisterium mając 38 lat. Tak
      więc w każdej sytuacji urodzenie drugiego dziecka tylko TROCHĘ pogorszy twoją
      sytuację. Natomiast usunięcie dziecka diametralnie zmieni twoją sytuację.
      Zakładam, ze jesteś normalną, czującą kobietą, kochasz dzieci. Dojdzie Ci więc
      prawdopodobnie duży, narastający kłopot - powracająca myśl o tym drugim dziecku,
      które mogłaś mieć, a nie masz. patrząc na rosnące twoje pierwsze dziecko
      będziesz myslała o tym drugim. Wyrzuty sumienia, niespełnione uczucia
      macierzyńskie. I to będzie Twój rzeczywisty problem. Oczywiście, są kobiety,
      które nic z tych rzeczy nie czują, ale sądzę, że jest ich mniejszość. Teraz może
      w to nie wierzysz, jesteś taka młoda, dziecko był z wpadki. Jednak kiedyś
      poczujesz zatęsknisz za tym dzieckiem, jestem prawie pewna.
      Uprzedzam komentarze typu - moherowy beret, PISiara - nie jestem praktykującą
      katoliczką, tylko matką, moje poglądy ewoluowały, ale dziś czuję, jestem pewna,
      że aborcja to zabicie dziecka. I myślę, że w głębi duszy większość kobiet
      (zwłaszcza matek) tak czuje.
      Powtarzam - szkołę zdążysz zrobić, jeśli tylko mąż ci pomoże, zapracuje na was
      będzie wszystko ok. jeśli zaś będziesz musiała radzić sobie sama, to tylko
      nieznacznie gorzej będzie wyglądała twoja sytuacja z dwójką dzieci zamiast
      jednego. A w przypadku aborcji dojdzie Ci naprawdę wielki psychiczny problem, z
      którym będziesz się zmagać.
      Jeśli dokonasz aborcji bez wiedzy męża - zapewne kiedys i tak się dowie, takie
      rzeczy jakoś się wydostają na światło dzienne. Co jeśli jednak ułoży wam się i
      wtedy on się dowie? To jest także dziecko męża i powinien brać udział w decyzji.
      Oczywiście tylko moim zdaniem
      Życzę słusznej decyzji
      pozdrawiam
    • mamakingi Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 18:50
      Witaj!Zrobisz co będziesz chciała ale pamiętaj kłamstwo ma krótkie nogi...MOże
      się okazac ,że za kilka lat bardzo będziecie pragnęli miec dziecko a niestety
      okaże się ,że po zabiegu jest to niemożliwe i wtedy Twój mąż dowie się ,że jego
      żona ,której On ufał okłamywała go przez tyle lat.Tym bardziej ,że piszesz ,że
      nie pozwolił by Ci tego zrobic.Jesteś bardzo młoda,życie przed Tobą i zaczynasz
      Wasz związek budowac na kłamstwie i nieuczciwości.To nie jest tylko Twoje
      dziecko.Ale cóż...Ty decydujesz o tym co zrobisz nie ja.A i poczytaj jeszcze o
      zespole poaborcyjnym zanim podejmiesz najważniejszą decyzję w życiu.Pozdrawiam i
      życzę dobrego wyboru.
    • figrut Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 20:09
      Masz dopiero 19 lat, w związku Ci się nie układa, mąż nie stara się, aby coś w
      tym kierunku zmienić, kilka razy byliście już na granicy rozstania, decyzja
      Twojego męża musi być uszanowana, bo on tego chce nie patrząc na Twoją decyzję.
      Powiedz mężowi, że jesteś w ciąży, powiedz o swoich planach związanych z jej
      usunięciem, ale decyzję ostateczną podejmij Ty sama, bo w razie czego, to nie
      Twój mąż zostanie z dwójką dzieci na głowie, marzeniami o studiach i jakimiś tam
      alimentami, tylko Ty. Z forum nikt Ci nie pomoże. Każda będzie ciągnąć na swoją
      stronę, ale w ostateczności w najlepszym wypadku kilka matek zrobi zrzutę na
      wyprawkę, mleko, wózek i butelki, a za rok tak spowszedniejesz ze swoimi
      problemami, że o Tobie i Twoich dzieciach zapomną. Ty zostaniesz z dziećmi do
      momentu ich usamodzielnienia, a nie my, matki z forum.
    • liwilla1 Re: Aborcja bez wiedzy męża 25.07.08, 20:42
      nie popieram aborcji z powodu pieniedzy, a zrobienie czegos takiego
      mezowi/parnterowi/przyjacielowi uwazam za okrutne swinstwo. srry, moze jestem i
      beton.
      niemniej jednak szczerze wspolczuje sytuacji, w ktorej sie znalazlas, bo do
      latwych nie nalezy. mam nadzieje, ze jakakolwiek podejmiesz decyzje, uda Ci sie
      wybrnac z niej z jak najmniejsza strata dla siebie i Twojej rodziny. naprawde,
      zycze Ci powodzenia!
    • soemi Re: Aborcja bez wiedzy męża 26.07.08, 09:53
      Jesteś młoda, więc w wieku 25 lat będziesz już zupełnie swobodnie mogła żyć
      mając dwójkę odchowanych dzieciaków. Domyślam się, że jest Wam ciężko, ale jak
      mąż ma pracę i macie gdzie mieszkać to już dużo. Przetrwajcie ten trudny czas,
      za to potem kiedy Twoje koleżanki będą prowadzały wózki Ty będziesz już
      swobodna. Ponadto będziesz młodą mamą, więc i łatwiej będzie Ci złapać wspólny
      język z dzieciakami.
      Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne należy porozmawiać z lekarzem, może zasięgnij
      porady u innego lekarza. Sama jestem w ciąży, to już końcuszek jak mawia moja
      córcia, i dopóki nie zobaczę dzieciaczka nie będę miała pewności że jest zdrowy.
      I napewno powiedziałabym o ciąży mężowi. Z drugiej strony to widzę, że masz
      dobrego męża. Chce kolejnego dziecka mimo tak młodego wieku i chce na Was
      pracować, myślę, że zdaje sobie sprawę z obowiązku jaki spadnie na Was.
      Porozmawiaj z mężem a razem będzie Wam łatwiej.
      • figrut soemi 26.07.08, 11:52
        Z drugiej strony to widzę, że masz
        > dobrego męża. Chce kolejnego dziecka mimo tak młodego wieku i chce na Was
        > pracować, myślę, że zdaje sobie sprawę z obowiązku jaki spadnie na Was.
        > Porozmawiaj z mężem a razem będzie Wam łatwiej.
        Ja rozumiem, że u Ciebie tak rozczulająco mogą działać hormony, ale przeczytaj
        może wszystkie posty autorki wątku. Dla Ciebie to jest dobroć, czy egoizm ?
        Dziewczyna ma DOPIERO 19 lat, jest w drugiej ciąży, a więc wychodziłoby na to,
        że w wieku lat 20 będzie z małą dwójką. Mąż uznaje tylko WŁASNE zdanie, nie
        licząc się z zdaniem własnej żony. W związku dobrze nie jest, kilka razy chcieli
        się rozstać, mąż nie bardzo się stara, aby między nimi układało się lepiej.
        Moja córka jest rok młodsza od autorki wątku, ja miałam 19 lat gdy ją urodziłam
        i było ciężko, choć nie żałuję, ale miałam jedno dziecko w tak młodym wieku.
        Gdyby moja córka była w trudnym związku, miała dalszą naukę przed sobą i faceta,
        który nakłania ją w TYM WIEKU na drugie dziecko, poparłabym każdą JEJ decyzję, a
        nie decyzję jej faceta. Gdyby postanowiła usunąć, mimo moich przekonań dałabym
        jej moje wsparcie, bo to właśnie ONA będzie matką, a nie jej facet czy ja.
        • 18_lipcowa1 Re: soemi 26.07.08, 16:28
          poza tym gosciu ma dresiarsko-wiejskie podejscie - niech bedzie
          drugie,to bedzie z glowy.

          co z glowy? pytam CO?
    • mama-123 zajrzyj tutaj 27.07.08, 01:14
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47036
      Jesli potrzebujesz porady, to mozesz napisac do mnie. Tez mieszkam w
      UK.
      • koliberek400 Re: zajrzyj tutaj 27.07.08, 12:43
        zgadzam sie z osoba,ktora napisala,ze to ty bedziesz znosic trudy
        ciazy,wychowywanie drugiego dziecka przy pierwszym bardzo malym,bez
        pomocy i z takim podejsciem faceta,to bedzie bardzo ciezkiem.A jak
        jeszcze mu sie odmieni i stwierdzi,ze inaczej to sobie wyobrazal
        (wydaje mi sie,ze twoj maz raczej nie nalezy do osob myslacych o
        przyszlosci gloszyc hasla:zrobimy i bedzie z glowy).Sluchaj,jesli
        chcesz pogadac poza forum,moge ci podac mojego maila,tez mieszkam w
        UK.
    • li_lah Re: Aborcja bez wiedzy męża 27.07.08, 11:38
      droga autorko wątku.. zdania sa podzielone, ale to twoje zycie. sama zajmujesz
      sie tymi dziecmi, jak mniemam maż niewiele Ci pomaga, pomysl co bedzie gdy z
      wielkim brzuchem bedziesz musiala zajmowac sie niespelna rocznym bardzo
      ruchliwym dzieckiem?
      -szkola, nie masz wyksztalcenia-
      -nie masz pieniedzy
      -twoj facet sprawia na mnie wrazenie zwyklego olewacza, nie daj boze wkurzy sie
      i odejdzie...i co wtedy?
      -pytanie na sam koniec: skoro pigulki Cie zawiodly i teraz urodzisz, to powiedz
      mi, co zrobisz gdy zawiodą jeszcze raz dwa lub trzy razy w ciągu zycia???
      • li_lah Re: Aborcja bez wiedzy męża 27.07.08, 11:39
        *** mialo byc "sama bedziesz sie zajmowac tymi dziecmi"
        -i dodam ze ja nie pytalabym sie tego meża o zdanie, bo to Ty bedziesz znosic
        trudy ciazy porodu i w glownej mierze wychowania dziecka, zastanow sie dobrze
        • omm Re: Aborcja bez wiedzy męża 18.08.08, 09:06
          Przeczytałam całą rozmowę, droga autorko postu Twoje wypowiedzi po kilka razy.
          Piętnują Cię tutaj.
          A ja sobie myślę, że gdybyś nie wahała się usunęłabyś ciążę, bez obnażania się na forum i tłumaczenia.
          Moja historia jest taka:
          Urodziłam pierwszą córkę mając 19 lat. Byłam w klasie maturalnej. Uparłam się zdać maturę z dzieckiem przy piersi. Zdałam, nie były to oceny super, ale papier jest. Wsparcia rodziny niewiele, potem urodziłam drugie dziecko, powiem Ci szczerze, że z 2 dzieci było mi łatwiej. Najgorszy był pierwszy rok życia młodszego dziecka. Przetrwałam, dosłownie. Tzn, że można, jeśli człowiek się uprze. W wieku 35 lat skończyłam studia bo spełniłam już rolę matki, chciałam coś zrobić dla siebie.
          Myślę sobie, że najgorsze jest to, że nie masz wsparcia. Bez względu na to jaką decyzję podjęłaś, nie powinnaś być sama. Z 2 dzieci da się żyć i mieć radość z życia. A Twoja ciąża może coś Ci uświadamia? Może powinnaś się przyjrzeć swojemu życiu trochę z boku? Może warto coś zmienić?
          A może znajdzie się na forum jakaś dziewczyna, która w realu, wsparła by?
          Pamiętaj jedno, każda decyzja zaważy na Twoim i twojej rodziny życiu, nic nie będzie już takie samo.
          Życzę Ci szczęścia.
      • marina2 Re: Aborcja bez wiedzy męża 27.07.08, 11:51
        nie czytając wszystkich wypowiedzi.
        wyobraź sobie,że zrobisz to połkniesz tę tabletkę.spróbuj sobie
        wyobrazić Was za kilka lat-niewykonalne?
        kiedyś wykrzyczysz mężowi,że to zrobiłaś-on nie będzie wiedział o
        co Ci chodzi.

        mówisz ,że on chce drugiego dziecka.

        jesteście bardzo młodzi.rzuciliście się na głęboką wodę-nowe
        miejsce,brak wykształcenia-musi być ciężko - Mąż zapewne w jakiś
        sposób wkalkulował takie życie pod górkę przez jakiś czas.

        nie zrywaj komunikacji między Wami.Mąż ma święte prawo wiedzieć -
        to jego dziecko

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20823
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka